pop_vault Re: a na wybory poszliście? 21.06.10, 12:52 rzad chce wprowadzic dowody osobiste z odciaskami palcow. maja pozniej sprawdzac odciski na kartach wyborczych takze tych minionych. wybory to niebezpieczna sprawa. lepiej sie trzymac daleko. Odpowiedz Link
pop_vault Re: a na wybory poszliście? 21.06.10, 15:07 tak jestem chorym psychicznie oszolomem kurwa szmata i sram po pretach klatki Odpowiedz Link
olga_w_ogrodzie Re: a na wybory poszliście? 21.06.10, 17:41 tak. byłam. po raz pierwszy od chwili, gdy pewni panowie trzej rozwalili mi moją partię. teraz widmo jeszcze gorszego wydania tego czegoś, co już było, mnie wypchnęło było z domu. 4. lipca też pójdę. Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: a na wybory poszliście? 21.06.10, 18:05 Poszedłem i za dwatygodnie też pójdę. Zawsze chodzę głosować. Raz tylko wdrugiej turze wyborów na prezydenta miasta nie byłem, bo mi sie popieprzyło, że lokale do 22.00 otwarte i odsypiałem już nie pamiętam co tak długo, że zdążyłem klamkę pocałować. Przy tak minimalnej różnicy jakbym nie poszedł, to mógłbym mieć wyrzuty sumienia przez pięć lat następnych. Jak mawia jeden kolega z Krakforum - gdy rozum śpi, budzą się kaczory. Odpowiedz Link
lucyna_n Re: a na wybory poszliście? 21.06.10, 19:51 Ja też byłam z komorowskim to mam problem bo fizycznie przypomina mi człowieka ktorego wolalabym nei pamiętać. No ale na deja vu też się nei piszę bo miałabym upiorne wrażenie że prezydent wrócił zza grobu. 4 lipca też pójdę. Lubię samo iście na wybory bo sobei zawsze idziemy na miły spacerek, i na ciastko, albo lody potem i jest przyjemnie. Odpowiedz Link
szarodziejka Re: a na wybory poszliście? 21.06.10, 19:49 tak, proszę pani ale, nierozsądna, oddałam jeden głos Odpowiedz Link
pillow7 Re: a na wybory poszliście? 21.06.10, 20:36 no byłam , byłam takie smutne , depresyjne głosowanie negatywne wyszło szkoda, że nie było na kogo entuzjastycznie , z pełnym przekonaniem no, ale ja na polityce to kiepsko się znam żeby nie powiedzieć wcale Odpowiedz Link
pop_vault Re: a na wybory poszliście? 24.06.10, 08:48 a tobie jeszcze nie odebrano praw obywatelskich? :o Odpowiedz Link
olga_w_ogrodzie Re: a na wybory poszliście? 24.06.10, 09:50 była, zatem ani jej nie odebrano, ani nie odebrała sobie sama praw wyborczych. bo niektórzy je sobie odbierają, a potem drą ryja, jak źle jest. prawda ? Odpowiedz Link
anatemka Re: a na wybory poszliście? 24.06.10, 15:16 byłam, zawsze chodze na prezydenckie. Za to najprawdopodobniej nie pójde na druga turę :( Nie bedzie mnie w domu, a jakos nie mam chęci iść do urzędu po zaswiadczenie. Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: a na wybory poszliście? 24.06.10, 15:25 A czemu nie masz ochoty? Ja dziś byłem na Leszczyńskiego po kwit, bo też wyjeżdżam lipcowo. Szybko, sprawnie, miło i kolejka nawet mi nie przeszkadzała :D Odpowiedz Link
lucyna_n Re: a na wybory poszliście? 24.06.10, 16:36 Jacy my jesteśmy porządni obywatele, czemu więc traktują nas jak śmieci? Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: a na wybory poszliście? 24.06.10, 22:29 Bo się chcą lepiej poczuć. Sami ze sobą nie wytrzymują, to lubią myśleć, że są gorsi od nich. Odpowiedz Link
olga_w_ogrodzie Re: a na wybory poszliście? 24.06.10, 23:16 a konkretnie o jakie chodzi traktowanie ? bo się ja osobiście czułabym jak przedmiot handlu żywym towarem, gdybym głosowała na pana Grzesia, który opowiada, że może przekazać, ale warunki stawia odbiorcy przekazu takie to, a takie. przekaziciele się tak przeceniają sądząc, iż co dostali, to mogą przekazać wskazując komu. Odpowiedz Link
anatemka Re: a na wybory poszliście? 26.06.10, 07:27 monte_we_mgle napisał: > A czemu nie masz ochoty? bo trzeba pójść do Urzedu, powiedziec dzień dobry etc etc etc, na sama myśl mnie skręca w żołądku... nie , dziekuję, wole nie głosować, zreszta, chyba na niedziele wrócę. Odpowiedz Link
annarchia Re: a na wybory poszliście? 01.07.10, 12:38 Byłam. W niedzielę też się zwlekę. Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: a na wybory poszliście? 01.07.10, 13:34 Łał, frekwencja wśród wariatów bije rekordy. Powinni dać nam medale ;-))) Odpowiedz Link
olga_w_ogrodzie Re: a na wybory poszliście? 01.07.10, 14:54 tylko, że, podobno, w szpitlach psychiatrycznych wygrywa prezes pan. ale może na Szczurze są chorzy inaczej. Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: a na wybory poszliście? 01.07.10, 16:21 Bo w szpitalach głosują ci co sobie nie zdaja sprawy ze swojej choroby albo jej nie akceptują i jak prezes pan uważają się za normalnych. My jesteśmy nienormalni po prostu :-))) Odpowiedz Link
annarchia Re: a na wybory poszliście? 02.07.10, 10:13 monte_we_mgle napisał: > Łał, frekwencja wśród wariatów bije rekordy. Hmm... zdziwiłam się swoją reakcją na tę wypowiedź... Jeszcze niedawno temu samookreślenie 'wariat' traktowałam jak komplement, niemalże lans, dawało mi ciche poczucie dumy, inności-wyjątkowości, przynależności do niemalże elity-opozycji 'zwykłych bezrefleksyjnych wyjadaczy chleba' :P A teraz poczułam, że już nie bardzo się z tym określeniem identyfikuję, nawet z przymrużeniem oka... to chyba dobry znak :) Odpowiedz Link
lucyna_n Re: a na wybory poszliście? 02.07.10, 16:05 nie ciesz się , to pewnei tylko wyparcie Odpowiedz Link
annarchia o 'wariatach' 02.07.10, 18:39 lucyna_n napisała: > nie ciesz się , to pewnei tylko wyparcie Ja to odczuwam nieco inaczej. Poczułam świadomie, że nie chcę już dłużej siebie wyróżniać tym, że należę do grona zaburzonych i mam efkę. To jest przykre, gdy człowiek ma potrzebę takim 'wariatem' siebie podlansować, bo to znaczy, że poczucie wartości jest tak boleśnie niskie, że można je podnieść tylko takim hasełkiem :( I jest trudne - bo jak człowiek to od siebie odsunie to ból niedowartościowania jest potworny. Jeśli nie uda mi się go zaleczyć poprzez zmianę to prawdopodobnie do 'wariatki' jeszcze powrócę... Tak było u mnie - najpierw wstyd, że chodzę do psychiatry, a po jakimś czasie cicha duma. A prawda taka, że to nie jest powód ani do jednego, ani do drugiego. Przestaje mi schlebiać i podobać się to, że mogę się określać 'wariatką' - tą wielką niezrozumiałą, Inną, odkrywającą "prawdy o świecie" a tak naprawdę izolując się od niego pod kołdrą... Miałam chyba wrażenie, ze 'wariaci' są generalnie o wiele ciekawsi niż normalsy (faktycznie, przypadki kliniczne są dla mnie ciekawe, psychopatologia jest fascynująca - ale nie o taką ciekawośc chodzi), o wiele bardziej refleksyjni niż wielu zdrowych, ale czy tak jest de facto? Chyba nie można generalizować... Ludzie chorujący są zbyt często monotematyczni: główny temat - objawy chorobowe: a ja mam taki lęk, a ja taki, a mi się ciągle nie chce żyć, a ja się znowu pocięłam - choć może budzić to empatię, szok, chęć pomocy to jest nudne... A te głębokie refleksje są zazwyczaj jednostronne - przecież depresyjny nie powie nic o fajnych ciekawych stronach życia, a maniakalny o cierpieniu. Osoby z zaburzeniem osobowości są najczęściej zafiksowane na sobie i nie rozwijają się, ponieważ nie widzą w sobie nic do zmiany - to otoczenie ma się zmieniać. Tak to wygląda... Taka prawda o mnie. Chciałabym jednak należeć do grona zdrowych :( Zmienić się. To wcześniej nie było takie oczywiste. I nadal nie jest, bo jest pewnie - tj. piszesz w wyparciu, nieświadomości - taki głos, który dalej kocha 'wariatkę' i kpi z takiej gadaniny, kpi z chęci do zmiany... Ale to ważne, że w ogóle pojawiło się alternatywne myślenie... Odpowiedz Link
szarodziejka Re: o 'wariatach' 02.07.10, 19:30 annarchia napisała: > Osoby z zaburzeniem osobowości są najczęściej zafiksowane na sobie > i > nie rozwijają się, ponieważ nie widzą w sobie nic do zmiany - to otoczenie ma > się zmieniać. veto. moja eFka ewoluowała: poprzednio omal nie wpędziłam do grobu a teraz byłam tylko perspektywą psychiatryka i to nie jest rozwój? Odpowiedz Link
annarchia Re: o 'wariatach' 03.07.10, 10:35 szarodziejka napisała: > veto. moja eFka ewoluowała: > poprzednio omal nie wpędziłam do grobu > a teraz byłam tylko perspektywą psychiatryka > > i to nie jest rozwój? Nie, bo mówiąc tak ciągle utożsamiasz "ja" z efką, równasz siebie z jakimś numerkiem z ICD (czy DSM). To, że choroba przyjmuje różną, w tym wypadku ciut mniejszą intensywność - to jest rozwój? Chyba, że tę poprawę zawdzięczasz własnej pracy nad zmianą siebie, rozwijaniem swojej osobowości (a nie samym psychotropom, lepszej sytuacji zewnętrznej czy nieświadomym mechanizmom). Tyle, że odhaczanie postępów jedynie w łagodzeniu się objawów choroby (kiedyś grób - dziś "tylko" psychiatryk), pomijając np. zmianę w relacjach z ludźmi, funkcjonowania, to nadal zafiksowanie na efce. Z tym rozwijaniem się chodziło mi o to, że człowiek, który jest zaabsorbowany swoją efką, depresją, lękami, manią, natręctwami, agorafobią, wizją grobu, psychiatrykiem, natężeniem objawów, swoją energię poświęca głównie na zagryzanie zębów i przetrwanie, kontrolowanie choroby, a zdrowy, wolny od tego badziewia, może rozwijać się w różnych sferach, bo ma na to siłę, chęci, motywację, sprawia mu to satysfakcję. A przede wszystkim spokój wewnętrzny, który umożliwia koncentrację także na otoczeniu, a nie tylko swoim wnętrzu. Może podnosić swoje zawodowe kwalifikacje, rozwijać umiejętności językowe, społeczne, może rozwijać swoje hobby i pasje, poznaje nowych ludzi, wzbogacać swoją osobowość o nowe doświadczenia - w różnych okolicznościach, a nie tylko w wyrze czy szpitalach, itd. Chory, nawet przy złagodzeniu objawów, jak już zwlecze się na jakiś koncert albo wykład to i tak pewną część uwagi poświęci np. na lęk przed lękiem. Będzie atak paniki czy nie? Jakby co to mam benzo... a jak nie pomoże to co? A co będzie jak mnie tutaj dopadną natręctwa? Pozamiatane. Odpowiedz Link
mauamee Re: o 'wariatach' 04.07.10, 02:12 annarchia napisała: > szarodziejka napisała: > > > veto. moja eFka ewoluowała: > > poprzednio omal nie wpędziłam do grobu > > a teraz byłam tylko perspektywą psychiatryka > > > > i to nie jest rozwój? > > Nie, mozesz na następnej sesji porozmawiać o tym co to jest perfekcjonizm bo mówiąc tak ciągle utożsamiasz "ja" z efką, równasz siebie z jakimś > numerkiem z ICD (czy DSM). lepiej mieć świadomość problemów niż jej nie mieć to często slogan umożliwiający pocieszanie się, ale slogan w 100% zgodny z rzeczywistością a jeśli chodzi o to co napisałaś w dalszej części: popadasz w skrajności normalsi też mają lęki i także część energii tracą na lęk przed lękiem rozejrzyj się a sama zobaczysz i wręcz zdziwisz się jak częsta to przypadłość a wariaci mają mocniejsze strony osobowości (lub choćby wypracowane przez lata praktyki manewry umożliwiające zmniejszenie negatywnych skutków ubocznych stron słabych) z efką także można wykorzystać pewne zdolności, które umożliwiają "rozwój" nic nie jest "pozamiatane" To, że choroba przyjmuje różną, w tym wypadku ciut > mniejszą intensywność - to jest rozwój? Chyba, że tę poprawę zawdzięczasz > własnej pracy nad zmianą siebie, rozwijaniem swojej osobowości (a nie samym > psychotropom, lepszej sytuacji zewnętrznej czy nieświadomym mechanizmom). Tyle, > że odhaczanie postępów jedynie w łagodzeniu się objawów choroby (kiedyś grób - > dziś "tylko" psychiatryk), pomijając np. zmianę w relacjach z ludźmi, > funkcjonowania, to nadal zafiksowanie na efce. złagodzenie objawów (bez względu na przyczynę) uwalnia energię, która może być przeznaczona na inne rzeczy wtedy "zdrowienie" niejako "samo się robi" > Z tym rozwijaniem się chodziło mi o to, że człowiek, który jest zaabsorbowany > swoją efką, depresją, lękami, manią, natręctwami, agorafobią, wizją grobu, > psychiatrykiem, natężeniem objawów, swoją energię poświęca głównie na zagryzani > e > zębów i przetrwanie, kontrolowanie choroby, a zdrowy, wolny od tego badziewia, > może rozwijać się w różnych sferach, bo ma na to siłę, chęci, motywację, sprawi > a > mu to satysfakcję. A przede wszystkim spokój wewnętrzny, który umożliwia > koncentrację także na otoczeniu, a nie tylko swoim wnętrzu. Może podnosić swoje > zawodowe kwalifikacje, rozwijać umiejętności językowe, społeczne, może rozwijać > swoje hobby i pasje, poznaje nowych ludzi, wzbogacać swoją osobowość o nowe > doświadczenia - w różnych okolicznościach, a nie tylko w wyrze czy szpitalach, > itd. Chory, nawet przy złagodzeniu objawów, jak już zwlecze się na jakiś koncer > t > albo wykład to i tak pewną część uwagi poświęci np. na lęk przed lękiem. no i co z tego, że straci? ma zacząć wychodzić z domu dopiero po całkowitym wyleczeniu? a jak ma w takim razie wyzdrowieć? skoro masz deficyty w budowaniu relacji z drugim człowiekiem to powinnaś trenować na pluszowym misiu? Będzie > atak paniki czy nie? Jakby co to mam benzo... a jak nie pomoże to co? A co > będzie jak mnie tutaj dopadną natręctwa? Pozamiatane. Odpowiedz Link
szarodziejka Re: o 'wariatach' 02.07.10, 19:34 a ta serio to zaburzony rzeczywiście niczego ciekawego nie powie nie ma czasu. nie zauważy, nie doceni, nie będzie się pospolitował na byle i siedzisz potem w takim bardziej ludzkim gronie śmiejesz się, sączysz złoty napój i zastanawiasz, czy możesz już iść bo przecież i tak nic nie wynika bycie z ludźmi to dzielenie się światem tym dostępnym dla obu stron dotykalnym paranoje kiepsko się sprzedają Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 02.07.10, 19:41 E tam, przesadzasz. To jest jedno z najciekawszych forów na Gazecie przecież. To nieprawda, że zaburzony nic nie widzi poza swoimi objawami, choć czasem tak jest. Odpowiedz Link
szarodziejka Re: o 'wariatach' 02.07.10, 19:48 Monte, a Ty miałeś kontakt z zaburzeniem? budziłeś się znowu i znowu w sytuacji, która miała się nie powtórzyć? zacząłeś się godzić, że tak musi być i trzeba korzystać z chwil zaślepienia? nim ludzie rozgryzą i zwieją? Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 02.07.10, 21:15 Ja miałem na wiosnę ostatnio dołek, chociaż już miało być dobrze. Z bezsennością też nie mogę sobie poradzić bez prochów. Właściwie to machnąłem na to ręką. Będą nawroty to będą. Na to są tabsy, a ja mam to szczęście, że na psychotropy szybko reaguję. Nie myślę o tym, gdy jest w miarę oki, staram się normalnie żyć i nie analizować. Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 02.07.10, 21:23 Tylko to mi zostało po psychozie, że boję się być sam. Zdarzyło mi się to gdy żona była z dziećmi na feriach i teraz, gdy gdzieś wyjeżdża to ja się zmywam do ciotki albo teściów. Niby mam brata w tym samym mieście, znajomych i wiem, że w razie czego mogę zamówić taksówkę i pojechać do szpitala, ale się boję, że nie dałbym rady i znów musiałbym się męczyć zbyt długo. Odpowiedz Link
lucyna_n Re: o 'wariatach' 02.07.10, 22:36 ja i bez psychozy boję się zostać sama, z racji atakow paniki. Niby wiem że i tak nikt mi nie pomoże jak tabletka nei zadziała, ale jakoś tak bezpieczniej kiedy ktoś jest. jak wiem że na noc wrócą to mogę cały dzień siedzieć sama, ale jak wiem że nei wrócą to już w połudnei zaczynam się czuć wyobcowana i jakoś dziwnei odcięta od świata. Jakby mnie zamurowano a jednocześnie boję się wyjść bo mam idiotyczne uczucie że nie trafię z powrotem, albo że z jakichś niesprecyzowanych powodów nie będę mogla wejść do domu. Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 02.07.10, 23:44 Ja panikuję, gdy zostaję sam, bo się boję wtedy strasznie, że mogę mieć nawrót i coś złego sobie zrobić, chociaż już od dawna nie biorę neureptyków i wszystko jest ze mną w porządku. Nie mam żadnych odrealnionych myśli, nie wkręcam sie obsesyjnie w jakiś temat, nic nie wskazuje na to, że mogłoby się to powtórzyć, a moja lekarka twierdzi, że z obserwacji jest bardzo prawdopodobne, że to był jednorazowy epizod spowodowany zaniedbaną i nieloczoną w porę depresją. Ale nic nie poradzę. Boję się i już. Odpowiedz Link
lucyna_n Re: o 'wariatach' 03.07.10, 14:38 trudno wymazac z pamięci takie przejścia, racjonalne myślenie niewiele pomaga. truskawki z czekoladą Odpowiedz Link
u.nick Re: o 'wariatach' 03.07.10, 15:01 bycie z ludźmi to dzielenie się światem > tym dostępnym dla obu stron > dotykalnym o to, to skonfrontować się muszę czasami nie o identyfikację chodzi ale o podobność , jakieś to jest potrzebne mi szkoda zaprzeczać Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 03.07.10, 16:33 u.nick napisała: > bycie z ludźmi to dzielenie się światem > > tym dostępnym dla obu stron > > dotykalnym > > o to, to > > skonfrontować się muszę czasami > nie o identyfikację chodzi > ale o podobność , jakieś to jest potrzebne mi > szkoda zaprzeczać Ja nie wiem, dlaczego piszę z wariatami. Po prostu nie mam komu powiedzieć, że w psychozie zdawało mi się, że zadzwonił do mnie Neo z Matrixa i nie poleciałem do najbliższej budki odebrać, tylko dlatego, że panicznie się bałem wyjść z domu. Gdybym się nie bał, to bym pobiegł, chociaż nawet wtedy nie wierzyłem, że on do mnie dzwoni. Przecież nie wariat nigdy tego zrozumie i nie wysłucha do końca, a lekarka skwituje tylko - urojenie, takie samo jak inne. Odpowiedz Link
lucyna_n Re: o 'wariatach' 03.07.10, 21:17 muszę przyznać że miałeś bardzo fajne urojenie:) szkoda że się bałeś, ciekawe co byloby dalej, czy wziąłbyś niebieską czy czerwoną tabletkę Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 03.07.10, 21:31 lucyna_n napisała: > muszę przyznać że miałeś bardzo fajne urojenie:) szkoda że się bałeś, ciekawe c > o > byloby dalej, czy wziąłbyś niebieską czy czerwoną tabletkę Nawet chciałem to kiedyś sprawdzić i odstawić samodzielnie neuroleptyk, ale się przestraszyłem, że znów się będę wszystkiego bał :-))) Odpowiedz Link
lucyna_n Re: o 'wariatach' 03.07.10, 21:57 banie się wszystkiego to nie jest dobra opcja, zdecydowanie nie. Odpowiedz Link
annarchia Re: o 'wariatach' 03.07.10, 22:01 lucyna_n napisała: > muszę przyznać że miałeś bardzo fajne urojenie:) szkoda że się bałeś, ciekawe c > o > byloby dalej, czy wziąłbyś niebieską czy czerwoną tabletkę To z Matrixem? Dość powszechne w psychiatrykach. Zawsze mówili o niebieskiej. Wielu nerwicowców też chce te niebieskie, choć potrzebne im czerwone... Smutne to. Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 03.07.10, 23:45 annarchia napisała: > To z Matrixem? > Dość powszechne w psychiatrykach. Ja w ogóle miałem jazdę filmową. Filmiki Bunuela mi się przewijały, Pulp Fiction, Visconti i na koniec niestety "Wstręt" o schizie. Wtedy zadzwoniłem po gliny. Neo był najprzyjemniejszy. Odpowiedz Link
lucyna_n Re: o 'wariatach' 04.07.10, 01:22 ja zawsze bylam zdania że wariat powinien ostrożnie dobierać filmy ktore ogląda i literaturę. Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 04.07.10, 08:45 lucyna_n napisała: > ja zawsze bylam zdania że wariat powinien ostrożnie dobierać filmy ktore ogląda > i literaturę. No wiesz, nie oglądałem serialu o Jasonie i wszystkich części "Teksańskiej masakry piłą mechaniczną". Mogło być o wiele gorzej. Odpowiedz Link
lucyna_n Re: o 'wariatach' 04.07.10, 10:21 jak mi odbije to najwyżej zatańczę i (o zgrozo)zaśpiewam na ulicy, ot i wszystko. Odpowiedz Link
annarchia Re: o 'wariatach' 04.07.10, 10:19 monte_we_mgle napisał: > końca, a lekarka skwituje tylko - urojenie, takie samo jak inne. A czego byś oczekiwał? Że powie Ci: "Pana objawy są wyjątkowe, nikt takich nie ma, to niesamowite" - ? Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 04.07.10, 12:28 annarchia napisała: > monte_we_mgle napisał: > > > końca, a lekarka skwituje tylko - urojenie, takie samo jak inne. > > A czego byś oczekiwał? > Że powie Ci: "Pana objawy są wyjątkowe, nikt takich nie ma, to niesamowite" - ? Niekoniecznie, ale mogłaby posłuchać, jak już twierdzi, że terapie szkodzą. Z kim mam o tym gadać? Odpowiedz Link
annarchia Re: o 'wariatach' 04.07.10, 17:26 monte_we_mgle napisał: > Niekoniecznie, ale mogłaby posłuchać, jak już twierdzi, że terapie > szkodzą. Z kim mam o tym gadać? To fakt, mogłaby posłuchać (i to nie łaskawie). Szukałeś sensowniejszego lekarza? Bo tacy istnieją. Co sam uważasz o terapii? Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 04.07.10, 21:27 annarchia napisała: > To fakt, mogłaby posłuchać (i to nie łaskawie). > Szukałeś sensowniejszego lekarza? Żartujesz. Moja lekarka jest najlepsza na świecie, uwielbiam ją. > Co sam uważasz o terapii? Uważam, że to kompletna bzdura i wierzę, że może się skończyć dekompensacją psychotyczną. Nigdy bym się nie poddał terapii. Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 04.07.10, 22:46 lucyna_n napisała: > co to ta dekompensacja psychotyczna? Rozłamka i nawrót psychozy. To grozi na terapiach psychotykom. Nie wiadomo co powoduje stany psychotyczne, ale pod wpływem terapii one się mogą powtórzyć. Lepiej się nie babrać w psychobebechach. Odpowiedz Link
lucyna_n Re: o 'wariatach' 04.07.10, 23:02 nerwiki właściwie też przeżywają nawrót dolegliwości na terapiach i wręcz nasilenie, tylko że nerwikami się nikt nei przejmuje biedne nerwiki męczące i takie nieciekawe Odpowiedz Link
annarchia Re: o 'wariatach' 05.07.10, 11:14 monte_we_mgle napisał: > Żartujesz. Moja lekarka jest najlepsza na świecie, uwielbiam ją. Przyznam, że mnie to zdziwiło. Najpierw piszesz, że nie masz z kim pogadać, bo lekarka Cię nie słucha. Czyli odpowiada Ci lekarz, który Cię nie słucha? > > Co sam uważasz o terapii? > > Uważam, że to kompletna bzdura W jakim sensie bzdura? Że nieskuteczna, że to ściema, czy co? I jak to argumentujesz? > i wierzę, że może się skończyć > dekompensacją psychotyczną. To nie jest kwestia wiary, bo może. To jest mechanizm obronny (jak na ironię). Miałam coś takiego w terapii. Ale miałam to i przed nią - niezależnie od brania silnych leków. Co ważne, na najgorsze dla mnie schizy (które ciągle powracały jak bumerang, przez parę lat nie odpuszczały) pomogła dopiero terapia, a nie kilogramy prochów. I wiem, że te konkretne objawy pożegnałam na amen. Przynajmniej to. Odpowiedz Link
lucyna_n Re: o 'wariatach' 05.07.10, 13:13 Ale Monte już sto razy pisał że dobrze reaguje na leki i że mu jednorazowo zdarzyły się psychotyczne objawy jako objaw głębokiej depresji nieleczonej. Nie dla każdego jest wskazana terapia. Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 05.07.10, 14:06 annarchia napisała: > Przyznam, że mnie to zdziwiło. Najpierw piszesz, że nie masz z kim > pogadać, bo lekarka Cię nie słucha. Czyli odpowiada Ci lekarz, który > Cię nie słucha? Pisałem tylko, że nie słucha szczegółowych opowieści o moich urojeniach. Wystarcza jej do diagnozy, że miałem filmową jazdę i jak się wtedy czułem, ale jaką konkretnie to już nie chce słuchać. Poza tym poświęca mi dużo czasu, tłumaczy o skutkach ubocznych i lekach, mogłem z nią ponegocjować odstawianie i dawki, no i znosi moje telefony, jak mam jakieś wątpliwości. Nie przywiązuje się do raz orzeczonej diagnozy. > > > Co sam uważasz o terapii? > > > > Uważam, że to kompletna bzdura > > W jakim sensie bzdura? W takim, że mam depresję endogenną. Nie zachorowałem dlatego, że miałem nieszczęśliwe dzieciństwo np. Miałem szczęśliwe raczej, choć różnie bywało. Nie mam ochoty sie grzebać w przeszłosci, analizować z nikim różnych swoich reakcji itp. Uważam, że to jest choroba biologiczna, tym bardziej, że leki mi pomagają. > Że nieskuteczna, że to ściema, czy co? > I jak to argumentujesz? Po prostu pieprzenie kotka za pomocą młotka, z którego nic nie wynika moim zdaniem. Jeśli ktoś ma problem z zaakceptowaniem swojej choroby to może sobie chodzić na terapię. Ja nie mam. W niczym mi nie przeszkadza, że jestem wariatem. Choroba jak każda inna. > To nie jest kwestia wiary, bo może. To jest mechanizm obronny (jak > na ironię). Miałam coś takiego w terapii. Ale miałam to i przed nią - > niezależnie od brania silnych leków. Mnie psychoza przeszła po tygodniu łykania neuroleptyka i nigdy potem nie miałem takiego stanu, choć dawki stystematycznie zacząłem zmniejszać po pół roku łykania. Nie mam najmniejszego zamiaru ryzykować, że pojawi sie znowu, tym bardziej, że widzę celu terapii. > Co ważne, na najgorsze dla > mnie schizy (które ciągle powracały jak bumerang, przez parę lat nie > odpuszczały) pomogła dopiero terapia, a nie kilogramy prochów. I > wiem, że te konkretne objawy pożegnałam na amen. Przynajmniej to Mnie pomogły prochy. Została depresja, z której dużo trudniej mi było wyjść. Zdarzają mi się ciągle doły, ale tabsy dobrze na mnie działają, nie muszę się zbyt długo męczyć i reaguję teraz natychmiast na każdy dłuższy spadek nastroju i bezsenność, ale to miałem odkąd pamiętam. Kiedyś radziłem sobie trawką popijaną alko, teraz łykam tabletki. Odpowiedz Link
annarchia Re: o 'wariatach' 05.07.10, 16:31 monte_we_mgle napisał: > Pisałem tylko, że nie słucha szczegółowych opowieści o moich > urojeniach. Wystarcza jej do diagnozy, że miałem filmową jazdę i jak > się wtedy czułem, ale jaką konkretnie to już nie chce słuchać. Twoje wcześniejsze słowa "A z kim mam rozmawiać? Lekarka nie słucha, dla niej urojenie jak każde inne.." zrozumialam tak, że jednak chciałeś sobie z nią o tym 'pogadać'. A że z nią się nie da to opisujesz to na forum. Z czego wynika, że zainteresowania i wysłuchania potrzebujesz. > Po prostu pieprzenie kotka za pomocą młotka, z którego nic nie > wynika moim zdaniem. Tak może być, bo wielu terapeutów jest kiepskich, na żałosnym poziomie, ale nie generalizuj. Sporo osób wyzdrowiało dzięki terapii albo przynajmniej odczuło jakąś poprawę. Także z chorobami uważanymi za endogenne. Mój znajomy z ChAD bardzo sobie chwalił terapię. >Jeśli ktoś ma problem z zaakceptowaniem swojej choroby to może sobie chodzić na terapię. Na terapię się chodzi po to, aby zdrowieć, a nie uczyc się akceptowac chorobę. Chyba, że miałeś na myśli tylko terapię podtrzymującą. Odpowiedz Link
annarchia Re: o 'wariatach' 05.07.10, 16:46 A dokładnie to tak brzmiało. > monte_we_mgle napisał: Niekoniecznie, ale mogłaby posłuchać, jak już twierdzi, że terapie szkodzą. Z kim mam o tym gadać? Myślę, że jak powiem, że widzę w tej wypowiedzi Twój żal do niej to nie będzie to projekcją. (Ale nie zdziwię się, jak zaprzeczysz). Dlatego właśnie zapytałam, dlaczego wciąż do niej chodzisz. Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 05.07.10, 20:32 annarchia napisała: > A dokładnie to tak brzmiało. > > > monte_we_mgle napisał: > > Niekoniecznie, ale mogłaby posłuchać, jak już twierdzi, że terapie > szkodzą. Z kim mam o tym gadać? > > Myślę, że jak powiem, że widzę w tej wypowiedzi Twój żal do niej to > nie będzie to projekcją. (Ale nie zdziwię się, jak zaprzeczysz). > Dlatego właśnie zapytałam, dlaczego wciąż do niej chodzisz. Nie, nie mam do niej żalu. To nie o to chodzi. Po prostu stwierdziłem fakt - nie słucha wszystkiego, o czym ja bym chciał gadać, ale jest świetnym fachowcem, mam do niej pełne zaufanie i zwyczajnie ją lubię, jest bardzo sympatyczna. Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 05.07.10, 20:27 annarchia napisała: > Twoje wcześniejsze słowa "A z kim mam rozmawiać? Lekarka nie słucha, > dla niej urojenie jak każde inne.." zrozumialam tak, że jednak > chciałeś sobie z nią o tym 'pogadać'. A że z nią się nie da to > opisujesz to na forum. Z czego wynika, że zainteresowania i > wysłuchania potrzebujesz. Potrzebuję, dlatego tu piszę. Nie będę zmieniał lekarza z dobrego na niewiadomo jakiego, bo nie słucha szczegółów moich jazd. Pewnie zna setki takich opowieści i wszystkie są podobne. Jest klinicystką, ma doktorat, zdążyła się już nasłuchać. > Tak może być, bo wielu terapeutów jest kiepskich, na żałosnym > poziomie, ale nie generalizuj. Sporo osób wyzdrowiało dzięki terapii > albo przynajmniej odczuło jakąś poprawę. Także z chorobami uważanymi > za endogenne. Mój znajomy z ChAD bardzo sobie chwalił terapię. Być może, ale ja tego nie czuję. Nie jestem ekshibicjonistą i nie lubię się grzebać w swoich przeżyciach, szczególnie na życzenie. > Na terapię się chodzi po to, aby zdrowieć, a nie uczyc się > akceptowac chorobę. Chyba, że miałeś na myśli tylko terapię > podtrzymującą. Ja nie wierzę w to, że po terapii można wyzdrowieć. Terapia to dla mnie to samo, co gadanie Maska o uzdrawiającym bieganiu i marchewce, aczkolwiek wiara podobno czyni cuda, więc jeśli ktoś uważa, że może mu to pomóc, to być może pomaga. Odpowiedz Link
lafiorka-z Re: o 'wariatach' 05.07.10, 21:45 Monte, ty to chyba do tej samej lekarki chodzisz, co ja. Tylko na pierwszej wizycie długo ze mną rozmawiała. Teraz wystarczy, że rzuci na mnie okiem i już wie, jak jest. A jak się ucieszyła, jak przyszłam do niej kiedyś z zakupami ciuchowymi, bo po drodze zrobiłam. Fajnie mieć takiego lekarza, że człowiek się cieszy na wizytę. O psychoterapii nic nie wiem, poza tym, że znam prywatnie dwóch psychologów, którym chętnie bym pomogła... Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 05.07.10, 23:17 lafiorka-z napisała: > Monte, ty to chyba do tej samej lekarki chodzisz, co ja. > Tylko na pierwszej wizycie długo ze mną rozmawiała. Teraz wystarczy, że rzuci n > a > mnie okiem i już wie, jak jest. A jak się ucieszyła, jak przyszłam do niej > kiedyś z zakupami ciuchowymi, bo po drodze zrobiłam. Fajnie mieć takiego > lekarza, że człowiek się cieszy na wizytę. O to to. Ja kiedyś z moją gadałem o toto lotku. Pochwaliła się, że wygrała 3 stówy, ale kosztowało ją to 4 :-))) > O psychoterapii nic nie wiem, poza tym, że znam prywatnie dwóch psychologów, > którym chętnie bym pomogła... Ja znam jedną, która korzysta z pomocy psychiatry, ale ona nie prowadziła nigdy terapii. Wykłada na uczelni. Odpowiedz Link
annarchia Re: o 'wariatach' 06.07.10, 12:31 monte_we_mgle napisał: > Ja nie wierzę w to, że po terapii można wyzdrowieć. To nie jest kwestia Twojej wiary, sorry ;) Ani wiary w ogóle. Terapia to nie religia, nie działa na tej zasadzie, że ktoś po prostu przyjmuje jej działanie na wiarę. To potwornie ciężka praca nad poznawaniem siebie i głęboką zmianą siebie. Są ludzie, którzy dzięki niej wyszli z koszmarnych objawów i nie potrzebują już żadnych leków, psychiatry. Mogę Ci podać wiele przykładów, ale pewnie i tak nie uwierzysz ;) Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 05.07.10, 22:45 tlenoterapia napisała: > Strach przed samotnością to też endogenne bo xanaks pomaga. To nie przed samotnością. To przed nawrotem, który może się zdarzyć gdy będę sam. Pomaga wyjazd do rodziny, więc xanax mi niepotrzebny. Na doły nic prócz prochów mi nie pomaga, więc to endogenne. Mam porypany mózg i tyle. Testy na osobowość w normie, bez odchyleń. Odpowiedz Link
tlenoterapia Re: o 'wariatach' 05.07.10, 23:27 Psychiatrzy jeszcze nie udowodnili ,ze depresja moze byc endogenna - w klasyfikacji chorob nie istnieje taka kategoria wiec nie wiem z jakiego ksiezyca twoj pomysl ,ze jak lek dziala to endogenne . Rownie dobrze mozna stwierdzic bez pokrycia ,ze twoja psychoza ,depresja to wynik zatrucia plesnia ,lub wirusem mononukleozy. Rowniez nie znam wspolczesnego ,oczytanego psychiatry ,ktory by sie chcial kompromitowac pogladem ,ze nalezy wykluczyc terapie z procesu leczenia osob z zaburzeniami psychotycznymi czy nerwiczkowymi. "Każda piękna dziewczyna podważa obecną rzeczywistość" (Mskaiq) Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 05.07.10, 23:37 tlenoterapia napisała: > Psychiatrzy jeszcze nie udowodnili ,ze depresja moze byc endogenna - w > klasyfikacji chorob nie istnieje taka kategoria wiec nie wiem z jakiego > ksiezyca twoj pomysl ,ze jak lek dziala to endogenne . depresja endogenna – uwarunkowana biologicznie, typowa; ostrzejsza w przebiegu od egzogennej; depresja duża, epizod depresyjny o znacznym nasileniu; pl.wikipedia.org/wiki/Zaburzenia_depresyjne Nie pisałem, że jak lek działa to endogenne. Pisałem, że mam depresję endogenną. > Rownie dobrze mozna stwierdzic bez pokrycia ,ze twoja psychoza ,depresja to > wynik zatrucia plesnia ,lub wirusem mononukleozy. Albo oddziaływania UFO na moje fale mózgowe. Dobrze, że psychiatrzy nie mają takich pomysłów. > Rowniez nie znam wspolczesnego ,oczytanego psychiatry ,ktory by sie chcial > kompromitowac pogladem ,ze nalezy wykluczyc terapie z procesu leczenia osob z > zaburzeniami psychotycznymi czy nerwiczkowymi. Dr nauk medycznych Halina Dubas-Ślemp. Odpowiedz Link
lucyna_n Re: o 'wariatach' 06.07.10, 11:30 Ja tylko od jednego psychiatry (byłam w życiu w sumie u 5 usłyszałam propozycję psychoterapii w związku z traumą poporodową), nawet nie dlatego że uważali że psychoterapia wogóle nei jest dobra tylko nie byli w stanie polecić mi terapii na ktorej ktoś konkretnie w moich problemach pomoże. I faktycznie, może teraz już jest inaczej ale psychologowie i psychoterapeuci nie bardzo chyba nawet rozumieli na czym polegają moje problemy, bo cięgiem stres przedegzaminacyjny i stres przedegzaminacyjny przerabiali ktorego ja nie mam i nigdy nie miałam, "ale po co się pani wypiera tego lęku przecież to nie wstyd, musi go pani miec skoro ma pani agorafobię, to przecież to samo", albo lepienie pana stracha z plasteliny czy w kółko walcowanie i opisywanie objawów??. Widac poznan to zadupie psychologiczne bo ludzie na forumach piszą o terapiach właśnie ukierunkowanych na agorkę i wszelkie lęki dziwne, ale ja nie trafilam na nikogo kompetentnego i żaden lekarz a wszystkich pytałam o to nie umiał mi nikogo z czystym sumieniem polecić bo powątpiewali w skuteczność a tanio nie jest. Odpowiedz Link
tlenoterapia Re: o 'wariatach' 06.07.10, 14:15 -Fakt znalezc kogos kompetentnego to ciezko ...raczej zdanie sie na przypadek i NFZ moze niewypalic-chociaz pamietam jedna lekarke , ktora wpakowala agorafobiczke do autobusu i jechala z nia autkiem ,zeby reanimowac w razie co. ;) (Nie wiem czy pomoglo). Takie mam odczucie po terapii ,ze mnie w konia robili...albo kaszane z mozgu. A psycholodzy w poradniach to slugusy psychiatrow -znalesc psychopatologie i doniesc psychiatrze jaki rodzaj swira jestem . Teraz wybralam sobie psychiatre -mixa z uprawnieniami do terapii,ale mam ochote mordowac juz a nie gadac... "Każda piękna dziewczyna podważa obecną rzeczywistość" (Mskaiq) Odpowiedz Link
annarchia Re: o 'wariatach' 06.07.10, 14:29 lucyna_n napisała: > nie miałam, "ale po co się pani wypiera tego lęku przecież to nie wstyd, musi go pani miec skoro > ma pani agorafobię, to przecież to samo", albo lepienie pana stracha z > plasteliny czy w kółko walcowanie i opisywanie objawów??. "Po co się pani wypiera", "Musi go pani mieć" - co to za teksty?? Teraz już mniej Ci się dziwię, że masz niechęć do terapii. Lepienie z plasteliny co najwyżej rozwija umiejętności manualne, ale nie leczy. Też kiedyś lepiłam, cholera :/ Na takie coś faktycznie szkoda kasy. Ale można powiedzieć, że byłaś TYLKO u 5 psychiatrów. > Widac poznan to zadupie psychologiczne (...) nie trafilam na nikogo > kompetentnego A miałaś kontakt z p. Ireneuszem Ścigałą? > bo ludzie na forumach piszą o terapiach właśnie ukierunkowanych na > agorkę i wszelkie lęki dziwne Według mnie terapie ukierunkowane na objawy (agora, lęki, itd.) są bezsensu. Chyba, że całe życie chcesz stosować techniki opanowywania lęku, radzenia sobie z agorą? W prawdziwej terapii, mającej na celu wyleczenie, a nie radzenie sobie z objawami (=trwanie w chorobie) przedmiotem pracy jest zyskiwanie samoświadomości, poznawanie siebie i zmiana siebie (p.w. wewnętrzna). Każda agorafobia ma swoje przyczyny i to nimi się trzeba zająć i zmienić je. Łatwo się mówi, ale przecież wielu osobom się udaje. Odpowiedz Link
lucyna_n Re: o 'wariatach' 06.07.10, 15:23 Agora sama w sobei jako pojedycza fobia jest prosta jak konstrukcja cepa atak paniki poza domem i szybkie "uczenie się" przez mózg "miejsc niebezpiecznych", matryca: miejsce=atak paniki. problem zaczyna się gdy tych miejsc jest bardzo dużo, i zasadniczo każde wyjście jest obciążone "wspomnieniem". jeżeli nie współistnieje z depresją to można się jej trwale pozbyć a nawet czerpać radość euforyczną z przełamania lęku, natomiast kiedy każdy kolejny nawrót depresji = silne stany lękowe i ataki paniki to bajka zaczyna się od nowa. Odpowiedz Link
annarchia Re: o 'wariatach' 06.07.10, 16:19 lucyna_n napisała: > Agora sama w sobei jako pojedycza fobia jest prosta jak konstrukcja cepa > atak paniki poza domem i szybkie "uczenie się" przez mózg "miejsc > niebezpiecznych No tak, ale z jakiegoś powodu to miejsce "niebezpiecznym" się stało. I cała masa kolejnych. Odpowiedz Link
lucyna_n Re: o 'wariatach' 06.07.10, 17:52 stało się niebezpiecznym na zasadzie skojarzenia z nim wystąpienia ataku paniki, mózg ma zdolność kojarzenia , czasem jest błogosławieństwem a czasem obraca się przeciwko nam. To musi być jakiś bardzo pierwotny mechanizm bo działa szybko i skutecznie coś z serii uciekaj albo walcz. Odpowiedz Link
annarchia Re: o 'wariatach' 06.07.10, 18:24 lucyna_n napisała: > stało się niebezpiecznym na zasadzie skojarzenia z nim wystąpienia ataku paniki Powód ataku paniki? Odpowiedz Link
lucyna_n Re: o 'wariatach' 06.07.10, 19:36 ataki paniki mogą się pojawiać samoistnie bez wyraźnego powodu, wtórnie pojawiają się pod wpływem fobii. Odpowiedz Link
annarchia Re: o 'wariatach' 06.07.10, 20:37 lucyna_n napisała: > ataki paniki mogą się pojawiać samoistnie bez wyraźnego powodu Wyraźnego powodu nie ma, bo powody ataków paniki tkwią w nieświadomości. Dopóki się ich nie uświadomi to ma się wrażenie, że są "samoistne". A przecież wszystko ma przyczynę. Nie wszyscy chcą je poznać. I to też z jakiegoś powodu :) Posty Kontrr, Elki nie dały Ci naprawdę nic do myślenia? Odpowiedz Link
lafiorka-z Re: o 'wariatach' 06.07.10, 20:52 Dokładnie zbadałam sobie hormony tarczycy i w ogóle hormony, zrobiłam pełną morfologię, o innych badaniach nie wspomnę. Wszystko wyszło w najlepszym porządku. Wiem, że pytanie było nie do mnie, ale wydaje mi się, że predyspozycje do zaburzeń psychicznych są jednak genetyczne. Ostatecznie wolę być predystynowana do depresji niż do raka. Okropnie to brzmi... Odpowiedz Link
lucyna_n Re: o 'wariatach' 06.07.10, 23:35 MOźna podać substancję chemiczną ktora wywoła atak paniki bez psychologicznego powodu, można mieć guza mózgu,zaburzenia hormonalne, padaczkę, różne czynniki wywołują ataki paniki nie tylko nerwica. Bywają taki określane jako samoistne, tak mi wszyscy lekarze mowili. Odpowiedz Link
annarchia Re: o 'wariatach' 07.07.10, 10:22 Wow, rozmiar Twojego oporu naprawdę powala... Bronisz te objawy jakby to był cenny klejnot. I nawet tego (chyba) nie dostrzegasz. Hmm... z mojej strony bez puenty. Odpowiedz Link
annarchia Re: o 'wariatach' 06.07.10, 13:11 monte_we_mgle napisał: > Dr nauk medycznych Halina Dubas-Ślemp. Cóż, przyznam... poznałam tę kobietę. Wraz z resztą obsady kliniki psychiatrycznej, w której pracuje, a o której mam (i nie tylko ja) JAK NAJGORSZE zdanie. Także o tamtejszych o profesorach (ZWŁASZCZA o nich, jak na ironię i o zgrozo..). Lekarzom z Wawy gały na wierzch wyszły, co oni mi zrobili, w jaki sposób i jak diagnozowali, oraz jakie mają generalnie podejście do zaburzeń i chorób psychicznych oraz terapii. Tam panuje głównie oddawanie hołdu biologicznemu modelowi chorób i zaburzeń psychicznych. Kochają etykietować. Pacjent = diagnoza + aktualne objawy + szaleństwo neuroprzekaźników. Tyle. A nawet jak pytają o dzieciństwo itp. to głównie pod kątem tego, jak wpływa to na obecne neuroprzekaźnictwo (=jakie podać leki). Redukcjoniści. I co z tego, że potrafią się uśmiechnąć i powiedzieć coś miłym głosem. Moje przebąkiwania o psychoterapii witane były z odradzaniem lub uśmieszkiem lub tak, jak u Ciebie. Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 06.07.10, 14:21 annarchia napisała: > monte_we_mgle napisał: > > > Dr nauk medycznych Halina Dubas-Ślemp. > > Cóż, przyznam... poznałam tę kobietę. > Wraz z resztą obsady kliniki psychiatrycznej, w której pracuje, a o której mam > (i nie tylko ja) JAK NAJGORSZE zdanie. Ja mam jak najlepsze. Byłem w tej klinice, wyciągnęli mnie z choroby. Także o tamtejszych o profesorach > (ZWŁASZCZA o nich, jak na ironię i o zgrozo..). Lekarzom z Wawy gały na wierzch > wyszły, co oni mi zrobili, w jaki sposób i jak diagnozowali, oraz jakie mają > generalnie podejście do zaburzeń i chorób psychicznych oraz terapii. Tam panuje > głównie oddawanie hołdu biologicznemu modelowi chorób i zaburzeń psychicznych. > Kochają etykietować. Pacjent = diagnoza + aktualne objawy + szaleństwo > neuroprzekaźników. Tyle. A nawet jak pytają o dzieciństwo itp. to głównie pod > kątem tego, jak wpływa to na obecne neuroprzekaźnictwo (=jakie podać leki). Mnie o żadne dzieciństwo nie pytali. I dobrze, uważam że to jest kompletnie nieistotne. Dzieciństwo zresztą miałem fajne i w ogóle dość udane życie zanim zachorowałem. Poza tym ich tabsy mi pomagają, a jak z ciekawości poszedłem na szpitalną terapię, to jakaś kretynka opowiadała, że trzeba chodzić po lesie i przytulać się do dębu, bo dobry oraz unikać brzozy, bo be. Dziękuję bardzo. > Redukcjoniści. I co z tego, że potrafią się uśmiechnąć i powiedzieć coś miłym > głosem. Moje przebąkiwania o psychoterapii witane były z odradzaniem lub > uśmieszkiem lub tak, jak u Ciebie. To Twoje życie. Jak chcesz to sobie chodź na terapię, przecież żaden lekarz Ci tego nie zabroni. Ja nie chcę, a swoją lekarkę lubię i uważam za świetnego fachowca. Ma dobrą rękę do leków, zawsze działają na mnie po takim czasie jak mówi. Odpowiedz Link
annarchia Re: o 'wariatach' 06.07.10, 14:45 Tobie odpowiada łykanie tabsów do końca życia. Mnie nie. Ty lubisz, jak psychiatra nie słucha tego, co dla Ciebie ważne, tylko równa Cię z objawami i diagnozą. Ja nie. Ty uważasz, że terapia szkodzi (a Twoja opinia jest głównie łyknięciem opinii lekarki). Ja czytałam o wielu osobach, które dzięki niej dokonały głębokiej przemiany siebie, wyzdrowiały i gwiżdżą na psychiatrów. Ponadto sama w terapii pozbywałam się hardcorowej schizy. Ty masz dobre zdanie o szpitalu, w którym traktują ludzi jak etykietki diagnostyczne i uznają, że najlepszą metodą na "opornych" jest...(sam wiesz co, a może dopiero się przekonasz..). Ja nie. Ty uważasz, że Twoje dzieciństwo nie ma najmniejszego wpływu na późniejsze zaburzenia. Ja wprost odwrotnie. Okazuje się, że mamy kompletnie inne priorytety i oczekiwania. O zgrozo kiedyś podzielałam Twoje stanowisko. Na szczęście do czasu. Powodzenia :) Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 06.07.10, 14:59 annarchia napisała: > Tobie odpowiada łykanie tabsów do końca życia. Mnie nie. Ja nie biorę neuroleptyka od roku i jest oki, a fluo mam odstawić jesienią. Nikt mi nigdy nie wmawiał, że będę łykał tabsy do konca życia. Wręcz przeciwnie, ale jak mi się zdarzy jakiś kryzys, to oczywiście będę łykał. W niczym mi to nie przeszkadza. Nie jestem lekofobem. > Ty lubisz, jak psychiatra nie słucha tego, co dla Ciebie ważne, > tylko równa Cię z objawami i diagnozą. Ja nie. Nikt nie jedt doskonały. Poza tym, gdybym bardzo nudził, że to dla mnie takie ważne, to pewnie by posłuchała. Płacę za wizyty, a klient nasz pan jak wiadomo. > Ty uważasz, że terapia szkodzi (a Twoja opinia jest głównie > łyknięciem opinii lekarki). Dekompensacja psychotyczna to nie jest wymysł mojej lekarki. To się zdarza na terapiach, a lekarze muszą takich pacjentów potem z psychoz wyciągać. > Ja czytałam o wielu osobach, które > dzięki niej dokonały głębokiej przemiany siebie, wyzdrowiały i > gwiżdżą na psychiatrów. Ponadto sama w terapii pozbywałam się > hardcorowej schizy. Ja nie mam zamiaru dokonywać żadnych przemian siebie, bo lubię siebie takim jakim jestem i moja żona też, co najważniejsze. Poza tym już sto razy pisałem, że rokowania mam dobre i wyzdrowieję bez żadnych terapii. > Ty masz dobre zdanie o szpitalu, w którym traktują ludzi jak > etykietki diagnostyczne i uznają, że najlepszą metodą na "opornych" > jest...(sam wiesz co, a może dopiero się przekonasz..). Ja nie. Co to znaczy metoda na opornych i co to znaczy oporny? Taki co nie chce łykać tabsów, bo uważa, że wie lepiej co mu pomaga? No sorry, ale z jakiegoś powodu do szpitala trafił, jak wiedział lepiej jak to mógł wcześniej wyzdrowieć i żadne przykrości by go nie spotkały. > Ty uważasz, że Twoje dzieciństwo nie ma najmniejszego wpływu na > późniejsze zaburzenia. Ja wprost odwrotnie. Każdy ma prawo do swojego zdania. > Okazuje się, że mamy kompletnie inne priorytety i oczekiwania. > O zgrozo kiedyś podzielałam Twoje stanowisko. Na szczęście do czasu. > Powodzenia :) No nie wiem. Ja oczekuję, że wyzdrowieję i wszystko jest na najlepszej drodze. Gdzie tu powód do zgrozy? Nie dramatyzuj :-))) Odpowiedz Link
annarchia Re: o 'wariatach' 06.07.10, 16:14 monte_we_mgle napisał: > jesienią. Nikt mi nigdy nie wmawiał, że będę łykał tabsy do konca > życia. Wręcz przeciwnie, ale jak mi się zdarzy jakiś kryzys, to > oczywiście będę łykał. O to mi właśnie chodziło. Nikt Ci nie musi wmawiać, że będziesz łykał tabsy do końca życia, ale skąd wiesz, że znów Cię nie najdą objawy? Nie wiesz, możesz tylko biernie liczyć na nadzieję, wiarę, biologię, słowa lekarza (a na jakiej podstawie on "wie", hmm?). Jak sam piszesz - możesz mieć kolejny kryzys. A potem być może kolejny. I kolejny... Zdrowa lub wyleczona osoba nie miewa psychotycznych kryzysów i nawrotów. > Dekompensacja psychotyczna to nie jest wymysł mojej lekarki. To się > zdarza na terapiach, a lekarze muszą takich pacjentów potem z > psychoz wyciągać. Twoja lekarka - jeśli już straszy dekompensacją odradzając terapię - powinna Ci dać pełny obraz sytuacji. Dekompensacja psychotyczna to nie jest zjawisko, które wystepuje tylko/głównie w terapii. Dekompensacja jest mechanizmem obronnym psychiki, ma podłoże psychologiczne, a nie biologiczne. Może Cię więc "dopaść" nawet na samych, silnych lekach (bez terapii), może Cię dopaść w różnych trudnych (emocjonalnie) sytuacjach życiowych innych niż terapia. Nie mówiła Ci o tym? www.psychologia.edu.pl/index.php?dz=slownik&op=spis&id=831 I pytanie... skoro Twoja choroba ma podłoże stricte endogenne i biologiczne (="nic zewnętrznego na nie nie wpływa") to... jakim cudem takie zewnętrzne działania tj. słowa terapeuty mogłyby spowodowac u Ciebie wystąpienie psychotycznych objawów?? Nie uważasz, że to niespójne, hmm? ;) Skoro u Ciebie wszystko to biologia to nie powinieneś się obawiać ingerencji terapeuty, nie? :) > Co to znaczy metoda na opornych i co to znaczy oporny? Taki co nie > chce łykać tabsów, bo uważa, że wie lepiej co mu pomaga? Nie... Oporny na działanie leków. U wielu osób z czasem (brania danego leku, leków w ogóle, z czasem trwania choroby) osłabia się reakcja na lek lub leki przestają działać w ogóle. W takim przypadku lekarze z tej kliniki, fanatycy biologii, automatycznie fundują całej masie ludzi ELW. Nie zaobserwowałeś tego? Zamiast np. zrewidowac diagnozę (do tego trzeba pokory wobec swoich kompetencji, wszechstronności), zalecić dodatkowo np. psychoterapię. Ale nie, im nie przyjdzie do głowy, że utrzymywanie się objawów na lekach lub nawroty choroby to może być coś więcej niż zaburzenia neuroprzekaźnictwa albo nietrafna diagnoza. I wtedy ELW dostają nie tylko katatonicy i osoby z głęboką depresją, ale nawet Ci, którzy mają de facto silną nerwicę, zaburzenia osobowości, bulimię, żałobę (sic!). Skandal. Nie tylko ja o tym piszę. > No nie wiem. Ja oczekuję, że wyzdrowieję i wszystko jest na > najlepszej drodze. Gdzie tu powód do zgrozy? Powód do zgrozy? W tym sensie, że Ci to odpowiada. I że opierasz wszystko na wierze, oczekiwaniu, biologii... Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 06.07.10, 16:39 annarchia napisała: > O to mi właśnie chodziło. Nikt Ci nie musi wmawiać, że będziesz > łykał tabsy do końca życia, ale skąd wiesz, że znów Cię nie najdą > objawy? Nie wiesz, możesz tylko biernie liczyć na nadzieję, wiarę, > biologię, słowa lekarza (a na jakiej podstawie on "wie", hmm?). Bo ma doświadczenie z wariatami? Bo widział już setki przypadków i potrafi określić jak się to potoczy? A na jakiej podstawie Ty zakładasz, że jesteś wyleczona, hę? Jak > sam piszesz - możesz mieć kolejny kryzys. A potem być może kolejny. > I kolejny... Zdrowa lub wyleczona osoba nie miewa psychotycznych > kryzysów i nawrotów. Nie pisałem o psychotycznym. Moja lekarka uważa, że ten problem mamy z głowy. Pisałem o depresji. Zawsze miałem do tego skłonności i kiedyś bagatelizowałem takie kryzysy radząc sobie trawką i alkoholem. Teraz na spadek nastroju reaguję natychmiast. Łykam fluo i mi pomaga. > Twoja lekarka - jeśli już straszy dekompensacją odradzając terapię - > powinna Ci dać pełny obraz sytuacji. Dekompensacja psychotyczna to > nie jest zjawisko, które wystepuje tylko/głównie w terapii. > Dekompensacja jest mechanizmem obronnym psychiki, ma podłoże > psychologiczne, a nie biologiczne. Może Cię więc "dopaść" nawet na > samych, silnych lekach (bez terapii), może Cię dopaść w różnych > trudnych (emocjonalnie) sytuacjach życiowych innych niż terapia. Nie > mówiła Ci o tym? Pytałem ją kiedyś, co myśli o terapii, to mi powiedziała. Od razu dodam, że pytałem z ciekawości, a nie dlatego, że chciałem się wybrać. Jak będę chciał wiedzieć co w ogóle myśli, to pójdę na jej wykład albo po prostu zapytam. Nie jestem zafiksowany na temacie, dlatego, że zachorowałem i nie interesuję się tym wszystkim tak bardzo jak Ty. > I pytanie... skoro Twoja choroba ma podłoże stricte endogenne i > biologiczne (="nic zewnętrznego na nie nie wpływa") to... jakim > cudem takie zewnętrzne działania tj. słowa terapeuty mogłyby > spowodowac u Ciebie wystąpienie psychotycznych objawów?? Nie > uważasz, że to niespójne, hmm? ;) Skoro u Ciebie wszystko to > biologia to nie powinieneś się obawiać ingerencji terapeuty, nie? :) To nie było o mnie, to było ogólnie. Ja się nie obawiam, bo się nie wybieram do żadnego terapeuty. Uważam, że to strata czasu, a jak dodatkowo może wywołać u kogoś przykre objawy, to należy to odradzać, ale każdy ma prawo decydować za siebie i mimo to chodzić, jeśli jest mu to do czegoś potrzebne. > Nie... Oporny na działanie leków. U wielu osób z czasem (brania > danego leku, leków w ogóle, z czasem trwania choroby) osłabia się > reakcja na lek lub leki przestają działać w ogóle. W takim przypadku > lekarze z tej kliniki, fanatycy biologii, automatycznie fundują > całej masie ludzi ELW. Nie zaobserwowałeś tego? Zamiast np. > zrewidowac diagnozę (do tego trzeba pokory wobec swoich kompetencji, > wszechstronności), zalecić dodatkowo np. psychoterapię. Ale nie, im > nie przyjdzie do głowy, że utrzymywanie się objawów na lekach lub > nawroty choroby to może być coś więcej niż zaburzenia > neuroprzekaźnictwa albo nietrafna diagnoza. I wtedy ELW dostają nie > tylko katatonicy i osoby z głęboką depresją, ale nawet Ci, którzy > mają de facto silną nerwicę, zaburzenia osobowości, bulimię, żałobę > (sic!). Skandal. Nie tylko ja o tym piszę. Ja mam już drugą diagnozę od tej samej lekarki, a wcześniej w szpitalu, nie w klinice zdiagnozowali mi schizę, więc coś tu jest nie tak. Nie zauważyłem, żeby moja lekarka była bardzo przywiązana do tego, co raz orzekła. Przeciwnie - obserwuje, eksperymentyjemy z lekami, jeśli się zgadzam i rewiduje swoje opinie. Dlatego uważam, że jest świetna. Nie, nie zauważyłem nadmiernej fascynacji elektrowstrząsami w tej klinice. Jedna dziewczyna dostała i to dlatego, że sama chciała i się o nie upominała, gdy ja tam byłem. Ci lekarze są właśnie bardzo elastyczni i traktują serio życzenia pacjentów. Ja np. zostałem w klinice trzy tygodnie dłużej, bo o to poprosiłem. Wyszedłem, gdy uznałem, że jestem na to gotowy. Nikt mnie wypisał na siłę. > Powód do zgrozy? W tym sensie, że Ci to odpowiada. > I że opierasz wszystko na wierze, oczekiwaniu, biologii... A Ty na czym opierasz przekonanie, że wyzdrowiejesz czy wyzdrowiałaś, że jeszcze raz zapytam? Przedstaw może jakiś naukowy dowód na to, że pieprzenie kotka za pomocą młotka na terapii trwale leczy choroby psychiczne. Nobla dostaniesz razem a Maskiem i szpitale polikwidują. Będzie taniej. Odpowiedz Link
annarchia Re: o 'wariatach' 06.07.10, 18:20 monte_we_mgle napisał: > A na jakiej podstawie Ty zakładasz, że jesteś wyleczona, hę? >A Ty na czym opierasz przekonanie, że wyzdrowiejesz czy > wyzdrowiałaś, że jeszcze raz zapytam? A gdzieś Ty to wyczytał, że ja jestem wyleczona? Nigdzie o tym nie pisałam, bo nie jestem. Biorę leki i jestem w trakcie terapii. > Przedstaw może jakiś naukowy dowód Chciałam. Odrzuciłeś propozycję :) Badań nad skutecznością terapii jest wiele. np. skuteczna-psychoterapia.pl/badania_t-psychodynamiczna.php Resztę możesz poszukać sam w necie. > na to, że pieprzenie kotka za pomocą młotka na terapii trwale > leczy choroby psychiczne. Pieprzenie kotka za pomocą młotka na terapii NIC NIE LECZY :D Moje przekonanie, że MOŻNA za pomocą terapii wyleczyć zaburzenia psychiczne opieram na: - świadectwach wielu osób, którym się udało (niektóre poznałam osobiście, o innych przeczytałam w necie). Wielu - w przeciwieństwie do tych, którzy poprzestają na samych lekach. Oni są żywym dowodem. np. forum.gazeta.pl/forum/w,99,25983862,26200143,Re_Do_tych_co_wyszli_z_depresji_.html - świadectwa w książkach autobiograficznych np. "To trzeba wyrazić" M. Cardinal (ta to miała objawy...) - opiniach psychiatrów, z którymi mialam/mam styczność - książkach psychiatów, które nie przekonują np. Jerzy Aleksandrowicz "Psychoterapia. Podręcznik dla pacjenta". - badaniach nad skutecznością terapii (których w necie jest mało, bo są przeznaczone głównie dla leczących), link podałam powyżej - teoriach, które są bardziej wszechstronne, głebokie i logiczne niż upatrywanie się wszystkiego w genach i biologii np. "Psychopaotlogia a religia" D. Janus - polecam, genialna książka - na tym, że dopiero dzięki psychoanalizie wyeliminowałam pewien hardcorowy objaw (za psychiatrów z owej kliniki uważany za endogenny - żal..) Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 06.07.10, 18:55 annarchia napisała: > A gdzieś Ty to wyczytał, że ja jestem wyleczona? Nigdzie o tym nie > pisałam, bo nie jestem. Biorę leki i jestem w trakcie terapii. A bo sie tak autorytatywnie wypowiadałaś o tych wyleczeniach, że pomyślałem, że to z doświadczenia. A Ty nawet leki łykasz, proszę, proszę. > Chciałam. Odrzuciłeś propozycję :) > Badań nad skutecznością terapii jest wiele. > np. skuteczna-psychoterapia.pl/badania_t-psychodynamiczna.php > Resztę możesz poszukać sam w necie. Dobra może kiedyś poczytam. Ale ja i tak wiem swoje. Zresztą wszystko ze mną oki, to po co mam szukać jakichś dziwnym metod? > Pieprzenie kotka za pomocą młotka na terapii NIC NIE LECZY :D No to po co te terapie? :D > Moje przekonanie, że MOŻNA za pomocą terapii wyleczyć zaburzenia > psychiczne opieram na: > - świadectwach wielu osób, którym się udało (niektóre poznałam > osobiście, o innych przeczytałam w necie). Wielu - w przeciwieństwie > do tych, którzy poprzestają na samych lekach. Oni są żywym dowodem. A ci, którzy poprzestali na lekach, ale się wyleczyli to co? Nie zasługują na uwagę? Pełno takich i nawet w badaniach statystycznych się ich przypadki uwzględnia. > - świadectwa w książkach autobiograficznych > np. "To trzeba wyrazić" M. Cardinal (ta to miała objawy...) > - opiniach psychiatrów, z którymi mialam/mam styczność > - książkach psychiatów, które nie przekonują > np. Jerzy Aleksandrowicz "Psychoterapia. Podręcznik dla pacjenta". > - badaniach nad skutecznością terapii (których w necie jest mało, bo > są przeznaczone głównie dla leczących), link podałam powyżej > - teoriach, które są bardziej wszechstronne, głebokie i logiczne niż > upatrywanie się wszystkiego w genach i biologii > np. "Psychopaotlogia a religia" D. Janus - polecam, genialna książka Aleś mi pojechała z tym Janusem. Ja jestem niewierzący i nigdy wierzący nie byłem, ale za to przesądny bywam ;-))) > - na tym, że dopiero dzięki psychoanalizie wyeliminowałam pewien > hardcorowy objaw (za psychiatrów z owej kliniki uważany za > endogenny - żal..) A moje objawy wyeliminowane wyłącznie przez leki się nie liczą? Jestem żywym przykładem tego, że można wyjść z psychozy bez terapii i dzięki psychiatrom z nielubianej przez Ciebie kliniki. Odpowiedz Link
annarchia Re: o 'wariatach' 06.07.10, 22:00 monte_we_mgle napisał: > A bo sie tak autorytatywnie wypowiadałaś o tych wyleczeniach, że > pomyślałem, że to z doświadczenia. Z doświadczenia tak - poznałam wyleczoną osobę. Chyba chodziło Ci o autopsję. Nie wiem, co jest autorytarnego w wypowiadaniu się o wyleczonych osobach i o swoim zdaniu na temat genezy zaburzeń psychicznych. Już Ty jesteś bardziej autorytarny mówiąc prosto z mostu "terapia szkodzi", "terapia to pieprzenie kotka...". Ja o lekach się tak nie wypowiadam, nie zauważyłeś? > A Ty nawet leki łykasz, proszę, proszę. A dlaczego miałabym nie łykać? Łykam, ale to tylko i wyłącznie podpórka, jak ktoś na forum pisał - paracetamol na ból zęba, a nie na przyczyny bólu. > Dobra może kiedyś poczytam. Ale ja i tak wiem swoje. W takiej postawie aż po oczach bije poczuciem wyższości i narcyzmem. "Ja i tak wiem swoje", "Jestem wyjątkowy", ". A to się z biologii nie bierze ;) No i narcyzm nie rokuje zbyt dobrze, niestety... > Zresztą wszystko ze mną oki Wszystko oki tylko boję się nawrotów i mam lęki, aby zostać samemu... To nie jest ani "ok", ani wyleczenie, choć możesz się z tym czuć dobrze. > > Pieprzenie kotka za pomocą młotka na terapii NIC NIE LECZY :D > > No to po co te terapie? :D Jak ty nic nie kumasz to aż dziw. Przebieg terapii może wyglądać rozmaicie, co jest zależne i od terapeuty i od pacjenta. Jak się trafi na kiepskiego terapeutę to terapia faktycznie może być takim pieprzeniem bez sensu. Tak samo, jak się idzie na terapię po to, aby się wypłakac jak mamusi w rękaw i "pozwierzać". Jak tak terapia wygląda to lepiej sobie darować. Ale w dobrej terapii nie chodzi o takie pieprzenie kota za pomocą młota dla wygadania się, nie chodzi się "pogadać o przeszłości" i pożalić, tylko o ciężką, bolesną pracę nad sobą, o głęboką zmianę odczuwania siebie, świata, myślenia. O to mi chodziło. > A ci, którzy poprzestali na lekach, ale się wyleczyli to co? Nie > zasługują na uwagę? Pełno takich i nawet w badaniach statystycznych > się ich przypadki uwzględnia. Podaj mi przykład takich badań, które robione były wiele lat PO odstawieniu leków u takich osób. W czasie moich hospitalizacji i chorowania ja poznałam mnóstwo ludzi, stosujących tylko farmakoterapię, osób, które osiągają nawet pełne remisje, nawet paroletnie, ale po odstawieniu leków wcześniej czy później mają nawroty... > Aleś mi pojechała z tym Janusem. Ja jestem niewierzący i nigdy > wierzący nie byłem, ale za to przesądny bywam ;-))) Nie widzisz tego, jak Ty arogancki i uprzedzony jesteś...? Czy Ty uważasz, że wszelkie książki z religią w tytule piszą osoby wierzące? Dla Twojej informacji Janus nie wydaje się być wierzący, choć w tej książce kompletnie nie o to chodzi. Chodzi o etiologię zaburzeń i chorób psychicznych. Jeśli ponadto z tytułu wnioskujesz, że tej etiologii autor upatruje się w wierzeniach religijnych to się mylisz. Wiesz, o czym on pisze np.? Że wiele osób, mimo, że cierpi to znajduje upodobanie w swoich strasznych objawach. Co widać u Ciebie wyraźnie. Zapewne cierpiałeś strasznie z powodu tych Matrixów i filmów, ale jak się o tym rozpisujesz z upodobaniem, i tu i na schizofrenii... Jakie to "ciekawe", "niezwykłe", "wyjątkowe" (dla Ciebie)! :P > A moje objawy wyeliminowane wyłącznie przez leki się nie liczą? A masz wyeliminowane wszystkie objawy? Nie uważam Cię za osobę wyleczoną, ani nawet w remisji, skoro piszesz "Boję się być sam. Zdarzyło mi się to gdy żona była z dziećmi na feriach i teraz, gdy gdzieś wyjeżdża to ja się zmywam do ciotki albo teściów", "Z bezsennością też nie mogę sobie poradzić bez prochów". Pogadamy dopiero jak odstawisz wszystkie leki. I to za parę lat od odstawienia. Jeśli w ciągu tych paru lat bez leków nie będziesz miał żadnych objawów (w tym lęków przed byciem samemu i bezsenności) i będziesz funkcjonował normalnie to można będzie zaczac podejrzewać, że to był jednorazowy epizod. No i sam zobaczysz, jak przez resztę życia będzie. Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 06.07.10, 23:07 annarchia napisała: > Nie wiem, co jest autorytarnego w wypowiadaniu się o > wyleczonych osobach i o swoim zdaniu na temat genezy zaburzeń > psychicznych. Już Ty jesteś bardziej autorytarny mówiąc prosto z > mostu "terapia szkodzi", "terapia to pieprzenie kotka...". Ja o > lekach się tak nie wypowiadam, nie zauważyłeś? No trudno żebyś się tak wypowiadała o lekach, skoro je bierzesz. Natomiast autorytatywnie stwierdzasz, że moja lekarka jest do dupy, bo odrzuca terapię jako skuteczną metodę w leczeniu psychotyków, a ja jestem ignorantem, bo się z nią zgadzam. Tak, zgadzam się. > A dlaczego miałabym nie łykać? Łykam, ale to tylko i wyłącznie > podpórka, jak ktoś na forum pisał - paracetamol na ból zęba, a nie > na przyczyny bólu. No ale skoro leczysz przyczyny tego bólu w sposób, który Twoim zdaniem jest właściwszy to po co Ci podpórka? Te super metody nie działają? Bo ja jak pójdę do dentysty, to już nie muszę tramalu łykać. > W takiej postawie aż po oczach bije poczuciem wyższości i narcyzmem. > "Ja i tak wiem swoje", "Jestem wyjątkowy", ". A to się z biologii > nie bierze ;) No i narcyzm nie rokuje zbyt dobrze, niestety... Słuchaj, pisałem Ci już, że miałem szczęśliwe dzieciństwo i mam udane życie. Nie odczuwam potrzeby grzebania się w psychice z jakimś terapeutą. Nie mam powodów. > Wszystko oki tylko boję się nawrotów i mam lęki, aby zostać samemu... > To nie jest ani "ok", ani wyleczenie, choć możesz się z tym czuć > dobrze. Wiesz, w młodości wspinałem się w Tatrach i raz poleciałem. Kumpel mocno trzymał linę, ja prawidłowo założyłem uchwyty i skończyło się na strachu. Ale bałem się tego strachu, bo to było bardzo nieprzyjemne i na jakiś przestałem. Potem mi przeszło i wspinałem się nadal. > Jak ty nic nie kumasz to aż dziw. Przebieg terapii może wyglądać > rozmaicie, co jest zależne i od terapeuty i od pacjenta. Jak się > trafi na kiepskiego terapeutę to terapia faktycznie może być takim > pieprzeniem bez sensu. Tak samo, jak się idzie na terapię po to, aby > się wypłakac jak mamusi w rękaw i "pozwierzać". Jak tak terapia > wygląda to lepiej sobie darować. Ale w dobrej terapii nie chodzi o > takie pieprzenie kota za pomocą młota dla wygadania się, nie chodzi > się "pogadać o przeszłości" i pożalić, tylko o ciężką, bolesną pracę > nad sobą, o głęboką zmianę odczuwania siebie, świata, myślenia. O to > mi chodziło. Ale ja Ci napisałem, że nie mam ochoty niczego w sobie zmieniać. Lubię siebie, świat mi się podoba tak jak go widzę, moje myślenie o świecie i innych ludziach też mi sie podoba. A wygadywać się przed obcymi ludźmi nie mam ani ochoty ani powodu. Jestem towarzyskim facetem, mam sporo znajomych, ludzie mnie lubią. > Podaj mi przykład takich badań, które robione były wiele lat PO > odstawieniu leków u takich osób. W czasie moich hospitalizacji i > chorowania ja poznałam mnóstwo ludzi, stosujących tylko > farmakoterapię, osób, które osiągają nawet pełne remisje, nawet > paroletnie, ale po odstawieniu leków wcześniej czy później mają > nawroty... Już Ci pisałem. Są międzynarodowe badania nad neuroleptykami, z których wynika że 1/3 stosujących je schizofreników wyszła z choroby. Mogę zapytać przy okazji następnej wizyty, ale zdaje mi się że i w necie na nie trafiłem. > Nie widzisz tego, jak Ty arogancki i uprzedzony jesteś...? > Czy Ty uważasz, że wszelkie książki z religią w tytule piszą osoby > wierzące? Dla Twojej informacji Janus nie wydaje się być wierzący, > choć w tej książce kompletnie nie o to chodzi. Chodzi o etiologię > zaburzeń i chorób psychicznych. Jeśli ponadto z tytułu wnioskujesz, > że tej etiologii autor upatruje się w wierzeniach religijnych to się > mylisz. Wiesz, o czym on pisze np.? Że wiele osób, mimo, że cierpi > to znajduje upodobanie w swoich strasznych objawach. Co widać u > Ciebie wyraźnie. Zapewne cierpiałeś strasznie z powodu tych Matrixów > i filmów, ale jak się o tym rozpisujesz z upodobaniem, i tu i na > schizofrenii... Jakie to "ciekawe", "niezwykłe", "wyjątkowe" (dla > Ciebie)! :P Nie, nie z powodów filmów cierpiałem. To akurat było dla mnie bardzo ciekawe i intensywne doświadczenie. Niestety miałem też wrażenie, że wszyscy mnie obserwuja i czułem się jak zaszczute zwierzę. Dlatego bałem sie wyjsć z domu. A z tą religią wyluzuj. Zażartowałem sobie. > A masz wyeliminowane wszystkie objawy? Nie uważam Cię za osobę > wyleczoną, ani nawet w remisji, skoro piszesz "Boję się być sam. > Zdarzyło mi się to gdy żona była z dziećmi na feriach i teraz, gdy > gdzieś wyjeżdża to ja się zmywam do ciotki albo teściów", "Z > bezsennością też nie mogę sobie poradzić bez prochów". Z bezsennością mam problemy od 16 roku życia. To się nie pojawiło razem z chorobą, a o tym strachu już wyżej pisałem. Moim zdaniem zwykła reakcja na nieprzyjemne przeżycia. Z czasem przejdzie. > Pogadamy dopiero jak odstawisz wszystkie leki. I to za parę lat od > odstawienia. Jeśli w ciągu tych paru lat bez leków nie będziesz miał > żadnych objawów (w tym lęków przed byciem samemu i bezsenności) i > będziesz funkcjonował normalnie to można będzie zaczac podejrzewać, > że to był jednorazowy epizod. No i sam zobaczysz, jak przez resztę > życia będzie. Pisałem, że moja lekarka uważa, że to był jednorazowy epizod psychotyczny i to mam z głowy. Jeśli chodzi o depę była bardziej sceptyczna co do rokowań. Mówiła, że kryzysy mogą mi się co jakiś czas zdarzać, bo też to było znacznie trudniej opanować, ale nie będą już tak głębokie i nie będą wymagały tak długiego łykania tabsów. Odpowiedz Link
lucyna_n Re: o 'wariatach' 06.07.10, 23:38 eee tam poznałam wyleczoną osobę ja poznalam 4 wyleczone całkowicie bez nawrotow tylko za pomocą leków. a żadnej wyleczonej calkowicie za pomocą psychoterapii. Odpowiedz Link
mauamee rotfl 08.07.10, 13:34 annarchia napisała: > W czasie moich hospitalizacji i > chorowania ja poznałam mnóstwo ludzi, stosujących tylko > farmakoterapię, osób, które osiągają nawet pełne remisje, nawet > paroletnie, ale po odstawieniu leków wcześniej czy później mają > nawroty... uffff... to miałaś szczęście a ja myślałam, że w szpitalu się same zdrowe osoby poznaje Odpowiedz Link
annarchia Re: rotfl 09.07.10, 13:22 mauamee napisała: > annarchia napisała: > > > W czasie moich hospitalizacji i > > chorowania ja poznałam mnóstwo ludzi, stosujących tylko > > farmakoterapię, osób, które osiągają nawet pełne remisje, nawet > > paroletnie, ale po odstawieniu leków wcześniej czy później mają > > nawroty... > > uffff... to miałaś szczęście > a ja myślałam, że w szpitalu się same zdrowe osoby poznaje Ty NAPRAWDĘ nie kojarzysz sensu takich wypowiedzi? Czy tylko czytasz wybiórczo i odpowiadasz po to, aby dowalić? Aż tak sfrustrowana jesteś..? Chodziło mi o to, że w tych szpitalach lądowali tacy ludzie, którzy wcześniej miewali długie remisje, rzekomo "jednorazy w życiu epizod", czuli się wyleczeni przez farmakoterapię (tj. pisze Monte). A jednak okazało się to pozorem... Odpowiedz Link
lucyna_n Re: rotfl 09.07.10, 14:34 poczekamy jak jedynie psychoterapeutyzowani za kilka lat będą mowić, zwłaszcza jak im się splot niekorzystnych okoliczności trafi. Odpowiedz Link
mauamee Re: rotfl 09.07.10, 22:25 lucyna_n napisała: > poczekamy jak jedynie psychoterapeutyzowani za kilka lat będą mowić, zwłaszcza > jak im się splot niekorzystnych okoliczności trafi. będą bielgli do psychiatry aż się będzie kurzyło Odpowiedz Link
tlenoterapia Re: rotfl 09.07.10, 23:42 Tylko w ciezkich przypadkach depresji farmakologia wypada skuteczniej niz psychoterapia . W lekkich i srednich nasileniach depresji wyniki sa praktycznie takie same . Tak mowia badania. Jak w nie wniknac to nasuwa sie masa pytan ,i watpliwosci, a jednym z nich jest kwestia, ktorej nie moga rozstrzygnac mianowicie nie leczona depresja mija tez sama najczesciej po 3- 6 miesiacach czyli po takim czasie jak sie obserwuje poprawe po antydepresantach i na bank niewiadomo czy antydepresant to spowodowal czy samo przeszlo. Druga sprawa to to ,ze ocena stanu samopoczucia przy pomocy testów ,skal wykazuje , ze depresja minela mimo ,ze nie calkowicie pacjent czuje sie oki. O to , wlasnie tocza sie spory czy czesciowe ustapienie objawow mozna uznac za wyleczenie (noga sie zrosla ale pacjent kuleje) Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: rotfl 10.07.10, 00:29 tlenoterapia napisała: > O to , wlasnie tocza sie spory czy czesciowe ustapienie objawow mozna uznac za > wyleczenie (noga sie zrosla ale pacjent kuleje) Możesz być pewna, że psychoterapeuta nigdy nie uzna Cię za wyleczoną. Będziesz do niego biegać do końca swoich dni lub jego. Odpowiedz Link
tlenoterapia Re: rotfl 10.07.10, 01:27 >No to po co to wszystko piszesz? To jest forum dla wariatów, a nie >sympozjum naukowe. Tak to jest forum dla wariatow ale nie wszyscy wariaci sa - jak ty sie sam okresliles - prostymi cepami. Idz grac w pilke. Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: rotfl 10.07.10, 10:09 tlenoterapia napisała: > Tak to jest forum dla wariatow ale nie wszyscy wariaci sa - jak ty sie sam > okresliles - prostymi cepami. > Idz grac w pilke. O, proszę. Wiedziałem, że w końcu wyjdzie szydło z worka. Panna wyjątkowa, a jej problemy i zainteresowania takie ciekawe, że klękajcie narody. Skończ sobie stosowne studia, zajmij się pracą naukową, napisz o tym książkę, przynajmniej będzie z tego jakiś pożytek. Tylko, że Ciebie nie stać na żadne praktyczne wnioski i działanie. Potrafisz tylko biegać na terapię i ględzić w kółko o tym co Ci się wydaje. Biegaj sobie, tam Cię wysłuchają. Klient nasz pan. Odpowiedz Link
tlenoterapia Re: rotfl 11.07.10, 10:30 monte_we_mgle napisał: - > O, proszę. Wiedziałem, że w końcu wyjdzie szydło z worka. Panna > wyjątkowa, a jej problemy i zainteresowania takie ciekawe, że > klękajcie narody. Skończ sobie stosowne studia, zajmij się pracą > naukową, napisz o tym książkę, przynajmniej będzie z tego jakiś > pożytek. Tylko, że Ciebie nie stać na żadne praktyczne wnioski i > działanie. Potrafisz tylko biegać na terapię i ględzić w kółko o tym > co Ci się wydaje. Biegaj sobie, tam Cię wysłuchają.- Juz poznalam twoje osobliwe przekonania na temat endogennosci i cudownej psychiatrii biologicznej: Endogennosc jest bo tak ci lekarka powiedziala, psychiatria biologiczna jest ok. bo tabletki na sen dzialaja. Wiec wiecej kocomołow kawalerze nie wymyslaj bo rowniez nie masz zielonego pojecia o tym jaka jestem ani czym sie zajmuje i czy chodze na terapie. Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: rotfl 11.07.10, 12:01 tlenoterapia napisała: > Juz poznalam twoje osobliwe przekonania na temat endogennosci i cudownej > psychiatrii biologicznej: > > Endogennosc jest bo tak ci lekarka powiedziala, > psychiatria biologiczna jest ok. bo tabletki na sen dzialaja. Endogenność to nie jest wymysł mojej lekarki, tylko pogląd wielu psychiatrów. Mnie przekonuje. O tabletkach na sen akurat to ja chyba w tym wątku nie pisałem, o tabletkach w ogóle tak. Miałem szczególnie na myśli zeldox i salipax. > Wiec wiecej kocomołow kawalerze nie wymyslaj bo rowniez nie masz zielonego > pojecia o tym jaka jestem ani czym sie zajmuje i czy chodze na terapie. Czym sie zajmujesz, to sama napisałaś. Udowadnianiem sobie i Bogu ducha winnemu światu, że psychoterapia jest najskuteczniejszą metodą leczenia chorób psychicznych. Tja... Odpowiedz Link
tlenoterapia Re: rotfl 11.07.10, 14:01 monte_we_mgle napisał: > Czym sie zajmujesz, to sama napisałaś. Udowadnianiem sobie i Bogu > ducha winnemu światu, że psychoterapia jest najskuteczniejszą metodą > leczenia chorób psychicznych. Niczego nie udawadniam- informuje o faktach i nigdzie nie pisze, ze jakas metoda jest najlepsza. > Endogenność to nie jest wymysł mojej lekarki, tylko pogląd wielu > psychiatrów. Mnie przekonuje. Tak wiem ,ze nie rozrozniasz przekonan-pogladow - domyslów od dowodów. "Każda piękna dziewczyna podważa obecną rzeczywistość" (Mskaiq) Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: rotfl 11.07.10, 14:18 tlenoterapia napisała: > Tak wiem ,ze nie rozrozniasz przekonan-pogladow - domyslów od dowodów. Póki co żadnych dowodów na swoje twierdzenia nie przedstawiłaś. Pytałem się wczoraj dziewczyny, która jest adiunktem na psychologii i zaliczyła też podyplomówkę z neuro jak to jest z tą psychoterapią. Powiedziała, że tylko idiota zdałby się całkowicie na tą metodę i to bez kontroli psychiatry. Sama psychoterapia bywa skuteczna jedynie w leczeniu nerwicowców, o czym wie każdy absolwent tego kierunku. Co do biologii to obraz mózgu osób chorych psychicznie różni sie znacznie od tych zdrowych. Schizofrenicy np. mają coś tam w istocie szarej zupełnie odmiennie niż reszta. Ale Ty pewnie nawet nie słyszałaś o neuropsychologii. Ty w ogóle mało słyszałaś. Odpowiedz Link
tlenoterapia Re: rotfl 12.07.10, 01:42 > Póki co żadnych dowodów na swoje twierdzenia nie przedstawiłaś. Pokaz w obowiazujacej lekarzy klasyfikacji chorob, w ktorym miejscu pisze ,ze depresja jest endogenna. >Sama psychoterapia bywa skuteczna jedynie w > leczeniu nerwicowców, o czym wie każdy absolwent tego kierunku. W Polsce tak sie uwaza ,ze psychoterapia jest skuteczna w takim samym stopniu jak farmakoterapia w nerwicach ,lekkich i srednich depresjach - o czym pisze wszedzie w necie . Psychoterapie stosuje sie we wszystkich zaburzeniach psychicznych-trudno znalesc szpital psychiatryczny,poradnie zdrowia ,w ktorym psychoterapii nie byli by poddawani pacjenci z depresja czy psychotyczni (w Polsce niestety czesto po mineciu psychozy ,a w innych panstwach od poczatku jej trwania,lub bez psychotropów).Ale to dluzsza gadka. >tylko idiota zdałby się całkowicie na tą metodę i to > bez kontroli psychiatry. Tak kompleksowe terapie uwaza sie za najbardziej efektywne -(gdzie pisalam ,ze nalezy porzucić leki?) -nie oznacza to, ze nie nalezy indywidualnie podejsc do osoby z zaburzeniem ,wielu bedzie uwazalo, ze leki im szkodza ,inni ze pomagaja inni ze tylko dzieki samej psychoterapii wyszli z choroby nawet schizofrenii,inni ze terapia to glupoty . Problem w tym ,ze nie ma programu -roznych mozliwosci pomocy-czesto jest przymus leczenia ,tylko w jednej formie-tak nie musi byc . Wczesna interwencja psychologiczna zmniejsza rozwoj silnych zaburzen,ale w Polsce "zajmuja" sie w tedy czlowiekiem kiedy calkiem zeswiruje. > Co do biologii to obraz mózgu osób chorych psychicznie różni sie > znacznie od tych zdrowych. Schizofrenicy np. mają coś tam w istocie > szarej zupełnie odmiennie niż reszta. Nie to nie jest dowod na biologicznosc- robia badania ,ale tylko u czesci sa takie zmiany ,bywa ze u zdrowych rowniez-nie wiedza czym sa zmiany spowodowane - przypuszcza sie ze elektrowstrzasami ,srodkami psychotropowymi. Tak wiec na tej podstawie (biologicznej)nie diagnozuje sie schizofrenii i innych zaburzen psychicznych. Jesli chodzi o obserwowane zjawiska w mozgu osoby zaburzonej ,nie mowia one czy sa skutkiem czy przyczyna zaburzen. >Ty pewnie nawet nie > słyszałaś o neuropsychologii. Ty w ogóle mało słyszałaś. A co ty tu za przeczkole robisz ? Dziecko jestes? Chcesz sie licytowac ,kto mądrzejszy ? Kto ma ciocie na uniwersytecie? "Każda piękna dziewczyna podważa obecną rzeczywistość" (Mskaiq) Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: rotfl 12.07.10, 13:20 tlenoterapia napisała: > > Pokaz w obowiazujacej lekarzy klasyfikacji chorob, w ktorym miejscu pisze ,ze > depresja jest endogenna. A Ty udowodnij, że nie jest. Bla, bla, bla. Nie pisałem, że tak jest napisane w klasyfikacji, pisałem, że wielu lekarzy i naukowców zarazem uważa, że tak jest, a ja ich pogląd podzielam. Poza tym interesowałem się tylko ciężką depresją i depresją psychotyczną, o inne nie pytałem. > W Polsce tak sie uwaza ,ze psychoterapia jest skuteczna w takim samym stopniu > jak farmakoterapia w nerwicach ,lekkich i srednich depresjach - o czym pisze > wszedzie w necie . Lekkie i średnie depresje oraz nerwice to nie jest całe spektrum chorób psychicznych. Mnie szczerze mówiąc interesują poważniejsze przypadki. > Psychoterapie stosuje sie we wszystkich zaburzeniach psychicznych- trudno znales > c > szpital psychiatryczny,poradnie zdrowia ,w ktorym psychoterapii nie byli by > poddawani pacjenci z depresja czy psychotyczni (w Polsce niestety czesto po > mineciu psychozy ,a w innych panstwach od poczatku jej trwania,lub bez > psychotropów).Ale to dluzsza gadka. Nie, nietrudno. Chyba każdy szpital w Polsce zatrudnia psychoterapeutów. Inna sprawa, że nie wszyscy pacjenci mają ochotę z takiej pomocy korzystać. Trudno ich zmuszać do czegoś, w czym nie widzą sensu. > Tak kompleksowe terapie uwaza sie za najbardziej efektywne -(gdzie pisalam ,ze > nalezy porzucić leki?) Sorry, ale z tego co napisałaś w tym wątku wynikała krytyka farmakoterapii i psychiatrii biologicznej. > -nie oznacza to, ze nie nalezy indywidualnie podejsc do osoby z zaburzeniem > ,wielu bedzie uwazalo, ze leki im szkodza ,inni ze pomagaja inni ze tylko > dzieki samej psychoterapii wyszli z choroby nawet schizofrenii,inni ze terapia > to glupoty . Ale przecież podchodzi się indywidualnie. Pacjenci zmieniają lekarzy, którzy im nie odpowiadają i trafiają w końcu do specjalistów, którzy spełniają ich oczekiwania. > Problem w tym ,ze nie ma programu -roznych mozliwosci pomocy- czesto jest przymu > s > leczenia ,tylko w jednej formie-tak nie musi byc . Są różne możliwości, wystarczy poszukać. Nawet jeśli trafia się do zapyziałego psychiatryka, to obecnie wychodzi się z niego na ogół po 10 tygodniach. Taka jest norma pobytowa ustalona przez NFZ. Potem można zrobić ze swoim życiem, to co uważa sie za słuszne. > Wczesna interwencja psychologiczna zmniejsza rozwoj silnych zaburzen,ale w > Polsce "zajmuja" sie w tedy czlowiekiem kiedy calkiem zeswiruje. Trudno, żeby każdego obywatela obowiązkowo kierowano np. raz na pół roku do psychologa. Jeśli człowiek czuje, że coś jest z nim nie tak, to chyba sam powinien poszukać pomocy. Jak już całkiem zeświruje to trafia do szpitala, przeważnie dzięki interwencji rodziny i tam się nim zajmują. > Nie to nie jest dowod na biologicznosc- robia badania ,ale tylko u czesci sa > takie zmiany ,bywa ze u zdrowych rowniez-nie wiedza czym sa zmiany spowodowane > - > przypuszcza sie ze elektrowstrzasami ,srodkami psychotropowymi. > > Tak wiec na tej podstawie (biologicznej)nie diagnozuje sie schizofrenii i > innych zaburzen psychicznych. > > Jesli chodzi o obserwowane zjawiska w mozgu osoby zaburzonej ,nie mowia one cz > y > sa skutkiem czy przyczyna zaburzen. A jednak takie badania się przeprowadza, obserwuje prawidłowości i czasem uogólnia wyniki. Gdyby istniała pewność, że zmiany w obrazie mózgu są bez znaczenia, nikt by tym sobie głowy nie zawracał. > A co ty tu za przeczkole robisz ? > Dziecko jestes? > Chcesz sie licytowac ,kto mądrzejszy ? > Kto ma ciocie na uniwersytecie? Ty linkujesz wypowiedzi ze zlidu i podajesz literaturę, w tym autobiograficzną, ja pytam fachowców, bo mam taką możliwość. Tak samo dobre źródło informacji jak Twoje albo lepsze. Zakładam, że ludzie, którzy się problemem zajmują zawodowo dysponują większą i pełniejszą wiedzą na temat. Odpowiedz Link
lafiorka-z Re: rotfl 12.07.10, 18:07 A ja ostatnio zaczęłam myśleć trochę inaczej. Wydaje mi się, że przyczyny mojej depresji są dwie: jedna wynika z mojego charakteru, który pewnie jest uwarunkowany genetycznie, a mianowicie z tego, że nic mi tak dobrze nie wychodzi jak zamartwianie się, a druga z zewnętrznego powodu zamartwiania, który nie wydaje się dramatyczny, ale pochłania masę mojej energii i nie potrafię się z nim rozprawić. Od dwóch tygodni nie biorę antydepresantu i mój stan ani się nie pogorszył ani nie polepszył. Najpierw lek postawił mnie na nogi, bo przestałam widzieć wszystko w czarnych kolorach, zaczęłam mieć siłę na naukę angielskiego, na cieszenie się z wyjazdów, nawet zapisałam się na kurs plastyczny. To moja terapia. Ale najtrudniejszych problemów nie rozwiązałam, a są nimi moje idiotyczne nawyki, które doprowadzają mnie do rozpaczy. Żaden terapeuta mi nie pomoże, jeśli sama sobie nie pomogę. Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: rotfl 13.07.10, 00:48 lafiorka-z napisała: > Ale najtrudniejszych problemów nie rozwiązałam, a są nimi moje > idiotyczne nawyki, które doprowadzają mnie do rozpaczy. Żaden terapeuta mi nie > pomoże, jeśli sama sobie nie pomogę. A jakie masz głupie nawyki? Bo ja np. jestem patologicznym bałaganiarzem, meliniarzem i strasznie się grzebię przed wyjściem z chałupy. Jakieś dwie godziny mi to zajmuje albo i więcej, szczególnie gdy mam gdzieś być na określoną godzinę, to cuduję i zawsze się spóźniam. Odpowiedz Link
lafiorka-z Re: rotfl 13.07.10, 19:23 Ja rzucam od wieków palenie, strasznie się z tym męczę, bo mi ciągle nie wychodzi i w końcu wykoncypowałam, że nie mogę rzucić, bo mam depresję. A teraz mi się odmieniło i podejrzewam, że mam depresję, bo nie mogę rzucić. To jest ta moja tajemnica, którą nazywam "nawykiem", chociaż jest regularnym nałogiem. Moja lekarka uważała, że powinnam dać sobie na jakiś czas spokój z tym rzucaniem, bo mi się jeszcze pogorszy, a ja bardzo chętnie na to przystałam. I depresja przeszła. Obawiam się jednak, że jak czegoś z tym nie zrobię, to znów może mi się pogorszyć. Ale to zdaje się temat na inne forum. Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: rotfl 13.07.10, 20:02 lafiorka-z napisała: > Ja rzucam od wieków palenie, strasznie się z tym męczę, bo mi ciągle nie > wychodzi i w końcu wykoncypowałam, że nie mogę rzucić, bo mam depresję. A teraz > mi się odmieniło i podejrzewam, że mam depresję, bo nie mogę rzucić. Eee, tam. Nie możesz rzucić, bo lubisz palić. Ja też tak mam. Odkąd sam się przed sobą przyznałem, że za bardzo lubię fajki, żeby się bez nich męczyć, dałem sobie spokój z rzucaniem i w ogóle się tym nie przejmuję. > To jest ta moja tajemnica, którą nazywam "nawykiem", chociaż jest regularnym > nałogiem. > Moja lekarka uważała, że powinnam dać sobie na jakiś czas spokój z tym > rzucaniem, bo mi się jeszcze pogorszy, a ja bardzo chętnie na to przystałam. I > depresja przeszła. > Obawiam się jednak, że jak czegoś z tym nie zrobię, to znów może mi się pogorsz > yć. > Ale to zdaje się temat na inne forum. Musisz polubić swój nałóg. Wtedy nie będzie problemu :-))) Odpowiedz Link
tlenoterapia Re: rotfl 13.07.10, 01:41 monte_we_mgle napisał: > A Ty udowodnij, że nie jest. Bla, bla, bla. Bla ,bla ,bla? Nie sposob udowodnic co jest przyczyna zaburzen, dla tego pisze ,ze poslugiwanie sie tymi terminami jest nie właściwe i wprowadzajace ludzi w błąd. >Nie pisałem, że tak jest > napisane w klasyfikacji, pisałem, że wielu lekarzy i naukowców > zarazem uważa, że tak jest, a ja ich pogląd podzielam. Po raz kolejny tobie odpisuje, ze poglady ,przeslanki to nie dowody. Lekarze i naukowcy piszacy o takiej mozliwosci nie przedstawili jak dotąd dowodow ,ze depresja jest endogenna,dla tego takowa nie istnieje w klasyfikacji chorob. Jak chcesz sobie wierzyc bez dowodow w endogennosc to sobie wierz,jak ci nie przeszkadza ze przyczyn zaburzen moze byc masa i to jednoczesnie. >Poza tym > interesowałem się tylko ciężką depresją i depresją psychotyczną, o > inne nie pytałem. Ale sie wykrecasz -Ty piszesz ze tylko nerwice moga byc skutecznie leczone psychoterapia.A leczenie innych zaburzen to idiotyzm. > Sorry, ale z tego co napisałaś w tym wątku wynikała krytyka > farmakoterapii i psychiatrii biologicznej. Tak krytyka jako jedynej czesto przymusowo stosowanej terapii. >Chyba każdy szpital w Polsce zatrudnia psychoterapeutów. Bo nie sa potrzebni w leczeniu pacjentów psychotycznych i z ciezkimi depresjami?? >Inna sprawa, że nie wszyscy pacjenci mają ochotę z > takiej pomocy korzystać. Trudno ich zmuszać do czegoś, w czym nie > widzą sensu. Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: rotfl 13.07.10, 08:52 tlenoterapia napisała: > Nie sposob udowodnic co jest przyczyna zaburzen, dla tego pisze ,ze > poslugiwanie sie tymi terminami jest nie właściwe i wprowadzajace ludzi w błąd. A może ja lubię być wprowadzany w błąd? Moje prawo. > Po raz kolejny tobie odpisuje, ze poglady ,przeslanki to nie dowody. > > Lekarze i naukowcy piszacy o takiej mozliwosci nie przedstawili jak dotąd > dowodow ,ze depresja jest endogenna,dla tego takowa nie istnieje w klasyfikacj > i > chorob. Najlepiej zabroń im pisać. Na pewno dysponujesz takimi możliwościami. > Jak chcesz sobie wierzyc bez dowodow w endogennosc to sobie wierz,jak ci nie > przeszkadza ze przyczyn zaburzen moze byc masa i to jednoczesnie. Nie, zupełnie mi to nie przeszkadza. Interesuję się głównie sobą i innych przyczyn swoich zaburzeń jakoś nie potrafię znaleźć. Poza oczywiście tą nieszczęśliwą miłością do trzyletniej Joasi. > Ale sie wykrecasz -Ty piszesz ze tylko nerwice moga byc skutecznie leczone > psychoterapia.A leczenie innych zaburzen to idiotyzm. Zapytałem i uzyskałem odpowiedź, że tylko w przypadku nerwic psychoterapia jako jedyna stosowana metoda leczenia daje zadowalające rezultaty. A lekkimi i średnimi depresjami rzeczywiście nigdy się nie interesowałem. To nie mój przypadek. Wszystkie diagnozy, które zaliczyłem były poważniejsze. > Tak krytyka jako jedynej czesto przymusowo stosowanej terapii. Aha. > >Chyba każdy szpital w Polsce zatrudnia psychoterapeutów. > > Bo nie sa potrzebni w leczeniu pacjentów psychotycznych i z ciezkimi depresjami?? A gdzie ja pisałem, że nie są potrzebni? Jednym są, innym nie. Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: rotfl 13.07.10, 09:27 Sorki za drugi post, ale mi ucina resztę. > Ale za to mozna zmuszac do terapii biologicznej, mimo ze pacjent nie widzi w niej sensu i to jest ok? A kto zmusza? Jedynie do czego można zmusić - wyrokiem sądowym - to do pobytu w psychiatryku osoby z ostrą psychozą i po próbach samobójczych. Gdy są agresywni dostają jakieś zamulatory w zastrzykach, ale już do łykania tabletek nikt nie zmusza. Na oddziale ogólnym, na który na początku trafiłem, był facet, który odmawiał przyjmowania leków. Siłą mu ich nie podawali. > To ze psychiatra odpowiada pacjentowi z usposobienia nie ma nic wspolnego z mozliwoscia wyboru leczenia . Miałem na myśli to, że odpowiada z efektów leczenia, jakie zastosował. Usposobienie jest ważne, przynajmniej dla mnie, ale bez przesady. Lekarka, do której wcześniej chodziłem też była fajna, ale efektów nie było. > Panuje biologiczne leczenie i nie zróżnicowane , malo dostepne psychoterapie + kilka osrodkow na cala Polske gdzie się inne mozliwosci leczenia stosuje . Zwykle ludzie mieszkaja w malych miastach, nawet psychiatry nie maja szans zmienic. Ludzie z małych miast bardzo często leczą się w większych ośrodkach. Do kliniki, w której ja byłem przyjeżdżali z całego regionu, Podkarpacia i jeszcze dalszych miejsc. Większość wybierała potem leczenie u specjalistów w Lublinie. To nie średniowiecze, nikt nie jest przywiązany do ziemi i skazany na jedynego psychiatrę w miasteczku. > Te rozne mozliwosci to po pobycie w psychiatryku kopniak w tylek i rob z zyciem co chcesz - to nazywasz pomoca? A skąd taka opinia? Przy lubelskim szpitalu działa klub dla byłych pacjentów, jest w Lublinie stowarzyszenie byłych pacjentów i lekarzy, które prowadzi rozmaite zajęcia, są psychologowie, psychoterapeuci, a nawet hostel dla osób w ostrych stanach, które wolą to, niż szpital. Jest fundacja, która zajmuje sie zdobywaniem ofert pracy. Każdy pacjent przy wypisie dostaje szczegółową informację o tym. Lekarze w przychodniach też informują. > w niektorych panstwach sa programy dzieki ,ktorym latwiej o zdrowie psychiczne . Niektóre państwa sa bogatsze i lepiej rozwinięte niż Polska. Trudno coś na to poradzić. No i mentalność ludzi też jest tam inna. U nas funkcjonuje trochę programów profilaktycznych, nie dotyczących akurat ochrony zdrowia psychicznego z takim efektem, że na rozsyłane pocztą zaproszenia na bezpłatne badania odpowiada i korzysta z nich jakieś 10%. > Nie nie zajmuja sie wlasciwie ,jesli ograniczja sie do podania psychotropa,a jak nie dziala to do elektrowstrzasow i wywalenia do domu . A skąd wiesz, że do tego sie ograniczją? Poza tym piszesz o ECT jakby to była powszechnie stosowana metoda. Wcale tak nie jest, w dodatku pacjent musi wyrazić na to pisemną zgodę i wcześniej zapoznać sie ze skutkami ubocznymi, które mogą wystąpić. Niektórzy się zgadzają i bardzo sobie chwalą właśnie elektrowstrząsy. Pisała o tym kiedyś jedna dziewczyna na schizie. > We wszystkich dziedzinach nauk bywa tak ,jak w badaniach nad zmianami w mozgach schizofrenikow , ze konczą sie tylko na checi udowodnienia endogennosci, a nie na dowodach. Bywa też inaczej. Pożyjemy, zobaczymy. > Ty linkujesz wypowiedzi ze zlidu i podajesz literaturę, w tym > autobiograficzną, > Gdzie? ,nic podobnego. A to przepraszam. Zdawało mi się, że to Ty, ale faktycznie była jeszcze jedna propagatorka psychoterapii. >Ludzie, ktorzy pisza podreczniki do psychiatrii z psychopatologii nerwic i inne-jak najbardziej zajmuja sie zawodowo problemem i zadnej endogenni jako powodu zaburzen nie wymienia z arbitralna pewnoscia tylko jako jedna z wielu hipotez. Dlaczego miałbym odrzucić tę hipotezę, która najbardziej pasuje do mojego przypadku, a wybrać inną, która nie pasuje? Jest lepsza w jakiś sposób, czy również jest tylko hipotezą? Pelno jest o roznorodnych psychoterapiach w podrecznikach jako o nieodzownym ,uzupelniajacym elemencie leczenia i jest stosowana u psychotykow nie tylko po to zeby dac zarobic psychoterapeucie . Jako uzupełniejącym. Jest też pełno podręczników, w których nie ma nic o tym, że nieodzownym. Jeśli uzyskuje się zadowalające efekty stosując wyłącznie farmakoterapię, pacjent nie ma zaburzeń osobowości i radzi sobie w życiu to szkoda czasu na psychoterapię. Poza tym nie wszystkim to odpowiada. Ja bym się nie poddał psychoterapii, a ECT tak gdybym nie reagował tak świetnie na leki, jak reaguję. Odpowiedz Link
tlenoterapia Re: rotfl 13.07.10, 13:17 monte_we_mgle napisał: > A może ja lubię być wprowadzany w błąd? Moje prawo. > Najlepiej zabroń im pisać. Na pewno dysponujesz takimi > możliwościami. > Nie, zupełnie mi to nie przeszkadza. Interesuję się głównie sobą i > innych przyczyn swoich zaburzeń jakoś nie potrafię znaleźć. Próbujesz byc arogancki albo lubisz z siebie glupa robic. > A lekkimi i średnimi depresjami rzeczywiście > nigdy się nie interesowałem. To nie mój przypadek. Wszystkie > diagnozy, które zaliczyłem były poważniejsze. Nie krec ,ze nie mowiles o tym ze terapia jest glupia bo i tak tylko leki pomagaja. Nie ma w psychiatrii zadnej biologicznej metody dzieki ,ktorej mozna by bylo z cala pewnoscia postawic diagnoze -to jedyna galaz medycyny gdzie pacjenci moga sie dorobic po kilka diagnoz -zenada nie wiedza co lecza ani jak. > Dlaczego miałbym odrzucić tę hipotezę, która najbardziej pasuje do > mojego przypadku, a wybrać inną, która nie pasuje? Jest lepsza w > jakiś sposób, czy również jest tylko hipotezą? Rowniez jest hipotezą. Rozdrabniasz temat stosowania psychoterapii w leczeniu zaburzen i braku dowodow endogenni na 100 innych tematow -nie bede pisac z toba do konca zycia . Wystarczy mi ,ze uznajesz ze twoje sądy nie sa obiektywne tylko subiektywne i nic nie maja wspolnego obecnie panujaca wiedza. Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: rotfl 13.07.10, 15:34 tlenoterapia napisała: > Nie krec ,ze nie mowiles o tym ze terapia jest glupia bo i tak tylko leki > pomagaja. Mówiłem, że w psychiatryku poszedłem na terapię i była wyjątkowo głupia. Mówiłem też, że z mojego punktu widzenia każda terapia jest głupia, bo miałem szczęśliwe dzieciństwo, udane życie i mimo choroby, która mi sie przytrafiła nieźle sobie radzę. Nie mam też żadnych problemów, ani zaburzeń osobowości oraz nie jestem eksbicjonistą, a ględzenie terapeuty zwyczajnie mnie nudzi. Do tego leki mi pomagają. Nigdzie nie napisałem, że jestem przeciwny, by ci co czują, ze terapia im pomożę i wierzą w jej skuteczność, chodzili sobie na nią. > to jedyna galaz medycyny gdzie pacjenci moga > sie dorobic po kilka diagnoz -zenada nie wiedza co lecza ani jak. Jedyna? No to bardzo mało wiesz o nietrafionych diagnozach medycznych z różnych gałęzi. Zanim napiszesz, że jestem arogancki pozaglądaj na fora zdrowotne. > > Dlaczego miałbym odrzucić tę hipotezę, która najbardziej pasuje do > > mojego przypadku, a wybrać inną, która nie pasuje? Jest lepsza w > > jakiś sposób, czy również jest tylko hipotezą? > > Rowniez jest hipotezą. No to jesteśmy w domu. > Rozdrabniasz temat stosowania psychoterapii w leczeniu zaburzen i braku dowodow > endogenni na 100 innych tematow -nie bede pisac z toba do konca zycia . Szczególnie gdy brak Ci argumentów. Przykro mi, ale z Twoich wywodów wynika jedynie książkowa wiedza o psychiatrii i psychiatryku. Założę się, że nigdy pobytu w szpitalu nie zaliczyłaś i raczej nie byłaś diagnozowana przez psychiatrę. Ale oczywiście wiesz lepiej jak tam jest, bo tak. Pewnie widziałaś też "Lot nad kukułczym gniazdem". > Wystarczy mi ,ze uznajesz ze twoje sądy nie sa obiektywne tylko subiektywne i > nic nie maja wspolnego obecnie panujaca wiedza. Wystarczy mi, że uznajesz, że hipoteza o innym niż biologiczne pochodzeniu chorób psychicznych jest tylko hipotezą i nie czyni z psychoterapii metody równorzędnej do leczenia farmakologicznego. Gdybyś jednak chciała gorączkowo zaprzeczyć, to informuję Cię, że ja psychozę przeszedłem i ostatnią rzeczą do jakiej miałbym wówczas cierpliwość byłoby słuchanie gderania jakiegoś terapeuty, a wielu ludzi jest w takim stanie, że w ogóle nie rozróżniają urojeń i omamów od rzeczywistości i terap[eutę braliby po prostu za kolejnego ufoludka, który chce ich zabić reagując panicznym lękiem lub agresją. Takich ludzi też widziałem. Odpowiedz Link
tlenoterapia Re: rotfl 14.07.10, 01:53 monte_we_mgle napisał: >Wystarczy mi, że uznajesz, że hipoteza o innym niż biologiczne >pochodzeniu chorób psychicznych jest tylko hipotezą i nie czyni z >psychoterapii metody równorzędnej do leczenia farmakologicznego. Oficjalnie obie dziedziny - psychologia i psychiatria sa naukami empirycznymi wiec w tym sensie rownorzedne. Nie rozumiem jak mozna uznac ,ze jakas hipoteza ma byc jedynie sluszna jesli jest tylko hipotezą. Z zalozenia hipoteza jest hipoteza, a nie dajacym sie zweryfikowac dowodem.To cos nie scislego ,niewyczerpujacego,sprzecznego. Chcesz wiedziec ktora lepsza hipoteza , a mnie nie o to chodzi . Chyba ,ze cie fiksuja tabelki statystyczne. Pigułka leczy tylko nieliczną część pacjentów ,reszta jest niezadowolona z leczenia farmakologicznego ,a dla tego ,ze wystepuja powiazania neurotransmiterow ,endokrynologiczne,emocjonalne ,spoleczne ,genetyczne i inne i nie sposob oddzielic biologii od sfery psychicznej czlowieka. Psychoterapia & lekarstwa moga zwiekszyc skutecznosc leczenia. Nie oddzielała bym biologii od psychiki. Efekty dzialania leku na objawy widac szybko -krzyczal ,bil - lezy jak mumia. W psychoterapiach trudno o szybki efekt(po za behawioralną) ,nie znaczy to ,ze nie sa skuteczniejsze na dluzsza mete. Ale to od przypadku zalezy. > Jedyna? No to bardzo mało wiesz o nietrafionych diagnozach > medycznych z różnych gałęzi. Czy ty umyslnie nie rozumiesz ,ze tylko w psychiatrii nie ma instrumentow diagnostycznych, a diagnozy pwstaja z widzimisie psychiatry. Kilku psychiatrow tej samej osobie potrafi postawic kilka roznych diagnoz (jest to nagminne)i podawac leki na rozne choroby bez zadnych konsekwencji prawnych. To tak jak by kardiolodzy stwierdzili -mial pan zawal ,a drugi -nie to tylko migotanie komor bylo,a inny -ale gdzie tam ma pan wade serca od dziecka ,a kolejny -nie pan udaje tylko chorego. >> Szczególnie gdy brak Ci argumentów. > z Twoich wywodów > wynika jedynie książkowa wiedza o psychiatrii i psychiatryku. Założę > się, że nigdy pobytu w szpitalu nie zaliczyłaś i raczej nie byłaś > diagnozowana przez psychiatrę. Ale oczywiście wiesz lepiej jak tam > jest, bo tak. Pewnie widziałaś też "Lot nad kukułczym gniazdem". I to ma byc Twój argoment na co? A jak Ci powiem ,ze mi lot nad kukułczym gniazdem zrobili w psychiatryku to co ? bedzie to argument do czegos? Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: rotfl 14.07.10, 07:31 tlenoterapia napisała: > Oficjalnie obie dziedziny - psychologia i psychiatria sa naukami empirycznymi > wiec w tym sensie rownorzedne. W tym sensie tak. W praktyce jednek psychiatria ma mocniejszą pozycję i zawsze będzie miała. > Nie rozumiem jak mozna uznac ,ze jakas hipoteza ma byc jedynie sluszna jesli > jest tylko hipotezą. > Z zalozenia hipoteza jest hipoteza, a nie dajacym sie zweryfikowac dowodem.To > cos nie scislego ,niewyczerpujacego,sprzecznego. Jeśli akurat jedna z wielu najlepiej pasuje do konkretnego przypadku, to nie widzę problemu. > Chcesz wiedziec ktora lepsza hipoteza , a mnie nie o to chodzi . > Chyba ,ze cie fiksuja tabelki statystyczne. Szczerze mówiąc to najbardziej mnie fiksują moje własne doświadczenia. Nie obchodzi mnie, która hipoteza jest lepsza albo gorsza, tylko czy będę skutecznie leczony. > Pigułka leczy tylko nieliczną część pacjentów ,reszta jest niezadowolona z > leczenia farmakologicznego ,a dla tego ,ze wystepuja powiazania > neurotransmiterow ,endokrynologiczne,emocjonalne ,spoleczne ,genetycz ne i inne > i > nie sposob oddzielic biologii od sfery psychicznej czlowieka. > > Psychoterapia & lekarstwa moga zwiekszyc skutecznosc leczenia. Już pisałem, nie żyjemy w średniowieczu. Każdy niezadowolony pacjent ma prawo szukać takiej pomocy, jak mu najbardziej odpowiada. Jak się postara, to znajdzie. > Efekty dzialania leku na objawy widac szybko -krzyczal ,bil - lezy jak mumia. W > psychoterapiach trudno o szybki efekt(po za behawioralną) ,nie znaczy to ,ze > nie sa skuteczniejsze na dluzsza mete. Ale to od przypadku zalezy. Masz rację - wszystko zależy od przypadku, ale wierz mi, pacjent w psychozie oczekuje jak najszybszego ustąpienia objawów, jeśli zdaje sobie sprawę co się z nim dzieje, jeśli jest w takim stanie, że "nie kontaktuje" to trzeba coś z nim zrobić, bo inaczej wytłucze kilka osób albo sam siebie wykończy. > Czy ty umyslnie nie rozumiesz ,ze tylko w psychiatrii nie ma instrumentow > diagnostycznych, a diagnozy pwstaja z widzimisie psychiatry. > Kilku psychiatrow tej samej osobie potrafi postawic kilka roznych diagnoz (jes > t > to nagminne)i podawac leki na rozne choroby bez zadnych konsekwencji prawnych. > To tak jak by kardiolodzy stwierdzili -mial pan zawal ,a drugi - nie to tylko > migotanie komor bylo,a inny -ale gdzie tam ma pan wade serca od dziecka ,a > kolejny -nie pan udaje tylko chorego. Czy Tobie się wydaje, że skoro inne gałęzie medycyny dysponują narzędziami diagnostycznymi, to są one powszechnie stosowane? Wcale nie. Akurat kardiolodzodzy twierdzili bardzo podobnie w przypadku mojej znajomej - jeden podawał statyny, drugi powiedział, ze nerwica serca, trzeci uznał, że stan przedzawałowy i skierował ją dzieki tej swojej diagnozie na koronorografię. Okazało się że z sercem wszystko ok, a kilkumiesieczne łykanie prochów tylko jej zaszkodziło. Przyczyną problemów było całkiem co innego. > I to ma byc Twój argoment na co? Na to, że bardzo dużo piszesz o niewłaściwej opiece nad chorymi w psychiatryku, ale gdy moje spostrzeżenia nie potwierdzają to uciekasz od odpowiedzi. Nie wiem dlaczego. Może wolisz założyć, że i tak masz rację, bo psychiatryk z definicji musi być koszmarem. > A jak Ci powiem ,ze mi lot nad kukułczym gniazdem zrobili w psychiatryku to co > ? > bedzie to argument do czegos? Może być dla prawnika. Jeśli w Twoim przypadku złamano zasady, to możesz pozwać szpital. Odpowiedz Link
tlenoterapia Re: rotfl 14.07.10, 14:49 > W tym sensie tak. W praktyce jednek psychiatria ma mocniejszą > pozycję i zawsze będzie miała. A co sie zafiksowales w rywalizacji wszystkiego ze wszystkim? Wymysliles sobie ,ze psychiatria jest tylko biologiczna,a sa rozne nurty w psychiatrii . Jak chcesz ocenic czy biologiczna psychiatria jest silniejsza w Polsce od psychiatrii humanistycznej? Terapie lekami traktuje sie jako zapobiegnie drastycznym wydarzeniom i jest przygotowywaniem do psychoterapii. Coraz wiecej mlodych psychiatrow ma certyfikaty z psychoterapii wiec to rozwojowa tendencja. Skutecznosc leczenia stanow psychotycznych jest wyzsza w skojarzonym leczeniu niz tylko w jednym ,kto tego nie wie ten zacofaniec jest i tyle. > Jeśli akurat jedna z wielu najlepiej pasuje do konkretnego > przypadku, to nie widzę problemu. A mnie pasuje diagnoza "syndrom glupiego psychiatry" > Szczerze mówiąc to najbardziej mnie fiksują moje własne > doświadczenia.Nie obchodzi mnie, która hipoteza jest lepsza albo > gorsza, tylko czy będę skutecznie leczony. Wlasnie hipoteza a nie fakt ,ze masz endogenna depresje. Od tego jaka hipoteze przyjmnie lekarz od przeslanek za pomoca ktorych cie zdiagnozuje zalezy leczenie. To ze ci pasuje nie ma znaczenia obiektywnego.Problem jest bo takich zadowolonych z leczenia jest mniejszosc. > Już pisałem, nie żyjemy w średniowieczu. Każdy niezadowolony pacjent > ma prawo szukać takiej pomocy, jak mu najbardziej odpowiada. Jak się > postara, to znajdzie. Jesli chodzi o psychiatriie to w porownaniu z inymi dzialami medycyny praktycznie sie nie rozwija -sredniowiecze.Co nowego wymyslono ? Elektrowstrzasy zamiast lobotomi. > Masz rację - wszystko zależy od przypadku, ale wierz mi, pacjent w > psychozie oczekuje jak najszybszego ustąpienia objawów, jeśli zdaje > sobie sprawę co się z nim dzieje, jeśli jest w takim stanie, że "nie > kontaktuje" to trzeba coś z nim zrobić, bo inaczej wytłucze kilka > osób albo sam siebie wykończy. Tak jak pisalam silne objawy niwelowac moga leki ,farmakoterapia jest wstepem do leczenia psychoterapia. - > Czy Tobie się wydaje, że skoro inne gałęzie medycyny dysponują > narzędziami diagnostycznymi, to są one powszechnie stosowane? Wcale > nie. I to piszesz na obrone braku diagnostyki w psychiatrii i ze w zwiazkuz tym nie wiedza co lecza? > Na to, że bardzo dużo piszesz o niewłaściwej opiece nad chorymi w > psychiatryku, ale gdy moje spostrzeżenia nie potwierdzają to > uciekasz od odpowiedzi. Nie uciekam ,próbuje na problem spojrzeć z szerszej perspektywy bardziej obiektywnie -nie tylko twojego nosa czy nosa kolezanki ,ktora sie w psychiatrze zakochala ,czy tego co uwaza pani Zosia .Bo to zadne argumenty obiektywne nie sa. Każda piękna dziewczyna podważa obecną rzeczywistość" (Mskaiq) Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: rotfl 14.07.10, 21:43 tlenoterapia napisała: > A co sie zafiksowales w rywalizacji wszystkiego ze wszystkim? Nie no, nie przesadzaj. Stwierdzam fakt po prostu. Choroby psychiczne diagnozują psychiatrzy, oni opisują i podpisują wnioski o renty i nie sądzę, żeby się to kiedykolwiek zmieniło. > Wymysliles sobie ,ze psychiatria jest tylko biologiczna,a sa rozne nurty w > psychiatrii . > Jak chcesz ocenic czy biologiczna psychiatria jest silniejsza w Polsce od > psychiatrii humanistycznej? Niczego takiego sobie nie wymyśliłem, a oceniaćniczego nie chcę. Gdzieś Ty to wyczytała? > Terapie lekami traktuje sie jako zapobiegnie drastycznym wydarzeniom i jest > przygotowywaniem do psychoterapii. > Coraz wiecej mlodych psychiatrow ma certyfikaty z psychoterapii wiec to > rozwojowa tendencja. No pięknie. Nie wiem gdzie się traktuje farmakoterapię jako wstęp do psychoterapii. Wydaje mi się, że nigdzie poza eksperymentalnymi ośrodkami. Dysponujesz może jakimiś statystykami na poparcie tej tezy? > Skutecznosc leczenia stanow psychotycznych jest wyzsza w skojarzonym leczeniu > niz tylko w jednym ,kto tego nie wie ten zacofaniec jest i tyle. W stanach psychotycznych psychoterapii się powszechnie nie stosuje, dopiero po ich ustąpieniu, trudno więc mówić o skuteczności skojarzonego leczenia tych akurat stanów. Chorób, którym towarzyszą stany psychotyczne może tak, ale to juz inna bajka. > A mnie pasuje diagnoza "syndrom glupiego psychiatry" To sobie ją stosuj ku chwale ojczyzny i poprawie samopoczucia. > Wlasnie hipoteza a nie fakt ,ze masz endogenna depresje. > Od tego jaka hipoteze przyjmnie lekarz od przeslanek za pomoca ktorych cie > zdiagnozuje zalezy leczenie. > To ze ci pasuje nie ma znaczenia obiektywnego.Problem jest bo takich > zadowolonych z leczenia jest mniejszosc. Od hipotezy, którą przyjęła moja lekarka zależało moje skuteczne leczenie. Była więc właściwa. Jeśli ktoś jest niezadowolony, to niech szuka skutecznej pomocy do zadowalającego skutku, to nie takie trudne. > Jesli chodzi o psychiatriie to w porownaniu z inymi dzialami medycyny > praktycznie sie nie rozwija -sredniowiecze.Co nowego wymyslono ? > Elektrowstrzasy zamiast lobotomi. Chwilę wcześniej pisałaś, że multum psychiatrów ma certyfikaty psychoterapeutów, a rozumiem że jesteś zwolenniczką psychoterapii, o co Ci więc chodzi? Poza tym na rynku pojawiają się wciąż nowe, coraz lepsze i przyjazne dla pacjenta neuroleptyki. Ale właściwie nie powinienem o tym pisać, bo dla Ciebie to akurat jest bez znaczenia. Liczy się psychoterapia. > Tak jak pisalam silne objawy niwelowac moga leki ,farmakoterapia jest wstepe > m > do leczenia psychoterapia. Na szczęście tak nie jest. Ja dzięki temu połykałem sobie tabsy i nikt mi głowy nie suszył, żebym się udał na terapię, której sobie zdecydowanie nie życzę. > I to piszesz na obrone braku diagnostyki w psychiatrii i ze w zwiazkuz tym nie > wiedza co lecza? Nie na obronę psychiatrii, tylko zeby Ci uświadomić, że lekarze innych specjalności też nie zawsze wiedzą, co leczą, wbrew temu co napisałaś. > Nie uciekam ,próbuje na problem spojrzeć z szerszej perspektywy bardziej > obiektywnie -nie tylko twojego nosa czy nosa kolezanki ,ktora sie w > psychiatrze zakochala ,czy tego co uwaza pani Zosia .Bo to zadne argumenty > obiektywne nie sa. No to podaj jakieś dane potwierdzające Twoje sądy o psychiatrykach. To, że Ty źle trafiłaś to też żaden obiektywny argument nie jest. Innych jak dotąd nie przedstawiłaś. Odpowiedz Link
tlenoterapia Re: rotfl 15.07.10, 00:16 monte_we_mgle napisał: > Nie no, nie przesadzaj. Stwierdzam fakt po prostu. Choroby > psychiczne diagnozują psychiatrzy, oni opisują i podpisują wnioski o > renty i nie sądzę, żeby się to kiedykolwiek zmieniło. Mowimy o skutecznosci psychoterapii w leczeniu zaburzen psychicznych a nie o rentach -cos ci sie pomylilo. > Niczego takiego sobie nie wymyśliłem, a oceniać niczego nie chcę. Wymysliles sobie i oceniles, ze psychiatria bologiczna jest skuteczniejsza w leczeniu zab. psychicznych nie wiedzac nic o psychiatrii humanistycznej i skuteczniejszym leczeniu skojarzonym-taka prawda . > No pięknie. Nie wiem gdzie się traktuje farmakoterapię jako wstęp do > psychoterapii. Wydaje mi się, że nigdzie poza eksperymentalnymi > ośrodkami. Dysponujesz może jakimiś statystykami na poparcie tej > tezy? Wlasnie wydaje ci sie .Pacjentom po przejsciu stanu psychotycznego ,czy ciezkiej depresji zaleca sie kontynowanie leczenia na psychoterapii. Jak nie ma przymusu to dla ciebie nie leczenie ? Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: rotfl 15.07.10, 10:13 tlenoterapia napisała: > Mowimy o skutecznosci psychoterapii w leczeniu zaburzen psychicznych a nie o > rentach -cos ci sie pomylilo. Taaak? Sądziłem, ze rozmawianmy o całości. > Wymysliles sobie i oceniles, ze psychiatria bologiczna jest skuteczniejsza w > leczeniu zab. psychicznych nie wiedzac nic o psychiatrii > humanistycznej i skuteczniejszym leczeniu skojarzonym-taka prawda . O, to już mówisz o leczeniu skojarzonym. A przed chwilą było, że farmakoterapia to wstęp do psuchoterapii jedynie. Postęp cieszy. > Wlasnie wydaje ci sie .Pacjentom po przejsciu stanu psychotycznego ,czy > ciezkiej depresji zaleca sie kontynowanie leczenia na psychoterapii. > Jak nie ma przymusu to dla ciebie nie leczenie ? To jednak po przejściu się zaleca? No proszę, więc psychoterapia nie jest skuteczna w likwidowaniu stanów psychotycznych? Świetnie. Rzeczywiście nie jest. Dodaj jeszcze, że nikomu nie zaleca się rezygnacji z farmakoterapii, bo to po prostu głupota, a psychoterapię traktuje jedynie jako uzupełnienie właściwego leczenia, wtedy Twoja wypowiedź będzie zgodna z rzeczywistością. Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: rotfl 15.07.10, 10:34 tlenoterapia napisała: >Fakt w Polsce stosuje sie same mozgojeby gdy ktos w psychozie trafi do szpitala.( mialo byc psychotykom.) Mylisz się twierdząc, że tylko w Polsce. Farmakoterapia to standard w leczeniu psychotyków na całym świecie. Psychoterapia może być tylko uzupełnieniem tego leczenia, bo w przypadku poważnych chorób psychicznych jest po prostu nieskuteczna. Nikt rozsądny nie rezygnuje z farmaceutyków na rzecz gderania terapauty. Dobre to może dla nerwicowców i lekkich depresiaków. >Zapominasz ,ze gro schizofrenikow ma stany psychotyczne mimo farmakoterapii i jakos zyja z urojeniami ,glosami -chodza na terapie bo skutecznosc leczenia ciezszych stanow zaburzen psychicznych jest wyzsza w skojarzonym leczeniu-rozumiesz te fakty ? Jak mają objawy psychotyczne mimo leczenia farmakologicznego i biegania na terapię, to na jakiej podstawie twierdzisz, że to leczenie jest skuteczne? Urojenia i omamy im po terapii nie znikają, a że łatwiej być może im z tym żyć, to nie dowód na skutecznosć terapii w leczeniu psychotyków. >Co z tego ze u ciebie zadzialaly tabletki jak u wiekszosci skutecznosc jest nie zadowalająca. U jakiej większości? Przedstaw wreszcie jakieś statystyki, nie posługuj się demagogią. > To ,ze rozwija sie psychiatria w kierunku psychologicznym, a nie biologicznym . W psychiatrii biologicznej nie ma zadnych nowych odkryc diagnozowania i leczenia . Tylko nie mow nic o nowych lekach bo skutecznosc ich to zenada a dzialania uboczne porazajace. Musza wymyslac ciagle nowe leki bo poprzednie sa do kitu. A konkretnie? Skuteczność, których nowych leków to żenada? Które powodują "porażające" skutki uboczne? Co Ty Zbigniew Ziobro jesteś? Po raz kolejny - przedstaw jakieś wiarygodne dowody na poparcie tych tez. Wyniki badań, statystyki itp. >Lekaarze innych specjalnosci moga wiedziec co lecza ,jesi nie diagnozuja to dopuszczaja sie zaniedban,a psychiatrzy nie moga wiedzic co lecza nawet jak bardzo chca i nie ponosza zadnych konsekwencji za niewlasciwe diagnozowanie i leczenie. To tak jak psychoterapeuci. Oni też za nic nie odpowiadają, a ich byłymi pacjentami muszą się zajmować psychiatrzy. >To przedstaw ,ze warunki w polskich psychiatrykach sa super - minister zdrowia dla ktorej to jest bolaczka ucieszy sie. To Ty przedstaw dowody na to, że nie są. Jest taka kurtuazyjna zasada "twierdzisz - udowodnij". Odwracanie kota ogonem jest dobre w słownych potyczkach pod trzepakiem. >Projektu ustawy o ochronie zdrowia, psychicznego tez nie trzeba wprowadzac bo jest twoim zdaniem ok. Nie znam obowiązującej ustawy o ochronie zdrowia psychicznego, ani projektu nowej. Trudno mi się na ich temat wypowiadać. Odpowiedz Link
tlenoterapia Re: rotfl 16.07.10, 00:04 monte_we_mgle napisał: -Nikt rozsądny nie > rezygnuje z farmaceutyków na rzecz gderania terapauty. Dobre to może > dla nerwicowców i lekkich depresiaków. Monte ile jeszcze razy mam pisac ,ze uznaje sie za bardziej skuteczna w leczeniu ciezkich zaburze psychicznych terapie skojarzeniowa -przestan odpisywac tak jakbym chciala na sile psychotykowi odebrac leki i psychoterapia leczyc. Zapominasz ,ze schizofrenicy tez maja nerwice i depresje? Psychoterapie sa rozne i psychoterapeuci sa rozni z pewnoscia nie kazdy gderze wiec nie uogólniaj znowu. > Jak mają objawy psychotyczne mimo leczenia farmakologicznego i > biegania na terapię, to na jakiej podstawie twierdzisz, że to > leczenie jest skuteczne? Takie sa dane dla tego psychotykow kieruje sie na terapie ,ja tych danych nie wymyslilam ani schematu leczenia chorych. > Mylisz się twierdząc, że tylko w Polsce. Farmakoterapia to standard > w leczeniu psychotyków na całym świecie. Piszesz w takim tonie jak by to bylo dobrze.Nie na calym swiecie ...uogólniasz znowu (nie wszedzie jest przymus leczenia) >Urojenia i omamy im po terapii nie znikają, > a że łatwiej być może im z tym żyć, to nie dowód na skutecznosć > terapii w leczeniu psychotyków. Nie wiem czy omamy znikaja i czy sa dla psychotyka glownym problemem- jesli latwiej sie zyje to znaczy ze terapie pomagaja-nie znam na ten temat ogolnych badan , a ty znasz zeby twerdzic ,ze psychoterapia jest nie skuteczna czy znowu widzi mi sie stosujesz? > U jakiej większości? Przedstaw wreszcie jakieś statystyki, nie > posługuj się demagogią. Dane statystyczne nie demagogiczne mowia (znajdziesz wszedzie w necie) ze tylko 1/3 schizofrenikow wraca do normalnego zycia -czyli tak jak tobie powiedzialam na wiekszosc leki nie dzialaja zadawalajaco. > A konkretnie? Skuteczność, których nowych leków to żenada? Które > powodują "porażające" skutki uboczne? Mozesz sam poczytac o trwalych deficytach intelektualnych -poznawczych = pauperyzacji,o trwalych uszkodzeniach neurologicznych łącznie ze zlosliwym zespolem neurologicznym konczacym sie czesto smiercia , o zespole metabolicznym ,zaburzenich hrmonalnych ,krwiotorczych i innych.. wywolanych neuroleptykami . I co ,wymyslone atypowe neuroleptyki to ma byc dowod na to ,ze psychiatria biologiczna sie rozwija ? Super tylko nadal tylko 1/3 schizofrenikow daje sobie rade z zyciem, a reszta na tych cudnych lekach nie. > To tak jak psychoterapeuci. Oni też za nic nie odpowiadają, a ich > byłymi pacjentami muszą się zajmować psychiatrzy. Nie slyszalam zeby psychoterapia wywolala szkody na zdrowiu jesli cos o tym wiesz to napisz ,inaczej nie wymyslaj glupotek. > To Ty przedstaw dowody na to, że nie są. Jest taka kurtuazyjna > zasada "twierdzisz - udowodnij". Odwracanie kota ogonem jest dobre w > słownych potyczkach pod trzepakiem. Po co mam udawadniac ,ze Polska psychiatriia ,szpitale to przezytek wymagajacy reformy ? To jest ogolnie znany problem, poczytaj sam o tym ,zamist unikac odpowiedzilnosci za swoje wydumane pod trzepakiem teorie na temat cudnej polskiej psychiatrii bo nie maja one pokrycia w rzeczywistosci. > Nie znam obowiązującej ustawy o ochronie zdrowia psychicznego, ani > projektu nowej. Trudno mi się na ich temat wypowiadać. Wcale nie trudno- wystarczy przeczytac w 10 minut.Ale lepiej zebys sie nie wypowiadal. "Każda piękna dziewczyna podważa obecną rzeczywistość" (Mskaiq) Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: rotfl 16.07.10, 01:16 tlenoterapia napisała: > Monte ile jeszcze razy mam pisac ,ze uznaje sie za bardziej skuteczna w > leczeniu ciezkich zaburze psychicznych terapie skojarzeniowa - przestan > odpisywac tak jakbym chciala na sile psychotykowi odebrac leki i psychoterapi > a > leczyc. > Zapominasz ,ze schizofrenicy tez maja nerwice i depresje? Uff, ulżyło mi, ze nie zamierzasz ludziom odbierać leków. > Psychoterapie sa rozne i psychoterapeuci sa rozni z pewnoscia nie kazdy gderze > wiec nie uogólniaj znowu. Dobrze, dobrze. Ja po prostu odrzucam psychoterapię jako zawracanie głowy w moim przypadku. Terapiami się nie interesowałem, bo nie są mi potrzebne. > Takie sa dane dla tego psychotykow kieruje sie na terapie ,ja tych danych nie > wymyslilam ani schematu leczenia chorych. Ale skoro po terapii objawy też nie mijają, to twierdzenie, że jest ona skuteczna również jest nieuprawnione. Czyli wychodzi, że nie istnieje skuteczna metoda leczenia psychotyków. > Piszesz w takim tonie jak by to bylo dobrze.Nie na calym swiecie ...uogólniasz > znowu (nie wszedzie jest przymus leczenia) Farmakoterapia i przymus leczenia to są dwie różne sprawy. Na całym świecie psychotykom standardow podaje się neuroleptyki, to miałem na myśli. > Nie wiem czy omamy znikaja i czy sa dla psychotyka glownym problemem- Tak, omamy i urojenia to główny problem dla psychotyka. Psychoterapia tego problemu nie rozwiązuje. >jesli > latwiej sie zyje to znaczy ze terapie pomagaja-nie znam na ten temat ogolnych > badan , a ty znasz zeby twerdzic ,ze psychoterapia jest nie skuteczna czy znow > u > widzi mi sie stosujesz? Pomaga ludziom, kórzy nie radzą sobie z chorobą, z życiem, które im się nagle zawaliło, czasem ze stygmatyzacją, z niezrozumieniem bliskich. Pomaga tym, którzy przeszli przez leczenie farmaceutykami starego typu i wolą objawy chorobowe od skutków ubocznych, dlatego nie decyduja się na wypróbowanie nowszych leków. Przeczytaj Kena Steela "Dzień, w którym ucichły głosy". On dzięki psychoterapii zdecydował się na nowy lek i pozbył objawów. Potem załozył pismo dla schizofreników i razem ze swoją terapeutką przekonywał innych do łykania tabsów. Taka terapia na pewno jest sensowna. > Dane statystyczne nie demagogiczne mowia (znajdziesz wszedzie w necie) ze tylk > o > 1/3 schizofrenikow wraca do normalnego zycia -czyli tak jak tobie powiedzialam > na wiekszosc leki nie dzialaja zadawalajaco. Bądź precyzyjna. Ta 1/3 odstawia leki, kolejna 1/3 łyka tabsy i dzięki temu żyje normalnie, u 1/3 farmakoterapia jest nieskuteczna. Według mnie z tych danych wynika, że na większość, bo 2/3 leki działają. > Mozesz sam poczytac o trwalych deficytach intelektualnych - poznawczych = > pauperyzacji,o trwalych uszkodzeniach neurologicznych łącznie ze zlosliwym > zespolem neurologicznym konczacym sie czesto smiercia , o zespole metaboliczny > m > ,zaburzenich hrmonalnych ,krwiotorczych i innych.. wywolanych neuroleptykami Oczywiście, że mogę poczytać. Mogę Ci podać znacznie dłuższą listę z ulotki. Mogę Cię też zapewnić, że producent jest zobowiązany wymienić wszystkie reakcje niepożądane, które wystąpiły. Tak samo jak w przypadku innych leków nie na schorzenia psychiatryczne. Jak Ty byś poczytała uważniej, to dotarłabyś do informacji w ilu przypadkach na standardowe 100 tysięcy te reakcje nastąpiły i wiedziałabyś, że ryzyko w przypadku najnowszych neuroleptyków jest minimalne. Złośliwy zespół neuroleptyczny może wystąpić tak samo jak reakcja alergiczna na każdy inny lek, ale zdarza się niezmiernie rzadko, gdy nie przerwie się podawania leku w momencie wystąpienia symptomów niemożliwych do przeoczenia, to może doprowadzić do śmierci. Tylko powiedz, czy znasz udokumentowany przypadek śmierci w wyniku wystąpienia tego zespołu? To się w dzisiejszych czasach nie zdarza. > I co ,wymyslone atypowe neuroleptyki to ma byc dowod na to ,ze psychiatria > biologiczna sie rozwija ? Super tylko nadal tylko 1/3 schizofrenikow daje sobie > rade z zyciem, a reszta na tych cudnych lekach nie. Już pisałem. 1/3 po farmakoterapii daje sobie radę bez leków, 1/3 na lekach. > Nie slyszalam zeby psychoterapia wywolala szkody na zdrowiu jesli cos o tym > wiesz to napisz ,inaczej nie wymyslaj glupotek. Dekompensacja psychotyczna. Totalna rozwałka i nawrót psychozy. Zdarza się dość często w psychoterapii psychotyków i ze stanu psychotycznego muszą wyciągać pacjenta psychiatrzy w tradycyjny farmakologiczny sposób. Dlatego psychoterapię psychotyków należy stosować we współpracy z lekarzem prowadzącym, a nie sobie a muzom. I to lekarz powinien decydować o tym co psychoterapeuta może, a co nie. > > To Ty przedstaw dowody na to, że nie są. Jest taka kurtuazyjna > Po co mam udawadniac ,ze Polska psychiatriia ,szpitale to przezytek wymagajacy > reformy ? > To jest ogolnie znany problem, poczytaj sam o tym ,zamist unikac > odpowiedzilnosci za swoje wydumane pod trzepakiem teorie na temat cudnej > polskiej psychiatrii bo nie maja one pokrycia w rzeczywistosci. Na razie to Twoje teorie sa równie wydumane. Żadnych wiarygodnych danych nie przedstawiasz. Ja leżałem i w szpitalu i w klinice. Tak się złożyło, że tu i tu poznałem ludzi spoza Polski, którzy trafili do psychiatryka na wakacjach i w czasie studiów w Polsce, a wcześniej byli hospitalizowani u siebie. Jedyna róznica o jakiej mówili to standard pobytowy, do leczenia i stosunku personelu nie mieli zastrzeżeń. Znam zresztą dziewczynę, która leczy się na chad w Belgii i mówi mniej więcej to samo. Lepiej wyposażone szpitale, w takie bajery jak basen czy fitness club, dwuosobowe sale z tv i dostępem do netu, porządne żarcie. Poza tym jak w Polsce. > Wcale nie trudno- wystarczy przeczytac w 10 minut.Ale lepiej zebys sie nie > wypowiadal. A co, obawiasz się, że mógłbym Cię zakasować? No fakt, czytanie i interpretowanie ustaw to akurat mój zawód, ale spokojnie. Nie jestem tymi przepisami zainteresowany. Odpowiedz Link
tlenoterapia Re: rotfl 17.07.10, 02:08 monte_we_mgle napisał: > Dobrze, dobrze. Ja po prostu odrzucam psychoterapię jako zawracanie > głowy w moim przypadku. Terapiami się nie interesowałem, bo nie są > mi potrzebne. Teraz tak mowisz pare watkow wczesniej zapewniales ze moge sobie biegac do smierci a i tak nic nie pomoga .... > Ale skoro po terapii objawy też nie mijają, to twierdzenie, że jest > ona skuteczna również jest nieuprawnione. Czyli wychodzi, że nie > istnieje skuteczna metoda leczenia psychotyków. Niektorym nic nie pomaga,a innym pomaga ,bywa ze sie zakochaja i psychoza nie wraca. Jak nie wiadomo z jakiego powodu zaburzenie psych. to niewiadomo co pomaga - gadanie o endogenii tym zakonczmy. >Na całym > świecie psychotykom standardow podaje się neuroleptyki, to miałem na > myśli. Nie na calym i nie koniecznie zawsze slusznie . Rozumujesz tak : Jesli na calym swiecie stosuje sie kare smierci to znaczy ,ze to jest dobre lepsze od resocjalizacji.Szybko pozbywa sie problemu i jest to lepsze...niz glupie gderanie terapeutow do kryminalisty.Nie potrzeba nowych ustaw ani srodowiskowej pomocy mlodocianym przestepcom- po co zapobiegac to i tak nic nie da ...oni to maja w genach. > Tak, omamy i urojenia to główny problem dla psychotyka. Czesto dla psychiatrow - zwlaszcza, ze nie zawsze rozrozniaja prawde od urojen. Podsluch zainstalowany przez kochanka = leczenie przeciwpsychotyczne do puki sie nie okaze ze to prawda. Nawiedzona zakonnica jak rozmawia z Chrystusem to oki nie leczymy . > Psychoterapia tego problemu nie rozwiązuje. Pewnie nie slyszales ze swoich rejonów gdzie panuje biologiczna psychiatria ,ze duzy nacisk na interpretacje urojen kladzie sie psychiatrii humanistycznej - psychoterapia ten problem (omamow ,urojen)czasm rozwiazuje . >Przeczytaj Kena > Steela "Dzień, w którym ucichły głosy". On dzięki psychoterapii > zdecydował się na nowy lek i pozbył objawów. Przeczytaj Arnhild Lauveng "Bylam po drugiej stronie lustra"Ona dzieki psychoterapii pozbyla sie objawow skonczyla studia jest psychoterapeutka. > Bądź precyzyjna. Ta 1/3 odstawia leki, kolejna 1/3 łyka tabsy i > dzięki temu żyje normalnie, u 1/3 farmakoterapia jest nieskuteczna. > Według mnie z tych danych wynika, że na większość, bo 2/3 leki > działają. Badz wnikliwy .75% jest na rencie.Tylko 2% pracuje w pelnym wymiarze w tym w zakladach pracy chronionej ,wiekszosc nie zaklada rodzin... Na wiekszosc leki nie dzialaja zadowalajaco. > wiedziałabyś, że ryzyko w przypadku najnowszych neuroleptyków jest > minimalne. Jest mniejsze ale nie minimalne jesli chodzi o zaburzenia neurologiczne ale wieksze jesli chodzi o inne zaburzenia (zespól metaboliczny =cukrzyca ...) Tylko neuroleptyki (stare i nowe) powoduja stny otęmpienne .Pauperyzuja. >Złośliwy zespół neuroleptyczny może wystąpić > ale zdarza się niezmiernie > rzadko, gdy nie przerwie się podawania leku w momencie wystąpienia > symptomów niemożliwych do przeoczenia, Tylko w psychiatrii stosuje sie nagminnie leki w formie "DEPOT" dzialaja kilka tygodni i nie mozna przerwac leczenia - umiera sie . > Dekompensacja psychotyczna. Totalna rozwałka i nawrót psychozy. To dowód na to ,ze stres zewnetrzny jest powodem nawrotu psychozy i konieczne jest wprowadzenie nauki radzenia sobie ze stresem. Jak wiesz sa rozne psychoterapie- dla schizofrenikow prym wiedzie m.in.tzw. terapia zintegrowana. > Na razie to Twoje teorie sa równie wydumane. Żadnych wiarygodnych > danych nie przedstawiasz. A twoje wiarygodne dane na temat swietnie prosperujacej w Polsce psychiatrii to od kolegi z celi szpitalnej bardzo dobry żart. > A co, obawiasz się, że mógłbym Cię zakasować? Obawiam sie ,ze jak nie bedziesz trzymac tematu endogennia i psychoterapia swirkow to do setnych urodzin bedziemy sie meczyc w tym watku az nas smierc nie rozlaczy. Napisz cos zeby byc gora i konczmy oki? - "Każda piękna dziewczyna podważa obecną rzeczywistość" (Mskaiq) Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: rotfl 17.07.10, 12:51 tlenoterapia napisała: > > Tak, omamy i urojenia to główny problem dla psychotyka. > > Czesto dla psychiatrow - zwlaszcza, ze nie zawsze rozrozniaja prawde od urojen > . > Podsluch zainstalowany przez kochanka = leczenie przeciwpsychotyczne do puki si > e > nie okaze ze to prawda. Hmm, jeśli Ci się wydaje, że urojenia prześladowcze mogą sie ograniczyć do przekonania, że kochanek zamontował podsłuch, to się mylisz. Jeśli występują to dotyczą praktycznie wszystkiego. Tak wyglądało to u mnie, tak opisują swoje stany inni psychotycy, którzy przez nie przeszli. Doskonale wiedzą o tym psychiatrzy. Ja byłem przekonany, że jestem śledzony przez ludzi na ulicy, bilboardy, telewizję, radio, kompa, a nawet elektryczność i wszystko to wywoływało paniczny strach, mimo że zdawałem sobie sprawę, że mi odbiło i nie może się to dziać naprawdę. Wielu chorych nie ma takiej świadomości. Jak wyobrażasz sobie terapeutyzowanie psychotyka, któremu się wydaje, że wszyscy chcą go zabić, włącznie z terapeutą i nie zdaje sobie sprawy, że to jego urojenie, a na dodatek nie reaguje wycofaniem tylko agresją? Przecież zanim terapeuta wydusi trzecie zdanie, dostanie od takiego pacjenta po ryju. A jak niby psychoterapeuta ma pomóc komuś, kto jest przekonany, że żarcie i woda są zatrute, rezygnując z innych metod? Nawet jeśli teoretycznie byłoby to możliwe po kilkumiesięcznej terapii, to i tak nikt by się o tym nie przekonał, bo pacjent wykitowałby bez jedzenia i picia znacznie wcześniej, no a standardowych metod, czyli prztroczenia do łóżka i podania kroplówki na siłę oraz leków Twoim zdaniem nie należy stosować, bo to przymus. Wiesz, gdybyś rzeczywiście przeszła przez psychiatryk, tak jak twierdzisz i gdybyś miała pojęcie jak wygląda psychoza i co się czuje w takim stanie, to nie pisałabyś takich postów. Założę się, że gdyby agresywny pacjent się do Ciebie zbliżył wygrażając pięściami, poleciałabyś natychmiast do pielęgniarek, żeby go związali. Fajnie się teoretyzuje czytając książki komuś, kto nigdy z realiami ciężkich psychoz się nie spotkał i nie ma pojęcia czym to grozi. Ja tam wolę mieć gwarancję, że z psychiatryka wyjdę ze wszystkimi zębami i całymi kośćmi, gdyby nie daj Boże znów zdarzyło mi się tam trafić. Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: rotfl 17.07.10, 14:03 tlenoterapia napisała: > Badz wnikliwy .75% jest na rencie.Tylko 2% pracuje w pelnym wymiarze w tym w > zakladach pracy chronionej ,wiekszosc nie zaklada rodzin... Renta należy się choremu psychicznie jak psu buda i nie ma nic dziwnego w tym, że z tego korzystają. Sam jestem rencistą. Dwa lata pobierałem świadczenie jednocześnie pracując w zakładzie pracy chronionej, od kwietnia świadczenie mam zawieszone, bo zmieniłem pracę na atrakcyjniejszą i przekroczyłem pułap dozwolonych dochodów, ale uprawnienia rencisty zachowałem. W październiku ponownie wybieram się na komisję, bo mam do tego prawo, w razie gdybym stracił pracę, a to się zdarza odblokują mi świadczenie, które jest w moim przypadku znacznie wyższe niż zasiłek dla bezrobotnych i przysługuje przez dłuższy okres z możliwością przedłużenia. Renta daje ludziom dochód i poczucie bezpieczeństwa, gdyby jakiś nawiedzony terapeuta namawiał pacjentów do rezygnacji z tego nie oferując w zamian stabilnego zatrudnienia, a takie w dzisiejszej rzeczywistości zwyczajnie nie istnieje, to należałoby mu skopać tyłek. 2% rencistów nie może pracować w pełnym wymiarze, bo niepełnosprawnych nie można zatrudniać w pełnym wymiarze czasu pracu ani w ZPCHR-ach ani nigdzie. Takie są przepisy. Chyba, że masz na myśli robotę na czarno. Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: rotfl 17.07.10, 14:31 tlenoterapia napisała: > Nawiedzona zakonnica jak rozmawia z Chrystusem to oki nie leczymy . Mylisz się, zakonnice też trafiają do wariatkowa. Poznałem jedną na szpitalnej imprezie w ogrodzie z okazji dnia lata. Fajna była, nawet ze mną zatańczyła. > Tylko w psychiatrii stosuje sie nagminnie leki w formie "DEPOT" dzialaja kilka > tygodni i nie mozna przerwac leczenia - umiera sie . Jakie nagminnie? Zastrzyki o przedłużonym działaniu dostają nieliczni i nie na dzień dobry. Jeśli złośliwy zespół neuroleptyczny nie wystąpi po standardowo podawanych tabsach na początek, to nie wystąpi w ogóle. Jakimiś statystykami potwierdzającymi tą umieralność po neuroleptykach w XXI wieku dysponujesz, czy znów piszesz, żeby pisać? > To dowód na to ,ze stres zewnetrzny jest powodem nawrotu psychozy i konieczne > jest wprowadzenie nauki radzenia sobie ze stresem. No cóż, na dłudotrwałe deszcze i pluchę depresiak reagować może ostrzejszym niż zdrowy obniżeniem nastroju. To dowód na to, że podła pogoda powoduje depresję. Należy walczyć o Polskę od morza do morza i klimat śródziemnomorski. Po co mam się uczyć reagować na stres wywołany terapią, gdy mogę olać terapię, dla zabawy? > Napisz cos zeby byc gora i konczmy oki? Oki. Zdrowy nigdy nie zrozumie chorego. Zadowolona? Odpowiedz Link
mauamee Re: rotfl 10.07.10, 08:35 tlenoterapia napisała: > Tylko w ciezkich przypadkach depresji farmakologia wypada skuteczniej niz > psychoterapia . W lekkich i srednich nasileniach depresji wyniki sa praktycznie > takie same . Tak mowia badania. więc jeśli udając się do psychiatry kierujemy się ideą, że pacjent powinien cierpieć jak najmniej, to wychodzi nam 1:0 dla tabletek psychoterapia to nie pogadanki przy kawie Odpowiedz Link
tlenoterapia Re: rotfl 10.07.10, 10:12 Rozni sa ludzie, rozne sa terapie ,rozni psychoterapeuci ,rozne wzbudzaja emocje. A wyniki badan sa jakie sa ,ze w stanach lzejszych i srednich depresji terapia przynosi taki sam skutek jak farmakoterapia. Odpowiedz Link
mauamee Re: rotfl 09.07.10, 22:24 a "Ty NAPRAWDĘ nie kojarzysz sensu takich wypowiedzi?" kogo tam miałaś spotkać? zdrowych? czepilaś się terapii jak pijany płotu sorry, ale nie każdy ma tak przejebane jak ty i nie w przypadku każdego psychoterapia jest sensownym rozwiązaniem nawet jeśli wliczy się ewentualność pojedynczych nawrotów w przyszłości naprawdę nie jesteś w stanie tego pojąć? Odpowiedz Link
mauamee Re: o 'wariatach' 08.07.10, 13:40 annarchia napisała: > A masz wyeliminowane wszystkie objawy? czy TY nie widzisz jaka arogancka jesteś? rzucasz argument wyeliminowania WSZYSTKICH objawów. a zapomniało się pannie o takim drobnym fakcie, że nie ma osób całkowicie zdrowych? całkowicie nieneurotycznych? (w naszej kulturze) masz zamiar dzięki terapii być taką pierwszą na świecie? gratuluję może Monte jest uprzedzony ale nie jest uprzedzony bardziej niż ty jesteś Najmądrzejszanaświecie Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 08.07.10, 13:54 mauamee napisała: > może Monte jest uprzedzony > ale nie jest uprzedzony bardziej niż ty jesteś Najmądrzejszanaświecie Nie wiem, czy jestem uprzedzony. Terapie mnie śmieszą po prostu, bo miałem udane życie i żadnych strasznych traum nie przeszedłem. Wszystko co mógłby u mnie znaleźć psychoanalityk to bzdety nie zasługujące na uwagę. Ja jestem chłopak prosty jak konstrukcja cepa. Nie przeżywam, nie analizuję, akceptuję to co mi się przydarza i idę dalej. A leczenie farmakologiczne mi pomaga. Mam szczęście, świetnie reaguję na psychotropy. Odpowiedz Link
lucyna_n Re: o 'wariatach' 08.07.10, 15:47 dobra psychoterapia jest dobra, dobrze działające leki są dobre. I ja się tego trzymam. Nie chcę się zdawać całkiem na łaskę i niełaskę działania tabletek, ale też nei mam siły znosić wszystkie objawy na żywca i nieustannie coś "wytrzymywać" i rozpracowywać, czasami po prostu lepiej łyknąć procha i zrobić co się miało do zrobienia niż świadomie zalec w kącie w charakterze trzęsącego się ratlera i dać się maltretować wlasnym myślom i emocjom. Nasuwa mi się analogia do innego tematu zawsze żywo mnei poruszającego, że to jak z porodem, są zwolenniczki naturanego i na żywca "bo tylko taki uczyni cię prawdziwą matką" a są zwolenniczki cc na życzenie uważające rodzące bez znieczulenia za jakieś nawiedzone i ścierają się na forach dla ciążących tak że aż kłaki lecą,a prawda taka że dla każdego inna droga jest dobra i każdy przypadek trzeba rozpatrywać indywidualnie pod kątem predyspozycji, okoliczności i chwilowego wymogu sytuacji wręcz, a nie jak Mask na psychozy bieganie po plaży, jak dla mnei to raczej tabletka która pozwoli ci na bieganie po plaży a bieganie samo w sobie z czasem może ci pomóc wrocić do zdrowia tak żeby można było odstawić tabletkę np. Dobra, chyba już wszyscy znudzeni to ja wracam do pracy ps panicznie boję się nadchodzącej fali upałów Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 08.07.10, 16:13 lucyna_n napisała: > ps > panicznie boję się nadchodzącej fali upałów Ja nie panicznie, ale też się boję. Zrobiłem zapasy mrożonej herbaty. Nie cierpię upałów. Odpowiedz Link
tlenoterapia Re: o 'wariatach' 08.07.10, 23:33 A z tymi ciazami to nie wiedzialam ,ze takie podzialy - myslalam ,ze wszystkie chca cesarke i spoko. A w 22 wieku automat w domu do hodowli embroinow z kupionego w banku spermy -plemnika.. A co do tego jak sie przystosowac do zycia z wlasnymi swirami to ja tez nie wiem bo dla kazdego jak piszesz co innego dobre. Psychiatra biologiczny ,zadnych wyborow nie stwarza -prochy , elektrowstrzasy i robi z ludzi z problemami wariatow.. bo najwazniejsza to diagnoza a nie pomoc. Do kitu to wszystko jest i kaszana. Odpowiedz Link
lucyna_n Re: o 'wariatach' 08.07.10, 23:42 Teraz zapanowala moda że chęć mania cc to wstyd i wyrodna matka, wręcz nie kobieta, nawet lekarze zachowują się jakby to był grzech najstraszliwszy kiedy się wspomni o cc na życzenie (ich żony oczywiście ze wskazań wszystkie mają cc). Mus rodzić na żywca, i najlepiej żeby bez żadnego znieczulenia bo to dla dziecka najzdrowiej a i statystyki szpitalne wymagają, choćbyś to miała przypłacić traumą i mega deprechą i lękiem przed kolejną ciążę przez następne kilkanaście lat pożycia a co za tym idzie kryzysem w związku itd. Całkiem jak ci skrajnie biologiczni i skrajnie psychoterapeutycznie co uparcie nie widzą innej alternatywy tylko ich musi być na wierzchu, operacja się udała tylko pacjent zmarł. Odpowiedz Link
tlenoterapia Re: o 'wariatach' 09.07.10, 02:58 Ale w prywatnych klinikach za forse to juz pewnie lubia takie mamy co cesarke chca. Odpowiedz Link
lucyna_n Re: o 'wariatach' 09.07.10, 10:07 chyba lubią, ale np w poznaniu nie ma takiej kliniki. Odpowiedz Link
annarchia Re: o 'wariatach' 09.07.10, 14:48 mauamee napisała: > rzucasz argument wyeliminowania WSZYSTKICH objawów. Pogadaj z nimi: "Szukam osoby, która przejmie forum (początek wątku) Leków nerwicowych nie mam wcale, depresji zero. Zdecydowanie po terapii moje życie jest fakniejsze niż było kiedykolwiek. Tak więc raz jeszcze zachęcam... Pn, 16-02-2009, 20:27:54 Forum Zaburzenia_lekowe_i_depresyjne Autor: kontrr" źródło: link nie wchodzi, trzeba wpisać 'kontrr' w 'szukaj' "Mnie się udało. Jak to zrobić. (początek wątku) ...jaka jestem...dobre samopoczucie, żadnych lęków, depresji, psychosomy... So, 21-04-2007, 22:17:08 Forum Depresja Autor: elzbieta007 Podobne: Znajdź Wyklucz" Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,99,61171457,61171457,Mnie_sie_udalo_Jak_to_zrobic_.html "Minęły mi wszystkie symptomy, bóle głowy, zburzenia jelitowe, depresje, lęki, napięcia w ciele, bóle w mięśniach, koszmary senne, fobia społeczna, itd. przestałam pić i palić bo mi to już nie potrzebne gdy zniknęły przyczyny picia i palenia... (...) No i oczywiście żadnych leków od lat nie biorę i bardzo żałuję, że tyle lat dawałam się zwodzić psychofarmakologii. gwen 04 Lip 2007, 12:44" źródło: www.nerwica.com/psychoterapia-dziala-czekam-na-ka-dego-posta-z-wasza-opinia-t4853-100.html > a zapomniało się pannie o takim drobnym fakcie, że nie ma osób > całkowicie zdrowych? > całkowicie nieneurotycznych? A czy Ty znasz różnicę między osobą chorującą na nerwicę, a osobowością neurotyczną? Odpowiedz Link
mauamee Re: o 'wariatach' 10.07.10, 15:32 annarchia napisała: > mauamee napisała: > > > rzucasz argument wyeliminowania WSZYSTKICH objawów. > > Pogadaj z nimi: a panna nie pamięta, że dla panny wyleczenie oznacza brak objawów do końca życia? nie pamięta, że wyciągała argumenty, iż po kilku LATACH problemy wracały, a więc tabletki nie działają? monitoruj życie tych osób przez najbliższe 60 lat, to pogadamy Odpowiedz Link
mauamee Re: o 'wariatach' 08.07.10, 13:28 monte_we_mgle napisał: > annarchia napisała: > > > O to mi właśnie chodziło. Nikt Ci nie musi wmawiać, że będziesz > > łykał tabsy do końca życia, ale skąd wiesz, że znów Cię nie najdą > > objawy? Nie wiesz, możesz tylko biernie liczyć na nadzieję, wiarę, > > biologię, słowa lekarza (a na jakiej podstawie on "wie", hmm?). > > Bo ma doświadczenie z wariatami? Bo widział już setki przypadków i > potrafi określić jak się to potoczy? > A na jakiej podstawie Ty zakładasz, że jesteś wyleczona, hę? Annarchia nie jest wyleczona o to właśnie chodzi sama biega na psychoterapię i dlatego gorąco musi wierzyć, że to jej pomoże ta gorliwość przenosi się na forum i na ignorowanie tego, że głowa nie musi mnie boleć z powodu wypartego lęku, ale może także boleć z powodu tego, że przed chwilą przywaliłąm nią w okno i trzeba o tym pamiętać wdając się z panną anną w dyskusję Odpowiedz Link
mauamee Re: o 'wariatach' 08.07.10, 13:22 annarchia napisała: > I pytanie... skoro Twoja choroba ma podłoże stricte endogenne i > biologiczne (="nic zewnętrznego na nie nie wpływa") to... jakim > cudem takie zewnętrzne działania tj. słowa terapeuty mogłyby > spowodowac u Ciebie wystąpienie psychotycznych objawów?? Nie > uważasz, że to niespójne, hmm? ;) Skoro u Ciebie wszystko to > biologia to nie powinieneś się obawiać ingerencji terapeuty, nie? :) szkoda, że ci się poprawiło na tyle, że masz siłę pisać na forum za dwa miesiące będziesz gorsze szkody wyrządzać niż Mask w swoich nalepszych okresach Odpowiedz Link
annarchia Re: o 'wariatach' 10.07.10, 15:13 mauamee napisała: > szkoda, że ci się poprawiło na tyle, że masz siłę pisać na forum Jeśli do tego dodasz jeszcze coś w (swoim)stylu: 'szkoda, że się jednak nie zabiłaś i piszesz na forum' to wszyscy forumowicze otrzymają pełen obraz twojego chamstwa i braku szacunku dla drugiego człowieka. Można nie lubić danego forumowicza, ale pisanie takich rzeczy świadczy o tobie fatalnie. Odpowiedz Link
mauamee Re: o 'wariatach' 10.07.10, 15:34 annarchia napisała: > mauamee napisała: > > > szkoda, że ci się poprawiło na tyle, że masz siłę pisać na forum > > Jeśli do tego dodasz jeszcze coś w (swoim)stylu: 'szkoda, że się > jednak nie zabiłaś i piszesz na forum' to wszyscy forumowicze > otrzymają pełen obraz twojego chamstwa i braku szacunku dla drugiego > człowieka. Można nie lubić danego forumowicza, ale pisanie takich > rzeczy świadczy o tobie fatalnie. jeśli obiecam, że pogadam o tym z terapeutą, to ty przepracujesz na sesji swoją MISJĘ na forum i przestaniesz tak jęczeć o terapii? Odpowiedz Link
lucyna_n Re: o 'wariatach' 06.07.10, 15:25 wyciągnęłi, ale coś tam o haloperidolu pisałeś, co mnie zimnym dreszczem zmroziło. Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 06.07.10, 15:59 lucyna_n napisała: > wyciągnęłi, ale coś tam o haloperidolu pisałeś, co mnie zimnym dreszczem zmrozi > ło. Haloperidol dostałem na oddziale ogólnym, gdy zdiagnozowali mi schizę. W ogóle nie zwrócili uwagi na nic poza objawami psychotycznymi. Nabawiłem sie po tym jeszcze głębszej depy, nałykałem prochów nasennych, trafiłem na płukanko na toksykologię i dopiero portem do kliniki. Tam mnie wyciągnęli. Odpowiedz Link
tlenoterapia Re: o 'wariatach' 06.07.10, 13:57 monte_we_mgle napisał: > depresja endogenna – uwarunkowana biologicznie, typowa; ostrzejsza w > przebiegu od egzogennej; depresja duża, epizod depresyjny o znacznym > nasileniu; To jak na poziomie wikipedi chcesz rozmawiac to dokonca doczytaj co tam pisza i na co sie powolujesz.-"Niektórzy badacze twierdzą, iż w rzeczywistości jest to ta sama depresja jednobiegunowa, a powyższy podział tak naprawdę odzwierciedla podział na depresję ostrą i łagodną." Nie ma dowodu tylko spekulowanie , ze cos jest endogenne . W rzeczywistosci lekarzy obowiazuje klasyfikacja chorób ,w ktorej nie wystepuje odnniesienie do przyczyn zaburzenia ani podzialu na ostre i lagodne depresje jest tylko F 32 i F 33 .I niech sie tego trzymaja zamiast wprowadzac ludzi w bląd. -- > Albo oddziaływania UFO na moje fale mózgowe. Dobrze, że psychiatrzy > nie mają takich pomysłów. Tu cie zaskocze ,maja psychiatrzy pomyslów bardzo wiele na to co powoduje zaburzenia ,w tym wirus mononukleozy uwazany jest za potencjalnego sprawce psychoz. Pomysl stymulowania mózgu falami magnetycznymi to tez pomysl psychiatrow. Rowniez zatrucia wymieniane sa za powod zaburzen psychotycznych,nie wspomne o hormonach,zbyt malej ilosci swiatla,spolecznych powodach...psychologicznych... Sa rowniez psychiatrzy wspolpracujacy z egzorcystami. Dla mnie samej szokujacym bylo obejrzenie filmu ,w ktorym amerykanski psychiatra w klinice leczyl pacjentow uwalniajac ich w hipnozie od zmarlych duchow ,ktore rzekomo w nich siedzialy .W kazdym razie gadaly duchy przez usta pacjentow. > Dr nauk medycznych Halina Dubas-Ślemp. Wstyd i 100 lat za murzynami. "Każda piękna dziewczyna podważa obecną rzeczywistość" (Mskaiq) Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 06.07.10, 14:33 tlenoterapia napisała: > To jak na poziomie wikipedi chcesz rozmawiac to dokonca doczytaj co tam pisza > i na co sie powolujesz.-"Niektórzy badacze twierdzą, iż w rzeczywistości jest t > o > ta sama depresja jednobiegunowa, a powyższy podział tak naprawdę odzwierciedla > podział na depresję ostrą i łagodną." To że niektórzy twierdzą inaczej, nie oznacza, że tego terminu się nie używa w tzw. środowisku w znaczeniu, które podałem. A Wiki to otwarty projekt. Jak Ci nie pasi to, co tam piszą i dysponujesz większą wiedzą niz jej redaktorzy, to przeredaguj artykuły o chorobach psychicznych. > Nie ma dowodu tylko spekulowanie , ze cos jest endogenne . Nie ma dowodu tylko spekulowanie, że coś nie jest. Mnie przekonuje taka hipoteza, a Ciebie nie i tyle. > W rzeczywistosci lekarzy obowiazuje klasyfikacja chorób ,w ktorej nie wystepuje > odnniesienie do przyczyn zaburzenia ani podzialu na ostre i lagodne depresje > jest tylko F 32 i F 33 .I niech sie tego trzymaja zamiast wprowadzac ludzi w bl > ąd. Klasyfikacje się zmieniają, a lekarze mogą sobie mówić co chcą, byleby skutecznie leczyli. > Tu cie zaskocze ,maja psychiatrzy pomyslów bardzo wiele na to co powoduje > zaburzenia ,w tym wirus mononukleozy uwazany jest za potencjalnego sprawce > psychoz. > Pomysl stymulowania mózgu falami magnetycznymi to tez pomysl psychiatrow. > Rowniez zatrucia wymieniane sa za powod zaburzen psychotycznych,nie wspomne o > hormonach,zbyt malej ilosci swiatla,spolecznych powodach...psychologicznych... To dlaczego podają psychotropy, a nie leczą choroby wirusowej, zaburzeń hormonalnych, zatruć i takich tam? Ja przynajmniej nie słyszałem o takich. > Sa rowniez psychiatrzy wspolpracujacy z egzorcystami. > > Dla mnie samej szokujacym bylo obejrzenie filmu ,w ktorym amerykanski > psychiatra w klinice leczyl pacjentow uwalniajac ich w hipnozie od zmarlych > duchow ,ktore rzekomo w nich siedzialy .W kazdym razie gadaly duchy przez usta > pacjentow. Wiara czyni cuda podobno, ale na raka podaje się z reguły chemię, a na psychozy neuroleptyki, bo to zazwyczaj działa. > > Dr nauk medycznych Halina Dubas-Ślemp. > > Wstyd i 100 lat za murzynami. A wstydź się, wstydź. Ona nie ma czego i ma tłumy zadowolonych pacjentów. > > "Każda piękna dziewczyna podważa obecną rzeczywistość" (Mskaiq) Odpowiedz Link
annarchia Re: o 'wariatach' 06.07.10, 15:20 monte_we_mgle napisał: > > Nie ma dowodu tylko spekulowanie , ze cos jest endogenne . > Nie ma dowodu tylko spekulowanie, że coś nie jest. Co ty mówisz, jest MNÓSTWO takich dowodów. Przede wszystkim: wyleczenia poprzez psychoterapie. Po drugie: logicznie, spójne teorie o etiologii chorób, zaburzeń psychicznych, objawów psychopatologicznych. Mogę polecić Ci kilka wartościowych pozycji, choć przypuszczam, że przy Twoim poziomie oporu odrzucisz to z góry, a nawet jeśli nie to będziesz czytał z nastawieniem na obalanie argumentów albo "to nie o mnie" ;) Odpowiedz Link
lucyna_n Re: o 'wariatach' 06.07.10, 15:32 jak z każdą chorobą tak i z depą pewnei jest tak że i dzieciństwo i te wirus i zatrucia np metalami ciężkimi i silne przeżycia oraz miliony bliżej niesprecyzowanych czynników genetycznych i środowiskowych razem i osobno są odpowiedzialne za wystąpienie. Kiedyś może będzie to wiadome na sto procent, ale ile biednych szczurów zamęczą do tego czasu w sposób nadokrutny to strach się bać. Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 06.07.10, 16:02 annarchia napisała: > monte_we_mgle napisał: > > > > Nie ma dowodu tylko spekulowanie , ze cos jest endogenne . > > > Nie ma dowodu tylko spekulowanie, że coś nie jest. > > Co ty mówisz, jest MNÓSTWO takich dowodów. > Przede wszystkim: wyleczenia poprzez psychoterapie. Jak ja piszę, że jest mnóstwo dowodów na tezę przeciwną, przede wszystkim wyleczenia przez farmakoterapię, to be, jak Ty piszesz, ze wyleczenia przez terapię, przecież o wieeeeeeele rzadsze to cacy. > Po drugie: logicznie, spójne teorie o etiologii chorób, zaburzeń > psychicznych, objawów psychopatologicznych. > Mogę polecić Ci kilka wartościowych pozycji, choć przypuszczam, że > przy Twoim poziomie oporu odrzucisz to z góry, a nawet jeśli nie to > będziesz czytał z nastawieniem na obalanie argumentów albo "to nie o > mnie" ;) No pewnie, że nie o mnie ;-))) A teorie już mają to do siebie, że są spójne. Odpowiedz Link
annarchia Re: o 'wariatach' 06.07.10, 16:54 monte_we_mgle napisał: > Jak ja piszę, że jest mnóstwo dowodów na tezę przeciwną, przede > wszystkim wyleczenia przez farmakoterapię, to be Ja nie przeczę, że jest wiele osób, którym w DANYM EPIZODZIE prochy bardzo pomagają i wyciągają z objawów. Bo znam takie osoby. Ale to jest tylko zaleczenie objawów i to do czasu. Natomiast za wyleczenie uważam taki stan, gdy osoba nie musi wspierać się prochami, nie reaguje objawami, nie ma nawrotów i nie boi się ich, bo wie, że już nie ma powodów na ich wystąpienie. > No pewnie, że nie o mnie ;-))) No tak, bo Twoje objawy i psychika pewnie rządza się kompletnie innymi prawami niż reszty ludzi ;) > A teorie już mają to do siebie, że są spójne. Czyżby? A ta teoria, że osoba, której objawy są tylko biologią i endogenne (organiczne) może dostać dekompensacji psychotycznej przez zewnętrzne niebiologiczne działania drugiej osoby (terapeuty) to spójna jest? ;) Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 06.07.10, 17:06 annarchia napisała: > Ja nie przeczę, że jest wiele osób, którym w DANYM EPIZODZIE prochy > bardzo pomagają i wyciągają z objawów. Bo znam takie osoby. Ale to > jest tylko zaleczenie objawów i to do czasu. Natomiast za wyleczenie > uważam taki stan, gdy osoba nie musi wspierać się prochami, nie > reaguje objawami, nie ma nawrotów i nie boi się ich, bo wie, że już > nie ma powodów na ich wystąpienie. 1/3 pacjentów ze schizofrenią np. dzieki lekom trwale wychodzi z choroby, a nie z epizodu. Nie ma objawów, nawrotów i pewnie się ich nie boi. Może nie od razu, ale po jakimś czasie ten strach mija. > No tak, bo Twoje objawy i psychika pewnie rządza się kompletnie > innymi prawami niż reszty ludzi ;) Oczywiście. Ja jestem wyjątkowy ;-))) > Czyżby? A ta teoria, że osoba, której objawy są tylko biologią i > endogenne (organiczne) może dostać dekompensacji psychotycznej przez > zewnętrzne niebiologiczne działania drugiej osoby (terapeuty) to > spójna jest? ;) Tak. To że coś ma podłoże biologiczne, nie znaczy że objawy nie mogą wystąpić lub nasilić się pod wpływem czynników zewnętrznych. Na fatalną pogodę np. zwykły człowiek zareaguje inaczej niż może zareagować depresiak, ale to nie znaczy, że deszcz i plucha powodują depresję. Odpowiedz Link
tlenoterapia Re: o 'wariatach' 06.07.10, 18:36 > To że niektórzy twierdzą inaczej, nie oznacza, że tego terminu się > nie używa w tzw. środowisku w znaczeniu, które podałem. Termin endogennosc jest uzywany , tylko nie ma on pokrycia w faktach naukowych -tak jak pisalam i podaje ICD-10 w klasyfikacji chorob nie istnieje pojecie endogennosc. Tu nie chodzi tylko o podzial na tych co w endogennosc wierza lub nie ale o to ze nie ma na nia dowodow. >Jak Ci nie pasi to, co tam piszą i dysponujesz > większą wiedzą niz jej redaktorzy, to przeredaguj artykuły o > chorobach psychicznych Zamiast Wikipedi sugeruje zapoznanie sie z innymi lekturami mowiacymi o psychiatrii ,a nie uciekanie sie do atakow" jak ci nie pasi to zmien wikipedie". > Nie ma dowodu tylko spekulowanie, że coś nie jest. Mnie przekonuje > taka hipoteza, a Ciebie nie i tyle. To mow ze twoja depresja endogenna to taka hipoteza i twoje spekulowanie. > Klasyfikacje się zmieniają, a lekarze mogą sobie mówić co chcą, > byleby skutecznie leczyli. Sugerujesz ze w klasyfikacji ICD-10 dopisza ze "F32 endogenne"? Jak na razie nie dopisali wiec niegadajmy jak by ta endogennosc byla faktem. Mozesz sie ograniczac do myslenia tylko o tym co tobie pomaga ale to nie bedzie obiektywne . Zakladajac, ze skuteczne leczenie w medycynie zalezy od ustalenia przyczyn choroby ,sam widzisz, ze ustalic tego psychiatrzy nie potrafia,z tad duzy rozlam i wiele teorii co pomagac moze w tym takie ,ze psychoterapia jest nieodzowna. > To dlaczego podają psychotropy, a nie leczą choroby wirusowej, > zaburzeń hormonalnych, zatruć i takich tam? Ja przynajmniej nie > słyszałem o takich. Procz psychotropow stosuje sie rowniez psychoterapie . Wirusow nie da sie wyeliminowac leczeniem... Bo by musieli robic 1000 badan a na to forsy im szkoda ,powiem ci ze nawet tych badan nie robia ,ktore musi sie robic kntrolnie przy braniu neuroleptykow gdzie czesto dochodzi do zmian w obrazie krwi zmian hormonalnych i innych. Prawie w kazdej publikacji z dziedziny psychiatrii dowiesz sie o roznych patogennych czynnikach mogacych wywolywac zaburzenia -wirusach , hormonach ,sterydach ... nie pisz tak jak bym sobie uroila te wirusy. > ale na raka podaje się z reguły chemię, a > na psychozy neuroleptyki, bo to zazwyczaj działa. Chorba psychiczna nie jest tym samym co choroba somatyczna - na psychike dzialaja rozne czynniki nie tylko biologiczne jak by chciala twoja 100 lat za murzynami mila doktorka , ktorej tlumow zadowolonych pacjentow nie znasz-tak jak jej statystyk -ilu ma pacjentow wyleczonych ilu popelnilo samobojstwo ,a ilu trafia do szpitala z psychoza i na E.W. . "Każda piękna dziewczyna podważa obecną rzeczywistość" (Mskaiq) Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 06.07.10, 19:17 tlenoterapia napisała: > Termin endogennosc jest uzywany , tylko nie ma on pokrycia w faktach naukowyc > h > -tak jak pisalam i podaje ICD-10 w klasyfikacji chorob nie istnieje pojecie > endogennosc. > Tu nie chodzi tylko o podzial na tych co w endogennosc wierza lub nie ale o to > ze nie ma na nia dowodow. Czyli używają sobie tego terminu ot tak, bo im się nazwa podoba, czy może na czymś więcej się opierają? > Zamiast Wikipedi sugeruje zapoznanie sie z innymi lekturami mowiacymi o > psychiatrii ,a nie uciekanie sie do atakow" jak ci nie pasi to zmien wikipedie" Ale ja nie jestem szczegółowo zainteresowany psychiatrią. Podałem ogólnie dostępne źródło netowej wiedzy. Jeśli uważasz, że Wiki to chłam to napisz dlaczego. Argument "bo tak" to żaden argument. > To mow ze twoja depresja endogenna to taka hipoteza i twoje spekulowanie. Nie moje. To lekarka twierdzi, że mam depresję psychoytyczną, endogenną. Jakoś tak bardziej do mnie trafia opinia doświadczonego fachowca po studiach medycznych i z doktoratem niż Twoja. > Sugerujesz ze w klasyfikacji ICD-10 dopisza ze "F32 endogenne"? > Jak na razie nie dopisali wiec niegadajmy jak by ta endogennosc byla faktem. Nie wiem czy dopiszą, czy nie. Wiem że wiele rzeczy dopisywali. > Mozesz sie ograniczac do myslenia tylko o tym co tobie pomaga ale to nie bedzie > obiektywne . Wybacz, ale nie jestem psychiatrą, a temat chorób psychicznych mało mnie interesuje. Oczywiście, że myślę o tym co mi pomaga i nie mam żadnego powodu kwestionować stosowanego leczenia, właśnie dlatego, że mi pomaga. > Zakladajac, ze skuteczne leczenie w medycynie zalezy od ustalenia przyczyn > choroby ,sam widzisz, ze ustalic tego psychiatrzy nie potrafia,z tad duzy > rozlam i wiele teorii co pomagac moze w tym takie ,ze psychoterapia jest > nieodzowna. Są również takie, że terapia jest zbędna. > Procz psychotropow stosuje sie rowniez psychoterapie . Niektórzy stosują, a inni odradzają i wcale nie mają gorszych wyników w leczeniu chorób psychicznych. > Wirusow nie da sie wyeliminowac leczeniem... > Bo by musieli robic 1000 badan a na to forsy im szkoda ,powiem ci ze nawet tych > badan nie robia ,ktore musi sie robic kntrolnie przy braniu neuroleptykow > gdzie czesto dochodzi do zmian w obrazie krwi zmian hormonalnych i innych. Ja tam robiłem badania regularnie, gdy brałem neuroleptyk. Nie było problemu ze skierowaniem. > Prawie w kazdej publikacji z dziedziny psychiatrii dowiesz sie o roznych > patogennych czynnikach mogacych wywolywac zaburzenia -wirusach , hormonach > ,sterydach ... nie pisz tak jak bym sobie uroila te wirusy. Nie piszę tak, ale Ty nie pisz tak jakby to była prawda objawiona. Gdyby wiedziano na 100%, że choroby psychiczne są powodowane przez wirusy to raczej badania poszłyby w tym kierunku, by wirusy eliminować. Czyli kasę przeznaczano by raczej na stworzenie szczepionek niż na coraz nowsze neuroleptyki. Wydaje Ci się, że to nic nie kosztuje? > Chorba psychiczna nie jest tym samym co choroba somatyczna - na psychike > dzialaja rozne czynniki nie tylko biologiczne jak by chciala twoja 100 lat za > murzynami mila doktorka , ktorej tlumow zadowolonych pacjentow nie znasz-tak > jak jej statystyk -ilu ma pacjentow wyleczonych ilu popelnilo samobojstwo ,a il > u > trafia do szpitala z psychoza i na E.W. Ona ma nawet swój fan-club, więc chyba nie jest tak źle. Poza tym trafiłem do niej po złych doświadczeniach z innymi lekarzami. Lekarką choć innej specjalności jest moja bratowa i to ona mi ją wyszukała. Ma świetną opinię w środowisku medycznym i jest skuteczna. Możesz sobie ironizować, ale dla mnie akurat ważne, ze jest miła i traktuje mnie jak człowieka, a nie numerek w kartotece. Jak się komuś nie podobają jej metody, to nie musi do niej chodzić. Ja jestem bardzo zadowolony. Odpowiedz Link
lafiorka-z Re: o 'wariatach' 06.07.10, 19:49 Moją lekarkę odnalazłam po 20 latach, bo na tyle lat udało się jej mnie wyleczyć przy użyciu samych farmaceutyków. Niezły wynik. Zapamiętałam ją jako młodą, sympatyczną kobietę, a obecnie nie jest już taka młoda. Ja też nie:( Może to się niektórym nie podobać, ale depresja może wystąpić nawet wtedy, gdy nie ma żadnych konfliktów, gdy wszystko w życiu układa się dobrze. Oczywiście psychologowie powiedzą, że to tylko pozory, ale mnie na szczęście ich zdanie nie interesuje. Odpowiedz Link
tlenoterapia Re: o 'wariatach' 06.07.10, 20:34 monte_we_mgle napisał: > Czyli używają sobie tego terminu ot tak, bo im się nazwa podoba, czy > może na czymś więcej się opierają? Na przeslankach sie opieraja ,ideologicznych pogladach ,a to za malo ,zeby autorytarnie glosic istnienie endogennosci jako faktu medycznego. > Ale ja nie jestem szczegółowo zainteresowany psychiatrią. Podałem > ogólnie dostępne źródło netowej wiedzy. Jeśli uważasz, że Wiki to > chłam to napisz dlaczego. Argument "bo tak" to żaden argument. Wikipedia nie oddaje prawdy takiej jakiej mozesz sie dowiedziec z pelnych publikacji naukowych . Zreszta napisali w Wiki ,czego nie chcesz zauwazyc ,ze ten model podzialu depresji nie jest uniwersalny i sa inne poglady na ten temat .Gdyby endogennosc byla faktem naukowym nie bylo by polemiki,tak jak nie ma polemiki z faktem ,ze cukrzyk ma problem z insulina. Z jednej strony przyznajesz sie, ze sie nie interesujesz psychiatria, a z drugiej zamiast sie zaciekawic -rozszezyc swoje o niej pojecie slepo wszystkiemu zaprzeczasz co po za twoje doswiadczenie i wiedze wychodzi. > To lekarka twierdzi, że mam depresję psychoytyczną, > endogenną. Jakoś tak bardziej do mnie trafia opinia doświadczonego > fachowca po studiach medycznych i z doktoratem niż Twoja. A to popros swoja psychiatre po studiach i doktoratem zeby udowodnila ci te endogennosc przy pomocy jakiegos biologicznego testu. Daje ci leki na wadliwie funkcjonujace neuroprzekazniki to niech udowodni pobierze krew czy zrobi inne biologiczne badanie, ktore by wykazalo te rozregulowanie- tak jak sie to robi przy innych chorobach. Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 06.07.10, 20:52 tlenoterapia napisała: > Na przeslankach sie opieraja ,ideologicznych pogladach ,a to za malo ,zeby > autorytarnie glosic istnienie endogennosci jako faktu medycznego. A na czym Ty się opierasz, żeby głosić nieistnienie endogenności? > Wikipedia nie oddaje prawdy takiej jakiej mozesz sie dowiedziec z pelnych > publikacji naukowych . > Zreszta napisali w Wiki ,czego nie chcesz zauwazyc ,ze ten model podzialu > depresji nie jest uniwersalny i sa inne poglady na ten temat .Gdyby endogennos > c > byla faktem naukowym nie bylo by polemiki,tak jak nie ma polemiki z faktem ,ze > cukrzyk ma problem z insulina. Zauważyłem. Ja pisałem że pogląd o endogenności do mnie trafia. Ty sobie możesz uważać inaczej. Twoje prawo. > Z jednej strony przyznajesz sie, ze sie nie interesujesz psychiatria, a z > drugiej zamiast sie zaciekawic -rozszezyc swoje o niej pojecie slepo > wszystkiemu zaprzeczasz co po za twoje doswiadczenie i wiedze wychodzi. A czemu konkretnie zaprzeczyłem? Nie twierdzę przecież, że nie ma przypadków, w których stosuje się tradyjne leczenie farmakologiczne i psychoterapię. Twierdzę, że w moim przypadku psychoterapia jest niepotrzebna i pewnie jest więcej takich jak ja. > A to popros swoja psychiatre po studiach i doktoratem zeby udowodnila ci te > endogennosc przy pomocy jakiegos biologicznego testu. > Daje ci leki na wadliwie funkcjonujace neuroprzekazniki to niech udowodni > pobierze krew czy zrobi inne biologiczne badanie, ktore by wykazalo te > rozregulowanie- tak jak sie to robi przy innych chorobach. A po co ma mi to udowadniać w ten sposób? Daje mi leki, które działają. To najlepszy dowód. No niby dlaczego działają, jeśli moja choroba wynika z tego że być może zakochałem się nieszczęśliwie w trzyletniej Joasi przedszkolakiem będąc? Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 06.07.10, 20:56 No i jeszcze chciałbym zapytać po co Ty bierzesz leki, jeśli nie uważasz, że Twoja choroba to problem biologiczny i nikt Ci żadnym testem medycznym nie udowodnił, że jest inaczej. Dropsy miętowe są przecież smaczniejsze. Odpowiedz Link
tlenoterapia Re: o 'wariatach' 06.07.10, 22:53 > No i jeszcze chciałbym zapytać po co Ty bierzesz leki, jeśli nie > uważasz, że Twoja choroba to problem biologiczny i nikt Ci żadnym > testem medycznym nie udowodnił, że jest inaczej. Na bezsennosc biore to jedyny objaw ktory zmusil mnie do brania lekow. Na zadne inne depresje ,zekome schizofrenie i schizoafektywne fisie leki mi nie pomogly. Zeby nie bylo nieporozumien nie uwazam zeby leki nie byly potrzebne jest wiele objawow ,ktore wywoluja cierpienie i leki moga je usniezyc.Ale leczenie objawowe to nie przyczynowe .Nie znamy przyczyny wiec leczenie powinno byc kompleksowe . Lepiej stawiac na kilka koni niz na jednego. wieksza szansa powodzenia. Odpowiedz Link
tlenoterapia Re: o 'wariatach' 06.07.10, 21:31 > A na czym Ty się opierasz, żeby głosić nieistnienie endogenności? -Chodzi o to ,ze nie glosze takich pogladow i staram sie zeby inni tez odrozniali spekulowanie od pewnosci , ktorej nie ma w tym temacie. > Ja pisałem że pogląd o endogenności do mnie trafia. Ty > sobie możesz uważać inaczej. Twoje prawo. To nie kwestia tego co kto sobie woli myslec tylko tego ,ze niema zadnych dowodow na istnienie biologicznych przyczyn zaburzen psychicznych. > A po co ma mi to udowadniać w ten sposób? Daje mi leki, które > działają. To najlepszy dowód. No niby dlaczego działają, jeśli moja > choroba wynika z tego że być może zakochałem się nieszczęśliwie w > trzyletniej Joasi przedszkolakiem będąc? Dla ciebie dowodem endogennosci jest to ,ze lekarka tak powiedziala i ze leki ci wchodza. Twoj przypadek nie jest miarodajny by budowac ogolne obiektywne wnioski. Lekarz medycyny potwierdza swoje diagnozy badaniem biologicznym ,w psychiatrii ich brak -jesli nie ma potwierdzenia w obiektywnym badaniu nie ma dowodu o endogennosci . >Twierdzę, że w moim przypadku psychoterapia jest > niepotrzebna i pewnie jest więcej takich jak ja. Nie zapominaj ,ze nie jestes jedynym pacjentem swojej lekarki ,ze inni potrzebuja terapii, a ona jej nie gwarantuje i szkodzi wielu ludziom w ten sposob ograniczajac sie do prochow ,ktore dla wiekszosci sa niewystarczajace. "Każda piękna dziewczyna podważa obecną rzeczywistość" (Mskaiq) Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 06.07.10, 23:20 tlenoterapia napisała: > To nie kwestia tego co kto sobie woli myslec tylko tego ,ze niema zadnych > dowodow na istnienie biologicznych przyczyn zaburzen psychicznych. Nie ma też żadnych dowodów, że te problemy biorą się skądinąd. Twoja wiara w ich egzogenne pochodzenie jest tylko wiarą. > Dla ciebie dowodem endogennosci jest to ,ze lekarka tak powiedziala i ze leki > ci wchodza. Twoj przypadek nie jest miarodajny by budowac ogolne obiektywne > wnioski. Ja nie buduję żadnych ogólnych i miarodajnych wniosków. Pisałem, że moja choroba ma według mnie charakter endogenny i nie będę korzystał z terapii, ani się terapiami interesował, bo nie jest mi to potrzebne. > Lekarz medycyny potwierdza swoje diagnozy badaniem biologicznym ,w psychiatrii > ich brak -jesli nie ma potwierdzenia w obiektywnym badaniu nie ma dowodu o > endogennosci . Nie ma też dowodów przeciwnych. > Nie zapominaj ,ze nie jestes jedynym pacjentem swojej lekarki ,ze inni > potrzebuja terapii, a ona jej nie gwarantuje i szkodzi wielu ludziom w ten > sposob ograniczajac sie do prochow ,ktore dla wiekszosci sa niewystarczajace. Jeszcze raz Ci powtórzę. Nikt nie musi się u niej leczyć. Jak mi nie pasowali lekarze, z którymi miałem wcześniej do czynienia, to ich po prostu zmieniłem. Jeśli ktoś nie widzi efektu jej leczenia, to też może poszukać innego specjalisty. Przyjmuje prywatnie, zapisywać się na wizytę trzeba z dwutygodniowym wyprzedzeniem, więc nie jest jakąś beznadziejną szarlatanką. Gdyby była ludzie by do niej nie chodzili po prostu. Odpowiedz Link
tlenoterapia Re: o 'wariatach' 07.07.10, 00:40 monte_we_mgle napisał: > Nie ma też żadnych dowodów, że te problemy biorą się skądinąd. Twoja > wiara w ich egzogenne pochodzenie jest tylko wiarą. Tak dokladnie, jest wiele hipotez -twoja wiara (czy kogos innego w inne teorie) nie jest dowodem na przyczyne zaburzen ,a lekarz medycyny mam na mysli twoja lekarke nie powinien sie kierowac wierzeniami tylko faktami naukowymi. To ze ci trudno (lub lekarce) znalesc inna przyczyne choroby nie oznacza ze jest nia endogenne zaburzenie tylko ze tak ci pasuje wierzyc. Medycyna nie opiera sie na wierzeniach i przekonaniach tylko na dowodach inaczej jest sciema.Tak jak endogennosc jest sciema.Bo nie wiadomo co jest przyczyna a co skutkiem zaburzenia - zyjemy w ukladzie homeodynamicznym a nie jako odizolowane od srodowiska mozgi. Zauwaz ze geny bez srodowiska zewnetrznego nie dzialaja,wiec samo z siebie w mozgu nic sie nie dzieje.Nikt przytomny niepodejmie sie glosic ze czynniki egzogenne zewnetrzne nie biora udzialu w naszym stanie psychicznym . No chyba ze twoja lekarka. > Jeszcze raz Ci powtórzę. Nikt nie musi się u niej leczyć. Jak mi nie > pasowali lekarze, z którymi miałem wcześniej do czynienia, to ich po > prostu zmieniłem. Nie mysl caly czas przez pryzmat wlasnej osoby ,super ze leki ci pasuja i nie zamienily cie w mumie ale wielu ludzi ufa autorytetom ,wiekszosc nie ma wiedzy by sie zorietowac ze lekarz im szkodzi nie zmieniaja lekarza ufaja jak baranki i zamiast pomocy dostaja elektrowstrzasy,bo lekarz zbagatelizowal sfere emocji ,uczuc,konfliktow psychologicznych swego pacjenta. > na wizytę trzeba z dwutygodniowym wyprzedzeniem, więc nie jest jakąś > beznadziejną szarlatanką. Do wrozek tez sa takie kolejki i bioenergoterapeutow czyli na twoja logike musza byc dobrzy, a ludzie madrzy. Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 07.07.10, 08:28 tlenoterapia napisała: > Tak dokladnie, jest wiele hipotez -twoja wiara (czy kogos innego w inne teorie) > nie jest dowodem na przyczyne zaburzen ,a lekarz medycyny mam na mysli twoja > lekarke nie powinien sie kierowac wierzeniami tylko faktami naukowymi. Lekarz medycyny kieruje się wiedzą oraz doświadczeniem popartym obserwacją setek przypadków. No tak jakoś wychodzi, że leki działają u wiekszości pacjentów, a psychoterapia tak sobie. Ktoś te leki powymyśłał nie kierując się wierzeniami przecież. W odróżnieniu od psychoterapii, która opiera się li tylko na teorii i hipotezie, leki kosztują. Nie podejmowano by kosztownych badań nad ich opracowywaniem oraz refundacji, gdyby była to ściema. > To ze ci trudno (lub lekarce) znalesc inna przyczyne choroby nie oznacza ze > jest nia endogenne zaburzenie tylko ze tak ci pasuje wierzyc. To że trudno znaleźć inną przyczyną oznacza, że to zaburzenie takie właśnie jest. > Medycyna nie opiera sie na wierzeniach i przekonaniach tylko na dowodach inacze > j > jest sciema.Tak jak endogennosc jest sciema.Bo nie wiadomo co jest przyczyna a > co skutkiem zaburzenia - zyjemy w ukladzie homeodynamicznym a nie jako > odizolowane od srodowiska mozgi. Napisz jeszcze, że psychiatria jest ściemą, a szpitale powinno się pozamykać, bo Ty uważasz, że to ściema. Tylko wiesz co? Jak Ci ta wspaniała terapia nie pomoże, to właśnie tam trafisz. > Zauwaz ze geny bez srodowiska zewnetrznego nie dzialaja,wiec samo z siebie w > mozgu nic sie nie dzieje.Nikt przytomny niepodejmie sie glosic ze czynniki > egzogenne zewnetrzne nie biora udzialu w naszym stanie psychicznym . No chyba z > e > twoja lekarka. Jak to geny nie działają bez środowiska zewnętrznego? Uważasz, że człowiek kompletnie odizolowany nie chorowałby, niekoniecznie na choroby psychiczne, ale np. na raka gdyby miał ku temu predyspozycje? Chorowałby, zapewniam Cię. Poza tym na mój stan psychotyczny czynniki zewnętrzne nie miały żadnego wpływu. Zachorowałem w super okresie mojego życia. Wszystko układało mi się jak nigdy. > Nie mysl caly czas przez pryzmat wlasnej osoby ,super ze leki ci pasuja i nie > zamienily cie w mumie ale wielu ludzi ufa autorytetom ,wiekszosc nie ma wiedzy > by sie zorietowac ze lekarz im szkodzi nie zmieniaja lekarza ufaja jak baranki > i zamiast pomocy dostaja elektrowstrzasy,bo lekarz zbagatelizowal sfere emocj > i > ,uczuc,konfliktow psychologicznych swego pacjenta. Do tego nie trzeba żadnej wiedzy. Czujesz się do dupy, leczenie nie przynosi widocznych efektów, to dalej szukasz pomocy. Jak dostawałem ataków kolki nerkowej co kilka miesięcy i piwko oraz fitolisyna nie zmniejszały ich częstotliwości to też poszukałem sobie urologa, który dał mi antybiotyk. Nie dlatego, że wiedziałem, że tak też można leczyć kamicę nerkową, bo nie wiedziałem, tylko dlatego, że miałem dosyć bolesnych ataków. No i przeszło. > Do wrozek tez sa takie kolejki i bioenergoterapeutow czyli na twoja logike musz > a > byc dobrzy, a ludzie madrzy. Już Ci mówiłem - wiara czyni cuda. Jestem skłonny przyznać, że niektórym ludziom pomaga psychoterapeuta, wróżka czy bioenergoterapeuta. Ja w nic z tego nie wierzę i mnie by nie pomogło, ale jak ktoś tam chodzi, to widocznie ma jakieś powody i lepiej sie czuje dzięki temu. To wolny kraj. Tak sie składa, że jedni lekarze mają tych pacjentów mnóstwo, a inni nie i nawet nie próbują przyjmować prywatnie, bo to by była całkowita porażka. Z czegoś to wynika. Jeśli tylko z subiektywnego przekonania pacjenta opartego na własnym dobrym samopoczuciu, to też dobrze. Mnie naprawdę wisi co Ty myślisz o mojej lekarce, bo ja się dobrze czuję i nie mam jej leczeniu nic do zarzucenia. Odpowiedz Link
tlenoterapia Re: o 'wariatach' 07.07.10, 13:28 > Lekarz medycyny kieruje się wiedzą oraz doświadczeniem popartym > obserwacją setek przypadków. Wiedza mowi ,ze niema dowodow na to ,ze zaburzenia sa wywolane endogennie. Diagnoza oparta na obserwacji i widzi mi sie lekarza to nie medycyna. - >No tak jakoś wychodzi, że leki działają > u wiekszości pacjentów, a psychoterapia tak sobie. Skad masz te informacje ? . Ktoś te leki > powymyśłał nie kierując się wierzeniami przecież. To,ze wymyslono leki nie oznacza, ze przyczyna zaburzen jest endogenna tylko, ze u niektorych osob niweluja objawy -nie ma zadnych dowodow ze dzialaja na przyczyny zaburzen. Bardzo czesto na leku pisze ze nieznany jest mechanizm dzialanie .Nie wiedza nawet czemu dziala ani na co . Nie dyskredytuj psychoterapii bo jest nieodlacznym koniecznym elementem leczenia psychiatrycznego.Juz ci tlumaczylam czemu. - > Napisz jeszcze, że psychiatria jest ściemą, a szpitale powinno się > pozamykać, bo Ty uważasz, że to ściema. Tylko wiesz co? Jak Ci ta > wspaniała terapia nie pomoże, to właśnie tam trafisz. Pisze ze nie istnieje zaden dowod na to ,ze przyczyny zaburzn sa endogenne jesli ktos wymysla sobie ze jest jeden powod zaburzen bez poparcia w dowodach naukowych to sciemnia. Terapia i farmakoterapia nie powinny byc traktowane antagonistycznie ,w szpitalu jak najbardziej terapia jest pozadana i swiatlych osrodkach stosowana.. A to ,ze ludzi chorych czeka leczenie w szpitalu nie jest dowodem na to ze ten szpital gwarantuje skuteczna pomoc tylko ,ze cos z chorym trzeba zrobic. > Jak to geny nie działają bez środowiska zewnętrznego? Uważasz, że > człowiek kompletnie odizolowany nie chorowałby, niekoniecznie na > choroby psychiczne, My nie mowimy o somatycznych chorobach tylko psychicznych -zyjemy w sprzężeniu zwrotnym ze środowiskiem ,mozg reaguje i zmienia sie pod wpywem doswiadczen plynacych ze swiata zewnetrznego. >ale np. na raka gdyby miał ku temu > predyspozycje? Chorowałby, zapewniam Cię. A co to takiego ta predyspozycja i gdzie sie znajduje w organizmie ? Slowo predyspozycja w odniesieniu do chorób psychicznych nie oznacza ,ze wykryto jakies gen ,ktory do niej doprowadza tylko puste slowo ,zeby sobie jakos zracjonalizowac czemu mam fisia. Poza tym na mój stan > psychotyczny czynniki zewnętrzne nie miały żadnego wpływu. Nie wiadomo co mialo wplyw ,mozna gdybac,bywali pacjenci co po antybiotyku psychozy dostali,jest multum mozliwosci. > Do tego nie trzeba żadnej wiedzy. Czujesz się do dupy, leczenie nie > przynosi widocznych efektów, to dalej szukasz pomocy. Jest tak ,ze dla wiekszosci leczenie psychiatryczne nie przynosi zadowalajacych rezultatow i nie maja wyboru co do modelu, formy leczenia ,jesli dodatkowo swoja pomoc lekarz zawezi tylko do farmakoterapii to szanse uzyskania skutecznej pomocy sa ograniczone. Model leczenia biologicznego jest nie pelny- moze wielu pacjentom zaszkodzic ,jesli ci pasuje to fajnie ,ale nie gadaj za tysiace innych chorych i nie wypowiadaj sie przeciwko wspólczesnej wiedzy na temat jak powinna wygladac pomoc psychiatryczna i czym sa spowodowane zaburzenia. "Każda piękna dziewczyna podważa obecną rzeczywistość" (Mskaiq) Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 07.07.10, 14:09 tlenoterapia napisała: > Wiedza mowi ,ze niema dowodow na to ,ze zaburzenia sa wywolane endogennie. > Diagnoza oparta na obserwacji i widzi mi sie lekarza to nie medycyna. Medycyna jak najbardziej. Tak się składa, że to lekarz diagnozuje, a nie psychoterapeuta. Możesz sobie chodzić na terapię i uważać, że jest Ci to, co Ci tam powiedzieli, ale jak się zgłosisz do ZUS-u po rentę z papierkiem od psychoterapeuty to Cię wyśmieją, czy to Ci się podoba, czy nie. > Skad masz te informacje ? Z doświadczenia. Siedziałem w psychiatryku kilka miesięcy. Widziałem ludzi, którym leki pomagały. Mnie też pomogły. > To,ze wymyslono leki nie oznacza, ze przyczyna zaburzen jest endogenna tylko, > ze u niektorych osob niweluja objawy -nie ma zadnych dowodow ze dzialaja na > przyczyny zaburzen. Ale jeśli przyczyna zaburzeń nie ma nic wspólnego z biologią, to niby na jakiej zasadzie te leki działają i niwelują objawy? Przecież nie chodzi o samą wiarę pacjentów w skuteczność leków, bo wtedy podawano by dropsy. Są znacznie tańsze. > Bardzo czesto na leku pisze ze nieznany jest mechanizm dzialanie .Nie wiedza > nawet czemu dziala ani na co . > Nie dyskredytuj psychoterapii bo jest nieodlacznym koniecznym elementem leczeni > a > psychiatrycznego.Juz ci tlumaczylam czemu. Nie, nie jest nieodłącznym elementem takiego leczenia. Ja psychoterapii nie potrzebuję i w życiu do psychoterapeuty bym nie poszedł, tak jak nie poszedłbym do bioenergoterapeuty, do wróżki oraz do spowiedzi. > Pisze ze nie istnieje zaden dowod na to ,ze przyczyny zaburzn sa endogenne jesl > i > ktos wymysla sobie ze jest jeden powod zaburzen bez poparcia w dowodach > naukowych to sciemnia. Ja nie pisałem, że jest jeden. Pisałem, że w moim przypadku jest taki. > Terapia i farmakoterapia nie powinny byc traktowane antagonistycznie ,w > szpitalu jak najbardziej terapia jest pozadana i swiatlych osrodkach stosowana. A jak pacjent sobie tego nie życzy to co? Zmusza się go do terapii? Ja raz poszedłem z ciekawości, bo wyobraź sobie, że w tej pogardzanej przez Ciebie klinice taka możliwość istniała i poza tym, że się pośmiałem z głupoty pani, która to prowadziła, co mi niewątpliwie poprawiło humor, nic na tym nie skorzystałem. Więcej bym nie poszedł, bo nie odczuwam takiej potrzeby i uważam, że to może pomóc na takiej samej zasadzie jak wróżenie z fusów. > A to ,ze ludzi chorych czeka leczenie w szpitalu nie jest dowodem na to ze ten > szpital gwarantuje skuteczna pomoc tylko ,ze cos z chorym trzeba zrobic. A dlaczego właśnie w szpitalu coś trzeba z nim zrobić? Niech sobie poradzi z jego problemem psychoterapeuta, skoro potrafi. Problem w tym, że sobie nie radzą. Są stany, na które trzeba podać leki, a na terapię pacjent wraca, gdy mu ostre objawy miną. Od samej terapii niestety nie mijają. > My nie mowimy o somatycznych chorobach tylko psychicznych -zyjemy w sprzężeniu > zwrotnym ze środowiskiem ,mozg reaguje i zmienia sie pod wpywem doswiadczen > plynacych ze swiata zewnetrznego. Już Ci tłumaczyłem, że zachorowałem w okresie, gdy mój mózg reagował na wyłącznie pozytywne doświadczenia i bodźce. Nic nie uzasadniało takiej reakcji organizmu, nie było żadnego powodu, czułem się przeszczęśliwy, a jednak. > A co to takiego ta predyspozycja i gdzie sie znajduje w organizmie ? A co to ja jestem patolog jakiś? Wiadomo, że niektórzy ludzie mają skłonności do niektórych chorób i chorują nawet jeśli całe życie o siebie dbają. Znałem jedną taką, która umarła na raka krtani, a nigdy nie wzięła do ust fajki ani alko i w ogóle miała hopla na tle zdrowego trybu życia. Mój dziadek natomiast jarał po trzy paczki dziennie od 12 roku życia i żadnego raka od tego nie dostał. > Slowo predyspozycja w odniesieniu do chorób psychicznych nie oznacza ,ze wykryt > o > jakies gen ,ktory do niej doprowadza tylko puste slowo ,zeby sobie jakos > zracjonalizowac czemu mam fisia. A co jest złego w racjonalizowaniu? Ostatecznie Ty też racjonalizujesz twierdząc, że choroby psychiczne biorą się z jakichś nieuświadomionych konfliktów, dzieciństwa czy czegoś tam. Przecież nie masz pojęcia skąd się biorą i nie masz żadnych przekonujących dowodów na poparcie swoich tez. > Nie wiadomo co mialo wplyw ,mozna gdybac,bywali pacjenci co po antybiotyku > psychozy dostali,jest multum mozliwosci. Ale mnie się wszystko świetnie układało i nie brałem antybiotyków, ani nawet witaminy C. Oczywiście można założyć, że psychoza może wystąpić po zjedzeniu mizerii albo buraczków z chrzanem. Bardzo lubię, więc może to dlatego. > Jest tak ,ze dla wiekszosci leczenie psychiatryczne nie przynosi zadowalajacyc > h > rezultatow i nie maja wyboru co do modelu, formy leczenia ,jesli dodatkowo > swoja pomoc lekarz zawezi tylko do farmakoterapii to szanse uzyskania > skutecznej pomocy sa ograniczone. Jak to ograniczone? Przecież to nie jest jedyny lekarz. Nikt nie jest skazany na medyka, z którego nie jest zadowolony. Może sobie poszukać innego, który będzie mu bardziej odpowiadał i oferował szerszy wachlarz możliwości terapeutycznych. Wszyscy wariaci, których spotkałem trafiali ostatecznie na lekarzy, którzy im pasili metodą prób i błędów. Rzadko sie zdarza, że od razu spotkasz kogoś, kto jest OK. > Model leczenia biologicznego jest nie pelny- moze wielu pacjentom zaszkodzic > ,jesli ci pasuje to fajnie ,ale nie gadaj za tysiace innych chorych i nie > wypowiadaj sie przeciwko wspólczesnej wiedzy na temat jak powinna wygladac > pomoc psychiatryczna i czym sa spowodowane zaburzenia. To że jest niepełny to tylko Twoja i niektórych lekarzy opinia. Tak samo równoprawna jak ta, że jest wystarczający. Skoro pacjenci z własnej i nieprzymuszonej woli wydają kasę na wizyty u lekarzy, którzy uważają, że psychoterapia jest niepotrzebna, a nawet moze być szkodliwa, to widocznie ten pogląd podzielają i mają do tego prawo, tak jak Ty masz prawo się z tym nie zgadzać. Odpowiedz Link
tlenoterapia Re: o 'wariatach' 08.07.10, 00:37 Monte jesli nie potrafisz paru faktow przysfoic ,ze nie ma w oficjalnej diagnostyce psychiatrycznej terminu endogenne zaburzenia i ,ze psychoterapia jest istotnym ,czasem jedynym elementem leczenia i pomocy psychiatrycznej to trudno,tkwij dalej w swojej ignorancji i braku wiedzy ,ktorej jak piszesz nie potrzebujesz i zajmuj sie dalej tylko soba bez refleksji nad problemami w psychiatrii i zatykajac uszy na doswiadczenia innych ludzi.. Jak mylisz fakty-dowody z przkonaniami to sie nie dogadamy,a tkie kontrowanie dla kontrowania wszystkiego co pisze mnie nudzi. > Medycyna jak najbardziej. Rozumiem ze akceptujesz gdy zamiast badan diagnostycznych lekarz diagnozuje cie kierujac sie intuicja= doswiadczeniem.Zlikwidujmy zatem zaplecze laboratoryjne i sprzet diagnostyczny. Tak się składa, że to lekarz diagnozuje, a > nie psychoterapeuta. Psychoterapeuta diagnozuje zwykle na podstawie testow ,a psychiatra to lyka. > Z doświadczenia. Siedziałem w psychiatryku kilka miesięcy. Widziałem > ludzi, którym leki pomagały. Mnie też pomogły. To nie sa podstawy zeby obiektywne wysuwać wnioski na temat skutecznosci-pokarz dane i statystyki. > Ale jeśli przyczyna zaburzeń nie ma nic wspólnego z biologią, to > niby na jakiej zasadzie te leki działają i niwelują objawy? Ma zwiazek z biologia ,nie rozumiesz ,ze niekoniecznie pirwotny.Dla tego ciagle slyszysz i sam mówisz o niwelowaniu objawow, a nie przyczyn przez leki. > Ja nie pisałem, że jest jeden. Pisałem, że w moim przypadku jest > taki. Tak wiem caly czas jak katarynka bez uzasadnienia piszesz, ze masz endogenne zaburzenie bo ci lekarka powiedziala. > A jak pacjent sobie tego nie życzy to co? Zmusza się go do terapii? Bywa - na niektore terapie skazuje sąd ,na nadzór kuratorski tez.. W przeciwienstwie do psychiatrii biologicznej gdzie czesto stosuje sie przemoc nie sopsob zmusic kogos do terapii przy pomocy zwiazywania rak, nog i trzymania miesiacami w izolatkach. > A dlaczego właśnie w szpitalu coś trzeba z nim zrobić? Bo nie ma odpowiednich srodkow -programów by stosowac prewencyjana pomoc(psychologiczna ,srodowiskowa,socjalna...) zanim taka osoba bedzie w takim stanie ze juz nic tylko nacpac ja psychotropami i najlepiej dozywotnio jak by chcieli biologiczni psychiatrzy. Niech sobie > poradzi z jego problemem psychoterapeuta, skoro potrafi. Problem w > tym, że sobie nie radzą. > na terapię pacjent wraca, gdy mu ostre objawy miną. Od samej terapii > niestety nie mijają. W niektorych zagranicznych klinikach nie stosuje sie leczenia farmakologicznego nawet u ludzi w ciezkiej psychozie-psychoterapeuci zajmujasie chorymi. Sa rowniez nieliczne osrodki psychoterapeutyczne w Polsce gdzie chorzy z roznymi diagnozami leczeni sa po za domem bez psychotropow. >Są stany, na które trzeba podać leki, Czasem ani leki ani terapia ani swieta Tereska nie pomaga -niemniej szanse sie zwiekszaja gdy pomaga sie na wszystkich frontach.. .. nie mozna radykalizmu bilologicznego w psychiatrii tolerowac jesli mozna stworzyc skuteczniejsza kompleksowa pomoc. > Nic nie uzasadniało > takiej reakcji organizmu, nie było żadnego powodu, Skad wiesz ze zadnego ? to ze nie znalazles powodu znaczy ,ze nie znalazles ,a nie ze powodu nie ma. Moze masz bablowca w mozgu i ci namieszal? > Ty też > racjonalizujesz twierdząc, że choroby psychiczne biorą się z jakichś > nieuświadomionych konfliktów, dzieciństwa czy czegoś tam. >Przecież > nie masz pojęcia skąd się biorą i nie masz żadnych przekonujących > dowodów na poparcie swoich tez. Niczego takiego nie twierdze ,nikt nie ma dowodow i nie odkryto co jest przyczyna zaburzen psychicznych,wiec nie sciemniaj ,ze sa znane biologiczne-endogenne. Jak mówisz ,ze jest predyspozycja do fisia to udowodnij ze jest ale biologicznie ze jest, bo inaczej to gadanie filozoficzne, a nie medycyna. > To że jest niepełny to tylko Twoja i niektórych lekarzy opinia. Tak > samo równoprawna jak ta, że jest wystarczający. Z pewnoscia jak napisze ,ze skutecznosc pomocy w innych panstwach dzieki szerokiej pomocy jest wyzsza niz w Polsce powiesz ,ze ci to wisi bo co cie to obchodzi jak lek na ciebie super dziala. Każda piękna dziewczyna podważa obecną rzeczywistość" (Mskaiq) Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 08.07.10, 13:40 tlenoterapia napisała: > Monte jesli nie potrafisz paru faktow przysfoic ,ze nie ma w oficjalnej > diagnostyce psychiatrycznej terminu endogenne zaburzenia i ,ze psychoterapia > jest istotnym ,czasem jedynym elementem leczenia i pomocy psychiatrycznej to > trudno,tkwij dalej w swojej ignorancji i braku wiedzy ,ktorej jak piszesz nie > potrzebujesz i zajmuj sie dalej tylko soba bez refleksji nad problemami w > psychiatrii i zatykajac uszy na doswiadczenia innych ludzi.. Oczywiście, że będę. Wiszą mi problemy psychiatrii, a moje doświadczenia są dla mnie najważniejsze. Mnie pomaga farmakoterapia i nie mam powodu się szerzej tym wszystkim interesować. Są ciekawsze zajęcia. > > Medycyna jak najbardziej. > Rozumiem ze akceptujesz gdy zamiast badan diagnostycznych lekarz diagnozuje ci > e > kierujac sie intuicja= doswiadczeniem.Zlikwidujmy zatem zaplecze laboratoryjne > i sprzet diagnostyczny. A jakie niby badania laboratoryjne może przeprowadzić psychiatra? Żadnych. Zlikwiduj zatem psychiatrię, bo miałaś złe doświadczenia z lekarzami tej specjalności. > Psychoterapeuta diagnozuje zwykle na podstawie testow ,a psychiatra to lyka. Co Ty powiesz? Mnie nikt na podstawie testów nie diagnozował. Robili je studenci i stażyści. Gdy ktoś miał ochotę rozwiązywać, to rozwiązywał, gdy nie miał to nikt go do tego nie zmuszał. A lekarze w ogóle się wynikami tych testów nie interesowali. Stawiali diagnozę na podstawie własnych rozmów z pacjentem. > To nie sa podstawy zeby obiektywne wysuwać wnioski na temat skutecznosci-pokarz > dane i statystyki. Ty też pokarz. Bo dotąd to piszesz o relacjach pacjentów z książek autobiograficznych i forów internetowych. Pisałem Ci już, że robiono badania potwierdzające skutecznosć farmakoterapii u schizofreników. W Wiki jest o tym trochę, ale niedokładnie. Gdzieś jeszcze też widziałem, ale nie chce mi się w tej chwili szukać. Jak Cię to tak bardzo interesuje, to zapytam przy okazji następnej wizyty. We wrześniu. "Liczne badania międzynarodowe wskazują na korzystne długoterminowe rokowanie dla około połowy osób ze zdiagnozowaną schizofrenią, przy czym bywają znaczne różnice pomiędzy poszczególnymi osobami i regionami[55]. W jednym z badań retrospektywnych wyszło, że około jedna trzecia osób w pełni wyzdrowiała, tyle samo doznało pewnej poprawy, a reszta pozostała chora[56]. Badania kliniczne z użyciem ścisłych kryteriów wyleczenia (aktualna remisja objawów pozytywnych i negatywnych oraz adekwatne funkcjonowanie społeczne i zawodowe przez 2 lata) wykazały występowanie pełnego wyleczenia u 14% osób w ciągu 5 pierwszych lat[57] 5-letnie badania społeczności wykazały ogólną poprawę złożonych wskaźników objawowych, klinicznych oraz funkcjonalnych u 62% osób[58]. Nie zawsze można porównać wskaźniki pomiędzy różnymi badaniami, ponieważ precyzyjna definicja wyzdrowienia nie została szeroko zaakceptowana, ale zasugerowano już pewne wystandaryzowane kryteria." > Ma zwiazek z biologia ,nie rozumiesz ,ze niekoniecznie pirwotny.Dla tego ciagle > slyszysz i sam mówisz o niwelowaniu objawow, a nie przyczyn przez leki. Jeśli przyczyny nie są znane nie można ich zlikwidować ani przez leki, ani przez terapię. Można tylko próbować i gdybać. Generalnie lepsze efekty daje farmakoterapia. Przypadki wyleczenia są i uwzględnia się je w statystykach. > Tak wiem caly czas jak katarynka bez uzasadnienia piszesz, ze masz endogenne > zaburzenie bo ci lekarka powiedziala. Widocznie miała swoje powody, żeby tak powiedzieć. Leczy mnie skutecznie, więc nie widzę sensu kwestionowania tego, co powiedziała. > Bywa - na niektore terapie skazuje sąd ,na nadzór kuratorski tez.. He, he, pokaż mi wyrok skazujący na psychoterapię. Oczywiście nie mam na myśli alkoholików, tylko ludzi chorych psychicznie. > W przeciwienstwie do psychiatrii biologicznej gdzie czesto stosuje sie przemoc > nie sopsob zmusic kogos do terapii przy pomocy zwiazywania rak, nog i > trzymania miesiacami w izolatkach. I bardzo dobrze. > Bo nie ma odpowiednich srodkow -programów by stosowac prewencyjana > pomoc(psychologiczna ,srodowiskowa,socjalna...) zanim taka osoba bedzie w takim > stanie ze juz nic tylko nacpac ja psychotropami i najlepiej dozywotnio jak by > chcieli biologiczni psychiatrzy. Cóż, widocznie ktoś uznał, że to nie ma większego sensu i dlatego szkoda wydawać na to kasę. Nie zauważyłem też, żeby psychiatrzy dążyli do dożywotniego podawania leków swoim pacjentom albo uzależniania ich od częstych wizyt u siebie. Ja np. chodzę co cztery miesiące i o odstawieniu leków zacząłem zacząłem rozmawiać z lekarką po pół roku ich przyjmowania. A leki przeciwpsychotyczne są drogie, gdyby istniała skuteczniejsza od nich metoda, to z pewnością nikt by się przy nich na siłę nie upierał. > W niektorych zagranicznych klinikach nie stosuje sie leczenia farmakologiczneg > o > nawet u ludzi w ciezkiej psychozie-psychoterapeuci zajmujasie chorymi. > > Sa rowniez nieliczne osrodki psychoterapeutyczne w Polsce gdzie chorzy z > roznymi diagnozami leczeni sa po za domem bez psychotropow. I super. Jak im odpowiada takie leczenie, to niech z niego korzystają. Ja nie mam nic przeciwko temu. > Czasem ani leki ani terapia ani swieta Tereska nie pomaga - niemniej szanse sie > zwiekszaja gdy pomaga sie na wszystkich frontach.. > .. nie mozna radykalizmu bilologicznego w psychiatrii tolerowac jesli mozna > stworzyc skuteczniejsza kompleksowa pomoc. Nie toleruj. Załóż stowarzyszenie i walcz ze złymi psychiatrami. Jakiś cel w życiu trzeba mieć. > Skad wiesz ze zadnego ? to ze nie znalazles powodu znaczy ,ze nie znalazles ,a > nie ze powodu nie ma. Moze masz bablowca w mozgu i ci namieszal? Wyobraź sobie, że nic nie mam w mózgu. Moja mama umarła na guza mózga, więc zrobili mi w klinice tomografię, żeby to wykluczyć. A to że Ty uważasz, że powód mojego zachorowania mógł być inny, wcale nie znaczy, że faktycznie mógł taki być. Twierdzisz, udowodnij. > Niczego takiego nie twierdze ,nikt nie ma dowodow i nie odkryto co jest > przyczyna zaburzen psychicznych,wiec nie sciemniaj ,ze sa znane > biologiczne-endogenne. Istnieje wśród psychiatrów opinia, że powody zaburzeń psychicznych mają podłoże endogenne. Ty możesz ją kwestionować, a ja nie zamierzam. Uważam ją za najbardziej prawdopodobną. > Jak mówisz ,ze jest predyspozycja do fisia to udowodnij ze jest ale biologiczni > e > ze jest, bo inaczej to gadanie filozoficzne, a nie medycyna. Do wszystkiego jest predyspozycja. Do tego, że ktoś zostaje humanistą lub matematykiem też. Również do zachorowalności na rozmaite choroby i nie trzeba tego udowadniać biologicznie. Wystarczy odrobina inteligencji, żeby to dostrzec. > Z pewnoscia jak napisze ,ze skutecznosc pomocy w innych panstwach dzieki > szerokiej pomocy jest wyzsza niz w Polsce powiesz ,ze ci to wisi bo co cie to > obchodzi jak lek na ciebie super dziala. Podaj statystyki, z których wynika, że ta skutecznosć jest większa. Poza tym od kilku lat Polska jest w UE i każdy moze sobie wybrać miejsce zamieszkania i leczenia. Wkrótce, bo za dwa lata, NFZ będzie zwracał część kasy za leczenie za granicą, według stawek przyjętych u siebie na wycenę świadczeń medycznych. Jeśli uważasz, że w Polsce nie mozna sie skutecznie leczyć, to poszukaj pomocy gdzie indziej. Ja tak nie uważam i nigdzie się nie wybieram. Odpowiedz Link
tlenoterapia Re: o 'wariatach' 08.07.10, 17:41 > Wiszą mi problemy psychiatrii, a moje > doświadczenia są dla mnie najważniejsze. Mnie pomaga farmakoterapia > i nie mam powodu się szerzej tym wszystkim interesować. Są ciekawsze > zajęcia. To sie zajmij ciekawszymi zajeciami bo z tego twojego braku wiedzy tylko bełkoty naiwne wypisujesz,byle by cos zaprzeczyc bez refleksji czy slusznie czy nie.Szkoda prądu na kogos kto tylko z perspektywy swego nosa swiat ocenia. "Każda piękna dziewczyna podważa obecną rzeczywistość" (Mskaiq) Odpowiedz Link
olga_w_ogrodzie Re: o 'wariatach' 08.07.10, 18:39 a dla mnie Monty jest wzorem faceta, który miał ostry napad jakiś chorobowy, ale się tym umie nie onanizować. i sobie nie daj wmówić, Monty, że potrzebujesz terapii. to bardzo indywidualna kwestia. mnie jest potrzebna, a Tobie nie. dla mnie to jesteś zdrowy jak byk. polecieć do Australii - niebywałe. jeśli dobrze na leki reagujesz i się pilnujesz psychiatry, której ufasz, to nie ma powodu, by się bać. od czasu, gdy ja mojej psychiatry słucham i lecę w leki, które mi zapodaje, to miewam mocne obniżki, ale nie tak, by się zabijać. Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 08.07.10, 19:00 olga_w_ogrodzie napisała: > a dla mnie Monty jest wzorem faceta, który miał ostry napad jakiś > chorobowy, ale się tym umie nie onanizować. Wiesz co, ja bym życie stracił, gdybym zaczął analizować wszystkie choroby, które zdarzyły się mnie, mojej żonie i dzieciom. Ludzie chorują i będą chorować. To nie powód do studiowania podręczników medycznych i okołomedycznych teorii. Jak kogoś to interesuje, to kończy odpowiednie studia i zajmuje się tym zawodowo, ja mam inne zainteresowania i nie zamierzam niczego w swoim życiu zmieniać, bo zachorowałem. Zdarza się. > i sobie nie daj wmówić, Monty, że potrzebujesz terapii. > to bardzo indywidualna kwestia. > mnie jest potrzebna, a Tobie nie. No też właśnie piszę, że każdy pacjent to indywidualny przypadek. Ja przecież nikomu nie bronię chodzić na terapię. A że nie wierzę w jej skutecznosć, to już inna sprawa. Ja jestem z metra ciętym ptymitywem i nigdy nie miałem skłonności do dywagowania nt. swoich problemów. Rozwiązywałem je i rozwiązuje w sposób najprostszy z możliwych. Poza tym uzasadnianie opinii przeciwnych niż moje wymysłami zwyczajnie mnie śmieszy. Wszyscy przecież wiedzą, że nie istnieją testy na schizę, chad, depę tylko na osobowościowe odchyły. Jak można twierdzić, że lekarze posługują się wynikami takich testów w diagnozowaniu chorób psychicznych, przecież to niedorzeczne. > dla mnie to jesteś zdrowy jak byk. > polecieć do Australii - niebywałe. > jeśli dobrze na leki reagujesz i się pilnujesz psychiatry, której > ufasz, to nie ma powodu, by się bać. > od czasu, gdy ja mojej psychiatry słucham i lecę w leki, które mi > zapodaje, to miewam mocne obniżki, ale nie tak, by się zabijać. No taki zupełnie zdrowy nie jestem. Zdarzają mi się dołki. Ostatni był na wiosnę, ale niezbyt głęboki i się z tego szybko wygrzebałem. Na bezsenność też mi pomagają prochy. Nie mam tego stale, ale od czasu do czasu muszę łykać. Nie przeszkadza mi to. Gdybym miał jakieś poważne zastrzeżenia do mojej lekarki, to bym poszukał innego specjalisty, ale nie mam . Jestem z niej bardzo zadowolony i mam w nosie, co kto sądzi o jej metodach. Dla mnie jest super fachowcem i co ważne bardzo ją lubię. Odpowiedz Link
lafiorka-z Re: o 'wariatach' 08.07.10, 19:33 "Ludzie chorują i będą chorować. To nie powód do studiowania podręczników medycznych i okołomedycznych teorii." " ja mam inne zainteresowania i nie zamierzam niczego w swoim życiu zmieniać, bo zachorowałem. Zdarza się." A czytywanie forumów depresyjnych? Uważam to trochę za znak, że tak całkiem dobrze to nie jest. Bo gdyby było całkiem dobrze, to teraz byłabym zajęta czymś innym. Jest tyle fajnych rzeczy do zrobienia przecież. Dla mnie przebycie depresji też nie jest powodem do kompleksów, bo przynajmniej okazałam się na tyle świadoma, że postanowiłam się leczyć. Za namową mojej dentystki, zaczęłam od metod niekonwencjonalnych, czyli refleksoterapii:))), która pomogła mi, jak umarłemu kadzidło. Obserwuję ze zdziwieniem, że zdrowi też nie są ze stali i zdarzają się im załamki. Byłam świadkiem, jak moja bardzo kulturalna znajoma wpadła w regularną histerię: z głośnym szlochem, krzykiem, przybieraniem przedziwnych póz, bo nie mogła znieść napięcia pomiędzy mężem i córką. Zaproponowałam jej xanax, bo zawsze noszę przy sobie, ale odmówiła, bo psychotropów nie bierze. Ja tam też przeważnie nie biorę, ale mam, na wszelki wypadek, który jej się właśnie zdarzył, a ja po czymś takim, to bym się chyba zapakowała do psychiatryka. Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 08.07.10, 19:43 lafiorka-z napisała: > A czytywanie forumów depresyjnych? Uważam to trochę za znak, że tak całkiem > dobrze to nie jest. Bo gdyby było całkiem dobrze, to teraz byłabym zajęta czymś > innym. Czytam, bo mi się tu podoba. O objawach i dziwactwach, których mi nie brakuje łatwiej mi się gada z ludźmi, którzy mieli podobne do moich doświadczenia, a gadać lubię. Odkąd zachorowałem pracuję w domu przy kompie i brakuje mi pogaduszek z kumplami z roboty. Poza tym jakieś własne doświadczenia i obserwacje też mam, czasem mogę komuś pomóc, coś polecić. Zdarzało mi się raczej na schizie niż tu. Piszę też na forach dla normalsów. Dużo więcej. Nie mam hopla na punkcie mojej choroby. Nie uważam jej za coś wyjątkowego. Zdarzyło się i już, ale było to dla mnie poważne przeżycie i pogadać o tym czasem potrzebuję. Odpowiedz Link
lafiorka-z Re: o 'wariatach' 08.07.10, 19:49 Ja też potrzebuję i jest to dla mnie ciekawe, więc chyba nie potrzebie znów robię problem tam gdzie go nie ma:) Odpowiedz Link
olga_w_ogrodzie Re: o 'wariatach' 08.07.10, 19:51 xanax nie jest psychotropem. czytywanie forów depresyjnych nie wydaje mi się niczym niezwykłym. po przejściu jednego choć epizodu się interesuje, jak to u innych bywa. Odpowiedz Link
lafiorka-z Re: o 'wariatach' 08.07.10, 19:55 No właśnie nie byłam pewna czy to psychotrop, po prostu zacytowałam. A fluoxetyna to psychotrop? Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 08.07.10, 20:14 lafiorka-z napisała: > No właśnie nie byłam pewna czy to psychotrop, po prostu zacytowałam. > A fluoxetyna to psychotrop? Tak, fluo to psychotrop. Antydepresant. Odpowiedz Link
lucyna_n Re: o 'wariatach' 08.07.10, 21:18 xanax to też psychotrop, w końcu jest to substancja psychoaktywna. Może w sumie bardziej w kategorii narkotyk ale jednak. Odpowiedz Link
lafiorka-z Re: o 'wariatach' 08.07.10, 18:43 A dlaczego tak bardzo denerwujesz się tym, że ktoś nie ma ochoty na terapię, nie interesuje go, zakłada że mu nie pomoże? Przecież może tak myśleć. Nikt nie wątpi w to, że tobie terapia pomaga, ani nie każe ci przerywać terapii. Tylko dlaczego jesteś taka nietolerancyjna? Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 08.07.10, 19:34 tlenoterapia napisała: > To sie zajmij ciekawszymi zajeciami bo z tego twojego braku wiedzy tylko bełkot > y > naiwne wypisujesz,byle by cos zaprzeczyc bez refleksji czy slusznie czy > nie.Szkoda prądu na kogos kto tylko z perspektywy swego nosa swiat ocenia. No to ze mną nie pisz, przecież obowiązku nie ma. Wydaje Ci się, że pod wpływem tego co wypisujesz i co jest bez sensu, bo moje obserwacje z kliniki Twoich rewelacji nie potwierdzają, pójdę do lekarki i powiem jej, że jest do chrzanu, a leki przestanę łykać chociaż mi pomagają, bo Ty wierzysz w cudowną moc psychoterapii? A wierz sobie w co chcesz. Ja to akceptuję tak samo jak nielubianą sąsiadkę, braci Kaczyńskich, bigos i wszystko i nie przekonuję nikogo, że powinien się ograniczyć do tabsów, skoro uważa, że dla terapia jest dla niego dobra. To Ty masz jakąś misję, a nie ja. > "Każda piękna dziewczyna podważa obecną rzeczywistość" (Mskaiq) Odpowiedz Link
tlenoterapia Re: o 'wariatach' 10.07.10, 00:05 monte potrafisz tylko siebie we wszystkich przypadkach wymieniac .. ciagle ja ,mi ,mna , o mnie , a tu nie o tobie mowa i o tym czy lekarke lubisz i jak tabletki na sen tobie pomagaja i ze sie usmiales z glupiej terapii . Jak nie zrozumiales o jakim problemie pisalam to twoja strata. Moze sa inne tematy , ktore bardziej kumasz. "Każda piękna dziewczyna podważa obecną rzeczywistość" (Mskaiq) Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 10.07.10, 00:24 tlenoterapia napisała: > monte potrafisz tylko siebie we wszystkich przypadkach wymieniac .. ciagle ja > ,mi ,mna , o mnie , a tu nie o tobie mowa i o tym czy lekarke lubisz i jak > tabletki na sen tobie pomagaja i ze sie usmiales z glupiej terapii . No to po co to wszystko piszesz? To jest forum dla wariatów, a nie sympozjum naukowe. Wiadomo, że są różne teorie i różne metody. Tobie odpowiada terapia, to sobie ją stosuj, ale nie opowiadaj, że w każdym przypadku jest wskazana i skuteczna i nie wymyślaj jak jest w klinice, o której nie masz pojęcia i jak diagnozują psychiatrzy, bo tego też nie wiesz. Ja sobie będę pisał, że mnie śmieszą terapie, bo mi się tak podoba. > Jak nie zrozumiales o jakim problemie pisalam to twoja strata. > Moze sa inne tematy , ktore bardziej kumasz. Owszem są. Piłka nożna, piwo i podrywanie kelnerek. Takie problemy interesują przeciętnego faceta. Traumatyczne dzieciństwo, nieuświadamiane konflikty oraz porypane relacje z otoczeniem są dobre dla neurotycznych pań i ich terapeutów. Odpowiedz Link
lucyna_n Re: o 'wariatach' 10.07.10, 12:46 Jak Monte zacznie pisać per "my" "nas" "nam" lub pójdzie dalej w kierunku wypowiadania się za całą ludzkość to go sama zaprowadzę do tej jego lekarki po prochy:) nie jesteśmy zgromadzeniem lekarzy na konferencji tylko detalicznymi świrkami to o kim ma pisać, o sobie przecież i swoich doświadczeniach. Odpowiedz Link
lucyna_n Re: o 'wariatach' 06.07.10, 19:39 mądrość spoleczności pierwotnych żyjących zgodnie z rytmami przyrody mówi że choroby somatyczne nei istnieją w oderwaniu od psychiki i że człowiek jest całością ciala i ducha. I to jest prawda. Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 06.07.10, 19:44 lucyna_n napisała: > mądrość spoleczności pierwotnych żyjących zgodnie z rytmami przyrody mówi że > choroby somatyczne nei istnieją w oderwaniu od psychiki i że człowiek jest > całością ciala i ducha. I to jest prawda. Toteż moja lekarka rozmawia ze mną o tym co ostatnio czytałem, pyta na co chodzę do kina, co mnie interesuje, jak mi się układa w robocie i z rodziną. I podpowiadała mi, żebym poszukał innej pracy, jeśli jestem niezadowolony, że mniej od żony zarabiam. Nie jest nawiedzoną wypisywaczką recept. A że terapię uważa za bzdurę, to widać ma swoje powody. Odpowiedz Link
lafiorka-z Re: o 'wariatach' 06.07.10, 21:07 choroby somatyczne nei istnieją w oderwaniu od psychiki i że człowiek jest całością ciala i ducha. A czy depresja jest chorobą somatyczną? Jak pomyślę o swoim losie, to oczywiście bym go udoskonaliła. Tylko, że nie widzę wokół doskonałych losów. Nie mam pretensji do życia, a jednak zdarza mi się depresja. Inni mają gorzej, a depresji nie mają. Nie mam diagnozy, że moja depresja jest endogenna, bo nie mam żadnej diagnozy, ale nie znajduję innego wytłumaczenia. Odpowiedz Link
lafiorka-z Re: o 'wariatach' 06.07.10, 21:13 A właściwie znajduję: nadmierna wrażliwość. Głupio mówić o sobie, że jest się wrażliwym, ale co tam owijać w bawełnę:) Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 06.07.10, 21:15 lafiorka-z napisała: > A czy depresja jest chorobą somatyczną? > Jak pomyślę o swoim losie, to oczywiście bym go udoskonaliła. Tylko, że nie > widzę wokół doskonałych losów. Nie mam pretensji do życia, a jednak zdarza mi > się depresja. Inni mają gorzej, a depresji nie mają. > Nie mam diagnozy, że moja depresja jest endogenna, bo nie mam żadnej diagnozy, > ale nie znajduję innego wytłumaczenia. Ja też zawsze akceptowałem to, co mi się w życiu zdarzało i nie robiłem z niczego problemu. Skończyłem studia humanistyczne i nie mogłem znaleźć po nich pracy, więc wyjechałem za granicę zarabiać, po powrocie pprzekwalifikowałem się na speca od podatków i jestem dobry w tym fachu, a książki sobie czytam na tematy, które mnie bardziej od ustawy o vat czy rachunkowości interesują. Mam fajną żonę, udane dzieci, kochającą rodzinę a jednak zdarzyła mi się choroba. Przecież nie będę tego tłumaczył jakimiś bzdurami z dzieciństwa, których nawet nie pamiętam czy drobnymi niepowodzeniami. One są nieodłączną częścią życia wszystkich ludzi. Nikt nie ma idealnie, a nie wszyscy chorują. Odpowiedz Link
lafiorka-z Re: o 'wariatach' 06.07.10, 21:26 No i akurat to rozumiem. I mam takie wrażenie, że cała ta dyskusja nie może się udać. Rozumiem, że można popaść w psychozę z powodu ciężkich konfliktów, ale osoby z konfliktami chyba nie potrafią zrozumieć, że można tak bez powodu. Jak mam wybierać, to wolę bez powodu, bo to lepiej się leczy:) Odpowiedz Link
lucyna_n Re: o 'wariatach' 06.07.10, 21:17 moim zdaniem depresja jest chorobą ciała ciało choruje, ciało cierpi, ciało nei ma siły, ciało się boi, ciało nei może jeść albo musi jeść, ciało nie może spać, albo się obudzić. Jeżeli jest nam smutno to dlatego że zaszły jakieś tam reakcje chemiczno elektryczne w ciele. Odpowiedz Link
lafiorka-z Re: o 'wariatach' 06.07.10, 21:30 lucyna_n napisała: > moim zdaniem depresja jest chorobą ciała > ciało choruje, ciało cierpi, ciało nei ma siły, ciało się boi, ciało nei może > jeść albo musi jeść, ciało nie może spać, albo się obudzić. > Jeżeli jest nam smutno to dlatego że zaszły jakieś tam reakcje chemiczno > elektryczne w ciele. > Skoro ciało, a nie psyche, to znaczy, że tak jak ja uznajesz, że depresja może być endogenna. Odpowiedz Link
lucyna_n Re: o 'wariatach' 06.07.10, 23:49 uważam że może być ale nie musi, że może być z różnych powodów, najczęściej mieszanych, jakaś sklonność czy usterka dzialania mózgu ujawniająca się np po jego przeciążeniu, jak defekt silnika ujawniający się dopiero w warunkach ekstremalnych . Generalnie staram się nei przyklejać sobie żadnej diagnozy tylko rozpracowywać siebe jako taką,szukanie swoich osobistych przyczyn i dobrych sposobów na radzenie sobei z moim unikalnym życiem i moją unikalną (jak każdego człowieka) psychiką, jakbym miała wybor to wolałabym pobyt w klasztorze buddyjskim i medytację, zaglębienie się w siebie niż psychoterapię z psychologami z ich teoriami powstałymi przed dwoma laty a nie dwoma tysiącami lat. Tak samo jak wolę jedwabne sari a nie nowoczesną super oddychającą koszulkę z polimerów powleczoną teflonem czy czymś tam. Odpowiedz Link
lafiorka-z Re: o 'wariatach' 07.07.10, 18:04 Klasztor buddyjski jest dla mnie trochę zbyt egzotyczny, ale tydzień w Tyńcu, z ojcem Knabitem, który wydaje mi się nadzwyczajnie pogodnym człowiekiem, to czemu nie? Może to megalomania, ale tak mi się wydaje, że psycholog nie może mi powiedzieć nic więcej niż sama wiem. Oczywiście, że marzy mi się jakiś przewodnik, mentor czy jak go tam nazwać. Czasami umieszczam w tej roli męża (bez przesady), siostrę (wyjątkowo), ale to są ludzie mający na mnie największy wpływ i najwięcej mi pomogli. Staram się być dla nich niewdzięczna, żeby im się w głowach od razu nie poprzewracało. A to co napisałaś o sari bardzo mnie zaciekawiło, bo nigdy bym nie wpadła na to, żeby coś takiego na siebie włożyć. Ubieram się, jak działaczka ruchu feministycznego, a tak bym chciała czasami być uroczą, kobiecą kobietą. Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 07.07.10, 18:29 lafiorka-z napisała: > Klasztor buddyjski jest dla mnie trochę zbyt egzotyczny, ale tydzień > w Tyńcu, z ojcem Knabitem, który wydaje mi się nadzwyczajnie pogodnym > człowiekiem, to czemu nie? Ja kiedyś byłem w Tyńcu, ale ojca Knabita tam wtedy nie spotkałem. Innych benedyktynów to przy posiłkach głównie i codziennych zajęciach, bo na msze nie chodziłem. Generalnie fajna sprawa i super biblioteka. Myślałem, że będę się nudził i pojechałem tak na odczep się. Kumpel sobie zarezerwował pobyt, ale coś mu wypadło w ostatniej chwili, ale w sumie byłem mile zaskoczony. Wypocząłem i nawet te pobudki o nieludzkich porach mi nie przeszkadzały. Odpowiedz Link
lucyna_n Re: o 'wariatach' 07.07.10, 22:48 Ja też byłam w samą wigilię, ale tylko tak zobaczyć sobie jak wygląda, bardzo mi się podobało, zwłaszcza widok na rzekę, bardzo urokliwy. Rozmównica też fajna, dla fobików spolecznych. Odpowiedz Link
lucyna_n Re: o 'wariatach' 07.07.10, 22:46 Przejrzałam dzisiaj moją szafę pod kątem letnich rzeczy bo straszą powrotem mega upałów i oprócz sari i kameez (takie tuniki długie z pumpiastymi spodenkami typu szarawarki) mam dwie bluzeczki i jedną spódniczkę nieindyjską ale za to w kolorze fuksji. Sari jest czymś co choć raz w życiu należy na siebei włożyć choćby tylko do pochodzenia sobie po domu. Na allegro w tej chwili dziewczyny wyprzedają całkiem niezłe nawet za 20 zł, pewnie żeby mieć kasę na wakacje. Jak ubrać można znaleźć filmy w internecie, pozornie jest to skomplikowane jak się raz załapie to już się wydaje bardzo proste. Polecam jako terapię odrywania się od szarej monotonnej rzeczywistości, poczucie stuprocentowej kobiecości przy dowolnej figurze gwarantowane. Odpowiedz Link
tlenoterapia Re: o 'wariatach' 08.07.10, 00:57 Ja w hinduskie fatalaszki wskoczylam bo mi etno pasuje i ta cena 10 zl +pare gadzetow i w ogole bym w hinduskim sklepie chciala zamieszkac. ale w sari sie pokazac to strach zeby sasiedzi nie pytali czy nowa zaslone kupilam. Odpowiedz Link
lucyna_n Re: o 'wariatach' 08.07.10, 01:33 no właśnie, ludzie sie gapio na sari chociaż nie jak na zasłony tylko na dziwną spodnice z chustą czy "a co to wogóle jest? to sukienka, spódnica czy co", ale do moich kameezow i dupatty już na mojej wsi przywkli, ani okiem nie mrugną, mimo że lubię jak są mocne w kolorze i ozdobne:) Przyznam że ceny są piękne, np jak wchodzę do jakiejś zary czy innego h&mu a tam wszystko zaczyna się od 49 zł i to ma być tanio i z przeceny za bluzeczynkę bawełnianą typu t-shirt to ja dziękuję, za taką kasę to przebieram w kameezach jak dziad w ulęgałkach. Normalnie w zakupoholizm netowy wpadam powoli. Odpowiedz Link
annarchia Re: o 'wariatach' 06.07.10, 14:58 tlenoterapia napisała: > i na co sie powolujesz.-"Niektórzy badacze twierdzą, iż w rzeczywistości jest t > o > ta sama depresja jednobiegunowa, a powyższy podział tak naprawdę odzwierciedla > podział na depresję ostrą i łagodną." Według mnie rozróżnienie, że to, co ostre to endogenne, a to co łagodne to egzogenne to nieuzasadniona głupota. Ja mam zaburzenia osobowości, w których wystepują bardzo ostre, głębokie depresje z ignorowaniem odżywiania się, mycia, ból oddychania, totalny bezruch w łóżku, cierpienie przekraczające wytrzymałość, kaleczenie się, myśli samobójcze, myśli paranoiczne, czasem niepoznawanie bliskich (kiedyś), męczenie się, aby wydobyc z siebie choć jedno zdanie. A moje zaburzenia osobowości są uwarunkowane "egzogennie". Ponadto miałam pewną ostrą schizę, na którą nie działały żadne leki, a dopiero psychoanaliza. Obserwowałam na oddziale osoby z depresją w przebiegu ChAD ("endogenną") i niektóre z nich lepiej ode mnie funkcjonowały. Potrafiły zejść z łóżka na śniadanie, miały siłę je sobie robić, interesowały się odrobinę TV, rozmową z ludźmi. A ja nie. Takie rozróżnienia są bezsensu. > > Dr nauk medycznych Halina Dubas-Ślemp. > > Wstyd i 100 lat za murzynami. Jemu z pewnych powodów takie leczenie odpowiada. Mam nawet przypuszczenia, dlaczego tak jest, ale pozostawię je dla siebie, ponieważ dyskusji i tak nie będzie. Odpowiedz Link
lucyna_n Re: o 'wariatach' 06.07.10, 15:29 zgadzam się z tym że uznanie iż depresja tzw endogenna jest zawsze cięższa od egzogennej jest nietrafione i nieprawdziwe, coraz bardziej też choć bez badań naukowych sklaniam się xe to rzeczywiście sztuczny podział i wnosi więcej zamieszania niż pożytku zwłaszcza że nie ma papierka lakmusowego co by jednoznacznie okreśłił co się właściwie w tej głowie dzieje, diagnoza w psychiatrii to taka rzecz na siłę, bo coś trzeba w kartę wpisać. Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 06.07.10, 16:05 annarchia napisała: > tlenoterapia napisała: > > > i na co sie powolujesz.-"Niektórzy badacze twierdzą, iż w > rzeczywistości jest t > > o > > ta sama depresja jednobiegunowa, a powyższy podział tak naprawdę > odzwierciedla > > podział na depresję ostrą i łagodną." > > Według mnie rozróżnienie, że to, co ostre to endogenne, a to co > łagodne to egzogenne to nieuzasadniona głupota. Ja mam zaburzenia > osobowości, w których wystepują bardzo ostre, głębokie depresje z > ignorowaniem odżywiania się, mycia, ból oddychania, totalny bezruch > w łóżku, cierpienie przekraczające wytrzymałość, kaleczenie się, > myśli samobójcze, myśli paranoiczne, czasem niepoznawanie bliskich > (kiedyś), męczenie się, aby wydobyc z siebie choć jedno zdanie. A > moje zaburzenia osobowości są uwarunkowane "egzogennie". Ponadto > miałam pewną ostrą schizę, na którą nie działały żadne leki, a > dopiero psychoanaliza. Obserwowałam na oddziale osoby z depresją w > przebiegu ChAD ("endogenną") i niektóre z nich lepiej ode mnie > funkcjonowały. Potrafiły zejść z łóżka na śniadanie, miały siłę je > sobie robić, interesowały się odrobinę TV, rozmową z ludźmi. A ja > nie. Takie rozróżnienia są bezsensu. > > > > > Dr nauk medycznych Halina Dubas-Ślemp. > > > > Wstyd i 100 lat za murzynami. > > Jemu z pewnych powodów takie leczenie odpowiada. > Mam nawet przypuszczenia, dlaczego tak jest, ale pozostawię je dla > siebie, ponieważ dyskusji i tak nie będzie. Ale ja już pisałem, że nie mam zaburzeń osobowości. Testy wychodzą mi mniodzio, a obecne leczenie mi odpowiada, bo jest skuteczne. Poza tym pani doktor mi się podoba, ładna jest, lubię do niej chodzić, lubię z nią gadać o pierdołach i mam do niej pełne zaufanie. Odpowiedz Link
lucyna_n Re: o 'wariatach' 06.07.10, 17:54 a mi nikt nigdy nie chcial testu zrtobić, no nikt nigdy, a sama się dopraszalam to tylko ręką machali że bez sensu i szkoda czasu. Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 06.07.10, 18:03 lucyna_n napisała: > a mi nikt nigdy nie chcial testu zrtobić, no nikt nigdy, a sama się dopraszalam > to tylko ręką machali że bez sensu i szkoda czasu. Mnie zrobili chyba wszystkie. Dużo było studenciaków i stażystów, którzy to oferowali, a ja się strasznie w klinice nudziłem i rozwiązywałem dla zabawy i zabicia czasu. Ale to rzeczywiście trochę bez sensu, niektóre pytania były okropnie głupie, np. "czy lubisz pracować rękami". Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 06.07.10, 18:07 Ale jeden test był super. Takie różne rozmazane czarne i kolorowe plamy i trzeba było powiedzieć z czym się kojarzą. To był zdaje się test Rorchacha. Odpowiedz Link
lafiorka-z Re: o 'wariatach' 06.07.10, 18:21 Z psychoterapią miałam taką styczność, że kupiłam parę książek na temat rzucenia palenia. Jedną napisał jakiś wybitny amerykański terapeuta, który kazał słuchać nagrania dołączonego do książki, co to miało być medytacją i gwarantowało 100% skuteczności. Miałam słuchać tego przez dwa tygodnie codziennie rano. Wysłuchałam dwa razy i stwierdziłam, że jeśli wysłucham po raz trzeci, to będę się sama siebie wstydziła: "jesteś czysta jak górski strumień, jesteś wolna, czujesz cudowne zapachy, jesteś silna...", coś takiego to było:-) A sprzedało się w tysiącach egzemplarzy na całym świecie. Odpowiedz Link
lucyna_n Re: o 'wariatach' 06.07.10, 19:44 hihi uwielbiam takie świrstwa:) najbardziej bym lubiła być wydawcą takiego bestselleru skoro się tak dobrze sprzedawał. Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 06.07.10, 19:48 lucyna_n napisała: > hihi uwielbiam takie świrstwa:) > najbardziej bym lubiła być wydawcą takiego bestselleru skoro się tak dobrze > sprzedawał. A mój stażysta od testu z plamami kompletnie się załamał, bo mi się wszystko z jakimiś obrazami abstrakcyjnymi kojarzyło i nawijałem mu jak najęty o historii sztuki :-))) > Odpowiedz Link
tlenoterapia Re: o 'wariatach' 06.07.10, 20:53 Masz 100% racji . Jak dla mnie najuczciwsze bylo by nie diagnozowanie tylko opisanie problemow pacjenta i probowanie ich rozwiazania. Masakra z ta biologiczna psychiatria i jest wielu takich co sie na nia nabralo -dostali diagnoze +prochy + kopa w tylek ,zadnej psychoterapii...zadnej pomocy - utkneli na lata zamknieci w cierpieniu w 4 scianach. Kawal roboty zrobilas zeby sobie pomóc.. Odpowiedz Link
annarchia Re: o 'wariatach' 09.07.10, 15:06 lafiorka-z napisała: > A jak pacjent nie ma problemów??? Przecież depresja, lęki, schizy są dowodem na to, że problemy ma i to spore. I te problemy skutkują tym, że pojawiają się te objawy. To się skądś bierze, nie ma nic bez przyczyny. Chodzi oczywiście o problemy emocjonalne, osobowościowe, a nie te zewnętrzne, 'obiektywne'. Chyba, że ktoś przyczyn upatruje się tylko w biologii. Kiedyś też twierdziłam: ja nie mam żadnych problemów... mam osiągnięcia, zdolności, studia, pracę, zdrowie fizyczne, kochany chłopak u boku, mówią, że ładna, znajomi obok, mam co jeść, dzieciństwo "normalne" (był nawet etap, w którym sądziłam, że dostałam nadmiar miłości i uwagi). Moim jedynym 'problemem' była depresja i lęki. Teraz inaczej na to patrzę. Odpowiedz Link
annarchia Re: o 'wariatach' 09.07.10, 15:14 tlenoterapia napisała: > Masakra z ta biologiczna psychiatria i jest wielu takich co sie na nia nabralo > -dostali diagnoze +prochy + kopa w tylek Przechodziłam ten etap... tlenoterapia napisała: > Kawal roboty zrobilas zeby sobie pomóc.. Kawał roboty, aby zacząć (i chcieć) rozumieć, co się ze mną dzieje. Ale pomóc sobie to bardzo ciężka sprawa... Staram się korzystać z uwag i refleksji osób wyleczonych. Odpowiedz Link
lafiorka-z Re: o 'wariatach' 09.07.10, 15:36 Annarchio, pisałam już tutaj, że moja remisja trwała ostatnio 20 lat. Nie twierdzę, że prowadzę bezkonfliktowe zycie i nigdy nie mam żadnych problemów. Przejmuję się wszystkim nadmiernie, tworzę w myślach czarne scenariusze, potrafię się wkręcić w niezłe lęki, jednocześnie pozwalam sobie czasami na nadmierny luz, co skutkuje kolejnymi napięciami. I tak koło się zamyka. Tylko, że ja to wszystko wiem i nie chcę, żeby jakiś psychoterapeuta zaczął dobierać się do moich rodziców, bo tego bym nie zniosła. Mam do nich tylko taką pretensję, że mnie krócej nie trzymali. Odpowiedz Link
annarchia Re: o 'wariatach' 09.07.10, 16:14 lafiorka-z napisała: > Tylko, że ja to wszystko wiem Ale sama wiedza to... wiedza. Chodzi o to, aby te i inne schematy, jakie znasz u siebie: > Przejmuję się wszystkim nadmiernie > tworzę w myślach czarne scenariusze > potrafię się wkręcić w niezłe lęki > pozwalam sobie czasami na nadmierny luz, co skutkuje kolejnymi > napięciami. ...zmienić. Te schematy odczuwania-myślenia to są te 'problemy'. Które powodują stany depresyjne, lęki, napięcia. Tak mi się to widzi. Odpowiedz Link
lafiorka-z Re: o 'wariatach' 09.07.10, 16:33 Odkąd biorę fluoxetynę, to pozostał mi jeden problem: luz, ale ze sporą dozą krytycyzmu. Więc to raczej nie jest mania, bo jednak zabieram się za porządki czego raczej nie lubię. Odpowiedz Link
lucyna_n Re: o 'wariatach' 02.07.10, 22:28 sporo w tym prawdy ale normalsy też są zafiksowane na jakichś swoich ulubionych tematach ktore wałkują w kółko do totalnego znudzenia. Zasadniczo już wolę o fobiach niż o murowaniu ścianek działowych, lub kto ile piw wypił i ile jeszcze dokupić, albo o harmonijnym rozwoju niemowląt czy szalenie pasjonującym temacie odzwyczajania dziecka od pieluch. Po wakacjach jeszcze obowiązkowe oglądanie miliarda zdjęć z wakacji koniecznie zagranicznych. Właściwie to wszystko na dłuższą metę to też nuda panie. Odpowiedz Link
lafiorka-z Re: o 'wariatach' 03.07.10, 17:13 Pomijam psychozy, bo to sfera, która na pewno jest niezrozumiała dla tzw. normalsów, ale inne stany: niepokój, niepewność, smutek, rozpacz, są znane każdemu. W depresji to się kondensuje do tego stopnia, że mimo realnej oceny własnej sytuacji jako zupełnie niezłej, nie można się otrząsnąć z poczucia smutku, lęku i bezsensu. Są ludzie, którzy mogą się tak czuć z powodów obiektywnych, ale jeśli obiektywnie wszystko układa się dobrze, to tych co się leczą nazywa się depresyjnymi wariatami, a tych co się nie leczą - malkontentami. Ja tam malkontentów nie znoszę:) Odpowiedz Link
lafiorka-z Re: o 'wariatach' 03.07.10, 17:38 A odpowiadając na główne pytanie wątku: na wybory idę, ale nie głosuję na malkontenta. Odpowiedz Link
annarchia Re: o 'wariatach' 05.07.10, 16:40 lafiorka-z napisała: > Są ludzie, którzy mogą się tak czuć z powodów obiektywnych, ale jeśli > obiektywnie wszystko układa się dobrze A kto ustala wyznaczniki tej obiektywności? ;) Odpowiedz Link
lafiorka-z Re: a na wybory poszliście? 08.07.10, 21:42 Cytat z wikipedii: "Leki przeciwlękowe (anksjolityki, leki anksjolityczne; ATC N 05B) – grupa leków psychotropowych o zróżnicowanej budowie chemicznej, które przez działanie na przekaźnictwo impulsów nerwowych w ośrodkowym układzie nerwowym powodują działanie zmniejszające lęk, niepokój, napięcie emocjonalne i objawy somatyczne, towarzyszące tym stanom. Większość leków z tej grupy dodatkowo ma też działanie uspokajające i nasenne." Odpowiedz Link
lafiorka-z Re: a na wybory poszliście? 09.07.10, 15:13 Tak się zastanawiam nad tym czy fluoxetyna jest psychotropem i wydaje mi się, że nie. Spowalnia zwrotny wychwyt serotoniny, czyli hormonu i to nie fluoxetyna oddziałuje na psychikę tylko naturalny hormon jakim jest serotonina. Muszę zapytać o to lekarkę, ale mnie się wydaje, że jednak to nie jest psychotrop. Piszę, bo jestem ciekawa czy ktoś też tak myśli? No i fluoxetyna nie leczy każdej depresji bo jeśli przyczyną jest jakaś trudna sytuacja życiowa, to hormonem się tego nie wyleczy. A z drugiej strony psychoterapią nie zmieni zwiększy się ilości hormonu, więc dla niektórych psychoterapia jest całkowicie zbędna. Monte krytykował ostatnio rozważania okołomedyczne, a ja uprawiam właśnie kuchenną medycynę:) Odpowiedz Link
annarchia Re: a na wybory poszliście? 09.07.10, 16:06 lafiorka-z napisała: > Tak się zastanawiam nad tym czy fluoxetyna jest psychotropem i wydaje mi się, ż > e > nie. Spowalnia zwrotny wychwyt serotoniny, czyli hormonu i to nie fluoxetyna > oddziałuje na psychikę tylko naturalny hormon jakim jest serotonina. Leki takie jak Seroxat też nie zawierają serotonyny tylko wpływają na jej wychwyt. > A z drugiej strony psychoterapią nie zmieni zwiększy się ilości hormonu Dobra psychoterapia (sama, bez leków) zmienia funkcjonowanie hormonów w organizmie, zwiększa poziom serotoniny itd. Poczytaj o tym. Odpowiedz Link
lafiorka-z Re: a na wybory poszliście? 09.07.10, 16:13 Poszukam, poczytam, tylko wątpię czy znajdę terapeutę. Bo ja prócz depresji cierpię jeszcze chyba na megalomanię. Przykro mi, ale rzadko spotykam ludzi mądrzejszych ode mnie:));) Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: a na wybory poszliście? 09.07.10, 18:36 Ja gdzieś czytałem, że czekolada zwiększa poziom serotoniny w organizmie, ale nie lubię słodyczy, to łykam fluo. Jak Ty lubisz, to zjedz sobie codziennie tabliczkę. To lepsze od terapii :-))) Odpowiedz Link
annarchia Re: a na wybory poszliście? 09.07.10, 19:54 monte_we_mgle napisał: > Ja gdzieś czytałem, że czekolada zwiększa poziom serotoniny w > organizmie, ale nie lubię słodyczy, to łykam fluo. Myślisz, że czekolada ma takie samo i tak samo silne działanie co mocny lek psychotropowy..? > Jak Ty lubisz, to zjedz sobie codziennie tabliczkę. To lepsze od terapii :-))) Tabliczka czekolady nie pomaga mi poznać i zrozumieć tego, co się ze mną dzieje (fluo też tego nie oferuje), ani nie pomaga w zmianie myślenia ani zmianie sposobu odczuwania, odbierania siebie i ludzi. Sport także może podwyżać poziom serotoniny, ale zaburzeń i objawów tych zaburzeń nie leczy. Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: a na wybory poszliście? 09.07.10, 20:32 annarchia napisała: > Myślisz, że czekolada ma takie samo i tak samo silne działanie co > mocny lek psychotropowy..? Pewnie nie, ale nie praktykowałem. Nie lubię czekolady, ale słyszałem, że tym którzy lubią poprawia nastrój. > Tabliczka czekolady nie pomaga mi poznać i zrozumieć tego, co się ze > mną dzieje (fluo też tego nie oferuje), ani nie pomaga w zmianie > myślenia ani zmianie sposobu odczuwania, odbierania siebie i ludzi. > Sport także może podwyżać poziom serotoniny, ale zaburzeń i objawów > tych zaburzeń nie leczy. A kto Ci powiedział, że wszyscy ludzie pragną poznać i zrozumieć co się z nimi dzieje albo zmienić swój sposób postrzegania siebie, ludzi i świata? Mnie na przykład podoba się tak jak jest. Poza tym miałaś przedstawić wiarygodne badania i statystyki, z których wynika, że Twoja ulubiona psychoterapia leczy zaburzenia psychiczne. Odpowiedz Link
lafiorka-z Re: a na wybory poszliście? 09.07.10, 22:08 Woody Alen już w latach siedemdziesiątych żartował sobie, że po piętnastu latach terapii daje psychoterapeucie jeszcze rok, a potem jedzie do Lourdes. Mnie tam wyższe wtajemniczenia nie interesują. Bardzo podoba mi się konstrukcja cepa, bo przynajmniej ją rozumiem. Odpowiedz Link
annarchia Re: a na wybory poszliście? 10.07.10, 10:32 monte_we_mgle napisał: > A kto Ci powiedział, że wszyscy ludzie pragną poznać i zrozumieć co > się z nimi dzieje Gdzieś Ty to wyczytał?? (Uważam swoją drogą, że jest wręcz odwrotnie). Pisałam o sobie, bo do mnie powiedziałeś "jak lubisz czekoladę to sobie jedz". Nie wkręcaj mi tego, czego nie powiedziałam, ok? Masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem. Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: a na wybory poszliście? 10.07.10, 12:12 To Ty masz problemy, które mi zarzucasz. Pisałem o czekoladzie do Lafiorki, a nie do Ciebie. Wpieprzasz się do każdej rozmowy z tą swoją terapią, jakby to kogoś interesowało. Odpowiedz Link
lucyna_n no piaskownica po prostu 10.07.10, 12:48 tekst "masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem" jest tak ograny po forumach że wstyd wyjeżdżać z takim argumentem i zaniżać sobie w ten sposób poziom dyskursu. Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: no piaskownica po prostu 10.07.10, 12:58 No ja nie wiem, może jestem cepem, ale nie idiotą. Nie wyjeżdżałbym przecież z czekoladą do kogoś, kto uważa, że sposobem na życie w zdrowiu i szczęściu jest samodoskonalenie na terapii. Z takimi ludźmi się nie da pisać pół serio. Odpowiedz Link
mskaiq Re: a na wybory poszliście? 10.07.10, 13:20 Monte_we_mgle >Oczywiście, że będę. Wiszą mi problemy psychiatrii, a moje >doświadczenia są dla mnie najważniejsze. Mnie pomaga farmakoterapia >i nie mam powodu się szerzej tym wszystkim interesować. Są >ciekawsze zajęcia. Mysle ze nie ma sensu Cie przekonywac. Swiadomosc zwykle sie zmienia kiedy wszystko w co sie wierzy przestaje pracowac. Wtedy znikaja fikcje dotyczace rzeczywistosci a problemy zmuszaja abysmy zyli inaczej, staranniej patrzyli, poznawali siebie i nasze swiaty metodami ktorych wczesniej unikalismy. Serdeczne pozdrowuenia. Odpowiedz Link
monte_we_mgle Re: a na wybory poszliście? 10.07.10, 13:57 Masz rację Mask, nie ma sensu mnie przekonywać. Ja mam żonę, która potrzebuje na codzień faceta, który zarobi trochę kasy, naprawi kran, zabierze ją do knajpy albo kina, no i różne tam takie oczywiste potrzeby zapewni oraz dzieci, których problemy interesują mnie bardziej od tego, że jako 12 latek wpadłem do zapadni w forcie Twierdzy Przemyśl i złamałem nogę, a przez kilka godzin darłem mordę, żeby mnie miejscowi wieśniacy stamtąd wyciągnęli. Wyciągnęli, noga się zrosła i nie miało to żadnego wpływu na moje późniejsze życie. Ale gdybym był kompletnie stuknięty, to pewnie zrobiłbym z tego straszny problem i tym oraz moją chorobą onanizował się do końca życia na jakiejś terapii oraz wertował książki o psychologii i psychoterapii. Nie będę, nie mam na to ani czasu, ani ochoty, wolę normalnie żyć. A z literatury okołoproblemowej podoba mi się "Mit psychoanalizy" Jamesa Hillmana, "Summa wszystkich strachów" Thoreau o fobiach na wesoło oraz "Książka kucharska Zygmunta Freuda" Hillmana i Boera o tym jakich to głupot nie wymyślą posychoterapeuci na poparcie swoich tez. Odpowiedz Link
mskaiq Re: a na wybory poszliście? 10.07.10, 14:34 >Ja mam żonę, która potrzebuje na codzień faceta, który zarobi >trochę kasy, naprawi kran, zabierze ją do knajpy albo kina, no i >różne tam takie oczywiste potrzeby zapewni oraz dzieci, których >problemy interesują mnie bardziej... I to jest wlasnie terapia, ktora przynosi zycie. Nie ma lepszej od niej, przynosi satysfakcje, sens, radosc i swiadomosc tego co jest wazne. Serdeczne pozdrowienia. Odpowiedz Link
lafiorka-z Re: a na wybory poszliście? 11.07.10, 12:06 Lucyno, rozpocznij nowy wątek, bo wybory to były już tydzień temu i niech sobie trafią do lamusa. Odpowiedz Link
lucyna_n Re: a na wybory poszliście? 11.07.10, 12:10 a dlaczego ja? każdy może założyć nowy wątek. Odpowiedz Link
lafiorka-z Re: a na wybory poszliście? 11.07.10, 12:49 Bo ty zaczęłaś cały ten bałagan:) Odpowiedz Link