Dodaj do ulubionych

Cenzura 2007

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.07, 03:43
Oto co krąży w sieci (ja dostałem wczoraj):

WSzPaństwo, to ja, Stanisław Remuszko, odzywam się, zgodnie z wielkanocną
zapowiedzią. Dzień dobry. Oto sygnalizowana sprawa.
...W tej książce nikt nie przeklina, nie ma w niej erotycznych scen,
szpiegowskich afer ani gangsterskich porachunków. Nie ma tam również
żadnych "czerwonych komuchów", "solidarnościowych oszołomów", "starych
esbeków" "prawicowych ekstremistów", "pachołków Moskwy" ani "sługusów
Michnika". Nie ten styl. Nie ten język... - podaje jedna z recenzji.
W połowie grudnia 2006 ukazało się trzecie (wzbogacone o sto nowych stron)
wydanie książki "Gazeta Wyborcza. Początki i okolice". To kawałek
współczesnej polskiej historii, ukazujący w publicystyczno-dokumentalnym
świetle genezę układu medialnego III Rzeczpospolitej. Książka ta, wysoce
krytyczna wobec Agory, jest moim osobistym dziennikarsko-obywatelskim
świadectwem - danym w imię wierności prawdzie i paru innym wartościom. Jak
łatwo sprawdzić w katalogu Biblioteki Narodowej, jest to dosłownie jedyna - w
Polsce, Europie i na świecie - książka o narodzinach "Gazety Wyborczej" i o
jej grzechu pierworodnym. Cytowane w książce teksty i reprodukowane dokumenty
ukazują wydarzenia nie znane dotąd polskiemu społeczeństwu. Życzliwe
gwarancje poziomu i przyzwoitości wystawili książce swymi nazwiskami Maciej
Iłowiecki i Cezary Michalski. Pierwsze dwa wydania rozeszły się jak sen złoty
i od paru lat książka była nieobecna na księgarskim rynku.
Wydawałoby się, że o pojawieniu się tak niezwykłej książki, która na
dodatek "idzie" jak gorące bułeczki, poinformują wszystkie opiniotwórcze
media. Otóż jest dokładnie odwrotnie: wszystkie media, publiczne i prywatne,
te z lewa i te z prawa, drukowane i elektroniczne, od samego początku
pomijają książkę całkowitym milczeniem. Ramię w ramię udają, że książki nie
ma, na przykład "Polityka" i "Nasz Dziennik", "Trybuna" i "Gazeta Polska",
Radio Maryja i Polska Agencja Prasowa, a także Telewizja Trwam
i "Rzeczpospolita". Dystrybucji książki zgodnie odmówiło kilkanaście
największych krajowych hurtowni. Wygląda to tak, jakby sprawnie działała
stara cenzura PRL, a w jej osławionej czarnej księdze tkwił kategoryczny
zapis na nazwisko "Remuszko". Ten stan trwa już piąty miesiąc.
Chciałbym być dobrze zrozumiany. Nie mogę przestać być autorem tej książki,
więc siłą rzeczy jestem tak zwaną stroną w sprawie. Jednak bardzo staram się
przedstawić ją uczciwie i bezstronnie. Wszystkie niesamowite fakty i
okoliczności, o których Państwo, podobnie jak inni obywatele, nigdy nie
słyszeli, są detalicznie opisane pod adresem www.remuszko.pl. Gorąco polecam
tę poruszającą lekturę, bo na jej podstawie mogą Państwo sami ocenić, czy
Remuszko zwariował, czy też coś niedobrego dzieje się z naszą młodą
demokracją; niestety, tertium non datur.
Promocyjna konferencja prasowa i późniejsze didaskalia wyraziście pokazują,
na czym polega problem. Nie chodzi o negatywne oceny książki, bo ocen nie ma
żadnych. Nie chodzi również o brak ocen. Chodzi o trwały i totalny brak
jakiejkolwiek informacji.
Powtórzę, przepraszając za łopatologię: wszystkie czołowe media (99%
ogólnokrajowego rynku?), piąty miesiąc z rządu świadomie odmawiają
poinformowania własnego społeczeństwa o nie znanych faktach i wydarzeniach z
najnowszych dziejów Polski. Wcześniej te same media solidarnie odmówiły druku
płatnej reklamy, która o ukazaniu się tej książki miała powiadamiać. Dlaczego
media tak postępują w ogóle? A w szczególności: dlaczego tak postępują media
zarówno "proGazetowe", jak i "antyGazetowe"? Stawiałem tę kwestię publicznie
podczas serii niedawnych czytelniczych spotkań z dziennikarzami, ze
studentami oraz z członkami KIK, i nikt, literalnie nikt nie potrafił podać
powodu innego niż wciąż utrzymujący się lęk przed Agorą i jej wpływami. Może
Państwu uda się racjonalnie wskazać inną przyczynę?
Może to jest po prostu kiepska książka? Raczej nie, skoro od kilku miesięcy
przoduje na prestiżowej liście bestsellerów. To może temat jest błahy i
nudny? Nie da się tego rzec o genezie żadnego imperium, a już na pewno nie o
absolutnie wyjątkowych i do dziś skrywanych (finanse, organizacja)
okolicznościach powstania imperium Agory podczas dyskretnego przechodzenia od
PRL do III Rzeczpospolitej. Może więc to już było opisane? Nie i nigdzie,
nawet częściowo. Dlaczego zatem wszystkie czołowe gazety, radia i telewizje,
prywatne i publiczne, lewicowe i prawicowe, zgodnie, konsekwentnie i wytrwale
bojkotują tę książkę?
Proszę Państwa, pisaniem param się zawodowo od ponad trzydziestu lat i
uważam, że sytuacja jest bezprecedensowa. Żaden ze znanych mi dotychczas
(licznych, niestety) przypadków cenzury w III Rzeczpospolitej - ani zakresem
ani rangą nawet nie umywa się do opisanego tu, zaiste tajemniczego zjawiska.
Przecież nie chodzi o jakiegoś tam Remuszkę. Rzecz dotyczy samej istoty
naszej demokracji. Czwarta władza, działając na zasadzie układu
odpornościowego, zbiorowo i świadomie nie informuje myślącego społeczeństwa o
pewnym ważnym i nie znanym fragmencie rzeczywistości, o kawałku polskiej
historii najnowszej. Skoro wśród pluralistycznych mediów istnieje - ponad
wszelkimi różnicami - jakiś temat absolutnego tabu, to może takich tematów
jest więcej?
Dlaczego z całą tą sprawą zwracam się do Państwa? Trochę przez merytoryczną
analogię (mam na myśli kłopoty, jakie z ogłoszeniem swojej prawdy przeżywał
ksiądz Tadeusz równo rok temu...), i trochę z nadzieją, że ludzie, którzy
wtedy publicznie zademonstrowali swą obywatelską troskę oraz odwagę cywilną,
zechcą może coś zrobić również w tym wypadku?
Co można zrobić? Nie mam pojęcia, zdaję się tu na Państwa intuicję,
wyobraźnię i pomysłowość. Może mogą Państwo sami coś zrobić na własną rękę i
na własnym podwórku? Może to ja powinienem coś zrobić, tylko trzeba mi to coś
podpowiedzieć? Może należy zwrócić się do kogoś (Autorytety, Instytucje) z
prośbą o interwencję? Może należy wszcząć jakąś akcję? A może chodzi o coś
zupełnie innego?
Wiem na pewno trzy rzeczy. Po pierwsze, z czymś takim nie spotkałem się nigdy
w ciągu czterdziestu lat dorosłego życia. Po drugie, to już nie jest moja
prywatna sprawa. Po trzecie, tej sprawy nie wolno zostawić w spokoju.
Będę zaszczycony, jeśli w takiej niezwykłej bitwie z Cenzurą '2007 zechcą
Państwo uczynić cokolwiek. Na swojej internetowej stronie otworzę specjalną
rubrykę poświęconą bieżącym meldunkom z pola walki. Wszystkich
zainteresowanych uprzejmie proszę o rady, informacje i sugestie. Oto mój
adres pocztowy: Stanisław Remuszko, Dunikowskiego 8, 02-784 Warszawa. Oto
adres e-mailowy: remuszko@neostrada.pl. Oto prywatne telefony: (+22) 641-
7190, 648-1948, 0-504 830-131. Co dwie głowy (dwa tysiące internetowo
połączonych głów), to nie jedna!
Dziękuję Państwu za poświęcony mi czas i bardzo serdecznie pozdrawiam. Jak
mówią elfy, Elen sila lumenn omentielvo, co się tłumaczy: Gwiazda świeci nad
godziną naszego spotkania.
Z respektem i dobrymi życzeniami :-)
Stanisław Remuszko

Kilka fraz w tym tekście, to merytoryczne linki. Są tam też boldy i kursywa.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka