Dodaj do ulubionych

Izrael bez BP :-)

09.06.07, 10:35
Za trzy tygodnie wybywam z rodzinką do Taby i marzy nam się wypad na kilka
dni do Izraela - na własną rękę.
Fakultet z BP jest jakąś alternatywą ale jedziemy z dziećmi - jedno jest
jeszcze na tyle małe że wolelibyśmy program wycieczki rozciągnąć na dwa, trzy
dni - tak aby nie była zbyt męcząca i dla nas i dzieci.
Interesuje nas oczywiście wypad nad Morze Martwe, Jerozolima na dwa dni i być
może jeszcze jeden dzień w Eilacie.
Przekopałam wyszukiwarkę i nie znalazłam nic na temat samotnych wycieczek do
Izraela, większość turystów podróżuje jednak z BP. A mnie sen z powiek spędza
problem gdzie spać i czym jeździć.
Mamy ostatnio wysyp odważnych turystów, którzy zwiedzają Egipt na własną
rękę. Może jest tu ktoś kto odwiedził Izrael bez BP?
Pozdrawiam egiptomaniaków :-)
Obserwuj wątek
    • olpp Re: Izrael bez BP :-) 09.06.07, 11:28
      Natder, nie znalazłaś w wyszukiwarce relacji z samotnych wycieczek po Izraelu,
      bo takich w zasadzie nie ma. Twój pomysł indywidualnego wyjazdu z małymi dziećmi
      ogólnie nie jest najlepszy ze względu na:
      1. Szczyt upałów,
      2. Realia państwa znajdującego się w stanie wojny z sąsiadami i faktycznego
      zmilitaryzowania wewnętrznego.
      3. Trudności komunikacyjne i hotelowe - Twoja trasa ładnie wygląda na mapie i w
      opowieściach.
      4. Nie znasz technologii skutecznego poruszania się w tamtych realiach i
      okolicznościach.
      5. Nie zdajesz sobie sprawy z kosztów podróży indywidualnej po Izraelu.
      6. Jaki sens ma opłacanie pobytu w Tabie i w tym czasie wyjazd na kilka dni do
      Izraela?
      7. Nie można mieć wszystkiego naraz - zmień termin wyjazdu na dogodniejszy dla
      ludzi północy, poczekaj aż dzieci dorosną, wybierz wyjazd zorganizowany. Chyba,
      że koniecznie interesuje Cię szkoła przeżycia ... Powodzenia.
      • natder Re: Izrael bez BP :-) 09.06.07, 13:11
        Bardzo Ci dziękuję za wypunktowanie wszystkich moich wątpliwości, niestety mało
        z tego wynika, bo ja potrzebuję KONKRETNYCH informacji które pomogą w podjęciu
        decyzji.

        O tym, że jest ciepło - wiemy, podróżujemy z dziećmi odkąd przyszły na świat i
        jak dotąd, jesteśmy nadal żywi i zdrowi. Z wszystkich trudności o których
        piszesz naprawdę zdajemy sobie sprawę i dlatego szukamy informacji - jesteśmy
        dorośli i jak sądzę, odpowiedzialni i nie podejmiemy się wyprawy w ciemno. Co
        do sensu opłacania pobytu w Tabie i wyjazdu do Iraela - nie za bardzo rozumiem
        pytanie. W naszym przypadku konieczne jest wypracowanie kompromisu między
        chęcią (nie tylko naszą ale i pociech) założenia plecaka i wyruszenia w świat a
        ograniczoną - ze względu na wiek dzieci - możliwością zrealizowania tegoż
        pragnienia. Z pewnością nie będziemy czekać aż dzieci dorosną bo tylko jeden
        Bóg/Allah czy jakby Go tam nazwać wie, czy dożyjemy tego momentu ;-)

        Forum służy wymianie doświadczeń i informacji a temat jak sądzę jest ciekawy i
        wart rozwinięcia, może jednak zjawi się ktoś z garścią informacji :-)
        • tess77 Re: Izrael bez BP :-) 09.06.07, 13:28
          www.wakacje.pl/wspomnienia/egipt/sharm-el-sheikh/podroz-do-egiptu-
          421.html - Myślę,że ta relacja najbardziej Ci się przyda.
          • tess77 Re: Izrael bez BP :-) 09.06.07, 13:31
            Chyba jednak wkleję, bo nie chce się otworzyć.
            WspomnieniaNazwa Podróż do Egiptu i dalej do Izraela
            Miejsce Egipt / miasto: Sharm el Sheikh
            Dodatkowo: Izrael
            Trasa Sharm el Sheikh. Taba, Eliat, Jerozolima
            Termin marzec 2004

            Wyprawa do Egiptu i Izraela

            Planowania zakończone – trwały prawie pół roku. Miałem trochę trudności z
            namówieniem żony do wyjazdu - po poprzednim pobycie w Egipcie w Safadze nie
            miała entuzjazmu do wyjazdu. Nastał czas decyzji – JEDZIEMY!

            Plan był taki – zwiedzić Izrael i Jordanię, a przy okazji Synaj w Egipcie -
            czyli decydujemy się wykupić wczasy w Sharm el Sheikh na 2 tygodnie w hotelu
            trzy- lub cztero- gwiazdkowym z wyżywieniem - w ten sposób mamy zapewnioną bazę
            i tani transport samolotowy. Wykupiliśmy wczasy dwutygodniowe w Alfa Star w
            last minute hotel fortuna 3*. Wyjazd miał być 14 marca 2004 z Poznania.

            Stawiliśmy się w terminie na lotnisku, ale samolot miał około 3 godzin
            opóźnienia. Czekanie przedłużało się, a po międzylądowaniu mieliśmy niezłe
            opóźnienie. Samolot był nowy, warunki doskonałe, a lot przebiegał bez zakłóceń
            i turbulencji. Jako że lecieliśmy w nocy, w dole widoczne były ścieżki ulic i
            ogniska miast. Liczyłem uważnie długość trasy, wiedziałem kiedy byliśmy nad
            Węgrami, Rumunią, Turcją. Dziwne, ale samolot to niesamowity wynalazek,
            kilkukrotne wcześniej realizowane rodzinne wyjazdy do Turcji zawsze wiązały się
            z męczącą dwu lub trzydniową wędrówką samochodem przez Europę – a tu dwie
            godziny i już jesteśmy nad Stambułem!

            Wylądowaliśmy około 3.00 czasu polskiego w Egipcie w Sharm el Sheikh,
            temperatura nie przerażała – była noc i około 16-18 stopni Celsjusza.
            Przybyliśmy do hotelu około 4.00. nad ranem. Był to hotel REGENCY 3***.
            Niestety warunki były fatalne – brudno!. Nie jestem księciem z bajki, ale
            warunki były odstraszające – pościel zaplamiona, prześcieradło zakrywało tylko
            1/3 lóżka, popielniczka pełna niedopałków, zdemolowane meble, na pościeli ślady
            zaplamień – chyba śliny, i wiele włosów (czyli nie była wyprana). Zamek w
            drzwiach wyłamany – próba interwencji w recepcji nie przyniosła żadnego skutku.
            OHYDA!!!

            Przerażeni z żoną myśleliśmy o dopłacie i zmianie hotelu. Jakoś tą jedną noc (4
            godziny) wytrzymaliśmy. Następnego dnia zbywano nas w recepcji, ale po
            reklamacji u rezydenta wymieniono nam pokój!!!. Ten drugi był już bardzo
            porządny – wcale nie odbiegał od standardu 4 ****, było czysto i byliśmy już
            zadowoleni! Zmiana hotelu w Egipcie wiązałaby się z dopłatą około 400 USD za
            dwie osoby!!! W Polsce taka zamiana to około 400-800 PLN za dwie osoby za dwa
            tygodnie!

            Wyżywienie w hotelu REGENCY było naprawdę doskonałe. Szef kuchni starał się
            dogadzać wszystkim jak mógł. Nawet można było zamawiać dania na dzień następny.
            Posiłki były w formie tzw. szwedzkiego stołu, zawsze było do wyboru 2-4 dania
            gorące, kilka surówek, ciasta, owoce. Obsługa była także miła. Jednak pod
            koniec wyjazdu w hotelu pojawiło się około 100 Rosjan – i idylla się skończyła.
            Jedzenia zaczynało brakować najdalej kwadrans po rozpoczęciu jego wydawania
            (miało być przez 3 godziny). Szanowne Panie Rosjanki pchały ręce do sałatek,
            dokonując ich degustacji przed pobraniem (gołymi łapami wkładały do ust
            sałatki), czasem trochę im upadło, ale się nie przejmowały. Dwóch rosłych
            mężczyzn - Rosjan - wręcz zabrało tacę z sałatkami (miała długość 1 metra) do
            swojego stolika, i jak gdyby nigdy nic - rozpoczęli jej pałaszowanie. Jednak
            nie mogliśmy zrozumieć, jak tak nagle jedzenie znikało – przecież wcześniej
            było go wbród!!!

            Po dwóch dniach odkryliśmy tajemnicę znikającego jedzenia. Było to proste –
            wystarczyło się przyjrzeć dokładnie! Dawni towarzysze z dawnego kraju rad
            odsunęli kelnerów i sami sobie dozowali porcje – biorąc ile się da, i jeszcze
            więcej, słowem hulaj dusza! Kelnerzy próbowali protestować, ale nikt ich nie
            słuchał. Później ta hałastra wędrowała do stolików i tam zaczynało się
            upychanie jedzenia po torebkach, kieszeniach, reklamówkach, etc. Jak kelner
            zapytał jedną z pań – co ona robi, ta nie zrażona kontynuowała i odpowiedziała,
            że jest to jej potrzebne! Tak więc cieszyliśmy się rychłym powrotem do Polski,
            tym bardziej, że towarzystwo ze wschodu zaczynało libacje alkoholowe już od
            11.00, i zaraz było słychać wersje biesiadne piosenek wykrzykiwane ile się da.
            Nawet interweniowała policja, gdy pijany Rosjanin próbował zgwałcić samotną
            Polkę (pani około 55 lat!).Tyle o rzeczach nieprzyjemnych! Basta!

            Samo Sharm el Sheikh jest miastem tylko dla turystów – enklawa bogactwa
            otoczona wojskiem i okopami. Zakupów nie bardzo tam można zrobić, bo wszystko
            drogie i słabej jakości. Sprzedawcy ceny dyktują dopiero po pytaniu: „skąd
            jesteś?” Czyli czysta abstrakcja. Towary złej jakości – same podróbki. Jedna z
            Polek kupiła walizkę podróżną – a ta się rozsypała po godzinie!

            Sprzedawcy stosują wszystkie chwyty aby zwrócić twoją uwagę. W modzie było
            zapytanie: „pamiętasz mnie, dlaczego nie?” Każdy naganiacz zagadywał nas w
            języku rosyjskim. Nawet mnie to bawiło, a jak mówiliśmy z żoną, że nie
            rozumiemy zawsze w pierwszej chwili widzieliśmy zdziwienie sprzedawcy, a
            później padało pytanie: „Skąd jesteś?” Jak usłyszeli że „Bolanda” – to od razu
            zaczynali rozmawiać po angielsku.

            Pojechaliśmy do klasztoru Świętej Katarzyny – sami, bez wycieczek, które
            oferowano za 40-55 USD. Pojechaliśmy autobusem EAST DELTA TRAVEL – czyli
            odpowiednikiem naszego PKS. Dworzec główny znajduje się w połowie pomiędzy
            NAAMA BAY a starym SHARM, około 100 m od drogi na wysokości stacji benzynowej.
            Bilet kosztował około 18 PLN w jedną stronę (28 funtów egipskich). Oczywiście
            po około 6 kontrolach dokumentów przez wojsko przejechaliśmy przez połowę
            półwyspu Synaj, zobaczyliśmy Oazę Fajran i dojechaliśmy do Świętej Katarzyny.

            Sam klasztor znajduje się około 3 km od wioski. Pojechaliśmy tam taksówką za
            jakieś 4 PLN. Zwiedzanie klasztoru mieliśmy ograniczone godzinami jego
            otwarcia, a także powrotnym autobusem. Mieliśmy więc jakieś 3-4 godziny czasu,
            a klasztor otwarty był tylko przez godzinę. Wewnątrz rzeczy „zwalające z nóg”:
            cała masa ikon – w tym wiele z VI wieku, wrota do kościoła ufundowane przez
            cesarza Justyniana Wlk. z VI wieku, krzew gorejący, srebrna trumna ze zwłokami
            świętej!

            Za klasztorem wije się droga na Górę Mojżesza i Górę Św. Katarzyny. Weszliśmy w
            moją Basią tak wysoko, że widzieliśmy wyraźnie obydwie góry – ale z powodu
            braku czasu musieliśmy zawrócić. Droga powrotna do SHARM to znowu kilka
            kontroli wojska, kilka osób zatrzymanych przez nich (sic!- po prostu zabrali
            ich za autobusu i tyle!). Jednak warto pojechać do tego klasztoru.

            Wyjazd do Izraela rozpoczęliśmy znowu na dworcu EAST DELTA TRAVEL, o 9.00 był
            autobus do Taby. Tam szybkie przekroczenie granicy. No nie tak znowu szybkie,
            bo izraelskie służby bezpieczeństwa długo nas przesłuchiwały zadając głupie
            pytania: „gdzie jedziemy?”, „po co?”, „do kogo?” „Jak będziemy zwiedzać?” „Z
            kim?”, „w jakim będziemy spać hotelu?” Na końcu zakończyli konkluzją, że musimy
            poczekać aż nas sprawdzą! Trwało to około pół godziny. Później przyszła jeszcze
            raz jakaś pani i zaczęło się od początku: „gdzie?”, „po co?” , „dlaczego?” „Jak
            trafimy do hotelu?” „Jak będziemy się poruszać?” Miałem ochotę zabawić się w
            pomidora!!! Pani jeszcze nam pogroziła, że policja będzie nas obserwować
            (dokładnie tak powiedziała) i żebyśmy się nie ważyli pracować nielegalnie.
            Tłumaczenie zaczęło się od początku, w pewnym momencie zażądano ode mnie
            legitymacji dokumentującej wykonywany zawó
            • tess77 Re: Izrael bez BP :-) 09.06.07, 13:33
              cd.
              i może jeszcze dyplomu ukończenia studiów?!). Jak już nas spisali, kto
              jesteśmy, po co jedziemy, a dlaczego i do kogo - to nas wpuścili. Byliśmy tak
              zdenerwowani, że jeszcze kwadrans przesłuchań- a bym został terrorystą i
              dobrowolnie zapisał się do OWP!!!.

              Oczywiście około godzinę po wjechaniu do Eljatu podszedł do nas pan ze służb
              ochrony i przepytał: dlaczego siedzimy na ławce w pobliżu lotniska, dlaczego
              robimy zdjęcia, kręcimy film. Jak już zobaczył że się wygłupia to odszedł. (W
              Eljacie lotnisko przechodzi przez środek miasta, a że nie jest to miasto
              duże ,dlatego wszędzie się jest w pobliżu lotniska) Tak wyglądała nasza
              konfrontacja ze służbami izraelskimi i zaczynaliśmy być bardzo ostrożni - co,
              gdzie, i po co robimy.

              Autobus do Jerozolimy był o 16.45, kosztował 65 NIS (60 PLN), jechał około 4
              godzin. Po drodze zatrzymał się na dłużej Ein Boqek na Morzem Martwym.
              Doświadczaliśmy zmian temperatury i krajobrazu, a w Egipcie pustynie są inne
              niż w Izraelu. Pustynia Negew i Pustynia Judzka są inne niż pustynie w Egipcie.
              Pustynia Negew jest porośnięta niskimi drzewami i krzewami. Przypomina sawannę
              bez trawy. Gdzieniegdzie wyrasta uprawa cytrusów, daktyli, czy ananasów – i
              jest to oaza zieleni w pustynnym krajobrazie. Z kolei Pustynia Judzka jest
              trawiasta, łagodnie górzysta – przypomina stepy i pustynie tureckie.
              Temperatura spadła w ciągu tych 300 km o około 12 stopni!

              W Jerozolimie okazało się, że właśnie zabito Szejka Jasima. Miasto było
              obstawione wojskiem, wszędzie kontrole osobiste i kontrole bagażu. W hotelach
              pustki. Właściciel hotelu, w którym byliśmy mówił nam, że jeszcze dwa lata temu
              miał stale około 150-200 gości. Teraz miał ich 15, a czasami ma 25 turystów.
              Przez kilka dni zwiedziliśmy całą starą Jerozolimę – Bazylikę Grobu Pańskiego,
              kościoły na Górze Oliwnej – Dominus Flevit, Pater Noster, Bazylikę Narodów,
              Ogród Getsemani, około 4 więzień Chrystusa, wieczernik, grób Dawida, Dolinę
              Cedronu, groby proroków, ścianę płaczu, wzgórze świątynne, i wiele innych.

              Meczety Al Aqsa i Kopułę na Skale oglądaliśmy tylko z zewnątrz i przez drzwi.
              Muzułmanie ogłosili żałobę – modły miały trwać trzy dni. Dlatego wszystkie
              świątynie islamu były zamknięte. Zwiedziliśmy także muzeum Izraela –
              imponujące! Wybraliśmy się także do Bazyliki Narodzenia Pańskiego do Betlejem.
              Najpierw kilku taksówkarzy próbowało nas naciągnąć na „wycieczkę” do Betlejem
              na jedyne 200-250 NIS. Właściciel hotelu poinstruował nas jednak, że spod bramy
              damasceńskiej kursują minibusy do Betlejem za około 4 NIS. Pojechaliśmy.

              Po drodze kierowca minibusa poinformował nas, że wojsko zablokowało Zachodni
              Brzeg Jordanu i nikogo nie wpuszcza do Betlejem . Ostatni przystanek minibusa
              był około 300 m od blokady. Szliśmy tam z Basią z duszą na ramieniu – tym
              bardziej że słyszałem strzały. Żołnierze nikogo nie puszczali, przy nas
              zawrócili kilka samochodów - ale na nas nawet nie chcieli patrzeć, może wzięli
              nas za dziennikarzy? Byliśmy obwieszeni aparatami i kamerą, nie mieliśmy innego
              bagażu. Za granicą Zachodniego Brzegu wynajęliśmy taksówkarza, który nas
              przewiózł przez linię walk. Właśnie chyba ogłoszono przerwę ponieważ tylko
              kilku Palestyńczyków rzucało kamieniami w żołnierzy izraelskich. Ci z kolei
              siedząc na wieżach celowali z karabinów do Palestyńskich bojowników i od czasu
              do czasu sobie strzelali (sic!).

              Dwie ulice były całkiem zablokowane, nie można było nimi przejechać nawet
              terenowym samochodem. Były na nich barykady, resztki spalonych opon, zniszczone
              samochody, masa gruzu i kamieni. Zza barykad wyglądali „wojownicy” palestyńscy –
              młodzi bohaterscy chłopcy, z lękiem i iskrą w oczach rzucali kamieniami
              bardziej na oślep niż do celu. Udało się nam jakoś przejechać przez
              linię „frontu”. Jednak to nie był koniec mocnych wrażeń. Pod bazyliką właśnie
              odbywał się wiec, czy może demonstracja OWP. Nawoływali do walki. Napisy na
              transparentach były po arabsku – nie mogłem rozumieć ich treści, ale resztki
              spalonych flag izraelskich wskazywały na treść intencji demonstrantów.

              Wojsko (?) i policja palestyńska zablokowały dojście do bazyliki. Z pomocą
              najętego taksówkarza przeszliśmy przez trzy blokady policji, i znaleźliśmy się
              w zasięgu demonstracji, ale pod samą bazyliką. Wyglądało to groźnie. Tutaj
              kazano nam natychmiast wracać - to dla naszego bezpieczeństwa, i powiedziano
              nam także , że bazylika będzie zamknięta przez okres trzech dni w oznace żałoby
              związanej ze śmiercią Szejka Jasima.

              Udało mi się jednak przekonać szefa posterunku, żeby na chwilę mnie puścił do
              Bazyliki – niestety była naprawdę zamknięta. Moja żona – piękna poniekąd
              kobieta – wzbudziła zainteresowanie żołnierzy. Nawzajem się kokietowali, a ja
              próbowałem się dostać do kogoś, kto by otworzył nam bazylikę. Niestety osoby do
              których dotarłem nie pomogły mi – powiedziano nam, że klucze ma osoba która
              otworzy dopiero wtedy, jeśli uzyska zgodę czterech głównych religii, które
              dzielą bazylikę. Jednak zauważył moją Basię zakonnik, i po rozmowie powiedział,
              że jest tu polski zakonnik. (dla jego bezpieczeństwa nie podam imienia). Tak
              udało nam się wejść do klasztoru OO Franciszkanów.

              Po chwili przyszedł nasz „Padre”, wysłuchał nas uważnie, zadał kilka pytań, i
              dopiero wtedy zaprosił do udziału w nabożeństwie. Takim to sposobem znaleźliśmy
              się w Bazylice Narodzenia Pańskiego. Wśród gregoriańskich śpiewów mnichów
              przeżyłem mocno wizytę w tym miejscu. Wzruszony z łzami w oczach oglądałem
              widowisko rodem ze średniowiecza, gdzie zakapturzeni mnisi w dymie kadzideł,
              przy śpiewie po łacinie odprawili modły w jednym z najświętszych miejsc na
              ziemi.

              Nasza przeprawa przez Betlejem wzbudziła zainteresowanie służb specjalnych
              (tylko nie wiem których – czy izraelskich czy palestyńskich), zaraz pojawił się
              mężczyzna, który mówił trochę po polsku i po wejściu do klasztoru (jakim
              sposobem? – nawet przeor się dziwił!) próbował nas wybadać, kto my jesteśmy,
              jak długo będziemy, po co przyjechaliśmy, a wszystko utrzymane w duchu
              przyjaznej rozmowy. Dla naszego bezpieczeństwa chciał nam zapewnić ochronę w
              drodze powrotnej. Podziękowaliśmy nieznajomemu i pożegnaliśmy się, ale
              widzieliśmy że wśród mnichów były oznaki niepokoju związanego z tą wizytą!
              Zostaliśmy następnie zaproszeni przez przeora i naszego ojca na posiłek - i
              podano nam wspaniały obiad. Ugoszczono nas iście po królewsku. Później długo
              jeszcze rozmawialiśmy z polskim księdzem.

              Życie tam mają oni ciężkie i niebezpieczne. Dwa lata temu terroryści opanowali
              klasztor i dopiero wojsko izraelskie uwolniło mnichów i zabiło terrorystów.
              Oblężenie trwało prawie dwa miesiące. Muszą oni dbać o stosunki z miejscowymi
              władzami i Palestyńczykami, a i Izraelici nie są święci. Później obdarowani
              przez naszego „Padre” udaliśmy się w drogę powrotną. Po drodze zobaczyliśmy
              żydowską wersję getta dla Palestyńczyków – tzn. „wielki mur” Żydzi grodzą
              Betlejem jak dzielnicę Warszawy Niemcy 60 lat temu, odgradzając ją od świata
              zewnętrznego murem wysokim na około 8 – 10 metrów. I nie robią tego na granicy
              Zachodniego Brzegu Jordanu, ale na granicy miasta.- bo przecież wokół są
              osiedla żydowskie – z których nie mogą oni zrezygnować. Tak więc zamkną
              Palestyńczyków w niczym innym jak tylko w enklawie. Miasto a wokół mur. Żydzi
              to inteligentny naród, uczą się szybko – nauka z ostatnich 60 lat i lekcja
              otrzymana w III Rzeszy nie poszła w las ... . A najważniejsze, że porządek musi
              być - nie będą jacyś Arabowie, Palestyńczycy, czy Polacy włóczyć się po
              Palestynie!!!
              Podróżując po Izraelu bez zorganizowanej wycieczki wielokrotnie zmuszeni
              mieliśmy mieć kontakt z Żydami. Zdarzyło się – tylko dwie osob
              • pozdroztron Re: Izrael bez BP :-) 26.08.07, 16:18
                Kopuła na skale, piękne miejsce

                skarby-swiata.pl/izrael-zabytki-wczasy/izrael/kopula_na_skale.html
            • ameboda Re: Izrael bez BP :-) 09.06.07, 13:49
              ....Jest mnóstwo "gości" na tym forum co to wszystkie rozumy pozjadali a tak
              naprawdę nic nie wiedzą....
              Wyjazd do Izraela na 2 lub 3 dni ma naprawdę sens. Tymbardziej ,że jedziecie
              z dziećmi. One by chyba nie wytrzymały takiego galopu jak jest na wycieczkach
              fakultatywnych z biur podróży. Ostatnio sama to przerabiałam ( byłam w Tabie na
              pobycie). Oczywiście niepotrzebnie się pakowałam w te fakultety. Znajomi
              zrobili to na spokojnie w 3 dni z Petrą noclegami w Jerozolimie za 500 dolarów
              z wyżywieniem ( 3 osoby). Tak więc nie słuchaj tych co to nic nie wiedzą a
              doradzają...
              Dacie sobie radę. Pozdrawiam.
              • natder Re: Izrael bez BP :-) 09.06.07, 13:58
                Dzięki :-)
                Jednak nie zwariowałam ;-)
                Jak wygląda fakultet z dziećmi wiem doskonale, w zeszłym roku byliśmy w
                Lusorze. Największym problemem był właśnie ograniczony czas zwiedzania, bo
                dziecko chciało sobie np. pogrzebać w piasku w Dolinie Królów a naprawdę nie
                było na to czasu.
                Potrzebna mi jednak garstka informacji - zwłaszcza odnośnie noclegów.
                Do Petry się raczej nie wybieramy tym razem niestety - chyba nie damy rady -
                chociaż zastanawiamy sie nad opcją trzy zamiast dwutygodniowego pobytu w Tabie
                i wtedy z pewnością wybralibyśmy się do Petry.
                No ale jeszcze Klasztor czeka i Wyspa Faraona :-)
      • miriam_73 Re: Izrael bez BP :-) 09.06.07, 14:19
        1. W Jerozolimie o tej porze roku wcale nie będzie "szczytu upałów" - miasto
        leży na 900 m. npm i na wzgórzach, zawsze jest lekki powiew a na Starym Mieście
        - dużo cienia. Fakt nie polecam Galilei latm bo przy dużej wilgotnosci upały się
        tam znosi znacznie gorzej niż w Jerozolimie czy nad morzem.
        2. Panstwo izrael pomimo swojej sytuacji politycznej funkcjonuje lepiej niż
        nejedno "zwyczajne" państwo i nie wiem doprawdy o jakich "realach" myślisz...
        Natder, miej tylko po prostu na uwadze, że widzi się żołnieży pod bronią i że są
        miejsca (np. centra handlowe, muzea, plac przed Ścianą Płaczu) gdzie poproszą o
        otwarcie plecaka/ torby i trzeba będzie przejść przez bramkę jak na lotnisku. I
        tyle. Wzgledy bezpieczeństwa.
        3. Izrael ma zaróno doskonałą komunikację wewnętrzną jak i zaplecze hotelowe.
        Trzeba tylko pamiętać o szabacie, bo wtedy jest się skazanym na taksówki -
        komunikajca publiczna nie jeździ, i tyle. Z Ejlatu do Jerozolimy busy Egedu są
        co 2 godziny, można też polecieć Arkią do Tel Avivu, skąd do Jerozolimy jest
        1-1,5 drogi (ewentualnie mogą zdarzyć się korki)
        4. Technologia poruszania się w tamtym kraju jest zupełnie zwyczajna i zblizona
        do np. innych krajów śródziemnomorskich. Do tego można się prozumiec nie tylko
        we wszędobylskim angielskim ale także po rosyjsku - w zasadzie zawsze znajdzie
        się tkoś w otoczeniu kto mówi w tym języku.
        5. Koszty - zależą od włąsnych możliwości - wszystko jest kwestia planowania i
        wyboru. Można w Jerozolimie np. zatrzymać się w hotelu za kilkaset USD jak i za
        dużo, duzo mniej. Kwestia idnywidualnego wyboru. Ceny przejazów i przelotów
        można sprawdzić w internecie - koszt biletu Egedu z Ejlatu do Jerozolimy to wg
        bieżących cen ok 70 szekli a przelicznik szekla do dolara 2 tyg. temu wynosił 1
        USD - ok. 4 szekli. Podobnie w inetrnecie można sprawdzić koszty wstępów,
        jedzenie nie jest droższe niż w PL, trzeba wziąc pod uwagę wydatki na napoje,
        ale to chyba oczywiste.
        6. Kwestia własnego wyboru - widocznie pytający widzi w tym sens. Jego prawo.
        7. A dlaczego? Podróżowanie na własną rękę jest fajne i nic go nie zastąpi.
        • olpp Re: Izrael bez BP :-) do miriam_73 09.06.07, 16:30
          Wprawdzie nie zamierzałem dłużej uczestniczyć w tym wątku ale skoro zajęła się
          mną (de facto) tak szacowna forumowiczka jak miriam_73, to byłoby nie grzecznie
          nie odpowiedzieć.
          Miła miriam_73, bierzesz moją wypowiedź i rady dla natder zbyt dosłownie i nie
          uwzględniasz ich ogólnikowości. Trzeba przyjąć także pewne ogólne założenia.
          Nie wiem (Ty pewnie też) np. ile dzieci będzie podróżować z natder?
          Co to znaczy małe dziecko - 10 lat czy może 1.5 roku? A jaki standard
          cywilizacyjny i poziom komfortu podczas podróży preferuje natder - harcerski czy
          businesswomen w 5 gwiazdkach?
          Ale ile może przeznaczyć na wyprawę pieniędzy - 100 USD czy 10000 USD?
          Jaką konkretnie trasę, w jakim terminie, z jakimi przerwami i postojami chce
          przebyć natder? Itd ....
          Bez tej wiedzy precyzyjne i odpowiedzialne doradzanie nie jest możliwe.
          A teraz do rzeczy. Szanuję Twoją wiedzę i doświadczenie z tego regionu ale
          przyjmij proszę do wiadomości, że ja też co nie co wiem i nieźle się tam
          poruszam. Ostatni raz byłem na Synaju (od SSH przez TCP, ETH do TLV z
          uwzględnieniem Jordanii, Ein Bokek, Jerozolimy i takich tam innych) ze dwa
          miesiące temu.
          1. Dla mnie i dla większości Polaków temperatury rzędu 40 - 42 stopnie C w
          cieniu (np. ETH) to upał i podziwiam, że dla Ciebie nie. W Jerozolimie
          rzeczywiście będzie z 5 - 7 stopni C średnio mniej.
          2. Nie wiem dla czego nie wiesz o jakich realiach mówię, skoro o części z nich
          sama piszesz.
          3. Koncentrujesz się na jednostkowych cenach biletów, a tu wcale nie o to chodzi.
          4. i 5. I masz rację i nie masz. Inna jest technologia z 2 letnim dzieckiem plus
          dwoma 8 letnimi oraz platynową kartą kredytową, a inna pary dwudziestolatków za
          100 USD na dwa tygodnie
          6. Zgadzam się.
          7. Czasem się zgadzam, czasem nie.
          Konkludując, ja z np. trójką małych dzieci w lipcu nie wybrałbym się na
          indywidualną wycieczkę po kilku krajach Synaju ale to nie znaczy, że natfer nie
          może. Jak chce mieć obiektywnie trudne wakacje, to niech jedzie.
          Pozdrowienia dla obu dam.
        • ameboda Re: Izrael bez BP :-) 09.06.07, 16:39
          ...Dacie sobie radę spokojnie i nie słuchaj "życzliwych. Miriam dobrze Ci
          radzi . Ja to też przerabiałam miesiąc temu. Jest tak dokładnie jak pisze .
          Temperatury niższe w Jerozolimie i pochmurnie. A do Eilatu możesz z Taby
          bezpłatnie pojechać taksówką hotelową. Powodzenia.
          • olpp Re: Izrael bez BP :-) 09.06.07, 20:10
            Natder, planując wyjazd koniecznie poradź się życzliwej (inaczej) amebody, a
            daleko zajedziesz. Jej rady będą tyle warte, co np. możliwość bezpłatnego
            dojazdu taksówką kilkadziesiąt km z hotelu w Egipcie do Elatu.
            A poważnie to oczywiście nie ma takiej możliwości, gdyż:
            1. nie ma bezpłatnych taksówek w Egipcie i nie tylko,
            2. nie możliwości przekroczenia granicy egipsko-izraelskiej (a także np.
            izraelsko-jordańskiej) inaczej jak pieszo.
            Tak więc egipską taksówką za pieniądze (na ogół USD) możesz dojechać tylko do
            przejścia granicznego po stronie egipskiej, a po stronie izraelskiej do Elatu
            trzeba pojechać autobusem lub taksówką izraelską, oczywiście za pieniądze
            izraelskie.
            • natder Re: Izrael bez BP :-) 09.06.07, 21:01
              olpp - skoro się wybieram do Izraela to staram się oczywiście zorientować w
              temacie i wiem że granicę przekracza się pieszo :-) Zdaję sobie też sprawę z
              tego że nasza przeprawa na granicy może trochę potrwać ;-)

              A teraz powiedzcie kochani, jak już przekroczymy tę granicę to w którym
              kierunku mam się udać by wynająć taxi dla naszej czwórki i jak bardzo się
              targować?
              Autobus raczej odpada, chcę mieć możliwość zatrzymania pojazdu kiedy np.
              dziecku zachce się siku lub gdy po prostu będziemy chcieli rozprostować kości.
              I jak dotrzemy do Jerozolimy - gdzie można wynająć pokój z łazienką dla
              czterech osób na dwie noce. Normalny pokój dla normalnych ludzi a nie
              apartament dla bizneswoman z platynową kartą kredytową ;-) Jeśli ktoś spędził
              czas w jakimś przyzwoitym hotelu w przystępnych cenach proszę o namiar :-)

              Dywagacje na temat: jechać czy nie są dla mnie mało pomocne, po raz kolejny
              upraszam się o konkrety :-)
              • miriam_73 Re: Izrael bez BP :-) 10.06.07, 13:28
                Jest tylko jeden kierunek, bo z przejścia jest tylko jedna droga w kierunku
                Ejlatu :))) A tak powaznie, zaraz po przejściu granicy jest cos w rodzaju pętli,
                przy której jest przystanek autobusowy skąd odjeżdżają autobusy do miasta i
                gdzie zazwyczaj stoi jakaś taksówka. Jesli nie to trzba spróbować zamówić. Jest
                np. korporacja Taba Taxis +972 8 6333339, myslę, że można w necie poszukać tez
                innych. I tak raczej musicie się dostać do samego miasta, żeby jechać dalej.
                Jeśli nie bus, to może pomyślcie o samolocie do Tel Avivu i stamtąd taksówką do
                Jerozolimy? (www.arkia.co.il).
                Co do hoteli - zajrzyj tutaj:www.jerusalem-hotels.co.il/; ewentualnie
                spróbuj przez www.accomline.com (ja wiele razy rezerowałam przez nich hotele w
                róznych częściach świata, jest OK) albo www. inisrael.com. Jakims rozwiązaniem
                są hostele zakonne, ale z tego co słyszałam ostatnio, np. u elżbietanek w domu
                polskim rezerwacje są na kilka miesięcy naprzód, niesttey.
            • ameboda Do Nadter ! 09.06.07, 22:58
              Nadter , nie słuchaj złośliwego i wszechwiedzącego olpp - tak czy inaczej z
              Taby z Hotelu Sol i Mar bezpłatnie do granicy dojedziesz a tam przejście piesze
              i taxi . Może piszę mało szczegółowo ale to przerabiałam. A moi znajomi
              Jerozolime robili sami w 3 dni , łącznie z Petrą też z dzieckiem i noclegami (
              nawet niedaleko Ściany Płaczu) za w sumie niewielkie pieniądze. Łącznie z
              wyżywieniem. W turystyce trochę siedzę - pilotażwm zajmowałam się zawodowo.
              Musisz się do tego tylko przygotować ( mapy , informacje z internetu ,
              przewodniki). I w drogę . Jest bezpiecznie i spokojnie . Bez obaw. Pozdrawiam
              • olpp Do amebody 10.06.07, 00:22
                Ameboda, złośliwa to jesteś Ty, a złość piękności szkodzi, więc uważaj.
                Wprowadzasz ludzi w błąd, na czym Cię przyłapałem i co wytknąłem. Zamiast
                przyznać się i przeprosić - używasz niestosownych epitetów. W każdym razie
                cieszę się, że zmieniłaś zdanie i już nie wysyłasz ludzi egipską taksówką do
                Elatu i to za darmo.
                Co do meritum, to dalej twierdzę, że niemożliwy jest bezpłatny kurs egipską
                taksówką ok. 40 km w jedną stronę z hotelu Holiday Inn (a tam natder planuje
                mieszkać) do przejścia granicznego w Tabie.
              • ameboda Re: Do olpp 10.06.07, 07:34
                ....Co Ty jesteś stary taki złośliwy? Nie byłeś tam to nie improwizuj....Ja
                ten temat mam przerobiony. Czemu ludzi dołujesz ,że sobie nie poradzą . Gdyby
                nie tacy jak oni to płacilibyśmy kasę naszym rodakom z Biur Podróży. Skąd
                wiesz czy z tego hotelu gdzie Oni mają mieszkać nie jeżdzi bezpłatny bus do
                granicy ? ( tak było w moim przypadku )A w Izraelu to mogą płacić dolarami -
                spokojnie. Tak więc lepiej poszukaj sobie fajnej kobiety - i zajmij czas
                zamiast marudzić ( chyba Ci czegoś brakuje? ) nie sądzisz?
    • sharmdiver Re: Izrael bez BP :-) 10.06.07, 00:28
      Kup przewodnik firmy Lonely Planet "Izrael" i wszystko będzie jasne.

      Pozdrawiam

      SharmDiver
      • natder Re: Izrael bez BP :-) 10.06.07, 18:53
        Dziękuję za wszystkie cenne informacje i uwagi :-)
        Swoją drogą aż trudno uwierzyć że z tylu ludzi, którzy przewijają się przez
        toforum nikt nie wybrał takiego sposobu zwiedzania Izraela! ;-)
        • sharmdiver Re: Izrael bez BP :-) 10.06.07, 19:18
          Bo tu większości myślenie sprawia dużą trudność
          • abirka Do Sharmdiver 10.06.07, 19:49
            Nie, bo tutaj większość stać na komfort zwiedzania z biurem podróży i jadąc na
            urlop chce mieć odpoczynek i wygodę a nie uganiać sie za organizowaniem sobie
            zwiedzania.
            Natomiast Tobie, jak już zauważono w innym wątku, nie tylko sprawia trudność,
            ale wręcz jesteś pozbawiony jakiegokolwiek taktu oraz obiektywizmu w stosunku
            do siebie. Swoje kompleksy i niedowartościowanie zacząłeś widać leczyć
            chamskimi, aroganckimi i obraźliwymi postami na forum - pełno Ciebie w każdym
            wątku. A zwykle nie masz nic sensownego i merytorycznego do powiedzenia. Jakim
            cudem taki genialny instruktor nurkowy spędza całe dnie w necie w pełni sezonu
            nurkowego w Sharm? Widać nie ma wzięcia ......
            • derduch Re: Do Sharmdiver 10.06.07, 20:23
              Z nim się nie gada, klikaj na kosz.
          • miriam_73 Re: Izrael bez BP :-) 10.06.07, 20:49
            Krótko - to jest chamstwo z twojej strony Sharmdiver. Od dzisiaj znikasz
            • derduch Re: Izrael bez BP :-) 10.06.07, 21:20
              Kasiu, myślałem że wiesz... na GG temat tego trolla już był poruszany, jego po
              prostu tutaj nie ma.
              I klikamy na kosz
              • miriam_73 Re: Izrael bez BP :-) 10.06.07, 21:33
                Żeby klikac trzeba widzieć :))) A ja mam zamiar go uniwidocznić. Tak jak Ciebie
                czy parę innych osób mam podkreślonych, tak jego - out.
                • derduch Re: Izrael bez BP :-) 10.06.07, 21:55
                  miriam_73 napisała:

                  ciach!

                  I wszystko gra :-)

                  O tych wykreślonych i podkreślonych to sama wiesz... :-))))
    • jarekh2 Re: Izrael bez BP :-) 28.08.07, 10:50
      Pewnie wróciłeś już z wyprawy. Czy mógłbyś podzielić się wrażeniami?
      W niedługimczasie planuję dokładnie taki sam układ wycieczki jak wy
      więc rady jak najbardziej na miejscu. Pozdrawiam Jarek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka