Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Zalew flejtuchow

    16.08.08, 13:43
    wiadomosci.onet.pl/1502455,2679,2,kioskart.html
    Swieta prawda.
    Obserwuj wątek
      • chocklit Re: Zalew flejtuchow 16.08.08, 14:03
        no w Polsce to i tak nie jest tak źle. Pojedź do Austrii, Niemiec
        czy USA, to dopiero zobaczysz prawdziwy zalew flejtuchów.
        • gabrielafrancuz Re: Zalew flejtuchow 16.08.08, 14:08
          Moja mama, dobrze pamiętająca lata 60-80 mówi, że ludzie musieli się wtedy
          bardziej starać o materiały, szyto na maszynie...
          Dziewczyny, np moja siostra sama projektowała sobie sukienki i bluzki.
          Im mniej wysiłku, im bardziej jest wszystko podane na tacy, tym większe lenistwo
          w kwestii doboru elementów stroju.
          • black_magic_women Re: Zalew flejtuchow 16.08.08, 14:23
            Boje sie,że każdy kto chociaż w pewnym stopniu podpisze sie pod tym artykułem
            zostanie uznany za moher i ciemnogród.A mimo to ja napisze,że lubię pewne
            konwenanse,zwyczaje itp.Nawet jeśli miałyby służyć tylko temu,żebym je łamała.
            Na Fm w co drugim wątku pada hasło"noś co ci sie podoba","jak można oceniać
            ubiory innych ludzi?!skandal","za granica chodzą w piżamach po ulicy i nikogo to
            nie dziwi,tylko u nas..."

            Ciekawe jak rozwinie sie ten wątek;)
            Gatti di Roma personal.inet.fi/private/sari.osterman/postcrossing400/gatto5.jpg
            • sabriel Re: Zalew flejtuchow 16.08.08, 14:31
              Nie można popadać w skrajności.Noś co ci się podoba,ale są tego pewne granice.W
              koszuli nocnej i wałkach na głowie nie wychodzi się na ulicę.
              • nessie-jp Re: Zalew flejtuchow 16.08.08, 15:58
                Ale właśnie kiedyś się wychodziło
            • lady_agrest Re: Zalew flejtuchow 16.08.08, 14:34
              przepraszam, ale ten artykuł jest banalny
              jakieś nudne wywody sfrustrowanego faceta klasy średniej
              pisze o braku stylu i niechlujstwie a wstawia zdjęcie dziewczyny z harajuku...
              i jeszcze ". Ale jedno pytanie bywa zwykle pomijane: "Co o twoim wyborze sądzą
              inni?".

              a co mnie to obchodzi?!mam sie ubierać tak,żeby innym sie podobało? czy może
              żeby mnie sie podobało i żebym czuła się w tym dobrze?

              dlaczego ludzie nie mają prawa do własnego stylu, jaki by nie był? dlaczego ten
              sfrustrowany facet chce ubrać wszystkich w jednakowe biało-czarne uniformy?
              ja rozumiem,że niechlujstwo, wylewające sie brzuchy ,gumka z majtek wystająca -
              to wszystko wygląda źle i powinno być tępione
              ale niechlujstwo ,a styl to dwie różne rzeczy

              więc może niech pan filozof od siedmiu boleści wstawi fotke jakiegoś menela i
              opisze brak higieny , a nie to że denerwują go ludzie ubrany w różnych stylach
              • dvt Re: Zalew flejtuchow 16.08.08, 14:48
                Ale jemu nie chodzi o niechlujnosc jako antystyl, bunt, tylko jej ponadczasowa
                postac. W czasach, kiedy kazdego stac na nowe ciuchy.

                Styl to rzecz dyskusyjna: pare dni temu szlam ulica za facetem sporej postury ok
                30-stki, dosc otluszczonego, pan byl ubrany w podwiniete 3/4 gatki i bardzo
                obcisly sweterek z dlugim rekawem. Czerwony. I japonki. Sweterek bosko
                podkreslal baleronowate ramiona. Doprawdy, na taki widok libido spada do zera.
                • xtrin Re: Zalew flejtuchow 16.08.08, 15:01
                  dvt napisała:
                  > Doprawdy, na taki widok libido spada do zera.

                  Być może pan ten ubierając się nie miał na celu podbijać Twoje libido.
                • dvt Re: Zalew flejtuchow 16.08.08, 15:24
                  Oczywiscie ze nie :-) Mimo to dalej sie zastanawiam, czemu ludzie rozmyslnie
                  popelniaja taki autosabotaz.
                • madnouse Re: Zalew flejtuchow 17.08.08, 17:19
                  i tu pojawia się pytanie: po co się ubieramy.
                  Może ten akurat facet nie zamierzał nikomu podnosić libida.
        • dvt Re: Zalew flejtuchow 16.08.08, 14:37
          Mieszkam obecnie w polnocnej Anglii i w wielu miejscach ludzie na ulicy
          wygladaja jak obywatele PRL za mojego wczesnego dzieciectwa (poczatek lat 80). I
          straszne, i smieszne.

          I nie jest prawda, ze ludzie tu nie zwracaja uwagi na cudzy wyglad: wlasnie ze
          jak wyjde z domu odziana zupelnie zwyczajnie, acz schludnie, koszula, sportowa
          marynarka babska plus jakies korale, dzinsy - ogladaja sie z rozdziawionymi
          gebami, jakby nigdy czegos takiego nie widzieli. Normalnosc, nawet ta nudna,
          budzi juz wieksze kontrowersje niz nienormalnosc.
          • black_magic_women Re: Zalew flejtuchow 16.08.08, 14:41
            dvt napisała:


            > Normalnosc, nawet ta nudna,
            > budzi juz wieksze kontrowersje niz nienormalnosc.


            Czym można szokować(w kulturze,sztuce,a nawet ubiorze)skoro wszystko już
            było?Zostaje normalność i codzienność
            • dvt Re: Zalew flejtuchow 16.08.08, 14:52
              To paradoksalne, bo ubierajac sie tak, zeby sie nie rzucac w oczy (co bylo moim
              celem), rzucilam sie w oczy.
      • kot_w_zimie Re: Zalew flejtuchow 16.08.08, 15:50
        chodzi chyba o to, że nadmierny indywidualizm powoduje rozpad więzi społecznych,
        a przestrzeganie konwenansów jest wyrazem troski o zbiorowość i afirmacją
        dojrzałości- starsi mają nad młodymi przewagę doświadczenia. Może i coś w tym
        jest...
        Jednak trudno się dziwić współczesnemu dążeniu do wygody - w takich np. latach
        60-tych życie toczyło się wolniej, kobiety często nie pracowały zawodowo, więc
        chciało się im krochmalić te kołnierzyki czy fastrygować fałdy spódnicy przed
        każdym schowaniem do szafy... No i flejtuchowatość też można różnie definiować-
        w tamtych czasach w wielu domach nie było łazienek czy ciepłej wody...
        • dvt Re: Zalew flejtuchow 16.08.08, 16:06
          A niech sie rozpadaja w diably...

          Wygoda ponad wszystko - mozna ubierac sie wygodnie ale z jajem.
          • kot_w_zimie Re: Zalew flejtuchow 16.08.08, 16:14
            dvt napisała:

            > A niech sie rozpadaja w diably...

            No ale gdyby tamten gostek miał więcej szacunku dla potencjalnych przechodniów,
            to nie włożyłby obcisłego sweterka na swoje otłuszczone ciało ;)
            • dvt Re: Zalew flejtuchow 16.08.08, 16:18
              I to wlasnie jest wygoda z odjetymi jajami, bo z potencjalnie fajnego goscia
              przeobrazil sie w bezplciowa czerwona galaretke.
              • kot_w_zimie Re: Zalew flejtuchow 16.08.08, 16:25
                więc wychodzi na to,że nie dobre wychowanie powinno wyznaczać granice, a
                potrzeba atrakcyjności seksualnej
            • maudesme Re: Zalew flejtuchow 16.08.08, 22:55
              i odwracając - a może byłoby lepiej gdyby potencjalni przechodnie mieli więcej
              szacunku dla człowieka, i nie oceniali go powierzchownie czyli tylko po ciuchach? ;>
              • johnny-kalesony Re: Zalew flejtuchow 17.08.08, 00:48
                Nie każdy jest chirurgiem, dostrzegającym tylko wnętrze.


                Pozdrawiam
                Keep Rockin'
                • maudesme Re: Zalew flejtuchow 17.08.08, 14:02
                  tru, z tym, że chodziło mi jedynie o odwrócenie sytuacji ;)
      • nessie-jp Re: Zalew flejtuchow 16.08.08, 16:04
        "Normą były też ufarbowane włosy."

        To zdanie mnie rozłożyło na obie łopatki :)))) No tak, ufarbowane włosy to
        rzeczywiście straszliwa flejtuchowatość!

        Nieszczęsny autor miał nieszczęście oglądać paradę chavs i chavettes, czyli, o
        ile się nie mylę, nizin społecznych. Podobnym szokiem byłoby dla starszego,
        odpicowanego pana przyglądanie się naszym rodzimym tipsiarom ze spalonymi
        brzuchami wylewającymi się znad spódnic-łonówek i spod minitopów wysadzanych
        świecącymi paciorkami. Z pazurami do kolan, z niedbale (!) rozjaśnionymi, wręcz
        spalonymi ługiem włosami. Pamiętam do dzisiaj, jak straszliwie bulwersowały się
        leciwe nauczycielki na widok chłopaków z irokezem na głowie i kolczykiem w
        jednym uchu
        • dvt Re: Zalew flejtuchow 16.08.08, 16:12
          Sadzac po powszechnosci tego 'looku' w UK mozna wniesc, ze cala Anglia (no,
          przynajmniej to, co lazi po ulicy), to nizina spoleczna. Arystokracja nie
          pojawia sie na high street. A moze sie pojawia, zamaskowani milionerzy pomykaja
          w dresikach :)
          • nessie-jp Re: Zalew flejtuchow 16.08.08, 16:34
            dvt napisała:

            > Sadzac po powszechnosci tego 'looku' w UK mozna wniesc, ze cala Anglia (no,
            > przynajmniej to, co lazi po ulicy), to nizina spoleczna.

            Bo tak to jest, niestety, że nizin jest znacznie więcej niż wyżyn. Niziny
            społeczne to podstawa trójkąta, rozległe, niezbadane połacie. A my arystokratki
            odzieżowe kulimy się na samym czubku tego trójkąta w naszych schludnych i
            eleganckich strojach :)))

            Weź też po uwagę, że "kiedyś" biedota ubierała się lepiej, bo... donaszała
            rzeczy po bogatych. Bo nie było w ogóle innych strojów, niż sukienka dla
            kobiety, garniturek dla mężczyzny. No i oczywiście ludzie musieli o te
            nieszczęsne second-handy po wyżynach społecznych bardzo dbać, ciągle czyścić,
            prać, prasować
            • jj1978 Re: Zalew flejtuchow 16.08.08, 16:45
              nigdy nie widzialam takich pan w Polsce ale to nie znaczy ze tak nie
              bylo - wydaloby mi sie to chyba bardziej smieszne niz niechlujne:)
              autor artykulu poszedl sobie chyba do dzielnicy gdzie nie mogl sie
              spodziewac czygos innego wiec wyszedl artykol adekwatny do
              przyjetych zalozen. niechlujstwo w Hackney i odpowiednikach musi
              wygladac inaczej niz w Richmond i Chelsea:)
      • xtrin Re: Zalew flejtuchow 16.08.08, 16:41
        Nie za bardzo rozumiem co autor miał na myśli.

        "Flejtuch" kojarzy mi się z brakiem higieny. Ale opisywani przez pana autora
        ludzie na brudnych chyba nie wyglądali.
      • jaka.to.melodiaa Re: Zalew flejtuchow 16.08.08, 21:29
        "Wolności nie można i nie powinno się odbierać. Być może jednak powinniśmy spytać: po co nam wolność?"
        "Ciągle słyszymy: "Rób, jak uważasz". "Mów, co myślisz". "Jedz, kiedy chcesz". "Noś, co ci się podoba". Ale jedno pytanie bywa zwykle pomijane: "Co o twoim wyborze sądzą inni?".

        straszne.
      • nie_lubie_muminkow Re: Zalew flejtuchow 17.08.08, 01:38
        To jest dosc trudny temat :) Przyznaje, ze do konca nie wiem co o tej
        "flejtuchowatosci" sadzic.

        Z jednej strony sama nie przykladam raczej uwagi do tego, czy moj stroj sie
        komus podoba, bo to ja mam sie w nim czuc dobrze i swobodnie. Nie chowam na dnie
        szafy rzeczy, ktore byly modne w zeszlym sezonie tylko dlatego, ze sa "niemodne"
        i "wstyd sie pokazac" ;) Z drugiej strony, chcac nie chcac zwracam jakas tam
        uwage na ludzi na ulicach. Czasem odczucia byly baaardzo pozytywne a czasem
        byly... zastanawiajace. Teraz wylewajace sie brzuchy, powyciagane dresy i
        legginsy noszone jako spodnie (nie do tunik!) na osobach w duuuuuzym rozmiarze
        mnie juz tak nie szokuja. Ta sama sylwetka odziana zamiast w te nieszczesne
        legginsy w jakas sukienke z pewnoscia wygladalaby o wiele korzystniej, ale czy
        tej osobie na tym zalezy? W ogole ja to obchodzi? Ma byc pewnie wygodnie i tyle.
        Ja sie dobrze czuje na obcasach a ktos w dziurawych, krzywych Uggsach. Tylko
        wlasnie - czy to jest luzny stroj, czy to juz niedbalstwo? W Polsce predzej na
        ulicy spotkamy tipsiare niz takiego flejtucha. Kazde srodowisko ma swoj styl i
        byc moze ktos patrzac na mnie mysli "co ona ma na sobie"... Kiedy konczy sie
        wolnosc wyboru ("robta co chceta, nosta co chceta") a zaczyna niechlujstwo? I
        czy w ogole jest jakas granica?

        P.S. Osobiscie taki styl "na flejtucha" zaobserwowalam w UK i Niemczech.
        • elf1977 Re: Zalew flejtuchow 17.08.08, 13:29
          A ja mysle, że styl na "flejtucha" nie istnieje. Po prostu masie
          ludzi nie chce się pomysleć nad tym, co warto na siebie włożyć, żeby
          dobrze wyglądać. To również kwestia kultury i wychowania, mnie mama
          nauczyła, żebym eksponowała to, co ładne, a ukrywała to co brzydkie.
          Można to zrobić, nie rezygnując z wygody. Dlatego, gdy patrzę na
          panią w rozmiarze XXl paradującą w obcisłym podkoszulku i
          nieśmiertelnych dżinsach, myślę, że sama sobie wyrządza krzywdę.
          Przy czym zaznaczam, że akurat ja lubię klasyczną elegancję, ale
          doceniam ludzi różnie, ciekawie ubranych, nawet gdybym ich ciuchów
          nigdy w życiu na siebie nie nałożyła. Nie chodzi o to, by ubierać
          się w uniformy, chodzi o to, by mieć jakikolwiek styl, a nie
          wyglądać, jak tysięczny przedmiot z taśmy fabrycznej z napisem "made
          i ....coś tam".
          • madnouse Re: Zalew flejtuchow 17.08.08, 17:24
            tylko pozostaje pytanie co jest ładne? i dlaczego akurat to? dlaczego właściwie
            rozmiar XS ma być godny pokazania a xl trzeba ukrywać? poza tym, że "tak się
            przyjęło" nie ma żadnege racjonalnego powodu.
      • cortijo_blanco Re: Zalew flejtuchow 17.08.08, 17:48
        W Anglii cala masa ludzi wyglada niestety jak flejtuchy. Nie bardzo wie m
        dlaczego, bo przeciez kazdego stac na wyjscie do Primarku i kupienie kilku
        tanich ale wygladajacych schludnie ubran. Z moich obserwacji wyglada, ze
        najlepiej prezentuja sie starsi ludzie po 60, sa czysto i na prawde przyzwoicie
        ubrani, a reszta to ech... albo jest to dziewczyna spalona na pomaranczowo z
        popielatymi pasemkami, zolta bluzka, wystajacym pepkiem i dzisowymi rybaczkami,
        wtedy wiem, ze to Polka. Albo paradujaca w brudnych dresach i adidasach
        mieszkanka tzw. council house czyli domu komunalnego. Albo jeszcze cala masa
        otylych ludzi w dzinsach i powyciaganych bluzach. Najlepiej ubranych ludzi mozna
        spotkac w centrum w godzinach przerwy na lunch, sa to ludzie pracujacy w
        biurowcach, ktorzy sa w miare zadbani.
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka