Gość: Richelieu*
IP: 195.117.90.*
16.08.04, 22:38
ekolożka broni zwierząt futerkowych, bo kocha wszystkie zwierzęta. Noszące
futra zadźgałaby widelcem. No, szczyt misjonarstwa
trzyma w domu psa, labradora, cierpi straszliwie bo jakieś durne baby boją
się jej łagodnego pieska, który wcale nie gryzie, a ona bidulka nie ma go
gdzie spuszczać ze smyczy. Durni ci ludzie, namnożyło się ich tyle. Gdyby
było mniej jej kochany malutki pieseczek miałaby przwstrzeń do wybiegania się
i do wyszczekania.
durni durni ludzie, straż miejska wlepia mandaty za brak kagańca i smyczy. A
przecież piesek musi się wybiegać. A jeśli postraszy swoim wielkim wyglądem
pół parku to wina ludzi, po co tacy głupi i nie wiedzą, że piesek nie gryzie.
Tylko czasem w łydkę skrobnie przypadkiem, ale wcale nie chciał.
I kocha zwierzęta, duży pies bez możliwości wybiegania się. Bo gdyby był dom
z ogrodem wtedy nie było by płaczu, że do parku wyprowadzać nie można. Tyle,
że nawet gdyby ten dom z ogródkiem był, to w końcu trzeba by w nim psie kupki
sprzątać. Park jest niczyj, jak za starych dobrych czasów, więc piesek może
srać ile mu się podoba. Dziecko weźmie kupkę do rączki? Głupie dziecko, niech
wie, że z ziemi się rzeczy nie podnosi.
a mówiłam kochać ludzi
Wiecie która to "ekolożka"?