Dodaj do ulubionych

Dobrze, że Sting tego nie słyszał

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.05, 10:47
To niech pan Kalinowski następnym razem zamiast koncertu rozda każdemu po
walkmanie i kasecie, anie bierze się za organizowanie czegoś o czym nie mają
pojęcia. dziwne, że jak Sting grał poprzednim razem w Polsce, to tez nie był
zagłuszany, a każdy słyszał to co śpiewa.... Cóż, to był pewnie koncert dla
"melomanów" z sektora dla VIP-ów, ważne że oni słyszą a reszta czyli całe
barachło juz nie musi.....
Tragiczny dźwięk, rozjeżdzający się z dźwiekiem obraz na telebimach - po
prostu skisła nam pomarańcza: jaka sieć - taki koncert.....
Obserwuj wątek
    • Gość: asd Re: Dobrze, że Sting tego nie słyszał IP: *.chello.pl 26.09.05, 11:07
      co sie czepiasz xXx?! grunt, ze organizator jest zadowolony (z siebie?!) ;)
      • Gość: Bart Re: Dobrze, że Sting tego nie słyszał IP: *.aster.pl / *.aster.pl 26.09.05, 23:17
        Ci pod scena sie bawili????? jakis zart!! chyba, ze mowa o tych co byli 2m od
        sceny, bo dalej to krolowala dretwota, nikt sie nie bawil, melancholijne
        bujanie sie z lewa na prawo i do tego czesto zupelnie nie w rytm to wszystko na
        co bylo stac te przypadkowa publicznosc, no ale czego mozna od nich wymagac jak
        cala uwaga musiala sie skupic nad tym, zeby pecherz nie odmowil posluszenstwa,
        bo nie bylo dojscia do toitoi'ow!! ORGANIZACJA=ZENADA wspoczuje teraz firmie
        Orange, zrobili sobie swietna, ale ANTYreklame
        • Gość: maklakiewicz Re: Dobrze, że Sting tego nie słyszał IP: *.com.pl / 62.233.185.* 27.09.05, 16:47

          co za tupet panie rzeczniku... jakiś zburaczały japiszon będzie tłumaczył na
          czym polega muzyka stinga i że jest to muzyka cicha... buahahahhaha....

          trzeba mieć też tupet i chyba bardzo nie lubić Stinga żeby zaprosić go do grania
          na jakimś festynie ludu na pastwisku. nic dziwnego że nie chciało mu sie grać -
          chłopaki odwalili swoją sztuke i zwineli się do domu. 80 % ludożerki znała tylko
          roksen i ewribretjutejk i jak usłyszała to nawet sie obudziała na chwile i
          podniosła ręce w góre. Firma nagłośnieniowa to chyba też taka od festynów albo
          po prostu Polska bo u nas tak wielkie koncery robią i tak ekipy przyjreżdżające
          z artystami.

          No Orange jak dla mnie na wejściu popisaliście się arogancją, zapatrzeniem we
          własną prześwietność i tym że lubicie traktować ludzi jak bydło. Czyli w
          zasadzie trzymacie poziom patrząc na mentalność biznesową naszych operatorów
          komórkowych
      • Gość: Bartt nawet 'ci pod scena' nie mieli dobrej zabawy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 26.09.05, 23:18
        Ci pod scena sie bawili????? jakis zart!! chyba, ze mowa o tych co byli 2m od
        sceny, bo dalej to krolowala dretwota, nikt sie nie bawil, melancholijne
        bujanie sie z lewa na prawo i do tego czesto zupelnie nie w rytm to wszystko na
        co bylo stac te przypadkowa publicznosc, no ale czego mozna od nich wymagac jak
        cala uwaga musiala sie skupic nad tym, zeby pecherz nie odmowil posluszenstwa,
        bo nie bylo dojscia do toitoi'ow!! ORGANIZACJA=ZENADA wspoczuje teraz firmie
        Orange, zrobili sobie swietna, ale ANTYreklamę
    • Gość: Salvi Re: Dobrze, że Sting tego nie słyszał IP: *.stat.gov.pl 26.09.05, 12:11
      Gdyby taka wypowiedz padla z ust Andrzeja Leppera to bym sie nie dziwil, ale
      przedstawiciel powaznej firmy powinien umiec lepiej dobierac slowa do
      wypowiedzi. Po prostu chamska buta... :-(
      • Gość: steed Re: Dobrze, że Sting tego nie słyszał IP: 217.153.187.* 26.09.05, 13:30
        Ale co z tego?
        W końcu Idea połączyła sie z orange :)
        • Gość: Tim Re: Dobrze, że Sting tego nie słyszał IP: *.nowiny.net 26.09.05, 14:38
          jeśli taka jest przyszłość, to ja wysiadam :)
    • Gość: karola Zwolnić rzecznika. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.05, 14:53
      Napisałam skargę do szefostwa Orange. Koncert klapa, ale arogancja
      Kalinowskiego sięgnęła zenitu. Niech lepiej zacznie szukać nowej roboty.
    • Gość: Ynka "Organizatora po prostu nie było stać..." IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.05, 17:05
      "...na lepsze widowisko". Święte słowa. Nie popisał się France Telecom, oj, nie
      popisał... :>
    • Gość: IDEA! (nie orange) Rzecznik Oranżady niejaki Kalinowski to... IP: *.chello.pl 27.09.05, 00:52
      ...kompletny buc i burak!!! :o(
      Proponuję w związku z tym nie pierwszym wybrykiem słownym tego pana, wylać
      Oranżadę do klopa! (vide dawne "wrzuć POPa do klopa")
      Tych panów ze świecznika tej powalonej sieci nic nie obchodzi poza ich własną
      kieszenią. Poszli won!
      A Idea to była kiedyś taka fajna sieć...
    • Gość: AgaU Re: Dobrze, że Sting tego nie słyszał IP: *.acn.waw.pl 27.09.05, 11:11
      bylam w sektorze blisko sceny - obok stanowiska akustyka. bylo bardzo dobrze
      slychac (i widac - z daleka scene, z bliska telebimy).
      jesli rzeczywiscie dalej dzwiek byl kiepski, to poraza chemstwo wypowiedzi tego
      kalinowskeigo.
      koncert spokojny (w pierwszej polowie troche monotonny), ale na pewno nie
      nudny. nawet umiarkowani fani stinga czy policow powinni docenic klase
      wykonawcy. mi sie podobalo!
    • azosiolek Re: Dobrze, że Sting tego nie słyszał 27.09.05, 11:34
      Pan Kalinowski powinien natychmiast wylecieć z pracy. Jeśli tak się nie stanie,
      będzie to ostateczny dowód na to, jaki stosunek ma Orange do swoich abonentów.
      Poza występem Stinga, który jak zwykle trzymał klasę, cała organizacja była
      faktycznie do bani. Ja zaczęłam cokolwiek słyszeć dopiero po przebiciu się
      blisko sceny. A reakcja widowni? No coż, repertuar koncertu był taki, jak na
      całej "Broken Music Tour" - trasie promującej autobiografię Stinga. Książka
      jest wspomnieniowa i repertuar też - bardzo osobisty, z piosenkami poświęconymi
      rodzicom, starymi piosenkami Police'ów w nowych aranżacjach. To nie był koncert
      przygotowany SPECJALNIE na taką okazję - wtedy Orange mogłoby wskazać, że
      znajdzie się na nim głównie przypadkowa publiczność, a więc i repertuar
      powinien być bardziej przebojowy, złożony z samych hitów. Ale za to trzebaby
      już baaaardzo dużo zapłacić. A tak - wykupiono po prostu koncert z trasy
      przeznaczonej raczej dla wytrwałych fanów Stinga, zaznajomionych także z mniej
      przebojową częścią jego twórczości, i zaproszono na niego ludzi znających
      często tylko 1-2 największe stingowe hity. Do tego zafundowano publiczności
      kiepską oprawę techniczną - i stąd rozczarowania.
    • Gość: Nietoperz Re: Dobrze, że Sting tego nie słyszał IP: *.mpn.pl / *.man.bydgoszcz.pl 27.09.05, 22:35
      a czy ktoś z komentujących był na koncercie?bo ja byłam, i to nie 2m pod sceną, ale jakieś 70 co najmniej. słyszałam wszystko bardzo dobrze i nikt mi nic nie zagłuszał - nie rozumiem tych wszystkich narzekań."Sam Sting, jak to Sting, był klasą dla siebie." - Sting ma klasę i to nie tylko dla siebie, a Pan, Panie Raj niech się nie bierze za komentowanie muzyki i wydarzeń muzycznych, skoro Pan tego nie widzi. "Ale też początek jego koncertu ze spokojnymi, nieznanymi większości kawałkami usypiał." - no cóż, trzeba było sobie posłuchać Stinga przed wysłaniem smsa (ktoś inny mógł dostać ten zmarnowany bilet) i zorientować się, że Sting nie gra żadnych łomotów. Można też było zdecydować, że skoro się zasypia przy jego muzyce, to można sobie pospać we własnym łóżku w domu i nie zwiększać korków w Warszawie. Koncert uważam za bardzo udany,a ze spraw, które zarzuciłabym organizatorom, to rzeczywiście za nisko ustawione telebimy i to, że przydałoby się rozstawić jeszcze jedną parę wież nagłośnieniowych bliżej wejścia po stronie Toru przeciwnej niż scena. Bardzo trafnym pomysłem były za to punkty gaszące pragnienie. Z Panem Kalinowskim zgadzam się w całej rozciągłości.
      • Gość: ERKA Re: Dobrze, że Sting tego nie słyszał IP: *.cust.tele2.pl 30.09.05, 21:41
        Panie Kalinowski niech pan nie pisze takich rzeczy
    • Gość: Radzik Brak szacunku dla ludzi-marketing-pieniądze IP: *.cust.tele2.pl 29.09.05, 10:56
      Koncert Stinga zapowiadany był przez organizatora jako muzyczne wydarzenie
      roku . Nic dziwnego, w opinii wielu Sting to gwiazda pierwszej wielkości.
      Zorganizowany przez jednego z największych operatorów na świecie miał uświetnić
      przejęcie Idei przez Orange. Gigantyczna kampania reklamowa w mediach jeszcze
      bardziej narobiła wszystkim apetytu na koncert. Na miejsce tego niezwykłego
      wydarzenia wybrano Służewiec, na ,którym kilka lat wcześniej zagrało U2.
      Korzystając z okazji, że jeden z potentatów telefoni komórkowej wpadł na pomysł
      by zaserwować nam darmowy koncert artysty, którego przez wiele lat bardzo
      ceniłem, skusiłem się i wysłałem smsa dnia 4 września, kilkadziesiąt sekund po
      północy.
      Dalsze dni to oczekiwanie na koncert.
      W Warszawie pojawiłem się o 20.00. I już pierwsza rzecz na jaka zwróciłem uwagę
      to fatalna organizacja i masa śmieci a także niekompetentna ochrona. Szczerze
      mówiąc w ogóle nie czułem się przeszukany przez ochronę. Najwyraźniej sobie
      odpuścili.
      Po przejściu bramki kierowaliśmy się w kierunku sceny. Stanęliśmy niedaleko
      ostatnich głośników peryferyjnych i pozostało nam tylko czekać. Zaczęło się -
      ku mojej uciesze- bardzo „policyjnie”. No i wszystko ładnie pięknie, tylko
      dlaczego mogę sobie swobodnie rozmawiać. Mało tego analizując dźwięk w całym
      paśmie doszedłem do wniosku, że z niskich tonów najbardziej słyszałem stopę,
      bas Stinga tak sobie, choć później następowała niewielka poprawa. Chciałbym w
      tym miejscu uspokoić wszystkich tych, którzy zrażeni kiepska jakością dźwięku
      wyrażali swoje opinie na temat tego, iż dźwięk był zmienny -raz normalny a raz
      nie- jakiś słabszy pozbawiony pewnych częstotliwości. Otóż to nie zabawa
      akustyka przy stole mikserskim powoduje, że mamy taki odbiór. To po prostu
      sprawka wiatru, który „zmiata” nam sprzed uszu falę dźwiękową. Lekarstwem na to
      jest rozmieszczenie maksymalnej ilości głośników peryferyjnych by skutecznie
      pokrywały dźwiękiem cały obszar dostępny dla publiczności.
      Można by jeszcze przełknac nienajlepszy dzwięk gdyby nie fakt że obraz na
      telebimach notabene za małych i ustawionych zbyt nisko wyprzedzał dźwiek o
      kilka sek.
      Dwa lata temu z okazji siedemset pięćdziesiątych urodzin miasta Poznania miał
      za darmo wystąpić Peter Gabriel. Na początku ucieszyłem się bardzo . Po jakimś
      czasie okazało się że koncert będzie jednak płatny (zadecydowały tak Władze
      miasta).Mimo to szybko stałem się posiadaczem biletu i przeżyłem jeden z
      najwspanialszych koncertów w swoim życiu. A to miedzy innymi dlatego że byłem
      wśród osób które chciały przyjść na koncert. Nie było wśród nas ludzi
      przypadkowych ,którzy np. zajadali by się kiełbaskami i pili piwo.

      Czapki z głów warszawiacy przed poznańska organizacją!!! Niezwykle kompetentna
      i kulturalna ochrona. Stadion podzielony na zapewniające bezpieczeństwo
      sektory. Podwójne bramki !!! Kilku ochroniarzy pilnujących każdy sektor.Jedynym
      minusem jaki zauważyłem był ten ,że przy wejściu odebrano mi bilet a dano
      plastikową opaskę. Na szczęście ochroniarze rozdawali bilety z powrotem po
      koncercie. Wszyscy mieliśmy poczucie uczestniczenia w wielkim wydarzeniu
      muzycznym, ba nawet wykraczającym poza nie a ponieważ był to pierwszy koncert
      Gabriela w Polsce wrażenie to jest tym bardziej głębsze. Nie musze dodawać,że
      nagłośnienie w sumie bez zarzutu. Szkoda tylko ,ze nie było telebimów bo Ci co
      siedzieli z tyłu na trybunach nie widzieli dobrze wszystkiego .
      Telebimy były jednak na Tegorocznych wielkich imprezach masowych takich
      jak Przystanek Woodstock Jurka Owsiaka i koncert U2.Są to przykłady imprez -a
      takich oczywiście jest więcej –pokazujących, że w Polsce można coś dobrze
      zrobić.

      Tak swoja droga to Stadion w Chorzowie lub Poznaniu jest o wiele lepszym
      miejscem do organizowania tego typu imprez niż Służewiec.No ale wiadomo STOLYCA
      TO STOLYCA. No i na koniec mojego esejku ;-) przedstawiam cytat z smsów jakie
      wysyłałem do moich znajomych, którzy siedzieli w domu i oglądali koncert Stinga
      a po koncercie pytali mnie o wrazenia:
      „Błogosławieni Ci co zostali w domu albowiem oni mogli nacieszyć się w pełni
      bogactwem zaprezentowanego przez Stinga repertuaru.”

      Pozdrawiam Wszystkich Radzik


      Ps.
      Celem koncertu zorganizowanego własnie w taki sposób byl wzrost sprzedazy kart i
      promocja nowej marki. To nie było żadne wydarzenie
      kulturalne, to byl Piknik... ORANGE przystapil do walki o przejecie
      pozycji lidera rynku telekomunikacyjnym - mam nadzieje ,ze Wizerunek Stinga na
      tym nie ucierpi.
      A wypowiedź Jacka Kalinowskiego rzecznika Orange jest wyrazem braku szacunku
      dla ludzi.I odpowiedzmy sobie sami czy Orange zasługuje na nasze pieniądze???

    • Gość: Peppers Re: Dobrze, że Sting tego nie słyszał IP: *.pronet.lublin.pl / *.pronet.lublin.pl 30.09.05, 08:49
      > Ale też początek jego koncertu ze spokojnymi, nieznanymi większości kawałkami
      usypiał.

      ????????? nieznanymi jak dla kogo :>

      > Bo takiej muzyki w tak świetnym wykonaniu najlepiej słucha się w domu do
      czerwonego wina, a nie na koncercie dla 150 tysięcy ludzi.

      do wina mozna sluchac plytki all this time a nie aranzacji z punkowym niemalze
      skladem....

      > Kiedy już kilka z tych tysięcy wyszło, gwiazda wieczoru zagrała rozgrzewającą
      "Roxanne", a potem gromko odśpiewane "Every Breath You Take".

      wczesniej byly inne wielkie hity... ale jesli ktos przyszedl tylko bo wygral
      bilet i nie mial co ze soba zrobic, to wybaczcie... Kawalki byly swietne,
      koncert niczym nie odbiegal od trasy koncertowej jaka Sting teraz gra.... a jak
      zna sie tylko Every Breath You Take, no to chyba nie ma sie co szukac na
      koncercie... to tak jakbym ja poszedl sobie na U2 znajac tylko One, a potem
      narzekal ze One nie zagrali i nie bylo nic znanego....
      • Gość: ERKA RE Peppers IP: *.cust.tele2.pl 30.09.05, 21:47
        > Ale też początek jego koncertu ze spokojnymi, nieznanymi większości kawał
        > kami
        > usypiał.
        >
        > ????????? nieznanymi jak dla kogo :>DLA DZIESIATEK TYSIĘCY LUDZI
        PEPPERS ,KTORZY ZNAJA STINGA ALBO Z DESERT ROSE ALBO Z ENGLISHMANA
        IN ...CHOCIAŻBY, SWOJA DROGĄ POCZATEK NIE BYŁ USYPIAJĄCY
        do wina mozna sluchac plytki all this time a nie aranzacji z punkowym niemalze
        > skladem....
        CO OZNACZA POJECIE PUNKOWEGO SKLADU NIE MA TAGIEGO POJECIA PANIE PEPPERS W
        SKLADZIE NA DWIE GITARY, BAS, WOKAL I PERKUSJĘ MOZNA GRAĆ W ZASADZIE PRAWIE
        WSZYSTKO, TO NIE TYLKO RODZAJ INSTRUMENTARIUM DECYDUJE O TYM CO SIĘ GRA
        POZDRAWIAM

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka