Niezręcznie mi pytać, ale czy znalazłby się ktoś chętny do przeczytania moich szufladkowych wypocin? Zasięgałam już rady w różnych kręgach, ale chciałabym jeszcze dowiedzieć się, co o mojej "książce" sądzi ktoś, kto w ogóle mnie nie zna.
Czy znajdzie się wobec tego ktoś chętny do trzeźwego spojrzenia na moje "dzieło"?