lunedor
16.11.05, 20:19
Bylam wczoraj w butiku z bielizna gdzie wypatrzylam przesliczny komplet.
Poniewaz akurat bardzo sie spieszylam i nie moglam go przymierzyc (a byl tylko
jeden w moim rozmiarze) poprosilam sprzedawczynie, zeby mi go odlozyla do
nastepnego dnia (czyli do dzisiaj) - do zamkniecia sklepu. Obiecalam, ze na
pewno po niego wpadne, ekspedientka ktora mnie zreszta zna bo jestem stala
klientka tego sklepu, zgodzila sie z promiennym usmiechem i odwiesila go na
zapleczu z karteczka rezerwacji.
No i co? Pojechalam tam dzisiaj na pol godziny przed zamknieciem tego
cholernego sklepu i okazalo sie, ze moj komplet zostal wlasnie SPRZEDANY!
Ekspedientka ( inna niz ta wczoraj ) tlumaczyla sie skruszona, ze bylo pol
godziny przed zamknieciem, wiec myslala ze juz po niego nie przyjde, ze
zrezygnowalam!
Powiedzialam jej ze sobie jaja robia ze stalych klientow, ze rezerwacja do
czegos ich zobowiazuje i ze wiecej u nich nic nie kupie. Po czym wyszlam z
tego sklepu, a przed trzasnieciem drzwiami powstrzymal mnie tylko fakt, ze tam
drzwi byly rozsuwane ;-)
Grrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr...