Dodaj do ulubionych

Wypadek policjanta

15.11.04, 22:43
Fakt to nie wygladalo najlepiej, a won wyczuli nie tylko policjanci....;))
Obserwuj wątek
    • Gość: majka Re: Wypadek policjanta IP: *.lubin.dialog.net.pl 16.11.04, 08:03
      IM WOLNO WSZYSTKO -TAK IM SIE WYDAJE I DLATEGO ROBIA TO ZA CO KARZA ZWYKŁYCH
      OBYWATELI .SAMA WCZORAJ WIDZIAŁAM JAK RADIOWOZEM PRZEJECHALI SKRZYZOWANIE NA
      CZERWONYM .
      • Gość: pete Re: Wypadek policjanta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.04, 11:26
        Tak??????????? ...i pewnie wszyscy byli pijani i mieli kieszenie wypchane
        łapówkami... Policja po to jeździ radiowozami aby czasami, W RAZIE POTRZEBY
        wykorzystywać wynikające z tego uprawnienia
        • Gość: EWA Wykorzystać to można żonę policjanta, a nie prawo. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.11.04, 14:19
          Jazda po pijanemu, strzelanie i mordowanie do niewinnych obywateli i inne
          przestępstwa oraz wykroczenia nie są uprawnieniami policjanta lecz wynikają z
          bycia członkiem zorgamozowanej grupy przestepczej, III władza, gdzie nawet
          naczelny przestępca minister sprawiedliwości unika odpowiedzialności.
    • Gość: Piecia Re: Wypadek policjanta IP: *.idea.pl 17.11.04, 01:17
      Wczoraj wybralem sie w trase, konkretnie Olsztyn-Gdansk.Wybralem opcje jazdy
      po kretej drodze przez Morag do Maldyt. Godzina po 17, wiec ruch nie nalezal
      do najmniejszych.

      Przeturlalem sie przez Gutkowo za ciezarowka i 2 osobowkami (przedmiescia
      Olsztyna). Na kawalku prostej ( w zasadzie teren zabudowany, 40kph ) jedna z
      osobowek wyprzedzila turlajaca sie ledwo Tatre, wiec zostalem za ciezarowka,
      przede mna jechal Golf 3 ktory czail sie do wyprzedzania ale zrezygnowal.
      Tez myslalem o wyprzedzaniu ale jak to bywa niezawodny zmysl kierowcy ;-)
      podpowiedzial mi zebym sie nie wyglupial.

      W tym momencie zobaczylem swiatla samochodu wylaniajace sie zza zakretu z
      przeciwka ( uff nie wyprzedzalem ). Ciezarowka miala do winkla jeszce ponad
      100-150 metrow, byl to zakret w lewo. Zdziwilem sie bo widzialem swiatla
      ulamki sekund. Temu panu cos nie wyszlo. Chyba wyzucilo go na czolowke
      ciezarowce po czym chcial sie ratowac (przestraszyl sie) i wyladowal na
      wewnetrznej ale duzy kawalek za zakretem. Samochod lecial jak pocisk. Jechal
      kawalek bokiem (4 slady chamowania tuz przed rowem), pojechal jakies 20
      metrow bokiem (albo przodem?) rowem po czym potwornie mocno uderzyl w
      drzewo (bokiem przodu z lewej strony lub przodem od strony kierowcy),
      wykonal 360 stopni w powietrzu wylatujac z rowu o glebokosci 2 metrow
      spowrotem na droge. W kierunku w ktorym jechal. Stajac juz wykrecalem 112,
      proszac o przyjazd karetki, policji i strazy. Biegnac w strone wraku
      myslalem ze trup na miejscu. Tutaj jeszcze wieksze zdziwienie: nasz mistrz
      kierownicy lezal na srodku drogi z rozbita glowa ( kilka metrow od
      samochodu, przy czym samochod niejako "wyprzedzil" naszego dzielnego
      kierowce) bez przytomnosci. Po chwili okazalo sie ze zyje i nawet chcial
      wstawac. Ktos z samochodu przede mna do niego podbiegl i sie nim zajal.
      Podszedlem do samochodu zeby wyciagnac kluczyki ze stacyjki.Cos wyciekalo z
      auta i bylo troche dymu. Co sie po chwili okazalo niepotrzebnie. Sila
      uderzenia byla tak duza ze nie tylko nasz mistrz wyorbitowal z auta ale
      takze i akumulator ktory udezyl w kolo Golfa i przebil opone odbil sie i
      polecial jeszcze z 20 metrow w kierunku z ktorego przyjechalismy. Cale
      szczescie nie wpadl nikomu do samochodu. Straz przyjechala jako pierwsza,
      potem Policja i karetka. Mysle ze nie czekal dluzej na pomoc niz 5 minut.

      Nie potrafie okreslic predkosci z jaka sie poruszal nasz mistrz. O zakrecie
      wiem tyle ze bez problemu mozna go przejechac go 70-80 samochodem na oponach
      o profilu 80 bez wiekszych trudnosci. Czyms lepszym 100 (testowane przy
      malym ruchu). Bez pisku opon i innych skutkow ubocznych. Ten idiota jechal
      co najmniej 140. Przed zakretem na prostej na ktorej sie tak bujnal sa
      wyjazdy z posesji, skrzyzowanie i wyjazd ze sklepu. Cale szczescie nikt
      wtedy z boku nie wyjezdzal bo by facet niechybnie kogos zabil. Nie wiem tez
      w ktorym momencie wypadl z auta, nie bylo przedniej szyby i bocznej od
      kierowcy, deska rozdzielcza+kierownica zmniejszyla miejsce kierowcy o
      polowe. Tak to jest jak gieroj z prowincji dorwie sie do starego BMW 3
      rocznik okolo 87 na gaz (spod pogietej blachy bylo widac wyraznie szpachle,
      rdza tez nie byl bejcy obca. Napewno nie zapial pasow, na jego szczescie.
      Jak zwykle wiecej szczescia niz rozumu. Czy nie zmarl w szpitalu nie mam
      pojecia, stracil dosyc duzo krwi tak ze z osi jezdni do rowu prowadzila
      czerwona struzka.
      Na szczescie jechal sam...

      I najlepsza czesc. Pan ktory staral sie zatamowac krwotok z glowy powiedzial
      ze czuc od niego alkohol (podajac mu reczniki papierowe tez odnioslem takie
      wrazenie), zreszta dzielny pilot lezac na jezdni belkotal cos niezrozumiale,
      jak pijany.

      Wrazenia mialem bardzo nieprzyjemne a przez reszte wieczoru nogi jak z gumy.
      Za czesto widuje takie rzeczy, ostatnio na E7 obok mnie Volvo walnelo w tyl
      puga 405 przesuwajac tylnia os. Bez rannych sie nie obeszlo. Moje auto
      dostalo odlamkami, czego efektem sa odpryski na lakierze...

      • Gość: olsio100 Re: Wypadek policjanta IP: *.dcfnet.pl / *.dcfnet.pl 27.11.04, 00:38
        No to musze cię stary nieco zmartwić.
        Tak się przejąłeś tym pijanym piratem, że nie zauważyłeś drugiego i to na
        dodatek rzeczywistego kierowcy. Jak się okazuje Pan PawełU. nie prowadził tego
        auta a był jedynie pasażerem. Rzeczywiście był pod wpływem alkoholu. Na dodatek
        od kilkunastu dni na zwolnieniu więc nie na służbie. Prawdziwy kierowca
        odnalazł się po paru dniach. Zresztą też policjant.
    • Gość: samsob Re: Wypadek policjanta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.04, 06:54
      Kolejna sprawa do umorzenia przez nasz dzielny wymiar (nie)sprawiedliwości?
      pzdr
    • Gość: zakład Re: Wypadek policjanta IP: 213.77.91.* 17.11.04, 08:29
      Stawiam 500PLN że Panu Milicjantowi nic nie zrobią! (max. upomnienie + nagana)
      Kto przyjmuje zakład?
      • Gość: EWA Zaklad, że dostanie rentę i 6 tyś. odprawy. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.11.04, 15:07
        albo zostanie w policji i kogoś zastrzeli przy najbliższej okazji, żeby
        oczywiści się zrehabilitować.
        Podajcie nazwisko tego orła.
    • Gość: olsio100 Sprostowanie IP: *.dcfnet.pl / *.dcfnet.pl 27.11.04, 00:46
      Jak się okazało to nie Paweł.U prowadził nieszczęsne BMW, a był jedynie
      pasażerem. Kierowca auta (właściciel auta) odnalazł się po paru dniach.
      Szkoda, że reporterzy tylko rozdmuchują takie nieszczęśliwe wypadki nie
      doprowadzając do końca i nie wyjaśniając wszystkiego. Łatwo napisać: Pijany
      kierowca, policjant, szarżował... bęc i dobrze mu tak. A tak naprawdę: pijany
      pasażer, policjant, na zwolnieniu, nie na służbie, ciężko ranny. trochę zmienia
      postać rzeczy nie. Pewnie co drugi czytający jechał "pod wpływem" jako pasażer.
      I uważa, że to logiczne i normalne. Wystarczy odrobina chęci i żaden artykuł
      nie krzywdził by nikogo. Oczywiście trzeba też trochę popracować.
      • Gość: EWA A co innego miało się okazać? Dobrze, że nie okaza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.11.04, 14:19
        okazało się, że własnym ciałem chciał zatrzymać pijanego kierowcę?
        A po drugie to ciekawe jak to jest:

        >pijany
        > pasażer, policjant, na zwolnieniu, nie na służbie,

        Z odpowiedzialnością takiego Pana?
        Czy policjant nie na służbie, pijany może wykonywać obowiązki służbowe?
        Czy policjant nie na służbie, Trzeźwy może wykonywać obowiązki służbowe?
        A przede wszystkim, jaką i kto ponosi odpowiedzialność za:
        Pijanego policjanta nie na służbie wykonującego obowiązki służbowe?
        Trzeźwego policjanta nie na służbie wykonującego obowiązki służbowe?

        Chodzi, bowiem o to, że może należy mu się medal i pomnik (w przyszłości).
      • redakcja Re: Sprostowanie 28.11.04, 10:42
        Opisywaliśmy już cudowne odnalezienie się drugiego policjanta (w
        Gietrzwałdzie!). Artykuł ukazał sie po kilku dniach, oczywiście. Podawaliśmy
        też, że policjanci starają sie dociec, który z ich kolegów prowadził.
        Roman Antonowicz
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka