Dodaj do ulubionych

Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice?

09.11.08, 14:14
Czy ktos mi moze to wytłumaczyć? Tylko dla ludzi o mocnych nerwach,
zdjęcia kobiety, która strzeliła sobie foty ze swoim martwym płodem.

www.papilot.pl/diety-zdrowie/news/2008/11/2007-matka-przetrzymuje-martwy-plod.html

Ja przestaję juz wierzyć we wszystko. Nie rozumiem.
Obserwuj wątek
    • nexstartelescope Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 14:30
      o fak
    • dziewice Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 14:42
      ale po co to powielacie?

      ja nawet tego nie otworze, goryle chyba tak maja jak matka nie moze pogodzic sie
      ze smiercia potomstwa
      • nouba Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 14:44
        przepraszam, zapomnialam ze na forum mozna tylko o pierdolach nadawac
        • dziewice Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 14:49
          mozna o czym sie chce, ale to po prostu jest czyjas tragedia.

          po co powielac takie zdjecia.
          • nouba Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 14:57
            tgedia jest to, ze nikt nie reaguje na takie akcje
            • dziewice Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 15:03
              "..."
              Gana, gorylica w niemieckim zoo w Muenster, nie może pogodzić się ze śmiercią
              dziecka. Małe gorylątko zmarło 16 sierpnia. Od tamtej pory Gana nosi je na
              plecach, w miedzyczasie opiekuje się dzieckiem innej gorylicy. Pracownicy zoo,
              aby zabrać matce truchło zwierzęcia, muszą poczekać na moment, kiedy zrozpaczona
              matka pozostawi na chwilę martwe gorylątko.
              "..."

              na swiecie dzieje sie wiele innych rzeczy bardziej makabrycznych ktore sa mniej
              medialnie
              • nouba Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 15:08
                goryle nie potrafia strzelac fotek i paroma jeszcze rzeczami sie
                roznia od ludzi
              • wiarusik Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 17:26
                neandertalticusowi maximusowi rexowi trudno pojąć,że nawet goryl ma
                uczucia wyższe
                • nouba Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 17:32
                  Jak do tej pory nie natknelam sie na fotki wrzucone do netu przez
                  goryla. Ale moze malo w zyciu widzialam.
                  • wiarusik Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 17:35
                    może ktoś podzielić się swoją tragedią ze światem?
                    może ktoś chciał,żeby coś z tego płodu zostało?
    • 2szarozielone Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 14:45
      o kurde. ciekawe co na to Forum Frondy ;]
      • nouba Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 14:48
        Powiem szczerze, ze ten material zwalil mnie z nog. I caly czas sie
        zastanawiam co siedzialo w tej babie, poprosze o jeden logiczny
        argument. Bo mi nic madrego do glowy nie przychodzi.
        • 2szarozielone Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 14:50
          choroba psychiczna pewnie :( jej dzieci żal...
      • zloty.strzal Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 10.11.08, 11:50
        2szarozielone napisała:

        > o kurde. ciekawe co na to Forum Frondy ;]

        No właśnie, życie poczęte, te klimaty w końcu.
    • iberia.pl chore babsko, n/t 09.11.08, 14:53

    • suczka78 Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 15:53
      tak się zastanawiam co mnie jeszcze zszokuje, zaskoczy...
    • wiarusik Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 17:13
      a dla ciebie płód to półtusza wieprzowa czy inne gówno?
      ze zdjęć wynika,że kobieta darzy martwy płód wielkim szacunkiem
      • nouba Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 17:30
        Widzisz, tak sie sklada, ze darze szacunkiem kazde istnienie.
        Zszokowaly mnie te zdjecia. Nie jest codziennoscia taki widok, to
        tak jakby ktos sobie strzelil fotke przy zmarlym pare chwil
        wczesniej "doroslym" czlonku rodziny. I jeszcze czapeczke zalozyl.
        Rozowy, haftowany berecik.
        • wiarusik Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 17:33
          a wiesz że jest od cholery zdjęć martwych ludzi?

          oczywiście w swoim mniemaniu uważasz różową czapeczkę za kicz
          tak jak każde wdzianko dla dziecka
          może matka stwierdziła że płodowi może być zimno?
          może faktycznie zmarłych nie powinno się grzebać w garniturach i
          sukienkach,tylko na golasa?
          • nouba Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 17:39
            > oczywiście w swoim mniemaniu uważasz różową czapeczkę za kicz
            > tak jak każde wdzianko dla dziecka

            tak oczywiscie, a ty siedzisz w mojej glowie, wiesz co ja mysle i
            uzurpujesz sobie prawo do pisania o moim mniemaniu

            > może matka stwierdziła że płodowi może być zimno?

            tak i dala go ogrzac w raczkach swoich dzieci, zeby nie zamarzl

            • wiarusik Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 17:42
              swoich dzieci i braci płodu
              czy nie możesz pozbyć się uczucia obrzydzenia do drugiego
              człowieka,choćby nie wiem jak wyrośniętego?
              • nouba Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 17:47
                tu nie chodzi o obrzydzenie, tylko o to, ze pewne sprawy jednak
                powinno sie zamknac w czterech scianach


                nie rozumiesz o co mi chodzi, nie uwazam, ze plod nie jest
                czlowiekiem, wrecz przeciwnie stoje po tej drugiej stronie

                po prostu nie rozumiem jak mozna cos tak osobistego dac ogladac
                calemu swiatu


                • wiarusik Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 17:54
                  nouba napisała:

                  > tu nie chodzi o obrzydzenie, tylko o to, ze pewne sprawy jednak
                  > powinno sie zamknac w czterech scianach

                  np. "bo zupa była za słona"
                  jak najbardziej,bo czasem swędzi mnie ręka a nie chcę problemów ze
                  stróżami kontrolerów biletów


                  > nie rozumiesz o co mi chodzi, nie uwazam, ze plod nie jest
                  > czlowiekiem, wrecz przeciwnie stoje po tej drugiej stronie

                  chodzi ci o przemilczanie problemów


                  > po prostu nie rozumiem jak mozna cos tak osobistego dac ogladac
                  > calemu swiatu

                  a co?ktoś będzie marszył pingwina przy tym?
                  oglądałem zdjęcia bardziej rozbebeszonych zwłok żartych przez robale
                  i nie ma mowy o "osobistości"
                  paparazzi robił te zdjęcia czy rodzina?
                  i co myślisz o home sex video w sieci?
                  • nouba Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 18:01
                    Wiesz, moze moj szok wynika z tego ze nigdy nie lubowalam sie w
                    ogladaniu trupow zjadanych przez robaki. Byc moze, gdyby zdarzylo mi
                    sie wczesniej trafic na cos bardziej szokujacego, ten artykul nie
                    wplynalby tak na mnie.

                    Tak, uwazam, ze lepiej przemilczec pewne sprawy. Nie za slona zupe
                    bynajmniej. Ale zdjecia martwego plodu, owszem.
                    • wiarusik Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 18:11
                      dlaczego chcesz zrobić ze mnie psychopatę?
                      potrzebna jest refleksja nad końcem
                      wyobraź sobie,że jesteś całą sobą,niepowtarzalną(nie trzeba tego
                      sobie wyobrażać,tak naprawdę myslisz),że inne istoty to cienie które
                      przesuwają się przed oczami i zapewne nie żyją pełnią życia tak jak
                      ty,ale wychodzisz z mieszkania i w windzie ktoś cię zabija.nie ma
                      już nic,nie żyjesz,a te cienie które czytają później o twoim trupie
                      w gazecie myślą:"nie żyje ale to i tak cień który nie żył pełnią
                      życia tak jak ja"
                      • nouba Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 18:17
                        Co brałeś, przyznaj sie?

                        • wiarusik Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 18:22
                          dzisiaj żarłem drób w wielu postaciach-soute;panierowany;z miesnej
                          masy mielonej
                          • nouba Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 18:31
                            Nie czytasz ze zrozumieniem, nie o to pytałam.
                            Nie dogadamy sie nigdy w zyciu. N/T
                            • wiarusik Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 18:34
                              jakoś mi nie szkoda
                      • wiarusik Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 18:24
                        wiarusik napisała:

                        > dlaczego chcesz zrobić ze mnie psychopatę?
                        > potrzebna jest refleksja nad końcem
                        > wyobraź sobie,że jesteś całą sobą,niepowtarzalną(nie trzeba tego
                        > sobie wyobrażać,tak naprawdę myslisz),że inne istoty to cienie
                        które
                        > przesuwają się przed oczami i zapewne nie żyją pełnią życia tak
                        jak
                        > ty,ale wychodzisz z mieszkania i w windzie ktoś cię zabija.nie ma
                        > już nic,nie żyjesz,a te cienie które czytają później o twoim
                        trupie
                        > w gazecie myślą:"nie żyje ale to i tak cień który nie żył pełnią
                        > życia tak jak ja"


                        sprostowanie:"nie żyje,ale to i tak cień który nie żył pełnią
                        życia.nie to co ja"
              • kitek_maly Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 18:00

                > swoich dzieci i braci płodu
                > czy nie możesz pozbyć się uczucia obrzydzenia do drugiego
                > człowieka,choćby nie wiem jak wyrośniętego?

                Wiarus, przestań trollować.
                Naprawdę nie widzisz nic niestosownego (mówiąc eufemistycznie) w fotografowaniu
                się z martwym płodem?...
                • wiarusik Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 18:02
                  absolutnie nic
                  widziałaś zdjęcie jakie sobie strzelili żołnierze boliwijscy z
                  zabitym che guevarą?trup wygląda dostojnie,natomiast oni jak pomioty
                  ludzkie
                  • kitek_maly Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 18:08

                    > absolutnie nic

                    Ale jednak większość społeczeństwa uważa, że człowiek zdrowy psychicznie w taki
                    sposób się nie zachowuje.
                    • wiarusik Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 18:12
                      a kto powiedział że po takiej tragedii psychika działa tak jak
                      poprzednio?
                      • kitek_maly Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 18:13

                        > a kto powiedział że po takiej tragedii psychika działa tak jak
                        > poprzednio?

                        Nooo i doszliśmy do konsensusu. :-P
                        I o to mi chodziło. Cieszę się, że przyznajesz, że to normalne nie jest.
                        • wiarusik Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 18:17
                          działa inaczej,co nie znaczy gorzej lub lepiej
                          działa "nienormalnie" w sensie że "inaczej niż dotyczczas"
                          jeśli będzie działać tak przez dłuższy czas,wtedy stanie się to
                          normą i będzie działać "normalnie"
    • wiarusik Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 17:37
      czasami aż szkoda pisywać na tych forach
      ciągle natykam się na prymitywów,którzy myślą że są hej do przodu a
      słoma z butów im wystaje
      człowiek może wyjść ze wsi,ale wieś nigdy z niego nie wyjdzie
      • wiarusik Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 17:39
        i tu dotykamy problemu,czym się różni człowiek socjalisyczny od homo
        capitalicus
        • wiarusik Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 17:40
          le erratą: socjalistyczny
      • nouba Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 17:43
        nigdy nie mowilam, ze mi sloma z butow nie wystaje
        • wiarusik Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 17:44
          wiem
          nie mówiłaś także że wystaje
          zatem to sobie wyjaśniliśmy
          • nouba Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 17:50
            dobrze, ze sobie ulzyles

            czasami trzeba kogos zjeb*c, zeby poczuc sie lepiej samemu ze soba
            • wiarusik Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 17:56
              taaak
              lubię zjebać kogoś kto jebie innych
              poczułaś się lepsza od tej kobiety?
              • kitek_maly Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 18:02

                > lubię zjebać kogoś kto jebie innych
                > poczułaś się lepsza od tej kobiety?

                Wiarus, odbiło Ci??
                Uważasz, że ta kobieta jest normalna?...
                • nouba Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 18:06
                  Nie Kitku, Wiarus wcale tak nie uwaza. Ma zespół napięcia, albo
                  postawil sobie za cel wyprowadzic kogos z roznowagi, bez wzgledu na
                  argumenty. Co mu sie oczywiscie nie uda, bo jak wiemy jestem bardzo
                  spokojna i normalna :-)
                  • wiarusik Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 18:15
                    normalna?znaczy co?
                • wiarusik Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 18:14
                  normalna czyli zachowuje wszystkie kompromisowo zaakceptowane przez
                  ogół społeczne konwenanse?
                  • kitek_maly Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 18:15

                    > normalna czyli zachowuje wszystkie kompromisowo zaakceptowane przez
                    > ogół społeczne konwenanse?

                    Nie wszystkie. Co innego jest nie mówić sąsiadkom 'dzień dobry' a co innego
                    robić sobie zdjęcia z martwym płodem.
                    • wiarusik Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 18:20
                      czyli gdyby mówiła im "chuj wam w dupę" i dalej fotografowała martwy
                      zbiór tkanek,wtedy wszystko byłoby "normalne"?wszystko by pasowało?
                      • kitek_maly Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 18:23

                        Nie chce mi się tłumaczyć. Zwłaszcza, że doskonale wiesz o co mi chodziło. Idę stąd.
                        • wiarusik Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 18:26
                          pytanie po co tu wlazłaś?
                          jak nie ma się nic do powiedzenia na dany temat,to nie zabiera się
                          w nim głosu
                        • nouba Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 18:27
                          Ić Kitku, nie ma co. Ja tez spadam.
              • nouba Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 18:02
                czy lepsza to nie wiem. ale na pewno mniej pierdolnieta
                • wiarusik Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 18:21
                  jesteś nienormalna.nie spełniasz mojej normy pojmowania
                  • nouba Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 18:25
                    twoja norma nie jest zadnym wyznacznikiem



                    • wiarusik Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 18:33
                      twoja tym bardziej
                      ani żadna w której imeniu to piszesz
                      • nouba Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 18:47
                        Myslalam ze to forum jest wolne od degeneratow, sflustrowanych
                        pseudonaukowcow, ludzi, ktorzy moga zaistniec tylko przez
                        propagowanie kontrowersyjnych i zarazem chorych argumentow. Ale jak
                        widac wszedzie sie jakis musi trafic. Trollus pospolitus.
                        • kitek_maly Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 18:50

                          Nouba, co Ty tu jeszcze robisz? :-)
                          Nie gadaj z nim, bo i tak na koniec przekręci Twoje słowa i dowiesz się, że
                          skoro spłodziłaś tyle postów to nie miałaś nic do powiedzenia. ;-)
                        • wiarusik Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 18:50
                          nouba napisała:

                          Trollus pospolitus.

                          niech ci to pojęcie grubym kołkiem w dupie stanie,żebyś zapamiętała
                          sobie,że świat nie składa się tylko z takich "święcie oburzonych"
                          jak ty

                          over
                      • stedo Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 18:59
                        Wiarus, już zadzwoniłam na pogotowie, że pomoc medyczna pilnie potrzebna.Acha, i
                        zaznaczyłam jakiego rodzaju, aby nie omieszkali wziąć kaftana bezpieczeństwa;)
                        P.S. No to obnażyłeś swoją konstrukcję psychiczną.Współczuję. I nie licz na to
                        że kiedykolwiek podejmę z tobą dyskurs. Z psycholami się nie dyskutuje.Żegnam.
                        • wiarusik Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 19:05
                          nie licz na to,że skomentuję twój powyższy bełkot
                          • wiarusik Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 19:07
                            i jeśli masz honor,to nie będziesz do mnie bełkotać spod innego
                            nicka również
                        • stedo Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 19:59
                          Coby się upewnić co to za schorzenie zasięgnęłam porady specjalisty n/t. Oto
                          diagnoza:nekromania. A oto definicja, objawy i symptomy:

                          Co to jest nekromania?
                          Nekromania - fascynacja śmiercią i zmarłymi
                          Nekromania oznacza dosłownie miłość do martwego.Zwłoki ludzkie pełnią więc rolę
                          fetysza.Czasami może dochodzić do przestępstw w postaci odkopywania zwłok na
                          cmentarzu, lub bezczeszczenia zwłok w kostnicy. Spotykano przypadki, kiedy
                          nekromania przybierała formę wampiryzmu lub wilkołactwa.Osoby cierpiące na
                          nekromanię mogą szukać pomocy u seksuologa i psychiatry.Choroba ta występuje
                          bardzo rzadko, często jej podłożem jest psychopatia, a w niektórych przypadkach
                          niedorozwój umysłowy.
                          Autor: dr n. med. Marek Krzystanek, psychiatra

                          - Osobowość nekromaniatyczna - w filozofii E. Fromma: typ osobowości, w którym
                          dominującą rolę odgrywają kwestie związane ze śmiercią,
                          destruktywnością, mrokiem itp
                          - 1995 Franzini i Grossberg podają przykłady nekromanii, w której obiektem uczuć
                          jest zmarła osoba (np. historia króla Heroda sypiającego przez siedem lat w
                          pobliżu zwłok swojej żony Marianny, którą kazał zabić; w XIXw. królowa Joanna z
                          Nawarry i zwłoki jej męża czy nawet historia Hamleta wg. Szekspira)
                          • wiarusik Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 20:07
                            zieeew...
                            taki z ciebie psycholog jak z gołoty bokser
                            • liisa.valo Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 11.11.08, 11:06
                              A że z Gołoty taki bokser, jak z Wiarusa mężczyzna, to faktycznie nie za dobrze
                              o tobie, Stedo, świadczy :P
      • dziewice Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 22:57
        wiarus - znowu zaczynasz?
        wycisnij sobie pryszcze to ci moze przejdzie
    • rozczochrany_jelonek Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 18:26
      no cóż, to przecież jej ciało więc może robić z nim co jej się podoba, należy
      uszanować tę postępową decyzję ...
    • conena Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 19:02
      ciekawe jak go konserwuje.
    • demonii.larua Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 19:37
      A rozumiesz co dzieje się w mózgownicy matki, kiedy umiera jej dziecko? Umarło
      Ci dziecko? Po co chcesz rozumieć?
      • 2szarozielone Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 19:41
        ogólnie... trudny temat. nie sądzę, żeby takie zdjęcia, to było coś normalnego -
        ale rozumiem, że w takiej sytuacji trudno zachować przytomność umysłu i
        zachowywać się normalnie... więc hasła w rodzaju "pierdolnięta" nie są na
        miejscu zupełnie. Ale żal mi tych dzieci... Bo one nie powinny się w takiej
        sytuacji znaleźć. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym mieć takie zdjęcia w
        rodzinnym albumie... :( A tym bardziej opublikowane w necie.
        • demonii.larua Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 20:00
          Ja sobie też pewnych sytuacji nie wyobrażam... obnażania się takiego na
          przykład, pokazywania takich zdjęć w necie też nie bardzo. Aczkolwiek wielu
          rodzicom po stracie to pomaga. Wystarczy zajrzeć na portal dla takich rodziców,
          tam zdjęcia zmarłych dzieci nikogo nie oburzają... Te starsze dzieci może i nie
          powinny się znaleźć w takiej sytuacji, ale się znalazły. Czy robienie tajemnicy
          ze śmierci rodzeństwa byłoby bardziej wskazane, pożegnanie to część żałoby. Nie
          jestem tą kobietą, nie wiem jak długo zajmowała się tym dzieckiem zanim zostało
          pochowane - a nie doczytałam się, żeby je zmumifikowała i trzymała w domu
          non-stop. Skoro urodziła (co z tego, że przedwcześnie), a dziecko nie przeżyło
          to kobieta ma prawo zabrać dziecko do domu, pożegnać się z nim i pochować nawet
          w różowej czapeczce. W Polsce jeszcze do niedawna matki nie miały nawet cienia
          szansy na takie pożegnanie, bo zmarłe płody do spalarni oddawano bez pytania o
          zgodę. Zawsze mnie zastanawiało dlaczego to ludzi nie oburzało i nie oburza...
          lepiej spalić jako odpad medyczny... ?
          • 2szarozielone Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 20:20
            Po prostu... jakoś nie ma zwyczaju w Polsce takiego traktowania zmarłych -
            noszenia, przytulania, przekładania z miejsca na miejsce. Tu nie chodzi o
            robienie tajemnicy ze śmierci, tylko o przesade w drugą stronę... Ja przy
            zmarłych czuję się nieswojo, czuję jakąś barierę, szacunek, może trochę lęku,
            dużo smutku. Nie wyobrażam sobie, żeby tak trzymać martwego człowieka, jak
            lalkę, i jeszcze do zdjęcia pozować. I jeśli to matce ma pomóc... No - mogę
            zrozumieć jeszcze. Ale dzieciaków mi straszliwie żal, to nie powinno się stać.
            A teraz dodatkowo tym dzieciom współczuję - skoro to jest tak komentowane w
            necie... I co - potem dzieciaki na podwórku, w przedszkolu, gdzieś tam...
            Myślisz, że jak zareagują? Dzieci są okrutne i kreatywne - a sytuacja prowokuje
            do napiętnowania, niestety :(
            • liisa.valo Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 11.11.08, 10:15
              Nie, no, bo to akurat nie jest jednak normalna sytuacja. OK, normalną sytuacją
              nie jest na pewno strata dziecka. Nigdy nie umarło mi dziecko, czy też nie
              straciłam ciąży, więc nie jestem absolutnie w stanie takiej sytuacji zrozumieć -
              tu Laura ma rację.

              Ale - kurka wodna - nikt mi nie powie, że to jest normalne. Uważam, że akurat
              wyzywanie kobiety od pierdolniętych jest kompletnie nie na miejscu, ale ktoś
              powinien zasugerować jej możliwość - o czym też Laura napisała - pochowania tego
              dziecka, nawet w różowej czapeczce. Ale nie - na miłość Boską - trzymania go w
              domu! Tym bardziej, że zwłoki przy dostępie powietrza się rozkładają - macie
              pojęcie, co to będzie? Ja już nie mówię o czysto "fizycznym" dyskomforcie, ale
              ta matka znów będzie to przeżywała. Coś jakby "ponowna strata"...

              Smutne jest to, że w Polsce właśnie to jest tylko "odpad". Dla jednego to odpad,
              dla drugiego to dziecko i powinniśmy dać takim ludziom możliwość "pożegnania",
              "pochowania" swojego dziecka. W Polsce też Kościół katolicki długo ignorował
              przecież problem, traktując to jako płody, odpady medyczne itd. Pytanie, jak to
              się ma do afery wobec choćby aborcji - w brzuchu to dziecko, poza brzuchem odpad
              medyczny?

              Ale z tego, co wyżej piszę jedno wynika i chcę to podkreślić - ktoś powinien
              kobiecie pomóc, bo ona powinna dziecko "pożegnać", Laurko, a nie udawać, że to
              dziecko ma i wszystko jest OK. Do piersi też je przystawia?
              • demonii.larua Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 11.11.08, 12:18
                Liska...dla mnie przechowywanie zwłok nie jest normalne, odwiedzanie tłumami
                takiego mauzoleum z Leninem i pielęgnowanie go by się nie rozsypał do reszty też
                nie. Zmarły to zmarły wszak.
                Tylko... ja nie wyczytałam nigdzie, że ta kobieta przetrzymuje to zmarłe dziecko
                w nieskończoność. Jeśli tak to gdzie są jej przyjaciele i rodzina, a wreszcie
                jakieś instytucje jak policja, jeśli jest to zwyczajnie z prawem niezgodne?
                Jeśli nie i fotki były zrobione w szpitalu i w domu zanim to dziecko zostało
                pochowane to robienie z tego afery jest zwyczajnym niezdrowym poszukiwaniem
                sensacji. Wystarczy wejść tutaj: tiny.pl/s8m6 żeby choć trochę zrozumieć.
                A... chęć udawania w takim przypadku jest silniejsza niż wszelkie głosy
                rozsądku, strasznie ciężko oddać zmarłe dziecko. Od zwierząt, choćby
                wspomnianych goryli w tym przypadku różnie ludzi naprawdę nie dużo i czasem
                takim kobietom pomoc jest niezbędna, bo same nie są w stanie.
                • liisa.valo Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 11.11.08, 12:23
                  No, ja się z tobą w zupełności zgadzam. Dlatego bulwersuje mnie nazywanie
                  kobiety kretynką, a sytuacji obrzydliwością, że o gorszych słowach, które padają
                  w komentarzach pod tymi artykułami nie wspomnę.

                  W zasadzie ja założyłam, że rzecz dzieje się w domu - może zasugerowałam się
                  którymś z komentarzy, nie będę już w tej chwili tam wchodzić znów, żeby się
                  upewnić, czy w artykule coś jest czy nie na ten temat.

                  Mnie w tym wszystkim najbardziej bulwersuje, że nikt NIC nie robi, żeby jej
                  pomóc. Czy ta kobieta ma męża? Przecież w szpitalu chyba widzieli, co się
                  dzieje? Ona zdecydowanie potrzebuje pomocy psychologa jakiegoś, więc się pytam
                  KTO jej zrobił te zdjęcia, dlaczego NIKT nie reaguje i co się do cholery dzieje
                  z ludźmi.
                  • demonii.larua Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 11.11.08, 12:40
                    W artykule jest napisane, że zdjęcia pochodzą z jakiegoś forum, bardzo możliwe
                    że to forum dla rodziców po stracie - nie ma źródła, bo po co takowe podawać,
                    może by się okazało, że kobieta zajmowała się tym małym do chwili pogrzebu. Jest
                    napisane że się nim zajmuje, bo tak nakazuje jej wiara - nie ma informacji ile
                    to już trwa.
                    A ludzie komentujący pod zdjęciami... no cóż, nie chce mi się komentować.
    • bertrada Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 20:28
      Czegóż się nie robi, żeby zostać sławnym, chociaż na 5 minut.
      • 2szarozielone Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 09.11.08, 20:30
        ja paru rzeczy nie zrobilam - a mogłam :)
      • liisa.valo Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 11.11.08, 10:16
        Berta, naprawdę nie sądzę, żeby to o to chodziło...
    • qw994 Przecież to podpucha 10.11.08, 08:03
      Zwłoki ulegają rozkładowi.
    • liisa.valo Re: Szok. Umarłam. Gdzie są k**wa granice? 11.11.08, 10:06
      Ło ja... Słów brak.
      Biedna kobieta potrzebuje pomocy, jej dzieci potrzebują pomocy... Ja chciałabym
      tylko podejść do sprawy może nieco bezdusznie i pragmatycznie, ale ten martwy
      płód zacznie się prędzej czy później psuć i rozkładać... i pytanie jak ta
      kobieta zniesie ponowną "stratę"... Ktoś musiałby zainterweniować już teraz.
    • nekomimimode czy to tam jeszcze jest? 11.11.08, 11:02
      nie będę im wejść nabijać, bo to chujki, ale ciekawa jestem czy może
      przypadkiem to usuinęli?
    • milleniusz Granice zniesiono 12.11.08, 02:33
      Nawet sam na własne oczy widziałem jak Tusek z Merklą i chyba premierem Czech,
      co nigdy nie pamiętam jak się nazywa, znosili granice.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka