Gość: PiotrP
IP: 83.2.10.*
18.03.07, 14:03
Czytając wątek "Ile zarabiacie?" naszło mnie kilka refleksji, którymi podzielę
się z Wami. Zapraszam do kulturalnych i rozbudowanych wypowiedzi oraz
korespondencji na adres: piotrp72@wp.pl
Mała grupa ludzi zarabia przyzwoite pieniądze, większość niestety nie. Z moich
obserwacji wynika, że pracowitość bardzo rzadko koreluje z wysokością dochodów
- ja jestem tego przykładem. Często dobrze zarabiają Ci, którzy bądź mieli
szczęście, bądź urodzili się rodzinach bogatych lub wpływowych (mają
znajomości). Jest też grupa bogatych osób, które rozpoczynały swój biznes na
początku lat 90-tych (ja byłem wtedy za młody). Szanuję ludzi bogatych, ale
mam do Was apel - szanujcie tych, którzy mieli w życiu mniej szczęścia, czy po
prostu gorszy start. To, że wielu z nas - osób biedniejszych - po wyjeździe na
zachód dorabia się dużych pieniędzy o czymś świadczy - potwierdza teorię,
którą wysunę na końcu tego postu.
Jest też wielka grupa osób o mniej zasobnych portfelach. Uczulam na istotną
sprawę - nie każdy ubogi jest sam sobie winien. Powiem więcej - większość to
pracowici, a nierzadko zdolni ludzie (ale część to niestety lenie i pasożyty,
wiem o tym). Jak to się dzieje, że grupa ludzi zamożniejszych jest tak
szczupła, a tych którzy ledwo wiążą koniec z końcem tak duża? Moim zdaniem to
wina sytuacji gospodarczej kraju, zaburzonego rynku pracy i zamierania
najcenniejszej grupy społecznej - klasy średniej wyższej. Przychodzą mi do
głowy dwa dowody na poparcie tej tezy: wielu Polaków na zachodzie okazało się
świetnymi i dobrze opłacanymi pracownikami, podczas gdy tu "klepali biedę",
byli poniżani i wykorzystywani przez pracodawców. Drugi dowód dotyczy zaś
zubożenia klasy średniej - ten stan pogłębia stagnację, gdyż jest to grupa
społeczna o największych potrzebach konsumpcyjnych, a kupując produkty
nakręcają rynek.
Moim zdaniem sytuację może poprawić masowy wyjazd Polaków do zamożniejszych
krajów. Część zarobionych tam pieniędzy prędzej czy później trafi do kraju.
Spora część tych, którzy wyjechali wróci jako klasa średnia i zainwestuje tu
swój kapitał. I najważniejsze - deficyt rąk do pracy w naturalny sposób wymusi
zwiększenie dochodów pracowników (przełamie to sytuację, o której mówią osoby
którym powiodło się na obczyźnie - wykorzystywanie przez polskich pracodawców
sytuacji na rynku pracy do szybkiego pomnożenia swojego majątku kosztem
pracowników). A gdy tłum zacznie więcej zarabiać, to będzie więcej wydawał...
Istnieje jednak wielkie niebezpieczeństwo - otworzenie wschodnich rynków
pracy. Wtedy zamiast zarabiać więcej będziemy zarabiali mniej. :(
Kolejna i ostatnia obserwacja - w naszym pięknym kraju, także w naszym
mieście, pojawiła się kolejna klasa społeczna, którą nazwałem klasą średnią
(niższą lub wyższą) przepracowaną. To osoby o przyzwoitych dochodach, ale
bardzo zapracowane, zmęczone, sfrustrowane i często nie mające czasu na
wydanie swoich pieniędzy. Znam osobę, która pracuje na 3 etatach. Trudno
powiedzieć, by była to grupa żyjąca godnie i w poczuciu osiągnięcia sukcesu -
koszt jest zbyt duży.
Pozdrawiam wszystkich - i bogatych i biednych :)
PiotrP