Dodaj do ulubionych

Kair Taxówka

IP: *.pl.tesco / *.pl.tesco-europe.com 11.08.04, 16:22
Czy ktos zwiedzał Kair na wlasna reke w ten sposob? Będę wdzięczny za rady
jaki koszt, co warto zobaczyc czy kierowca sugeruje trasę?Ile to trwa, czy
można liczyć na kierowcę czy wywiezie nas do zaprzyjaźnionej rozlewni perfum?
Obserwuj wątek
    • corrina_f1 Re: Kair Taxówka 11.08.04, 16:30
      Przeczytaj moje Cairo Story w stopce.
      Do wielu miejsc dotrzesz metrem - czyściutkie, szybkie, punktualne, kosztuje
      grosze (bilet coś koło 30 groszy)
      Taksówki też są oczywiście super tanie, pod warunkiem, że nie dasz się
      wykołować :)Wszystko masz opisane w mojej opowieści :)

      pozdrawiam
      Kasia
    • egipcjanka15 Re: Kair Taxówka 12.08.04, 10:11
      Gość portalu: Foxy napisał(a):

      > czy kierowca sugeruje trasę?

      A jakze, tylko watpie czy z jego sugestii bedziesz bardzo zadowolony, ale za to
      zwiedzosz wszystkie jego zaprzyjaznione sklepy (zloto, papirus, perfumy,
      skory.....) restauracje i kawiarnie a takze wielbladziarnie, oslarnie i jeszcze
      kilka innych podobnych. To Ty muszisz wiedziec, gdzie chcesz dojechac i
      stanowczo sie tego trzymac. Lepiej nie wynajmowac taksowki na caly dzien, bo
      wtedy kierowca zacznie Toba rzadzic (tam nie zdazymy, to nie po drodze itp.).
      Bierzesz taxi na konkretna trase (jak u nas), tylko cene uzgadniasz zanim
      wsiadziesz.
      • corrina_f1 Re: Kair Taxówka 12.08.04, 10:20
        Oj,,, z tą wielbłądziarnią czy koniarnią to nie powiedziałabym...
        Zajrzyj do mojego Cairo Story (pierwszy dzień) - opis naszej drogi taksówką od
        metra na Midan Giza, taksówką właśnie - do Piramid. Tam nas właśnie (na
        szczęście pierwszy i ostatni raz) facet nieźle wyrolował. Opowiadałam Ci chyba
        tą historię w Sharmie :)

        pzdr
        Kasia
        • egipcjanka15 Re: Kair Taxówka 12.08.04, 11:29
          No dlatego pisalam, ze trzeba wiedziec, dokad chce sie jechac i twardo sie tego
          trzymac ;-) Byliscie za malo twardzi po prostu ;-)))))))
          • Gość: Chris Re: Kair Taxówka IP: *.crowley.pl 12.08.04, 12:42
            > No dlatego pisalam, ze trzeba wiedziec, dokad chce sie jechac i twardo sie tego trzymac ;-)

            No i podaliśmy dokładne miejsce tylko że pod konie skręcił w jakąś uliczke i staneliśmy jakieś 300metrów od miejsca docelowego :)

            > Byliscie za malo twardzi po prostu ;-)))))))

            Gdybyś słyszała co mu po tym powiedziałem to cud że żyje :)
            • corrina_f1 Re: Kair Taxówka 12.08.04, 13:00
              A wszystko przez tego palanta co wsiadl na skrzyzowaniu ni stąd ni z owąd.
              Gdyby go nie bylo, pewnie taksiarz zawiozlby nas do celu...A tu się przyczepił
              naciągacz jeden cholerny...
              Ale czlowiek uczy sie na bledach, w samym Kairze nauczylam sie bardzo duzo :)
              Mam nadzieje ze wykorzystam ta wiedze juz za 2 miesiace w Tunezji :P

              pzdr
              Kasia
              • corrina_f1 Re: Kair Taxówka 12.08.04, 13:04
                A poczytajcie sobie o tej przygodzie, a co ! :)

                Wysiadamy na Midan Giza. To naziemna stacja kolejki. Wydostajemy się na
                zatłoczony plac, gdzie niemal na każdym skrawku chodnika i ulicy kwitnie handel
                każdym rodzajem towaru. Łapiemy taksówkę i pełnym przekonania tonem pytam, za
                ile pojedziemy do Gizy. 20 LE słyszę w odpowiedzi, więc wybucham śmiechem. 5 LE
                to maksimum, mówię, ale taksówkarz nie daje za wygraną. Staje na 10, choć wiem,
                że to za dużo. Ale czy kłócenie się o 3 zł ma naprawdę sens ?
                Mkniemy zatem przez zatłoczone ulice Gizy i właśnie teraz zaczynam sobie
                dokładnie przypominać, ile razy miałam serce w gardle, kiedy w zeszłym roku
                przemieszczaliśmy się tędy autokarem. Wszelkie wspomnienia dotyczące szalonej,
                kosmicznej właściwie jazdy Egipcjan w ułamku sekundy stają się rzeczywistością,
                która właśnie nas otacza. Wiekowe, może 30 letnie auto doskonale jednak radzi
                sobie z zatłoczonymi ulicami i niezliczoną ilością aut jadących z wielką
                fantazją.
                Na jednym ze skrzyżowań do naszej taksówki niespodziewanie wsiada jakiś
                człowiek. Zamienia kilka zdań z kierowcą a następnie przeprasza nas za swoją
                śmiałość. Jest bardzo miły i dobrze włada angielskim. Wszystko to jednak
                pozory, za które swoją cenę przyjdzie nam zapłacić kilkanaście minut później.
                Wskakiwanie z ulicy do pełnych taksówek i autobusów to w Kairze norma, obecność
                dodatkowego pasażera nie sprawia nam zatem bynajmniej żadnego kłopotu. Do czasu.
                Przez całą drogę uprzejmy pasażer opowiada nam o tym, jak miło można spędzić
                czas w Kairze. Jest co najmniej zdziwiony, kiedy informuję go, że to nie nasz
                pierwszy raz w egipskiej stolicy. Postanawia nam dać cenną radę „zupełnie za
                darmo”, podkreśla wielokrotnie. Tu zaczyna wywód o bocznym wejściu na teren
                piramid, gdzie za bilet zapłacimy tylko połowę ceny, jak studenci. Tłumaczę mu,
                że studentami dawno nie jesteśmy, nie potrzebujemy też przewodnika. Początkowo
                grzecznie, ale coraz bardziej stanowczo próbuję podziękować za jego cenne rady.
                Uśmiecha się tylko i mówi, że nic od nas nie chce, dziwiąc się naszej
                nieufności.
                Zbliżamy się do celu, piramidy tuż przed nami, ale zamiast udać się przed
                główne wejście koło Sfinksa, kierowca nagle skręca w lewo i wjeżdża w niewiele
                szerszą niż samo auto uliczkę będącą częścią najbiedniejszych osiedli Gizy.
                Myślę, że to najgorsze miejsce, w jakim się kiedykolwiek znalazłam. W istocie
                tylko bardzo biedne, ale nie czas tak to teraz rozważać. Nadprogramowy pasażer
                informuje nas, że tu mieszka i jak tylko go wysadzimy, znajdziemy się pod
                piramidami. W końcu zatrzymujemy się niedaleko betonowego muru, który niczym
                berlińska ściana, oddziela piramidy od Gizy od 2003 roku. Płacimy kierowcy
                umówioną sumę i w tym samym momencie pasażer rozpoczyna zupełnie inną opowieść
                o najtańszych pod słońcem wielbłądach i koniach, na których możemy zwiedzić
                piramidy. Za jedyne 30 LE możemy przez 2 godziny jeździć po całym terenie.
                Straszy nas, że to pustynia i będziemy bardzo zmęczeni podejmując zwiedzanie
                piechotą.
                W cenie jest również rzekomo bilet wstępu. Informujemy go, że zupełnie nie
                interesuje nas taka oferta, ponieważ zamierzamy zrobić to właśnie na piechotę.
                Początkowo próbuje grzecznie, wskazuje na liczne w tym miejscu stajnie, które
                ze stajnią nie mają nawet wspólnej nazwy. Biedne konie stoją w słońcu
                przywiązane do licznych słupów i drzew. Jedzenia i wody nie widziały raczej od
                dawna. Niektóre chude do granic nieprzyzwoitości. Serce ściska ból, bo nigdy
                nie widziałam koni w takich warunkach. Nie mają nawet dachu nad głową.
                Po raz kolejny udzielamy naganiaczowi zdecydowanej odmowy, ale na niewiele się
                zdaje. Próbujemy się od niego oddalić, ale podąża za nami niczym hiena.
                Pokazuje nam, że wejście dla koni i wielbłądów jest tuż przed nami, natomiast
                piesze wejście główne jest daleko stąd – wyciąga rękę wskazując odległego
                Sfinksa. No nie, myślę sobie. Dopiero teraz wszystko do mnie dociera. Naganiacz
                wcale nie był przypadkowym pasażerem. Wieczorem dowiemy się, że wielbłądzi
                biznes kręci się tak od lat a kierowcy taksówek z każdego kursu jak nasz,
                dostają 30% ceny, jaką naiwni zgodzą się zapłacić za jazdę wierzchem po
                piaskach pustyni otaczającej piramidy. Liczba wielbłądów z „uprawnieniami” do
                wejścia na teren piramid znacznie zmalała w ostatnich latach po rządowych
                restrykcjach, stąd walka o każdego turystę przybrała na sile.
                Facet zaczyna być coraz bardziej męczący, wciąż nie daje za wygraną. Mam tego
                dość. Podchodzimy do kierowcy, który wciąż stoi w miejscu, gdzie nas wysadził
                (czekając na swoją dolę). Zaczynam podniesionym tonem informować go, że nas
                oszukał żądając, aby zawiózł nas w miejsce, na które się umawialiśmy.
                Taksówkarz nagle przechodzi niespodziewaną metamorfozę i jakby zapominając
                języka w gębie, udaje, że nie rozumie ani słowa po angielsku. Wzrusza ramionami
                i nic sobie nie robi z moich krzyków. Tego już za wiele. Wydawało mi się, że
                znam Egipt na tyle dobrze, że nie dam się już na nic nabrać, ale to się właśnie
                stało – czy tego chcę, czy nie. Zrezygnowani machamy ręką i ruszamy piechotą
                wzdłuż muru w stronę oddalonego o kilkaset metrów stąd Sfinksa.
    • luka64 Re: Kair Taxówka 12.08.04, 12:57
      Tak ... taxowka w Kairze .. tam spotkalismy taksowkarzy, ktorzy nie wiedza co
      to sa Piramidy .... albo rzna glupa albo ich ang jest po prostu koszmarny...Sa
      faktycznie tanie, np. z Down Town do Cytadeli jechalismy za 3-4 funty ... : ) W
      kazdym badz razie najlepiej miec mape z arabskimi nazwami ulic i podawac
      gosciowi nazwe tego, gdzie chce sie jechac jak najlepiej umiesz po arabsku,
      albo np. nazwe sasiedniej ulicy ... ang jest tu zupelnie nieprzydatny ...
      kompletnie .. nie licz rowniez w tej kwesti na pomoc przechodniow... Goscie
      jezdza po kilkanascie lat po Kairze a na haslo Citadel robia wielkie oczy !!!!!
      Ale za to zabawa jest przednia .... jesli chodzi o ceny ... mozliwosci sa 2,
      albo pytasz goscia za ile i wtedy sie osrto targujesz .. bo 1 kwota jest zawsze
      kosmiczna .. ; ), albo wsiadasz , nic nie mowisz, a przy wysiadaniu dajesz
      gosciowi 3 funty, a jak sie awanturuje ... i mowisz, ze tyle placiles na tej
      trasie wczoraj .. pamietaj to jest i tak wiecej niz zaplacilby mu
      miejscowy ...Powodzenia w Kairze .. to cudowne miasto, ale dla osob o mocnych
      nerwach ... ; ) pzdr asia
      • egipcjanka15 Re: Kair Taxówka 12.08.04, 13:27
        To o tej mapie w arabskimi nazwami ulic, faktycznie bardzo przydatne. Jedna
        uwaga: nie nalezy probowac pokazac kierowcy na mapie gdzie chcecie jechac. Na
        mapach nie znaja sie wcale i traktuja je jak obraz-abstrakcje.

        Nie znaja tez, w wiekszosci, zbyt dobrze angielskiego. Dobrze jest przyswoic
        sobie arabskie nazwy obiektow historycznych. Piramidy to "al ahram" (akcent na
        ostatniej sylabie), sfinks tamtejszy "abo 'lhul".

        I nie wierzcie w zapewnienia kierowcy, ze wie jak jechac. Czesto wie tylko w
        zarysie a na miejscu bedzie krazyl i pytal przechodniow. Kair to olbrzymie
        miasto i nie sposob znac je cale. Kazdy Kairczyk zna dobrze swoja dzielnice, i
        moze ze dwie, trzy inne (gdzie ma rodzine, prace, czy szkole)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka