Dodaj do ulubionych

Sea Gull z Selectours - moja przygoda cz.3

12.07.08, 12:08
Witam
w tej części napiszę pokrótce jak to fakultety wyglądają z selecoturs. My wykupiliśmy pakiet, kair 1 dzień, luxor 1 dzień i wyspa giftun.
Do wyboru jest jeszcze safari, jakaś łódź, ale nie bierzcie łodzi podwodnej i tej z dnem przezroczystym, ludzie ktorzy byli strasznie się
skarżyli. Ponoć nie jedną osobę wymioty dopadły. No ale kto co lubi. My na safari pojechaliśmy z miejscowego biura, różnica taka, że
zapłaciliśmy taniej 5$ za osobe, dostaliśmy za darmo po arafatce i mieliśmy o wiele więcej atrakcji niż ci co jechali od rezydenta. No ale mieli
polskojęzycznego przewodnika. Co to oznacza - ? ci co czytali wczesniejsze części wiedzą :) Jak coś to polecam, zresztą jak pojedziecie do tego
hotelu to bedą łazic między leżakami i was nagabywać na masaże, tatuaże, wycieczki i inne rzeczy. Z arbuzem co chwila ktoś leci lub z piwem.
W ofercie safari (od 12.00 do 22.00), jazda na quadach 30 km, jedzie sie w dwuch grupach, chlopaki szaleją w jednej a kobiety powolutku sobie
truchtają w drugiej, więc jak ktoraś sie boi to nie ma czego. Moja żona panicznie nie chciała jechac ale jednak pojechała i bardzo jej się
podobało. Potem przerwa, potem jazda na takich terenowych pojazdach dwuosobowych, potem jazda wielblądami, potem na koniu lub ośle, potem
taki wieczorek egipski. Aha, na samym początku jedzie się kilkanaście km w głąb tej pustyni to rzekomej wioski beduinow jeepem. Weźcie coś do picia,
coprawda dostaniecie tam już w cenie, ale lepiej miec. Obowiązkowe nakrycie na oczy i głowe oraz krem z wyskoim filtrem. Ogólnie bardzo nam się
podobala ta wycieczka, full opcja za małą kase, ci co pojechali z rezydentem bardzo żałowali. Aha, nie organizują już wycieczek 2 dniowych do
luxoru i kairu bo im sie nie opłaca a i chętnych nie ma. Bo ogólnie to jedna ściema ta dwudniowa. Tyle samo sie zobaczy a tylko nocleg i wyjazd
rozłożone na dwa dni. Co do jerozolimy to jest opcja z hurghady, ale tylko jedno biuro ją organizuje, i wszystkie inne,
w tym selectours wykupuje je (koszt 300$ od łebka). Mieliśmy lecieć ale jakoś tak wyszło ... Wszystkie informacje będziecie mieć na miejscu,
nie pytajcie tutaj bo oni naprawdę zadbają, żebyście pojechali na jak najwięcej. Bedzie tam bardzo dużo polakow to dopytacie. Dobra, to zacznijmy
może od luxoru. Wycieczka w poniedziałek rano, zbiorka o 5.20 kolo recepcji. Obok jest w takim rogu coś niby mniejsza recepcja i tam odbieracie
suchy prowiant. Babeczka z selectura wam wszystko zamowi i budzenie też. Ale temu budzeniu ich nie ufajcie i sami sie budzcie. Odjadą bez was
i kasy nie zwrocą. Dobra, to czekamy na zbiórce. Odebralismy tobołki z jadłem: jabłko, sok gęsty w foli aluminiowej, 2 bulki, 2 ciasta, masło, jajko,
plasterek sera i 2 plastry czegoś, co przypominało mielonke czy ki diabel. Mnie na widok jajka to cofneło, a że to był drugi dzień choroby
(klątwa nie trwa jeden dzień, i po zastrzyku 2 dni srogiej diety) więc wypiłem tylko sok i zjadlem suche bułki. A dlaczego? A dlatego że mnie
klątwa zlapala po właśnie ich jajkach. W restauracji stoi sobie rano taki kucharz i każdy z talerzem podchodzi po omlety. Są bardzo dobre, ale niestety
pełno w nich bakterii. Tak samo w mleku, serze, ciastach, na owocach i warzywach. Na diecie miglismy tylko jeść chleb i pieczone mięso. I pić tylko
ciepłą niegazowaną wode bądz herbate. To byla masakra. Na postoju każdy wybiega po zimną cole z puszki a my jak te czuby po gorącą herbate :)
No ale trudno. Selectours wspołpracuje w egipcie z firmą Travel Waves, autokary podobne jak u nas na trasie łódz-końskie. Kto jechał ten wie.
Dobrze że klima działała jak jechaliśy do luxoru. Tam przywitała nas temp. 51 stopni. Wogóle ktoś gadał tutaj na forum pierdoły, że nie ma
konwojów. Są i będą. Do luxoru jedzie minimum 200 autobusów, w obstawie, a kierowcy podczas drogi urządzają sobie wyścigi.
Trzeba mieć nerwy podczas tej jazdy.
W międzyczasie bardzo fajny polskojęzyczny przewodnik Bassam opowiadal nam różne rzeczy ciekawe. Bassam to bardzo fajny gość i życzę wam,
obyście trafili własnie na niego. Bardzo dobrze zna polski i ma niesamowity talent. Bardzo zorganizowany i wogóle super gość. Dzięki niemu
wycieczka się udała i każdy był zadowolony, nawet nasza rezydentka mowiła, że on jest najfajniejszy i że dobrze że z nami jechał. Zaznaczam, że
bardzo ważna jest klimatyzacja, gdyż poł godziny na takim upale potrafi dać w kość. A dlaczego się tak ścigają. Bo w dolinie królów, gdzie jedzie
połowa tych autokarów nie ma dużo miejsca pod dachem. My mieliśmy niesamowitego kierowcę, kapitana planetę, przyjechał drugi, a w konwoju
byliśmy około 60 autokarem. A taka ciekawosta. Jechalo około 170 z czego 110 z ruskimi to sobie wyobraźcie ile ich tam jest. Dobra,
to Luxor mamy za sobą, wycieczka udana, 70$ na łebka, selectours się wywiązal.Zaliczone: dolina królów-świątynia hatszepsut-kolosy-karnak.
Aha, bedą was ciągać do wytworni papirusów i bazaltu. Jedyne co
można kupić to figurki z bazaltu lub innego kamienia bo sa orginalne, papirusu nie kupujcie bo przepłacicie, lepiej na daharze za połowe tego.
Taka komercja jest. I przewodnik tez zarabia na tym, jak was zawiezie w takie miejsca. Powrót też w konwoju, około 22.30 byliśmy juz w hotelu.
Luxor naprawde polecam. Teraz kair. Tutaj wyjazd o 1.20 w nocy (piatek). Weźcie poduszki z hotelu, są bardzo duże ale przydają się. I módlcie się, żeby
autookar był w miarę ok, to jest 500 km po pustyni 7 h jazdy. I tutaj popis daje znów "polska szlachta" z dziećmi. Nie wiem co chcieli osiągnąć
biorąc kilkuletnie dzieci na taką wycieczkę. żeby sobie fotke zrobić w grupie przy piramidzie? A te dzieci umęczyły się jak nigdy a nic nie skożystaly z
uroków tej wycieczki. To nie jest
wyczieczka dla dzieci. Dobrze, że do luxoru pojechali sami dorośli, dla dzieci to masakra. No ale dobra. Wsiadamy do autokaru. Konwój wyjeżdza o
3 z el goundy. Rodzinka wesoło rozłożla się na siedzeniach, mamusie zajmowaly po 2, żeby się wyspać, dzieci i tatusiowie porozkladali sobie fotele do tyłu.
My wsiadamy, nie ma miejsca. (a miejsca są najczęściej full zapelnione). I zonk, gdzie będziemy siedzieć ? No to obruszone mamusie, że muszą ustąpić innym
jakoś się zbierają w kupe. Porozkaldali sobie siedzienia full do tyłu. Także my jak weszliśmy to wyobraźcie sobie jaki ścisk panowal. Poprosiłem żeby się
wyprostowali bo nie ma miejsca, a za nami starsi ludzie jadą i my nie możemy się rozlożyć. Nie, oni potrzebują wypoczać. I nie ma żadnych kompromisów.
My mamy przez 7 godzin w ścisku nocą się mordować a oni i dzieci kilkuletnie rozwalone na siedzeniach. Jeszcze my z żoną to jakoś daliśmy radę,
ale była taka dziewczyna dosyć przy kości, co jak weszła to pod brodą miala siedzenie dziecka. Mowię tej matce, żeby podniosła to krzesło, bo gdzie ta
dziewczyna się będzie męczyć tyle godzin w takiej pozycji ? Popatrzyła na mnie jak na głupiego, nie, bo dziecko musi wypoczać. Innych szopek nie bede opowiadał
bo jak sobie przypomnę to coś mi się robi, jacy niektórzy nasi rodacy potrafią być wspaniali. Więc apeluje, więcej człowieczeństwa dla drugiej osoby.
Dobra to jedziemy, mówili nam żeby wziąść coś cieplego na drogę. Jadąc z selectousem nie słucajcie. W autobusie klima dziala tak jak w moim pokoju socjalnym
z pierwszej części. Po poł godziny byliśmy upoceni jak świnie. I ogólnie zrobił się syf. Na prośbę pasażerow kierowca włączył jakąś dmuchawe,
gorąco nadal bylo, pootwieraliśmy okna to chociaż nie śmierdziało. Pierwszy minus dla Sel. kolejny już z kolei na koncie szlachty. Podobnie jak w luxorze
wygląda sprawa z suchym prowiantem. Jajka wszystki w koszu wylądowaly. Weźcie dużo wody, można ją trzymać w autobusie. Resztę podroży przesplaiśmy.
I tutaj do kairu mieliśmy dosyć nieprzyjemnego przewodnika. Słabo mowił po polsku. Nie tłumaczył za dużo (zresztą jak sie zabiera za tłumaczenie o 2 w nocy to
takie skutki, że nikt nie słucha bo wszyscy śpią). Potem wielce obrażony, że opowiadał i każdy go olal. kompletny brak organizacji. cdn
Obserwuj wątek
    • killinghand Sea Gull z Selectours - moja przygoda cz.3cd 12.07.08, 12:13
      Koleś wogóle
      niezorientowany co i jak, darł się tylko na nas i poganiał. W muzeum opowiadał jakieś pierdoly, co inni zwiedzali jakieś fajne zabytki to my przy jakiś
      kamieniach i łbach. Dobrze że zabrał nas do sali tutenhamona. Potem czas wolny w muzemum (1h). Oczywiście polska szlachta rozbiegła się, mamy już jechać
      a ich nie ma. Ten sie drze, szuka ich nerwowo. Jesteśmy już sporo opuźneini, każdy wku...wiony, bo raz że spore opuźnienie, i bedzie mniej czasu przy
      piramidach, a dwa że przed muzuemum jest dużo ludzi a malo cienia, wiec stojąc tak poł godziny nawet najtwardsi wymiękają. A nie mówiąc o osobach starszych.
      Wreszcie pojawił się wesoły tatuś z kamerą. Przewodnik krzyczy, tatuś go olał i gdzies poszedł. Myslałem że grupa rozniesie tą rodzinę. Wkońcu po 40 minutach
      zjawili się wszycy, niby co sie stao ? Dlaczego na nich krzyczą wszyscy i każdy zły, przecież to my mamy na nich czekać, przecież to szlachta ma wycieczke, nie
      wszyscy. Dobra, zapakowaliśmy się do autobusu i jedziemy nad nil. Bedzie rejs i obiad. Z tym rejsem to podobnie jak w luxorze, taka barka jedzie z jednego
      brzegu na drugi i podplywa do restauracji. Podobnie jak w hotelu, szwedzki stół. Oczywiście musialiśmy szybko szybko, bo mamy spore opuźnienie, i mimo iż
      do kairu jedzie się w jedną stronę tylko w obstawie (ok 40 autokarów) to wraca się bez. Dobra, zjedliśmy i szybko pod piramidy. Tam nam powiedział, że mamy
      40 minut na zdjęcia i wejśćie do jednej. (koszt wejścia do tej chefrena to ok 5$ - polecam). Dobra to każdy się jakoś uwinoł, bo jeszcze pod sfinksa trzeba jechać
      koleś naburmuszony, że nie może z grupą współpracować (bardzo dużo winy to on sam, reszta to szlachta) powiedział, że jeżeli sie nie wyrobimy to nie bedzie
      sfinksa. No to każdy się sprężył, bo naprawdę 40 minut to dużo, my weszliśmy do piramidy i nasiepaliśmy masę fotek. Oczywiście, kogo brakuje ? Pewnie się
      domyślacie. Wkońcu się zjawili, dzieci zaplakane, spoźnienie ok 20 minut. Dobra to szybko na widok 3 piramid i do sfinksa. Tam mieliśmy tylko 20 minut,
      szybko szybko, bo gdzieś jeszcze jedziemy do wytwórni orginalnych perfum. I tu każdy sie wkurzył, to on nas gna jak bydło, nic kompletnie nie powiedział o
      piramidach i sfinksie, tylko po to żeby poźniej nas wymęczyli w tej perfumerii. Kolejny wielki minus dla Sel. A w tej perfumerii to trzy światy, pojedziecie
      to zobaczycie. My nic nie kupiliśmy, wiekszość tylko mażyła już o końcu tej wycieczki. Dobra, to wracamy. Jeszcze tylko postuj na stacji, kupno jedzenia i picia
      na podróż i heja. Swoją drogą, mają bardzo dobre i ostre chipsy o smaku chili i limonki. Bardzo nam smakowały. Na sam koniec, podobnie jak w luxorze,
      zrzuta do beretu dla kierowcy bakszysz. Dobrze, że ten łajdak przewodnik nic nie chciał. No w poruwnaniu z Bassamem to dno totalne. Mieliśmy iśc na skargę
      do rezydentki za autokar i przewodnika, ale jakoś tak każdy odpuścił. Oby was to niespodkało. W hotelu na 23.00
      Dobra, to tak szybko wyspa giftun. Wyjazd rano o 8.00 - jedzie sie pod hiltona, tam sa wszyscy dzieleni na grupy i każdy do innego jachtu. Sprzęt, tj. maskę
      i pletwy dostaniecie w cenie, ale maskę i rure lepiej mieć swoją. Przewodnik wyglądal jak amerykanski korsarz, nie mówił po polsku ale za to bardzo
      zorganizowany i umiał zapanować nad grupą. Na jachcie mieszanka, niemcy, polacy, ruskie i czesi. Nie bylo polskiej szlachty, ale za to była ruska rodzina.
      O masakra, ci to mieli dopiero problemów. NO ale polyłneliśmy, najpierw jedno miejsce, potem drugie na rafach, po poł godz na snurkowanie, ja pierwszy raz w życiu
      o malo co bym się utopił z tą rurą, bo mi sie woda nalewała, wywaliłem rure i świetnie mi się nurkowało w samej masce. Ma się pletwy więc szybko
      na dno, podziwać kolorowe rybki i do gory. O wiele lepiej bez tej rury, potem większośc podłapała odemnie i poxniej tak tylko pływali. Potem
      dosyć dobry obiad na jachcie. Podczas calego rejsu za darmo na jachcie pepsi i fanta z buteli (oryginalne, nie to co w seagulu). Potem półtorej godziny na
      wyspie giftun, i wracamy do domu. Ogólnie to cena 40$ wydaje mi się za duża, ale fajnie było, możecie jechac. Inni polacy byli na nurkowaniu z butlą i byli
      bardzo zadowoleni, więc też polecamy, chociaż sami nie byliśmy. To chyba tyle, tak w skrócie, bo opowiadać można by godzinami. Ogólnie to bardzo mi wstyd
      za niektórych naszych rodakow, nażekamy na ruskich a sami jesteśmy niewiele lepsi od nich, pozatym zamiast rodak rodakowi pomóc, to tutaj polak polaka by
      zagryzł. Dobrze że byli też normalni, bardzo mili rodacy i dzieki nim tez mamy super wspomnienia. Pozdrawiam i miłych wakacji.
      • agn_74 Re: Sea Gull z Selectours - moja przygoda cz.3cd 12.07.08, 15:16
        Jak tak czytam tą Twoją historię, to momentami śmiać mi się chce.....Ileż to
        wysiłku kosztuje, tyle minusów znaleźć w swoim urlopie....Albo trafiłeś tak
        "wyjątkowo", albo z Twoją oceną pewnych sytuacji jest coś nie tak. Nie wiem, co
        za szlachtę masz na myśli. Szczerze mówiąc kompletnie mnie to nie interesuje, bo
        ilu ludzi na tym globie tyle zachowań i upodobań, ale muszę Ci powiedzieć, że ja
        po raz pierwszy w Egipcie byłam 5 lat temu. Byliśmy wówczas z 2-letnią córką i
        powiem Ci, że niejeden dorosły wielki facet mógłby się od naszej dwulatki
        nauczyć, jak zachować się w nagrzanym autokarze do Kairu i jak mobilizować siły
        po całym dniu zwiedzania. No cóż.....widocznie dzieci w Twoim autokarze były
        inne, albo rodzice nie panujący nad sytuacją. Nie wiem. Wiem, że naszą córkę
        Polacy z autokaru, skądinąd bardzo sympatyczni i fajni ludzie, wyrywali sobie,
        by ją wziąć za rękę itp. A gdy ja z mężem w Karnaku na mordy padaliśmy, nasza
        2-letnia córka usiadła i rysowała patykiem po piachu. Życzę Ci abyś następnym
        razem spotkał na drodze normalnych ludzi......a może ciut inne spojrzenie na
        bliźnich też zmieniłoby Twoje odczucia co do ogólnego wyrazu?
        Ludzie pamiętajcie!!!! To jest Egipt - dom arabów, o których kulturze, sposobie
        bycia i obyczajach przecież wiele wiemy. Więc po co dziwić się syfowi na ulicy
        itp. historiom? Cieszyć się morzem, ciepłem, egzotyką....tego wszystkim życzę:)
        a sama za 2 tygodnie lecę do Egiptu po raz trzeci - tym razem do Sharm:))
        • katahdin Re: Sea Gull z Selectours - moja przygoda cz.3cd 13.07.08, 23:28
          agn_74 napisała:

          > Jak tak czytam tą Twoją historię, to momentami śmiać mi się
          chce.....

          Ja tez smialam sie, ale z innego powodu, tak sobie wlasnie
          wyobrazam zorganizowane wczasy przez biuro.
          Swietnie oddany klimat :)))

          ---
          Life's an adventure, don't miss out...
          • sweetamber Re: Sea Gull z Selectours - moja przygoda cz.3cd 14.07.08, 00:25
            czlowieku szukasz sam na sile minosow ja te zbylam wtym hotelu wrocial 4 lipca
            jestem mega zadowlolona... mnie jakos choroba nie dopadla kupilam tam tabletki
            antinal i przeszlam bez choroby... a z wycieczkami tez nie bylo problemu safari
            bralam z hotelu full atrakcjii polski tak zwany przewodnik taka babka
            siwetna...nurkowanie i snurkowanie tez z hotelu rewelacja... a luor z polskiego
            biora i bylo supoer wycieczka prowadzona przez sonie bralam od niej kair 2 lata
            temu i tez bez zastrzezen......mega udane wakacje...i potrzebne jest dobre
            nastawienie a nie od pierwszej minuty przyjazdu nienawisc do arabow egipcjani
            uwazanie za pepek swiata i oczekiwanie uslugiwanie az do samych stop
            • tanahoe Re: Sea Gull z Selectours - moja przygoda cz.3cd 14.07.08, 10:41
              Przecież tam nie było słowa o arabach....
              A co do rozzuchwalonych rodzinek to wierzę, że można na taką trafić i chcieć ją
              zamordować. Ludzie są przecież różni. Te perfumerie, fabryki alabastru i
              papirusów to mnie do białej gorączki doprowadzają z tego samego względu co
              przedmówcę. Ganiają po zabytkach aby wywieźć naród do jakiegoś sklepu. Tylko, że
              to nie tylko Selectours. To wszędzie jest norma.
              • entera Re: Sea Gull z Selectours - moja przygoda cz.3cd 14.07.08, 21:02
                Też się usmiałam....
                Na 4 osobową rodzine nikt zemsty nie lapnoł ,dzieciaki jadły wszystko poczawszy od omletów przez owoce ,zimne picie nic nikomu nie było.Wycieczki wspominam super.Chyba jestes bardzo przewrażliwiony i następnym razem udaj sie na bezludną wyspe.
                • sloneczko_ania Re: Sea Gull z Selectours - moja przygoda cz.3cd 15.07.08, 10:14
                  > Mnie na widok jajka to cofneło, a że to był drugi dzień choroby
                  >(klątwa nie trwa jeden dzień, i po zastrzyku 2 dni srogiej diety)
                  > więc wypiłem tylko sok i zjadlem suche bułki. A dlaczego? A
                  > dlatego że mnie
                  > klątwa zlapala po właśnie ich jajkach.

                  Miałam okazje być w tym hotelu w czerwcu, wrawdzie z innego biura
                  podróży, ale jajka też dostawaliśmy w prowiancie i na śniadanie i
                  domyślam się że ten sam kucharz je gotował - i co... jajka jak
                  jajka, w smaku bardzo dobre (takie same jak polskie) a wyglądem też
                  niczego sobie. Nie wiem więc o co chodzi w tej krytyce jajek...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka