kasia_p45
08.02.12, 14:22
Mój 3 - raz w Egipcie
03-02-2012 /piątek/
W środku mroźnej nocy zmierzamy na lotnisko w Poznaniu. W głowie pełno obaw. Jak to będzie tym razem? Od ostatniego razu sytuacja w Egipcie znacznie się zmieniła.. Nie jest już tak bezpiecznie jak kiedyś..
Ale w końcu obiecałam to sobie, że tu wrócę i zwiedzę jeszcze inne miejsca… ten kraj ma coś w sobie takiego, że chce się tu wracać..
Klamka zapadła.. Jedziemy!
Tym razem rejs po Nilu ze Sky Club’u. Rok temu nie wypaliło więc tym razem musi się udaćJ)
Wylot mamy przed 7 rano. Na lotnisku jesteśmy coś po 4 .. Zdążymy wypić kawę i trochę się ponudzić..
Startujemy bardzo punktualnie… nawet lekko przed czasem..
Egipskie linie NMA sprawują się całkiem przyzwoicie.. Przed południem lądujemy w Hurghadzie..
Jakie miłe zaskoczenie.. Tu jest cieplutko jak w raju J)
Odprawa przebiega bardzo sprawnie… za chwile siedzimy w autokarze.
I na dzień dobry dowiadujemy się, że pierwszy będzie wypoczynek a Rejs w drugim tygodniu.
Troszkę jestem zawiedziona takim obrotem sprawy. Nastawiona byłam, że pierwszy będzie rejs..
No ale cóż, niech już tak będzie… I tak nie mamy wyboru.
Za jakąś godzinkę, może dwie, od przylotu zjawiamy się w Titanic Palace..
Zostawiamy bagaże na recepcji. Meldujemy się i lądujemy w restauracji na obiedzie… później odbieramy klucze i wędrujemy do pokoju..
Chociaż nie spaliśmy całą noc odświeżamy się i idziemy na mały rekonesans po hotelu..
Pierwsze wrażenie jest trochę dziwne. Hotel, nie powiem, dość duży i dość ciekawy. Ma sporo basenów o nieregularnych kształtach.. Dużą, ładną plażę… i duuużo terenu do spacerowania..
W ogóle jest dość duży i ma bardzo długaśne korytarze. Na szczęście co kawałek jest wyjście na zewnątrz lub na wyższe piętro więc lepiej korzystać z takich wyjść niż przemierzać do znudzenia kilometrowe korytarze.. Spacerując po terenie hotelu ma się wrażenie jakby się było na Akropolu albo gdzieś w Rzymie. Pełno tu figur i kolumn. I w ogóle wygląda to trochę dziwnie.. Choć hotel jest dość nowy cała architektura hotelu jest wg mnie jakaś taka kiczowata i groteskowa, i niekoniecznie do siebie pasująca.
Ale co tam, takie rzeczy to tylko w Egipcie J)
Nawet ma to swój urok..
Pokój mamy na drugim piętrze z widokiem na morze i baseny..
Morze w zimie nie jest takie jasne i lazurowe jak w środku lata… jest troszkę ciemniejsze… jednak nie aż tak jak nasz ponury Bałtyk..
Dobrze, że wzięłam ze sobą laptopa.. I choć nie ma w pokoju Internetu a w lobby jest płatny to mogę sobie codziennie zapisywać wydarzenia na bieżąco..
Zdążyłam jeszcze kupić sobie egipski starter do komórki i skontaktować się z Dorotką Aishą..
I od razu polubiłam ją przez telefon J)
Mam nadzieje, ze nasze spotkanie i wycieczka po Hurghadzie się uda ..
Ale o tym potem..
Teraz idę spać..
04-02-2012 /sobota/
Dziś spotkanie z rezydentką Sky Clubu. Nie zapisujemy się na żadne fakultety. Za tydzień rejs to wszystkiego będzie w nadmiarze a w Kairze byłam dwa razy więc na razie wystarczy…
Nastawiamy się na totalne lenistwo.. Plażowanie i spacery. Oby tylko wycieczka do Hurghady z Dorotką wypaliła to będzie dobrze. Jutro wieczorem się dowiemy…
Może w tym miejscu jeszcze dwa słowa o hotelu.
Titanic Palace przyklejony jest do do siostrzanego hotelu Titanic Beatch. Razem tworzą jakby jeden duży kompleks.. Teren jest bardzo rozległy. Na środku bliżej plaży znajduje się Aquapark ze zjeżdżalniami o różnej trudności. Jest podgrzewany basen ze sztuczną falą /taka sztuczna plaża/…
W ogóle tyle tu jest basenów, że czuje się prawie jak w Wenecji… Nigdzie nie widziałam tylu basenów naraz..
Akurat widzę to wszystko z okna bo pokój mamy na drugim piętrze z bocznym widokiem na morze…
Pokój jest dość obszerny z dużym balkonem..
Nie ma suszarki na ewentualne przepierki więc moja lineczka i klamerki bardzo się przydałyJ
Ogólnie hotel wielki… jak to na Egipt przystało… jest gdzie chodzić i na pewno nie można się tu nudzić. Są dwie główne restauracje.. Kilka barów, kilka restauracji Ala carte…
Jedzenie takie sobie.. Jak to w Egipcie…
Jak najbardziej dobre i zjadliwe… ale nie ma jakiegoś wielkiego wyboru.
Powiem tak: w poprzednich hotelach było bardziej urozmaicone i był większy wybór potraw.
No ale tamte to były droższe hotele… wiec tu nie narzekam J)
Za tą cenę wszystko jest jak najbardziej OK
W hotelu słychać bardzo dużo Rosjan… Polaków tez jest sporo. Innych nacji jeszcze nie zaobserwowałam…
Póki co jest spokojnie, czas płynie leniwie…. Słonko mocno grzeje. Można się pokąpać i poopalać..
Po 17stej słonko chyli się ku zachodowi i robi się lekko chłodniej… trzeba założyć dłuższy rękaw i dłuższe spodnie..
05-02-2012 /niedziela/
Dzisiaj wychodzimy poza hotel. Robimy sobie mały rekonesans po sklepikach jakie znajdujemy po drodze… a jest tego dość sporo. Praktycznie cała droga do hotelu Dana Beatch to ciąg sklepików i markecików..
Po drodze wszystkie przejeżdżające taksówki trąbią na nas oferując podwiezienie.. Machamy do wszystkich z uśmiechem i dziękujemy.
Praktycznie każdy sklepikarz usiłuje zaprosić nas do środka. Jednak nie wszystkim się to udaje… Jeden to się nawet obraził na nas J
Ale cóż, tam gdzie potrafili nas zaprosić to wchodzimy… i nawet udaje nam się wytargować odpowiednią cenę za jakieś drobne pierdutki..
Spędzamy tak sporo czasu. Wyszliśmy pośniadaniu a wróciliśmy na obiad.
Prawie wszyscy sklepikarze posługują się kilkoma językami (oczywiście na potrzeby swojego handlu)..
Szybko domyślają się, że jesteśmy z Polski.. “Jak się masz” to u nich na porządku dziennym..
Nie będę opisywać szczegółów bo kto był w Egipcie to wie jak to wygląda..
Miło było tak pogadać, przywitać się.. Nawet spotkaliśmy jednego Kopta, który był bardzo z tego dumny.. Inni z kolei zrywają z trawnika kwiatki i wręczają nam.. Udaję zaskoczoną i dziękuję z uśmiechem..
Resztę dnia spędzamy na plażowaniu..
A wieczorem mamy rezerwacje do Chińskiej restauracji Ala carte..
Co do Hotelu jeszcze to musze dodać, że w części Titanic Beatch jest jakby więcej innych nacji..
Tzn. słychać tam język niemiecki i angielski… Widziałam też chyba Japończyków…
Poszliśmy sobie tam dziś na obiad…
Aa i jeszcze jedna sprawa w nawiązaniu do ptaszków, o których było tyle dyskusji na forum..
Potwierdzam fakt, że w Egipcie występują gołębie… osobiście widziałam kilka w naszym hotelu.
Są tu też jakieś mniejsze ptaszki wielkości naszych wróbelków ale nazwy nie znam niestety.
Na plaży też zaobserwowałam małego kota - sztuk jeden..
06-02-2012 /poniedziałek/
Wczoraj jedliśmy kolacje w chińskiej restauracji w towarzystwie przesympatycznej rodzinki z Polski. Czas nam miło upływał przy chińskich specjałach i lampce wina. A finał wieczoru odbył się przy piwku w looby barze, który czynny jest 24 h. Następną kolacje planujemy wspólnie w restauracji Indyjskiej..
Wczoraj też zadzwoniła Dorota Aisha z dobrą wiadomością, że nasza wycieczka po Hurhgadzie się odbędzie. Już się cieszę na to spotkanie J
W naszym i siostrzanym hotelu możemy korzystać praktycznie ze wszystkich barów i restauracji… kolędujemy tak po wszystkich restauracjach aby sprawdzić gdzie lepiej karmią..
W sumie jedzenie jest wszędzie podobne.. Nie ma tu jakichś wielkich rewelacji czy dużych wyborów. Jako, ze jest to moja trzecia wizyta w Egipcie mam wiec pewne porównanie. Najlepsze jedzenie jak do tej pory było w Sharm El Sheykh w hotelu Grand Azure, potem w Serenity Makadi Bay a tu w Titanicu jest rzeczywiście najsłabsze ale to nie znaczy, że niezjadliwe. To co tu serwują jest jak najbardziej dobre dla nas europejczyków. Wszystkie potrawy są smaczne i spokojnie można się najeść do syta. Nikt na pewno głodny tu nie chodzi. Serwują tu głównie gotowane warzywa, ryże, makarony, kasze, frytki, jakieś mięsko z sosikiem, rybki. Są tez surówki. Na śniadanie czy kolacje, chlebki