cookie_monsterzyca
16.10.10, 00:16
byłam dziś.
u kumpla, leży po próbie samobójczej :(
kurwa.
bierze leki od 2 miesięcy, wydawało się, że już jest lepiej
a tu chuj. pasek od spodni mu się napatoczył...
rozumiem to doskonale, bo sama byłam w taki stanie kilka lat temu, ale jednak zaskoczyło mnie to.
tydzień wcześniej go widziałam, i było świetnie, był w dobrej kondycji, radosny, i dupa.
w mordę, jaka depresja jest pojebana, kurwa mać!
do tego mam wrażenie, że rodzina, która jest jednocześnie źródłem kryzysów zamiata problem pod dywan trochę, i dziewczyna też niekoniecznie potrafi go za mordę wziąć żeby się zabrał za siebie porządnie...
a towarzystwo z sali, miły chłopak, który słyszy głosy z cmentarza i drugi z załamaniem nerwowym, też bardzo sympatyczny, tylko leki z niego zrobiły warzywo...