kotek3030
11.01.09, 11:29
bo nie wiem już co mam robić :(. Chyba już 2-krotnie zakładałam
wątek na temat nocnego jedzenia ale po ostatniej nocy muszę zrobić
to 3 raz. Moja córcia kilka dni temu skończyła 9 m-cy. Waży obecnie
10 kg i ma 80 cm wzrostu (waga urodzeniowa 4200, wzrost 60 cm).
Nadal je w nocy - 1 raz (przy ząbkowaniu 2 razy). Od jakiś 2 m-cy
próbuję ją odzwyczaić od nocnego jedzenia ale pomoszę porażkę a po
ostatniej nocy jestem załamana. Ale po kolei - próbowałam stopniowe
zmniejsznie ilości mleka (zarówno wody jak i ilości wsypywanych
miarek), doszłam do samej wody i był dziki wrzask, napady szału,
rzucanie się po łóżku itp, to samo jest w przypadku podawania
herbatki. Dziś w nocy podałam jej herbatkę i wtedy zaczął
się "meksyk". Karola dostała takiego szału, że nie mogliśmy jej
razem z mężem przez 1,5 h godziny uspokoić. Wrzeszczała, prężyła się
i kopała :(. W końcu skapitulowałam i poszłam zrobić jej mleko
(wiem, wiem brak konsekwencji :( ). I w tym momencie doszło do
katastrofy - jak zobaczyła butelkę to myślała że to herbatka i
zaczęła szaleć jezcze bardziej. W końcu po godzinie udało mi się dać
jej mleko. Zjadła i poszła spać. Chciałabym, żeby przestała jeść w
nocy, bo od kilku tygodni kiepsko je rano (wcześniej mimo nocnego
podjadania rano jadła dobrze)- zjada maksymalnie 100 ml :(. Z
drugiej strony pracuję i nie mogę zarywać ciągle nocy i uspokajać ją
po 2-3 godziny. Sama nie wiem co już robić... Poradźcie.... Upierać
się przy odzwyczajaniu od nocnego jedzenia czy poczekać aż sama do
tego "dorośnie"?