Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    O tipsiarach w dzisiejszej Rzeczpospolitej

    20.10.05, 13:20
    Dodatek Piąta Aleja:
    www.rzeczpospolita.pl/dodatki/piataaleja_051020/piataaleja_a_5.html
    Obserwuj wątek
      • sumire Re: O tipsiarach w dzisiejszej Rzeczpospolitej 20.10.05, 13:30
        Jakoś nie bardzo mi się ten artykuł podoba.
        • arletta.wagner Re: O tipsiarach w dzisiejszej Rzeczpospolitej 20.10.05, 13:38
          mnie tez nie.chyba załozenie było inne a wyszło co innego
      • mantha Re: O tipsiarach w dzisiejszej Rzeczpospolitej 20.10.05, 13:39
        "Z jednej strony wiadomo, że o gustach się nie dyskutuje‚ z drugiej - wszyscy o
        nich mówią. Istnieją nawet kryteria oceny: harmonia‚ proporcje‚ zmysł
        kolorystyczny..."
        to samo innymi slowy juz tutaj pisalam...
        nadal stoje na stanowisku, ze lustro i odrobina samokrytyki jest po prostu
        niezbędna...
        • arletta.wagner Re: O tipsiarach w dzisiejszej Rzeczpospolitej 20.10.05, 13:43
          wiesz,parafrazując Twoją sygnaturkę-są ludzie którzy otwarcie demonstrują swoje
          upodobania i tacy którzy nie mają odwagi:) ale noszenia złota i czubatych
          szpilek bronić będę jak lew oaobiście!
          • mantha Re: O tipsiarach w dzisiejszej Rzeczpospolitej 20.10.05, 13:49
            Jezeli uwazasz, ze wygladasz w tym dobrze to czemu nie...
            tez mam w szafie różowy sweterek, z czasow kiedy idealnie pasowal do koloru
            wlosow, ale teraz juz go nie zaloze bez wzgledu na to jak bardzo jest "modny" -
            po prostu nie pasuje.
            calkiem niedawno byl watek na ten temat i nie bede pisala tego samego.
            ale zdania nie zmienilam - bezguścia nie brakuje.
            wystarczy popatrzec jak teraz dziewczyny wziely sobie do serca najnowszy trend
            cygańskich spodnic... (obowiązkowo w "czekoladowym" brązie :-)

            powinno sie ten artykul pokserowac i powiesic w kazdym gimnazjum i liceum, albo
            rozdac jako lektura obowiazkowa dla dziewczynek.
            • arletta.wagner Re: O tipsiarach w dzisiejszej Rzeczpospolitej 20.10.05, 13:53
              no własnie :) ja przez wszechobecne brązy przstałam nosić czekoladowy satynowy
              garnitur bo za duzo tego brązu na wszystkich dziewczynach,jak dla mmnie.
              a szpilek bronię bo mi Bozia wzrostu poskąpiła:)
              • mantha Re: O tipsiarach w dzisiejszej Rzeczpospolitej 20.10.05, 13:59
                aaa szpilki to zupelnie co innego - uwielbiam... ja i moj facet
                :-)))
                • rozpuszczalnikmentalny Re: O tipsiarach w dzisiejszej Rzeczpospolitej 20.10.05, 17:31
                  Jezus , motto w Wilde`a i zachowawczość w ubiorze? Przeciez to się
                  kłóci:)))))))))))))))))))))
                  • rozpuszczalnikmentalny Re: O tipsiarach w dzisiejszej Rzeczpospolitej 20.10.05, 17:35
                    A z drugie strony, mam co do tego artykułu jedno zasadnicze zastrzezenie.
                    Nawet, jeśli chce się być za wszelką cenę "cool" i mieć "luźna nawijkę" - to
                    wypadałoby pisać językiem zbliżonym w odmianie, stylistyce, składni i
                    metaforyce do polskiego, bo warsztat to pani krytyk mody ma taki, że ręce i
                    nogi opadają...Moze niech ktoś te teksty redeguje, hę?
                    • rozpuszczalnikmentalny redAguje, bo ktoś się przyczepi":) 20.10.05, 17:36
            • sumire Re: O tipsiarach w dzisiejszej Rzeczpospolitej 20.10.05, 13:59
              A czemu?
              Ten artykuł wyraża opinię jednej osoby. Ludzie mają prawo nosić, co chcą -
              jasne, że innym się to nie musi podobać i mogą kręcić nosem do woli na czyjeś
              różowe buciki, ale narzucanie komukolwiek jedynie słusznego stylu byłoby
              cokolwiek, emmm, głupie.
          • kochanica-francuza Nie bardzo rozumiem 20.10.05, 15:33
            arletta.wagner napisała:

            > wiesz,parafrazując Twoją sygnaturkę-są ludzie którzy otwarcie demonstrują swoje
            >
            > upodobania i tacy którzy nie mają odwagi:)

            to znaczy, że jak ktoś nie nosi różu,tylko np. zieleń, to znaczy, że lubi róż,
            tylko nie ma odwagi w nim wyjść? a nie ma takiej opcji, że po prostu LUBI ZIELEŃ?
            • arletta.wagner Re: Nie bardzo rozumiem 20.10.05, 15:54
              czasami jest tak ze ktoś -zwłaszcza nastolatki-nie mają odwagi wyróznic sie
              ubraniem ,wola wygładać jak wiekszośc.ja np.lubię nosić błyskotki i ogólnie
              efekt ,,bling-bling" i żeby nie wiem kto mnie krytykował -tak sie ubieram bo
              tak lubie i fajnie wyglądam nawet jeśli obowiązuje szaro -bury i ponury look
              • kochanica-francuza Re: Nie bardzo rozumiem 20.10.05, 20:49
                arletta.wagner napisała:

                > czasami jest tak ze ktoś -zwłaszcza nastolatki-nie mają odwagi wyróznic sie
                > ubraniem ,wola wygładać jak wiekszośc.ja np.lubię nosić błyskotki i ogólnie
                > efekt ,,bling-bling" i żeby nie wiem kto mnie krytykował -tak sie ubieram bo
                > tak lubie i fajnie wyglądam nawet jeśli obowiązuje szaro -bury i ponury look

                hmmm a jeśli akurat jest sezon na błyskotki i bling bling, a ktoś ma odwagę mieć
                szarobury look? hehe

                dlaczego tylko "styl różowy" jest wumieniany jako WYMAGAJĄCY ODWAGI?
              • kochanica-francuza Re: Nie bardzo rozumiem 20.10.05, 20:51
                arletta.wagner napisała:

                > czasami jest tak ze ktoś -zwłaszcza nastolatki-nie mają odwagi wyróznic sie
                > ubraniem ,wola wygładać jak wiekszośc.ja np.lubię nosić błyskotki i ogólnie
                > efekt ,,bling-bling" i żeby nie wiem kto mnie krytykował -tak sie ubieram bo
                > tak lubie i fajnie wyglądam nawet jeśli obowiązuje szaro -bury i ponury look
                aha - czy zielony to dla ciebie szarobury?

                www.allegro.pl/show_item.php?item=68703769
                • kochanica-francuza poprawka, hehe 20.10.05, 20:52
                  wkleiło mi link "chodzący" na forum humorum
                  oto link właściwy:

                  zdjecia.swistak.pl/00/00/95/10/951070_1_t.jpg
                  • lunedor Re: poprawka, hehe 14.11.05, 13:37
                    Ja na przyklad bym zalozyla to zielone bikini z linku. W srodku lata, na plaze,
                    do opalenizny - czemu nie?
                    ;-)
      • b_bb Re: O tipsiarach w dzisiejszej Rzeczpospolitej 20.10.05, 13:54
        Nic nowego tu nie napisano. Materiał do artykułu autorka mogła w całości znaleźć
        na tym forum.
        • sumire Re: O tipsiarach w dzisiejszej Rzeczpospolitej 20.10.05, 14:01
          Mnie się jeszcze jedna rzecz bardzo w tym tekście nie podoba. Wydźwięk. "Ja
          kontra masy".
          • kochanica-francuza Re: O tipsiarach w dzisiejszej Rzeczpospolitej 20.10.05, 15:34
            sumire napisała:

            > Mnie się jeszcze jedna rzecz bardzo w tym tekście nie podoba. Wydźwięk. "Ja
            > kontra masy".
            Nie "ja" tylko "my". "My o dobrym guście". Mnie się to akurat bardzo podoba.
            Obawiam się, że jestem niepoprawna politycznie.:-PPPPPPPPP
            • sumire Re: O tipsiarach w dzisiejszej Rzeczpospolitej 20.10.05, 15:39
              A skąd my wiemy, że my mamy dobry gust? :) To nie jest obiektywne pojęcie.
              Nie może i nie powinno być jednolitego, obowiązującego stylu dla wszystkich.
              Jeżeli jakiemuś dziewczątku podoba się różowa bluzeczka z cekinami, to niech
              nosi. A ja sobie noszę swoje. Musimy się jakoś różnić :)
              • kochanica-francuza Re: O tipsiarach w dzisiejszej Rzeczpospolitej 20.10.05, 20:47
                sumire napisała:

                > A skąd my wiemy, że my mamy dobry gust? :) To nie jest obiektywne pojęcie.

                \
                Nie wiemy. Chętnie się poddamy nauce tegoż, jeśli go nie mamy.

                Jest to raczej przeciwstawienie "każdy nosi co chce i tak jest fajnie" i
                "istnieje dobry gust i zły gust"
        • kot-kanapowiec Re: O tipsiarach w dzisiejszej Rzeczpospolitej 20.10.05, 14:04
          b_bb napisała:

          > Nic nowego tu nie napisano. Materiał do artykułu autorka mogła w całości znaleź
          > ć
          > na tym forum.
          >

          No, tylko teraz nie wymyslajcie, ze autorka z "rz" przepisala swoj artykul z
          postow z wielce odkrywczego forum moda... Material do tego artykulu autorka
          mogla w calosci znalezc w swojej wiedzy potocznej i to nie potrzebowala do tego
          wielkiego umyslu.
          Temat tipsiar (kiedys chyba zwano je alfami?) przewija sie w rozmowach nie od
          dzis i nie tylko na tym forum.
          • b_bb Re: O tipsiarach w dzisiejszej Rzeczpospolitej 20.10.05, 14:29
            Nie twierdzę, że autorka napisała artykuł przepisując posty z forum. Twierdzę,
            że nie napisała nic odkrywczego, gdyż temat jest znany i wałkowany od lat, więc
            po co tworzyć o tym artykuły w piśmie, które w założeniu jest czymś
            powazniejszym od brukowca?
        • eirenne Re: O tipsiarach w dzisiejszej Rzeczpospolitej 20.10.05, 14:08
          Hihi, właśnie, przeczytałam kawałek i od razu pomyślałam, ze jakaś bywalczyni
          forum go skrobnęła:)
          Artykuł dobry hehe:)
        • oh_lala Re: O tipsiarach w dzisiejszej Rzeczpospolitej 20.10.05, 14:14
          Tez mam nieodparte wrazenie, ze informacje do teksu czerpała z FM :)
        • frigg Re: O tipsiarach w dzisiejszej Rzeczpospolitej 20.10.05, 16:52
          b_bb napisała:

          > Nic nowego tu nie napisano. Materiał do artykułu autorka mogła w całości
          znaleź
          > ć
          > na tym forum.

          Miałam identyczne wrażenie. Nie, że mogła, ale wręcz znalazła. Komentatorka
          mody, phi.
      • patyska Re: O tipsiarach w dzisiejszej Rzeczpospolitej 20.10.05, 14:04
        loboziuniu, ale nuda. kto jej zaplacil za takie wypociny? rownie dobrze mogl by powstac artykul o
        wyzszosci trojkata nad kwadratem. skoro o gustach sie nie dyskutuje to skad przekonanie o wyzszosci
        stylu A nad stylem B?
        od razu zaznaczam, ze nie jestem tuningowana tipsiara w lonowkach ;)))
      • aniabe13 Re: O tipsiarach w dzisiejszej Rzeczpospolitej 20.10.05, 14:07
        Nic odkrywczego. Chyba autorka chciał napisać artykuł porównawczy polskie
        trendy ubraniowe a światowe. Ale oprócz skąpego opisu nic więcej tam nie ma. A
        to że większość ludzi identyfikuje się mniej lub bardziej z jakimś stylem to
        też nic nowego. Zawracanie głowy.
      • grey-apple Re: O tipsiarach w dzisiejszej Rzeczpospolitej 20.10.05, 14:18
        Nie podoba mi sie ten artykul. Pomijajac jakis taki prymitywny i powierzchowny
        sposob, w jaki zostal napisany to Kevin Federline jest mezem Britney Spears a
        nie Christiny Aguilery.

        Takze LV ma jedna torbe - biala z kolekcji Suhali, wykonana ze skory, bez
        widocznego loga (male, wygrawerowane przy zapieciu) i juz to widze jak akurat
        ten model jest "latwy do odczytania dla mas". Predzej "monogram canvas"
        (brazowa torba w zoltawe loga).
        • patyska Re: O tipsiarach w dzisiejszej Rzeczpospolitej 20.10.05, 14:22
          moja kolezanka tez ma jakas markowa torebke (moze LV, ale nie jestem pewna) i tez ma logo tylko
          malenkie, grawerowane na zapieciu - moze chodzi o to, ze tipsiary nosza loga nie torby a nie-tipsary
          torby a nie loga ;)
          • grey-apple Re: O tipsiarach w dzisiejszej Rzeczpospolitej 20.10.05, 14:36
            :-)

            Tak.
            Ja jedynie poddalam watpliwosci czy faktycznie "masy" sa tak wyedukowane, ze
            wiedza iz biala torba (LV o ktorej wspominam, bez loga) jest akurat ta LV za
            2000 euro. Ale moze autorka miala na mysli biala ale w kolorowe loga, Murakami.
            (popularny model). Wtedy OK, przekaz prosty i do mas.

            "We Francji zbliżony do tipsiary typ nosi nazwę bimbo. Cechy ma podobne: ciało
            z solarium‚ obcisłe dżinsy‚ dużo złota‚ T-shirt zbyt krótki i koniecznie z
            wielkim napisem‚ najlepiej Versace‚ Dolce i Gabbana‚ Chanel. Torba Vuitton‚
            najlepiej biała‚ bo to symbol statusu łatwy do odczytania dla mas."
            • sumire Re: O tipsiarach w dzisiejszej Rzeczpospolitej 20.10.05, 14:41
              No mówię.
              "Ja jestem fashionista, a oni są masy". Nie lubię takiego podejścia. I
              właściwie to mógłby mi ktoś powiedzieć, jaki wniosek z tego artykułu? Bo
              osobiście nie wysnułam żadnych. Trzeba było zapełnić łamy czy jak?...
            • se.la.vie Re: O tipsiarach w dzisiejszej Rzeczpospolitej 20.10.05, 16:25
              grey-apple napisała:
              moze autorka miala na mysli biala ale w kolorowe loga, Murakami.

              Taką mam w domu(oryginał).Model dość popularny oczywiście przejęty w całości
              przez tipsiary.Kiedyś uważałam,że jets ładna ,ale po tej całej inwazji
              niechętnie wyszłabym z nią na ulicę.
      • dagny1001 Re: O tipsiarach w dzisiejszej Rzeczpospolitej 20.10.05, 14:19
        No dobra, przyznać się, która z was to pisała? ;-)))
      • kot-kanapowiec No i będą mieli mniej kasy z reklamy... 20.10.05, 15:19
        "Rzeczpospolita" uważana w niektórych kregach za najbardziej profesjonalny
        polski dziennik, a w jeszcze innych za "coś lepszego od brukowca" :) He he, tym
        artykułem, to nieźle dali d... pewnie popsuli sobie wizerunek na pare tygodni,
        reklamodawcy niektórzy moga się wycofac i pójść do gazety, która nie drukuje
        takich głupot. Czy było warto?
        • charlotta_lotta Re: No i będą mieli mniej kasy z reklamy... 20.10.05, 16:40
          a dajcie im spokoj.. chca miec tipsy i byc opalone? co jej do tego [autorce] ?

          brak tolerancji .. to az kipi z tego artykulu i z nie ktorych postow na tym forum
        • sorbet Re: No i będą mieli mniej kasy z reklamy... 20.10.05, 16:46
          Złośliwy artykuł :-) ale dobry, akurat Ci którzy czytają Rzepę niekoniecznie
          znają się na tej "modzie".

          Od lat w dobrym tonie jest, żeby z niczego (tj. z szafy babki) zrobić szałowe
          wyjście. No i to teraz macie:-)

          Dostał się Burberry, który właśnie otworzył "luksusowy" salon w Wawie:-)
          Zobaczyłem jakiejś tam zdjęcie bodajże w GW, wszędzie kratki:-P

          "Ekscentryczni geniusze kreują wśród mas przekonanie‚ że dzisiaj w modzie nie
          ma rzeczy niemożliwych." Nietylko w modzie, każdy poradnik o to przekonuje.

          Zadziwiające jest dla mnie to, że tipsiarki są wręcz mega konserwatywne, mają
          żelazne dążenie do perfekcji tipsiarskiej. Kto wie czy za kilka lat stanowi
          to "klasykę", tak samo ważną jak np. grunge, czy punk, hehe.

          • sumire Re: No i będą mieli mniej kasy z reklamy... 20.10.05, 16:49
            No tak - bo to jest subkultura w pewnym sensie :) a subkultury są potrzebne,
            ładne czy nieładne.
            Tyle że punk, który ja akurat ogromnie lubię, miał jakąś tam podbudowę
            ideologiczną - może wątłą, ale miał. To jednak różnica.
            • sorbet Re: No i będą mieli mniej kasy z reklamy... 20.10.05, 16:53
              Oczywiście, że jest wielka różnica. Tipsy to poddanie się, a punk, to przeciw:-
              )
            • frigg Re: No i będą mieli mniej kasy z reklamy... 20.10.05, 16:56
              I język jakim to jest napisane, fuj. Sądząc powyrażeniach typu 'luksusowy chłam
              za ciężką kasę' pisała to siostrzenica (baaardzo młoda) naczelnego.
              • sorbet Re: No i będą mieli mniej kasy z reklamy... 20.10.05, 17:00
                Pozory mylą:-)
                • frigg Re: No i będą mieli mniej kasy z reklamy... 20.10.05, 17:01
                  Wiem kim jest auorka :) Tym bardziej mnie to dziwi
                  • frigg Tfu, autorka n/t 20.10.05, 17:01
                    • sorbet Re: Tfu, autorka n/t 20.10.05, 17:04
                      No fakt, kiedys pisała trochę inaczej. Ate takie chyba było założenie tekstu.
                      • sumire Re: Tfu, autorka n/t 20.10.05, 18:28
                        Ja i tak do wszelkiej maści autorytetów modowych podchodzę jak pies do jeża ;)
                        notabene, Trinny i Susannah ("What Not To Wear") zabłysły ostatnio, kiedy
                        poproszone o pomoc w wystylizowaniu kobiety chorej na raka piersi, poprosiły o
                        kogoś z dłuższymi włosami... Eem, jakoś bardziej cenię w ludziach intelekt i
                        wrażliwość niźli umiejętność dobierania sweterków do spódnic.
                        • edavenpo Re: Trinny & Susannah 20.10.05, 18:32
                          He he he he Sumire, widze ze tez dostajesz PopBitch...

                          A tak na marginesie, bylas juz w Londku i Szkocji?
                          • sumire Re: Trinny & Susannah 20.10.05, 18:33
                            Taak, już wróciłam, półtora tygodnia temu niestety :/ w tamtą stronę 7 kg
                            bagażu, z powrotem - 11... Oczywiście nie zakupy były najważniejsze :)
                            Ale na wiosnę znowu popylam.
      • kate-gun Re: O tipsiarach w dzisiejszej Rzeczpospolitej 20.10.05, 19:01
        Ten artykul napisala osoba, ktora regularnie czyta nasze Forum Moda.
        Przypadkiem wpadl mi dzis do rak i takiez bylo moje pierwsze wrazenie.
        To jest oczywiste, przynajmniej dla osob, ktore w miare regularnie sledza co
        sie dzieje na forum.

        Dziwnym trafem znalazly sie tam okreslenia zywcem wyjete z FM - "tipsiary"
        [przynajmniej w moim srodowisku nikt tego okreslenia nie uzywa - mowi sie
        dresiary, blachary, blond panienki, solaryjne niunie itp].
        Nastepnie "łonowki" - tez tylko na forum spotkalam sie z tym okresleniem.
        Spodnie a'la "wpadłam na drut kolczasty" - to tez tekst zerzniety z ktoregos
        watku, dobrze pamietam jak ktoras forumowiczka uzyla tego okreslenia bo sie
        wtedy poryczalam ze smiechu.
        Co dalej - chav's i nieszczesne Burberry - byl niedawno taki watek.
        Dziwnym trafem pare akapitow dalej pojawia sie tekst o masowym tandeciarstwie
        na Ukrainie - to tez tutaj bylo.
        No i oczywiscie torebki LV - ten watek pojawil sie mniej wiecej w tym samym
        czasie co watek o ukrainkach i chav'ach.

        Czy to tylko nadzwyczajny zbieg okolicznosci, bo mnie sie wydaje, ze autorka -
        niejaka pani Joannna Bojańczuk [? - nie pamietam dokladnie nazwiska] hurtowo
        przeczytala watki i skleila w jeden artykul? Nieladnie.
        • kate-gun Re: O tipsiarach w dzisiejszej Rzeczpospolitej 20.10.05, 19:03
          Stad sie wzielo nasze wrazenie, ze artykul nie zawiera nic odkrywczego.
          • kate-gun Re: O tipsiarach w dzisiejszej Rzeczpospolitej 20.10.05, 19:07
            Ah, i jeszcze zapomnialabym - w artykule wspomniane bylo, ze we Francji
            podrobki sa scigane - widac natchnienie pod wplywem tworczosci laparisienne :]
            • grey-apple Re: O tipsiarach w dzisiejszej Rzeczpospolitej 20.10.05, 19:14
              kate-gun napisała:

              > Ah, i jeszcze zapomnialabym - w artykule wspomniane bylo, ze we Francji
              > podrobki sa scigane - widac natchnienie pod wplywem tworczosci laparisienne :]


              :-)))
              Fakt, ja ciagle zapominam ze w innych krajach podrobki sa legalne.
              • kate-gun Re: O tipsiarach w dzisiejszej Rzeczpospolitej 21.10.05, 14:27
                no dobra, w takim razie "co autor mial na mysli" w tym fragmencie?

                "Torba Vuitton‚ najlepiej biała‚ bo to symbol statusu łatwy do odczytania dla
                mas. Raczej prawdziwa‚ bo we Francji podróbki są ścigane."
        • sorbet Re: O tipsiarach w dzisiejszej Rzeczpospolitej 20.10.05, 19:18
          Pani JB pisała o modzie w WO jakiś czas temu, przed panem MB. Ost. jej tekst to
          chyba o fryzjerach.

          Co do chave i Burberry to śmiano z nich już dawno dawno temu.

          Jeśli chodzi natomiast o złośliwość, to chyba macie rację, żadne forum FM nie
          przebija.
          • grey-apple Re: O tipsiarach w dzisiejszej Rzeczpospolitej 20.10.05, 19:25
            > Jeśli chodzi natomiast o złośliwość, to chyba macie rację, żadne forum FM nie
            > przebija.


            Wolne zarty.
            Zajrzyj na np dowolne polonijne.
            • sorbet Re: O tipsiarach w dzisiejszej Rzeczpospolitej 20.10.05, 19:32
              Mam na myśli fora o modzie.
          • kate-gun Re: O tipsiarach w dzisiejszej Rzeczpospolitej 21.10.05, 14:32
            > Jeśli chodzi natomiast o złośliwość, to chyba macie rację, żadne forum FM nie
            > przebija.


            Mam nadzieje, ze to refleksja ogolna, bo moja wypowiedz nie miala zlosliwego
            wydzwieku [no chyba ze ktos jest bardzo przewrazliwiony].
            To byly wylacznie neutralne spostrzezenia na temat tego, iz watki z FM staly
            sie natchnieniem do napisania tego artykulu.
        • jaleo Tez tak mysle! 20.10.05, 20:31
          kate-gun napisała:

          > Ten artykul napisala osoba, ktora regularnie czyta nasze Forum Moda.

          Mnie tez to uderzylo przy czytaniu tego artykulu. Juz nawet nie chodzi o
          poruszane tematy, ale niektore sformuowania i opinie sa wrecz zywcem zciagniete
          z tego forum. Wlaczajac wypowiedzi mojej skromnej osoby :-))
          • jaleo A na dowod... 20.10.05, 21:09
            Np. taki watek:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=650&w=28570794&v=2&s=0
            • sorbet Re: A na dowod... 21.10.05, 00:27
              No to jestem pod wielkim wrażeniem.

              Jak można myśleć, że "my, my, i tylko my wiemy", a inni, nawet ci
              profesjonalnie zamujący się modą, są głuchy, ślepy i nic nie wiedzą. I o bimbo
              też tu była mowa?

              Może autorka czytała FM, może nie. FM - prawdziwe źródło tipsiarstwa. Super. A
              wystarczy usiąść w dowolnej kawiarni przy Chmielnej i przez chwilkę popatrzeć
              na tłum.

              • jaleo Re: A na dowod... 21.10.05, 19:51
                sorbet napisał:


                >
                > Może autorka czytała FM, może nie. FM - prawdziwe źródło tipsiarstwa. Super.
                A
                > wystarczy usiąść w dowolnej kawiarni przy Chmielnej i przez chwilkę popatrzeć
                > na tłum.
                >

                Nie chodzi mi tu o sam temat, ani nawet o paragrafy o "tipsiarach" w Polsce.
                Ale przeczytaj sobie jeszcze raz, co w cytowanym przeze mnie watku pisalysmy o
                Chavs w Anglii i we Francji, a potem przeczytaj sobie odpowiedni paragraf z
                artykulu tej pani.
                • zettrzy Re: A na dowod... 22.10.05, 05:46
                  jaleo napisała:

                  > Nie chodzi mi tu o sam temat, ani nawet o paragrafy o "tipsiarach" w Polsce.
                  > Ale przeczytaj sobie jeszcze raz, co w cytowanym przeze mnie watku pisalysmy o
                  > Chavs w Anglii i we Francji, a potem przeczytaj sobie odpowiedni paragraf z
                  > artykulu tej pani.
                  >

                  a wiesz, przeczytalam i porownalam i wiesz co - w Stanach ta pani redaktor juz w
                  tej chwili mialaby sprawe o plagiat, bo jej sie nie chcialo nawet przeredagowac
                  tekstu
                  w koncu skoro wziela forse za kopiowanie cudzego tekstu to sie musi teraz
                  podzielic z autorem oryginalu, takie sa prawa autorskie
                  • sorbet Re: A na dowod... 22.10.05, 17:26
                    No nie wiem. Gdybym miał napisać o Chavs, to bym mniej więcej to samo napisał.
                    Na tFS i BN też mniej więcej tego czytałem, dawno temu. Bo o czym można
                    jeszcze?:-P

                    Może że "naczelną"Chavs była (z może nadal jest) Victoria B.?
            • lazure Re: A na dowod... 21.10.05, 17:14
              nikt nie musial czytac tego forum zeby wpasc na to samo :| moje miasto jest
              100% przykladem tipsiarstwa, wszystkie dziewczyny ubieraja sie w jednym
              sklepie, nosza cekiniaste rozowe bluzki, paski z jakimis motylami zrobionymi z
              cyrkonii w jaskrawych kolorach, wszystkie maja ten sam kroj biodrowek i
              tlenione wlosy brrr oczywiscie zdarza sie kilka wyjatkow, ale niestety nastalo
              pokolenie mtv i trzeba sie z tym liczyc :P
              zreszta byl nawet dzisiaj na tvn style program ktory poruszal podobne kwestie...
      • idut Re: O tipsiarach w dzisiejszej Rzeczpospolitej 20.10.05, 21:11
        A mnie się artykuł podoba
        tylko to naukowe nazewnictwo
        boho? dawniej mówiło się styl hipisowski
        fugly? z opisu wynika, że to poczciwy grunge
      • klymenystra Re: O tipsiarach w dzisiejszej Rzeczpospolitej 20.10.05, 21:17
        :/ srednio to wyszlo... jaki byl cel tego artykulu?
        swoja droga- ciekawostka- myslalam, ze nie jestem modna, a tu sie o jakims boho
        dowiaduje i, wedlug wszelkich znakow, zdaje sie do niego czasem nalezec...
        ratunku!
      • dzimba Re: O tipsiarach w dzisiejszej Rzeczpospolitej 21.10.05, 18:58
        Jak wy nic nie rozumiecie i nie rozumiecie!!
        Tu nie chodzi już nawet o te róże i tipsy.
        Bronicie (tak wnioskuję) tego stylu, tak? Większość przynajmniej.
        Czyli:
        Odrosty ok, bo ktoś może to lubić.
        Ciuchy mini mini i bluzka maxi dekolt rodem z reklam 0700, styl "weź mnie babe"
        są jak najbardziej wporządku, bo ktoś może to lubić.
        Tipsy naklejone na poobgryzane paznokcie ok, bo ktoś może to lubić.

        Przecież tu chodzi tu o ten kicz! Kicz i tandetę! Można się wyróżniac z tłumu,
        ale nie być ubraną jak nie przymierzając "pani" spod latarni.
        Ja osobiście jak widzę takie "dody" i "mandaryny",to myślę jedno: "pustak".
        Czego zresztą Rabczewska i Wiśniewka dowodzą...
        Kobieta ładna, to kobieta zadbana i szanująca swoje ciało.
        - fantazyjne tipsy, tak, ale na specjalne okazje
        - duży dekolt, dłuższa spódnica, miniówka ale bluzka bez dekoltu
        - farba na włosach - ok, ale niech będą to włosy czyste, dbać o to, bym nie
        było odrostów!

        Kumacie?
      • hihihiii Re: O tipsiarach w dzisiejszej Rzeczpospolitej 21.10.05, 19:34
        www.vipnews.pl/!__octopus_front/article.php?category=4&article=1699
        Mandaryna w NY. Ciekawe jak by wygladala konfrontacja polskiej "krolowej
        tipsiar" (tak?) z jakas amerykanska wersja.
        • kate-gun Re: O tipsiarach w dzisiejszej Rzeczpospolitej 21.10.05, 22:30
          a coz to za dziwny szczękościsk? :)))))
        • zettrzy Re: O tipsiarach w dzisiejszej Rzeczpospolitej 22.10.05, 05:51
          Mandaryna poleciała do USA. Czeka na nią sesja zdjęciowa realizowana dla jednego
          z kolorowych polskich magazynów. Potem praca przy reklamówce dla zagranicznego
          kontrahenta i koncerty na Brooklynie w Nowym Jorku, New Jersey oraz w Connecticut.


          czyli program i trasa typowego teatrzyku dzieciecego z Podhala, ktory w sezonie
          swiatecznym prezentuje jaselka
          nie wiem co to ta Mandaryna i slowo honoru nie bede probowala sie dowiedziec
          mimo ze bedzie taaaaaaaaka okazja
          • hihihiii Re: O tipsiarach w dzisiejszej Rzeczpospolitej 22.10.05, 07:41
            Zlosliwa mysl:
            czy Mandaryna uda sie po swym koncercie na Brooklynie w jakis rejon pod metrem,
            gdzie kolezanki z getta doradza najnowsze wzory tipsow.
            • zettrzy Re: O tipsiarach w dzisiejszej Rzeczpospolitej 23.10.05, 00:54
              hihihiii napisała:

              > Zlosliwa mysl:
              > czy Mandaryna uda sie po swym koncercie na Brooklynie w jakis rejon pod metrem,
              >
              > gdzie kolezanki z getta doradza najnowsze wzory tipsow.

              pojedzie na Canal Street, obkupic sie na straganach w badziewie z Hongkongu,
              wzorem innych div rozrywki
      • axasa słowa idut... 22.10.05, 11:18
        Cytat idut pochodzi z wątku o kiczu. Nic dodać nic ująć. Idut:
        "A co do mody, to zauważyłam następujące zjawisko: w ciągu ostatnich dwóch
        dekad
        projektantom zdecydowanie zabrakło pomysłów, inspirują się więc non stop
        minionymi epokami. Żeby nie wyszedł z tego straszny kicz, traktują to z
        przymrużeniem oka - np. lalkowaty look z lat 50-ych, blond glamour a la lata
        70-e - w wersji ironicznej.
        Naiwne odbiorczynie tego nie dostrzegają(nie orientują się w historii mody?)i
        noszą to wszystko ze śmiertelną powagą i przesadą, rygorystycznie zestawione -
        przerabiają kicz ironiczny z powrotem na kicz autentyczny -stąd owe "tipsiary"
        w wersji mniej lub bardziej luksusowej, kicz jak hydra."
        Brawo idut! Ja bym dodała jeszcze coś od siebie, ale nie chcę wszczynać wojny,
        bo wiem, że zawsze znajdą się obrończynie różowych sierotek (nawet na tym forum
        o modzie :-o). To idut powinna napisać artykuł dla "rzepy"!
        • sumire Re: słowa idut... 22.10.05, 12:10
          A ja bym powiedziała, że niekoniecznie musi chodzić o obronę różowych, błyszczących panienek, bo mnie też ten styl nie bierze. Podobnie, jak hippie czy grunge nigdy mnie nie brały. Nie trawię białych botków w szpic, ale sama nie muszę ich nosić. Jeśli ktoś je lubi, to w porząsiu. To, jak się kto ubiera, w gruncie rzeczy niewiele mówi o człowieku.
          Chodzi o to, że ludzie mają prawo ubierać się, jak chcą. Jak ktoś wcześniej słusznie zauważył (i ja też), to również jest swego rodzaju subkultura, a takie nurty istnieć muszą.
          I któregoś dnia ktoś zrobi z tym stylem to samo, co Vivienne Westwood zrobiła z punkiem. Zastanawiam się, czy wtedy autorytety modowe przyklasną temu z zachwytem i powiedzą, że to must have?...
          • axasa Re: słowa idut... 22.10.05, 12:54
            No jasne... tylko w oczy i duszę kłuje. A mnie się jednak wydaje, że to jak kto
            chodzi ubrany, to uzewnętrznienie tego co mamy w środku. Począwszy od kolorów,
            które nosimy, fasonów, długości spódnic itp. Jakoś nie wyobrażam sobie
            miłosniczki teatru ubranej jak Barbie ani wielbicielki disco polo w klasycznej,
            minimalistycznej odzieży. Pracuję w dużej firmie. Na co dzień widzę wiele
            stylów. Jednak nie wyobrażam sobie aby koleżanka J - dusza o typie
            bibliotekarki, ubrała się pewnego razu jak koleżanka M - dusza o
            typie "czerwone serduszka, różowe falbanki". P.S. Białych botków w szpic też
            nie trawię ;-)
            • sumire Re: słowa idut... 22.10.05, 13:18
              A widzisz. Ja mam przyjaciółkę, która uwielbia różowe sweterki, różowe balerinki i ogólnie rzecz biorąc, wygląda jak laleczka. Jest podwójnym magistrem, doktorantką i wykładowcą na uniwersytecie. I na szczęście dla siebie ma w nosie, czy komuś się podoba czy nie to, jak chodzi ubrana. Jest przy tym w swoim stylu znacznie bardziej konsekwentna, niż fashion victims, które co pół roku nawołują do wymiany zawartości szafy.
              • axasa Re: słowa idut... 22.10.05, 13:36
                Takiej sztuki jeszcze nie spotkałam :-))) Może to wyjątek, który potwierdza
                regułę? Ja natomiast mam jedną koleżankę tipsiarę, z którą pracuję. Dziewczynie
                nie dałabym krzywdy zrobić, ale są tylko 4 tematy, na które można z nią
                porozmawiać. 1. W którym solarium są najmocniejsze lampy 2. Co jej się zrobiło
                z paznokciami, jak ściagnęła tipsy 3. Jakie brac komóry i w jakim abonamencie i
                ostatni... 4. Że jak bym chciała kupić perfumy, to mi załatwi od złodzieji, z
                Niemiec :-o Ratunku!!!
                • sorbet Re: słowa idut... 22.10.05, 18:27
                  Róż może być interpretowany różnie. Facet noszący róż łamie wizerunek macho.
                  Tak samo pani prof. w różowej spódnicy zaprzecza stereotyp, że wykształcone
                  kobiety to babochłop... Różowe kostiumy Chanel to także jeden z
                  symboli "eleganckiej konserwy" w USA. W każdym razie jest to często jakiś
                  manifest, czy manifestuje głupotę, czy nie, zależy:-)

                  • zettrzy Re: słowa idut... 23.10.05, 00:52
                    znowu ten roz... w mojej byznesowej garderobie na wiosne sa ze dwie bluzki i top
                    do kostiumow w tym kolorze, same kostiumy tez dokladna odwrotnosc burosci
                    co was napadlo z tym kolorem? a jak bedzie popularny zielony, to go tez
                    zrownacie z kiczem?
                    • sorbet Re: słowa idut... 23.10.05, 00:56
                      Róż jest fajny, to już prawie klasyka:-)))
                      • hihihiii Re: słowa idut... 23.10.05, 01:13
                        zostawmy roz w spokoju, to nie problem koloru samego w sobie, ale tego jak sie
                        go nosi.

                        :-)
                        • izzaa Re: słowa idut... 23.10.05, 12:19
                          "We Francji zbliżony do tipsiary typ nosi nazwę bimbo. Cechy ma podobne: ciało
                          z solarium‚ obcisłe dżinsy‚ dużo złota‚ T-shirt zbyt krótki i koniecznie z
                          wielkim napisem‚ najlepiej Versace‚ Dolce i Gabbana‚ Chanel."

                          hmm o ile mnie pamiec nie myli to chyba plyta Dody z zespolem Virgin byla
                          kiedys zatytulowana "Bimbo"


                          Pozdrawiam
                          Iza
        • idut Re: słowa idut... 23.10.05, 20:54
          kurczeblade, czuję się dumna jak w podstawówce, kiedy pani pochwaliła moje
          wypracowanie ;)))
          dodam jeszcze, że moim zdaniem tipsiarstwa nie można porównywać z hippie, punk
          czy grunge -
          subkultury opierają się na nonkonformiźmie, buncie przeciwko tzw. "systemowi",
          podczas gdy tipsiary wzorują się na gwiazdach mainstreamowej popkultury -
          rasowa tipsiara chce być tak śliczna, żeby przypodobać się wszystkim, a jeśli
          popełnia ubraniowe zgrzyty, to i tak we własnym przekonaniu wygląda "jak
          należy"
          --
          Niezależnie od tego, czy ludzka głupota pochodzi od Boga czy nie, w swym
          działaniu jest ona wieczna.
          (M.Krleža)
          • zettrzy Re: słowa idut... 23.10.05, 21:16
            idut napisała:

            > dodam jeszcze, że moim zdaniem tipsiarstwa nie można porównywać z hippie, punk
            > czy grunge -
            > subkultury opierają się na nonkonformiźmie, buncie przeciwko tzw. "systemowi",

            wymienione wyzej "subkultury" - ja bym powiedziala mody - nie maja nic wspolnego
            z buntem czy nonkonformizmem, pojawily sie jako ADAPTACJA do zycia w warunkach
            ekonomicznych restrykcji, nie tyle "przeciw" co na obrzezach systemu

            tak z grubsza i w skrocie, skoro nas nie stac na nic poza dzinsem i musimy nosic
            jedne gacie przez 3 lata, bo z forsa krucho, robimy z tego wartosc, mode, styl,
            a dzieci zamoznych rodzicow to zobacza i zechca tak samo, aczkolwiek na krotki czas

            kompletnie nie rozumiem tej gloryfikacji subkultur jaka uprawia tyle forumek
            • idut Re: słowa idut... 23.10.05, 21:41
              zettrzy napisała:

              > idut napisała:
              >
              > > dodam jeszcze, że moim zdaniem tipsiarstwa nie można porównywać z hippie,
              > punk
              > > czy grunge -
              > > subkultury opierają się na nonkonformiźmie, buncie przeciwko tzw. "system
              > owi",
              >
              > wymienione wyzej "subkultury" - ja bym powiedziala mody - nie maja nic
              wspolnego
              > z buntem czy nonkonformizmem, pojawily sie jako ADAPTACJA do zycia w warunkach
              > ekonomicznych restrykcji, nie tyle "przeciw" co na obrzezach systemu
              >
              > tak z grubsza i w skrocie, skoro nas nie stac na nic poza dzinsem i musimy
              nosic
              > jedne gacie przez 3 lata, bo z forsa krucho, robimy z tego wartosc, mode,
              styl,
              > a dzieci zamoznych rodzicow to zobacza i zechca tak samo, aczkolwiek na
              krotki czas
              >
              ja niczego nie gloryfikuję, a co do Twojej teorii, to chyba nie bardzo się na
              tym rozumiesz (nie ma takiego obowiązku) - myślisz, że ktoś słucha, dajmy na to
              punka albo metalu, dlatego że nie stać go na całe portki, więc musi z potrzeby
              zrobić cnotę? A jakby miał kasę, toby wolał disco? Poza tym nie widzę
              sprzeczności między nonkonformizmem a outsiderstwem.

              A stylowe subkulturowe ciuszki nie kosztują mało
              • zettrzy Re: słowa idut... 23.10.05, 22:09
                > ja niczego nie gloryfikuję, a co do Twojej teorii,

                to nie jest moja teoria, tylko opis rzeczywistosci spolecznej, wiec nie ma "na
                czym sie rozumiec"
                gloryfikacja stylu biedoty zza oceanu jest tak powszechna na tym forum, ze nie
                powinnas brac tego osobiscie, po prostu napisalas ze "subkultury opierają się na
                nonkonformiźmie, buncie przeciwko tzw. systemowi", a to jest blad myslenia
                typowy dla wielu osob pozbawionych kontaktu z owymi "subkulturami" - hippisi nie
                buntowali sie przeciw zadnemu "systemowi", tylko odmawiali poboru do armii bo
                sie zwyczajnie bali tego calego Wietnamu, punki to sa sa po prostu mety
                spoleczne, zyjace z takich zajec jak handel narkotykami i prostytucja, grunge
                pojawilo sie za recesji jako proba robienia szyku z odpadkow - styl ludzi nagle
                pozbawionych srodkow do zycia
                kto slucha punka - tutaj mowimy o muzyce "punk" ktora nie ma nic wspolnego z
                punkami-grupa spoleczna - albo metalu: ja slucham, skoro juz musisz wiedziec, bo
                niektore kawalki sa niezle, ale nie ubieram sie jak punk, chyba ze z jakichs
                przyczyn musze byc w tzw. zlej dzielnicy
                prawdziwe punki, pewnie Cie to zaskoczy, czesto sluchaja muzyki typu disco-polo,
                wiec nie ma co mieszac preferencji muzycznych z ubraniem i stylem zycia

                powtarzam jeszcze raz, zeby nie bylo nieporozumien: margines spoleczenstwa jest
                jaki jest nie dlatego ze maja jakas ideologie tylko dlatego ze nie maja zasobow
                na inny styl zycia
                a w takiej np. Polsce gloryfikuje sie ich jako nonkonformistow i buntownikow
                przeciw systemowi
                • idut Re: słowa idut... 23.10.05, 23:05
                  > gloryfikacja stylu biedoty zza oceanu jest tak powszechna na tym forum
                  bo ja wiem , sądzę że większość woli kloszowe spódniczki od bojówek
                  i balerinki od glanów

                  > wiec nie ma co mieszac preferencji muzycznych z ubraniem i stylem zycia
                  można słuchać danej muzyki i nie nosić mundurka, odwrotna sytuacja wiążę się z
                  obśmianiem przez środowisko np. metalowcy nazywają takich pozerami

                  > prawdziwe punki, pewnie Cie to zaskoczy, czesto sluchaja muzyki typu disco-
                  polo
                  nie zaskakuje,muzyka punk też może być bardziej lub mniej ambitna albo służyć
                  jako podkład muzyczny do spożywania jakiegoś komandosa

                  > buntowali sie przeciw zadnemu "systemowi", tylko odmawiali poboru do armii bo
                  > sie zwyczajnie bali tego calego Wietnamu, punki to sa sa po prostu mety
                  > spoleczne, zyjace z takich zajec jak handel narkotykami i prostytucja, grunge
                  > pojawilo sie za recesji jako proba robienia szyku z odpadkow - styl ludzi
                  nagle
                  > pozbawionych srodkow do zycia

                  a z czego mają się brać ideologie, syci i zadowoleni ludzie się nie buntują
                  • zettrzy Re: słowa idut... 24.10.05, 00:35
                    lo jezusicku...

                    przypomina mi sie powiedzenie "rozmowa ze slepym o kolorach" - ja znam te
                    "subkultury" z autopsji, Ty z przekazow, gdzie zawsze i bez wyjatku musi sie
                    pojawic jakas "ideologia"

                    fakt obserwowalny odkad subkultury zaistnialy - wystarczy takiego punka
                    zatrudnic do jakiejkolwiek funkcji, chocby najgorzej platnej, w megakorporacji,
                    a "ideologia" mu przechodzi jak reka odjal
                    a jeszcze mu obiecac ze jak sie postara to dostanie pol centa tygodniowo wiecej
                    i mamy najbardziej oddanego autentycznego niewolnika o jakim prawdziwi
                    wlasciciele niewolnikow nie mogli nawet marzyc
                    ale to tak na boku, bo to nie ma zwiazku z moda
                    • idut Re: słowa idut... 24.10.05, 11:38
                      zettrzy napisała:

                      > lo jezusicku...
                      >
                      > przypomina mi sie powiedzenie "rozmowa ze slepym o kolorach" - ja znam te
                      > "subkultury" z autopsji, Ty z przekazow, gdzie zawsze i bez wyjatku musi sie
                      > pojawic jakas "ideologia

                      ten protekcjonalny ton na pewno nie jest bezpodstawny:byłaś hippiską? punkówą?
                      spodziewam się, że nie jesteś hiphopowcem (współcześnie tylko ta subkultura
                      pasuje do Twoich opisów: żywcem import ze Stanów,dzieci biednych rodziców,
                      które robią sztandar z własnej bylejakości)
                      a może okradł Cię jakiś kudłaty ćpun?(kudłaty!-to o modzie...)
                      • zettrzy Re: słowa idut... 25.10.05, 03:30
                        idut napisała:

                        > ten protekcjonalny ton na pewno nie jest bezpodstawny:byłaś hippiską? punkówą?

                        o, zaczynasz sie domyslac: co prawda nigdy nie mieszkalam w komunie a punki,
                        odkad je spotkalam, mnie brzydza, ale istotnie znalam wielu hippisow - w koncu
                        byl taki czas ze bylo niemozliwe ich nie znac - a odkad sie przeprowadzilam
                        mialam rozliczne okazje na przyjrzenie sie punkom z bliska (tak, to bylo w
                        czasach swietnosci CBDG)
                        na marginesie, "punk" po angielsku znaczy "menel", literalnie, nawet jesli nie
                        wszystkie "kids" w skorze obitej gwozdzmi chodza na rozboj

                        > spodziewam się, że nie jesteś hiphopowcem

                        prawdziwym hiphopowcem moze byc tylko Murzyn, a co pisze (od lat) prasa
                        amerykanska o polskim podlizywaniu sie hiphopowcom podpada pod kolejny polack joke

                        (współcześnie tylko ta subkultura
                        > pasuje do Twoich opisów: żywcem import ze Stanów,dzieci biednych rodziców,
                        > które robią sztandar z własnej bylejakości)

                        wspolczesnie tak, ale 30 lat temu ten opis pasowal do hippisow - pamietasz jakim
                        hitem byl w Warszawie w poczatku lat 70 ten amerykanski film z gola hippiska?
                        jak nie pamietasz to chyba mamy tzw. zroznicowane perspektywy

                        > a może okradł Cię jakiś kudłaty ćpun?(kudłaty!-to o modzie...)

                        i tu widzisz zdradzasz brak znajomosci przedmiotu - cpun nie jest w stanie nic
                        ukrasc, bo nie jest w stanie a)skonceptualizowac aktu b)ma oslabione zdolnosci
                        motoryczne
                        cpun jest natomiast w stanie zatluc na smierc kiedy mu sie zdaje - wlasnie mamy
                        afere w Kalifornii: cpun zatlukl drewniana pala kobiete bo mu sie zdawalo ze ma
                        ona w domu przyrzady do pedzenia i nie chce mu ich uprzystepnic
                        i tyle na temat "wartosci" subkultur
            • sorbet Re: słowa idut... 24.10.05, 00:18
              Oczywiście że subkultura, to margines. Inaczej to już nie jest "sub". Bunt,
              przeciw, rezygnacja wyraża się nie w demolowaniu sklepów, systemów
              politycznych.... tylko w ubiorach, braniu narkotyki i zniszczeniu siebie. Bo
              cóż innego może młody człowiek?

              To jest takie "romantyczne przeciwy". Subkultury głoszą, że człowieka jest
              najważniejszy, nie jego intelekt, stan posiadania.... Poza tym to ikony
              subkultur porywają ludzi, przede wszystkim muzyka. Przecież też uwielbiamy
              ulicnego narkomana, tylko autora Nagiego lunchu, sąsiada nieroba, tylko
              filmowego Gilberta...

              Inna sprawa, że mowimy o modzie, gdzie ubiory inne niż mainstream są po
              prostu "new, new, new":-P
              • sorbet Re: słowa idut... 24.10.05, 00:20
                zjadało mi "nie":-)
                przecież też nie uwielbiamy... tylko...
              • zettrzy Re: słowa idut... 24.10.05, 00:56
                sorbet napisał:

                > Oczywiście że subkultura, to margines. Inaczej to już nie jest "sub". Bunt,
                > przeciw, rezygnacja wyraża się nie w demolowaniu sklepów, systemów
                > politycznych.... tylko w ubiorach, braniu narkotyki i zniszczeniu siebie. Bo
                > cóż innego może młody człowiek?
                >
                moze wiele innego, np. co poniektorzy hippisi, zamiast kontestowac "system",
                przeniesli sie na wies i zajeli uprawa rozmaitych ziol - dzisiaj te flavored
                teas to jest multimilionowy interes a byli biedacy kupuja sobie wyspy na
                Pacyfiku; ale aby to osiagnac trzeba bylo zrezygnowac z "ideologii" i tego
                przecietny zbuntowany nie potrafi
                polecam "Angry young man" Billy Joela, pieknie ujmuje w piosence historie tych
                roznych subkultur

                > To jest takie "romantyczne przeciwy". Subkultury głoszą, że człowieka jest
                > najważniejszy, nie jego intelekt, stan posiadania....

                a gugu - subkultury glosza ze nalezy nienawidziec tych co maja wiecej od nas bo
                maja wiecej od nas; stan posiadania definiuje wartosc posiadacza; intelekt to
                dla nich wrog naturalny, bo stanowi atrybut ludzi wyksztalconych, a subkultury
                tepia wyksztalcenie; tak w sumie subkultury to bardziej marginesowa - nie
                marginalna w sensie mniejsza, marginesowa w sensie menelowa - czesc kultury masowej

                Poza tym to ikony
                > subkultur porywają ludzi, przede wszystkim muzyka. Przecież też uwielbiamy
                > ulicnego narkomana, tylko autora Nagiego lunchu, sąsiada nieroba, tylko
                > filmowego Gilberta...

                no wiec co uwazamy za subkulture - kelnerke ktora na boku udziela sie jako
                prostytutka bo inaczej nie zarobi na mieszkanie czy majetnego pisarza, niezle
                osadzonego w tzw. spoleczenstwie, ktory owa kelnerke opisze w powiesci? mnie sie
                zdaje ze na tym forum jednak to drugie, bo prawdziwej subkultury nie mamy jak
                zobaczyc no i powiedzmy sobie szczerze - nie jest atrakcyjna

                > Inna sprawa, że mowimy o modzie, gdzie ubiory inne niż mainstream są po
                > prostu "new, new, new":-P

                no tak, ale ubiory subkulturowe byly "od zawsze", czyli odkad pokolenie
                dzisiejszych 20-latkow pamieta, bo w modzie nic sie radykalnie nie zmienilo od
                40 lat
                • sorbet Re: słowa idut... 24.10.05, 15:26
                  Można zarzucić ćpunom, punkom i grungeowcom głupotę, brak odwagi czy lenistwo,
                  bycie marginesem popkultury (popkultura potrafi klonowac wszystko dla potrzeb
                  masowej konsumpcji). Nie można nie dostrzegać wpływów subkultur na kulturę
                  mainstream. I to pozytywne:-) Kulturę tworzą nie tylko profesorowie i doktorzy,
                  wykształceni pisarze i filozofowie, ale i ćpuny, narkomani, punkowcy... To fakt.

                  Czy hippisi, którzy zarabiają miliony na aromatycznych herbatkach czy wpływa
                  na "życie duchowe" milionów? Kiedy mówimy o subkulturze, to chyba jako ruchu
                  społecznym, o jego wpływie, zmianach, które wywołują w społeczeństwie, nie? A
                  nie o tym, że powinni się umyć codziennie i włączyć się w wzorowe życie
                  pięknego i zdrowego społeczeństwa.

                  Zgadzam się że subkultury mówią że należy znienawidzieć pieniędzy, władzy - i
                  ludzi uznających te wartości. Bunt to bunt:-P Nienawiść niewiększa i nie
                  mniej "usprawiedliwiona" niż pogarda ludzi dobrze usytuowanych dla outsiderów.


                  No więc czemu jest przyzwolenie na to aby kelnerka prostytuowała się na boku?
                  Kto, jeśli nie zamożny i wykształcony facet z klasy średniej korzysta z jej
                  usług? Czy oczekuje się od dziecka tej kelnerki, żeby wyrosło na owy szacowny
                  pan z wykształceniem?


                  Oczywiście jeśli patrzymy na wybieg HC YSL, to nic od lat się nie dzieje.
                  Zmiany dokonują się gdzie indziej:-P
                  • zettrzy Re: słowa idut... 25.10.05, 03:57
                    sorbet napisał:

                    > Nie można nie dostrzegać wpływów subkultur na kulturę
                    > mainstream. I to pozytywne:-)

                    te wplywy polegaja wylacznie na czynnosciach typu wlaczenie koloru czarnego do
                    oferty lakieru do paznokci - sa scisle komercjalne i marginesowe

                    > Kulturę tworzą nie tylko profesorowie i doktorzy, wykształceni pisarze i > > >
                    >filozofowie, ale i ćpuny, narkomani, punkowcy...

                    te ostatnia kulture zaczal tepic juz Koch, potem przyszedl Giuliani i dzis ta
                    kultura telepie sie gdzies po ostancach slamsow w Brooklynie - i wydaje mi sie
                    ze dzisiejsza kulture, te autentyczna, tworza firmy marketingowe a nie ludzie
                    wyksztalceni
                    vide sukces "literacki" takich czytadel jak "Diabel ubiera sie u Prady"

                    > Czy hippisi, którzy zarabiają miliony na aromatycznych herbatkach czy wpływa
                    > na "życie duchowe" milionów?

                    nie nie wplyna - oni zycie duchowe olewaja od zarania i interesuje ich wylacznie
                    stan wlasnego konta

                    Kiedy mówimy o subkulturze, to chyba jako ruchu
                    > społecznym, o jego wpływie, zmianach, które wywołują w społeczeństwie, nie?

                    i tu wlasnie lezy ten blad epistemologiczny na ktory zwracam uwage od poczatku -
                    idealistom sie zdaje ze subkultury funkcjonuja w takim samym sensie w jakim
                    dzialali rozni XIX-wieczni ulepszacze swiata, od romantykow po komunistow -
                    tymczasem dzisiejsze subkultury stanowia probe, czasem dosc rozpaczliwa, czasem
                    bardzo udana, adaptacji do nowych warunkow spoleczno-ekonomicznych

                    > Zgadzam się że subkultury mówią że należy znienawidzieć pieniędzy, władzy - i
                    > ludzi uznających te wartości.

                    subkultury nic takiego nie mowia - to mowia rozne popstary w wywiadach dla tiwi,
                    aby miec wieksza popularnosc; zreszta, skoro nienawidza pieniedzy, to czemu ich
                    nie rozdadza ubogim i przeprowadza sie do kawalerki w Brownsville?

                    > No więc czemu jest przyzwolenie na to aby kelnerka prostytuowała się na boku?
                    > Kto, jeśli nie zamożny i wykształcony facet z klasy średniej korzysta z jej
                    > usług?

                    takie przyzwolenie istnieje wylacznie po stronie subkultur, bo to one, widzac
                    rozpaczliwa sytuacje materialna tej dziewczyny, przyjmuja liberalna pozycje;
                    natomiast facet z klasy sredniej, w konfrontacji ze zjawiskiem, zadziwiajaco
                    czesto zacznie krzyczec "gwalt" i dzwonic po obyczajowke
                    przeswiadczenie ze klienci prostytutek rekrutuja sie z klasy sredniej jest
                    anachronizmem z czasow wiktorianskich

                    Czy oczekuje się od dziecka tej kelnerki, żeby wyrosło na owy szacowny
                    > pan z wykształceniem?

                    i tu szok totalny - tak tego sie oczekuje; przysyla sie jej do domu social
                    worker a potem oferuje dziecku np. wojsko gdzie w zamian za pare lat sluzby moze
                    ono skonczyc jakies studia
                    znam paru takich ludzi i musze powiedziec ze niezle im sie powodzi, a o
                    subkulturach nie maja najlepszego zdania

                    > Oczywiście jeśli patrzymy na wybieg HC YSL, to nic od lat się nie dzieje.
                    > Zmiany dokonują się gdzie indziej:-P

                    ja nie widze specjalnych zmian od wielu lat - no w koncu skoro jakies zmiany sie
                    dokonuja to skad sie wziela wojna w Iraku?
      • nancy_callahan Re: O tipsiarach w dzisiejszej Rzeczpospolitej 24.10.05, 13:50
        Od dziś założyc należy nowy wątek. O tipsiarach w w IV Rzeczypospolitej.
      • sorbet "chavellers":-) (ang.) 14.11.05, 12:36
        uk.news.yahoo.com/14112005/140/chavs-force-tourists-exotic.html

        Holidaymakers are seeking ever-more exotic locations to avoid "chavellers", a
        World Travel Market report has revealed.Chavs, typically seen as working class
        and jewellery-loving, are frightening off the middle-class traveller, the
        report found.Julian Rolfe, of research company Synovate, said: "The prospect of
        going somewhere the chavs favour is too awful to contemplate for the middle
        classes."

        "For the middle classes, going somewhere like Chile, Libya or Mozambique has
        real bragging appeal and sets them apart from the crowd.

        "You could say the more affluent are seeking a road less chavelled."

        The report also found that low-cost airlines were dictating how European
        countries performed as tourist destinations.

        Low-fare flights now make up 40% of the total UK air journey market to Europe.

        Estonia has reported British visitor numbers were up 77% on last year after
        EasyJet started weekly trips to its capital city Tallinn.

        Similar booms were seen in Poland, Slovakia, Lithuania and Slovenia.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka