stz
28.09.06, 21:15
W Wiadomościach o 19.30 kryzysowi podsłuchowemu poświęcono zaledwie kilka
minut, bo trzeba było koniecznie oszczędzać miejsca na doniesienia o jakichś
badaniach genetycznych oraz o cudzoziemcach w polskim sporcie. Maksymalne
pomniejszanie wagi wydarzeń.
W Panoramie o 18.30 - jeszcze gorzej: jakiś typ przeprowadzał wywiad z
Markiem Jurkiem czołobitnie, bez najmniejszych zahamowań. Brakowało tylko, by
zapytał: "Czy Pan Marszałek chciałby jeszcze coś na koniec przekazać naszym
widzom"?
To powrót nawet nie do Kwiatkowskiego, ale do czasów PRL. Co więcej,
dyspozycyjność polityczna idzie w parze z brakiem profesjonalizmu. Wciąż
pojawiają się nowe twarze, i to - osób całkowicie nietelewizyjnych. Czyżby
uczelnia toruńska już wypuściła absolwentów?