justysialek
30.07.09, 16:45
Jadłam sobie brzoskwinię oglądając tv i cos mnie posmyrało po
twarzy. Wytarłam twarz ręką i dalej jem. Coś mnie posmyrało po
dłoni, zerknęłam kątem oka i zobaczyłam wielką szczypawkę...
Nienawidzę, nienawidzę szczypawek, boję się ich jak cholera! Nie
boją się pszczół, szerszeni, pająków ale szczypawki przyprawiają
mnie o dreszcz.
Nawet ne wiem jak znalazłam się na środku pokoju - wrzeszcząć
wniebogłosy oczywiście. Zatłukłam ją. Przez chwilę jeszcze mną
trzęsło, a potem podniosłam z podłogi brzoskiwnię i uświadomiłam
sobie, że szczypawka zapewne wyszła z środka (pestka była pęknięta i
przy ogonku powstał otworek).
Chyba już nigdy w życiu nie zjem brzoskwini... jak sobie pomyślę, że
ona mi po policzku chodziła... aaa!