pefendorf
28.04.10, 23:30
Rafał Ziemkiewicz
"Choć tak wiele się dzieje, odnotujmy to drobne wydarzenie − prokuratura w
Lublinie cichutko umorzyła śledztwo przeciwko CBA. Okazało się, że działaniom
agenta Tomka przeciwko Beacie Cielebąk-Sawickiej nic się nie da zarzucić. Nikt
oczywiście nie przeprosi za wylane kubły pomyj, nie odszczeka i nie przyzna,
że cały ten rechot był zupełnie nie pri czom − to wiadomo ponad wszelką
wątpliwość, bo które to już takie śledztwo, którego wszczęcie było wielkim,
„przełamującym” niusem, szeroko komentowanym, powtarzanym, międlonym w
publicystycznych dyskusjach TVN-ów i TOK FM-ów, kabaretach i talk-showach, a
potem cichutko zdechło z braku faktów? Z pamięci nie policzę. Może ktoś zada
sobie ten trud i sporządzi taką listę; nie mam wątpliwości, że będzie długa.
Niech w takim razie, oprócz kolejnych umorzeń, weźmie też pod uwagę artykuł o
transplantologii w „Gościu Niedzielnym”. Największe wrażenie robi wykres
liczby dokonanych przeszczepów w kolejnych latach. Jeden rzut oka wystarcza,
by szczęka opadła − okazuje się, że zawał polskiej transplantologii zaczął się
na rok, a właściwie dwa lata przed sławną wypowiedzią Ziobry o Doktorze G., a
właśnie krótko po tej wypowiedzi sytuacja zaczęła się wreszcie poprawiać.
Takie są fakty. A przecież wszyscy słyszeliśmy nie dziesiątki, nie setki, ale
tysiące razy, że to Ziobro swoim „nieodpowiedzialnym” atakiem na zasłużonego
lekarza spowodował… A to kolejna GW-prawda była.
Tylko kto zdoła podejść do każdego z Polaków z osobna i każdemu z osobna
wytłumaczyć, że coś, co wbito mu w głowę, w istocie nigdy nie miało miejsca?
Że Lech Kaczyński nigdy nie nazwał Boruca „borubarem” − bo naprawdę powiedział
„Boruc bardzo się starał”, a tylko jakiś GW-niarz z akredytacją czy to nie
dosłyszał, czy też zupełnie bezczelnie zmyślił brednię, którą potem inni
podobni mu powtarzali potem tysiące razy.
Znajomy wrócił z dalekiego kraju. W tym dalekim kraju usłyszał od krajowca, co
też ów krajowiec wie o Polsce. „A, tak… Ten prezydent, co się rozbił w
samolocie, to ten jakiś fanatyk religijny, co wierzył, że manifestacje
przeciwko niemu organizuje szatan?” Krajowcowi pomylili się bracia, ale sam
„fakt” chyba jeszcze pamiętamy. Kto nie pamięta, przypomnę − Jarosław
Kaczyński zacytował wiersz Kornela Ujejskiego „Chorał”, skądinąd należący do
lektur obowiązkowych, umieszczony w podręczniku dla szkół średnich i mocno
zapisany w polskiej historii. I ten cytat − „inni szatani byli tu czynni” −
bandy „dziennikarzy” z okolic salonu kolportowały pod takimi właśnie tytułami:
„Kaczyński wierzy w Szatana!” „Premier: protesty pielęgniarek organizował…
Szatan!” etc. A potem sensacja ta szła przez cały świat, z powołaniem na
źródła polskie i okraszona wypowiedziami miejscowych GW-autorytetów, że, hm,
tak, czy Kaczyński naprawdę wierzy w Szatana nie mogę wyrokować, ale to
rzeczywiście psychopata i fanatyk zdolny do wszystkiego najgorszego.
Czuję się znowu, jak w latach dzieciństwa w PRL − czego człowiek nie tknie,
czym się bliżej nie zainteresuje, okazuje się, że nieprawda, wszystko było
zupełnie inaczej. Z ta jedną różnicą, że moje dzieciństwo przypadło na czasy
peerelu późnego, kiedy już świadomość, że komuniści kłamią zawsze i w każdej
sprawie, była dość powszechna, i ludzie nie wierzyli nawet wtedy, gdy
oficjalna propaganda przypadkiem powiedziała prawdę. Dzisiejsza Polska wydaje
się raczej na etapie wczesnego Gomułki − większość ludzi wciąż bezmyślnie łyka
propagandę, jak gęś karmę. Czy tragedia smoleńska będzie momentem
otrzeźwienia, jakim wtedy stało się wspólne przeżywanie Millenium? Bóg jeden
raczy „mieć wiedzę”, my możemy mieć tylko nadzieję."