Jejku, Dziewczyny jestem załamana

Moja córeczka (14m-cy) chodzi do żłobka od 1 września i niestety nie
mogłam jej dać na krótko (miejsce od 1ego, ja do pracy), zostawała w
żłobku na ok. 7,8 godz., nie mogłam odbierać jej szybciej, nie miała
żadnego okresu adaptacyjnego

W efekcie bardzo się zmieniła: płacze w nocy, ciągle marudzi, NIC
nie je; bardzo się boję o jej psychikę.
Czy Wasze dzieciątka były w podobnej sytuacji, czy podobnie
reagowały, po jakim czasie ewentualnie zaczęły jeść, czy wreszcie
zaadaptowały się???
Proszę odpowiedzcie mi, nie mam kogo zapytać, a chyba wkrótce
sfiksuję
Pozdrawiam Wszystkich