pawelboch
15.03.06, 22:29
Witam
Czy pomoglibyści mi usystematyzować wiedzę nt. rumuńskich serów?
Mamy:
brynza
tylymia
kasz
kaszkawal
burduf
Brynza wydaje mi się być określeniem "pierwotnym" i często znaczacym tyle co
'ser' bez okreslania jego gatunku. W Karpatach Południowych (ale też w G.
Rodniańskich) na pytanie 'aweczi brynza?' zawsze dostawaliśmy serek 'górski'
czyli z owieczek, podpuszczkowy, wyjęty ze solanki. Kiedyś na wiosnę w
Buczedżu stary baczia tłumaczył nam się że brynza jest "trochę inna" bo
jeszcze nie ma owiec na halach i jest krowiego mleka, najwyraźniej wg niego
(skoro się tłumaczył) prawdziwa brynza może być tylko z owczego mleka.
Tłumaczył nam też że jak chcemy taki słodki serek, (który w Polsce nazywa się
bundz/bunc) to musimy przyjść wcześnie rano. Był pyszny :)
Ogólnie brynza kojarzy mi się przede wszystkim z Bergenbirem ew. Cziukaszem :))
Tylymia to chyba twaróg, który długo siedzi w solance. Kruszy się, nie psuje,
(nie kwaśnieje), fenomenalny w połączeniu w sałatce z pomidorami.
Kasz. Tu nie jestem pewny. To serek dojrzewajacy, wędzony, podobny w smaku i
produkcji do podhalańskiego oscypka, tyle że w postaci krążków. Pyszny i drogi.
Kaszkawal. To zbiorcza nazwa handlowa różnych serów, odpowiednik polskiego
"ser żółty".
Burduf. Prawdziwe wyzwanie dla konesera. Ser "konfekcjonowany" :) i
dojrzewający w tubach z kory świerka. Pierwszy raz jadłem ten ser w Buczedżu i
przyznam,że było to przeżycie :) - piekne wrosty pleśni i zapach powalający z
nóg. No ale smak..... Zapytałem ile to cudo dojrzewało i usłyszałem coś w
stylu "lepiej nie wiedzieć". To co można kupić przy drogach w Siedmiogrodzie
to raczej początkowe stadium burdufu, czyli bez pleśni i miękkie jakieś
takie... Prawdziwego szukajcie w górach :)
Proszę o poprawę powyższego.
pzdr., PB