liisa.valo
23.07.09, 16:23
Pojechała do sanatorium na 3 tygodnie. Teraz kończy się drugi.
Umówiłam się tak, że na ten tydzień teraz przyjadę ja, na następny moja
siostra, pierwszy tydzień dadzą chłopaki (ojciec, brat i dwa psy) radę. Powiem
wam, że jestem tu od niedzieli, a jestem wykończona. Przez tydzień zapuścili
dom strasznie, że o ogródku nie wspomnę, jedli jajecznicę, więc mój brat
zachwycony jest teraz "prawdziwym" obiadem - a mój błąd polega na tym, że się
lubię w kuchni grzebać, lodówka nigdy nie była tak pusta jak w chwili mojego
przyjazdu, kosz na bieliznę brudną wypełniony po dekiel... Zadzwoniłam do mamy
i powiedziałam, że cóż... sama to im robi: nauczyła ich znakomicie, że mają
ugotowane, posprzątane, wyprane, zakupy porobione itd. Właśnie trochę
odpoczęłam po robieniu obiadu, nie miałam już siły go zjeść, zaraz idę robić
pranie i wpierdzielić się do ogródka zielsko powyrywać. I nie mogę się
doczekać, kiedy wyjadę z tego cholernego Stepford :)