2szarozielone
09.03.09, 22:37
Słuchajcie - co to w ogóle jest za idea? Dlaczego niby w szkołach odwołuje się
lekcje z powodu kościelnego święta? Jaki to ma sens, z każdego punktu
widzenia, nawet religijnego? Przeciez jak ktoś jest wierzący to sobie może iść
do kościoła popołudniu... i kazania posłuchać...
Z drugiej strony - pamiętam jak wyglądały rekolekcje w moim mieście jak byłam
w liceum :) Jak jeszcze była ładna pogoda... pierwsze dni wiosny... Wszyscy
spędzali te wolne dni na nadwiślańskim bulwarze, grzejąc się w słońcu, chlejąc
piwo i tanie wino z gwinta... Kolejki w monopolowym zajmowały pół ulicy... Nad
rzeką można było spotkać wszystkich, szło się w ciemno, albo cała paczką i
szwendało od jednego mostu do drugiego. Czasem ktoś miał gitarę, czasem się
ludzie darli bez akompaniamentu ;) Bardzo integracyjne doświadczenie, fajne
wspomnienia z durnej młodości - ale co to ma wspólnego z religijnymi
uniesieniami? :)