Gość: Renata
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
23.08.06, 14:34
Witam,
21.08.06 wróciłam z tygodniowego pobytu w hotelu Kleopatra Beach w Alanya.
Podróżowałam z biurem Wezyr. Moja opinia (tematycznie):
Hotel Kleopatra Beach
Położenie hotelu w Alanyi moim zdaniem nie mogło być lepsze. Od środkowej
części najpiękniejszej plaży w okolicy - plaży Kleopatry, oddzielony jest
tylko ulicą.
Sam hotel oznaczony jest zazwyczaj w ofertach polskich biur podróży jako 4*,
podczas gdy rezydenci określają go jako 3*+. Na koszulkach pracowników
hotelowych namalowane są 4*, a na katalogu informacyjnym w pokoju - 3*.
Porównując ze standardami europejskimi, powiedziałabym że jest to hotel 3*.
Hotel, jak zresztą wszystkie w Alanya, wygląda trochę jak blok. Lobby
przyjemne, część restauracyjna też. Basen dość mały. Naokoło basenu leżaki,
blisko siebie i w niewystarczającej ilości. Osobiście nie lubię leżeć cały
dzień na leżaku nad basenem, kiedy plaża tuż tuż i taka piękna, ale ci,
którzy jednak lubią przybasenowe leniuchowanie, musieli zajmować leżaki z
samego rana. Przy basenie stoi też w cieniu kilka plastikowych stolików na
krytych staromodnymi obrusami. Jest też barek. W opcji All Inclusive dostępne
było piwo i drinki zrobione z wódki z colą czy spritem. Wodę z sokiem (4
rodzaje) i herbatę można było nalewać sobie samemu. Pracownicy hotelu bardzo
mili i raczej uczynni.
W pokoju wystrój daleki od nowoczesności. Czysto, chociaż fugi w łazience
z „lekkim grzybkiem”. Pokojówka sprząta codziennie i zmienia ręczniki (My
zostawialiśmy dla niej codziennie 1 lub 2 EUR, więc nie wiem, czy równie
chętnie sprząta bez napiwku). Mydełka i szampony pojawiły się tylko raz – na
przywitanie. Najważniejsze, że klimatyzacja była regulowana indywidualnie i
po włączeniu można było szybko odczuć zmianę temperatury. Widok z pokoju na
morze lub… nie. Trzeba poprosić przy check-in. Wychodząc z pokoju każdorazowo
zostawialiśmy klucz na recepcji. Nie używaliśmy sejfu (kosztuje to 10 EUR na
tydzień), ale nic nie zginęło.
Jedzonko w hotelu było bardzo smaczne. Jak na mój gust troszkę za
mało mięsa. Za to mnóstwo warzyw i słodyczy. Posiłki były serwowane w
określonych godzinach, ale przerwy naprawdę były zbyt krótkie żeby zgłodnieć.
Waluta
Ważne: do Turcji dobrze wziąć USD a nie EUR. Miejscowy przelicznik w
sklepach jest niezwykły: 1 EUR = 1 USD. Nie trzeba wcale mieć lirów
tureckich. Wszystko można kupować w USD i EUR. Jeżeli ktoś lubi się targować,
to Turcja będzie dla niego rajem. Ja tego nie znoszę, więc jeślim musiałam
iść na zakupy to ciężko to przeżywałam. Kultura turecka jest dla mnie
nieprzyswajalna. W zasadzie nie można czegoś obejrzeć i odejść, bo Turek się
na nas obrazi. Jeśli już zapytasz się o cenę często wygląda to tak, że
odchodząc zniesmaczony, że coś kosztuje 130 EUR usłyszysz za plecami kolejno:
70 EUR!, 50!, 30!. Mnie coś takiego generalnie odstręczało, ale według mojego
męża, moja zniesmaczona mina bardzo wzmacniała naszą pozycję negocjacyjną;)
Aha, no i około 19tej ciężko jest przejść spokojnie ulicą, bo tzw. naganiacze
z ulicznych restauracji zrobią bardzo wiele, żeby zaciągnąć cię właśnie do
ich lokalu. Turcy generalnie nastawieni są żeby zedrzeć z turystów ile tylko
się da.
Plaża
Plaża piękna, piaszczysta. Dużo ludzi, ale zupełnie do zniesienia.
Woda super ciepła, jaśniutka, seledynowa, bardzo słona. Fale.
Wycieczki fakultatywne
Do Alanyi przyjechałam z mężem tylko na tydzień, dlatego szkoda nam było
czasu i słońca (i nie chcieliśmy męczyć się siedząc po kilka godzin w
autokarze) żeby wyjeżdżać na dłuższe wycieczki. Najbliższe Pamukkale oddalone
jest przecież o 400 km. Są co prawda wycieczki jednodniowe do Pamukkale, ale
wyjazd o godzinie 4ej rano, powrót o 23ej i 15 godzin w autokarze jednego
dnia nie mieściło mi się w głowie.
Wykupiliśmy sobie za to rafting i nurkowanie. Pierwszego dnia
poszliśmy do miasta poszukać fajnych ofert. Co 5 kroków można znaleźć w
Alanyi kolejne biuro podróży. Pozbieraliśmy chyba 5 ofert, wybraliśmy
najlepszą i następnego dnia wykupiliśmy. Rafting kosztował nas 12 EUR a
nurkowanie 34 EUR (od osoby oczywiście). Wycieczki te wykupiliśmy w Aldi
Tour, ale proszę się tym nie kierować. Zazwyczaj to ostatnia oferta jest
najlepsza – zwłaszcza jeśli pokaże się ceny jakie zaoferowały inne biura. W
Alany są trzy firmy transportowe, które podjeżdżają do hoteli i zbierają do
jednego autokaru tych co zapłacili za rafting 20 EUR i tych co zapłacili 12
EUR. Wybierając ofertę nurkowania też nie można wierzyć tym biurom, które
sugerują, że inne oferują lepsze ceny, bo nie mają certyfikatów czy licencji.
Bzdura, wszystkie muszą mieć licencję – policja czuwa.
Rafting był dla mnie niezapomniany z dwóch powodów: wzięliśmy z mężem
kajak, a nie wsiedliśmy na ponton, oraz dlatego, że kajakiem płynęłam
pierwszy raz. Nurkowanie też fajne, ale dla kogoś, kto tak jak ja robił to po
raz pierwszy. Na statku jest się prawie cały dzień, a 2 zejścia trwają po 20
min.
Wezyr
Nie mieliśmy żadnych problemów z biurem. Rezydentów widzieliśmy tylko
trzy razy: podczas przyjazdu autokarem do hotelu, spotkania z rezydentem
następnego dnia i przejazdu autokarem na lotnisko. Rezydenci z Wezyra
zatrudnieni są przez tureckie biuro Holiday’m (telefon kontaktowy przy
recepcji hotelowej). Mąż miał kłopoty zdrowotne podczas pobytu.
Skontaktowaliśmy się z panią Elą z biura Holiday’m, która natychmiast umówiła
nas z lekarzem. Lekarz przyjechał po 10 min, zabrał nas do kliniki, zbadał
męża i wydał lekarstwa. Wszystko to bez żadnych pieniędzy (lekarstwa też),
tylko wypisano numer naszego ubezpieczenia i dane z paszportu.
Pozdrawiam i życzę udanego wypoczynku.