8n
09.10.08, 09:28
w poniedziałek zadzwoniła do mnie pani, i zapytała czy chcę sprzątać w sobotę rankiem jakies tam biuro, pewnie ze chcialam, dokupilabym sobie dodatkową półkę do lodówki, i ta pani mi mowi, to prosze przyjsc do biora w srode o ósmej, dogadamy szczegóły.
no wiec wczoraj rano wstaje, lece do sopotu, stawiam sie puktualnie na miejscu, a pani pyta czy wzielam CV i list motywacyjny, ta pani kurwa chciała list motywacyjny! KOCHAM SPRZATAC, zawsze myslac o swojej przyszlosci wyobrazalam sobie siebie w kweicistym fartuchu, tanczaca z tęczową szczotą, wasza firma pozwoli mi zrealizowac moje marzenia. a potem mowi ze zadzwoni za tydzien, bo sa inne kaqndydatki. czy to jest normalne, ze sie robi castin na sprzątaczkę?! zew sie wymaga od niej l.m?! powiedzialam zeby nie dzwonila bo mi sie odechcialo. ciagle jestem zaskoczona.