Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Rezygnacja z modnych ubran?

    28.12.05, 16:04
    Wyobrazcie sobie podobna sytuacje: macie 25 lat, skonczone studia w Polsce i
    mozliwosc wyjazdu do USA. Oczywiscie korzystacie z tej szansy - na
    miejscu "czeka" na Was ciezka praca sprzataczki, poczatkowo malo zarabiacie,
    bo nie znacie jezyka. Po rocznym kursie jezykowym plus obyciu wsrod
    Amerykanow, w koncu trafia sie lepszy zarobek - wprawdzie rowniez jako osoby
    sprzatajacej, ale u bardzo bogatych ludzi. Tu tez przez przypadek doszly Was
    sluchy mozliwosci nostryfikacji Waszego polskiego dyplomu w Stanach, ale za
    kolosalna sume 60 tys. dolarow (ta suma to tylko moj wymysl - nie wiem ile
    tak naprawde kosztuje nostryfikacja). I teraz pytanie do Was:
    Zbieracie pieniazki na nostryfikacje wyrzekajac sie wszelkich przyjemnosci,
    w tym modnych ubranek (na ktore Was stac, przy "nowych" zarobkach) czy tez
    korzystacie z pobytu w USA obkupujac sie w modne rzeczy, troszke
    oszczedzajac, by po przypuscmy 6-ciu latach wrocic do kraju?
    Obserwuj wątek
      • totalna_apokalipsa Re: Rezygnacja z modnych ubran? 28.12.05, 16:08
        Nie ma takiej możliwości, żebym wyjechala do jakiegoś kraju, a już szczególnie
        do Stanów nie znając angielskiego:)))))))))
        I za nic nie chciałabym zostać w Stanach mając mozliwośc nostryfikacji nawet
        doktoratu...TRo jest kraj, który jest dla mnie kwintesencją miejsca, w ktorym
        nie chciałabym mieszkać. Drugim takim miejscem jest chyba tylko Workuta na
        Gulagu. Dziękuje:)
      • kochanica-francuza Odkładam 28.12.05, 16:36
        Pod warunkiem, że rzecz się dzieje we Francji. W USA nie chciałabym mieszkać
        nawet za dopłatą. ;-)
        • la.parisienne Oh ma chérie kochanico! 28.12.05, 17:22
          kochanica-francuza napisała:

          > Pod warunkiem, że rzecz się dzieje we Francji. W USA nie chciałabym mieszkać
          > nawet za dopłatą. ;-)

          Ah, kociu przyjedz do mnie, zatrudnie ciebie u siebie i u sasiada. Razem
          wyjdzie ci dniowka 80 euro za 8 godz, 1560 euro netto miesiecznie, 22 dni
          robopczych w miesiacu, zaplacimy ustawow za pol "carte orange", zadaklarujemy
          ciebie, pomozemy wpisac na studia. Tylko przyjesz, kochanie!
          --
          spieprz.aj dziadu
          • kochanica-francuza Re: Oh ma chérie kochanico! 28.12.05, 17:37

            > Ah, kociu przyjedz do mnie, zatrudnie ciebie u siebie i u sasiada. Razem
            > wyjdzie ci dniowka 80 euro za 8 godz, 1560 euro netto miesiecznie, 22 dni
            > robopczych w miesiacu, zaplacimy ustawow za pol "carte orange", zadaklarujemy
            > ciebie, pomozemy wpisac na studia. Tylko przyjesz, kochanie!


            Pocałuj się w dupę.
      • jutka1986 Re: Rezygnacja z modnych ubran? 28.12.05, 16:38
        Stany Zjednoczone to ostatnie miejsce w które chciałabym pojechac. Podobne jak
        poprzedniczka nie wyjechałabym do jakeigoś kraju do pracy nie znając języka.
        nie sprzątałabym w domu jakichś bogaczy, szczególnie amerykanów. Ale gdyby cel
        był inny (np. zbieranie na wyjazd do Nepalu) to bardzo chętnie zrezygnowałabym
        z kupowania modnych ciuchów i zbierała pieniądze. Zresztą kupno modnych ciuchów
        wcale mnie nie uszczęśliwia. Zresztą niemodnych tez. Kupno ciuchów czy
        kosmetyków to dla mnie raczej obowiązek niż przyjemność.
        • pump_it_up Re: Rezygnacja z modnych ubran? 28.12.05, 16:41
          w stanach bym nie chciala zamieszkac, ale zrezygnowalabym z ubran i
          przyjemnosci, zeby moj ewentualny dyplom uznano w UK:))
          • pump_it_up Re: Rezygnacja z modnych ubran? 28.12.05, 16:43
            chociaz i tak z niego zadnego pozytku bym nie miala, bo wybralam najgorszy z
            mozliwych kierunkow... :/. musialabym skonczyc jakas inna szkole w wielkiej
            brytanii, ale wtedy chyba dorobilabym sie po 40stce.
      • inaa1 Re: Rezygnacja z modnych ubran? 28.12.05, 16:42
        też bym nie pojechała do Stanów. a z kupna ciucha to i tak często rezygnuję
        będąc w kraju.
      • totalna_apokalipsa Re: Rezygnacja z modnych ubran? 28.12.05, 16:45
        generalnie nikt na tym forum za dopłatą nie chce jechać do Stanów:)))))
        • miska_malcova Re: Rezygnacja z modnych ubran? 28.12.05, 16:46
          nie, tylko nie Stany!
        • hihihiii Re: Rezygnacja z modnych ubran? 28.12.05, 17:04
          ciekawe dlaczego, moze ze nikt tam nie byl a chcial, i nie wie co traci ;-)

          Nie twierdze, ze najlepszy (coz to w ogole znaczy?) ale wasze "nigdy" bez
          obeznania mnie smieszy.

          USA to piekny ol-brzy-mi kraj, pelen nieokielzanych mozliwosci, ciagna tam
          spryciarze ale i geniusze, najlepsi artysci i naukowcy.

          Rozmaitosc krajobrazu i kultury, oceany, jeziora wielkosci morza, gory, lasy
          jak w Beskidzie, prerie a cisza nad Grand Canion "polyka" nawet ptaki...ludzie,
          i moda jest fantastyczna.

          Szkoda ze niewiele osob ma pelne wyobrazenie, dominuja ploty illegal
          sprzataczek 10-per-hour z depresyjnych mall'ow w Iowa lub szczurow Queens.
          • totalna_apokalipsa Re: Rezygnacja z modnych ubran? 28.12.05, 17:11
            A dlaczego zakładasz, że nikt TAM NIE BYL i dlatego nei che jechać?:)))))
            • hihihiii Re: Rezygnacja z modnych ubran? 28.12.05, 17:22
              totalna_apokalipsa napisała:
              > A dlaczego zakładasz, że nikt TAM NIE BYL i dlatego nei che jechać?:)))))




              bo nikt nie powiedzial ze TAM BYL :-)))))

              a zazwyczaj:
              Stany Zjednoczone to ostatnie miejsce w które chciałabym pojechac."
              też bym nie pojechała do Stanów"
              generalnie nikt na tym forum za dopłatą nie chce jechać do Stanów"


              Osoba ktora tam byla, no moze, na normanych warunkach, takze nigdy by nie
              stwierdzila ze amerykanska moda to VS i GAP. I to tylko jeden z wielu
              wyglaszanych mitow...
              • totalna_apokalipsa Re: Rezygnacja z modnych ubran? 28.12.05, 17:25
                Ale tutaj nie chodzi o modę - chodzi o mentalnośc Amerykanów, ktora dla mnie
                pochodzi z ksiezyca. Byłam i nie chce ponownie, nawet w odwiedziny :))) Po
                prostu ja tego kraju nie trawię, ale tak jak kolezanka powyżej swietnia czułabym
                się na dłużej w Anglii i nie wykluczam,że w końcu pojade tam na dłużej.
                • hihihiii Re: Rezygnacja z modnych ubran? 28.12.05, 17:38
                  jaka mentalnosc?
                  mieszkalam w Anglii mieszkalam we Francji, Polsce, itd, generalnie duzo jezdze,
                  na Sorbonie zawsze klocilam sie ze swym "francuskim" prof-em i nie bylam jedyna
                  co miala problem z jego nacjonalizmem, czy w Ascot problem ze "smrodem", ale
                  fakt, to juz subiektyne co komu przeszkadza.

                  Gdzie bylas i jak dlugo, jakie mialas otoczenie, bo wiesz ze np TX rozni sie od
                  MA jak dzien od nocy, srodowisko ksztaltuje wypaczona "endogamiczna" opinie.
                  • kochanica-francuza Re: Rezygnacja z modnych ubran? 28.12.05, 17:43
                    hihihiii napisała:

                    > jaka mentalnosc?
                    > mieszkalam w Anglii mieszkalam we Francji, Polsce, itd, generalnie duzo jezdze,
                    >
                    > na Sorbonie zawsze klocilam sie ze swym "francuskim" prof-em i nie bylam jedyna
                    >
                    > co miala problem z jego nacjonalizmem

                    chyba było tam więcej profów, na tej Sorbonie? i wszyscy byli nacjonalistami?
                    • hihihiii Re: Rezygnacja z modnych ubran? 28.12.05, 17:47
                      a ty ilu obywateli USA poznalas, ze masz jakas-tam (wlasciwie jaka) opinie?

                      to nie a priori, mieszkalam w tym kraju i spotykalam sie z ludzmi na tyle by
                      cos potwierdzic. Rozumiem, ze ty tez?
                      • kochanica-francuza Re: Rezygnacja z modnych ubran? 28.12.05, 17:51
                        hihihiii napisała:

                        > a ty ilu obywateli USA poznalas, ze masz jakas-tam (wlasciwie jaka) opinie?
                        >
                        > to nie a priori, mieszkalam w tym kraju i spotykalam sie z ludzmi na tyle by
                        > cos potwierdzic. Rozumiem, ze ty tez?

                        to znaczy, że mam obowiązek co najmniej rok mieszkać w jakimś kraju, żeby móc
                        się o nim wypowiedzieć? czegóż ty się kobieto czepiasz? inteligencja może iść w
                        parze z mentalnością 11-latka...
                      • totalna_apokalipsa Re: Rezygnacja z modnych ubran? 28.12.05, 18:08
                        Mam wrażenie, ze wydaje ci sie , że piszesz z dwoma tymi samymi osobami:) Ja i
                        kochanica-francuza to dwie inne osoby- nie wiem, jak jest na Sorbonie, nie
                        byłam, niemniej jednak sadze, że tylu samo nacjonalistów spotkasz na kązdym
                        uniwersytecie, co nie znaczy, że kazdy Francuz to nacjonalista.
                        9 m-cy wystarczyło na przyjrzenie się Amerykanom na tyle, na ile chciałam . I
                        nie chcę więcej. Czy to się komus podoba, czy nie cechują nas narodowe elementy
                        w mentalności - choćby takie jak to, ż e ktośnie może pojac,ż e jestcoś innego
                        poza Ameryką i dla kogo kwintesencją europejskości jest Francja...Czasem to mam
                        wrażneie,ż ep o prostu jedyny kraj , który Amerykanie znają w Europie to
                        Francja. Nie podoba mi się wieczna poza samozadowolenia, nie podoba jedzenie,
                        nie podoba stwierdzenie, że jak będziesz miał samochód i pójdziesz z rodziną w
                        niedzielę do centrum rozrywkowego, to znaczy, że jest ok itp, itd...Po prostu
                        nie podoba mi sie amerykańska kultura, tak jak komuś moze sie nie podobać polski
                        smutek i wieczny pesymizm,kiszona kapusta czy procesja w boże ciało.
                        • totalna_apokalipsa Re: Rezygnacja z modnych ubran? 28.12.05, 18:11
                          I tak na koniec dodam, aby cos unaocznić charakterologicznie. Jedyny kraj za
                          wschodniągranicą, w którym byłam to Ukraina. Jak boga kocham, bieda az piszczy,
                          ale maja coś takiego (ludzie w ogóle), że czujesz, ze z nimi odbierasz na tych
                          samych falach. Nie zabym tu jakies pseudosłowiańskie klimaty łapała - to po
                          prostu w człowieku jest, albo nie, komus amerykański sen odpowieda, dla innego
                          jest koszmarem, ot i wszystko.
                          • hihihiii Re: Rezygnacja z modnych ubran? 29.12.05, 18:58
                            Ok calkowicie rozumiem i przeciez o tym wspominalam, zaleznie od preferencji.

                            Mnie zajelo pare lat by odkryc, ze w tym kraju mozna czuc sie jak na jakims
                            Mokotowie (to w odpowiedzi na problemy "kulturalno-zywnosciowe" na ktore
                            narzekalas) Okazalo sie ze przy dobrej lokalizacji mozna kupic wszystko.
                            Wybierac sklepy typu Whole Foods www.wholefoods.com/ ktory sprzedaje nie
                            tylko organic(bio) ale i oferuje produkty z calego swiata. Jak chce to jem
                            polski radamer na chrupiacej bulce prosto z piekarni.

                            O rozrywke kulturalna mieszkajac w wiekszych miastach to chyba nie mozna
                            narzekac!

                            Reszta jak juz wspomnialam, to od ciebie zalezy jak bedzie wygladalo zycie bo
                            kulturalnych ludzi( jak i emigrantow - naukowcow, artystow itd itp) jest bardzo
                            duzo (stad wspominalam konserwatywny Boston aka mekka Europy).
                        • hihihiii Re: Rezygnacja z modnych ubran? 28.12.05, 18:25
                          Ok rozumiem...
                          ale czy to oznacza, ze skoro znajac rodzine w stanie X poznalas rodzine w
                          kazdym pozostalym...w kraju rownym Europe? I ze to ogranicza twoje wlasne
                          decyzje? Boston a Huston to dzien i noc.

                          Sama wyglosilas zdanie "co nie znaczy, że kazdy Francuz to nacjonalista".
                          Sterowanym dzieckiem nie bedziesz przez cale zycie a nic nie stoi na
                          przeszkodzie, by swe wlasne wychowac w dowolnej metodzie.

                          Jedzenie...temat rzeka...to nie tylko $1.50 american cheese na puchatej bulce z
                          Ohio lat 70.
              • sumire Re: Rezygnacja z modnych ubran? 28.12.05, 17:30
                O rety no, cały świat jest zbudowany ze stereotypów. Ja byłam i też sobie nie wyobrażam zamieszkania tam, a już na pewno nie wspomnianej ścieżki kariery (zresztą nie chciałabym zamiatać w żadnym, żadniutkim miejscu na świecie poza własnym domem). Nie zachwyca mnie amerykański styl - ani ubierania się, ani zachowania, ani jedzenia. Ale cóż, z nowojorskimi wyższymi sferami nie miałam okazji obcować ;))
          • kochanica-francuza Re: Rezygnacja z modnych ubran? 28.12.05, 17:19

            > sprzataczek 10-per-hour z depresyjnych mall'ow w Iowa lub szczurow Queens.



            I to te illegalne sprzątaczki i szczury Queens plotkują o infantylnej
            mentalności Amerykanów?

            Oczywiście , że Stany mają przepiękną przyrodę... ale to nie wystarczy, żebym na
            co dzień chciała obcować ze społeczeństwem duchowych jedenastolatków.

            Poza tym Francja ponad wszystko. I już.
            • hihihiii Re: Rezygnacja z modnych ubran? 28.12.05, 17:26
              szczerze, bylas? wiesz?
              skad przekonanie ze Europa ma monopol na inteligentnych ludzi?
              • kochanica-francuza Re: Rezygnacja z modnych ubran? 28.12.05, 17:39
                hihihiii napisała:

                > szczerze, bylas? wiesz?
                > skad przekonanie ze Europa ma monopol na inteligentnych ludzi?

                Mylisz dwie rzeczy: występowanie inteligentnych ludzi w populacji i mentalność
                społeczeństwa jako grupy.
                • hihihiii Re: Rezygnacja z modnych ubran? 28.12.05, 17:42
                  Problem mentalnosci rozwinelam wyzej.

                  Dalej nie odpowiedzialas skad wiesz i czy bylas, by jakos (sensownie) uzasadnic
                  swoja opinie.
                  • kochanica-francuza Re: Rezygnacja z modnych ubran? 28.12.05, 17:46
                    hihihiii napisała:

                    > Problem mentalnosci rozwinelam wyzej.

                    Tak, z twojego postu wynika, że wszędzie czujesz się tak samo... No cóż, po
                    prostu inaczej odbieramy świat.


                    >
                    > Dalej nie odpowiedzialas skad wiesz i czy bylas, by jakos (sensownie) uzasadnic
                    >
                    > swoja opinie.

                    Z prasy społeczno-politycznej. Czytam artykuły i między wierszami. Sensownie? To
                    znaczy jak? MOgę uzasadnić emocjonalnie, ale rozumiem, że to ci nie wystarcza...?
                    • hihihiii Re: Rezygnacja z modnych ubran? 28.12.05, 17:52
                      kochanica-francuza napisała:
                      Z prasy społeczno-politycznej. Czytam artykuły i między wierszami. Sensownie? To
                      znaczy jak? MOgę uzasadnić emocjonalnie, ale rozumiem, że to ci nie
                      wystarcza...?"

                      ok to wiele tlumaczy, faktycznie mamy inny punkt widzenia, takze podejscia, bo
                      jak juz zaznaczylam, co znaczy "najlepsze"..? ale nikt nie bierze tego pod
                      uwage tylko "wsiada".

                      Ja swoja opinie ksztaltuje na wlasnym doswiadczeniu a nie cudzych artykulach,
                      biorac pod uwage pelna bledow prace redaktorow, to powodzenia.
                      • kochanica-francuza Nie rozumiem 28.12.05, 17:55

                        > Ja swoja opinie ksztaltuje na wlasnym doswiadczeniu a nie cudzych artykulach,
                        > biorac pod uwage pelna bledow prace redaktorow, to powodzenia.

                        to znaczy że nie mam prawa kształtować swoich opinii na podstawie mediów? jeżeli
                        np. media napiszą, że X jest aferzystą, to nie mogę im wierzyć, tylko powinnam
                        osobiście wdać się w interesy z X?

                        • hihihiii Re: Nie rozumiem 28.12.05, 18:04
                          dziecko, oczywiscie, ze jest to jakies zrodlo by opinie ksztaltowac (skoro nie
                          masz innego wyjscia) bedzie nie wlasna a kierowana i czy prawdziwa? Nie chcesz
                          miec wlasnego zdania? Troche jak hasla "wrog kusi coca cola"...Troche dystansu
                          do przyjmowanej papki...
                          • kochanica-francuza Re: Nie rozumiem 28.12.05, 18:34
                            hihihiii napisała:

                            > dziecko, oczywiscie, ze jest to jakies zrodlo by opinie ksztaltowac (skoro nie
                            > masz innego wyjscia) bedzie nie wlasna a kierowana i czy prawdziwa? Nie chcesz
                            > miec wlasnego zdania? Troche jak hasla "wrog kusi coca cola"...Troche dystansu
                            > do przyjmowanej papki...

                            Taaaa najlepiej to nawiązać do komucha, żeby obrazić rozmówcę...


                            Coca coli nie piję, bo to szajs.


                            Twoja opinia o 99% zjawisk w takim razie również jest kierowana, bo nie
                            zbadałaś ich osobiście.
                            • hihihiii Re: Nie rozumiem 28.12.05, 18:50
                              ?

                              Nie wiem po co to zaperzenie, omawiamy Zachod, wiec dla rownowagi... najblizszy
                              przyklad.

                              Jesli chodzi o media, no wybacz, np po odfiltrowanych wiadomosciach w
                              radzieckiej czy to whatever, tv nic sie nie nauczylas?

                              Nic nie zrozumialas.
                              Zachowaj dystans, to nie wyscig w doswiadczeniu.
                          • kochanica-francuza Re: Nie rozumiem 28.12.05, 18:35

                            > miec wlasnego zdania? Troche jak hasla "wrog kusi coca cola"...Troche dystansu
                            > do przyjmowanej papki...

                            A "american dream" i reklamy coca coli to nie papka? Czy ja pisałam, że autorzy
                            tych artykułów byli wrogo nastawieni do USA?
                            • annie_laurie_starr Re: Nie rozumiem 28.12.05, 18:50
                              Nie mozna wszystkich zjawisk spolecznych, georgaficznych, modowych i jeszce tam
                              jakichs sprawdzic osobiscie, bo by nie starczylo na to zycia.
                              • hihihiii Re: Nie rozumiem 28.12.05, 19:10
                                Nie chodzi o rywalizacje kto wiecej widzial, ale o dystans do cudzej opinii.
                                Jedynie z wlasnego doswiadczenia mozna byc 100% pewnym. Media moga byc
                                najbardziej przebiegle:-)
                              • kochanica-francuza Re: Nie rozumiem 29.12.05, 16:00
                                annie_laurie_starr napisała:

                                > Nie mozna wszystkich zjawisk spolecznych, georgaficznych, modowych i jeszce tam
                                >
                                > jakichs sprawdzic osobiscie, bo by nie starczylo na to zycia.

                                o tymże piszę, nie mogę osobiście jechać do Burkina Faso i sprawdzić, czy
                                RZECZYWIŚCIE brutalnie wykorzystuje się tam dzieci w wojnie domowej i czy ich
                                pobyt w obozie przejściowym (po uwolnieniu od tego losu) RZECZYWIŚCIE kosztuje
                                tyle, ile podaje Unicef - muszę wierzyć UNicefowi...

                                Jeżeli prasa pisze, że w tym roku w Kanadzie pojawiło się więcej niedźwiedzi, to
                                jak mam to sprawdzić???
                                • hihihiii Re: Nie rozumiem 29.12.05, 18:44
                                  RZECZYWIŚCIE kosztuje
                                  > tyle, ile podaje Unicef - muszę wierzyć UNicefowi..."

                                  Dziecko, nie "wierz" ale "wiedz" - to jest roznica.

                                  W tej "cheating culture" zrodlo jest istotne, ale dalej moga zdarzac sie bledy.
                                  To tylko ludzie, np znana afera Stephen Glass z New Republic, ktory za
                                  milionowe wynagrodzenia pisal zupelnie falszywe artykuly publikowane na
                                  pierwszych stronach roznych znanych magazynow. (udalo mu sie ominac proces
                                  sprawdzania zrodel), Albo Jack Kelley ktory preparowal historie z Balkan lub
                                  Srodkowego wschodu, Michael Finkel - niewolnicy na Mali...itd.
                                  Przyklad z coca cola, lub TV (wiadomosci) celowo dalam po aferze w latach 80/90
                                  kiedy okazalo sie jak publika w zwiazku radzieckim byla manipulowana przez
                                  media, a ty tylko zauwazylas zupelnie bez sensu i nie na temat ze "o komuch".
                                  WTF??

                                  Z premedytacja kaczki dziennikarskie, chochliki drukarskie lub niekompetencja i
                                  slaby research. Jak czytam plotki z polskich magazynow tyczacych vip w US i
                                  widze jak malolaty naiwnie w to wierza to mi sie odechciewa. Zachowaj dystans
                                  bys potem nie gadala glupot jak teraz, swiecie przekonana wyglaszajac jakies
                                  bzdury o 11 nastoletnich mentalnosciach (???) w kraju w ktorym nigdy nie bylas,
                                  i to na podstawie jakiegos redaktorka ktory za 560 zl skleci "urban legend"
                                  moze po tygodniowym pobycie w punkcie x (oby i tyle).

                                  Nawet moj punkt widzenia jest inny od dziewczyn ktore byly w tym kraju, a ty
                                  tak gladko "znasz" cale US by o to walczyc.
                • annie_laurie_starr nostryfikacaja dyplomu 28.12.05, 17:51
                  Nostryfikacja dyplomu nie kosztuje 60 tysiecy dolarow. Mnie kosztowala jakies
                  $ 300. Ewaluacja dyplomu zajmuje sie kilka instytucji w Stanach i to nie sa
                  duze pieniadze. Natomiast jesli ktos jest dajmy na to lekarzem czy
                  psychologiem, to musi chyba zdawac jakies egzaminy kompetencji, zeby pracowac w
                  zawodzie. Ale to tez nie kosztuje 60 tysiecy. Za 60 tysiecy to mozna w USA
                  zrobic BA w Georgetown i jeszcze MA w Johns Hopkins.

                  W moim przypadku, jakiekolwiek prace mialam w Stanach to nikt mnie nie pytal o
                  nostryfikowany dyplom, tylko mi na slowo wierzono, ze mam wyzsze
                  wyksztalcenie. Poza tym nikt ne wymagal ode mnie zaswiadczenia, ze znam
                  angielski, bo to bylo oczywiste w rozmowie. Byly to prace umyslowe, raczej na
                  stanowiskach asystenckich niz manadzerskich, wiec cuda to nie byly.;)

                  Jestem w stanie wyobrazic sobie rezygnacje z pewnej dozy przyjemnosci, zeby na
                  przyklad robic doktorat w USA, lub szkole prawnicza, ale na pewno nie bylabym w
                  stanie pozbawic sie przyjemnosci ciuchowych. Za stara jestem, zeby sie
                  poswecac az tak i klasc wszystko na jedna karte.
            • la.parisienne Re: Rezygnacja z modnych ubran? 28.12.05, 18:57
              kochanica-francuza napisała:

              >
              >
              >
              > Poza tym Francja ponad wszystko. I już.
              Masz swita racje kochanico, przyjedz do mnie, juz ci zrobima propzycje placowa.
            • felinecaline Re: Rezygnacja z modnych ubran? 28.12.05, 22:30
              Kochanico, Dzieki w imieniu Francji (nawet z Paryzewem wlacznie). Tak sie
              sklada, ze studiowalam tu medycyne od 4 roku, bo 3 lata studiow w Prlu mi
              zaliczono i w czasie tej orki rzeczywiscie nie tyle "zaciskalam pasa" (bo zywil
              mnie maz a wlasciwie zywil i ubieral, bo pracujac w pewnej firmie odziezowej
              mial ogromne ulatwienia) ale na ciuchy i analizowanie ewolucji mody z sezonu na
              sezon nie mialam ani czasu ani ochoty, nosilam to, co mi sie "nawinelo" jak juz
              sie raz na jakis czas dalam wyciagnac na zakupy, nigdy jakos nie mialam
              wrazenia, ze "odstaje" na niekorzysc w porownaniu ze znajomymi. Potem byly kata
              splacania kredytu i tez nie ubieralam sie u Diora czy Chanel a wlasnie
              naprzyklad "u tej obrzydliwej Jacqueline Riu", teraz wiekszosc dnia spedzam
              w "blokowej" pizamce majac wybor miedzy turkusowa a zabiozielona ale odkad moj
              pan bankier nie zgrzyta zebami pod koniec miesiaca na widok stanu mojego konta
              kupuje to, co mi wpada w oko kiedy akurat cos mi w to oko wpadnie nie czekajac
              na promocje czy przeceny.Ciagle jednak przydaja mi sie mezowe "dojscia"
      • nadinka_nadinka kompletnie od czapy, znaczy off topic ;-) 28.12.05, 19:01
        tak a propos usa to chcialabym pojechac na alaske. nie na stale, ale na np. pol
        roku. z ciekawosci. chyba nawat bardziej niz do nowej zelandii ;-)
      • tralalumpek Re: Rezygnacja z modnych ubran? 28.12.05, 19:08
        nigdy nie sprzatalam u zadnych ludzi na zachodzie, ani biednych ani bogatych
        nostryfikowalam dyplom wiele lat temu (nascie) ale nie za pieniadze tylko za
        zdane egzaminy, jak wielu ludzi w austrii ktorym chcialo sie to robic
        bezsensowny jet ten post, w zasadzie raczej bardziej glupi niz bezsensowny
      • cioccolato_bianco Re: Rezygnacja z modnych ubran? 28.12.05, 21:33
        ja bym w ogole nie pojechala ani do stanow ani nigdzie zarabiac sprzatajac. od
        tego trzeba zaczac.
        • miska_malcova Re: Rezygnacja z modnych ubran? 28.12.05, 21:40
          w zasadzie tez powinnam od tego zacząć.
          Moja kuzynka we Włoszech nostryfiowała dyplom i też nic za to nie płaciła, ale
          zdawała egzaminy, które były trudne, ale je zdała.
      • convalya Re: Rezygnacja z modnych ubran? 28.12.05, 21:37
        Część pieniędzy wydałabym, część bym odłożyła żeby mieć z nich pozytek w
        Polsce, do której wróciłabym - ale nie po sześciu latach, bo pewnie
        wytrzymałabym tam góra dwa.
        • big2.munich Re: Rezygnacja z modnych ubran? 28.12.05, 22:02
          Rozpetalam ciekawa dyskusje..
          Cala sytuacja jest fikcyjna, choc nie tak do konca. Wybralam USA, bo
          dowiedzialam sie z drugiej reki, iz za nostryfikacje trzeba slono zaplacic
          (przynajmniej podobno tak jest w Nowym Jorku?), no i to nie Europa, czyli
          daleko do domu. I poprostu bylam ciekawa Waszych odpowiedzi - czy bylybyscie w
          stanie zrezygnowac z fajnych ciuszkow dla osiagniecia "wyzszego" celu, na
          dodatek ciezko pracujac.
          • sumire Re: Rezygnacja z modnych ubran? 29.12.05, 11:36
            Pewnie, że tak. Ciuszki to nie najważniejsza sprawa. Teraz na przykład trudny
            zakupowo rok przede mną ;))
      • fergie18 Re: Rezygnacja z modnych ubran? 28.12.05, 22:45
        a ja nie byłam w usa a chciałabym bardzo tam pojechac, nawet mycie kibli otyłym
        bogaczom mnie nie odstrasza...za TAKĄ kasę...
      • zettrzy Re: Rezygnacja z modnych ubran? 29.12.05, 04:33
        jeju, co za abstrakcja...
        w Stanach jest tak latwo i tanio odstawic sie w ciuchy w dowolnym stylu, ze
        nawet zebrak moze wygladac jak gwiazda z Hollywood... co mowie, zwazywszy obecne
        trendy, gwiazdy staraja sie wygladac jak zebracy, wiec o co idzie? kraj gdzie za
        grosze mozna nabyc pelen zestaw kosmetykow, byc moze nie z najwyzszej polki, ale
        totalnie funkcjonalnych i glamorous, w kazdej wiejskiej aptece; kraj gdzie za
        grosze mozna strzelic sobie pelna garderobe w najbardziej odblaskowych kolorach,
        taka jaka pozniej ogladamy w linkach "patrzcie jaka sliczna sukienka" na forum Moda
        dodajmy ze sprzataczki bardzo dobrze zarabiaja, bo nikt nie chce sprzatac i
        trzeba przeplacac aby naklonic ludnosc do takich czynnosci (ja np. place $100 za
        dzien, co jest i tak mniej niz gdybym wziela kogos z agencji), wiec pytanie robi
        sie totalnie od sciany: w opisanym ukladzie zbieramy na co tam I obkupujemy sie,
        a po przyjezdzie do kraju mamy najbardziej wystrzalowa garderobe w calym
        wojewodztwie
        tak prywatnie, to nie wyobrazam sobie jak mozna mieszkac w Stanach i nie miec na
        ciuchy, nawet jesli sie zarabia na zycie wylawianiem grosiwa z publicznych fontann
        • barbie26 Re: Rezygnacja z modnych ubran? 29.12.05, 19:29
          byłam w Stanch prawie miesiąc czysto turystycznie. Bardzo chciłabym jeszcze raz
          tam wrócić ponownie na urlop. Europe zwiedziłam prawie całą. I duzo bardziej
          podobało mi sie w USA.
      • regata7 Re: Rezygnacja z modnych ubran? 29.12.05, 10:19
        a nie lepiej po prostu nauczyć się i zdać egzaminy?
        i w ten sposób nostryfikować dyplom...

        a ganianie "po sklepach" i kupowanie ciuchów modnych jeden sezon jest akurat
        zajęciem, z którego rezygnuję dobrowolnie i z przyjemnością :-)
        • big2.munich Re: Rezygnacja z modnych ubran? 29.12.05, 10:41
          Ale dzieki tej dyskusji mozna sie bylo kilku ciekawych rzeczy dowiedziec.
          Tak, tak Zetrzy - Polki potrafia. Nawet w gorze pozornych szmat, wyszukamy
          sobie bardzo fajne rzeczy. Czego o innych nacjach nie mozna powiedziec. Niemki
          np. maja ogromne mozliwosci za male pieniadze sobie swietne rzeczy wyszukac,
          ale niestety - porazka. Wyjatek - moim zdaniem dobrze/elegancko sa ubrane
          kobiety grubo po 40-stce z "grubym" portfelem. Ale to nie sztuka, jesli sie
          zatrudni styliste.
          Sorry, teraz pytanie z innej beczki - a jak to jest z "green card" - slyszalam,
          ze tez mozna kupic "na lewo" za ok. 8.000 dolarow. Ale to chyba nie jest takie
          proste, co? Wiem, to nie o modzie, ale prosze o odpowiedz.

          • aniabos Re: Rezygnacja z modnych ubran? 29.12.05, 12:29
            Pytanie bylo niefortunnie sformulowane. Zamiast po prostu zapytac "czy poswiecilybyscie zakupy
            ubraniowe zeby oszczedzac na jakis wyzszy cel, np. edukacje?", stworzylas jakas mityczna historie,
            zupelnie nie przystajaca do rzeczywistosci. Jak juz bylo napisane, ewaluacja dyplomu kosztuje kilkaset
            dolarow, nostryfikacja (np. dyplomu lekarskiego) polega na zdaniu egzaminow, ktore wprawdzie do
            latwych nie naleza, ale pieniezne koszty znowu ida tu w setki a nie w dziesiatki tysiecy. A jesli sie chce
            np. pracowac naukowo, to zadna nostryfikacja doktoratu nie jest potrzebna, pisze sie po prostu
            zyciorys i wpisuje sie z jakiej szkoly w Berlinie czy innym Acapulco masz ten doktorat. A poza tym, jak
            juz napisala Zettrzy, ubrania sa w Ameryce na tyle tanie, ze pasja ciuchowa nie oznacza koniecznosci
            rezygnacji z zadnych ambicji zyciowych. I nie dlatego, ze "Polka potrafi", tylko po prostu ubrania sa
            niedrogie w stosunku nawet do skromnej pensji.

            O kupowaniu Green Card za pieniadze niestety nic nie umiem powiedziec, bo nie mam w ogole zadnych
            kontaktow ani informacji nt. swiata przestepczego.
          • zettrzy Re: Rezygnacja z modnych ubran? 29.12.05, 16:22
            o Green Card zapytaj na jakims forum polonijnym, oni tam maja tak fantastyczne
            informacje na tak egzotyczne tematy ze ktos murowanie bedzie wiedzial

            co do "Polki potrafia", bylam lekko sarkastyczna z ta odblaskowa garderoba, bo
            ciuchy sa owszem latwo dostepne, ale czesto rowniez w guscie nazwijmy to Canal
            Street Glamour, ale nie o to chodzi - chodzi o to ze MOZNA je miec bez
            poswiecen; te super modne sa z reguly najtansze, bo producenci tanich ciuchow
            zawsze ida na wyrazny styl a nie na jakosc
      • super.kinia Re: Rezygnacja z modnych ubran? 30.12.05, 09:46
        cos brdury gadasz, jak ktoś skończył studia, to jest mało prawdopodobne, że nie
        zna w ogóle języka, to po pierwsze. Po drugie, to jakaś totalna bujda, że Polka
        może tylko i wyłącznie sprzątać - jak miałam 19lat spakowałam się i pojechałam
        sobie do stanów, bez studiów, tylko z polską maturą i niedokończonym 1 rokiem
        studiów, robiłam różne rzeczy, ale nigdy nie sprzątałam.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka