Grand Bali - Alanya (****)

14.07.04, 18:02
www.grandbali.com
    • etrusek Re: Grand Bali - Alanya (****) 06.09.04, 14:01
      Jeżeli chodzi o ten hotel jest naprawdę w porządku.
      Klimatyzacja indywidualna, tylko niestety pilocik jest zamknięty w pudełeczku
      na ścianie, ale wystarczy scyzorykiem odkręcić śrubkę. Pokoje OK, jedne
      mniejsze drugie większe, ale w końcu nie jedziemy na wakacje żeby siedzieć w
      pokojach. Hotel jest bardzo blisko plaży i centrum. Dosłownie rzut beretem. Na
      plaży Kleopatry plaża nr 1 to plaża Hotelu Grand Bali. Za leżaki płaci się i za
      parasole także 2 mln od sztuki (leżak + parasol = 4 mln). I jeszcze ważne jest
      to że jak chcesz zejść z plaży to zostaw swój ręcznik na leżaku jak wrócisz
      popołudniu to ręcznik będzie leżał a ty możesz dalej korzystać z lezaka i
      parasola.
      Jedzenie jest bardzo dobre. Naprawdę, porównywaliśmy inne hotele na wycieczkach
      rozmawiając z ludźmi. Ja jestem dość wybredna ale naprawdę jadłam ze smakiem.
      Śniadanie jest wcześnie i chyba do 10.00 trwa. Nie do końca pamiętam.
      W każdym tygodniu jest w hotelu wieczór turecki. Radzę zająć miejsca trochę
      wcześniej przychodząc na obiadokolację.
      Wycieczki z biura (byłam z Pegasem) są droższe i jeśli sobie życzycie drożej to
      bardzo proszę. Biura na miejscu proponują konkurencyjne ceny i jest nawet biuro
      w którym przewodnicy mówią po polsku.
      Pilot do telewizora można wynająć za 5 dolarów lub 5 euro. Przy check out te
      pieniądze oddają ci.

      autor: garasia@wp.pl
    • turhotel Re: Grand Bali - Alanya (****) 27.09.04, 15:48
      Jestem, wróciłam cała i zdrowa i zadowolona. Pobyt w Alanyii był udany. W ogóle
      Alanya bardzo mi się podobała. Byłyśmy w samym centrum, w hotelu Grand Bali.
      Hotel rewelacja, obsługa, jedzenie i wszystko było bardzo dobre. Miałyśmy
      apartament, a na powitanie w pokoju była butelka czerwonego wina, kieliszki i
      talerz świeżych owoców. Pokój z balkonem, super salon, tv z polską vivą. Nocny
      recepcjonista łamał serca wszystkim dziewczynom, niezależnie od wieku..
      Do plaży Kleopatry 100 m, do żwirku trzeba było się przyzwyczaić, ale do
      kamieni ogromnych i śliskich w wodzie nie dało się.
      Wycieczki kupowałyśmy w Pacho Tours, ale tylko dlatego że nie mogłyśmy znaleźć
      Jolci, bo była chyba gdzieś na końcu Ataturk. Stanęło na Pacho. Za 69$
      kupiłyśmy Kapadocję 2 dni, rafting i rejs łodzią wokół Alanyi. A u rezydenta
      sama Kapadocja kosztowała 106$. Jakiś niespodzianek nie było. Ale słyszałam że
      jednej wycieczcie do Kapadocji z Pacho popsuł sie autokar... A propos Kapadocji
      to niestety ale się rozczarowałam i wcale nie miło. Szczegóły opiszę potem. Za
      to rafting był rewelacyjny. Łódź taka sobie, ale zawsze lepsza od leżenia
      plackiem na plaży.
      Jeśli chodzi o zakupy to samo badziewie tam króluje. Owszem, nie powstrzymałam
      się przed zakupem małych bibelotów, ale generalnie żenada.
      Turcy za to bardzo mili. Nic na siłę, choć owszem zaczepiali.
      Port to cud świata dla mnie. Miejsce niesamowite, pełne uroku.
      W ogóle Turcja okazała się rewelacyjnym miejscem na ziemi, do którego wraca się
      z sentymentem.

      Kochani, to tyle. Jeśli macie pytania to piszcie na mczm@wp.pl - na wszystkie
      postaram się odpowiedzieć.

      Pozdrawiam,
      Monique
    • riwiera_turecka Re: Grand Bali - Alanya (****) 21.10.04, 11:58
      Autor: emma 21-10-2004 11:29
      GRAND BALI hotel 4*, Alanya
      Byłam w nim na przełomie września i października. Położony w centrum, z jednej
      strony ulica dość hałaśliwa - knajpy, sklepiki, z drugiej strony hotelu ulica
      trochę spokojniesza - przejeżdża i parkuje trochę samochodów, z trzeciej strony
      malutki basenik i budynek prawie okno w okno i z czwartej strony budynek
      mieszkalny, ale trochę więcej przestrzeni między budynkami, ale po tej stronie
      pokoje bez balkonów. Do plaży Kleopatry niedaleko, przy górze, plaża zdaje się
      nr 2, my korzystaliśmy z nr 1, tuż przy skałach. Leżaki i parasole płatne.
      Wszędzie blisko i nawet po kolacji można pospacerować, albo po mieście, albo
      promenadą, albo pójść posiedzieć na plażę.W hotelu sporo jest Niemców, trochę
      Holendrów, Anglików, niewielu Rosjan, Węgrów, trochę Polaków. Przy meldowaniu
      recepcja "proponuje"( nie uściślając, że nie jest to obowiązkowe ) kartę na
      opłacanie napojów do kolacji i usług proponowanych przez hotel, taka karta na 2
      tygodnie kosztuje 100 euro ( na tydzień 50 euro ), przy wymeldowywaniu się,
      albo oni zwracają kasę, albo klient dopłaca. Ja zaprotestowałam niestety
      przed "wykupieniem" tej karty, gdyż suma 100 euro wydała mi się zbyt wysoka na
      napoje do kolacji, zamierzałam napoje opłacić gotówką podczas wymeldowywania
      się, co wydało mi się rozsądniejsze, gdyż nie miałam, aż tyle gotówki, aby
      zostawiać im w depozycie 100 euro. Wszyscy, którzy meldowali się po mnie
      uczynili to samo. Jeśli chodzi o pokoje, to mam wrażenie, że te od strony
      budynku mieszkalnego są mniejsze ( może nie wszystkie), pozostałe mają dosyć
      duże balkony. Urządzone są ok. W łazience jest przysznic, suszarka do włosów.
      Klima indywidualna, ale .... za pilota od klimy ( a także od TV) po 5 $
      depozytu biorą. Oprócz tego na klimie oszczędzją w ten sposób, że w środku nocy
      po kilka razy dosłownie na sekundę wyłączają prąd. A wówczas klimę należy
      uruchomić od nowa, ale jak ktoś ma krzepki sen, to może przespać do rana bez
      klimy. A hotel 4*! Nie tylko ja to zauważyłam. Pokojówka wywiązywała się ze
      swoich obowiązków dobrze, a jak dostała 1 $, to starała się zrobić
      niespodzianki w postaci np.udekorowanego kwiatami łóżka ( dla mnie to przesada,
      ale pewnie dla nich to jest norma). Kelnerzy preferują Niemców - może dlatego,
      że raczej lepiej mówią po niemiecku, obsługa recepcji również częściej uśmiecha
      się do Niemców, inne nacje tak na nią nie działają. Jedzenie oceniłabym na 3+.
      Śniadania monotonne ( jak wszędzie), dobrze, że proponowali na zmianę omlety i
      naleśniki, a to byłoby zupełnie krucho, wędlina marna i często przyschnięta,
      sery podobnie, kilka rodzajów konfitur, miód - to plus, kącik dietetyczny z
      musli, płatkami - to plus, kawa i herbata paskudna, napoje - to jakieś sztuczne
      oranżadki o smaku momarańczy, cytryny i wiśni - szkoda zdrowia. Kolacje:
      codziennie jedna zupa,na sałatkę -ogórki, pomidory, cebula, pieruszka i jakieś
      tureckie ziółka, kapusta biała i czerwona, rózne sosy, marynowane pikantne
      papryczni i jeszcze coś, czego nawet nie potrafię nazwać - OK, coś skomponować
      można, sałatki przygotowane przez nich - tego nie próbowałam, bo bałam się
      ryzykować, mięska mało i głównie kurczaki, ryba bardzo przeciętna- jakieś
      kotlety mielone z ryby właściwie, słodkości też były i nawet sporo i smacznie,
      wszystkiego nie próbowałam, bo nie lubię.




Pełna wersja