annie2003
29.07.05, 18:50
choc nadal sie trzese z zimna i ze strachu.. przezylam najwieksza burze w
moim zyciu, polaczona z najprawdziwszym huraganem. wokol mnie - inny swiat -
polamane drzewa, zniszczone samochody, znaki drogowe i sygnalizacja swietlna
wyrwana z asfaltu razem z kablami, po drodze wypadki i rwace rzeki zamiast
ulic. nigdy tak sie nie balam, gdy w centrum wielkiego miasta bylam
calkowicie bezbronna wobec sily natury, wobec walacych wokol piorunow i
upiornego wycia huraganu. teraz moi drodzy, a szczegolnie moja ulubiona Inko -
powiedzcie mi prosze czy rzeczywiscie mniej ryzykuje nie jadac do Egiptu?
czy rzeczywiscie mam wybrac inny kierunek, lub wrecz zrezygnowac z
jakichkolwiek wyjazdow? lepiej zostac nas naszym morzem, nad jeziorami, w
gorach? boje sie ogladac wieczorne wiadomosci, by uslyszec ilu ludzi
ucierpialo lub zginelo. i od czego? od burzy.. zabawne, prawda? ja juz wiem,
ze raczej nie bede sie wiecej bala w Egipcie niz dzis pol godziny temu. i
niniejszym wszelkie dyskusje typu jechac czy nie uwazam juz za jalowe, pewnie
niektorzy odetchna z ulga.. to tyle, mam nadzieje, ze ta zaraza z zachodu Was
ominie, nie zycze nikomu takich BOMBOWYCH wrazen..