Gość: Warszawiak Re: Warszawa nie da się lubić IP: *.chello.pl 20.01.05, 11:23 Warszawa jest cool :-) I ma najlepszy skyline w Polsce !! Przejrzyjcie sobe te zdjecia to odrazu zmienicie zdania skyscrapercity.com/showthread.php?t=137521&highlight=Warsaw oraz to skyscrapercity.com/showthread.php?t=166991&highlight=Warsaw i zlukajcie to , opad szczeki gwarantowany !! skyscrapercity.com/showthread.php?t=136396&highlight=Warsaw Uwaga - multum zdjec ! :-D Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kaczyński Kraków i tak zawsze górą! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 11:24 Piękna starówka w Warszawie?Żart tygodnia!Warszawa ze swoim brudem i chaosem w architekturze, "pięknymi" blokami w centrum miasta(tak naprawde to co to za centrum) nigdy nie bedzie europejską metropolią. W Europie Polske reprezentować może Kraków, Wrocław, Trójmiasto a nawet Śląsk, ale nie Warszawa!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: warszawiak Re: Kraków i tak zawsze górą! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.05, 11:41 kraków??poza wawelem to nic tam nie ma!!wszystko stare i zaraz sie zacznie rozsypywać!a nie , sory -macie nowe , piekne dzielnice - nowa huta , duma krakowa!!z nią do europy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: endrju Re: Warszawa nie da się lubić IP: *.acn.waw.pl 20.01.05, 11:34 Tworzenie nieprzyjaznego klimatu dla stolicy uwazam za bezsens. Urodzilem sie w tym miescie i choc jestem dopiero pierwszym pokoleniem mieszkajacym w stolicy, moi rodzice nigdy nie pluli na Warszawe. Kiedys ktorys z felietonistow (chyba pan Skiba) przytoczyl wypowiedz Chruszczowa odnosnie jednego z towarzyszy z patrii, jakoby byl ten towarzysz gorszy od swini, gdyz ta ostatnia nie sra w swoje koryto. Troche to wulgarne, ale jak ulal pasuje do wszystkich pseudo-warszawiakow, ktorzy zapominaja ze tutaj pracuja i mieszkaja. Jesli komus naprawde jest tak zle, to nie musi charowac i robic kariery, ale niech przy okazji nie oczernia Warszawy. I calkowicie zgadzam sie z jedna z wczesniej wyrazonych opinii. Wszedzie przeciez mozna spotkac chamstwo, cwaniastwo, gburstwo i zadzieranie nosa. Jesli jednak sie chce, to rowniez wszedzie mozna spotkac uprzejmosc i zyczliwosc, kompetencje i skromnosc. Wszedzie mozna znalezc fajne miejsce, w ktorym mozna spedzic wieczor z przyjaciolmi. Wiele zalezy od nas. Moze czasami warto najpierw samemu byc uprzejmym i zyczliwym, kompetentym i skromnym. Moze czasami warto usmiechnac sie do drugiego czlowieka...:) Tym optymistycznym akcentem powoli musze konczyc, bo kariera mi ucieka i nie mam czasu do stracenia:) Pozdrawiam Andrzej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monadina wyniki sondażu IP: 212.160.138.* 20.01.05, 11:40 Co z tych tabelek wynika, jeżeli ma to mieć w ogóle jakiś sens? A na przykład to, że w opinii wielu Polaków Warszawa jest miastem jako całość brzydkim, bezosobowym, bez koncepcji rozwoju przestrzennego, zaniedbanym, za to ładnym i "klimatycznym" w wybranych miejscach, wyróżniającym się jeżeli chodzi o parki i zieleń, z bogatą, jak na Polskę, ofertą kulturalną, z wyższym niż w miastach Polski poziomem życia i większymi perspektywami zawodowymi. Trudno się z tym nie zgodzić w każdym punkcie. Chociaż - takie opinie o stolicy pojawiają się w wielu krajach, no a te stolice między sobą zdecydowanie się różnią;) Tak, że obawiam się, że gdyby W-wa wyglądała zupełnie inaczej i inaczej potoczyłaby się historia, opinie mogły by być podobnie negatywne. Większość to przesądy, chociaż i w przesądach bywa czasem sporo prawdy :) Co do korków - fakt, że są - radzę zwiedzić Sao Paolo, Mexico City, Tokio czy Seul i zobaczyć, jak mogą wyglądać korki. Komunikacja nie jest taka zła. Nie wydaje mi się, żeby Warszawa była jakoś szczególnie brudna na tle kraju i Europy (ani szczególnie czysta). Nie uważam, że korki a nawet brud - choć nie są zaletą ;) mogą być głównym czynnikiem zniechęcającym do miasta. Uwypuklanie takich rzeczy na 1 miejscu przed innymi wskazuje, że dla większości Polaków Warszawa to po prostu za duże i "za szybkie" miasto; bardzo ciekawe - bo to odwrotny punkt widzenia do mojego, w W-wie jako jedynym chyba mieście w Polsce pojawiły się po 1989 (a wcześniej były przed 1939) jakieś namiastki rozmachu, wielkomiejskości, kosmopolityzmu - co sprawia że to - dla mnie - jedyne miasto w Polsce w miarę ok. do życia na stałe. Ale żałuję, że to tylko skromne namiastki... Z tego wynika pewnego rodzaju drobnomieszczański gust Polaków - tzn. obawiam się, że gdyby mieli wybrać między miastem - a) niekoniecznie bogatym w wielkie zabytki architektury (na architekturze, jak na sztuce w ogóle zna się może z 1% społeczczeństwa), ale sprawiającym wrażenie starego, ładnym (odnowione kamieniczki),pocztówkowym, czystym, kameralnym, bez pośpiechu, tłoku, z dobrze zorganizowaną komunikacją miejską b) hałaśliwym, zabieganym, brutalnym, brudnawym, zatłoczony, niezbyt ładnym w całości (choć z bardzo wieloma ciekawymi, choć niekoniecznie klasycznie pięknymi budynkami), za to dużo bardziej różnorodnym, z dużo bogatszą ofertą kulturalną od miasta a), dużo większymi możliwościami kariery w bardzo różnych dziedzinach, bardziej otwartym wiekszość wybrało by miasto a) jako swój ideał, ja odwrotnie. Żadnego z tych dwóch miast w Polsce nie ma (w skali świata - powiedzmy - Salzburg i Nowy Jork), powiedzmy, że Poznań, Wrocław i Kraków (ale tylko w centrach historycznych), to namiastki miasta a), Warszawa to namiastka miasta b) Co do mieszkańców "rodowitych" i "nierodowitych" - w zasadzie jest pewien poziom folkloru intelektualnego, do którego nie warto się zniżać, może tylko parę uwag szczegółowych. To że duży napływ ludności zamiejscowej do stolicy ma tak wady (dużo przypadkowej hołoty, meneli, karierowiczów) jak i zalety (przyjeżdżają tez najbardziej wartościowi, najlepiej wykształceni ludzie w kraju), to zwykły truizm, rzecz naturalna i równie oczywista w życiu społecznym jak deszcz czy słońce w przyrodzie - jakiekolwiek dalsze poruszanie problemu tego NIEUNIKNIONEGO i dotyczącego całego świata zjawiska uważam za bezsensowne. Jest natomiast w przypadku Warszawy jeden specyficzny czynnik na minus: brak integracji przyjezdnych z miastem (nie zawsze ale w dużej części). Nie jest to wyłącznie kwestia proporcji - nie jest prawdą, że "wszyscy rodowici warszawiacy zginęli" - ok. 400 000 wróciło po wysiedleniu tuż po wojnie/zostało na Pradze. Kraków ma kto wie czy nie równe proporcje ludności napływowej (jak wytłumaczyć wzrost ludności z 200 000 tuż po wojnie do 750 000). Co więcej, jak porówna się np. biografie znanych artystów, naukowców itd. związanych odpowiednio z Warszawą i Krakowem w 2 poł. XX wieku, może okazać sie zaskakująco, że wśród znanych warszawiaków było więcej "rodowitych" (np. Lutosławski, Zanussi, Kieślowski, Andrzejewski, Hłasko) - np. co do Krakowa - ani Lem, ani Mrożek, Szymborska, Miłosz, Penderecki nie byli z samego Krakowa. Tak, że nie o ilośc chodzi. Kwestia wynika więc z samego zerwania ciągłości urbanistycznej po 1944, z rozplanowania miasta, z jednej strony jego surowego i anonimowego charakteru, z drugiej strony z samego rozmiaru i rozmachu, który działa przytłaczająco na wielu Polaków, choć do wielkomiejskości na poziomie światowym tu daleko (w Polsce historycznie nie było nigdy wielkomiejskich tradycji, może dlatego skupiska Polonii w dużych miastach - np. Londynie czy NYC wyglądają najbardziej prowincjonalnie - ciekawostka na marginesie) . W mniejszym mieście o zwartej, tradycyjnej zabudowie i zachowanej ciągłości kulturalnej, np. w Krakowie stosunkowo łatwiej przybyłym ze wsi albo z mniejszych miast zaklimatyzować się, uznać je za swoje. W Warszawie dużo gorzej. Efektem są anonimowe, wykorzenione hordy, kompletnie nie znające miasta w którym mieszkają, czujące się w nim obco latami, nawet jeżeli osiągnęli sukces zawodowy. Zamieszkali na jakichś odległych betonowych przedmieściach, bo ciszej i taniej, z Warszawy znają tylko miejsce pracy (na ogół w najbardziej szpetnej w mieście okolicy na zachód od Centralnego albo na dawnych przemysłowycych przedmieściach typu Służewiec), dojazd po pracy w godzinnych korkach gdzies na swoje bloki na jakimś Tarchominie albo innej pseudowarszawskiej dzielnicy, centrum handlowe (to dopiero frajda, niedawno otworzyli Arkadię!!!) no i Dworzec Centralny. Do teatrów, filharmonii, ambitniejszych klubów nie chodzą, ale wiedzą doskonale że w mieście brakuje kultury, nie to co u siebie. Znam ludzi mieszkających od wielu lat w Warszawie, którzy nie znają takich dzielnic jak np. Mokotów, Żoliborz, Kępa, okolice Filtrów, Sadyba (nie wiedzą nawet czasem gdzie dokładnie leżą - autentyk!) - potem pojawiają się przypadkowo np. na jakiejś imprezie i dziwią się (po 10 latach mieszkania gdzieś na Rakowcu czy Jelonkach), że są w W-wie cywilizowane i klimatyczne okolice. Natomiast moi znajomi z innych dużych miast np. z Wrocławia czy Krakowa (z wielopokoleniowych krak. rodzin) - urodzeni w miastach - co tu ma znaczenie i pracujący w Warszawie starają się mieszkać w sotosunkowo najciekawszych i w miarę centralnych dzielnicach, choćby było drożej i mniej wygodnie, przez co - mając już od dziecka wyrobione "miejskie" instynkty dużo łatwiej się aklimatyzują niż przeciętni przybysze, chociaż to oni właśnie najbardziej powinni żałować wyjazdu. Odpowiedz Link Zgłoś
michalfront Re: wyniki sondażu 20.01.05, 11:45 bardzo trafne spostrzeżenia... chociaż myślę że większość "dyskutantów" i tak ma już "wyrobione" zdanie i Warszawy po prostu nie znosi, chociaż wcale jej nie zna... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ka2 decentralizacja! jak Warszawa nie bedzie pepkiem IP: *.dip.t-dialin.net 20.01.05, 11:46 Polski to znikna niesnaski. Mnie osobiscie podoba sie model niemiecki: tam nie ma prowincji! bo istnieje kilkanascie duzych osrodkow ktore sa malymi stolicami. Inwestycje nie sa ulokowane centralnie. Tam nikt nie nienawidzi Berlina. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monadina Re: decentralizacja! jak Warszawa nie bedzie pepk IP: 212.160.138.* 20.01.05, 11:55 Słyszałem w Monachium podobne opinie o Berlinie co o Warszawie w Poznaniu i na odwrót. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Razorfan Kolejny juz chyba setny raz ta sama dyskusja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.01.05, 11:50 Czy ktos pamieta ile to juz razy ta sama dyskusja? Zapewne jak zwykle wszyscy pozostana przy swoim zdaniu. Dla mnie odpowiedz jest prosta bo jestem Warszawiakiem i Warszawe kocham. Odnosnie cwaniakow w Warszawie to nie wiem czy ci ludzie byli w jakim kolwiek innym wielkim miescie. Polecam np wizyte w Nowym Jorku i czarnoskorych kolesi chodzacych po Battery Park z teczuszkami w ktorych maja na handel zlote? zegarki markowych? firm. Polecam rowniez obejrzec rozne rudery ktore stoja w calym niemal miescie. Nawet zachowujac skale porownania to trzeba jednoznacznie stwierdzic ze takie sa "uroki" duzego miasta. Zawsze jest w nich sporo cwianiakow i tyle. To samo z brzydkimi miejscami, ktorych szczegolnie w miastach projektowanych przez socjalistycznych inzynierow jest od groma. Wydaje mi sie ze opinia o Warszawiakach cwaniakach wywodzi sie z faktu ze z tradycji przedwojennej Warszawy pozostala jedynie tradycja apszowska (obecnie przezywa rozkwit i fajnie bo to cos co nas odroznia w Polsce). Nic z inteligenckiej Warszawy jakos sie w pamieci zbiorowej po wojnie nie zachowalo. Jesli ktos przyjezdza do Wawy z uprzedzeniami to nie dziwne ze wyjedzie ze zla opinia. To samo jak spotka sie Warszawiaka i od razu oczekuje od niego ze bedzie sie wywyzszal. Sam sie z tym wiele razy w Polsce spotkalem ze ludzie mowili ze na poczatku mnie nie lubili bo mysleli ze bede sie "wozil" ale potem sie okazalo ze jestem normalny jak kazdy. W tym miejscu dochodze do przyjezdnych. Trudny temat a znam go bardzo dobrze. Na mojej uczelni wiekszosc jest spoza Wawy i na prawde wielu ludzi jest super. Jednak niestety zdarzaja sie tez ludzie ktorzy przyjezdzaja z klapkami na oczach bo musza tu zrobic super kariere i wszyscy sa dla nich przeciwnikami. Kolejny aspekt to urzednicy. To swoista kasta. Niestety bardzo czesto zatrudnienie w urzedach wyglada tak ze z politycznego klucza jakies stanowisko dostaje ktos z "prowincji" i potem sciaga swoich (identycznie jest np ze straza miejska). PRzyjezdzaja potem takie nadete biurwy i wydaje im sie ze sa nie wiem kim a juz w szczegolnosci lubia udowadniac innym prowincjuszom ze sa gorsi bo nie sa ze stolicy. Dla mnie Warszawa jest super. Szczegolnie jak np. wracam po poludniu do domu i z okna autobusu ogladam sobie centrum na tle zachodzacego slonca. Nie ma innego miejsca gdzie chcialbym mieszkac a juz pare wielkich miast widzialem ( i rowniez mi sie podobaly bo w ogole uwielbiam zwiedzac miasta szczegolnie nie do konca od turystycznej strony chadzajac zdala od najwiekszych atrakcji). pozdrawiam wszystkich normalnych ludzi niezaleznie czy sa z Wawy czy nie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Funky Koval Re: Kolejny juz chyba setny raz ta sama dyskusja IP: *.abc.com.pl 20.01.05, 11:58 Nic dodać nic ująć. W mojej firmie na kilkudziesięciu pracowników doliczyłem się 3 rodowitych warszawiaków. Obecny wizerunek Warszawy Tworzą przyjezdni, czyli opinie niewarszawiaków to często opinie o niewarszawiakach. To uproszczenie ale tak jest. Zanim wydacie wyrok na moje miasto na podstawie spotkanego na ulicy nieuprzejmego gościa, może warto się zastanowić czy przypadkiem ów osobnik nie pochodzi z waszego miasta. Słowem skończmy z tymi sterotypami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: biala81 WIECIE CO....ZRÓBMY TAK! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 20.01.05, 12:03 niech wszyscy przyjezdni, tzw buraki , wyjadą z Warszawy, to zobaczycie jakie to miasto jest czyste, piękne i kulturalne! największą wiochę Warszawiakom robią ci, którzy przyjechale tu dla kasy!Bez was to miasto będzie mega spokojne i czyściutkie!!!! jak wam nie pasuje to pakujcie manaty i wynocha! ja kocham moje miasto ,głównie za historię, o której wy ( tchórze!!!) tylko możecie pomarzyć! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: koko Re: WIECIE CO....ZRÓBMY TAK! IP: *.crowley.pl 20.01.05, 12:48 Ohoho! biała81, na pewno w Powstaniu z karabinem po ulicach hasałaś. A ze mnie taki tchórz, że się raczyłem dopiero trzy dekady później urodzić. Ale nic to, dobrze, że mamy bohaterów jak Ty. Tylko jedna uwaga - czy pozwolisz mi również kochać Warszawę za historię, bo to w końcu historia Polski? Odpowiedz Link Zgłoś
ickis Warszawa ;) 20.01.05, 12:14 A ja pochodze z Tego Miasta, moi dziadkowie tam sie urodzili... Ja mieszkalem przez nascie lat! I zawsze kreci mi sie lezka jak ktos gdzies wspomina Warszawe. Kiedys bylo inaczej, ale co znaczy kiedys? Dzisiejsza Stolica to Ludzie, ktorzy przyjechali za praca, ktorzy sa konkurencja dla rodowitych mieszkancow- przywiezli ze soba swoje zwyczaje! Z miasta zrobila sie wies, nic dziwnego, skoro nawet prezydent jest spoza! I owszem Niejeden pewnie kupil tramwaj, kota w worku, albo Kolumne Zygmunta, ale to wlasnie bylo miasto! I jedyne co bylo w nim piekne to ludzie!!! A nie buractwo spod Kielc, Zielona Warszawa i cala reszta... Nawet Prage zarznieto... Warszawa to nie trojmiejski ku..dolek, nie pseudowroclawska kultura ze sledziem miedzyzebami, nie krakowskie pole! Niech Ci, ktorym to nie pasuje zostana w domu! Hej chlopaki- warszawskie cwaniaki =;) A prawdziwego Warszawiaka mozna dzis spotkac przy Bagateli, na Powislu, resztkach Brodna i Targowka... Pewnie wsrod 70-80 latkow, ktorym nalezy sie szacunek, a nie burackie szczekanie! Nasza buta, duma i twardosc charakteru, towarzyskosc i uczucia dla stolicy, to cos co zawsze nas wyroznialo! Syrenki w Warszawiaka nie trzeba szukac, blyszczy dumnie na czole ;) Ickis Warszawski ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: joris Re: Warszawa nie da się lubić IP: *.dsl.support.nl 20.01.05, 12:42 Ot typpowe ex-panszczyzniane polactwo: niski autorytet prezydenta Warszawy? chyba chodzi o Kwacha, bo urzedujacy Prezydent Warszawy to pierwszy ktory cos zrobil dla przypomnienia i uczczenia Powstania i postawil Muzeum Powstania czego jego poprzednicy nie mogli zrobic i prowadzali wszystkich pod pomnik Getta. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: polonus z Lyonu RODOWICI WARSZAWIACY WYJECHALI.SA NA ZACHODZIE IP: *.adsl.proxad.net 20.01.05, 12:49 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gili WARSZAWA TO SYF W KTORYM JEST INWESTOWANE ... IP: 62.87.130.* 20.01.05, 12:51 ...PUBLICZNE PIENIADZE Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nik Re: Warszawa nie da się lubić IP: *.maxflight.com 20.01.05, 13:01 dla mnie warszawa to kojazy sie z samochodem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Warszawa = SYF Re: Warszawa nie da się lubić IP: *.k1.pl 20.01.05, 13:05 Warszawa = SYF. Złodzieje, cwaniaki, brud, smród i ubóstwo - mentalne i umysłowe też. Centrum wieśniaków i buraków, którzy nie wiedzą jak rządzić, zachować się, totalny brak kultury Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dama.perversa Warszawa da się lubić IP: *.de.ibm.com 20.01.05, 13:07 Oto dowód: www.trzaskprask.blog.pl Pozdrawiam KBC www.dama.perversa.blog.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dama-perversa Re: Warszawa da się lubić IP: *.de.ibm.com 20.01.05, 13:23 Oto dowód: www.trzaskprask.blog.pl Pozdrawiam KBC www.dama-perversa.blog.pl Odpowiedz Link Zgłoś
grogreg Re: Warszawa nie da się lubić 20.01.05, 13:09 Przeprowadzka do Warszawy bylaby dlamnie przykra koniecznoscia zwiazana z praca. Cale szczescie udalo mi sie zachaczyc na "prowincji". Jakis czas mieszkalem w Warszawie. Juz drugiego dnia zrezygnowalem z samochodu. Tylko tramwaj i matro daja gwartacje dotarcia na czas do roboty. Ludzi z ktorymi pracowalem znalem juz wczesniej z czasow studenckich. Znalazlem ich zabieganych, wiecznie zmeczonych, pernamentnie zestresowanych, walczacych ze soba nawzajem o kazdy ochlap czy laskawe spojrzenie szefa. Z takimi na piwko nie pujdziesz, na ryby nie zaciagniesz, nie pomajsterkujesz przy lodzi. A sami Warszawiacy? Drzewa w lesie. Anonimowi i anonimowosci swej zaciekle broniacy. Ale tak pewnie jest we wszystkich wielkich miastach. Co innego Warszawiacy ruszajacy w Polske. Moja praca polega na kontakcie z ludzmi. Warszawiaka poznaje po pierwszych dwoch zdaniach rozmowy. Nie dlatego ze mam szczegolne zdolnosci dedukcji i obserwacji, ale dlatego ze od razu mnie informuja "... jestem z Warszawy...". Jak chcem byc zlosliwy to odpowiadam "Warszawa... Warszawa? Pierwszy raz slysze.". Czy Korole licza na jakies specjalne wzgledy, czy co? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: katie same stereotypy IP: *.sg.gov.pl / 195.116.23.* 20.01.05, 13:23 zgadzam się z tym, że ludzie w Warszawie mają na wszystko mniej czasu, są zapracowani, ale to własnie jest konsekwencją życia w tym mieście-tyle, że wszytsko zależy od człowieka, chcesz z kimś iść na piwo, to idziesz...niezależnie od tego z jakiego jesteś miasta popieram jedynie zmianę prezydenta , no i tą tańszą bazę noclegową i poprawę komunikacji publicznej, tak żeby po Warszawie nie jeździły tysiące samochodów a poza tym w Warszawie (gdzie mieszkam od urodzenia...)zyje się po prostu wygodnie-wszystko pod ręką..jedyny mankament to wysokie ceny...choćby w mieskaniówce wydaje mi sie, ze najbardziej nie lubią Warszawy Ci, którzy przyjechali tu z zewnątrz i muszą o wszystko walczyć, przez co są zirytowani... ale rodowici Warszawiacy też nie mają lekko, sama szukałam pracy przez blisko rok:(( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: uss nimitz Re: Warszawa nie da się lubić IP: *.itc.pw.edu.pl.itc.pw.edu.pl / *.itc.pw.edu.pl 20.01.05, 13:19 a ja nie lubie przyjezdnych w Warszawie taki to niedośc ze słoma mu z butów wystaje to jeszcze sie madrzy Odpowiedz Link Zgłoś
annika.h NAJBARDZIEJ PROWINCJONALNA STOLICA ŚWIATA 20.01.05, 13:19 WIEM ,CO MÓWIĘ .MIESZKAŁAM OD DZIECKA W WIELU WIELKICH MIASTACH NA TRZECH KONTYNENTACH. WAWA JEST BRZYDKA ,BRUDNA,ZANIEDBANA ARCHITEKTONICZNIE.DLACZEGO JEJ MIESZKAŃCOM WYDAJE SIĘ ,ŻE TO METROPOLIA-BÓG JEDEN WIE.NIE LUBIĘ WARSZAWIAKÓW BO TRAKTUJĄ RESZTĘ KRAJU JAK ZACOFANĄ PROWINCJĘ. WIĘKSZOŚĆ Z NICH ZRESZTĄ Z TAKIEJ ZACOFANEJ PROWINCJI POCHODZI. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: warszawianka Re: Warszawa nie da się lubić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 13:36 "Polacy nie cierpią stolicy. Jest brzydka i niebezpieczna, a warszawiak to cwaniak i krętacz". Skoro tak uwazacie, to czemu pchacie sie tu drzwiami i oknami?!?!?! Ciekawe ile z przepytanych osob zna rodowitego warszawiaka? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mimi znowu kolejny artukul o brzydkiej warszawie... IP: *.dag.pl / *.crowley.pl 20.01.05, 13:38 czy naprawde nie ma juz innych tematow? Agora uparcie i regularnie drukuje takie artykuly.... bokiem to wychodzi. Nie wynika z tego nic. Zamiast rozpoczac jakąs kampanie by cos zmienic, skoro nic wam sie nie podoba - to ciagle te nudne artykuly jak to nikt nie lubi warszawy i warszawiakow. Z I E W!!!!!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: x to jest walsnie linia Agory od 15lat IP: *.crowley.pl 20.01.05, 15:38 Gazeta (czytam ja regularnie od poczatku) po roku 1989 przyjala wlasnie taka linie- "...wszysko co w Polsce i co polskie to szarzyzna i brod.Nie znajdziesz tu nic pozytywnego..." Niestety tak walsnie postepuje i wychowali juz swoje pokolenie ktorzy tak mowia i uwazaja za szczyt "intelektualizmu" kalac wlasne gniazdo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Darkus Re: Warszawa nie da się lubić IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.01.05, 13:49 Najlepszy numer widziałem ,jak kobieta jadą autobusem na Śląsku podczas kontroli biletu wyciągnęła miesiączny z Warszawy (hehehehe). Twierdziła, że warszawskie bilety obowiązują przecież wszędzie w Polsce (hahaha), normalnie się popłakałem ze śmiechu ! Rozpłakała się też kobiecinka, bo mandat musiała jednak zapłącić, wyzywając jednocześnie resztę POlski od złodziei. Tak to z wami stołeczniakami jest - wszędzie się chcecie rządzić - dlatego was nikt nie lubi i tego parszywego, przesiąkniętego aferami miasteczka dla Yuppie.!!! Resztę POlski pozdrawiam serdecznie !!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: k47 Re: Warszawa nie da się lubić IP: 193.0.126.* 20.01.05, 13:49 Warszawa to moje kochane miasto, nie zrozumiecie tego, ale my, Warszawiacy kocham ją najbardziej na świecie. Jest nas malo, ale rośniemy w siłe. Jak Olgierd Budrewicz-"bylem wszedzie", ale zawsze powracam do jedynej na swiecie Warszawy. Bo jest zajebiscie cudowna :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wojtek.krakoff tylko krakoff sie liczy w polsce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 13:50 tu zbędne jest napisanie czegokolwiek. kraków jest najlepszy a nie warszawa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: osyt Re: Warszawa nie da się lubić IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.01.05, 13:54 Kurcze Warszawa to pięne i kochane miasto, które dostało w dupę jak cholera i dklatego nie wszędzie i nie zawsze potrafi być tak piękna jak krakoff, ale gdyby nie najazd przyjeznych desperatów była by to super ultramega fajna stolica......a tak jest dosyć fajnym miastem heheheheheh:)))))))) trzeba tylko czasem pójsc trochę dalej niż poza strzeżone osiedle na tarchominie.... Odpowiedz Link Zgłoś
wojtek.skrzypczak Pozdrowiena z Polski A 20.01.05, 14:00 może kiedyś. w przenośni - to symbol prl-u i komunistycznej mentalności, wschodniactwa, korupcji i ciemnoty. A sama Warszawa? Jeszcze kilkanaście lat i powinno być dobrze. Bo Pragi i Budapesztu nie będzie tam nigdy... Pozdrawiam z Poznania (Polska A)... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Miśka Re: Warszawa nie da się lubić IP: *.swidnica.mm.pl 20.01.05, 14:19 Przyjedźcie do Świdnicy to zobaczynie prawdziwy zabytkowy ryneczek /czy aby nie większy od warszawskiego?/, albo może nie przyjeżdżajcie...... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: turysta Re: Stalinizm nie da się lubić IP: *.mad.east.verizon.net 20.01.05, 14:43 nadal stoi symbol Stalinizmu w samym srodku i straszy starszych wiekiem ,pamietajacych obywateli tamte czasy!!! Odpowiedz Link Zgłoś