matylda.suczynska
08.12.05, 22:14
Cześć wszystcy! Bardzo Was proszę o opinię, czy byście na moim miejscu
zrezygnowały ze żłobka czy
walczyły dalej.
Mam 14 miesięczną córkę w żłobku z którego jestem bardzo zadowolona. Od
sierpnia córka się w miarę przystosowała. Jednak od września ciągle choruje.
Od listopada ma już po raz drugi antybiotyk. Zostawiam ją w domu do zupełnego
wyleczenia (nawet miesiąc). Idzie zdrowa do złobka po dwóch dniach przychodzi
z katarem, po tygodniu z ropnym, po 10 dniach kaszle a po 14 dniach ma
temperaturę. 17 dnia, kiedy gorączka jest ciągle powyżej 39 stopni dostaje
antybiotyk. To jest typowy scenariusz. Nie mogę już patrzyć na męczące się
dziecko!
Jestem z tego zmęczona. Decyzja o oddaniu dziecka do żłobka u nas zapadła
przy milczącym sprzeciwie męża, który po pierszych problemach zdrowotnych
zaczął tę decyzję w sposób otwarty krytykować (co rano przy wyjściu do żłobka
jest kłótnia) i wręcz sabotować (odmawia zaprowadzać i odbierać dziecka ze
żłobka po tym co któryś z kolegów w pracy mu powiedział, że oddanie dziecka
do żłobka jest jak oddanie rodziców do domu starców). Poza tym żłobek nie był
złem koniecznym (np. z powodów finasowych), ale moją świadomą decyzją, gdyż
uważałam i ciągle uważam opiekę w żłobku za bardziej bezpieczną i fachową niż
oddanie dziecka niani o krórej nic niewiem. Poza tym wszystkie nianie z
którymi rozmawiałam chciały pracować po 9 godzin dziennie. Czy są nianie,
które się potrafią przez 9 godzin codziennie angażować (śpiewać piosenki,
czytać bajki, uczyć postawowych nawyków)? Babcie nie wchodzą w grę (są daleko
i mają swoje zajęcia).
Co o tym myślicie, zrezygnować czy zostać?