tygrysio_misio
24.08.08, 21:07
w polowie cyklu zazwyczaj jestem ugodowa...przymykam oko...czasem dopiero po
paru miesiacach jak poskladam sobie fakty (mam chroniczna nieufnosc i mam
powody...dalam szanse na odbudowanie jej ale przez ten okres bacznie
obserwuje) i dopiero wtedy wybucham
sek w tym,ze w polowie cyklu czesto gryze sie w jezyk...za to przed okresem
czesto dobieraz zbyt ostre slowa
w rezultacie wychodze na rozhisteryzowana babe...
co zrobic,ze on w te moje napady wypominania przedokresowego bral na powaznie?
czy powinnam od czasu do czasu zrabac go w polowie cyklu,zeby zachowac proporcje?