Serapsu Beach Resort (****) - Konakli/Alanya

10.07.09, 12:11
Termin: 24.06-1.07.2009 r., Itaka, 2 os. dorosłe + mała (4 lata).
Hotel ma już swoje lata, ale nie przesadzajmy, że jest brudno,
brzydko itd. Posiada kawał naprawdę pięknego ogrodu. Jeśli ktoś
chciałby pobyć sam lub posiedzieć w cieniu bez problemu znajdzie
takie miejsce na jego terenie. Klimatyzacja indywidualnie sterowana
w pokojach, działająca (nam akurat ostatniego dnia pobytu się
zbiesiła), ale po monicie w recepcji w ciągu godziny została
naprawiona (czyli za szybką reakcję plusik). Wentylator klimatyzacji
wisi na balkonie skierowany w kierunku wejścia nań, więc przy
działającej klimatyzacji na balkonie może być "saunowato"
nieco :). Balkoniki małe - dwa krzesełka i stoliczek (uwaga, jedna
osoba nie opiera się o blat, bo poleci :)) - trzy osoby się
pomieszczą, ale tłoczno będzie :). Do pokoju, łazienki - nie mam
zastrzeżeń. Łazienka – wanna z prysznice, “szerokokątne” lustra,
kibelek, bidecik, umywalka.
Dostawka dla dziecka to sprężynowe łóżko polowe z materacem (niezbyt
to wygodne), na szczęście mieliśmy łoże "małżeńskie" - bez
problemu w trójkę się zmieściliśmy - dostawka służyła jako
ewentualne podparcie dla mnie :). Ale w niektórych pokojach są dwa
oddzielne łóżka, bez możliwości złączenia – warto ewentualnie w
razie potrzeby spróbować zmienić pokój (tak my zrobiliśmy –
oczywiście za “opłatą” w recepcji :))
W pokojach istnieje możliwość włączenia sobie muzyczki – panel
sterujący znajduje się przy łóżkach (“grająca lodówka” - co nie,
Klaudia i Janusz?). Jest lodóweczka malutka – codziennie uzupełniana
dwoma butelkami 0,5 l wody (pierwszego dnia dostaliśmy jeszcze
ekstra jakieś ichnie cole, soczki w kartonikach) – nam i dziecku
spokojnie to wystarczało. Sprzątanie pokoi itp. - codziennie (warto
zostawić jakiś bakszysz na łóżku dla ekipy sprzątającej – odwdzięczą
się przystrojeniem łóżek itp.).
W pokoju oczywiście malutki telewizor – z polskich kanałów TVP
Polonia, Puls i Viva Polska bodajże.
Z dostępnych barów itp. rzeczy: bar na plaży (12.00 – 20.00 chyba),
bar przy basenie (10.00-24.00), bar w recepcji (12.00-24.00),
restauracja główna, namiot gozleme – jest jeszcze kilka innych, ale
w tym czasie chyba nie pracowały ze względu na niskie
zainteresowanie gości (zresztą to co było nam w zupełności
wystarczało). Dokładne godziny pracy barów czy posiłków itp. inne
rzeczy dostaniecie w recepcji przy rejestracji w dniu przyjazdu
(istnieje różnica między tym co da wam Itaka na lotnisku w Antalyi,
a rozpiską otrzymaną w hotelu – brak jest menu dla dzieci w
godzinach wieczornych – miał to wyjaśniać rezydent, ale przestaliśmy
się tym interesować).
Baseny – jeden duży (przy którym odbywają się animacje w ciągu
dnia), jeden brodzik dla dzieci, jeden basen z dwoma zjeżdzalniami
(działającymi w godzinach 10.00-12.00 i bodajże 15.00-17.00).
Obok hotelu przepływa rzeka Serapsu (raczej już teraz ściek – a
szkoda), częściowo osłonięta parawanem, częściowo widoczna (widok
nieciekawy, ot może tylko można wypatrzeć sobie żółwie wylegujące
się na kamieniach).
Dla dzieci dodatkowo jest mini-zoo (króliki, papugi, kury), plac
zabaw (przy barze na basenach) oraz mini-club (działający w
określonych godzinach), gdzie brzdące mogą sobie porysować itp.
Ponadto z rozrywek mamy jeszcze siatkówkę plażową, boisko do piłki
nożnej, animacje przy basenach w ciągu dnia (piłka wodna, konkursy
na basenach), wieczorne imprezy dla dzieci i dorosłych w
amfiteatrze. Jest też jakaś szkółka nurkowania – nie sprawdzona co i
jaka oferta. Jest też kort tenisowy, boisko do koszykówki, pingpong.
Plaża żwirkowa, z molo – bezpośrednio przy kompleksie hotelowym.
Dosyć spora, leżaki, parasole (również przy basenach) bez problemu
dostępne (nie ma potrzeby porannych rezerwacji). Za każdym razem czy
była to godzina 8.00 czy 13.00 wolne miejsca się znalazły.
Co do napitków: ichnie piwo (Marmara 34), ichnie kolorowe napoje
gazowane (cola, sprite, fanta itp.), z mocniejszych trunków (wino
białe i czerwone), ichnia wódka Titanic :D, raki, gin. Mimo widoku
w “menu”- whisky nie uświadczyliśmy przez cały pobyt. Czasem
zdarzały się im przestoje (dłuższe, krótsze) w dostępności np. piwa,
coli, sprite. Napitki podawane w plastikowych kubeczkach (jakieś 200
ml), na “życzenie”:) można otrzymać w szklanych “pojemnikach” -
potem pilnować bo Glassman (jeden z barmanów tak ochrzczony przez
nas) lubi zabierać jak widzi puste :D. W tym momencie pozdrowienia
dla Recepa (imię Glassmana) – dobry gość :). Z napojów
niegazowanych: świeży sok z pomarańczy (za opłatą – ceny nie pomnę),
oraz napoje z dystrybutorów (nie polecam, również jeden z barmanów
po pogawędce również nie polecił – ale może komuś posmakują).
Ponadto kawa, herbata, czekolada – z automatów).
Jedzenie: głodni nie chodziliśmy, myślę, że każdy znajdzie coś dla
siebie. Ciężko jest wymienić co pi razy drzwi było. Nam smakowało –
nie było dnia żebyśmy narzekali na jedzenie. Na tarasie restauracji
do każdego posiłku serwowano dodatkowo coś na ciepło (prosto z
grilla czy blatu itp.) - na śniadanie np. jajeczka sadzone, na
obiady jakieś mięsa czy inne.
Poza godzinami głównych posiłków można było sobie przekąsić w
godzinach 12.00-16.00 w barze na plaży frytki, małe hamburgerki,
kawałeczki pizzy itp.). Ewentualnie w namiocie gozleme (w godzinach
popołudniowych) można przekąsić placki z farszem mięsnym lub z serem
albo z ziemniaczkami).
Do obsługi hotelowej nie mam żadnych zastrzeżeń. Nawet do Glassmana
(a już nawet były plany przydzwonienia mu krzesłem :D). Ot, zapewnił
nam rozrywkę :). Co do porozumiewania się z obsługą – niektórzy
nawet rozumieją po polsku, większość jednak po rosyjsku, niemiecku,
angielsku. Osobiście nie miałem żadnych problemów czy jakiś
niedomówień.
Jak już niektórzy napisali wcześniej w hotelu większość to Rosjanie,
czasem Niemcy, kilku Turków, Szwedów – pod tym kątem są też
prowadzone animacje i wieczorne zabawy w amfiteatrze (mini-disco dla
dzieciaków, disco i konkursy dla dorosłych). Jednakże podczas
naszego pobytu Polaków przybywało i było wiele momentów, że wokół
słyszało się tylko gości z Polski – jak tak dalej by poszło to
animatorzy muszą się trochę podszkolić z polskiego :).
W hotelu funkcjonuje pokoik z sejfami (przy recepcji) – płatny 1 E,
1,5$ lub 2 LT za dobę. My skorzystaliśmy i nie mamy zastrzeżeń.
W okolicy hotelu znajduje się małe centrum bazarowe – po minięciu
bramy hotelu należy iść w prawo jak prowadzi droga. Jest kantor,
kilka sklepików typowo spożywczych oraz sklepiki z suwenirkami itp.
pierdółkami. Jeśli po minięciu bramy pójdziemy w lewo dojdziemy go
głównej drogi prowadzącej – w prawo do Alanyi, w lewo w kierunku
Antalyi. Idąc w kierunku Antalyi (czyli w lewo główną drogą)
dotrzemy do klubu/dyskoteki Summer Garden (podobno polecanego – my
nie byliśmy, więc opinii nie będzie) oraz do innego małego bazarku.
To tak z grubsza co udało się namierzyć w okolicach hotelu podczas
pobytu.
W hotelu również znajdują się małe sklepiki. Jeden z holu recepcji,
jeden przy wejściu do hotelu z basenów (przez najniższy poziom).
Co do rezydentów Itaki: zarówno do p. Tomka (nazwiska nie pomnę)
przy transferze z lotniska, jak i p. Łukasza Barana (pobyt i
transfer na lotnisko) żadnych uwag mieć nie można. Tak na marginesie
już w drodze powrotnej rezydent przyznał, że Serapsu Beach nie jest
czymś specjalnym, ale naprawdę pracują na te swoje 5* (oczywiście
ichnie).
Dla jadących pierwszy raz w tamte rejony – postój podczas transferu
w obie strony przy jednym z “zaprzyjaźnionych” barów/sklepów po
drodze :)

Jakby ktoś miał jakieś dodatkowe pytan
    • etrusek Re: Serapsu Beach Resort web page 10.07.09, 12:13
      www.serapsu.com/
    • turhotel Re: Serapsu Beach Resort (****) - Konakli/Alanya 05.08.09, 13:41
      Witam wszystkich survivalowców, ktorzy po powrocie z Serapsu wpadaja
      tu by poczytać o przybytku, w którym przyszło im spędzić wymarzone
      wakacyjne urlopy. Jako że cało tę przygodę przetrwałem, w opisie
      skoncentruję się na trzech głównych elementach, które składają się
      na poziom zadowolenia/niezadowolenia z wczasow:
      a) touroperator,
      b) hotel i jego zaplecze,
      c) inni goście hotelowi.
      a) Zacznę od Itaki, gdzie wycieczkę kupiliśmy. Pierwszy kontakt to
      rezerwacja i sprzedaż - płynnie. Następnie, po głębszym
      przeanalizowaniu uwag o hotelu, także na stronach internetowych
      czeskich i rosyjskich (pozytywne polskie są ewidentnie pisane przez
      kogoś z Itaki i/lub Wezyra), zapadła decyzja o zmianie hotelu. W tym
      celu kontaktowaliśmy się z BOK Itaki. Niestety zostaliśmy
      potraktowani nad wyraz szorstko. Konsultant odwlekał sprawe. M.in.
      przesłał nam ofertę alternatywnych hoteli na maila, wszystko extra,
      tylko że... żaden z nich nie dysponował już wolnymi miejscami.
      Transport - czyli tureckie linie Corendon to kolejna wpadka
      organizatora. Stary, brudny samolot, niemiła, grubiańska obsługa,
      która traktuje turystów jak motłoch. Musiałem się 2x upominać o
      resztę za wodę mineralną kupioną u stewardessy. I nie chodzi tu o
      serwis na poziomie Lufthansy czy Lotu. Niech będzie po prostu miło i
      do cholery uczciwie.
      Rezydent to kolejna pomyłka. Nie znał programów wycieczek
      fakultatywnych, wymijająco odpowiadał nawet na tak proste pytania
      jak "ile może trwać przejazd autokarem z punktu a do b". W hotelu, w
      którym klimatyzacja działała (jako tako) tylko w pokoju, proponował
      abyśmy skorzystali z sauny tureckiej, to sie wypocimy i pozbędziemy
      toksyn. Parodia moi drodzy, parodia.
      Wycieczki faktultatywne: Kapadocja - Itaka/'>itaka 90Euro, inne
      biuro 40 euro, rafting - Itaka 40 Euro, inne biuro 15 Euro!.
      Uczciwe? Sami sobie odpowiedzcie.
      b) No to przyszedł czas na hotel.
      Otoczenie OK, nawet bardzo OK. Hotel stary to i ogród miał kiedy
      wyrosnąć. Piekne dorodne palmy, spora przestrzeń, czuć było że jest
      to jedyna wartość tego miejsca.
      Pokój - mały, bardzo przeciętny, nad wyraz skromnie wyposażony,
      stary. Dziura w dzwiach balkonowych. U znajomych przez pierwsze 3
      dni lała się woda z sufitu. Nikomu się nie spieszyło by to naprawić
      albo zamienić pokoj. Dopiero po interwencji pt. napisze protest do
      biura, rezydent zajął się sprawą. Dostawka dla dziecka to polowe
      lozko z ordynarnym sprężynowym materacem.
      Łazienka - brudna, stara, zapyziała. Osad na wannie, płytkach.
      Ogólnie szkoda klawiatury.
      Korytarze hotelowe brudne. Poplamioona wykładzina. Wykładziny pod
      podłoga w pokoju nawet nie podnosiłem, bo bałem się tego, co mogę
      tam zobaczyć. Brrr...
      No i tzw. wisienka na torcie - restauracje, bary czyli jedzenie i
      picie – nasze All In. Moi drodzy, na moje w desperacji postawione
      pytanie "Dziś serwujecie ciepłe czy zimne wino? (warm or cold)" -
      barman z uśmiechem odparł - "Hot". W 40stopniowym upale w
      nieklimatyzowanej restauracji serwowali ciepłe wino. Restauracje i
      bary były brudne i śmierdzące. Takaż sama była obsługa. Niektórzy
      kelnerzy, próbując rozbawić klientów, robili jakieś głupie dowcipy,
      co dotakowo tworzyło atmosferę jakieś schizofrenicznej groteski.
      Bo... przychodząc do restauracji najpierw należało “zawalczyć” o
      miejsce do siedzenia, potem odstać swoje w kolejce do koryta (czyli
      metalowych mis z zarciem) z niedomytym, często oszczerbionym
      talerzem, następnie skonsumować zdobycz w temepraturze cca 35 - 45
      stopni C. Przy tym będąc obsługiwanym przez brudnych, przepoconych
      kelnerów, kucharzy etc.
      Hotel nie przeszedł w ostatnich latach żadnej rekontsrukcji, remontu
      etc, o czym pisze na swoich stronach Itaka. Jednyny remont to być
      może pomalowanie z zewnątez bryły budynku. Cała reszta to wczesne
      tureckie lata 80-te.
      c) inni turyści: to cca 70% Rosjanie, 10% Polacy, 10% Czesi a
      pozostałe 10% to Słowacy, Węgrzy, Armianie, Gruzini, może 1, 2
      Niemców. Zasady panujące w hotelu ustaliła więc znakomita 70%
      wiekszość. "Amerykanie" zachowywali się jak ludy pierwotne. Wyobraź
      sobie szanowny czytelniku taką sytuację: na plaży widzisz
      klikadziesiąt leżaków i wszystkie są wolne, tzn nie ma na nich
      ludzi. Są za to ręczniki. Leżaki są pozajmowane przez Rosjan.
      Najlepsze było to, że często w ogóle z nich nie korzystali.
      Przychodzili pod wieczór i zwijali ręcznik. Ale nie daj Boże, jesli
      im zająłeś. Po prostu wojna polsko-ruska. Podobnie z "lepszymi"
      stolikami w stołówce (restauracja to jednak za mocne słowo). Po
      śniadaniu na każdym stoliku leżała czapka. Tak. Każdy stolik przez
      kazdego Rosjanina był zarezerwowany na obiad, potem na kolacje etc.
      Przy bufetach natomiast rozgrywała się prawdziwa walka. Po co tracić
      czas nakłądając mięso szczypacami - są przecież łapska. Bedzie
      szybciej i wiecej. Tak wyglądał każdy posiłek. Nawet "gowniane"
      ciasto o 16.30. Raz tylko przez dwa tygodnie po nie poszedłem.
      Wystałem w kolejce, jestem juz przy tacy a tu chaps, ktos z boku
      wydziera ostatnie okruchy.
      Jestem szczęsliwy, że spędziłem 2 tygodnie z żoną i synem i
      wspaniałymi znajomymi w cudownej Turcji. Zapewniliśmy sobie świetny
      program wypełniony wycieczkami i innymi atrakcjami. Spróbowaliśmy
      kebab i inne przysmaki miejscowej kuchni w restauracjach w Side,
      Alani etc. Bylismy wreszcie razem, po ciezkich pracowitych
      miesiącach. Dwa wyszarpane tygodnie, które tylko dzieki nam były
      spełnieniem marzeń. To jest jedyny powód, który pozwala mi naspisać,
      - Tak, spelniliśmy nasze marzenia. Nurkowaliśmy, lataliśmy na
      spadochronie, pływalismy na pontonach, zwiedziliśmy bajkową
      Kapadocję, antyczne Side. Te marzenia spełnilismy dzieki własnej
      inicjatywie. Itaka natomiast spełniła nasze koszmary.
      Itaka - inspirują nas koszmary. Nowe, dobre?

      Pisałem to ja, Radek lat 38, były pilot, rezydent (wciaż aktualne
      uprawnienia) i przewodnik turystyczny, dziś manager exportu
      podróżujący po wielu krajach, róznymi środkami lokomocji (w tym
      drogą powietrzną tanio i drożej) zatrzymujący się w wielu, różnej
      klasy hotelach.

      Z turystycznym pozdrowieniem
      radoslawu@gazeta.pl
    • turhotel Re: Serapsu Beach Resort - film 05.08.09, 13:55
      Filmik stworzony z fotek ze znanym (dla tych co byli) podkładem
      muzycznym: www.youtube.com/watch?v=Qlh-RXYIoAw

      Jakieś dodatkowe pytanie dot. hotelu i pobytu tamże; pisać na
      robal77@op.pl

      Robert
    • turhotel Re: Serapsu Beach Resort (****) - Konakli/Alanya 05.08.09, 14:03
      Sam budynek hotelowy to gigant i raczej w starszym stylu, nie
      nowoczesny. Bardzo czysto i bardzo dobre jedzenie. Kilka barów all
      incl włączając bar na plaży. Piękny olbrzymi teren z ogrodami wokół
      hotelu. Minusem jest fakt, że tak naprawde jak się wyjdzie z hotelu
      to nie ma za bardzo gdzie spacerować bo obok droga szybkiego ruchu.
      To nie to co centrum Alanyi :) Miejsce dobre dla rodzin z dziećmi
      lub ludzi ceniących sobie spokój. W hotelu odbywają się animacje, a
      w amfiteatrze codziennie kabarety. Generalnie poza jak dla mnie
      kiepskim miejscem hotel jest super.

      Ola
    • turhotel Re: Serapsu Beach Resort (****) - part I 05.08.09, 14:11
      Jestem osobą młodą.byłam w różnych hotelach 3,4 gwiazdkowych
      (tunezja, egipt). Zawsze uważałam że osoby które narzekają
      wyolbrzymiają, przesadzają i czepiają sie małych szczegółów,
      zawsze jeżdżę nastawiona pozytywnie i tak było tym razem, przed
      wyjazdem przeczytałam wszystkie opinie jakie tylko znalazłam same
      plusy. wiec byłam zachwycona i jechałam spokojnie. Ale prawda po
      przyjeździe nie okazała sie taka różowa. na wstępie. ostatnia opinia
      pana który wrocił 1 lipca. powiem tak... to było chyba jeszcze przed
      sezonem... bo nie wiem jak to inaczej nazwać. My przyjechaliśmy 10
      lipca, niby tylko 10 dni różnicy.hotel obłożony juz w 90%. na
      pokoj czekalismy 40 minut, a polacy którzy przylecieli po nas (My
      przyjechalismy o 23, a oni o 5 rano) czekali na pokoj do 11!! <szok>
      pierwsyz pokój otrzymaliśmy na parterze z widokiem na krzaki! hmmm
      obicie kolo łózka odpadało, na stoliczku i ścianie rozgieniecione
      robaczki ( vo mnie zdecydowanie uderzyło, gdyż nie znalazłam ani
      jeden opini która mówiłaby ze w hotelu jest brudno i ze sa robaki)
      zdecydowanie poprosilismy o inny pokój, wyżej. Pan powiedział ze sie
      nie da bo hotel jest pełny, jednak po krótkich negocjacjach, pan
      zadzwonił na recepcje z pytaniem czy jest jakis wolny pokój, znalazł
      sie na 3 piętrze. pokój czysty ( wystrój raczej z lat 80) ale czysta
      wanna i umywalkla, kibelek pozostawiał troszke do życzenia(
      obsiusiana deska, i brydne zakamarki:/) ale nie tragedia.Pan
      skrupulatnie poczekał az damu bakszysz...z optymizmem ze jutro
      bedzie lepiej poszlismy spac. postanowilismy ze na sniadanie
      wybierzemy sie o 8 (poł godziny po otwarciu stołówki) hmmm po
      wejsciu odrzuciło nas! brak chodzącej klimatyzacji(na sniadaniu dało
      sie jeszcze wytrzymac ale obiad i kolacja to jak piknik w saunie!
      zmieniło sie to dzien przed naszym wylotem(bylismy dwa tygodnie)
      zamontowali na jadalni klimatyzacje i właczyli juz istniejące,
      prawdopodobnie dlatego ze miedzy lipcem i sierpniem zaczynają sie
      tam 40 stopniowe upały)talerze troszeczke nie domyte, tłuste od
      spodu.ale jak siedlismy przy stoliku (bo 5 minutowym smeceniu sie po
      stołówce aby znależc wolne miejsce)nasz szok sięgnął zenitu. obrusy
      brudne!, podłoga jakby przeszło po nim stado słoni,można było
      dowiedziec sie co było wczesniej na posiłek, kelnerzy ruszali sie
      jak muchy w smole,było ich dokładnie 3 na wielka stołówkę! jeśli
      ktos przyszedł na sniadanie o 9.30 nie wiele zjadł, bo nie donosili
      jedzenia (donosili je tylko w ciagu pierwszej godziny po otwarciu
      stołówki (czas posiłków wynosił 3h)o godzinie 8.30 wszystkie leżaki
      na basenie ZAREZERWOWANE (gdyż 1/2 ludzi p[ojawiała sie na nich
      dopiero o 11, UWAGA lub w cale!!)na plazy lezaki o godzinie 7!!
      zajęte juz w wielkości 3/4!! wiec trzeba było wczesnie nastawiac
      budzik jesli chcialo sie na plazy poleżeć.hotel głownie dla Ruskich.
      obsługa hotelowa znała język ruski, turecki i troszkę niemiecki,
      angielski średnio im wychodził może ze dwie osoby sie nim
      posługiwały.więc cięzko sie było dogadać.na wieczornym spotkaniu
      informacyjny z rezydentem nowo przybyli urlopowicze z polski
      obrzucili rezydenta gorą skarg i niedociągnięc, Rezydent był bardzo
      miły i obiecał rozmowe z menagerem hotelu. skargi nastepujące,
      popołudniowe dania wydawane na talerzykach jednorazowych wielkości
      spodka od filiżanki, napoje w kubeczkach jednorazowych 100ml. trzeba
      było sie nachodzic lub prosic odrazui o 3 kubeczki zeby ugasić
      pragnienie.o szklanki można było prosic i oczywiście dawali....
      jeśli były!! a niestety częsciej ich nie było niż były.gdzieś w
      połowie turnusu sytuacja zaczeła sie troszke zmieniać. na stołówce
      pojawiło sie ciut wiecej kelnerów, w czasie posiłków po stołówce
      chodził szef kuchni który w miare dyrygował kelnerami i kucharzami,i
      pojawiły sie osoby które starały sie usadzac do stolików(ale
      niestety dalej trzeba było sie na chodzic aby znalezc wolne
      miejsce:/) zaczeto po każdej kolacji myc podłogi wiec plus, i
      pojawiło sie wiecej rodzaji obrusów wiec zaczeli je zmieniac a nie
      tylko wywracac na drugą strone.klime właczyli jak wspomniałam
      dopiero wczoraj tj 24 lipca. problem ZAREZERWOWANYCH leżaków
      rezydent polecił rozwiązać nam następująco: "prosze sciagąc z leżaka
      takie reczniki jesli wiza państwo, że prócz niego nic koło niego nie
      leży np klapki torba..." mało kreatywne zwłaszcza ze nikomu nie
      chciało sie kłócić z osobą która by przyszła z myslą ze leżak ma
      zarezerwowany.wiec wszyscy postępowalismy tak jak robili to inni
      wstawanie o 7 rano, rezerwacja leżaka i koniec...niestety innaczej
      sie nie dało!!
      CDN ...
      • turhotel Re: Serapsu Beach Resort (****) - part II 05.08.09, 14:17
        a teraz sprawa MEGA... Hotel jest głownie dla ruskich..tzn 3/4
        hotelu to ruski. na stołówce i wczasie każdego innego posiłku czy to
        popołudniowej kawy z ciastkiem czy to lunchu w snack barze na plaży,
        zachowywali sie jak wypuszczeni z dziczy!!! jedzenie brali tonami!
        którego pozniej i tak nie zjadali, aby zjeśc owoce na stołówce
        trzeba było być w momecie otwarcia! bo do godziny wszystkie
        owoce znikały wiec jesli kolacja zaczynała sie o 19.30 trwała do 21,
        to jesli ktos przychodził po 20 owoców juz nie było. np mama z córka
        (czyli dwie osoby) nabierały min 2,5 kg brzoskwiń szły do stolika
        wyciągały siatke i chowały brzoskwinie do torebki!! no nie wiem...
        może ukrywały w pokoju poł rodziny. przez co dla niektorych nie
        starczało owoców.to samo tyczyło sie arbuza sliwek itp. a
        popołudniowe ciastko?? to jakas zenada starczało moze dla 1/4
        gosci!! bo jedna osoba waliła sobie na jeden talerz kupę ciasta na
        drugi kupę ciasteczek a później zostawiała 3/4 przy basenie... wrrr
        brakowało talerzyków wiec kto przychodził pozniej mogł sobie nałożyć
        na reke.....bo nie było na co!a bardzo czesto zdarzało sie tak ze
        mamusi (nazwe ja ruską) nie chciało sie stac w kolejce po ciastko a
        wiec wysyłała dziecko które bez kolejki podchodziło nabierało sobie
        ciastka (dodam swoimi brudnymi łapkami bo po co czekac na wolne
        sztućce którymi można było to zrobic) i odchodziło....na uwagi nie
        reagowały takie dzieci bo angielskieo nie znają polskiego tez nie.
        więc ruska zadowolona ze naje sie ciastek. wrrrr po narzekaniach
        polaków kelnerzy stawali juz przy takich brytfannach i starali sie
        kierować kolejka a także zwracali uwage że ktoś wziął za dużo ciasta
        i ze dla innych nie starczy. przewaznie rusek smiła sie takiemu
        kelnerwi w twarz i odchodził... no ale przynajmniej kelner sie
        starał.to samo tyczyło sie pozniej owoców szef kuchni rugał każdego
        kelnera który pozwoli wziąc jednej osobie wiecej niz 2 brzoskwinie,
        bo na to był deficyt, arbuza przeważnie starczało i sliwek.
        niejednokrotnie byłam swiadkiem jak obsługa łapała sie za głowe i
        kiwali nimi widząc jak zachowują sie ruski na stołówce. naprawde jak
        wypuszczeni z dziczy!także nasz urlop przerodził sie w walke o
        jedzenie :) kto pierwszy to lepszy kto pozniej ten dostawał takie
        resztki...raz liczyłam w jakim czasie rozejdzie sie kopiata brytwana
        arbuza (czyli pokorojone dwa wielkie arbuzy około 10kg-mowe)...
        trwało to 30 sekund:))także organizacja na stołówce podaczs posiłków
        wielki gigantyczny minus...aaaa a co najwazniejsze!!! to juz
        przeszło moje wielkie oczewikawani. pewnego dnia podczas lunchy
        siedzać w snack barze na plaży podziwijając widok na morze,
        zauważyłam jak kelner donosi cole (w 2l butelkach taka zgrzewke 6
        coli) zaniósł ja do tzw cantorka czyli altanki w którech chowali sie
        od słonca barmani i kelnerzy urzędujący w barze przy plaży, a także
        załoga sprzątająca teren plaży, prysznicy plażowych itp.)a wiec w
        altance siedzi dwóch kelnerów i pan sprzątający. jeden z kelnerów
        daje jedna kole panu sprzątającemu... ten pije ja z tzw gwinta.
        poczym odkłada na bok. myśle sobie spoko pić mu sie chcialo...po
        czym kelner przelewa wszystkie kole do zbiornika (takiego
        dystrybutora jak sa w MC`donaldach, czy innych knajpkach co by nie
        lac z butelek tylko "kranika", no wiec kelner przelał juz 5 takich
        butelek i co robi?? bierze ta 6 z której 2 minuty wczesniej kolega
        pił z gwinta.była jeszcze sytuacja z wodą i dystrybutorem ( cos w
        rodzaju naszego edenu)ehhh ale szkoda pisać. odradzam picia tam, tej
        wody.... no bardzo dużo rzeczy bije po oczach w tym hotelu, niestety
        za dużo jak na hotel u nas 4 a tam niby 5 gwiazdek. dałabym góra 3!!
        odnośnie animacji... wygladają następująco.... o 10 piosenka
        hotelowa na rozruszenie "basenowiczów" czyli hotelowy taniec,
        pozniej gimnastyka w basenie i jednoczesnie na trawie kto co wolał.
        pozniej cisza az do 15:) (śmiechu warte) o 15 gra w piłke wodna i
        koniec animacji:)) rewelacja!!! dla młodych osób to zdecydowanie za
        mało!!! byłam w tunezji w 3 gwiazdkowym hotelu i animacje w nim
        trwału od 8 rano jak szło sie na sniadanie to juz zachecali i mowili
        co dzis bedzie organizowane na basenie i plaży az do 23!
        wyłacznie z przerwami na posiłki! a tak to animacje trwały non stop
        co chwile cos!!!a tu jakas porażka. na dodatek wystąpił brak
        animatorów. tzn wyjechali animatorzy ( tureccy którzy naprawde
        rozśmieszali turystów) a na ich miejsce DOCHODZILI z innych hoteli
        animatorzy ruscy!! ktorzy mówili po rusku, starali sie od czasy do
        czasu powiedziec cos po angielsku ale nie za czesto. wiec na
        animacjach wieczornych śmiali sie tylko ruscy.mowiąc na marginesie
        hotel serapsu należy do grupy M.C. HOTELS do których należy jeszcze
        Arancia (hotel wyrąbany w kosmos 5 gwiazdkowy, pieknie urządzony
        nowoczesny!, oraz hotel mahberi) moglismy chodzić na animacje do
        tych hoteli ( super perspektywa zwłaszcza ze tam nie obejmowało nas
        all inclusive i nie można było korzystać z tej opcji:/)także
        aniamcje w hotelu serapsu w 10 stopniowej skali oceniam na4 ...:/
        naszczescie obok hotelu jest duża dyskoteka wiec osoby młode znajdą
        tak czy siak rozrywke.no to teraz może jakieś PLUSY.... a jest nimi
        jedynie pieknie zadbany ogród wokół hotelu i fakt ze zgłoszona
        usterka w pokoju, zostaje dośc szybko naprawiona... oprócz tego za
        takie pieniądze nie pojechałabym i nie poleciłabym nikomu tego
        hotelu. no może osobą które nigdy wczesniej nie były w innych
        hotelach i nie mają porównania! nigdy nie byłam wymagająca bo i tak
        3/4 czasu spedzałam na plazy ( tam w morzu tez wiele rzeczy mozna
        znależc np przepływające obok kupy... lub dziwnie brązowa piana na
        powierzchni wody)na plazy pozostawione i zakopane talerze)aha osoby
        ktore dają pozytywne opinie możliwe ze miały pokój na 5 piętrze!! to
        piętro jest wyremontowane( jest to juz poddasze hotelu) i dużo
        nowocześniejsze! w oknach rolety a nie zasłony, drzwi na karty a nie
        na klucze, nie wiem jak w srodku ale chyba nowocześniej niz na
        niższych pietrach, ogólnie 5 piętro może ma 4 gwiazdki czy tam 5 ale
        4 piętra poniżej to lata 80 :)
        NIE POLECAM ZDECYDOWANIE TEGO HOTELU!!!

        megi
        • waldek8501x Re: Serapsu Beach Resort (****) - part II 15.08.09, 19:43
          Właśnie wróciłem po 2 tyg pobycie. 1. ZDECYDOWANIE ODRADZAM - mam wrażenie, że
          pozytywne opinie pochodzą od pracowników biur turystycznych bo nie spotkałem
          żadnego Polaka, który chwaliłby swój pobyt. W dodatku i mnie i co najmniej
          jeszcze jednej rodzinie "wciśnięto" w biurze ITAKA ten hotel jako
          znajdujący się w ofercie od lat i zawsze chwalony przez turystów. Jeszcze jedna
          ciekawostka: rezydenci ITAKI wciąż zwracają się do klientów "Moi
          Drodzy" - co to za maniera i kto i tak wyszkolił? 2. hotel nie remontowany
          od co najmniej 20 lat (z wyjątkiem pokoi na 6 piętrze), a nie jak podają biura
          podróży 2-3 lata temu. Wszyscy (a nie tylko Polacy) kłócą się z rezydentami i z
          recepcją o stan pokoi. Miałem to szczęście, że dostałem pokój na jedynym
          wyremontowanym 6 piętrze (to jest właściwie poddasze)-było OK, ale prysznic
          zalewał łazienkę, także po każdorazowym użyciu trzeba było ją sprzątać. Na moją
          interwencję w recepcji powiedziano mi, że naprawią dopiero po sezonie jak zamkną
          hotel i dostałem dodatkowy ręcznik do wycierania mokrej podłogi. Ciekaw jestem
          ile tej wody wsiąkło w ściany i ile jest nowego grzyba. Nawiasem mówiąc w hotelu
          czuć stęchliznę. 3. Jedzenie - w fast foodach karmią lepiej - szkoda czasu
          rozpisywać się. Radzę przychodzić na początku posiłku - potem tych bardziej
          zjadliwych rzeczy może zabraknąć. Jedyny pozytyw to kebab 1 x tyg oraz placki
          Gozleme (pieczone osobno ale zawsze jest kolejka) 4. Tzw all inclusive - w beach
          bar podają już tylko piwo (mocnych alkoholi już nie). Poza tym w barze przy
          basenie można dostać bułgarską wódkę i gin Titanic w 100ml plastikowych
          jednorazówkach. Jeśli już ktoś jedzie radzę aby z baru w looby zamówił sobie
          piwo (dają w normalnych szlankach) i taką szklankę można nosić przez cały dzień
          przy sobie. Jest również loklane wino białe i czerwone ale nie do przełknięcia
          (tzw klasa odrdzewiaczy-Sophia przy nim to czysta poezja), podawane tylko w
          temperaturze otoczenia. Sposobem na przetrwanie może być też nie schodzenie
          poniżej 1,2 promila:))) - wymagania są mniejsze:))) 5. Hotel nastawiony na
          Rosjan oraz obywateli byłych republik sowieckich, są też Polacy, trochę Czechów,
          Węgrów. Trudno porozumieć się po angielsku. Animacje - tylko po rosyjsku i
          raczej słaby poziom. 6. Czy hotel ma jakieś plusy? - lepsza plaża niż w hotelach
          sąsiednich (mniej leżaków i parasoli, lepszy dostęp do morza), duże trawiaste
          boisko do piłki nożnej, ogród, spokojna lokalizacja - ale to absolutnie nie
          przeważa nad minusami. 7. To był nasz 6 czy 7 wyjazd all inclusive -
          zdecydowanie najtańszy i zdecydowanie najgorszy; za te same pieniądze radzę
          szukać szczęścia gdzie indziej
Pełna wersja