Gość: adam
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
21.12.07, 18:09
Pytania do Bartoszewskiego....IP: *.dedicated.hosteurope.de
Gość: sc 21.12.07, 12:01 Odpowiedz - Dlaczego w 2006 r. jako
sekretarz kapituły Orderu Orła Białego
sprzeciwił się Pan przyznaniu Orderu Orła Białego (pośmiertnie)
generałowi Augustowi E. Fieldorfowi i rotmistrzowi Witoldowi
Pileckiemu? Czy można w ogóle porównać Pana zasługi jako kawalera
Orła Białego z zasługami dwóch wspomnianych bohaterów?
- Dlaczego, będąc oficjalnym gościem Izraela jako polski minister
spraw zagranicznych, milczał Pan jak grób w parlamencie izraelskim w
czasie, gdy obrażano Pana kraj, gdy Polaków publicznie nazywano
współwinnymi wraz z Niemcami zagłady Żydów (robił to m.in.
wiceprzewodniczący parlamentu R. Rivlin)?
- Jeśli nie miał Pan odwagi na publiczną polemikę z antypolskimi
oszczerstwami, dlaczego nie wyszedł Pan z sali, jak doradzała Panu
większość polskiej delegacji?
- Dlaczego kłamał Pan (w 2000 r.), że Polaków zaatakował w Knesecie
tylko "głupi ekstremista"?
- Dlaczego używa Pan bezprawnie tytułu profesora w sytuacji, gdy
jest Pan tylko maturzystą, absolwentem gimnazjum? Jak wiadomo,
obowiązują twarde reguły: aby zostać profesorem, trzeba mieć
magisterium, doktorat i habilitację, a żadnej z tego typu prac Pan
nie obronił, nie mówiąc o skończeniu studiów.
- Dlaczego nie zdobył się Pan na publiczne wystąpienie w obronie
pamięci słynnej pisarki Zofii Kossak, której Pan tyle zawdzięcza,
jak Pan sam wielokrotnie przyznawał?
- Dlaczego zgodził się Pan na zamieszczenie w książce - wywiadzie z
Panem - cytatu z kłamliwym twierdzeniem Stefana Niesiołowskiego, że
jakoby: "Zapisał (Pan) piękną kartę walki o Polskę z bronią w ręku".
W jakim to było oddziale? Przy jakiej ulicy? Jakich ma Pan świadków
tej rzekomej walki?
- Dlaczego tak mocno, a kłamliwie, przesadza Pan z eksponowaniem
swej roli jako rzekomo jednej z głównych postaci organizujących
pomoc dla Żydów w ramach Żegoty w 1942 roku? Miał Pan wtedy tylko 20
lat i był podwładnym faktycznej wielkiej organizatorki pomocy Żydom
Zofii Kossak.
- Dlaczego nie zareagował Pan na poturbowanie polskich, katolickich
wiernych przez moskiewską milicję?
- Dlaczego nie zrobił Pan nic, aby zaprotestować przeciwko brutalnej
obławie policyjnej na 300 Polaków we Frankfurcie nad Odrą,
potępionej nawet przez 7 niemieckich posłów?
- Kto upoważnił Pana jako ministra do przepraszania Niemców cytatem
z Jana Józefa Lipskiego za przesiedlenie?
- Na jakiej podstawie zaniżył Pan o milion osób - wbrew sprawdzonym
naukowo statystykom - liczbę Polaków, ofiar wojny, w swym
wystąpieniu w Bundestagu?
- Dlaczego Pan, w latach 60. tak zdecydowanie reagujący na początki
fali antypolonizmu, milczy w tej sprawie, gdy fala antypolonizmu
jest wielokrotnie większa?
- Dlaczego piętnował Pan w Izraelu antyżydowskich "polskich
ciemniaków", a nie wypowiada się Pan na temat skrajnych przejawów
żydowskiego antypolonizmu? Dlaczego nie reaguje Pan na coraz
silniejszą falę antypolonizmu w niemieckich mediach?
- Dlaczego Pan, były żołnierz AK i Powstania Warszawskiego, nie
zareagował na potworne oszczerstwa rzucane na powstanie w artykule
Cichego i na AK w tekście Yaffy Eliach?
- Dlaczego nic Pan nie zrobił w celu wystąpienia na arenie
międzynarodowej przeciw używaniu oszczerczego nazewnictwa: "polskie
obozy zagłady" i "polskie obozy koncentracyjne"? (Zrobił to dopiero
kilka lat po Panu minister Adam Daniel Rotfeld).
- Co skusiło Pana, jako 83-letniego staruszka nie mającego zielonego
pojęcia o lotnictwie, do przyjęcia swoistej synekury, posady prezesa
Rady Nadzorczej LOT, znajdującego się skądinąd w bardzo trudnej
sytuacji finansowej? Czy w czasie Pana zarządu LOT-em może się Pan
pochwalić choć jednym, jedynym posunięciem, które przyczyniło się do
poprawy sytuacji finansowej firmy?
- Czy w czasie Pana pierwszego szefowania resortem spraw
zagranicznych zrobił Pan w ogóle choć jedną konkretną rzecz dla
obrony polskich interesów narodowych w polityce zagranicznej, czy
wystarczyło Panu bierne reagowanie na wszelkie przypadki brutalnego
dyskryminowania Polaków?
- Dlaczego Pan po tylekroć kłamliwie wychwalał kanclerza Helmuda
Kohla znanego z niechęci do Polaków i do uznania granicy na Odrze i
Nysie?
- Dlaczego Pan - antykomunista - zgodził się być ministrem w
postkomunistycznym rządzie Józefa Oleksego?
- Dlaczego nie zdobył się Pan na publiczne wystąpienie w obronie
pamięci słynnej pisarki Zofii Kossak, swojej byłej przełożonej?
- Dlaczego nie zdobył się Pan - "autorytet" w Niemczech i Izraelu -
na publiczne potępienie antypolskich oszczerstw najgorszego
polakożercy i katolikożercy Jana Tomasza Grossa?
- Czy nie wstydzi się Pan swej decyzji odwołania z funkcji polskiego
konsula honorowego wielkiego Polaka Jana Kobylańskiego, tylko
dlatego że zaangażował się on w obronę prezesa Kongresu Polonii
Amerykańskiej Edwarda Moskala?
- Czy nie wstydzi się Pan, że na stare lata dał się Pan wciągnąć w
niegodną Pana siwych włosów kampanię obelg w stylu "dewianci"
i "bydło"?
- Czy popierał Pan awansowanie swego syna na pełnomocnika rządu ds.
bezpieczeństwa energetycznego w randze ministra w rządzie
Marcinkiewicza? Kto pierwszy zachęcił premiera Marcinkiewicza do
rozważenia kandydatury Pana syna - pracującego przez wiele lat jako
historyk w żydowskim instytucie w Oxfordzie - na to stanowisko,
twierdząc, że Pana syn jakoby "od wielu, wielu lat zajmuje się
energetyką"?
- Dlaczego dziwnie nie mówi Pan w swoich wywiadach o tym, że Pana
syn pracował przez wiele lat w żydowskim instytucie w Oxfordzie i w
polsko-żydowskim roczniku "Polin"? Przecież chyba nie było nic
wstydliwego w jego pracy?
- Dlaczego Pan nie wpłynął na swego syna, by w 1989 r. nie wydawał
jako "Editor" polakożerczej książki Samuela Willenberga "Surviving
Treblinka", w której znalazły się m.in. oszczercze twierdzenia, że
AK-owcy, uczestnicy Powstania Warszawskiego, mordowali Żydów i
gwałcili Żydówki?
- Dlaczego w ostatnich kilkunastu latach milczał Pan, nie
protestując publicznie w sprawie oskarżeń przeciw Polakom (m.in. w
tak bliskim Panu "Tygodniku Powszechnym"), że radośnie bawili się na
karuzeli w pobliżu ruin płonącego warszawskiego getta? Przecież
jeszcze w 1985 r. prostował Pan to kłamstwo na łamach
paryskich "Zeszytów Historycznych"?
- Dlaczego kłamie Pan w wywiadzie-rzece udzielonym Michałowi
Komarowi, jakoby złożył Pan rezygnację po objęciu na KUL funkcji
dziekana przez prof. Ryszarda Bendera? W rzeczywistości był Pan
podwładnym w jego katedrze aż 11 lat, w tym kilka lat w czasie, gdy
był on dziekanem.