Dowcip

03.04.08, 09:58
Amerykańscy archeolodzy odkryli nowa piramidę w Egipcie i znaleźli w niej
mumię faraona. Nie mogli jednak ustalić kim był zmarły, ponieważ mumia nie
była dobrze zachowana. Zadzwonili wiec po pomoc do Rosji.
Nazajutrz przybyli z Moskwy agenci Sasza i Wania. Poprosili o godzinę na
rozwiązanie zagadki kim był zmarły.
Po godzinie rosyjscy agenci oświadczają:
- To mumia Ramzesa XVIII.
Amerykanie zdziwieni:
- Jak się to wam udało?
- Sam się przyznał!
    • platynka.iw Re: Dowcip 03.04.08, 11:45
      Dzwoni tel w instytucie archeologii w Kairze.
      -Dominet bank?
      -Do czego?
      <lol>
      Ten wstep z Kairem, to zeby byly pozory egipskosci :P
    • aeki Re: Dowcip 03.04.08, 12:39
      Przed tronem faraona staje dwóch dobrze zbudowanych wojowników, niosących na
      plecach ogromną kamienną tablicę z wyrytymi na niej hieroglifami. Jeden z nich
      oznajmia.
      Faraonie! Król Babilonü przysyła ci pocztówkę z wczasów z Mezopotamii!
    • platynka.iw Autentyk 03.04.08, 13:04
      Rozmawiam z Arabem w hrg. Mowi, ze urodzil sie 08.III. Ja mowie-to u nas Swieto Kobiet. A on "swieto czego??!!??!!"
      • quinnmallory Mój ukochany dowcip 03.04.08, 15:03
        Zapiernicza koleżka na motorze przez pustynię i spotyka Araba na wielbłądku.
        Gadu-gadu, aba-daba i te sprawy.
        W pewnym momencie wielbłądzista zagaja motocyklistę:
        - Ty, a jak tak jedziesz na tym motorze, to nie jest tobie gorąco? Wiesz, kask,
        skóry itepe...
        - Coś ty, jak ja tak jadę, to pęd powietrza mnie chłodzi i jest ok.

        Arab siedzi myśli, kombinuje, w końcu wsiada na wielbłąda i odjeżdża.
        Po chwili jak oszalały zaczyna okładać biednego garbuska, który gna coraz
        szybciej i szybciej. Biegnie ten wielbłądek, Arab go okłada po bokach i popędza,
        w końcu po paru kilometrach sprintu zwierzak padł nieżywy.
        Arab stoi i myśli, po paru minutach trąca trupka nogą i sam do siebie:
        - Zamarzł, czy co?....

        HAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA!!!!!!!!!!
    • fejs2fejs Re: Dowcip 03.04.08, 16:16
      Faraon Ramzes XII uczy swego syna sztuki dowodzenia
      - Wyobraź sobie: z jednej strony pędzi na ciebie oddział Asyryjczyków z
      oszczepami, a z drugiej stado lwów. Co byś zrobił w tym momencie?
      - Wstydzę się powiedzieć, ojcze ...
      • matanzas Re: Dowcip 03.04.08, 17:19
        Po pustyni idzie płetwonurek ubrany w akwalung, płetwy, żar leje się z nieba.
        Spotyka Araba na wielbłądzie:
        - Przepraszam, do morza daleko?
        - Ponad 200 km - mówi Arab.
        - No, ładnie, ale plażę to żeście odpierniczyli!
        • scorpio1956 Re: Dowcip 03.04.08, 20:31
          Przyjeżdzą Eskimos na wczasy Do Egiptu. Pierwszy dzień , na plaży w
          kąpielówkach na sobie pierwszy raz w zyciu. Spocił sie biedny
          Eskimos na tym żarze, podchodzi więc do bufetu i zamawia colę. Arab
          pyta się :
          Z lodem?
          Na to Eskimos:
          Ty mnie Arab nie wkur..aj!!!
        • wojtek37k Re: Dowcip 03.04.08, 20:35
          Kawał w dwóch częściach :

          Jaka jest różnica między Mietkiem Foggiem a piramidą Cheopsa ?
          • wojtek37k Re: Dowcip 03.04.08, 21:08
            Mietek był dwa lata starszy .
    • aeki Re: Dowcip 03.04.08, 21:13
      - Jak brzmi czas przyszły od słowa faraon?
      - Mumia.
      • fejs2fejs Re: Dowcip 04.04.08, 17:38

        Na początku Pan Bóg przyszedł do Arabów i pyta:
        - Czy chcecie moje przykazanie?
        - A jakie?
        - Nie kradnij.
        - Panie! My żyjemy z rabowania karawan. Jeżeli przestaniemy kraść, to jak na tej
        pustyni będziemy mogli wyżyć? To jest niemożliwe! Nie chcemy takiego przykazania.
        Przyszedł Pan do Amorytów i pyta:
        - Chcecie moje przykazanie?
        - A jakie?
        - Nie zabijaj.
        - Panie, jesteśmy najbardziej walecznym narodem, żyjemy z wojny i podbojów. Jak
        moglibyśmy egzystować bez zabijania? Nie, nie chcemy Twojego przykazania.
        Przyszedł Pan do Amalekitów i pyta:
        - Chcecie moje przykazanie?
        - A jakie?
        - Nie cudzołóż.
        - Panie, podstawą naszego kultu są kapłanki oddające się miłości w świątyni.
        Jeżeli tego zaniechamy, co stanie się z naszą religijnością, naszą wiarą? Nie
        chcemy Twojego przykazania.
        Pan Bóg był już w kłopocie, ale zobaczył mały naród izraelski znajdujący się w
        niewoli egipskiej. Poszedł więc do Izraelitów i pyta:
        - Chcecie moje przykazanie?
        - A ile by to kosztowało?
        - Nic, za darmo!
        - Tak całkiem za darmo?
        - Całkiem bez płacenia!
        - To byśmy wzięli dziesięć
    • matanzas Re: Dowcip 04.04.08, 17:34
      Po egipskim muzeum przewodnik oprowadza grupę turystów z Polski.
      - To jest syn faraona, to żona faraona, tam leży brat faraona, a to mumia faraona.
      - Przepraszam - przerywa mu blondynka - a w jaki sposób z faraonem była spokrewniona ta mumia?
    • quinnmallory Re: Dowcip 09.04.08, 13:19
      Przed kliknięciem linku:
      1. włącz głośniki
      2. odłóż kanapki
      3. odstaw picie poza zasięg rąk
      4. przygotuj teren pod spadnięcie z krzesła
      5. zawołaj rodzinę i znajomych
      6. sikaj ze śmiechu we wszystkich kolorach tęczy.

      A żeby było o Egipcie, to wydaje mi się, że ten pan nigdy nie był w Egipcie ;)))))
      • quinnmallory Re: Dowcip 09.04.08, 13:20
        I jeszcze link:
        www.smog.pl/wideo/17426/musisz_sam_to_zobaczyc_kultowy_material/
        W osobnym poście, bo to był czas na przygotowania z poprzedniego postu ;))
    • buterfly5 Re: Dowcip 10.04.08, 10:24
      Dowódca straży oznajmia faraonowi:
      - Złapaliśmy wielkiego świętego nietoperza.
      W tej chwili słychać głos dobiegający z sieci trzymanej przez kilku
      strażników:
      - Po pierwsze nie jestem świętym, a po drugie nie jestem
      nietoperzem, tylko Batmanem!
    • buterfly5 Re: Dowcip 10.04.08, 10:26
      - Jak się nazywa synek mumii??
      - Muminek...
    • matanzas Re: Dowcip 10.04.08, 14:12
      Przyjaźń między Arabami a Izraelczykami

      Leci w samolocie w jednym rzędzie: 2 Arabów (od strony okna)i Żyd (od
      przejścia). Żyd w jarmułce, pejsy, te sprawy - wyluzowany kompletnie - rozpiął
      kołnierzyk, zdjął buty. Arabowie patrzą na niego nienawistnie. Po godzinie lotu
      jeden z nich wstaje i mówi:
      - Idę po Colę.
      Żyd na to:
      - Ależ nie, ja pójdę, po co się przeciskać.
      I poszedł. W tym czasie Arab napluł mu do buta. Żyd wraca, daje Colę Arabowi. Po
      kolejnej godzinie drugi Arab mówi:
      - Idę po Colę.
      Żyd jak poprzednio:
      - Ja pójdę.
      I poszedł. Drugi Arab napluł mu do drugiego buta. Żyd wraca, daje Colę Arabowi.
      Po godzinie samolot ląduje, Żyd zbiera się, zapina kołnierzyk, założył jednego
      buta, skrzywił się i mówi:
      - Znowu ta straszna nienawiść między naszymi narodami - to plucie do butów, to
      szczanie do Coli...
    • buterfly5 Re: Dowcip 22.04.08, 10:14
      Małżeństwo było na wakacjach w Egipcie. Poszli na targ, aby kupić
      kilka pamiątek, które mogliby wręczyć znajomym. Zaszli w dziwną
      uliczkę, gdzie był tylko jeden mały sklepik sandałami. Już mieli
      zawrócić, gdy ze sklepu dobiegł ich głos:
      - Hej, wy! Zagraniczni! Wejdźcie do mojego sklepiku!
      Weszli do środka. Tam w ukłonach przywitał ich mały człowieczek i
      powiedział:
      - Mam dla was specjalne sandały, które mają magiczną moc. Sprawiają,
      że jesteś tak dziki w łóżku, jak spragniony wielbłąd na pustyni.
      Żona natychmiast zapragnęła kupić te sandały, jednak maż zrobił się
      bardzo sceptyczny. Uważał, że nie potrzebuje takich sandałów, a poza
      tym nie wierzył w ich moc. Zapytał więc sklepikarza:
      - Jak to możliwe, że sandały mogą mieć tak wielką moc?
      - Po prostu je przymierz. Sandały ci to udowodnią - odpowiedział
      sklepikarz.
      Nie chciał ich przymierzać, ale po naleganiach żony, zgodził się.
      Ledwie wsunął swoje stopy w sandały, natychmiast poczuł silne
      podniecenie. W oczach pojawił mu się błysk pożądania i poczuł coś
      czego nie czuł od lat - wielką i brutalną potęgę seksu. W mgnieniu
      oka złapał sklepikarza, brutalnie zmusił go do skłonu, oparł o
      stolik, ściągnął mu spodnie i zaczął sobie na nim używać. Sklepikarz
      zaczął krzyczeć tak przeraźliwie, jak jeszcze nikt nigdy nie
      krzyczał:
      - Stój! Stój! Założyłeś lewy na prawy!
Pełna wersja