real-bibi
22.05.09, 01:32
Cześć dziewczyny. Jestem tutaj nowa o forum dowiedziałam się
przypadkowo od dziewczyny poznanej w samolocie. Moja już chyba tylko
w "miłość" zaczęła się półtora roku temu. Poznałam go bedąc na
wczasach z moim partnerem, który krótko mówiąc ciągle dawał mi
szansę na poznanie kogoś (ciągłe upijanie się itd.). Poznałam
barmana z którym fajnie się gadało i nic wiecej, żadnej chemii. Po
powrocie do domu zaczęło się: sms-y, telefony typu I miss you itd.
Poczatkowo śmiech jak on i ja 12 lat różnicy. Bzdura. Po jakiś 6
miesiącach bombardowania zaczęło się dziać coś głupiego.
Stwierdziłam, że jestem zakochana. Coraz bardziej intymne smsy i w
końcu wyjazd do niego. Pojechałam z siostrą, która nic nie
wiedziała. Krótkie chwile w pokoju hotelowym i seks trwający 5 min.
Potem powrót do domu i znowu tęsknota i planowanie następnego
wyjazdu. Sms-y kwitną jak przyjedziesz to w końcu będziemy mieli
czas itd. Po kilku miesiącach starań i kombinowania jadę znowu. I
co? Tylko jedna noc ukradziona bo przecież pracuje i manager nie da
mu wolnego. Noc cudowna po niej sms-y jak było cudownie i ........
cisza. \\\\\\\wiem jestem idiotką ale jego głównym problemem było to
że używam prezerwatyw. On nie może w gumce. Ok właściwie nie wiem po
co to piszę wszystko jasne. Nie ten facet nie ta kobieta, tylko
jakoś żal. Od tygodnia po tej nocy cisza. I tylko jedno jego
stwierdzenie nie daje mi spokoju. I love you but you know its
different culture.