Trafiłem do Biblioteki Cyfrowej, a w niej na
Ilustrowany Dziennik Śląski z 1936 r., którego jeszcze nie skończyłem zgłębiać.
To, że pisownia przedwojenna nieco odbiegała od obecnej, każdy pewnie wie, np.:
godzina 8,30
dzielenie wyrazów kropką
z tem
kanalja ("j" zamiast "i" wg. mnie było OK)
z poza (lepiej mi się podoba, bo "spoza" - kojarzy się z żoną

)
Natomiast w zdaniu "Profesor Rusanow zachowywał się wobec niej stale, jak skończony gentleman,..." rozśmieszyło mnie określenie "skończony gentleman". Dziś byśmy tak nie powiedzieli, bo jak skończony, to tylko w negatywnym znaczeniu, np. łajdak.
No i wreszcie słowo "onegdaj". Słowniki tłumaczą go jako "przedwczoraj", ale też i "kiedyś". Jednym słowem - niejednoznaczne. Czyżby pochodziło od "one day", ściślej znaczeniowo "the other day"?
--
JP