Dodaj do ulubionych

Coś do poduszki :)

11.07.05, 22:20
Witam wszystkich tych co mają czas i chęc przeczytać 100 historii niosących
mądrość, które czynią każdy dzień odrobinę szczęśliwszym lub 100 historii
niosących mądrość, które każdego dnia czynią nas odrobinę życzliwszymi jak
napisał we wstępie ksiązki Norbert Lechleitner.
A więc miło mi zaprezentować w Klubie Forumowiczów Olsztyńskich cykl lektury
na noc :)
Więc do dzieła :)
Obserwuj wątek
    • rita100 Re: Wielkoduszna 11.07.05, 22:22
      Wielkopostne kazanie bosego mnicha w kościele San Bartolomeo w Wenecji trwało
      dwie godziny. W dobitnych słowach starał się wbić zatwardziałym grzesznikom,
      jaką wielką cnotą jest prawdziwa chrześcijańska miłość bliźniego, i utwierdzić
      ją w duszach poboznych. Przytaczając barwne przykłady tłumaczył czym jest
      umiłowanie nieprzyjaciół i wybaczenie im zła, ktore nam czynią.
      - Czy znajdzie się dziś jeszcze choć jeden człowiek, ktory tak postępuje ? -
      krzyczał.
      Wtem podniosła się wielce poruszona kobieta.
      - Wybaczam mordercom mojego męża z głębi duszy i z całego serca ! - zawołała -
      Słuchajcie moich słów i bądźcie mi świadkami: Oświadczam uroczyście, że ich
      okrutny czyn zostanie im wybaczony!
      Rozemocjonowany cudowną mocą sprawczą swego kazania, mnich przemówił w te słowa:
      - Bierzcie z niej przykład, o wierzący ! Bierzcie przykład z tej cnotliwej
      młodej niewiasty ! Pan nagrodzi jej wiekoduszność i wysłucha wszystkich jej
      modłów !

      Gdy wzorowa chrześcijanka ponownie uklękła w ławce, nachyliła się ku niej
      sąsiadka.
      - Na Boga, dobrze powiedziane ! - szepneła - Ach, biduleńko ! Taka młoda i już
      owdowiała. Jakie to straszne ! Zamordowano twego ukochanego męża !
      - Ależ on jeszcze żyje - westchneła dziewczyna. - Ale z całego serca wybaczam
      każdemu, kto chciałby go zabić.
      • rita100 Re: Tak blisko siebie 12.07.05, 23:45
        W Olsztynie w letną upalną noc pewna rodzina spała na tarasie, by móc
        rozkoszować sie chłodniejszymi godzinami nocy. Nagle matka spostrzegła, że nie
        lubiana przez nią synowa przysuwa się do jej najukochańszego syna. Poczuwszy
        ukłucie zazdrości, zbudziła oboje.
        - Jak można w taki upał spać tak blisko siebie ! - wykrzykneła. - To niezdrowo,
        jutro obudzicie się cali zmęczeni !

        W przeciwnym rogu tarasu urządziła sobie posłanie jej córka z mężem ; spali w
        pewnej odległości od siebie. Na ten widok zadrzało serce matki; zbudziła ich
        także.
        - Kochani moi, przesuńcie się do siebie nieco bliżej, noc jest chłodna i łatwo
        możecie się przeziębić ! - ostrzegła.

        Usłyszała to synowa, ktora nie zdążyła jeszcze na powrót zasnąć. Uklękła,
        wzniosła ręce i zawołała z czcią i bojaźnią w głosie:
        - Ach jakże wielki jest Wszechmogący ! Taki mały taras i aż dwie strefy
        klimatyczne !

        • rita100 Re: Radość odkrywcy :) 13.07.05, 22:40
          Jest wielka róznica między zwykłą ciekawoscią a wścibstwem rzekł mistrz i
          opowiedział taką oto historię:

          Na środku placu w pewnej wiosce leżał ogromny głaz. Przez wieki wiatr i deszcz
          wygładziły jego boki. Jak się jednak zdaje, kamień nie zawsze tam był - było na
          nim napisane:

          "Kto mnie od spodu ujrzeć się stara,
          Tego za wścibstwo nie minie kara."

          Jednemu mieszkańcowi wioski słowa te nie dawały spokoju, nie dawały w nocy
          spać. Myślał, że pod tym kamieniem ukryty jest skarb, alebo wejście do pełnej
          tajemnic jaskini. Rozpowiadał więc wszystkim o swoich przypuszczeniach i coraz
          więcej ludzi zaczynało myśleć podobnie. Wreszcie rada wioski postanowiła ten
          głaz odwrócić.
          Łatwo powiedzieć , trudno uczynić !
          Chłopi zamiast zająć się pracą w polu i gospodarstwie, oddali się dyskusjom,
          jak go przetoczyć. Nadszedł czas orki - oni rozważali podmycie głazu. W porze
          siewu doszli do wniosku , że kamień trzeba podkopać. A kiedy powinni byli zająć
          się zbiorem owoców w sadzie, rozprawiali o przeciągnięciu go za pomocą liny.
          Uznali w końcu , że to będzie najlepszy sposób. Obwiązali oporny głaz i poczeli
          wytężać siły, aż wreszczie kamień się obrócił i ukazał swą spodnią stronę. W
          miejscu gdzie leżał nie było skarbu ani tajemnego wejścia do jaskini, za to na
          niewidocznej dotąd stronie powierzchni znajdował sie drugi wierszyk:

          "Jak to przyjemnie choćby raz w roku
          Poleżeć sobie na drugim boku !"

          Mieszkańcy wioski pojeli ze wstydem, że nie tylko narazili się na kpine, ale na
          dodatek czekają ich cieżkie czasy, gdyż zaniedbali swoje pola, sady i zwierzęta.
          • rita100 Re: Prawo natury 16.07.05, 22:11
            Nad Gangesem siedział jogin pogrążony w medytacjach. Gdy otworzył oczy, ujrzał
            skorpiona, ktory wpadł do wody i rozpaczliwie walczył o życie. Pełen
            współczucia dla tonącego stworzenia, wsadził rękę do wody i wyciągnął je na
            brzeg : skorpion jednak zaatakował swego wybawcę.

            Kiedy po kolejnej długiej medytacji jogin ponownie podniósł wzrok, zobaczył, że
            skorpion po raz wtóry walczy o życie w falach rzeki. Mędrzec i tym razem
            uratował niewdzięczne zwierze. Skorpion jednak zaatakował ponownie i to tak
            perfidnie, że jogin zerwał sie z krzykiem.
            Hałas zaciekawił przechodzącego wedrowca. Ze zdumieniem ujrzał on, że skorpion
            wpadł do wody po raz kolejny i jogin po raz kolejny szykował się, by go ratować.

            - O czcigodny, powiedz mi proszę , czemu wciąz pomagasz tej nieszczęsnej
            istocie, jeśli w podzięce otrzymujesz tylko cierpienie ?
            - Każde z nas postępuje zgodnie ze swoją naturą - odparł jogin - W naturze
            skorpiona leży atak, w mojej - miłosierdzie.

            • oso1 Re: Prawo natury 18.07.05, 21:52
              fajne :)
              • rita100 Re: Prawo natury 18.07.05, 23:11
                jeszcze będą inne opowiadania :)
                • rita100 Re: Wiecznie mlody :) 19.07.05, 22:46
                  W olsztyńskej eNce, przy tym samym stoliku co zawsze siedziało kilku strszych
                  panów. Znali się od dziecka. Teraz byli już emerytami i raz w tygodniu
                  spotykali się na piwie.
                  - Nie wiem co sie dzieje - mówi jeden z nich - ale chyba naprawdę się starzeję.
                  Kiedyś byłem zwinny jak kot, a teraz kiedy mam wejść na trzecie piętro, już po
                  dziesieciu schodach dostaję zadyszki !
                  - I komu to mowisz ! - wykrzykuje jego sąsiad - Ja niegdyś byłem tancerzem !
                  Mogłem przetańczyć cała noc. A teraz ? Pół obrotu i już mi sie w głowie kręci !
                  - Nie da się ukryć - latka lecą... - skomentował staruszek siedzący
                  naprzeciwko. Dawniej mogłem jedną ręką podnieść worek ważący pięćdzieciąt kilo.
                  Dzisiaj się cieszę , że walizki mają kółka.
                  - Nie rozumię, co sie z wami dzieje ! - obruszył się jego sąsiad, który
                  uchodził za intelektualistę - Biadolicie i baiadolicie ? Ja tam nie czuję żebym
                  sie starzał.
                  - No rzeczywiście ! - pokpiwali z niego przyjaciele. - Na glowie cztery włoski
                  na krzyż, ale to nie starość , a skądże !
                  - Oczywiście, że nie. Mozecie mi wierzyć: mam tyle samo sił co czterdzieści lat
                  temu.
                  - Bajki! Udowodnij, może ci uwierzymy .
                  - Ależ wczoraj sam sie przekonałem ! Pamiętacie ten żelazny regał na książki,
                  który należał jeszcze do mojego dziadka ? Wczoraj chciałem go przesunąć -
                  oświadczył intelektualista z pewną siebie miną.
                  - I co w związku z tym ?
                  - Cóż. Czterdzieści lat temu chciałem go przestawić w kąt pokoju. Nie udało mi
                  się. Wczoraj chciałem zrobić to samo i też mi sie nie udało. Wniosek ? Jestem
                  tak samo silny jak czterdzieści lat temu ! - Z satysfakcją uniósł kufel.
                  - Wasze zdrowie !
                  • rita100 Re: w sam raz 01.08.05, 21:45
                    Pewien gospodarz niósł na targ kosz pięknych wiśni. Po drodzę spotkał gromadkę
                    dzieci wracających ze szkoly. Na widok wiśni dzieci obskoczyły gospodarza
                    krzycząc wesolo.
                    - Daj nam kilka ! - prosiły -Przecież masz tak dużo !
                    Gospodarz dał każdemu dziecku po jednej wisieńce.
                    Lecz zamist podziękować, dzieciaki poczeły urągać mu, nazywając go skąpcem.
                    Gospodarza nie zezłościła ich bezczelność .
                    - Bądźcie cicho - odezwał się. Cieszcie się z tego co dostaliście. Wszystkie
                    wiśnie smakują tak samo, więc co za róznica, czy dam wam po jednej, czy całą
                    garść ? ;)))
                    • oso1 Re: w sam raz 01.08.05, 23:18
                      zła bajka!
                      • oso1 Re: w sam raz 01.08.05, 23:18
                        To co ma powiedzieć dziewczyna, która szuka męża?
                        Pierwszy lepszy - bo smakuje tak samo?
                        ;)
                        • rita100 Re: w sam raz 02.08.05, 22:46
                          też tak myslałam - spróbuj raz i nie trzeba więcej , smak zostanie do końca
                          życia :)Pózniej spróbuj może oliweczke tylko jedną - pamiętaj ;)
                          Bajka może dobra, faktycznie jedna Ci powinna wystarczyć , a nie garściami ;))))
                          • rita100 Re: sprawa życiowej wagi 17.08.05, 21:36
                            Sprawa życiowej wagi :)
                            Przewoźnik wiózł swoją tratwą wielce drobiazgowego uczonego. Morze było bardzo
                            wzburzone, wiał potęzny wiatr i podniosły sie potęzne fale.
                            - Może powinniśmy zawrócić na drugi brzeg? - zasugerował Przewoźnik.
                            - ZAWRÓCIĆ NA DRUGI BRZEG ?! - żachnął sie uczony - Nigdy nie uczyłeś się
                            gramatyki ?
                            - Nie . Nie miałem okazji.
                            - To zmarnowałeś pół życia !
                            Przewoźnik zaciął zęby i wiosłował dalej. W czasie burzy zawołał:
                            - Nigdy się nie uczyłeś pływać ?
                            - Nie ! - Odpowiedział uczony
                            - No, to zmarnowałeś całe życie! Właśnie toniemy !
                            • muraszka1 Re: sprawa życiowej wagi 08.09.05, 20:29
                              moral,uczmy sie dopoki czas ;-)
                              • rita100 Re: Dać do zrozumienia 08.09.05, 22:33
                                "Pewnego człowieka aż swędziały ręce, by proboszczowi, który przy okazji
                                jakiejś róznicy zadań, dobitnie dać do zrozumienia, co o nim myśli. Okazja się
                                zdarzyła , bo ich drogi się skrzyżowały.
                                -Chciałem cię zapytać - rzekł księdzu męższczyzna - czy sam wierzysz w to co
                                mowiłeś, wczoraj na kazaniu o nastawieniu drudiego policzka, gdy ktoś cię
                                uderzy ?
                                - Ależ oczywiście ! Nic na to nie poradzę, czarno na białym stoi w Ewangelii !

                                Człowiek podniósł rękę i trzasną księdza w twarz najpierw z jednej , potem z
                                drugiej strony. Proboszcz otrząsnąl się zaskoczony.
                                - No to zobaczymy ! - rzekł po chwili.
                                - Wiesz bowiem, że także stoi napisane: "I taką miarą, jak wy mierzycie, wam
                                odmierzą. "
                                I z zaskoczenia wymierzył męższczyźnie dwa takie same silne policzki w
                                uśmiechniętą złośliwie twarz.
                                - Matko Boska, co tu się wyrabia ! - zawołała jakaś staruszka. - Nasz proboszcz
                                się bije !
                                - Ależ nie, droga pani - zaprzeczył przechodzień - Oni się nie biją, oni
                                wyjaśniają sobie Ewangelię. ;)))))))
                              • rita100 Re: sprawa życiowej wagi 09.09.05, 20:37
                                muraszka1 napisała:

                                > moral,uczmy sie dopoki czas ;-)

                                chyba inny morał :)
                                że nie tylko nauką nalezy żyć - utonął naukowiec bo nie umiał pływać, a
                                fizyczny się uratował bo umiał pływać.

                                Przeczytaj jeszcze raz Muraszko :)
                                • muraszka1 Re: sprawa życiowej wagi 09.09.05, 20:41
                                  Rita,o tym samym mowa,nauka plywania,tez jest nauka :)
                                  • rita100 Re: sprawa życiowej wagi 09.09.05, 20:42
                                    muraszka1 napisała:

                                    > Rita,o tym samym mowa,nauka plywania,tez jest nauka :)
                                    Acha, to teraz rozumię Cię :) fajne te opowiadania są - prawda ?
                                • rita100 Re: Przystosowany 09.09.05, 20:41
                                  Na uroczystości odpustowej, ktora odbywa się raz w roku zjawili się mieszkańcy
                                  okolicznych wiosek.
                                  - Prosze mi powiedzieć - zagadnął proboszcz sympatycznie wyglądającego mężczyznę
                                  - Czemu nigdy nie widzę pana w nas na mszy, skoro w okolicy nie ma żadnego
                                  innego Domu Bożego ?
                                  - Nie mogę przychodzić - odrzekł chłop trochę zmieszany.
                                  - Dlaczego pan nie może ? Ma pan konie i wóz.
                                  - Nie o to chodzi.
                                  - A o co ?
                                  - O kazanie.
                                  - Za nudne ?
                                  - Za trudne.
                                  - Do zrozumienia ?
                                  - Nie chodzi o słowa.
                                  - Tylko ?
                                  - Przykazania.
                                  - No i co ?
                                  - Ksiądz zawsze mówi z ambony : tego nie rób, tamtego nie rób, kochaj
                                  bliźniego, nie kradnij, nie pożądaj... i tak dalej. Ksiądz nie zna naszej
                                  wioski ! Gdybym się do tego stosował, wszyscy by się ze mnie śmiali ! ;)))))
                                  • rita100 Re: Wysłuchany 10.09.05, 21:17
                                    Słoneczko stało wysoko na niebie i prażyło niemiłosiernie. W dole na ziemi
                                    umęczony, spragniony mnich wspinał się na zbocze góry. Ciężko powłóczył nogami,
                                    aż w końcu potknął się i upadł na kolana; wyczerpany nie stanął na nogi, ale
                                    złożył ręce i począł błagać:
                                    - Dobry Boże, okaż mi swą łaskę i ześlij mi konia ! Jeżeli sądzisz , że jestem
                                    wiekim grzesznikiem i nie zasługuję na porządnego wierzchowca, ześlij choćby
                                    małego; malutki konik wystarczy !

                                    Mnich z wysiłkiem wstał i mozolnie piął się pod górę. Nagle zobaczył
                                    uzbrojonego po zęby szalonego rycerza na pięknym rumaku. Ów rycerz prowadził na
                                    sznurze żrebaka, ktory nienadążał za Panem.
                                    - Hej, prózniku ! - zagrzmiał rycerz - Spełnij dobry uczynek, weź mojego
                                    biednego źrebaka na plecy i zanieś na górę . Rycerz nie miał żadnego respektu
                                    dla mnicha; wiedział , ze jesli nie usłucha szorskiego rozkazu, źle z nim
                                    będzie, że baty będą.
                                    Z westchnieniem schylił sie więc mnich , chwycił za przednie i tylne kopytka
                                    oraz boczne i ze stęknięciem uniósł zwierze, po czym zataczając sie ruszył za
                                    rycerzem.
                                    - Och, mój Boże ! - jęczał po drodze. - Nie sądziłem , że tak szybko spełnisz
                                    moją prośbę... Ale musiałem w chwili osłabienia wysłowić się nieprecyzyjnie.,
                                    albo mnie źle zrozumiałeś.....A może chciałeś coś przez to powiedzieć ? Co by
                                    sie na przykład stało, gdybym o nic nie prosił, a zamiast tego złożył Ci dzieki
                                    za to, ze cały i zdrowy dotarłem tak wysoko ? ... ;))))))
                                    • rita100 Re: Przyczyna 15.09.05, 21:19
                                      "Wczesnym rankiem pszczelarz z wioski pod Olsztynem wyryszył wraz ze swym
                                      wiernym psem, by wybrać miód z barci. Wybrany miód wsadził szybko do skórzanego
                                      worka, zarzucił sobie na plecy i ruszył w kierunku Olsztyna.
                                      Po wielogodzinnym marszu pszczelarz i jego pies dotarli do sklepu handlarza
                                      olejem i przyprawami. Kupiec nie chciał ustalić ceny , poki nie spróbował
                                      słodkiego towaru.
                                      Pszczelarz otworzył worek, handlarz z rozkoszą zgłębił gruby paluch w
                                      złocistym, pachnącym miodzie, po czym oblizał go, mlaskając ze smakiem; żółte
                                      miodowe perły skapneły z jego gęstej brody na podłogę.
                                      Podczas gdy kupiec z zadowoleniem obcierał brodę i namyślał się nad ceną,
                                      krople miodu zwabiły wielki rój much.
                                      Owadami zainteresował się ptak; spadł na muchy jak grom z jasnego nieba,
                                      gwałtownie budząc kota, który spał w kącie. Kot rzucił się na ptaka.
                                      Wściekły atak kota nie uszedł uwagi myśliwskiego psa pszczelarza; pies skoczył
                                      na kota i zagryzł go na miejscu.
                                      Gdy kupiec zobaczył, że jego ukochany kot leży martwy, złapał kij i zatłuk psa
                                      na śmierć.
                                      Pszczelarz , zaślepiony gniewem, zamordował kupca i uciekł do swojej wioski.
                                      Gdy sąsiedzi handlarza zorientowali się, co zaszło gromadą ruszyli sladem
                                      zabójcy. Pobratymcy pszczelarza zdążyli przygotować się na zmasowany atak i
                                      wkrotce obie grupy, uzbrojone w noże, kosy i siekiery, starły się w krwawej
                                      walce. Bóg jeden wie, ilu w niej poległo...;)"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka