vicehrabiadebragelone
02.12.11, 16:29
Jak to mówili nasi dawni komunistyczni dygnitarze ,,Nadejszła wiekopomna chwila'' i pewnego listopadowego ranka objuczeni walizkami w których jak zwykle znalazło sie wiele niepotrzebnych rzeczy,jak i potrzebnych np. pęto kiełbasy myśliwskiej:)).Mój wierny owczarek belgijski żegnał się ze mną radośnie przeczuwając że teraz on na 2 tygodnie weżmie w niepodzielne władanie pokój swojego pana:)Na lotnisko docieramy bez przygód teraz tylko bezproblemowa odprawa i już lecimy liniami Air Cairo (brak darmowego cateringu).We wczesnych godzinach popołudniowych ladujemy w Hurgadzie która wita nas zimnym wiatrem ,ale i bezchmurnym niebem.Na lotnisku kupuję wizę 15$ i płacę ,,characz'' miejscowemu przedstawicielowi Sky Club (3$) który niczym mantre powtarza ,,ża tlanśfer))Lzejszy o kilkanaście dolarów zostaję sprawnie zaladowany do autokaru gdzie czeka na nas suchy prowiant i pani Bożena rezydentka Triady!(tu dopadło mnie jakieś złe przeczucie)Pani Bożena(jak sie pózniej okazało bardzo miła i pomocna kobieta) poinformowała nas że zgodnie z moimi przypuszczeniami udajemy sie bezposrednio do Luksoru gdzie cumuje nasz statek.Droga do Luksoru zajmuje ok 4 godzin i z uwagi na pracująca na wysokich obrotach klimę radze przygotować sobie sweterek lub polar bo inaczej początek rejsu spedzicie na leczeniu przeziebienia.Pewnie każdy spotkał na urlopie tzw,, narzekaczy'' ja miałem ponownie okazje spotkać takiego ,,narzekacza'' w postaci ok 70 letniej pani która na postoju zaczeła swoje ,,ale tu syf w Hiszpanii lub Izraelu tego nie ma .Jaki brud! nigdy wiecej tu nie przjadę'' itp.Pomijając kwestie czy ma rację takie powtarzające się teksty tylko denerwują i potrafia zatruc innym wypoczynek.Wracając do podróży to o zmroku dotarliśmy do Luksoru, gdzie powitał nas przedstawiciel Sky Club p. Krzysztof.Tutaj moje złe przeczucia się potwierdziły gdyz zostaliśmy poinformowani że z przyczyn niezależnych od Sky Club został zmieniony nam statek z Nil Tresure na MS. Granada:\Coś mi sie kołatało po głowie że ten statek nie miał za dobrych opinii ,ale trudno mleko zostało rozlane..W złym humorze odbieram klucz od kajuty 4.. co oznacza że przez tydzień bedę mieszkał na najwyższym pokładzie.Kajuta jak to na statku nie powala rozmiarami(pierwszego dnia poruszałem sie ruchami konika szachowego:)) ale to standard i tego sie spodziewałem.Ogólne wrażenie pozytywne czysto łazienka mała ale funkcjonalna.Wieczorem na spotkaniu organizacyjnym dowiadujemy sie że w ramach rekompensaty za zmiane statku dostajemy za darmo wycieczkę City Tour Asuan lub zniżkę na wybrana wycieczke fakultatywną realizowana w czasie rejsu wysokości 30$.Część przyjmuje rekompensatę kilka osób ma zamiar dochodzić odszkodowania w Polsce.Ja wybrałem zniżkę do Abu Simbel wychodząc z założenia że city tour po Asuanie sam sobie zorganizuję:)Dalsza część wieczoru upłyneła nam na integracji grupy przy trunkach wszelakich:))