Gość: Thomas
IP: *.waw.sa.gov.pl
01.10.04, 10:09
To co tu przeczytalem to skrajny, beznadziejny feminizm w najczystszej
postaci. Moim zdaniem jak to zwykle bywa - prawda lezy po srodku. Ja z
wlasnych obserwacji i zakretow zyciowych moich przyjaciol moglbym z kolei
wysnuc wniosek dokladnie odwrotny - ze to wlasnie kobiety sa totalnie upadle.
Aby nie byc goloslownym podam kilka przykladow, z ktorymi sie zetknalem:
1. Moj dobry kumpel ozenil sie z dziewczyna, ktora strasznie chciala wyjsc za
maz. Moj przyjaciel pochodzi z biednej rodziny, jest puszysty (wazy powyzej
100 kg). Jego zonie to nie przeszkadzalo. Rozmawiali o tym, ze nie jest
bogaty, tez mowila, ze jej to nie przeszkadza. Kolega nie byl trutniem jak to
tutaj zostalo okreslono. Pracowal, ale nie zarabial zbyt duzo. Po ok. pol
roku malzenstwa zona zaczela wiercic mu dziure w brzuchu, ze za malo zarabia,
zeby sie zwolnil z pracy i szukal czegos innego. Zaczely sie teksty, ze
kolezanka z mezem kupili fajny samochod, ze pojechali na wczasy do hiszpanii
itd. No i moj niestety w tym momencie glupi kolega rzucil za namowa zony
prace. Oczywiscie nowej nie mogl znalezc i stal sie trutniem (choc
niezupelnie bo dorabial dorywczo). Oczywiscie on musial gotowac, bo zona
nawet nie miala zamiaru od czasu do czasu cos upitrasic. Zonie w miedzyczasie
udalo sie zmienic prace na lepiej platna, poznala kolege w pracy. Oczywiscie
wystapila o rozwod. Wiecie co powiedziala mojemu przyjacielowi? - chce sie z
toba rozwiesc bo jestes brzydki, gruby i mnie nie pociagasz. Ciekawe tylko
czemu nie zauwazyla tego wczesniej - bo jego wyglad ani troche sie nie
zmienil. Dla mnie to zwykla, zimna i wyrachowana suka.
2. Bylem z dziewczyna, mielismy plany malzenskie. Po jakims czasie mnie
rzucila, bo stwierdzila, ze jestem zbyt "poukladany". Dla niej naturalne bylo
to, ze siedzac w piatek wieczorem przed telewizorem potrafila nagle wpasc na
pomysl, zeby nastepnego dnia rano wyjechac w gory. A poniewaz mnie takie
niezaplanowane pomysly nie koniecznie odpowiadaly - wiec stwierdzila, ze
jestem zbyt powazny, poukladany i takie tam pierdoły. Jej rodzice mnie nie
trawili bo tez pochodze z biednej rodziny. AAA, jeszcze jedno - to bylo
super. Jej mamusia nakladla jej do glowy, ze skoro jestem taki grzeczny to
napewno jestem homo hehehe. Nie warto wiec byc normalnym, delikatnym facetem
chcacym zalozyc normalna rodzine - a nie chamskim typem macho. Krzyzyk na
droge.
3. Zaczalem spotykac sie z dziewczynami ze stron internetowych typu randki.
Genrealnie koszmar. Jedna mi zapadla w pamiec. Kobieta inteligenta, w trakcie
studiow doktoranckich. Ale trzeba bylo posluchac jej tekstow. Jej tata byl w
szpitalu, ale ona go ani razu nie odwiedzila. Stwierdzila, ze nie lubi
szpitali i w zwiazku z tym czuje sie zwolniona z obowiazku odwiedzania
kogokolwiek w szpitalu. Super - warto miec taka zone. Poza tym mowi, ze nie
lubi swojej siostry, ktora mieszka po drugiej stronie ulicy - ale gdy ma
pusta lodowke (a zdarza sie to bardzo czesto) to idzie do niej, zeby cos
zjesc. Czesto prosi siostre, zeby robila jej zakupy. Ale tak w ogole to
siostra jest glupia itd. Chyba nie musze dalej komentowac.
4. Inny przyklad apropo trutniostwa. Kolega pracuje do poznych godzin jako
informatyk. Po pracy wraca do domu i gotuje obiady dla zony i siebie. Zona
pracuje do godz. 16.00 ale obiadu nigdy nie ugotuje - bo nie lubi gotowac. A
kto do cholery lubi? Nie mam nic przeciwko, zeby i facet cos ugotowal. Ale
jezeli ktos pracuje krocej, to moglby nie ogladac glupich telenowel, tylko
cos zrobic.
5. Moja ostatnia znajomosc z internetu. Panienka spotyka sie z facetem, ktory
ma dziecko z inna kobieta i jest z ta inna kobieta. Ale jej sie bardzo podoba
i ona ma to gdzies, ze komus robi krzywde. Tylko po cholere jeszcze umawiala
sie ze mna na randke, zeby mi o tym opowiedziec?
Moje koncowe wnioski. Z moich obserwacji wynika, ze kobiety sa totalnymi
egoistkami, myslacymi tylko o sobie. Szukaja facetow z wypchanymi portfelami.
Ktos kto jest normalnym czlowiekiem, nie zarabiajacym bajonskich sum nie ma
raczej szansy na spotkanie towarzyszki zycia. Poza tym facet powinien
byc "rozrywkowym" kolesiem, ganiac z panienkom po dyskotekach, klubach itp.
Jezeli facet nie jest rozrywkowy to ma pecha. Pewnie dlatego majac 33 lata
jestem kawalerem i zapewne tak juz pozostanie.
Prawda zapewne lezy po srodku. Zatem pisanie, ze faceci to samo zlo swiata
mnie nie przekonuje. Ja znam osobiscie odwrotna strone medalu.