Dodaj do ulubionych

zwierzeta...

03.12.07, 19:52
Wiemy o Aniolach w ludzkiej postaci, a ludziach zeslanych przez
Anioly.
A ja sie chcialam spytac czy mieliscie jakies niesamowite zwierzaki
w swoim zyciu. Ja mam 2 psy. Jednego kupilam, super psiak. No ale
jakis rok temu, przyszla do mnie do domu suczka. Po prostu przyszla
i nie chciala sobie pojsc. Nie chcialam jej zatrzymac bo to psiak
rasy tzw. agresywnej, a ja mam dzieci. Ale nie mialam wyboru, bo
sunia odmowila odejscia i tyle.
Mam bardzo inny z nia zwiazek niz z jakimkolwiek zwierzakiem, nawet
z tym drugim psiakiem, ktorego mam. Sunia emanuje wielka miloscia.
Nie myslcie, ze jestem nawiedzona:) ale slowo daje, Jej energia
napelnie mnie spokojem. Kiedy mam ciezki dzien, ona to momentalnie
wyczuwa, kladzie sie przy mnie i "zlo swiata" wtedy dla mnie zanika:)
Ja zawsze mialam w okol siebie duzo zwierzakow. Ten jednka jest inny.
Dlaczego suna ma taka "moc" ?
Spotkaliscie sie z czyms takim??
Obserwuj wątek
    • urmila Re: zwierzeta... 03.12.07, 22:21
      Ja nie dziwię się temu co piszesz:)
      Mam psa i dwa koty. Ściślej - sunię :) Rozumiemy sie bez słów , ona ma już 13
      lat i w trudnych dla mnie momentach zawsze była mi najlepszym przyjacielem. Gdy
      płakałam, wskakiwała mi na kolana, kładła głowę na piersi i to było z jej strony
      pocieszenie :) I tak, jest do dzisiaj. Kilka lat temu miałam kłopoty zdrowotne z
      tzw. "sprawami kobiecymi". Było niewesoło. Mój pies to czuł. I co się okazało.
      Mnie zdrowie powróciło, natomiast sunia sie rozchorowała. Jakby wzięła chorobę
      na siebie. Miała operację i juz jest dobrze.
      Natomiast koty pojawiły się stosunkowo niedawno...
      Jakieś 1,5 roku temu jechałam samochodem w dosyć smutnym nastroju, to było
      jesienią. Ja zawsze dużo rozmawiam z Aniołami w samochodzie, co chyba nie
      wygląda najmądrzej, ale po prostu poprosiłam je o radość w tym dniu. Coś, co
      sprawi, że smutek natychmiast minie. Byłam umówiona na spotkanie, weszłam do
      pomieszczenia na parterze i czekałam na kogoś. wtem usłyszałam jakiś hałas,
      jakby cos spadało, obejrzałam się, ale nic nie widziałam. Okno było otwarte.
      Nagle poczułam na sobie wzrok i zobaczyłam zielone ślepka patrzące na mnie ze
      strachem.
      Malutki, czarny kotek podszedł do mnie i dosłownie mocno sie przytulił. Miał
      złamaną nóżkę i był chory. Dzisiaj to już dorodny, wypielęgnowany kot. I
      rzeczywiście moja wielka radość :) Maciej, bo tak go nazwałam to taki mój
      bodyguard. Gdy przychodzą klienci sprawdza ich i jeśli czuje, że jest OK,
      odchodzi w głąb mieszkania :) Po sprawdzeniu na kilka sposobów widzę, że jest w
      domu dla ochrony.
      A drugi pojawił się w tym roku. Pod moim domem. Przeżywałam znów jakiś trudny
      okres i bardzo prosiłam o pozytywne zmiany w życiu.
      Więc któregoś dnia wjeżdżając do garażu zobaczyłam małego kotka, biało - rudego
      o bursztynowych oczach. jechałam z synem i gdy wjeżdżałam do garażu syn wysiadł
      i popędził do kotka. Za 5 minut już był w naszym mieszkaniu. Zachowywał się tak,
      jakby był tu od zawsze, wiedział gdzie wszystko jest i zachowuje się chwilami
      jak pies. Wszędzie za mną chodzi. Niesamowity pieszczoch. Odkąd sie pojawił
      kłopoty minęły. Wieczorem obowiązkowo są pieszczoty, po czym układa się obok
      mnie i śpi jak suseł. Zawsze jest przy mnie.
      Tak więc zwierzęta mogą być zesłane przez Anioły i uważam, że nie pojawiają się
      z naszym życiu bez przyczyny. Podobno Anioły czasem same przybierają postać
      zwierzęcia. :)
      • bozenka12 Re: zwierzeta... 03.12.07, 22:37
        hehe, powinnas to widziec Urmilo jak moja Fifi (rasy amstaff) wlazi
        mi na kolana. Jest potezna, wazy z tone i uwielbia mi siedziec na
        kolanach.
        A jeszcze Ci napisze, ze w tym czasie jak sunia do nas przyszla, maz
        zaczal pracowac na nocki. Mi sie to nie podobalo, balam sie, ze ktos
        sie wlamie do nas w nocy. No i znalazlo sie rozwiazanie problemu.
        Moja Fifi przyszla nas bronic:)
        a i zawsze co noc Fifi potrafi co najmniej 2 razy obudzic moich
        chlopcow, bo wskakuje im do lozek, lize ich po buziach i czeka az
        sie porusza. Jak chlopcy sie przebudza i porusza, wtedy sunia idzie
        spac:) To budzenie dzieci to taki skutek uboczny jej milosci. Musi
        przeciez sprawdzic czy zyja:)
        • urmila Re: zwierzeta... 03.12.07, 22:54
          No ja muszę się niestety przyznać, że moje zwierzaki przyłażą do mnie jak idę
          spać ..:) Cała trójca łażąca po mnie w nocy:) ale ja to kocham... ;)
          • bozenka12 Re: zwierzeta... 03.12.07, 23:18
            moje tez spia z ktoryms z nas. Albo ze mna, albo z dziecmi. Kiedys
            probowalam ich tego oduczyc, bo oba psiaki sa duze, i zajmuja duzo
            miejsca w lozku, ale sie nie udalo:).
            • wyrdlove1 Re: zwierzeta... 04.12.07, 13:38
              Ha, ha:)Ja mam też dwie kocie dziewczyny:) Lilę i Adelkę:)Są kochane.Uwielbiają
              siadać na stole w kuchni i patrzeć jak gotuję obiad, siedzą na podłodze, obok
              siebie i przyglądają się jak sprzątam:)Potem biegają po mokrej podłodze i sie
              przewracają:)Sama radość:))
    • dalaj-lama Re: zwierzeta... 10.12.07, 03:14
      A ja mam już 12 lat kota półperskiego Oleczka.Oczywiście,że ze mną śpi ale też
      wyczuwa doskonale złych ludzi.Jak ktoś mu się nie podoba syczy jak wąż.Innym
      natomiast wskakuje na kolana i mruczy.Oprócz tego rozmawiamy ze sobą.Kot wydaje
      tak różne dżwięki , że czasami nawet szczeka.Najbardziej lubi komputer - kładzie
      się na biurku,jedna łapka oparta o klawiaturę i mruczy.Jak mu się znudzi naciska
      Enter.
      • bozenka12 Re: zwierzeta... 10.12.07, 03:27
        Ja jeszcze dodam jedna rzecz o mojej Fifi:)
        Mam sasiadke, ktora pracuje w schronisku dla zwierzat. Takze na
        codzien ma kontakt w roznymi psiakami. I nawet ona mi powiedziala,
        ze Fifi jest bardzo nietypowa, ze zachowuje sie bardziej jak
        czlowiek niz pies:))
        • tessella Re: zwierzeta... 10.12.07, 18:36
          To prawda czasem wole towarzystwo pieska niż osoby nieszczerej, mającej maski
          nieszczerości .Zwierzęta dają tyle radości .
          • elleshesie Re: zwierzeta... 11.12.07, 08:25
            Zazdroszczę Wam.:) Ja studiuję w innym mieście, wynajmuję pokój i nie ma szans,
            żebym miała jakieś zwierzę. Myślałam choćby o chomiku czy szczurku (kiedyś
            miałam szczurka, cudne są, naprawdę polecam, niesamowicie mądre zwierzęta:)),
            ale byłby kłopot, gdy ja jestem cały dzień poza domem lub wracam do domu
            rodzinnego. Eh, czasem takie oczywiste dla jednych sprawy są ciężkie do
            rozwiązania dla innych.:)

            A psa w ogóle też mam, suczkę jedenastoletnią. Straszna indywidualistka.:) I
            uparciuch.:)
            • urmila Re: zwierzeta... 11.12.07, 09:47
              Moja znajoma ma kota, którego wozi ze sobą gdy rusza do rodziny, jest w podobnej
              sytuacji :) Ale oczywiście nie namawiam, każde zwierzę potrzebuje towarzystwa:)
              • elleshesie Re: zwierzeta... 12.12.07, 02:05
                Mnie czasem naprawdę nie ma w domu od świtu do późnego wieczora, potem wracam
                padnięta. Jakiekolwiek zwierzę chyba by się "zapłakało" siedząc same w pokoju.;)
                Szkoda zwierzaka.
                No i pozostaje kwestia właścicielki, która pewnie nie byłaby tym faktem
                zachwycona.:) A szkoda.:D

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka