Dodaj do ulubionych

mama nastolatka.. pomocy

07.05.09, 00:02
pomocy...po 6 latach wracamy do Polski,hura!cala rodzina sie
cieszy,az tu nagle 16letni syn mowi,ze nie wie co dalej.Szkoly w
Anglii na beznadziejnie niskim poziomie,syn leniwiec posplity
niczego sie nie nauczyl.sam nie wie kim chcialby zostac w
przyszlosci,jedno co umie to mowic i pisac biegle w jezyku
angielskim,zdaje sobie sprawe z brakow i zaczyna sie horror.Snuje
wizje w naczarniejszych kolorach,ja sama nie wiem co mu doradzic,bo
o korepetycjach nie chce slyszec,ma tak niskie mniemanie o sobie,ze
na kazde moje zapewnienie,ze poradzimy sobie,ze w tym wieku wybor
szkola to bardzo trudna decyzja dla wiekszosci,ze zawsze mozna
zaczac od szkoly zawodowej,zdobyc zawod i uczyc sie dalej,nic nie
pomaga.twierdzi,ze takiego debila Polska jeszcze nie widziala
(cytuje),dodam tylko,ze wyjezdzajac z Polski bralismy,wlasnie pod
uwage jego edukacje.ADHD,wszystkie mozliwe dysfunkcje i pani
nauczycielka wyzywajaca GO od idiotow.W Anglii poradzil sobie
spiewajaco,ale najbardziej z calej rodziny chce wracac do domu w
Polsce.
nie mam sil,nie wiem jaka szkole mam mu zaproponowac,jak poprawic
jego samoocene,ogolnie padaczka:(
piszcie,bo moze najprostszy sposob bedzie najlepszy,a czasami
najciezej na niego wpasc,dziekuje :)
Obserwuj wątek
    • and-a Re: mama nastolatka.. pomocy 07.05.09, 10:18
      Napisałam Ci duży post i mi wcięło, próbuję jeszcze raz. Sama mam
      17-latka i zrobiłabym tak-znajdź liceum (żadna zawodówka czy
      technikum, nie rób błędu) z klasą z rozszerzonym angielskim lub
      lekcjami w tym języku, nawet do rozważenia docelowo z maturą w
      angielskim. Syn od razu poczuje się pewniej, bo będzie orłem
      przynajmniej w tej dziedzinie.Ponadto popytaj, sama się
      podowiaduj,popisz na forach (czasu mało) i znajdź sensowną szkołę z
      sensownymi nauczycielami (są takie,mało,ale są), możesz pójść do
      kuratorium (może trafisz na kogoś kto Ci pomoże), przedstaw problem.
    • and-a Re: mama nastolatka.. pomocy 07.05.09, 10:23
      Kolejna porcja moich przemyśleń.Zaczęłabym od wakacji-obóz,
      kolonie,ale też z sensem (sorry,jeśli nadużywam tego słowa),żeby
      miał rówieśników, niekoniecznie ze swojego miasta, ale zobaczył,że
      świat to nie tylko geniusze i o nas świadczy jak sobie z problemami
      radzimy,a nie to czy je mamy czy nie.Syn niech nie podchodzi,że był
      niski poziom,ale, że był uczony w inny sposób, rozważ korepetycje,
      ale tak,aby miał czas na życie towarzyskie też. Jak trafi do dobrej
      szkoły to i koledzy mu pomogą, nadrobi zaległości.
    • and-a Re: mama nastolatka.. pomocy 07.05.09, 10:26
      A syna możesz pocieszyć, że to nie jest tak,że musi nadrobić cały
      program, ale pewnie przedmioty ścisłe, może trochę polski,a reszta
      to jest zupełnie nowy materiał, często bez związku z nauką w
      poprzednich latach.Chłopak na pewno ma silne strony (angielski i nie
      tylko) i na tym bazuj, a czas do września wykorzystaj na budowanie
      w nim poczucia własnej wartości, bo bez tego ciężko się żyję (wiem
      sama coś o tym). Jak coś-pytaj śmiało.

      pozdrawiam ciepło
    • and-a Re: mama nastolatka.. pomocy 07.05.09, 11:02
      To znowu ja-a odnośnie obozu to bym na Twoim miejscu poszukała co s
      w stylu www.zaroslak.com.pl, to dla dzieci do 14 lat,ale adhd nie
      przeszkadza. Syn jeździł wielokrotnie i sobie chwalił, mnóstwo zajęć
      do wyboru, super kadra (studencji,ale świetnie dobrani), dzieciaki
      szczęśliwe, zadbane, niegłodne.jedyny minus,że jak się przyjeżdżało
      dowiedzić to dorośli zajmowali się sobą, bo dzieci nie miały dla
      nich czasu, tyle się działo.
      Żałuję,że mój syn jest za stary na taki obóz.
      pzdr
    • kofein_na Re: mama nastolatka.. pomocy 08.05.09, 09:31
      Głowa do góry:)
      W wakacje miałam przyjemność uczenia chłopca który chodził w Anglii do szkoły i wrócił po 5 latach do Polski z rodzicami by zacząć naukę w liceum.Udzielam korepetycji z matematyki.Chłopak na początku też siedział naburmuszony że matka kazała mu brać w wakacje korki z matmy(obawiała się najbardziej właśnie tego przedmiotu),miał dość niską samoocenę,pracowity jakoś też nie był...W pracy z uczniem chcę do niego dotrzeć by polubił matematykę,by polubił pracę nad nią,by od samego początku uczył się jak się ma uczyć.Rozmawiając z nim powiedział mi,że on zna tylko angielski,że jest głabem,że do niczego się nie nadaje,że go wyrzucą z szkoły etc. ,lecz...zobaczyłam u niego w pokoju gitarę,jakąś pamiątkę z wakacji,nawet gra komputerowa o piłkarzykach czy coś podobnego.Kilka spotkań delikatnie mu sugerowalam "kurcze jak mi się podoba gra na gitarze,ale mi słoń nadepnął na ucho...","byłeś w Indiach,a czerwony fort widziałeś..."chodzi mi generalnie o wstawki zeby poczuł się -JA TEZ COś UMIEM,JA TEZ COS WIEM...(ważne by uczeń z niską samooceną nie czuł się na lekcji głupi,bo przyszła madra pani co wszytkie rozumy pozjadala i napewno uwaza mnie za tepaka,wazne by ta pani powiedzila mu ja sie znam na tym ale nie znam sie na tym...,a jak nie to niech poudaje troche glupszą:))Po dwóch spotkaniach zauważyłam zmianę.Zaczał sie uczyc tej matematyki,zanim przyszłam starał sie/próbował ruszyć samodzielnie zadania.Przychodziłam do niego raz w tygodniu na 2 godziny.Zaczał między czasie dzwonić bo nierozumiał tresci zadania a cchiał sam je rozwiazac.Wystarczy znalezc 2 rzeczy ktore sprawiaja mu przyjemnosc,zainteresowac go czyms jeszcze.Lubi grac na komputerze,zadac glupie pytanie ciekawe jak powstaje taka gra,moze mi opowiesz?Poczuje sie wazny,doceniony i moze odkryje jakas nowa pasje.Mój uczeń zaczał nauke w liceum od 5 z matematyki,podniosło mu to samoocene.Jak mi powiedział -kolega z klasy poprosił go by mu wytłumaczył matemtykę.Naprawdę bezcenne było widzieć jak roześmianą i zdziwioną twarz,ze ktoś może potrzebować pomocy od niego z czegoś z czym on sam sobie sam nie radził.I przede wszystkim nauczył się sam uczyć.Siedzi do upartego.Teraz przychodzę sporadycznie,jak naprawde nie rozumie materiału,bądź z wrodzonego lenistwa narobił sobie braki.Znalazł także dziewczynę-jak mi powiedział odważył się wsiąść na wycieczkę szkolną gitarę;)Opisałam Ci przypadek pracy z tym chłopcem byś zobaczyła,że głupoty rzucone mimowoli,lecz świadomie mogą naprawdę wiele zdziałać.Musisz tylko zarzucić przynętę;)Życzę powodzenia;)
    • rzaba10 Re: mama nastolatka.. pomocy 09.05.09, 22:09
      dziekuje..dalej bez zmian,ale dam rade...chyba..
    • and-a Re: mama nastolatka.. pomocy 09.05.09, 22:48
      Dasz na pewno radę, tak jak każda z nas ze wszystkim daje radę.
      Matka kumata i mądrze pisze to i syn w polskiej szkole się odnajdzie.

      powodzenia!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka