Dodaj do ulubionych

Rezygnować?Podjąć walkę?

13.01.08, 17:09
Witam.Mam 30 lat,pół roku temu dowiedziałam się o tym że jestem
chora.Jedynie moja dociekliwość i samozaparcie pozwoliło na
zdjagnozowanie wirusa,ale nie o tym.Zarażono mnie podczas
porodu,jestem pewna i nie podlega to dyskusji.Świat mi się zawalił w
chwili otrzymania wyników.Minęło pół roku ,będę miała niebawem
szanse podjęcia leczenia ale...........tak naprawdę nie wiem czy to
zrobię.Mam maleńkie dziecko,które wymaga bardzo wiele siły i
zaangażowania.Leki które stosuje się w terapii siłę tą odbierają a i
radość do życia też.Na dzień dzisiejszy nie mogę sobie pozwolić na
jakiekolwiek niedomagania zarówno fizyczne jak i psychiczne.Naprawdę
nie wiem co zrobić,gdyż zdaję sobie sprawę z tego,że jeśli nie teraz
to terapia może mi umknąć na dłuuugo.A jeśli poczekam z 3,5 lat to
może wejdą inne leki i krótsze terapie.Jestem na rozdrożu,nie wiem w
którą stronę pójść.Agnieszka.
Obserwuj wątek
    • bananarama-live Re: Rezygnować?Podjąć walkę? 13.01.08, 17:47
      "Nie lękaj się" :-) Lecze sie czwarty miesiac
      Pracuje,biegam,zartuje,jem i tyję- tak, cholera wie dlaczego :-)
      Nie czytaj za duzo o skutkach ubocznych ,bo mozesz miec tylko jeden
      z nich. Kazdy lek ma skutki uboczne,ale nikt nie ma ich wszystkich.
      Smigaj na leczenie, a po kilu tygodniach terapii,powiesz "ale ja
      głupia byłam" Jesli nawet wystapia uciazliwe skutki uboczne,to sa na
      to srodki zaradcze.
      Pozdrawiam
    • ada713 Re: Rezygnować?Podjąć walkę? 15.01.08, 10:46
      Powtórzę za bananarama-live,
      Nie lękaj się:)
      masz wielkie szczęście że dostałaś leczenie tak szybko więc nie
      zmarnuj szansy (ludzie czekają na nie latami)
      a nowe leki nie wejdą przez 3,5 roku (może jedynie małe
      udogodnienie, że interferon będzie się brało raz na dwa tygodnie)
      Skutki uboczne mogą wystąpić ale wcale nie muszą
      Też miałam wiele obaw przed rozpoczęciem terapii, teraz zostało mi
      do końca leczenia 3 i pół miesiąca i wiem że obawy były niepotrzebne.
      Gdy po kolejnych badaniach dostaje wiadomość że „wirusa nie wykryto”
      to dodaje mi skrzydeł
      Sama wychowuję dziecko, pracuję zawodowo, w trakcie terapii
      skończyłam studia, obroniłam pracę magisterską i żyję normalnie i
      aktywnie… no może przez pierwsze pół roku żyłam aktywnie w zeszłym
      miesiącu zrezygnowałam z dojazdów do pracy rowerem (30 km dziennie)
      i przestałam chodzić na aerobik, ale mogę z tych przyjemności
      zrezygnować za cenę minusa.
      Teraz trochę więcej odpoczywam i zamiast biegać po schodach jeżdżę
      windą, ale to nie przeszkadza mi w codziennym życiu.
      Pytasz – zrezygnować? Czy podjąć walkę?
      Powiem Ci 100 razy - walcz, walcz, walcz…(w ostateczności gdyby było
      naprawdę kiepsko w każdej chwili możesz przerwać terapię, możesz
      poprosić bliskich o pomoc przy dziecku, a gdy stracisz radość życia
      lub spokój możesz brać leki uspokajające)
      Nie poddawaj się (nie taki diabeł straszny jak go malują)
      Powodzenia
      Ada
      • stefffan Re: Rezygnować?Podjąć walkę? 19.01.08, 11:23
        Walcz! To nie takie straszne. ada 713 ma 100 procent racji - moje
        odczucia sa bardzo podobne, choc jestem "troche mlodszy" - do konca
        kuracji mi zistalo 4 i pol miesiaca, zgadzam sie - diagnoza "wirus
        niewykrywalny", ktora moze pojawic sie juz po 4 lub 12 tygodniu
        dziala baaaardzo motywujaco.
        Pomysl o innych, ciezej chorych, poddanych chemioterapii... Choc IFN
        i RYB to nie jest przyjemnosc - ja schudlem z 17 kg (tzn. pozbylem
        sie sporej nadwagi) i kondycha mi siadla (duzo odpoczywam, np leze i
        czytam), to polecam kuracje. W koncu statystycznie w 2/3 udaje sie.
        A pamietaj, ze czesc (choc nie wszystkie) niepowodzen to wina samych
        chorych - nie przestrzegaja abstynencji, nie polykaja regularnie
        pastylek ect.
        Fight for your life!
        Powodzenia.
    • mordeczek Faktory, przed podjeciem decyzji. 15.01.08, 13:36
      Naturalnie, robienie terapii ma jak najbardziej sens i jest do polecenia.
      Decyzja podjecia nie jest decyzja o polykaniu witaminy C przez kilka tygodni.
      Juz chyba kazdy wie, ze terapia dziala u kazdego inaczej, i kazdy ma indywualne
      srodki uboczne (fizyczne i psychiczne) podczas terapii.
      Kazdy tez ma inna sytuacje prywatno-zawodowa i dlatego uwazam, ze podjecie
      decyzji o terminie terapii powinno byc dobrze przemyslane, jak rachunek
      matematyczny:
      sytuacja zdrowotna (poziom wirusa + stan watroby)
      : podzielone przez (sytuacje finansowo-prywatna)
      ____________________________________________________
      = decyzja o terminie podjecia terapii.

      Gdy nie ma sie uregulowej sytuacji finansowej i bedzie sie mialo mocne dzialania
      uboczne, istnieje ryzyko wpadniecia problemy egzystencjonalne. Chyba ze za
      plecami stoi rodzina czy partner ktory pomoze.
      Szybka decyzje powinno sie podjac gdy, watroba jest juz mocno nadszarpnieta, lub
      posiada sie wysoki poziom wirusa.
      p.s.
      Mozliwe, ze sie jakims osobom tutaj moje zdanie nie bedzie podobac, lecz tak
      sadze obsewujac przebieg terapii u kilku usob tzw. roznym feetback'iem
      ekonomiczno-zdrowotno-prywatnym.
    • zagubiona_4 Re: Rezygnować?Podjąć walkę? 15.01.08, 14:51
      Piszesz ze zakazono Cie podczas porodu i masz malenkie dziecko,zatem
      rozumiem ze bylo to calkiem nie dawno.Dzieki krotkiemu okresowi
      czasu od zakazenia masz najwieksze szanse na pozbycie sie
      wirusa,warto wziac ten argument pod uwage.Poza tym nie jestes w
      stanie przewidziec jak Twoje zycie bedzie wygladac za kilka lat.A co
      jesli znajdziesz sie w jeszcze bardziej skomplikowanej sytuacji
      prywatno-zawodowej?Nie wiemy dokladnie kiedy wejda nowe leki.Nawet
      jesli zostana juz dopuszczone do leczenia,mozliwe ze bedzie sie
      czekalao na kwalifikacje do leczenia jeszcze dluzej niz
      obecnie.Czesto bywa tak ze odkladamy wazne decyzje bojac sie ich
      konsekwencji i niestety odkladamy je na swietego nigdy.Najgorszy
      jest ten strach przed samym rozpoczeciem,mysli o niezliczonych
      skutkach ubocznych.A tak naprawde zazwyczaj okazuje sie ze nie taki
      diabel straszny.Ja bym nie czekala.Wez diabla za rogi ;-)Warto.Gra
      sie toczy o zycie.
    • gusiak30 Dzięki 16.01.08, 22:14
      Dziękuję za wasze posty.Każdy przeczytałam kilkakrotnie,zrobilam też
      rachunek proponowany przez mordeczka.Kierunkowskaz zaczyna pokazywać
      mi drogę,ale czy właściwą?Życzę wszystkim zdrowia,Aga.
      • mordeczek Re: Dzięki 17.01.08, 11:27
        Najwazniejsze, ze tak juz nie panikujesz, reszta to kwestia czasu.
        Powodzenia.
    • fiolek72 Re: Rezygnować?Podjąć walkę? 18.01.08, 15:45
      Nie rezygnuj i nadzieje zawsze trzeba miec.Podejmij leczenie!Jak
      piszesz,masz małe dzieciątko i to własnie ono powinno Ciebie
      zmobilizowac do tego leczenia.Zawsze są jakies objawy uboczne ,co
      nie znaczy że Ty je musisz wszystkie mieć.Spokojnie.Pozdrawiam i
      życze wytrwałości.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka