Dodaj do ulubionych

a na wybory poszliście?

21.06.10, 12:17

Obserwuj wątek
    • pop_vault Re: a na wybory poszliście? 21.06.10, 12:52
      rzad chce wprowadzic dowody osobiste z odciaskami palcow. maja pozniej sprawdzac
      odciski na kartach wyborczych takze tych minionych. wybory to niebezpieczna
      sprawa. lepiej sie trzymac daleko.
      • lucyna_n Re: a na wybory poszliście? 21.06.10, 14:50
        malutka mania prześladowcza?
        • pop_vault Re: a na wybory poszliście? 21.06.10, 15:07
          tak jestem chorym psychicznie oszolomem kurwa szmata i sram po pretach klatki
          • malwa200 Re: a na wybory poszliście? 21.06.10, 15:33
            ja tam byłam
            • pop_vault Re: a na wybory poszliście? 21.06.10, 16:03
              Prosze panstwa do urny
              • lucyna_n Re: a na wybory poszliście? 21.06.10, 19:53
                tylko się nei denerwuj.
    • olga_w_ogrodzie Re: a na wybory poszliście? 21.06.10, 17:41
      tak.
      byłam.
      po raz pierwszy od chwili, gdy pewni panowie trzej rozwalili mi moją
      partię.
      teraz widmo jeszcze gorszego wydania tego czegoś, co już było, mnie
      wypchnęło było z domu.
      4. lipca też pójdę.
      • monte_we_mgle Re: a na wybory poszliście? 21.06.10, 18:05
        Poszedłem i za dwatygodnie też pójdę. Zawsze chodzę głosować. Raz
        tylko wdrugiej turze wyborów na prezydenta miasta nie byłem, bo mi
        sie popieprzyło, że lokale do 22.00 otwarte i odsypiałem już nie
        pamiętam co tak długo, że zdążyłem klamkę pocałować.
        Przy tak minimalnej różnicy jakbym nie poszedł, to mógłbym mieć
        wyrzuty sumienia przez pięć lat następnych.
        Jak mawia jeden kolega z Krakforum - gdy rozum śpi, budzą się
        kaczory.
        • lucyna_n Re: a na wybory poszliście? 21.06.10, 19:51
          Ja też byłam
          z komorowskim to mam problem bo fizycznie przypomina mi człowieka ktorego
          wolalabym nei pamiętać. No ale na deja vu też się nei piszę bo miałabym upiorne
          wrażenie że prezydent wrócił zza grobu. 4 lipca też pójdę.
          Lubię samo iście na wybory bo sobei zawsze idziemy na miły spacerek, i na
          ciastko, albo lody potem i jest przyjemnie.
    • szarodziejka Re: a na wybory poszliście? 21.06.10, 19:49
      tak, proszę pani
      ale, nierozsądna, oddałam jeden głos
    • pillow7 Re: a na wybory poszliście? 21.06.10, 20:36
      no byłam , byłam
      takie smutne , depresyjne głosowanie negatywne wyszło

      szkoda, że nie było na kogo entuzjastycznie , z pełnym przekonaniem
      no, ale ja na polityce to kiepsko się znam
      żeby nie powiedzieć wcale
    • stokrotka_beauty Re: a na wybory poszliście? 23.06.10, 23:34
      poszlismy
      • pop_vault Re: a na wybory poszliście? 24.06.10, 08:48
        a tobie jeszcze nie odebrano praw obywatelskich? :o
        • olga_w_ogrodzie Re: a na wybory poszliście? 24.06.10, 09:50
          była, zatem ani jej nie odebrano,
          ani nie odebrała sobie sama praw wyborczych.

          bo niektórzy je sobie odbierają, a potem drą ryja, jak źle jest.
          prawda ?
    • anatemka Re: a na wybory poszliście? 24.06.10, 15:16
      byłam, zawsze chodze na prezydenckie.
      Za to najprawdopodobniej nie pójde na druga turę :(
      Nie bedzie mnie w domu, a jakos nie mam chęci iść do urzędu po
      zaswiadczenie.
      • monte_we_mgle Re: a na wybory poszliście? 24.06.10, 15:25
        A czemu nie masz ochoty? Ja dziś byłem na Leszczyńskiego po kwit, bo
        też wyjeżdżam lipcowo. Szybko, sprawnie, miło i kolejka nawet mi nie
        przeszkadzała :D
        • madau Re: a na wybory poszliście? 24.06.10, 15:39
          bylam. W konsulacie w paryzewie.
          • lucyna_n Re: a na wybory poszliście? 24.06.10, 16:36
            Jacy my jesteśmy porządni obywatele, czemu więc traktują nas jak śmieci?
            • monte_we_mgle Re: a na wybory poszliście? 24.06.10, 22:29
              Bo się chcą lepiej poczuć. Sami ze sobą nie wytrzymują, to lubią
              myśleć, że są gorsi od nich.
            • olga_w_ogrodzie Re: a na wybory poszliście? 24.06.10, 23:16
              a konkretnie o jakie chodzi traktowanie ?

              bo się ja osobiście czułabym jak przedmiot handlu żywym towarem,
              gdybym głosowała na pana Grzesia, który opowiada, że może przekazać,
              ale warunki stawia odbiorcy przekazu takie to, a takie.

              przekaziciele się tak przeceniają sądząc, iż co dostali, to mogą
              przekazać wskazując komu.
        • anatemka Re: a na wybory poszliście? 26.06.10, 07:27
          monte_we_mgle napisał:

          > A czemu nie masz ochoty?

          bo trzeba pójść do Urzedu, powiedziec dzień dobry etc etc etc, na
          sama myśl mnie skręca w żołądku... nie , dziekuję, wole nie głosować,
          zreszta, chyba na niedziele wrócę.
    • annarchia Re: a na wybory poszliście? 01.07.10, 12:38
      Byłam. W niedzielę też się zwlekę.
      • monte_we_mgle Re: a na wybory poszliście? 01.07.10, 13:34
        Łał, frekwencja wśród wariatów bije rekordy. Powinni dać nam
        medale ;-)))
        • olga_w_ogrodzie Re: a na wybory poszliście? 01.07.10, 14:54
          tylko, że, podobno, w szpitlach psychiatrycznych wygrywa prezes pan.

          ale może na Szczurze są chorzy inaczej.
          • monte_we_mgle Re: a na wybory poszliście? 01.07.10, 16:21
            Bo w szpitalach głosują ci co sobie nie zdaja sprawy ze swojej
            choroby albo jej nie akceptują i jak prezes pan uważają się za
            normalnych. My jesteśmy nienormalni po prostu :-)))
        • annarchia Re: a na wybory poszliście? 02.07.10, 10:13
          monte_we_mgle napisał:

          > Łał, frekwencja wśród wariatów bije rekordy.

          Hmm... zdziwiłam się swoją reakcją na tę wypowiedź... Jeszcze niedawno temu
          samookreślenie 'wariat' traktowałam jak komplement, niemalże lans, dawało mi
          ciche poczucie dumy, inności-wyjątkowości, przynależności do niemalże
          elity-opozycji 'zwykłych bezrefleksyjnych wyjadaczy chleba' :P A teraz poczułam,
          że już nie bardzo się z tym określeniem identyfikuję, nawet z przymrużeniem
          oka... to chyba dobry znak :)
          • lucyna_n Re: a na wybory poszliście? 02.07.10, 16:05
            nie ciesz się , to pewnei tylko wyparcie
            • annarchia o 'wariatach' 02.07.10, 18:39
              lucyna_n napisała:

              > nie ciesz się , to pewnei tylko wyparcie

              Ja to odczuwam nieco inaczej.
              Poczułam świadomie, że nie chcę już dłużej siebie wyróżniać tym, że należę do
              grona zaburzonych i mam efkę. To jest przykre, gdy człowiek ma potrzebę takim
              'wariatem' siebie podlansować, bo to znaczy, że poczucie wartości jest tak
              boleśnie niskie, że można je podnieść tylko takim hasełkiem :( I jest trudne -
              bo jak człowiek to od siebie odsunie to ból niedowartościowania jest potworny.
              Jeśli nie uda mi się go zaleczyć poprzez zmianę to prawdopodobnie do 'wariatki'
              jeszcze powrócę...

              Tak było u mnie - najpierw wstyd, że chodzę do psychiatry, a po jakimś czasie
              cicha duma. A prawda taka, że to nie jest powód ani do jednego, ani do drugiego.
              Przestaje mi schlebiać i podobać się to, że mogę się określać 'wariatką' - tą
              wielką niezrozumiałą, Inną, odkrywającą "prawdy o świecie" a tak naprawdę
              izolując się
              od niego pod kołdrą... Miałam chyba wrażenie, ze 'wariaci' są generalnie o wiele
              ciekawsi niż normalsy (faktycznie, przypadki kliniczne są dla mnie ciekawe,
              psychopatologia jest fascynująca - ale nie o taką ciekawośc chodzi), o wiele
              bardziej refleksyjni niż wielu zdrowych, ale czy tak jest de facto? Chyba nie
              można generalizować... Ludzie chorujący są zbyt często monotematyczni: główny
              temat - objawy chorobowe: a ja mam taki lęk, a ja taki, a mi się ciągle nie chce
              żyć, a ja się znowu pocięłam - choć może budzić to empatię, szok, chęć pomocy to
              jest nudne... A te głębokie refleksje są zazwyczaj jednostronne - przecież
              depresyjny nie powie nic o fajnych ciekawych stronach życia, a maniakalny o
              cierpieniu. Osoby z zaburzeniem osobowości są najczęściej zafiksowane na sobie i
              nie rozwijają się, ponieważ nie widzą w sobie nic do zmiany - to otoczenie ma
              się zmieniać. Tak to wygląda... Taka prawda o mnie. Chciałabym jednak należeć do
              grona zdrowych :( Zmienić się. To wcześniej nie było takie oczywiste. I nadal
              nie jest, bo jest pewnie - tj. piszesz w wyparciu, nieświadomości - taki głos, który
              dalej kocha 'wariatkę' i kpi z takiej gadaniny, kpi z chęci do zmiany... Ale to
              ważne, że w ogóle pojawiło się alternatywne myślenie...
              • szarodziejka Re: o 'wariatach' 02.07.10, 19:30
                annarchia napisała:

                > Osoby z zaburzeniem osobowości są najczęściej zafiksowane na sobie
                > i
                > nie rozwijają się, ponieważ nie widzą w sobie nic do zmiany - to otoczenie ma
                > się zmieniać.

                veto. moja eFka ewoluowała:
                poprzednio omal nie wpędziłam do grobu
                a teraz byłam tylko perspektywą psychiatryka

                i to nie jest rozwój?
                • annarchia Re: o 'wariatach' 03.07.10, 10:35
                  szarodziejka napisała:

                  > veto. moja eFka ewoluowała:
                  > poprzednio omal nie wpędziłam do grobu
                  > a teraz byłam tylko perspektywą psychiatryka
                  >
                  > i to nie jest rozwój?

                  Nie, bo mówiąc tak ciągle utożsamiasz "ja" z efką, równasz siebie z jakimś
                  numerkiem z ICD (czy DSM). To, że choroba przyjmuje różną, w tym wypadku ciut
                  mniejszą intensywność - to jest rozwój? Chyba, że tę poprawę zawdzięczasz
                  własnej pracy nad zmianą siebie, rozwijaniem swojej osobowości (a nie samym
                  psychotropom, lepszej sytuacji zewnętrznej czy nieświadomym mechanizmom). Tyle,
                  że odhaczanie postępów jedynie w łagodzeniu się objawów choroby (kiedyś grób -
                  dziś "tylko" psychiatryk), pomijając np. zmianę w relacjach z ludźmi,
                  funkcjonowania, to nadal zafiksowanie na efce.

                  Z tym rozwijaniem się chodziło mi o to, że człowiek, który jest zaabsorbowany
                  swoją efką, depresją, lękami, manią, natręctwami, agorafobią, wizją grobu,
                  psychiatrykiem, natężeniem objawów, swoją energię poświęca głównie na zagryzanie
                  zębów i przetrwanie, kontrolowanie choroby, a zdrowy, wolny od tego badziewia,
                  może rozwijać się w różnych sferach, bo ma na to siłę, chęci, motywację, sprawia
                  mu to satysfakcję. A przede wszystkim spokój wewnętrzny, który umożliwia
                  koncentrację także na otoczeniu, a nie tylko swoim wnętrzu. Może podnosić swoje
                  zawodowe kwalifikacje, rozwijać umiejętności językowe, społeczne, może rozwijać
                  swoje hobby i pasje, poznaje nowych ludzi, wzbogacać swoją osobowość o nowe
                  doświadczenia - w różnych okolicznościach, a nie tylko w wyrze czy szpitalach,
                  itd. Chory, nawet przy złagodzeniu objawów, jak już zwlecze się na jakiś koncert
                  albo wykład to i tak pewną część uwagi poświęci np. na lęk przed lękiem. Będzie
                  atak paniki czy nie? Jakby co to mam benzo... a jak nie pomoże to co? A co
                  będzie jak mnie tutaj dopadną natręctwa? Pozamiatane.
                  • mauamee Re: o 'wariatach' 04.07.10, 02:12
                    annarchia napisała:

                    > szarodziejka napisała:
                    >
                    > > veto. moja eFka ewoluowała:
                    > > poprzednio omal nie wpędziłam do grobu
                    > > a teraz byłam tylko perspektywą psychiatryka
                    > >
                    > > i to nie jest rozwój?
                    >
                    > Nie,

                    mozesz na następnej sesji porozmawiać o tym co to jest perfekcjonizm


                    bo mówiąc tak ciągle utożsamiasz "ja" z efką, równasz siebie z jakimś
                    > numerkiem z ICD (czy DSM).

                    lepiej mieć świadomość problemów niż jej nie mieć
                    to często slogan umożliwiający pocieszanie się, ale slogan w 100% zgodny z
                    rzeczywistością

                    a jeśli chodzi o to co napisałaś w dalszej części: popadasz w skrajności

                    normalsi też mają lęki
                    i także część energii tracą na lęk przed lękiem
                    rozejrzyj się a sama zobaczysz i wręcz zdziwisz się jak częsta to przypadłość


                    a wariaci mają mocniejsze strony osobowości (lub choćby wypracowane przez lata
                    praktyki manewry umożliwiające zmniejszenie negatywnych skutków ubocznych stron
                    słabych)
                    z efką także można wykorzystać pewne zdolności, które umożliwiają "rozwój"


                    nic nie jest "pozamiatane"

                    To, że choroba przyjmuje różną, w tym wypadku ciut
                    > mniejszą intensywność - to jest rozwój? Chyba, że tę poprawę zawdzięczasz
                    > własnej pracy nad zmianą siebie, rozwijaniem swojej osobowości (a nie samym
                    > psychotropom, lepszej sytuacji zewnętrznej czy nieświadomym mechanizmom). Tyle,
                    > że odhaczanie postępów jedynie w łagodzeniu się objawów choroby (kiedyś grób -
                    > dziś "tylko" psychiatryk), pomijając np. zmianę w relacjach z ludźmi,
                    > funkcjonowania, to nadal zafiksowanie na efce.

                    złagodzenie objawów (bez względu na przyczynę) uwalnia energię, która może być
                    przeznaczona na inne rzeczy
                    wtedy "zdrowienie" niejako "samo się robi"


                    > Z tym rozwijaniem się chodziło mi o to, że człowiek, który jest zaabsorbowany
                    > swoją efką, depresją, lękami, manią, natręctwami, agorafobią, wizją grobu,
                    > psychiatrykiem, natężeniem objawów, swoją energię poświęca głównie na zagryzani
                    > e
                    > zębów i przetrwanie, kontrolowanie choroby, a zdrowy, wolny od tego badziewia,
                    > może rozwijać się w różnych sferach, bo ma na to siłę, chęci, motywację, sprawi
                    > a
                    > mu to satysfakcję. A przede wszystkim spokój wewnętrzny, który umożliwia
                    > koncentrację także na otoczeniu, a nie tylko swoim wnętrzu. Może podnosić swoje
                    > zawodowe kwalifikacje, rozwijać umiejętności językowe, społeczne, może rozwijać
                    > swoje hobby i pasje, poznaje nowych ludzi, wzbogacać swoją osobowość o nowe
                    > doświadczenia - w różnych okolicznościach, a nie tylko w wyrze czy szpitalach,
                    > itd. Chory, nawet przy złagodzeniu objawów, jak już zwlecze się na jakiś koncer
                    > t
                    > albo wykład to i tak pewną część uwagi poświęci np. na lęk przed lękiem.

                    no i co z tego, że straci?
                    ma zacząć wychodzić z domu dopiero po całkowitym wyleczeniu? a jak ma w takim
                    razie wyzdrowieć?
                    skoro masz deficyty w budowaniu relacji z drugim człowiekiem to powinnaś
                    trenować na pluszowym misiu?


                    Będzie
                    > atak paniki czy nie? Jakby co to mam benzo... a jak nie pomoże to co? A co
                    > będzie jak mnie tutaj dopadną natręctwa? Pozamiatane.
              • szarodziejka Re: o 'wariatach' 02.07.10, 19:34
                a ta serio to zaburzony rzeczywiście niczego ciekawego nie powie
                nie ma czasu. nie zauważy, nie doceni, nie będzie się pospolitował na byle

                i siedzisz potem w takim bardziej ludzkim gronie
                śmiejesz się, sączysz złoty napój
                i zastanawiasz, czy możesz już iść
                bo przecież i tak nic nie wynika

                bycie z ludźmi to dzielenie się światem
                tym dostępnym dla obu stron
                dotykalnym

                paranoje kiepsko się sprzedają
                • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 02.07.10, 19:41
                  E tam, przesadzasz. To jest jedno z najciekawszych forów na Gazecie
                  przecież. To nieprawda, że zaburzony nic nie widzi poza swoimi
                  objawami, choć czasem tak jest.
                  • szarodziejka Re: o 'wariatach' 02.07.10, 19:48
                    Monte, a Ty miałeś kontakt z zaburzeniem?
                    budziłeś się znowu i znowu w sytuacji, która miała się nie powtórzyć?
                    zacząłeś się godzić, że tak musi być i trzeba korzystać z chwil zaślepienia?
                    nim ludzie rozgryzą i zwieją?
                    • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 02.07.10, 21:15
                      Ja miałem na wiosnę ostatnio dołek, chociaż już miało być dobrze. Z
                      bezsennością też nie mogę sobie poradzić bez prochów. Właściwie to
                      machnąłem na to ręką. Będą nawroty to będą. Na to są tabsy, a ja mam
                      to szczęście, że na psychotropy szybko reaguję. Nie myślę o tym, gdy
                      jest w miarę oki, staram się normalnie żyć i nie analizować.
                      • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 02.07.10, 21:23
                        Tylko to mi zostało po psychozie, że boję się być sam. Zdarzyło mi
                        się to gdy żona była z dziećmi na feriach i teraz, gdy gdzieś
                        wyjeżdża to ja się zmywam do ciotki albo teściów. Niby mam brata w
                        tym samym mieście, znajomych i wiem, że w razie czego mogę zamówić
                        taksówkę i pojechać do szpitala, ale się boję, że nie dałbym rady i
                        znów musiałbym się męczyć zbyt długo.
                        • lucyna_n Re: o 'wariatach' 02.07.10, 22:36
                          ja i bez psychozy boję się zostać sama, z racji atakow paniki. Niby wiem że i
                          tak nikt mi nie pomoże jak tabletka nei zadziała, ale jakoś tak bezpieczniej
                          kiedy ktoś jest. jak wiem że na noc wrócą to mogę cały dzień siedzieć sama, ale
                          jak wiem że nei wrócą to już w połudnei zaczynam się czuć wyobcowana i jakoś
                          dziwnei odcięta od świata. Jakby mnie zamurowano a jednocześnie boję się wyjść
                          bo mam idiotyczne uczucie że nie trafię z powrotem, albo że z jakichś
                          niesprecyzowanych powodów nie będę mogla wejść do domu.
                          • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 02.07.10, 23:44
                            Ja panikuję, gdy zostaję sam, bo się boję wtedy strasznie, że mogę
                            mieć nawrót i coś złego sobie zrobić, chociaż już od dawna nie biorę
                            neureptyków i wszystko jest ze mną w porządku. Nie mam żadnych
                            odrealnionych myśli, nie wkręcam sie obsesyjnie w jakiś temat, nic
                            nie wskazuje na to, że mogłoby się to powtórzyć, a moja lekarka
                            twierdzi, że z obserwacji jest bardzo prawdopodobne, że to był
                            jednorazowy epizod spowodowany zaniedbaną i nieloczoną w porę
                            depresją. Ale nic nie poradzę. Boję się i już.
                            • lucyna_n Re: o 'wariatach' 03.07.10, 14:38
                              trudno wymazac z pamięci takie przejścia, racjonalne myślenie niewiele pomaga.

                              truskawki z czekoladą
                • u.nick Re: o 'wariatach' 03.07.10, 15:01
                  bycie z ludźmi to dzielenie się światem
                  > tym dostępnym dla obu stron
                  > dotykalnym

                  o to, to

                  skonfrontować się muszę czasami
                  nie o identyfikację chodzi
                  ale o podobność , jakieś to jest potrzebne mi
                  szkoda zaprzeczać
                  • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 03.07.10, 16:33
                    u.nick napisała:

                    > bycie z ludźmi to dzielenie się światem
                    > > tym dostępnym dla obu stron
                    > > dotykalnym
                    >
                    > o to, to
                    >
                    > skonfrontować się muszę czasami
                    > nie o identyfikację chodzi
                    > ale o podobność , jakieś to jest potrzebne mi
                    > szkoda zaprzeczać

                    Ja nie wiem, dlaczego piszę z wariatami. Po prostu nie mam komu
                    powiedzieć, że w psychozie zdawało mi się, że zadzwonił do mnie Neo
                    z Matrixa i nie poleciałem do najbliższej budki odebrać, tylko
                    dlatego, że panicznie się bałem wyjść z domu. Gdybym się nie bał, to
                    bym pobiegł, chociaż nawet wtedy nie wierzyłem, że on do mnie
                    dzwoni. Przecież nie wariat nigdy tego zrozumie i nie wysłucha do
                    końca, a lekarka skwituje tylko - urojenie, takie samo jak inne.
                    • lucyna_n Re: o 'wariatach' 03.07.10, 21:17
                      muszę przyznać że miałeś bardzo fajne urojenie:) szkoda że się bałeś, ciekawe co
                      byloby dalej, czy wziąłbyś niebieską czy czerwoną tabletkę
                      • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 03.07.10, 21:31
                        lucyna_n napisała:

                        > muszę przyznać że miałeś bardzo fajne urojenie:) szkoda że się
                        bałeś, ciekawe c
                        > o
                        > byloby dalej, czy wziąłbyś niebieską czy czerwoną tabletkę

                        Nawet chciałem to kiedyś sprawdzić i odstawić samodzielnie
                        neuroleptyk, ale się przestraszyłem, że znów się będę wszystkiego
                        bał :-)))
                        • lucyna_n Re: o 'wariatach' 03.07.10, 21:57
                          banie się wszystkiego to nie jest dobra opcja, zdecydowanie nie.
                      • annarchia Re: o 'wariatach' 03.07.10, 22:01
                        lucyna_n napisała:

                        > muszę przyznać że miałeś bardzo fajne urojenie:) szkoda że się bałeś, ciekawe c
                        > o
                        > byloby dalej, czy wziąłbyś niebieską czy czerwoną tabletkę

                        To z Matrixem?
                        Dość powszechne w psychiatrykach.
                        Zawsze mówili o niebieskiej.

                        Wielu nerwicowców też chce te niebieskie,
                        choć potrzebne im czerwone...
                        Smutne to.
                        • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 03.07.10, 23:45
                          annarchia napisała:

                          > To z Matrixem?
                          > Dość powszechne w psychiatrykach.

                          Ja w ogóle miałem jazdę filmową. Filmiki Bunuela mi się przewijały,
                          Pulp Fiction, Visconti i na koniec niestety "Wstręt" o schizie.
                          Wtedy zadzwoniłem po gliny. Neo był najprzyjemniejszy.
                          • lucyna_n Re: o 'wariatach' 04.07.10, 01:22
                            ja zawsze bylam zdania że wariat powinien ostrożnie dobierać filmy ktore ogląda
                            i literaturę.
                            • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 04.07.10, 08:45
                              lucyna_n napisała:

                              > ja zawsze bylam zdania że wariat powinien ostrożnie dobierać filmy
                              ktore ogląda
                              > i literaturę.

                              No wiesz, nie oglądałem serialu o Jasonie i wszystkich
                              części "Teksańskiej masakry piłą mechaniczną". Mogło być o wiele
                              gorzej.
                              • lucyna_n Re: o 'wariatach' 04.07.10, 10:21
                                jak mi odbije to najwyżej zatańczę i (o zgrozo)zaśpiewam na ulicy, ot i wszystko.
                    • annarchia Re: o 'wariatach' 04.07.10, 10:19
                      monte_we_mgle napisał:

                      > końca, a lekarka skwituje tylko - urojenie, takie samo jak inne.

                      A czego byś oczekiwał?
                      Że powie Ci: "Pana objawy są wyjątkowe, nikt takich nie ma, to niesamowite" - ?
                      • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 04.07.10, 12:28
                        annarchia napisała:

                        > monte_we_mgle napisał:
                        >
                        > > końca, a lekarka skwituje tylko - urojenie, takie samo jak inne.
                        >
                        > A czego byś oczekiwał?
                        > Że powie Ci: "Pana objawy są wyjątkowe, nikt takich nie ma, to
                        niesamowite" - ?

                        Niekoniecznie, ale mogłaby posłuchać, jak już twierdzi, że terapie
                        szkodzą. Z kim mam o tym gadać?
                        • annarchia Re: o 'wariatach' 04.07.10, 17:26
                          monte_we_mgle napisał:

                          > Niekoniecznie, ale mogłaby posłuchać, jak już twierdzi, że terapie
                          > szkodzą. Z kim mam o tym gadać?

                          To fakt, mogłaby posłuchać (i to nie łaskawie).
                          Szukałeś sensowniejszego lekarza?
                          Bo tacy istnieją.
                          Co sam uważasz o terapii?
                          • lucyna_n Re: o 'wariatach' 04.07.10, 20:23
                            weż wyluzuj bo się spłoszy chłopak.
                          • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 04.07.10, 21:27
                            annarchia napisała:

                            > To fakt, mogłaby posłuchać (i to nie łaskawie).
                            > Szukałeś sensowniejszego lekarza?

                            Żartujesz. Moja lekarka jest najlepsza na świecie, uwielbiam ją.

                            > Co sam uważasz o terapii?

                            Uważam, że to kompletna bzdura i wierzę, że może się skończyć
                            dekompensacją psychotyczną. Nigdy bym się nie poddał terapii.
                            • lucyna_n Re: o 'wariatach' 04.07.10, 21:45
                              co to ta dekompensacja psychotyczna?
                              • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 04.07.10, 22:46
                                lucyna_n napisała:

                                > co to ta dekompensacja psychotyczna?

                                Rozłamka i nawrót psychozy. To grozi na terapiach psychotykom. Nie
                                wiadomo co powoduje stany psychotyczne, ale pod wpływem terapii one
                                się mogą powtórzyć. Lepiej się nie babrać w psychobebechach.
                                • lucyna_n Re: o 'wariatach' 04.07.10, 23:02
                                  nerwiki właściwie też przeżywają nawrót dolegliwości na terapiach i wręcz
                                  nasilenie, tylko że nerwikami się nikt nei przejmuje
                                  biedne nerwiki
                                  męczące i takie nieciekawe
                            • annarchia Re: o 'wariatach' 05.07.10, 11:14
                              monte_we_mgle napisał:

                              > Żartujesz. Moja lekarka jest najlepsza na świecie, uwielbiam ją.

                              Przyznam, że mnie to zdziwiło. Najpierw piszesz, że nie masz z kim
                              pogadać, bo lekarka Cię nie słucha. Czyli odpowiada Ci lekarz, który
                              Cię nie słucha?

                              > > Co sam uważasz o terapii?
                              >
                              > Uważam, że to kompletna bzdura

                              W jakim sensie bzdura?
                              Że nieskuteczna, że to ściema, czy co?
                              I jak to argumentujesz?

                              > i wierzę, że może się skończyć
                              > dekompensacją psychotyczną.

                              To nie jest kwestia wiary, bo może. To jest mechanizm obronny (jak
                              na ironię). Miałam coś takiego w terapii. Ale miałam to i przed nią -
                              niezależnie od brania silnych leków. Co ważne, na najgorsze dla
                              mnie schizy (które ciągle powracały jak bumerang, przez parę lat nie
                              odpuszczały) pomogła dopiero terapia, a nie kilogramy prochów. I
                              wiem, że te konkretne objawy pożegnałam na amen. Przynajmniej to.
                              • lucyna_n Re: o 'wariatach' 05.07.10, 13:13
                                Ale Monte już sto razy pisał że dobrze reaguje na leki i że mu jednorazowo
                                zdarzyły się psychotyczne objawy jako objaw głębokiej depresji nieleczonej. Nie
                                dla każdego jest wskazana terapia.
                              • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 05.07.10, 14:06
                                annarchia napisała:

                                > Przyznam, że mnie to zdziwiło. Najpierw piszesz, że nie masz z kim
                                > pogadać, bo lekarka Cię nie słucha. Czyli odpowiada Ci lekarz,
                                który
                                > Cię nie słucha?

                                Pisałem tylko, że nie słucha szczegółowych opowieści o moich
                                urojeniach. Wystarcza jej do diagnozy, że miałem filmową jazdę i jak
                                się wtedy czułem, ale jaką konkretnie to już nie chce słuchać. Poza
                                tym poświęca mi dużo czasu, tłumaczy o skutkach ubocznych i lekach,
                                mogłem z nią ponegocjować odstawianie i dawki, no i znosi moje
                                telefony, jak mam jakieś wątpliwości. Nie przywiązuje się do raz
                                orzeczonej diagnozy.

                                > > > Co sam uważasz o terapii?
                                > >
                                > > Uważam, że to kompletna bzdura
                                >
                                > W jakim sensie bzdura?

                                W takim, że mam depresję endogenną. Nie zachorowałem dlatego, że
                                miałem nieszczęśliwe dzieciństwo np. Miałem szczęśliwe raczej, choć
                                różnie bywało. Nie mam ochoty sie grzebać w przeszłosci, analizować
                                z nikim różnych swoich reakcji itp. Uważam, że to jest choroba
                                biologiczna, tym bardziej, że leki mi pomagają.

                                > Że nieskuteczna, że to ściema, czy co?
                                > I jak to argumentujesz?

                                Po prostu pieprzenie kotka za pomocą młotka, z którego nic nie
                                wynika moim zdaniem. Jeśli ktoś ma problem z zaakceptowaniem swojej
                                choroby to może sobie chodzić na terapię. Ja nie mam. W niczym mi
                                nie przeszkadza, że jestem wariatem. Choroba jak każda inna.

                                > To nie jest kwestia wiary, bo może. To jest mechanizm obronny (jak
                                > na ironię). Miałam coś takiego w terapii. Ale miałam to i przed
                                nią -
                                > niezależnie od brania silnych leków.

                                Mnie psychoza przeszła po tygodniu łykania neuroleptyka i nigdy
                                potem nie miałem takiego stanu, choć dawki stystematycznie zacząłem
                                zmniejszać po pół roku łykania. Nie mam najmniejszego zamiaru
                                ryzykować, że pojawi sie znowu, tym bardziej, że widzę celu terapii.

                                > Co ważne, na najgorsze dla
                                > mnie schizy (które ciągle powracały jak bumerang, przez parę lat
                                nie
                                > odpuszczały) pomogła dopiero terapia, a nie kilogramy prochów. I
                                > wiem, że te konkretne objawy pożegnałam na amen. Przynajmniej to

                                Mnie pomogły prochy. Została depresja, z której dużo trudniej mi
                                było wyjść. Zdarzają mi się ciągle doły, ale tabsy dobrze na mnie
                                działają, nie muszę się zbyt długo męczyć i reaguję teraz
                                natychmiast na każdy dłuższy spadek nastroju i bezsenność, ale to
                                miałem odkąd pamiętam. Kiedyś radziłem sobie trawką popijaną alko,
                                teraz łykam tabletki.
                                • annarchia Re: o 'wariatach' 05.07.10, 16:31
                                  monte_we_mgle napisał:

                                  > Pisałem tylko, że nie słucha szczegółowych opowieści o moich
                                  > urojeniach. Wystarcza jej do diagnozy, że miałem filmową jazdę i
                                  jak
                                  > się wtedy czułem, ale jaką konkretnie to już nie chce słuchać.

                                  Twoje wcześniejsze słowa "A z kim mam rozmawiać? Lekarka nie słucha,
                                  dla niej urojenie jak każde inne.." zrozumialam tak, że jednak
                                  chciałeś sobie z nią o tym 'pogadać'. A że z nią się nie da to
                                  opisujesz to na forum. Z czego wynika, że zainteresowania i
                                  wysłuchania potrzebujesz.

                                  > Po prostu pieprzenie kotka za pomocą młotka, z którego nic nie
                                  > wynika moim zdaniem.

                                  Tak może być, bo wielu terapeutów jest kiepskich, na żałosnym
                                  poziomie, ale nie generalizuj. Sporo osób wyzdrowiało dzięki terapii
                                  albo przynajmniej odczuło jakąś poprawę. Także z chorobami uważanymi
                                  za endogenne. Mój znajomy z ChAD bardzo sobie chwalił terapię.

                                  >Jeśli ktoś ma problem z zaakceptowaniem swojej choroby to może
                                  sobie chodzić na terapię.

                                  Na terapię się chodzi po to, aby zdrowieć, a nie uczyc się
                                  akceptowac chorobę. Chyba, że miałeś na myśli tylko terapię
                                  podtrzymującą.
                                  • annarchia Re: o 'wariatach' 05.07.10, 16:46
                                    A dokładnie to tak brzmiało.

                                    > monte_we_mgle napisał:

                                    Niekoniecznie, ale mogłaby posłuchać, jak już twierdzi, że terapie
                                    szkodzą. Z kim mam o tym gadać?

                                    Myślę, że jak powiem, że widzę w tej wypowiedzi Twój żal do niej to
                                    nie będzie to projekcją. (Ale nie zdziwię się, jak zaprzeczysz).
                                    Dlatego właśnie zapytałam, dlaczego wciąż do niej chodzisz.
                                    • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 05.07.10, 20:32
                                      annarchia napisała:

                                      > A dokładnie to tak brzmiało.
                                      >
                                      > > monte_we_mgle napisał:
                                      >
                                      > Niekoniecznie, ale mogłaby posłuchać, jak już twierdzi, że terapie
                                      > szkodzą. Z kim mam o tym gadać?
                                      >
                                      > Myślę, że jak powiem, że widzę w tej wypowiedzi Twój żal do niej
                                      to
                                      > nie będzie to projekcją. (Ale nie zdziwię się, jak zaprzeczysz).
                                      > Dlatego właśnie zapytałam, dlaczego wciąż do niej chodzisz.

                                      Nie, nie mam do niej żalu. To nie o to chodzi. Po prostu
                                      stwierdziłem fakt - nie słucha wszystkiego, o czym ja bym chciał
                                      gadać, ale jest świetnym fachowcem, mam do niej pełne zaufanie i
                                      zwyczajnie ją lubię, jest bardzo sympatyczna.
                                  • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 05.07.10, 20:27
                                    annarchia napisała:

                                    > Twoje wcześniejsze słowa "A z kim mam rozmawiać? Lekarka nie
                                    słucha,
                                    > dla niej urojenie jak każde inne.." zrozumialam tak, że jednak
                                    > chciałeś sobie z nią o tym 'pogadać'. A że z nią się nie da to
                                    > opisujesz to na forum. Z czego wynika, że zainteresowania i
                                    > wysłuchania potrzebujesz.

                                    Potrzebuję, dlatego tu piszę. Nie będę zmieniał lekarza z dobrego na
                                    niewiadomo jakiego, bo nie słucha szczegółów moich jazd. Pewnie zna
                                    setki takich opowieści i wszystkie są podobne. Jest klinicystką, ma
                                    doktorat, zdążyła się już nasłuchać.


                                    > Tak może być, bo wielu terapeutów jest kiepskich, na żałosnym
                                    > poziomie, ale nie generalizuj. Sporo osób wyzdrowiało dzięki
                                    terapii
                                    > albo przynajmniej odczuło jakąś poprawę. Także z chorobami
                                    uważanymi
                                    > za endogenne. Mój znajomy z ChAD bardzo sobie chwalił terapię.

                                    Być może, ale ja tego nie czuję. Nie jestem ekshibicjonistą i nie
                                    lubię się grzebać w swoich przeżyciach, szczególnie na życzenie.


                                    > Na terapię się chodzi po to, aby zdrowieć, a nie uczyc się
                                    > akceptowac chorobę. Chyba, że miałeś na myśli tylko terapię
                                    > podtrzymującą.

                                    Ja nie wierzę w to, że po terapii można wyzdrowieć. Terapia to dla
                                    mnie to samo, co gadanie Maska o uzdrawiającym bieganiu i marchewce,
                                    aczkolwiek wiara podobno czyni cuda, więc jeśli ktoś uważa, że może
                                    mu to pomóc, to być może pomaga.
                                    • lafiorka-z Re: o 'wariatach' 05.07.10, 21:45
                                      Monte, ty to chyba do tej samej lekarki chodzisz, co ja.
                                      Tylko na pierwszej wizycie długo ze mną rozmawiała. Teraz wystarczy, że rzuci na
                                      mnie okiem i już wie, jak jest. A jak się ucieszyła, jak przyszłam do niej
                                      kiedyś z zakupami ciuchowymi, bo po drodze zrobiłam. Fajnie mieć takiego
                                      lekarza, że człowiek się cieszy na wizytę.
                                      O psychoterapii nic nie wiem, poza tym, że znam prywatnie dwóch psychologów,
                                      którym chętnie bym pomogła...
                                      • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 05.07.10, 23:17
                                        lafiorka-z napisała:

                                        > Monte, ty to chyba do tej samej lekarki chodzisz, co ja.
                                        > Tylko na pierwszej wizycie długo ze mną rozmawiała. Teraz
                                        wystarczy, że rzuci n
                                        > a
                                        > mnie okiem i już wie, jak jest. A jak się ucieszyła, jak przyszłam
                                        do niej
                                        > kiedyś z zakupami ciuchowymi, bo po drodze zrobiłam. Fajnie mieć
                                        takiego
                                        > lekarza, że człowiek się cieszy na wizytę.

                                        O to to. Ja kiedyś z moją gadałem o toto lotku. Pochwaliła się, że
                                        wygrała 3 stówy, ale kosztowało ją to 4 :-)))

                                        > O psychoterapii nic nie wiem, poza tym, że znam prywatnie dwóch
                                        psychologów,
                                        > którym chętnie bym pomogła...

                                        Ja znam jedną, która korzysta z pomocy psychiatry, ale ona nie
                                        prowadziła nigdy terapii. Wykłada na uczelni.
                                    • annarchia Re: o 'wariatach' 06.07.10, 12:31
                                      monte_we_mgle napisał:

                                      > Ja nie wierzę w to, że po terapii można wyzdrowieć.

                                      To nie jest kwestia Twojej wiary, sorry ;) Ani wiary w ogóle. Terapia to nie
                                      religia, nie działa na tej zasadzie, że ktoś po prostu przyjmuje jej działanie
                                      na wiarę. To potwornie ciężka praca nad poznawaniem siebie i głęboką zmianą
                                      siebie. Są ludzie, którzy dzięki niej wyszli z koszmarnych objawów i nie
                                      potrzebują już żadnych leków, psychiatry. Mogę Ci podać wiele przykładów, ale
                                      pewnie i tak nie uwierzysz ;)
                                • tlenoterapia Re: o 'wariatach' 05.07.10, 20:29

                                  • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 05.07.10, 22:45
                                    tlenoterapia napisała:

                                    > Strach przed samotnością to też endogenne bo xanaks pomaga.

                                    To nie przed samotnością. To przed nawrotem, który może się zdarzyć
                                    gdy będę sam. Pomaga wyjazd do rodziny, więc xanax mi niepotrzebny.
                                    Na doły nic prócz prochów mi nie pomaga, więc to endogenne. Mam
                                    porypany mózg i tyle. Testy na osobowość w normie, bez odchyleń.
                                    • tlenoterapia Re: o 'wariatach' 05.07.10, 23:27

                                      Psychiatrzy jeszcze nie udowodnili ,ze depresja moze byc endogenna - w
                                      klasyfikacji chorob nie istnieje taka kategoria wiec nie wiem z jakiego
                                      ksiezyca twoj pomysl ,ze jak lek dziala to endogenne .

                                      Rownie dobrze mozna stwierdzic bez pokrycia ,ze twoja psychoza ,depresja to
                                      wynik zatrucia plesnia ,lub wirusem mononukleozy.

                                      Rowniez nie znam wspolczesnego ,oczytanego psychiatry ,ktory by sie chcial
                                      kompromitowac pogladem ,ze nalezy wykluczyc terapie z procesu leczenia osob z
                                      zaburzeniami psychotycznymi czy nerwiczkowymi.




                                      "Każda piękna dziewczyna podważa obecną rzeczywistość" (Mskaiq)
                                      • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 05.07.10, 23:37
                                        tlenoterapia napisała:

                                        > Psychiatrzy jeszcze nie udowodnili ,ze depresja moze byc
                                        endogenna - w
                                        > klasyfikacji chorob nie istnieje taka kategoria wiec nie wiem z
                                        jakiego
                                        > ksiezyca twoj pomysl ,ze jak lek dziala to endogenne .

                                        depresja endogenna – uwarunkowana biologicznie, typowa; ostrzejsza w
                                        przebiegu od egzogennej; depresja duża, epizod depresyjny o znacznym
                                        nasileniu;

                                        pl.wikipedia.org/wiki/Zaburzenia_depresyjne
                                        Nie pisałem, że jak lek działa to endogenne. Pisałem, że mam
                                        depresję endogenną.

                                        > Rownie dobrze mozna stwierdzic bez pokrycia ,ze twoja
                                        psychoza ,depresja to
                                        > wynik zatrucia plesnia ,lub wirusem mononukleozy.

                                        Albo oddziaływania UFO na moje fale mózgowe. Dobrze, że psychiatrzy
                                        nie mają takich pomysłów.

                                        > Rowniez nie znam wspolczesnego ,oczytanego psychiatry ,ktory by
                                        sie chcial
                                        > kompromitowac pogladem ,ze nalezy wykluczyc terapie z procesu
                                        leczenia osob z
                                        > zaburzeniami psychotycznymi czy nerwiczkowymi.

                                        Dr nauk medycznych Halina Dubas-Ślemp.
                                        • lucyna_n Re: o 'wariatach' 06.07.10, 11:30
                                          Ja tylko od jednego psychiatry (byłam w życiu w sumie u 5 usłyszałam propozycję
                                          psychoterapii w związku z traumą poporodową), nawet nie dlatego że uważali że
                                          psychoterapia wogóle nei jest dobra tylko nie byli w stanie polecić mi terapii
                                          na ktorej ktoś konkretnie w moich problemach pomoże. I faktycznie, może teraz
                                          już jest inaczej ale psychologowie i psychoterapeuci nie bardzo chyba nawet
                                          rozumieli na czym polegają moje problemy, bo cięgiem stres przedegzaminacyjny i
                                          stres przedegzaminacyjny przerabiali ktorego ja nie mam i nigdy nie miałam, "ale
                                          po co się pani wypiera tego lęku przecież to nie wstyd, musi go pani miec skoro
                                          ma pani agorafobię, to przecież to samo", albo lepienie pana stracha z
                                          plasteliny czy w kółko walcowanie i opisywanie objawów??. Widac poznan to
                                          zadupie psychologiczne bo ludzie na forumach piszą o terapiach właśnie
                                          ukierunkowanych na agorkę i wszelkie lęki dziwne, ale ja nie trafilam na nikogo
                                          kompetentnego i żaden lekarz a wszystkich pytałam o to nie umiał mi nikogo z
                                          czystym sumieniem polecić bo powątpiewali w skuteczność a tanio nie jest.
                                          • tlenoterapia Re: o 'wariatach' 06.07.10, 14:15

                                            -Fakt znalezc kogos kompetentnego to ciezko ...raczej zdanie sie na przypadek i
                                            NFZ moze niewypalic-chociaz pamietam jedna lekarke , ktora wpakowala
                                            agorafobiczke do autobusu i jechala z nia autkiem ,zeby reanimowac w razie
                                            co. ;) (Nie wiem czy pomoglo).

                                            Takie mam odczucie po terapii ,ze mnie w konia robili...albo kaszane z mozgu. A
                                            psycholodzy w poradniach to slugusy psychiatrow -znalesc psychopatologie i
                                            doniesc psychiatrze jaki rodzaj swira jestem .

                                            Teraz wybralam sobie psychiatre -mixa z uprawnieniami do terapii,ale mam ochote
                                            mordowac juz a nie gadac...

                                            "Każda piękna dziewczyna podważa obecną rzeczywistość" (Mskaiq)
                                          • annarchia Re: o 'wariatach' 06.07.10, 14:29
                                            lucyna_n napisała:

                                            > nie miałam, "ale po co się pani wypiera tego lęku przecież to nie
                                            wstyd, musi go pani miec skoro
                                            > ma pani agorafobię, to przecież to samo", albo lepienie pana
                                            stracha z
                                            > plasteliny czy w kółko walcowanie i opisywanie objawów??.

                                            "Po co się pani wypiera", "Musi go pani mieć" - co to za teksty??
                                            Teraz już mniej Ci się dziwię, że masz niechęć do terapii. Lepienie
                                            z plasteliny co najwyżej rozwija umiejętności manualne, ale nie
                                            leczy. Też kiedyś lepiłam, cholera :/ Na takie coś faktycznie szkoda
                                            kasy. Ale można powiedzieć, że byłaś TYLKO u 5 psychiatrów.


                                            > Widac poznan to zadupie psychologiczne (...) nie trafilam na nikogo
                                            > kompetentnego

                                            A miałaś kontakt z p. Ireneuszem Ścigałą?


                                            > bo ludzie na forumach piszą o terapiach właśnie ukierunkowanych na
                                            > agorkę i wszelkie lęki dziwne

                                            Według mnie terapie ukierunkowane na objawy (agora, lęki, itd.) są
                                            bezsensu. Chyba, że całe życie chcesz stosować techniki opanowywania
                                            lęku, radzenia sobie z agorą? W prawdziwej terapii, mającej na celu
                                            wyleczenie, a nie radzenie sobie z objawami (=trwanie w chorobie)
                                            przedmiotem pracy jest zyskiwanie samoświadomości, poznawanie siebie
                                            i zmiana siebie (p.w. wewnętrzna). Każda agorafobia ma swoje
                                            przyczyny i to nimi się trzeba zająć i zmienić je. Łatwo się mówi,
                                            ale przecież wielu osobom się udaje.
                                            • lucyna_n Re: o 'wariatach' 06.07.10, 15:23
                                              Agora sama w sobei jako pojedycza fobia jest prosta jak konstrukcja cepa
                                              atak paniki poza domem i szybkie "uczenie się" przez mózg "miejsc
                                              niebezpiecznych", matryca: miejsce=atak paniki. problem zaczyna się gdy tych
                                              miejsc jest bardzo dużo, i zasadniczo każde wyjście jest obciążone "wspomnieniem".
                                              jeżeli nie współistnieje z depresją to można się jej trwale pozbyć a nawet
                                              czerpać radość euforyczną z przełamania lęku, natomiast kiedy każdy kolejny
                                              nawrót depresji = silne stany lękowe i ataki paniki to bajka zaczyna się od nowa.
                                              • annarchia Re: o 'wariatach' 06.07.10, 16:19
                                                lucyna_n napisała:

                                                > Agora sama w sobei jako pojedycza fobia jest prosta jak
                                                konstrukcja cepa
                                                > atak paniki poza domem i szybkie "uczenie się" przez mózg "miejsc
                                                > niebezpiecznych

                                                No tak, ale z jakiegoś powodu to miejsce "niebezpiecznym" się stało.
                                                I cała masa kolejnych.
                                                • lucyna_n Re: o 'wariatach' 06.07.10, 17:52
                                                  stało się niebezpiecznym na zasadzie skojarzenia z nim wystąpienia ataku paniki,
                                                  mózg ma zdolność kojarzenia , czasem jest błogosławieństwem a czasem obraca
                                                  się przeciwko nam. To musi być jakiś bardzo pierwotny mechanizm bo działa szybko
                                                  i skutecznie coś z serii uciekaj albo walcz.
                                                  • annarchia Re: o 'wariatach' 06.07.10, 18:24
                                                    lucyna_n napisała:

                                                    > stało się niebezpiecznym na zasadzie skojarzenia z nim wystąpienia
                                                    ataku paniki

                                                    Powód ataku paniki?
                                                  • lucyna_n Re: o 'wariatach' 06.07.10, 19:36
                                                    ataki paniki mogą się pojawiać samoistnie bez wyraźnego powodu, wtórnie
                                                    pojawiają się pod wpływem fobii.
                                                  • annarchia Re: o 'wariatach' 06.07.10, 20:37
                                                    lucyna_n napisała:

                                                    > ataki paniki mogą się pojawiać samoistnie bez wyraźnego powodu

                                                    Wyraźnego powodu nie ma, bo powody ataków paniki tkwią w
                                                    nieświadomości. Dopóki się ich nie uświadomi to ma się wrażenie, że
                                                    są "samoistne". A przecież wszystko ma przyczynę. Nie wszyscy chcą
                                                    je poznać. I to też z jakiegoś powodu :) Posty Kontrr, Elki nie dały
                                                    Ci naprawdę nic do myślenia?
                                                  • lafiorka-z Re: o 'wariatach' 06.07.10, 20:52
                                                    Dokładnie zbadałam sobie hormony tarczycy i w ogóle hormony, zrobiłam pełną
                                                    morfologię, o innych badaniach nie wspomnę. Wszystko wyszło w najlepszym porządku.
                                                    Wiem, że pytanie było nie do mnie, ale wydaje mi się, że predyspozycje do
                                                    zaburzeń psychicznych są jednak genetyczne. Ostatecznie wolę być predystynowana
                                                    do depresji niż do raka. Okropnie to brzmi...
                                                  • lucyna_n Re: o 'wariatach' 06.07.10, 23:35
                                                    MOźna podać substancję chemiczną ktora wywoła atak paniki bez psychologicznego
                                                    powodu, można mieć guza mózgu,zaburzenia hormonalne, padaczkę, różne czynniki
                                                    wywołują ataki paniki nie tylko nerwica.
                                                    Bywają taki określane jako samoistne, tak mi wszyscy lekarze mowili.
                                                  • annarchia Re: o 'wariatach' 07.07.10, 10:22
                                                    Wow, rozmiar Twojego oporu naprawdę powala...
                                                    Bronisz te objawy jakby to był cenny klejnot.
                                                    I nawet tego (chyba) nie dostrzegasz.
                                                    Hmm... z mojej strony bez puenty.
                                        • annarchia Re: o 'wariatach' 06.07.10, 13:11
                                          monte_we_mgle napisał:

                                          > Dr nauk medycznych Halina Dubas-Ślemp.

                                          Cóż, przyznam... poznałam tę kobietę.
                                          Wraz z resztą obsady kliniki psychiatrycznej, w której pracuje, a o której mam
                                          (i nie tylko ja) JAK NAJGORSZE zdanie. Także o tamtejszych o profesorach
                                          (ZWŁASZCZA o nich, jak na ironię i o zgrozo..). Lekarzom z Wawy gały na wierzch
                                          wyszły, co oni mi zrobili, w jaki sposób i jak diagnozowali, oraz jakie mają
                                          generalnie podejście do zaburzeń i chorób psychicznych oraz terapii. Tam panuje
                                          głównie oddawanie hołdu biologicznemu modelowi chorób i zaburzeń psychicznych.
                                          Kochają etykietować. Pacjent = diagnoza + aktualne objawy + szaleństwo
                                          neuroprzekaźników. Tyle. A nawet jak pytają o dzieciństwo itp. to głównie pod
                                          kątem tego, jak wpływa to na obecne neuroprzekaźnictwo (=jakie podać leki).
                                          Redukcjoniści. I co z tego, że potrafią się uśmiechnąć i powiedzieć coś miłym
                                          głosem. Moje przebąkiwania o psychoterapii witane były z odradzaniem lub
                                          uśmieszkiem lub tak, jak u Ciebie.
                                          • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 06.07.10, 14:21
                                            annarchia napisała:

                                            > monte_we_mgle napisał:
                                            >
                                            > > Dr nauk medycznych Halina Dubas-Ślemp.
                                            >
                                            > Cóż, przyznam... poznałam tę kobietę.
                                            > Wraz z resztą obsady kliniki psychiatrycznej, w której pracuje, a
                                            o której mam
                                            > (i nie tylko ja) JAK NAJGORSZE zdanie.

                                            Ja mam jak najlepsze. Byłem w tej klinice, wyciągnęli mnie z choroby.


                                            Także o tamtejszych o profesorach
                                            > (ZWŁASZCZA o nich, jak na ironię i o zgrozo..). Lekarzom z Wawy
                                            gały na wierzch
                                            > wyszły, co oni mi zrobili, w jaki sposób i jak diagnozowali, oraz
                                            jakie mają
                                            > generalnie podejście do zaburzeń i chorób psychicznych oraz
                                            terapii. Tam panuje
                                            > głównie oddawanie hołdu biologicznemu modelowi chorób i zaburzeń
                                            psychicznych.
                                            > Kochają etykietować. Pacjent = diagnoza + aktualne objawy +
                                            szaleństwo
                                            > neuroprzekaźników. Tyle. A nawet jak pytają o dzieciństwo itp. to
                                            głównie pod
                                            > kątem tego, jak wpływa to na obecne neuroprzekaźnictwo (=jakie
                                            podać leki).

                                            Mnie o żadne dzieciństwo nie pytali. I dobrze, uważam że to jest
                                            kompletnie nieistotne. Dzieciństwo zresztą miałem fajne i w ogóle
                                            dość udane życie zanim zachorowałem. Poza tym ich tabsy mi pomagają,
                                            a jak z ciekawości poszedłem na szpitalną terapię, to jakaś kretynka
                                            opowiadała, że trzeba chodzić po lesie i przytulać się do dębu, bo
                                            dobry oraz unikać brzozy, bo be. Dziękuję bardzo.

                                            > Redukcjoniści. I co z tego, że potrafią się uśmiechnąć i
                                            powiedzieć coś miłym
                                            > głosem. Moje przebąkiwania o psychoterapii witane były z
                                            odradzaniem lub
                                            > uśmieszkiem lub tak, jak u Ciebie.

                                            To Twoje życie. Jak chcesz to sobie chodź na terapię, przecież żaden
                                            lekarz Ci tego nie zabroni. Ja nie chcę, a swoją lekarkę lubię i
                                            uważam za świetnego fachowca. Ma dobrą rękę do leków, zawsze
                                            działają na mnie po takim czasie jak mówi.
                                            • annarchia Re: o 'wariatach' 06.07.10, 14:45
                                              Tobie odpowiada łykanie tabsów do końca życia. Mnie nie.
                                              Ty lubisz, jak psychiatra nie słucha tego, co dla Ciebie ważne,
                                              tylko równa Cię z objawami i diagnozą. Ja nie.
                                              Ty uważasz, że terapia szkodzi (a Twoja opinia jest głównie
                                              łyknięciem opinii lekarki). Ja czytałam o wielu osobach, które
                                              dzięki niej dokonały głębokiej przemiany siebie, wyzdrowiały i
                                              gwiżdżą na psychiatrów. Ponadto sama w terapii pozbywałam się
                                              hardcorowej schizy.
                                              Ty masz dobre zdanie o szpitalu, w którym traktują ludzi jak
                                              etykietki diagnostyczne i uznają, że najlepszą metodą na "opornych"
                                              jest...(sam wiesz co, a może dopiero się przekonasz..). Ja nie.
                                              Ty uważasz, że Twoje dzieciństwo nie ma najmniejszego wpływu na
                                              późniejsze zaburzenia. Ja wprost odwrotnie.

                                              Okazuje się, że mamy kompletnie inne priorytety i oczekiwania.
                                              O zgrozo kiedyś podzielałam Twoje stanowisko. Na szczęście do czasu.
                                              Powodzenia :)
                                              • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 06.07.10, 14:59
                                                annarchia napisała:

                                                > Tobie odpowiada łykanie tabsów do końca życia. Mnie nie.

                                                Ja nie biorę neuroleptyka od roku i jest oki, a fluo mam odstawić
                                                jesienią. Nikt mi nigdy nie wmawiał, że będę łykał tabsy do konca
                                                życia. Wręcz przeciwnie, ale jak mi się zdarzy jakiś kryzys, to
                                                oczywiście będę łykał. W niczym mi to nie przeszkadza. Nie jestem
                                                lekofobem.

                                                > Ty lubisz, jak psychiatra nie słucha tego, co dla Ciebie ważne,
                                                > tylko równa Cię z objawami i diagnozą. Ja nie.

                                                Nikt nie jedt doskonały. Poza tym, gdybym bardzo nudził, że to dla
                                                mnie takie ważne, to pewnie by posłuchała. Płacę za wizyty, a klient
                                                nasz pan jak wiadomo.

                                                > Ty uważasz, że terapia szkodzi (a Twoja opinia jest głównie
                                                > łyknięciem opinii lekarki).

                                                Dekompensacja psychotyczna to nie jest wymysł mojej lekarki. To się
                                                zdarza na terapiach, a lekarze muszą takich pacjentów potem z
                                                psychoz wyciągać.

                                                > Ja czytałam o wielu osobach, które
                                                > dzięki niej dokonały głębokiej przemiany siebie, wyzdrowiały i
                                                > gwiżdżą na psychiatrów. Ponadto sama w terapii pozbywałam się
                                                > hardcorowej schizy.

                                                Ja nie mam zamiaru dokonywać żadnych przemian siebie, bo lubię
                                                siebie takim jakim jestem i moja żona też, co najważniejsze. Poza
                                                tym już sto razy pisałem, że rokowania mam dobre i wyzdrowieję bez
                                                żadnych terapii.

                                                > Ty masz dobre zdanie o szpitalu, w którym traktują ludzi jak
                                                > etykietki diagnostyczne i uznają, że najlepszą metodą
                                                na "opornych"
                                                > jest...(sam wiesz co, a może dopiero się przekonasz..). Ja nie.

                                                Co to znaczy metoda na opornych i co to znaczy oporny? Taki co nie
                                                chce łykać tabsów, bo uważa, że wie lepiej co mu pomaga? No sorry,
                                                ale z jakiegoś powodu do szpitala trafił, jak wiedział lepiej jak to
                                                mógł wcześniej wyzdrowieć i żadne przykrości by go nie spotkały.

                                                > Ty uważasz, że Twoje dzieciństwo nie ma najmniejszego wpływu na
                                                > późniejsze zaburzenia. Ja wprost odwrotnie.

                                                Każdy ma prawo do swojego zdania.

                                                > Okazuje się, że mamy kompletnie inne priorytety i oczekiwania.
                                                > O zgrozo kiedyś podzielałam Twoje stanowisko. Na szczęście do
                                                czasu.
                                                > Powodzenia :)

                                                No nie wiem. Ja oczekuję, że wyzdrowieję i wszystko jest na
                                                najlepszej drodze. Gdzie tu powód do zgrozy? Nie dramatyzuj :-)))
                                                • annarchia Re: o 'wariatach' 06.07.10, 16:14
                                                  monte_we_mgle napisał:

                                                  > jesienią. Nikt mi nigdy nie wmawiał, że będę łykał tabsy do konca
                                                  > życia. Wręcz przeciwnie, ale jak mi się zdarzy jakiś kryzys, to
                                                  > oczywiście będę łykał.

                                                  O to mi właśnie chodziło. Nikt Ci nie musi wmawiać, że będziesz
                                                  łykał tabsy do końca życia, ale skąd wiesz, że znów Cię nie najdą
                                                  objawy? Nie wiesz, możesz tylko biernie liczyć na nadzieję, wiarę,
                                                  biologię, słowa lekarza (a na jakiej podstawie on "wie", hmm?). Jak
                                                  sam piszesz - możesz mieć kolejny kryzys. A potem być może kolejny.
                                                  I kolejny... Zdrowa lub wyleczona osoba nie miewa psychotycznych
                                                  kryzysów i nawrotów.

                                                  > Dekompensacja psychotyczna to nie jest wymysł mojej lekarki. To
                                                  się
                                                  > zdarza na terapiach, a lekarze muszą takich pacjentów potem z
                                                  > psychoz wyciągać.

                                                  Twoja lekarka - jeśli już straszy dekompensacją odradzając terapię -
                                                  powinna Ci dać pełny obraz sytuacji. Dekompensacja psychotyczna to
                                                  nie jest zjawisko, które wystepuje tylko/głównie w terapii.
                                                  Dekompensacja jest mechanizmem obronnym psychiki, ma podłoże
                                                  psychologiczne, a nie biologiczne. Może Cię więc "dopaść" nawet na
                                                  samych, silnych lekach (bez terapii), może Cię dopaść w różnych
                                                  trudnych (emocjonalnie) sytuacjach życiowych innych niż terapia. Nie
                                                  mówiła Ci o tym?
                                                  www.psychologia.edu.pl/index.php?dz=slownik&op=spis&id=831

                                                  I pytanie... skoro Twoja choroba ma podłoże stricte endogenne i
                                                  biologiczne (="nic zewnętrznego na nie nie wpływa") to... jakim
                                                  cudem takie zewnętrzne działania tj. słowa terapeuty mogłyby
                                                  spowodowac u Ciebie wystąpienie psychotycznych objawów?? Nie
                                                  uważasz, że to niespójne, hmm? ;) Skoro u Ciebie wszystko to
                                                  biologia to nie powinieneś się obawiać ingerencji terapeuty, nie? :)


                                                  > Co to znaczy metoda na opornych i co to znaczy oporny? Taki co nie
                                                  > chce łykać tabsów, bo uważa, że wie lepiej co mu pomaga?

                                                  Nie... Oporny na działanie leków. U wielu osób z czasem (brania
                                                  danego leku, leków w ogóle, z czasem trwania choroby) osłabia się
                                                  reakcja na lek lub leki przestają działać w ogóle. W takim przypadku
                                                  lekarze z tej kliniki, fanatycy biologii, automatycznie fundują
                                                  całej masie ludzi ELW. Nie zaobserwowałeś tego? Zamiast np.
                                                  zrewidowac diagnozę (do tego trzeba pokory wobec swoich kompetencji,
                                                  wszechstronności), zalecić dodatkowo np. psychoterapię. Ale nie, im
                                                  nie przyjdzie do głowy, że utrzymywanie się objawów na lekach lub
                                                  nawroty choroby to może być coś więcej niż zaburzenia
                                                  neuroprzekaźnictwa albo nietrafna diagnoza. I wtedy ELW dostają nie
                                                  tylko katatonicy i osoby z głęboką depresją, ale nawet Ci, którzy
                                                  mają de facto silną nerwicę, zaburzenia osobowości, bulimię, żałobę
                                                  (sic!). Skandal. Nie tylko ja o tym piszę.

                                                  > No nie wiem. Ja oczekuję, że wyzdrowieję i wszystko jest na
                                                  > najlepszej drodze. Gdzie tu powód do zgrozy?

                                                  Powód do zgrozy? W tym sensie, że Ci to odpowiada.
                                                  I że opierasz wszystko na wierze, oczekiwaniu, biologii...
                                                  • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 06.07.10, 16:39
                                                    annarchia napisała:

                                                    > O to mi właśnie chodziło. Nikt Ci nie musi wmawiać, że będziesz
                                                    > łykał tabsy do końca życia, ale skąd wiesz, że znów Cię nie najdą
                                                    > objawy? Nie wiesz, możesz tylko biernie liczyć na nadzieję, wiarę,
                                                    > biologię, słowa lekarza (a na jakiej podstawie on "wie", hmm?).

                                                    Bo ma doświadczenie z wariatami? Bo widział już setki przypadków i
                                                    potrafi określić jak się to potoczy?
                                                    A na jakiej podstawie Ty zakładasz, że jesteś wyleczona, hę?

                                                    Jak
                                                    > sam piszesz - możesz mieć kolejny kryzys. A potem być może
                                                    kolejny.
                                                    > I kolejny... Zdrowa lub wyleczona osoba nie miewa psychotycznych
                                                    > kryzysów i nawrotów.

                                                    Nie pisałem o psychotycznym. Moja lekarka uważa, że ten problem mamy
                                                    z głowy. Pisałem o depresji. Zawsze miałem do tego skłonności i
                                                    kiedyś bagatelizowałem takie kryzysy radząc sobie trawką i
                                                    alkoholem. Teraz na spadek nastroju reaguję natychmiast. Łykam fluo
                                                    i mi pomaga.

                                                    > Twoja lekarka - jeśli już straszy dekompensacją odradzając
                                                    terapię -
                                                    > powinna Ci dać pełny obraz sytuacji. Dekompensacja psychotyczna to
                                                    > nie jest zjawisko, które wystepuje tylko/głównie w terapii.
                                                    > Dekompensacja jest mechanizmem obronnym psychiki, ma podłoże
                                                    > psychologiczne, a nie biologiczne. Może Cię więc "dopaść" nawet na
                                                    > samych, silnych lekach (bez terapii), może Cię dopaść w różnych
                                                    > trudnych (emocjonalnie) sytuacjach życiowych innych niż terapia.
                                                    Nie
                                                    > mówiła Ci o tym?

                                                    Pytałem ją kiedyś, co myśli o terapii, to mi powiedziała. Od razu
                                                    dodam, że pytałem z ciekawości, a nie dlatego, że chciałem się
                                                    wybrać. Jak będę chciał wiedzieć co w ogóle myśli, to pójdę na jej
                                                    wykład albo po prostu zapytam. Nie jestem zafiksowany na temacie,
                                                    dlatego, że zachorowałem i nie interesuję się tym wszystkim tak
                                                    bardzo jak Ty.

                                                    > I pytanie... skoro Twoja choroba ma podłoże stricte endogenne i
                                                    > biologiczne (="nic zewnętrznego na nie nie wpływa") to... jakim
                                                    > cudem takie zewnętrzne działania tj. słowa terapeuty mogłyby
                                                    > spowodowac u Ciebie wystąpienie psychotycznych objawów?? Nie
                                                    > uważasz, że to niespójne, hmm? ;) Skoro u Ciebie wszystko to
                                                    > biologia to nie powinieneś się obawiać ingerencji terapeuty,
                                                    nie? :)

                                                    To nie było o mnie, to było ogólnie. Ja się nie obawiam, bo się nie
                                                    wybieram do żadnego terapeuty. Uważam, że to strata czasu, a jak
                                                    dodatkowo może wywołać u kogoś przykre objawy, to należy to
                                                    odradzać, ale każdy ma prawo decydować za siebie i mimo to chodzić,
                                                    jeśli jest mu to do czegoś potrzebne.

                                                    > Nie... Oporny na działanie leków. U wielu osób z czasem (brania
                                                    > danego leku, leków w ogóle, z czasem trwania choroby) osłabia się
                                                    > reakcja na lek lub leki przestają działać w ogóle. W takim
                                                    przypadku
                                                    > lekarze z tej kliniki, fanatycy biologii, automatycznie fundują
                                                    > całej masie ludzi ELW. Nie zaobserwowałeś tego? Zamiast np.
                                                    > zrewidowac diagnozę (do tego trzeba pokory wobec swoich
                                                    kompetencji,
                                                    > wszechstronności), zalecić dodatkowo np. psychoterapię. Ale nie,
                                                    im
                                                    > nie przyjdzie do głowy, że utrzymywanie się objawów na lekach lub
                                                    > nawroty choroby to może być coś więcej niż zaburzenia
                                                    > neuroprzekaźnictwa albo nietrafna diagnoza. I wtedy ELW dostają
                                                    nie
                                                    > tylko katatonicy i osoby z głęboką depresją, ale nawet Ci, którzy
                                                    > mają de facto silną nerwicę, zaburzenia osobowości, bulimię,
                                                    żałobę
                                                    > (sic!). Skandal. Nie tylko ja o tym piszę.

                                                    Ja mam już drugą diagnozę od tej samej lekarki, a wcześniej w
                                                    szpitalu, nie w klinice zdiagnozowali mi schizę, więc coś tu jest
                                                    nie tak. Nie zauważyłem, żeby moja lekarka była bardzo przywiązana
                                                    do tego, co raz orzekła. Przeciwnie - obserwuje, eksperymentyjemy z
                                                    lekami, jeśli się zgadzam i rewiduje swoje opinie. Dlatego uważam,
                                                    że jest świetna. Nie, nie zauważyłem nadmiernej fascynacji
                                                    elektrowstrząsami w tej klinice. Jedna dziewczyna dostała i to
                                                    dlatego, że sama chciała i się o nie upominała, gdy ja tam byłem. Ci
                                                    lekarze są właśnie bardzo elastyczni i traktują serio życzenia
                                                    pacjentów. Ja np. zostałem w klinice trzy tygodnie dłużej, bo o to
                                                    poprosiłem. Wyszedłem, gdy uznałem, że jestem na to gotowy. Nikt
                                                    mnie wypisał na siłę.


                                                    > Powód do zgrozy? W tym sensie, że Ci to odpowiada.
                                                    > I że opierasz wszystko na wierze, oczekiwaniu, biologii...

                                                    A Ty na czym opierasz przekonanie, że wyzdrowiejesz czy
                                                    wyzdrowiałaś, że jeszcze raz zapytam? Przedstaw może jakiś naukowy
                                                    dowód na to, że pieprzenie kotka za pomocą młotka na terapii trwale
                                                    leczy choroby psychiczne. Nobla dostaniesz razem a Maskiem i
                                                    szpitale polikwidują. Będzie taniej.
                                                  • annarchia Re: o 'wariatach' 06.07.10, 18:20
                                                    monte_we_mgle napisał:

                                                    > A na jakiej podstawie Ty zakładasz, że jesteś wyleczona, hę?

                                                    >A Ty na czym opierasz przekonanie, że wyzdrowiejesz czy
                                                    > wyzdrowiałaś, że jeszcze raz zapytam?

                                                    A gdzieś Ty to wyczytał, że ja jestem wyleczona? Nigdzie o tym nie
                                                    pisałam, bo nie jestem. Biorę leki i jestem w trakcie terapii.


                                                    > Przedstaw może jakiś naukowy dowód

                                                    Chciałam. Odrzuciłeś propozycję :)
                                                    Badań nad skutecznością terapii jest wiele.
                                                    np. skuteczna-psychoterapia.pl/badania_t-psychodynamiczna.php
                                                    Resztę możesz poszukać sam w necie.

                                                    > na to, że pieprzenie kotka za pomocą młotka na terapii trwale
                                                    > leczy choroby psychiczne.

                                                    Pieprzenie kotka za pomocą młotka na terapii NIC NIE LECZY :D

                                                    Moje przekonanie, że MOŻNA za pomocą terapii wyleczyć zaburzenia
                                                    psychiczne opieram na:
                                                    - świadectwach wielu osób, którym się udało (niektóre poznałam
                                                    osobiście, o innych przeczytałam w necie). Wielu - w przeciwieństwie
                                                    do tych, którzy poprzestają na samych lekach. Oni są żywym dowodem.
                                                    np.
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,99,25983862,26200143,Re_Do_tych_co_wyszli_z_depresji_.html
                                                    - świadectwa w książkach autobiograficznych
                                                    np. "To trzeba wyrazić" M. Cardinal (ta to miała objawy...)
                                                    - opiniach psychiatrów, z którymi mialam/mam styczność
                                                    - książkach psychiatów, które nie przekonują
                                                    np. Jerzy Aleksandrowicz "Psychoterapia. Podręcznik dla pacjenta".
                                                    - badaniach nad skutecznością terapii (których w necie jest mało, bo
                                                    są przeznaczone głównie dla leczących), link podałam powyżej
                                                    - teoriach, które są bardziej wszechstronne, głebokie i logiczne niż
                                                    upatrywanie się wszystkiego w genach i biologii
                                                    np. "Psychopaotlogia a religia" D. Janus - polecam, genialna książka
                                                    - na tym, że dopiero dzięki psychoanalizie wyeliminowałam pewien
                                                    hardcorowy objaw (za psychiatrów z owej kliniki uważany za
                                                    endogenny - żal..)
                                                  • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 06.07.10, 18:55
                                                    annarchia napisała:

                                                    > A gdzieś Ty to wyczytał, że ja jestem wyleczona? Nigdzie o tym nie
                                                    > pisałam, bo nie jestem. Biorę leki i jestem w trakcie terapii.

                                                    A bo sie tak autorytatywnie wypowiadałaś o tych wyleczeniach, że
                                                    pomyślałem, że to z doświadczenia. A Ty nawet leki łykasz, proszę,
                                                    proszę.


                                                    > Chciałam. Odrzuciłeś propozycję :)
                                                    > Badań nad skutecznością terapii jest wiele.
                                                    > np. skuteczna-psychoterapia.pl/badania_t-psychodynamiczna.php
                                                    > Resztę możesz poszukać sam w necie.

                                                    Dobra może kiedyś poczytam. Ale ja i tak wiem swoje. Zresztą
                                                    wszystko ze mną oki, to po co mam szukać jakichś dziwnym metod?


                                                    > Pieprzenie kotka za pomocą młotka na terapii NIC NIE LECZY :D

                                                    No to po co te terapie? :D

                                                    > Moje przekonanie, że MOŻNA za pomocą terapii wyleczyć zaburzenia
                                                    > psychiczne opieram na:
                                                    > - świadectwach wielu osób, którym się udało (niektóre poznałam
                                                    > osobiście, o innych przeczytałam w necie). Wielu - w
                                                    przeciwieństwie
                                                    > do tych, którzy poprzestają na samych lekach. Oni są żywym dowodem.

                                                    A ci, którzy poprzestali na lekach, ale się wyleczyli to co? Nie
                                                    zasługują na uwagę? Pełno takich i nawet w badaniach statystycznych
                                                    się ich przypadki uwzględnia.

                                                    > - świadectwa w książkach autobiograficznych
                                                    > np. "To trzeba wyrazić" M. Cardinal (ta to miała objawy...)
                                                    > - opiniach psychiatrów, z którymi mialam/mam styczność
                                                    > - książkach psychiatów, które nie przekonują
                                                    > np. Jerzy Aleksandrowicz "Psychoterapia. Podręcznik dla pacjenta".
                                                    > - badaniach nad skutecznością terapii (których w necie jest mało,
                                                    bo
                                                    > są przeznaczone głównie dla leczących), link podałam powyżej
                                                    > - teoriach, które są bardziej wszechstronne, głebokie i logiczne
                                                    niż
                                                    > upatrywanie się wszystkiego w genach i biologii
                                                    > np. "Psychopaotlogia a religia" D. Janus - polecam, genialna
                                                    książka

                                                    Aleś mi pojechała z tym Janusem. Ja jestem niewierzący i nigdy
                                                    wierzący nie byłem, ale za to przesądny bywam ;-)))

                                                    > - na tym, że dopiero dzięki psychoanalizie wyeliminowałam pewien
                                                    > hardcorowy objaw (za psychiatrów z owej kliniki uważany za
                                                    > endogenny - żal..)

                                                    A moje objawy wyeliminowane wyłącznie przez leki się nie liczą?
                                                    Jestem żywym przykładem tego, że można wyjść z psychozy bez terapii
                                                    i dzięki psychiatrom z nielubianej przez Ciebie kliniki.
                                                  • annarchia Re: o 'wariatach' 06.07.10, 22:00
                                                    monte_we_mgle napisał:

                                                    > A bo sie tak autorytatywnie wypowiadałaś o tych wyleczeniach, że
                                                    > pomyślałem, że to z doświadczenia.

                                                    Z doświadczenia tak - poznałam wyleczoną osobę. Chyba chodziło Ci o
                                                    autopsję. Nie wiem, co jest autorytarnego w wypowiadaniu się o
                                                    wyleczonych osobach i o swoim zdaniu na temat genezy zaburzeń
                                                    psychicznych. Już Ty jesteś bardziej autorytarny mówiąc prosto z
                                                    mostu "terapia szkodzi", "terapia to pieprzenie kotka...". Ja o
                                                    lekach się tak nie wypowiadam, nie zauważyłeś?

                                                    > A Ty nawet leki łykasz, proszę, proszę.

                                                    A dlaczego miałabym nie łykać? Łykam, ale to tylko i wyłącznie
                                                    podpórka, jak ktoś na forum pisał - paracetamol na ból zęba, a nie
                                                    na przyczyny bólu.


                                                    > Dobra może kiedyś poczytam. Ale ja i tak wiem swoje.

                                                    W takiej postawie aż po oczach bije poczuciem wyższości i narcyzmem.
                                                    "Ja i tak wiem swoje", "Jestem wyjątkowy", ". A to się z biologii
                                                    nie bierze ;) No i narcyzm nie rokuje zbyt dobrze, niestety...

                                                    > Zresztą wszystko ze mną oki

                                                    Wszystko oki tylko boję się nawrotów i mam lęki, aby zostać samemu...
                                                    To nie jest ani "ok", ani wyleczenie, choć możesz się z tym czuć
                                                    dobrze.

                                                    > > Pieprzenie kotka za pomocą młotka na terapii NIC NIE LECZY :D
                                                    >
                                                    > No to po co te terapie? :D

                                                    Jak ty nic nie kumasz to aż dziw. Przebieg terapii może wyglądać
                                                    rozmaicie, co jest zależne i od terapeuty i od pacjenta. Jak się
                                                    trafi na kiepskiego terapeutę to terapia faktycznie może być takim
                                                    pieprzeniem bez sensu. Tak samo, jak się idzie na terapię po to, aby
                                                    się wypłakac jak mamusi w rękaw i "pozwierzać". Jak tak terapia
                                                    wygląda to lepiej sobie darować. Ale w dobrej terapii nie chodzi o
                                                    takie pieprzenie kota za pomocą młota dla wygadania się, nie chodzi
                                                    się "pogadać o przeszłości" i pożalić, tylko o ciężką, bolesną pracę
                                                    nad sobą, o głęboką zmianę odczuwania siebie, świata, myślenia. O to
                                                    mi chodziło.


                                                    > A ci, którzy poprzestali na lekach, ale się wyleczyli to co? Nie
                                                    > zasługują na uwagę? Pełno takich i nawet w badaniach
                                                    statystycznych
                                                    > się ich przypadki uwzględnia.

                                                    Podaj mi przykład takich badań, które robione były wiele lat PO
                                                    odstawieniu leków u takich osób. W czasie moich hospitalizacji i
                                                    chorowania ja poznałam mnóstwo ludzi, stosujących tylko
                                                    farmakoterapię, osób, które osiągają nawet pełne remisje, nawet
                                                    paroletnie, ale po odstawieniu leków wcześniej czy później mają
                                                    nawroty...


                                                    > Aleś mi pojechała z tym Janusem. Ja jestem niewierzący i nigdy
                                                    > wierzący nie byłem, ale za to przesądny bywam ;-)))

                                                    Nie widzisz tego, jak Ty arogancki i uprzedzony jesteś...?
                                                    Czy Ty uważasz, że wszelkie książki z religią w tytule piszą osoby
                                                    wierzące? Dla Twojej informacji Janus nie wydaje się być wierzący,
                                                    choć w tej książce kompletnie nie o to chodzi. Chodzi o etiologię
                                                    zaburzeń i chorób psychicznych. Jeśli ponadto z tytułu wnioskujesz,
                                                    że tej etiologii autor upatruje się w wierzeniach religijnych to się
                                                    mylisz. Wiesz, o czym on pisze np.? Że wiele osób, mimo, że cierpi
                                                    to znajduje upodobanie w swoich strasznych objawach. Co widać u
                                                    Ciebie wyraźnie. Zapewne cierpiałeś strasznie z powodu tych Matrixów
                                                    i filmów, ale jak się o tym rozpisujesz z upodobaniem, i tu i na
                                                    schizofrenii... Jakie to "ciekawe", "niezwykłe", "wyjątkowe" (dla
                                                    Ciebie)! :P

                                                    > A moje objawy wyeliminowane wyłącznie przez leki się nie liczą?

                                                    A masz wyeliminowane wszystkie objawy? Nie uważam Cię za osobę
                                                    wyleczoną, ani nawet w remisji, skoro piszesz "Boję się być sam.
                                                    Zdarzyło mi się to gdy żona była z dziećmi na feriach i teraz, gdy
                                                    gdzieś wyjeżdża to ja się zmywam do ciotki albo teściów", "Z
                                                    bezsennością też nie mogę sobie poradzić bez prochów".

                                                    Pogadamy dopiero jak odstawisz wszystkie leki. I to za parę lat od
                                                    odstawienia. Jeśli w ciągu tych paru lat bez leków nie będziesz miał
                                                    żadnych objawów (w tym lęków przed byciem samemu i bezsenności) i
                                                    będziesz funkcjonował normalnie to można będzie zaczac podejrzewać,
                                                    że to był jednorazowy epizod. No i sam zobaczysz, jak przez resztę
                                                    życia będzie.
                                                  • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 06.07.10, 23:07
                                                    annarchia napisała:

                                                    > Nie wiem, co jest autorytarnego w wypowiadaniu się o
                                                    > wyleczonych osobach i o swoim zdaniu na temat genezy zaburzeń
                                                    > psychicznych. Już Ty jesteś bardziej autorytarny mówiąc prosto z
                                                    > mostu "terapia szkodzi", "terapia to pieprzenie kotka...". Ja o
                                                    > lekach się tak nie wypowiadam, nie zauważyłeś?

                                                    No trudno żebyś się tak wypowiadała o lekach, skoro je bierzesz.
                                                    Natomiast autorytatywnie stwierdzasz, że moja lekarka jest do dupy,
                                                    bo odrzuca terapię jako skuteczną metodę w leczeniu psychotyków, a
                                                    ja jestem ignorantem, bo się z nią zgadzam. Tak, zgadzam się.


                                                    > A dlaczego miałabym nie łykać? Łykam, ale to tylko i wyłącznie
                                                    > podpórka, jak ktoś na forum pisał - paracetamol na ból zęba, a nie
                                                    > na przyczyny bólu.

                                                    No ale skoro leczysz przyczyny tego bólu w sposób, który Twoim
                                                    zdaniem jest właściwszy to po co Ci podpórka? Te super metody nie
                                                    działają? Bo ja jak pójdę do dentysty, to już nie muszę tramalu
                                                    łykać.

                                                    > W takiej postawie aż po oczach bije poczuciem wyższości i
                                                    narcyzmem.
                                                    > "Ja i tak wiem swoje", "Jestem wyjątkowy", ". A to się z biologii
                                                    > nie bierze ;) No i narcyzm nie rokuje zbyt dobrze, niestety...

                                                    Słuchaj, pisałem Ci już, że miałem szczęśliwe dzieciństwo i mam
                                                    udane życie. Nie odczuwam potrzeby grzebania się w psychice z jakimś
                                                    terapeutą. Nie mam powodów.

                                                    > Wszystko oki tylko boję się nawrotów i mam lęki, aby zostać
                                                    samemu...
                                                    > To nie jest ani "ok", ani wyleczenie, choć możesz się z tym czuć
                                                    > dobrze.

                                                    Wiesz, w młodości wspinałem się w Tatrach i raz poleciałem. Kumpel
                                                    mocno trzymał linę, ja prawidłowo założyłem uchwyty i skończyło się
                                                    na strachu. Ale bałem się tego strachu, bo to było bardzo
                                                    nieprzyjemne i na jakiś przestałem. Potem mi przeszło i wspinałem
                                                    się nadal.

                                                    > Jak ty nic nie kumasz to aż dziw. Przebieg terapii może wyglądać
                                                    > rozmaicie, co jest zależne i od terapeuty i od pacjenta. Jak się
                                                    > trafi na kiepskiego terapeutę to terapia faktycznie może być takim
                                                    > pieprzeniem bez sensu. Tak samo, jak się idzie na terapię po to,
                                                    aby
                                                    > się wypłakac jak mamusi w rękaw i "pozwierzać". Jak tak terapia
                                                    > wygląda to lepiej sobie darować. Ale w dobrej terapii nie chodzi o
                                                    > takie pieprzenie kota za pomocą młota dla wygadania się, nie
                                                    chodzi
                                                    > się "pogadać o przeszłości" i pożalić, tylko o ciężką, bolesną
                                                    pracę
                                                    > nad sobą, o głęboką zmianę odczuwania siebie, świata, myślenia. O
                                                    to
                                                    > mi chodziło.

                                                    Ale ja Ci napisałem, że nie mam ochoty niczego w sobie zmieniać.
                                                    Lubię siebie, świat mi się podoba tak jak go widzę, moje myślenie o
                                                    świecie i innych ludziach też mi sie podoba. A wygadywać się przed
                                                    obcymi ludźmi nie mam ani ochoty ani powodu. Jestem towarzyskim
                                                    facetem, mam sporo znajomych, ludzie mnie lubią.

                                                    > Podaj mi przykład takich badań, które robione były wiele lat PO
                                                    > odstawieniu leków u takich osób. W czasie moich hospitalizacji i
                                                    > chorowania ja poznałam mnóstwo ludzi, stosujących tylko
                                                    > farmakoterapię, osób, które osiągają nawet pełne remisje, nawet
                                                    > paroletnie, ale po odstawieniu leków wcześniej czy później mają
                                                    > nawroty...

                                                    Już Ci pisałem. Są międzynarodowe badania nad neuroleptykami, z
                                                    których wynika że 1/3 stosujących je schizofreników wyszła z
                                                    choroby. Mogę zapytać przy okazji następnej wizyty, ale zdaje mi się
                                                    że i w necie na nie trafiłem.

                                                    > Nie widzisz tego, jak Ty arogancki i uprzedzony jesteś...?
                                                    > Czy Ty uważasz, że wszelkie książki z religią w tytule piszą osoby
                                                    > wierzące? Dla Twojej informacji Janus nie wydaje się być wierzący,
                                                    > choć w tej książce kompletnie nie o to chodzi. Chodzi o etiologię
                                                    > zaburzeń i chorób psychicznych. Jeśli ponadto z tytułu
                                                    wnioskujesz,
                                                    > że tej etiologii autor upatruje się w wierzeniach religijnych to
                                                    się
                                                    > mylisz. Wiesz, o czym on pisze np.? Że wiele osób, mimo, że cierpi
                                                    > to znajduje upodobanie w swoich strasznych objawach. Co widać u
                                                    > Ciebie wyraźnie. Zapewne cierpiałeś strasznie z powodu tych
                                                    Matrixów
                                                    > i filmów, ale jak się o tym rozpisujesz z upodobaniem, i tu i na
                                                    > schizofrenii... Jakie to "ciekawe", "niezwykłe", "wyjątkowe" (dla
                                                    > Ciebie)! :P

                                                    Nie, nie z powodów filmów cierpiałem. To akurat było dla mnie bardzo
                                                    ciekawe i intensywne doświadczenie. Niestety miałem też wrażenie, że
                                                    wszyscy mnie obserwuja i czułem się jak zaszczute zwierzę. Dlatego
                                                    bałem sie wyjsć z domu. A z tą religią wyluzuj. Zażartowałem sobie.

                                                    > A masz wyeliminowane wszystkie objawy? Nie uważam Cię za osobę
                                                    > wyleczoną, ani nawet w remisji, skoro piszesz "Boję się być sam.
                                                    > Zdarzyło mi się to gdy żona była z dziećmi na feriach i teraz, gdy
                                                    > gdzieś wyjeżdża to ja się zmywam do ciotki albo teściów", "Z
                                                    > bezsennością też nie mogę sobie poradzić bez prochów".

                                                    Z bezsennością mam problemy od 16 roku życia. To się nie pojawiło
                                                    razem z chorobą, a o tym strachu już wyżej pisałem. Moim zdaniem
                                                    zwykła reakcja na nieprzyjemne przeżycia. Z czasem przejdzie.

                                                    > Pogadamy dopiero jak odstawisz wszystkie leki. I to za parę lat od
                                                    > odstawienia. Jeśli w ciągu tych paru lat bez leków nie będziesz
                                                    miał
                                                    > żadnych objawów (w tym lęków przed byciem samemu i bezsenności) i
                                                    > będziesz funkcjonował normalnie to można będzie zaczac
                                                    podejrzewać,
                                                    > że to był jednorazowy epizod. No i sam zobaczysz, jak przez resztę
                                                    > życia będzie.

                                                    Pisałem, że moja lekarka uważa, że to był jednorazowy epizod
                                                    psychotyczny i to mam z głowy. Jeśli chodzi o depę była bardziej
                                                    sceptyczna co do rokowań. Mówiła, że kryzysy mogą mi się co jakiś
                                                    czas zdarzać, bo też to było znacznie trudniej opanować, ale nie
                                                    będą już tak głębokie i nie będą wymagały tak długiego łykania
                                                    tabsów.
                                                  • lucyna_n Re: o 'wariatach' 06.07.10, 23:38
                                                    eee tam poznałam wyleczoną osobę
                                                    ja poznalam 4 wyleczone całkowicie bez nawrotow tylko za pomocą leków.
                                                    a żadnej wyleczonej calkowicie za pomocą psychoterapii.
                                                  • mauamee rotfl 08.07.10, 13:34
                                                    annarchia napisała:

                                                    > W czasie moich hospitalizacji i
                                                    > chorowania ja poznałam mnóstwo ludzi, stosujących tylko
                                                    > farmakoterapię, osób, które osiągają nawet pełne remisje, nawet
                                                    > paroletnie, ale po odstawieniu leków wcześniej czy później mają
                                                    > nawroty...

                                                    uffff... to miałaś szczęście
                                                    a ja myślałam, że w szpitalu się same zdrowe osoby poznaje
                                                  • annarchia Re: rotfl 09.07.10, 13:22
                                                    mauamee napisała:

                                                    > annarchia napisała:
                                                    >
                                                    > > W czasie moich hospitalizacji i
                                                    > > chorowania ja poznałam mnóstwo ludzi, stosujących tylko
                                                    > > farmakoterapię, osób, które osiągają nawet pełne remisje, nawet
                                                    > > paroletnie, ale po odstawieniu leków wcześniej czy później mają
                                                    > > nawroty...
                                                    >
                                                    > uffff... to miałaś szczęście
                                                    > a ja myślałam, że w szpitalu się same zdrowe osoby poznaje

                                                    Ty NAPRAWDĘ nie kojarzysz sensu takich wypowiedzi?
                                                    Czy tylko czytasz wybiórczo i odpowiadasz po to, aby dowalić?
                                                    Aż tak sfrustrowana jesteś..?

                                                    Chodziło mi o to, że w tych szpitalach lądowali tacy ludzie, którzy
                                                    wcześniej miewali długie remisje, rzekomo "jednorazy w życiu
                                                    epizod", czuli się wyleczeni przez farmakoterapię (tj. pisze Monte).
                                                    A jednak okazało się to pozorem...

                                                  • lucyna_n Re: rotfl 09.07.10, 14:34
                                                    poczekamy jak jedynie psychoterapeutyzowani za kilka lat będą mowić, zwłaszcza
                                                    jak im się splot niekorzystnych okoliczności trafi.
                                                  • mauamee Re: rotfl 09.07.10, 22:25
                                                    lucyna_n napisała:

                                                    > poczekamy jak jedynie psychoterapeutyzowani za kilka lat będą mowić, zwłaszcza
                                                    > jak im się splot niekorzystnych okoliczności trafi.
                                                    będą bielgli do psychiatry aż się będzie kurzyło
                                                  • tlenoterapia Re: rotfl 09.07.10, 23:42
                                                    Tylko w ciezkich przypadkach depresji farmakologia wypada skuteczniej niz
                                                    psychoterapia . W lekkich i srednich nasileniach depresji wyniki sa praktycznie
                                                    takie same . Tak mowia badania.

                                                    Jak w nie wniknac to nasuwa sie masa pytan ,i watpliwosci, a jednym z nich
                                                    jest kwestia, ktorej nie moga rozstrzygnac mianowicie nie leczona depresja mija
                                                    tez sama najczesciej po 3- 6 miesiacach czyli po takim czasie jak sie obserwuje
                                                    poprawe po antydepresantach i na bank niewiadomo czy antydepresant to
                                                    spowodowal czy samo przeszlo.

                                                    Druga sprawa to to ,ze ocena stanu samopoczucia przy pomocy testów ,skal
                                                    wykazuje , ze depresja minela mimo ,ze nie calkowicie pacjent czuje sie oki.
                                                    O to , wlasnie tocza sie spory czy czesciowe ustapienie objawow mozna uznac za
                                                    wyleczenie (noga sie zrosla ale pacjent kuleje)
                                                  • monte_we_mgle Re: rotfl 10.07.10, 00:29
                                                    tlenoterapia napisała:

                                                    > O to , wlasnie tocza sie spory czy czesciowe ustapienie objawow
                                                    mozna uznac za
                                                    > wyleczenie (noga sie zrosla ale pacjent kuleje)

                                                    Możesz być pewna, że psychoterapeuta nigdy nie uzna Cię za
                                                    wyleczoną. Będziesz do niego biegać do końca swoich dni lub jego.
                                                  • tlenoterapia Re: rotfl 10.07.10, 01:27
                                                    >No to po co to wszystko piszesz? To jest forum dla wariatów, a nie
                                                    >sympozjum naukowe.

                                                    Tak to jest forum dla wariatow ale nie wszyscy wariaci sa - jak ty sie sam
                                                    okresliles - prostymi cepami.
                                                    Idz grac w pilke.
                                                  • monte_we_mgle Re: rotfl 10.07.10, 10:09
                                                    tlenoterapia napisała:


                                                    > Tak to jest forum dla wariatow ale nie wszyscy wariaci sa - jak
                                                    ty sie sam
                                                    > okresliles - prostymi cepami.
                                                    > Idz grac w pilke.

                                                    O, proszę. Wiedziałem, że w końcu wyjdzie szydło z worka. Panna
                                                    wyjątkowa, a jej problemy i zainteresowania takie ciekawe, że
                                                    klękajcie narody. Skończ sobie stosowne studia, zajmij się pracą
                                                    naukową, napisz o tym książkę, przynajmniej będzie z tego jakiś
                                                    pożytek. Tylko, że Ciebie nie stać na żadne praktyczne wnioski i
                                                    działanie. Potrafisz tylko biegać na terapię i ględzić w kółko o tym
                                                    co Ci się wydaje. Biegaj sobie, tam Cię wysłuchają. Klient nasz pan.
                                                  • tlenoterapia Re: rotfl 11.07.10, 10:30
                                                    monte_we_mgle napisał:
                                                    -
                                                    > O, proszę. Wiedziałem, że w końcu wyjdzie szydło z worka. Panna
                                                    > wyjątkowa, a jej problemy i zainteresowania takie ciekawe, że
                                                    > klękajcie narody. Skończ sobie stosowne studia, zajmij się pracą
                                                    > naukową, napisz o tym książkę, przynajmniej będzie z tego jakiś
                                                    > pożytek. Tylko, że Ciebie nie stać na żadne praktyczne wnioski i
                                                    > działanie. Potrafisz tylko biegać na terapię i ględzić w kółko o tym
                                                    > co Ci się wydaje. Biegaj sobie, tam Cię wysłuchają.-


                                                    Juz poznalam twoje osobliwe przekonania na temat endogennosci i cudownej
                                                    psychiatrii biologicznej:

                                                    Endogennosc jest bo tak ci lekarka powiedziala,
                                                    psychiatria biologiczna jest ok. bo tabletki na sen dzialaja.

                                                    Wiec wiecej kocomołow kawalerze nie wymyslaj bo rowniez nie masz zielonego
                                                    pojecia o tym jaka jestem ani czym sie zajmuje i czy chodze na terapie.
                                                  • monte_we_mgle Re: rotfl 11.07.10, 12:01
                                                    tlenoterapia napisała:

                                                    > Juz poznalam twoje osobliwe przekonania na temat endogennosci i
                                                    cudownej
                                                    > psychiatrii biologicznej:
                                                    >
                                                    > Endogennosc jest bo tak ci lekarka powiedziala,
                                                    > psychiatria biologiczna jest ok. bo tabletki na sen dzialaja.

                                                    Endogenność to nie jest wymysł mojej lekarki, tylko pogląd wielu
                                                    psychiatrów. Mnie przekonuje.
                                                    O tabletkach na sen akurat to ja chyba w tym wątku nie pisałem, o
                                                    tabletkach w ogóle tak. Miałem szczególnie na myśli zeldox i salipax.

                                                    > Wiec wiecej kocomołow kawalerze nie wymyslaj bo rowniez nie masz
                                                    zielonego
                                                    > pojecia o tym jaka jestem ani czym sie zajmuje i czy chodze na
                                                    terapie.

                                                    Czym sie zajmujesz, to sama napisałaś. Udowadnianiem sobie i Bogu
                                                    ducha winnemu światu, że psychoterapia jest najskuteczniejszą metodą
                                                    leczenia chorób psychicznych. Tja...
                                                  • tlenoterapia Re: rotfl 11.07.10, 14:01
                                                    monte_we_mgle napisał:

                                                    > Czym sie zajmujesz, to sama napisałaś. Udowadnianiem sobie i Bogu
                                                    > ducha winnemu światu, że psychoterapia jest najskuteczniejszą metodą
                                                    > leczenia chorób psychicznych.

                                                    Niczego nie udawadniam- informuje o faktach i nigdzie nie pisze, ze jakas metoda
                                                    jest najlepsza.

                                                    > Endogenność to nie jest wymysł mojej lekarki, tylko pogląd wielu
                                                    > psychiatrów. Mnie przekonuje.

                                                    Tak wiem ,ze nie rozrozniasz przekonan-pogladow - domyslów od dowodów.






                                                    "Każda piękna dziewczyna podważa obecną rzeczywistość" (Mskaiq)
                                                  • monte_we_mgle Re: rotfl 11.07.10, 14:18
                                                    tlenoterapia napisała:

                                                    > Tak wiem ,ze nie rozrozniasz przekonan-pogladow - domyslów od
                                                    dowodów.

                                                    Póki co żadnych dowodów na swoje twierdzenia nie przedstawiłaś.
                                                    Pytałem się wczoraj dziewczyny, która jest adiunktem na psychologii
                                                    i zaliczyła też podyplomówkę z neuro jak to jest z tą psychoterapią.
                                                    Powiedziała, że tylko idiota zdałby się całkowicie na tą metodę i to
                                                    bez kontroli psychiatry. Sama psychoterapia bywa skuteczna jedynie w
                                                    leczeniu nerwicowców, o czym wie każdy absolwent tego kierunku. Co
                                                    do biologii to obraz mózgu osób chorych psychicznie różni sie
                                                    znacznie od tych zdrowych. Schizofrenicy np. mają coś tam w istocie
                                                    szarej zupełnie odmiennie niż reszta. Ale Ty pewnie nawet nie
                                                    słyszałaś o neuropsychologii. Ty w ogóle mało słyszałaś.
                                                  • tlenoterapia Re: rotfl 12.07.10, 01:42
                                                    > Póki co żadnych dowodów na swoje twierdzenia nie przedstawiłaś.

                                                    Pokaz w obowiazujacej lekarzy klasyfikacji chorob, w ktorym miejscu pisze ,ze
                                                    depresja jest endogenna.

                                                    >Sama psychoterapia bywa skuteczna jedynie w
                                                    > leczeniu nerwicowców, o czym wie każdy absolwent tego kierunku.

                                                    W Polsce tak sie uwaza ,ze psychoterapia jest skuteczna w takim samym stopniu
                                                    jak farmakoterapia w nerwicach ,lekkich i srednich depresjach - o czym pisze
                                                    wszedzie w necie .


                                                    Psychoterapie stosuje sie we wszystkich zaburzeniach psychicznych-trudno znalesc
                                                    szpital psychiatryczny,poradnie zdrowia ,w ktorym psychoterapii nie byli by
                                                    poddawani pacjenci z depresja czy psychotyczni (w Polsce niestety czesto po
                                                    mineciu psychozy ,a w innych panstwach od poczatku jej trwania,lub bez
                                                    psychotropów).Ale to dluzsza gadka.

                                                    >tylko idiota zdałby się całkowicie na tą metodę i to
                                                    > bez kontroli psychiatry.

                                                    Tak kompleksowe terapie uwaza sie za najbardziej efektywne -(gdzie pisalam ,ze
                                                    nalezy porzucić leki?)

                                                    -nie oznacza to, ze nie nalezy indywidualnie podejsc do osoby z zaburzeniem
                                                    ,wielu bedzie uwazalo, ze leki im szkodza ,inni ze pomagaja inni ze tylko
                                                    dzieki samej psychoterapii wyszli z choroby nawet schizofrenii,inni ze terapia
                                                    to glupoty .

                                                    Problem w tym ,ze nie ma programu -roznych mozliwosci pomocy-czesto jest przymus
                                                    leczenia ,tylko w jednej formie-tak nie musi byc .

                                                    Wczesna interwencja psychologiczna zmniejsza rozwoj silnych zaburzen,ale w
                                                    Polsce "zajmuja" sie w tedy czlowiekiem kiedy calkiem zeswiruje.


                                                    > Co do biologii to obraz mózgu osób chorych psychicznie różni sie
                                                    > znacznie od tych zdrowych. Schizofrenicy np. mają coś tam w istocie
                                                    > szarej zupełnie odmiennie niż reszta.

                                                    Nie to nie jest dowod na biologicznosc- robia badania ,ale tylko u czesci sa
                                                    takie zmiany ,bywa ze u zdrowych rowniez-nie wiedza czym sa zmiany spowodowane -
                                                    przypuszcza sie ze elektrowstrzasami ,srodkami psychotropowymi.

                                                    Tak wiec na tej podstawie (biologicznej)nie diagnozuje sie schizofrenii i
                                                    innych zaburzen psychicznych.

                                                    Jesli chodzi o obserwowane zjawiska w mozgu osoby zaburzonej ,nie mowia one czy
                                                    sa skutkiem czy przyczyna zaburzen.

                                                    >Ty pewnie nawet nie
                                                    > słyszałaś o neuropsychologii. Ty w ogóle mało słyszałaś.

                                                    A co ty tu za przeczkole robisz ?
                                                    Dziecko jestes?
                                                    Chcesz sie licytowac ,kto mądrzejszy ?
                                                    Kto ma ciocie na uniwersytecie?

                                                    "Każda piękna dziewczyna podważa obecną rzeczywistość" (Mskaiq)
                                                  • monte_we_mgle Re: rotfl 12.07.10, 13:20
                                                    tlenoterapia napisała:
                                                    >
                                                    > Pokaz w obowiazujacej lekarzy klasyfikacji chorob, w ktorym
                                                    miejscu pisze ,ze
                                                    > depresja jest endogenna.

                                                    A Ty udowodnij, że nie jest. Bla, bla, bla. Nie pisałem, że tak jest
                                                    napisane w klasyfikacji, pisałem, że wielu lekarzy i naukowców
                                                    zarazem uważa, że tak jest, a ja ich pogląd podzielam. Poza tym
                                                    interesowałem się tylko ciężką depresją i depresją psychotyczną, o
                                                    inne nie pytałem.

                                                    > W Polsce tak sie uwaza ,ze psychoterapia jest skuteczna w takim
                                                    samym stopniu
                                                    > jak farmakoterapia w nerwicach ,lekkich i srednich depresjach - o
                                                    czym pisze
                                                    > wszedzie w necie .

                                                    Lekkie i średnie depresje oraz nerwice to nie jest całe spektrum
                                                    chorób psychicznych. Mnie szczerze mówiąc interesują poważniejsze
                                                    przypadki.

                                                    > Psychoterapie stosuje sie we wszystkich zaburzeniach psychicznych-
                                                    trudno znales
                                                    > c
                                                    > szpital psychiatryczny,poradnie zdrowia ,w ktorym psychoterapii
                                                    nie byli by
                                                    > poddawani pacjenci z depresja czy psychotyczni (w Polsce niestety
                                                    czesto po
                                                    > mineciu psychozy ,a w innych panstwach od poczatku jej trwania,lub
                                                    bez
                                                    > psychotropów).Ale to dluzsza gadka.

                                                    Nie, nietrudno. Chyba każdy szpital w Polsce zatrudnia
                                                    psychoterapeutów. Inna sprawa, że nie wszyscy pacjenci mają ochotę z
                                                    takiej pomocy korzystać. Trudno ich zmuszać do czegoś, w czym nie
                                                    widzą sensu.

                                                    > Tak kompleksowe terapie uwaza sie za najbardziej efektywne -(gdzie
                                                    pisalam ,ze
                                                    > nalezy porzucić leki?)

                                                    Sorry, ale z tego co napisałaś w tym wątku wynikała krytyka
                                                    farmakoterapii i psychiatrii biologicznej.

                                                    > -nie oznacza to, ze nie nalezy indywidualnie podejsc do osoby z
                                                    zaburzeniem
                                                    > ,wielu bedzie uwazalo, ze leki im szkodza ,inni ze pomagaja
                                                    inni ze tylko
                                                    > dzieki samej psychoterapii wyszli z choroby nawet
                                                    schizofrenii,inni ze terapia
                                                    > to glupoty .

                                                    Ale przecież podchodzi się indywidualnie. Pacjenci zmieniają
                                                    lekarzy, którzy im nie odpowiadają i trafiają w końcu do
                                                    specjalistów, którzy spełniają ich oczekiwania.

                                                    > Problem w tym ,ze nie ma programu -roznych mozliwosci pomocy-
                                                    czesto jest przymu
                                                    > s
                                                    > leczenia ,tylko w jednej formie-tak nie musi byc .

                                                    Są różne możliwości, wystarczy poszukać. Nawet jeśli trafia się do
                                                    zapyziałego psychiatryka, to obecnie wychodzi się z niego na ogół po
                                                    10 tygodniach. Taka jest norma pobytowa ustalona przez NFZ. Potem
                                                    można zrobić ze swoim życiem, to co uważa sie za słuszne.

                                                    > Wczesna interwencja psychologiczna zmniejsza rozwoj silnych
                                                    zaburzen,ale w
                                                    > Polsce "zajmuja" sie w tedy czlowiekiem kiedy calkiem zeswiruje.

                                                    Trudno, żeby każdego obywatela obowiązkowo kierowano np. raz na pół
                                                    roku do psychologa. Jeśli człowiek czuje, że coś jest z nim nie tak,
                                                    to chyba sam powinien poszukać pomocy. Jak już całkiem zeświruje to
                                                    trafia do szpitala, przeważnie dzięki interwencji rodziny i tam się
                                                    nim zajmują.


                                                    > Nie to nie jest dowod na biologicznosc- robia badania ,ale tylko u
                                                    czesci sa
                                                    > takie zmiany ,bywa ze u zdrowych rowniez-nie wiedza czym sa zmiany
                                                    spowodowane
                                                    > -
                                                    > przypuszcza sie ze elektrowstrzasami ,srodkami psychotropowymi.
                                                    >
                                                    > Tak wiec na tej podstawie (biologicznej)nie diagnozuje sie
                                                    schizofrenii i
                                                    > innych zaburzen psychicznych.
                                                    >
                                                    > Jesli chodzi o obserwowane zjawiska w mozgu osoby zaburzonej ,nie
                                                    mowia one cz
                                                    > y
                                                    > sa skutkiem czy przyczyna zaburzen.

                                                    A jednak takie badania się przeprowadza, obserwuje prawidłowości i
                                                    czasem uogólnia wyniki. Gdyby istniała pewność, że zmiany w obrazie
                                                    mózgu są bez znaczenia, nikt by tym sobie głowy nie zawracał.

                                                    > A co ty tu za przeczkole robisz ?
                                                    > Dziecko jestes?
                                                    > Chcesz sie licytowac ,kto mądrzejszy ?
                                                    > Kto ma ciocie na uniwersytecie?

                                                    Ty linkujesz wypowiedzi ze zlidu i podajesz literaturę, w tym
                                                    autobiograficzną, ja pytam fachowców, bo mam taką możliwość. Tak
                                                    samo dobre źródło informacji jak Twoje albo lepsze. Zakładam, że
                                                    ludzie, którzy się problemem zajmują zawodowo dysponują większą i
                                                    pełniejszą wiedzą na temat.
                                                  • lafiorka-z Re: rotfl 12.07.10, 18:07
                                                    A ja ostatnio zaczęłam myśleć trochę inaczej. Wydaje mi się, że przyczyny mojej
                                                    depresji są dwie: jedna wynika z mojego charakteru, który pewnie jest
                                                    uwarunkowany genetycznie, a mianowicie z tego, że nic mi tak dobrze nie wychodzi
                                                    jak zamartwianie się, a druga
                                                    z zewnętrznego powodu zamartwiania, który nie wydaje się dramatyczny, ale
                                                    pochłania masę mojej energii i nie potrafię się z nim rozprawić.
                                                    Od dwóch tygodni nie biorę antydepresantu i mój stan ani się nie pogorszył ani
                                                    nie polepszył. Najpierw lek postawił mnie na nogi, bo przestałam widzieć
                                                    wszystko w czarnych kolorach, zaczęłam mieć siłę na naukę angielskiego, na
                                                    cieszenie się z wyjazdów, nawet zapisałam się na kurs plastyczny. To moja
                                                    terapia. Ale najtrudniejszych problemów nie rozwiązałam, a są nimi moje
                                                    idiotyczne nawyki, które doprowadzają mnie do rozpaczy. Żaden terapeuta mi nie
                                                    pomoże, jeśli sama sobie nie pomogę.

                                                  • monte_we_mgle Re: rotfl 13.07.10, 00:48
                                                    lafiorka-z napisała:

                                                    > Ale najtrudniejszych problemów nie rozwiązałam, a są nimi moje
                                                    > idiotyczne nawyki, które doprowadzają mnie do rozpaczy. Żaden
                                                    terapeuta mi nie
                                                    > pomoże, jeśli sama sobie nie pomogę.

                                                    A jakie masz głupie nawyki? Bo ja np. jestem patologicznym
                                                    bałaganiarzem, meliniarzem i strasznie się grzebię przed wyjściem z
                                                    chałupy. Jakieś dwie godziny mi to zajmuje albo i więcej,
                                                    szczególnie gdy mam gdzieś być na określoną godzinę, to cuduję i
                                                    zawsze się spóźniam.
                                                  • lafiorka-z Re: rotfl 13.07.10, 19:23
                                                    Ja rzucam od wieków palenie, strasznie się z tym męczę, bo mi ciągle nie
                                                    wychodzi i w końcu wykoncypowałam, że nie mogę rzucić, bo mam depresję. A teraz
                                                    mi się odmieniło i podejrzewam, że mam depresję, bo nie mogę rzucić.
                                                    To jest ta moja tajemnica, którą nazywam "nawykiem", chociaż jest regularnym
                                                    nałogiem.
                                                    Moja lekarka uważała, że powinnam dać sobie na jakiś czas spokój z tym
                                                    rzucaniem, bo mi się jeszcze pogorszy, a ja bardzo chętnie na to przystałam. I
                                                    depresja przeszła.
                                                    Obawiam się jednak, że jak czegoś z tym nie zrobię, to znów może mi się pogorszyć.
                                                    Ale to zdaje się temat na inne forum.
                                                  • monte_we_mgle Re: rotfl 13.07.10, 20:02
                                                    lafiorka-z napisała:

                                                    > Ja rzucam od wieków palenie, strasznie się z tym męczę, bo mi
                                                    ciągle nie
                                                    > wychodzi i w końcu wykoncypowałam, że nie mogę rzucić, bo mam
                                                    depresję. A teraz
                                                    > mi się odmieniło i podejrzewam, że mam depresję, bo nie mogę
                                                    rzucić.

                                                    Eee, tam. Nie możesz rzucić, bo lubisz palić. Ja też tak mam. Odkąd
                                                    sam się przed sobą przyznałem, że za bardzo lubię fajki, żeby się
                                                    bez nich męczyć, dałem sobie spokój z rzucaniem i w ogóle się tym
                                                    nie przejmuję.

                                                    > To jest ta moja tajemnica, którą nazywam "nawykiem", chociaż jest
                                                    regularnym
                                                    > nałogiem.
                                                    > Moja lekarka uważała, że powinnam dać sobie na jakiś czas spokój z
                                                    tym
                                                    > rzucaniem, bo mi się jeszcze pogorszy, a ja bardzo chętnie na to
                                                    przystałam. I
                                                    > depresja przeszła.
                                                    > Obawiam się jednak, że jak czegoś z tym nie zrobię, to znów może
                                                    mi się pogorsz
                                                    > yć.
                                                    > Ale to zdaje się temat na inne forum.

                                                    Musisz polubić swój nałóg. Wtedy nie będzie problemu :-)))
                                                  • lucyna_n Re: rotfl 13.07.10, 21:02
                                                    pierdoły opowiadacie
                                                  • tlenoterapia Re: rotfl 13.07.10, 01:41
                                                    monte_we_mgle napisał:

                                                    > A Ty udowodnij, że nie jest. Bla, bla, bla.

                                                    Bla ,bla ,bla?
                                                    Nie sposob udowodnic co jest przyczyna zaburzen, dla tego pisze ,ze
                                                    poslugiwanie sie tymi terminami jest nie właściwe i wprowadzajace ludzi w błąd.

                                                    >Nie pisałem, że tak jest
                                                    > napisane w klasyfikacji, pisałem, że wielu lekarzy i naukowców
                                                    > zarazem uważa, że tak jest, a ja ich pogląd podzielam.


                                                    Po raz kolejny tobie odpisuje, ze poglady ,przeslanki to nie dowody.

                                                    Lekarze i naukowcy piszacy o takiej mozliwosci nie przedstawili jak dotąd
                                                    dowodow ,ze depresja jest endogenna,dla tego takowa nie istnieje w klasyfikacji
                                                    chorob.

                                                    Jak chcesz sobie wierzyc bez dowodow w endogennosc to sobie wierz,jak ci nie
                                                    przeszkadza ze przyczyn zaburzen moze byc masa i to jednoczesnie.

                                                    >Poza tym
                                                    > interesowałem się tylko ciężką depresją i depresją psychotyczną, o
                                                    > inne nie pytałem.

                                                    Ale sie wykrecasz -Ty piszesz ze tylko nerwice moga byc skutecznie leczone
                                                    psychoterapia.A leczenie innych zaburzen to idiotyzm.

                                                    > Sorry, ale z tego co napisałaś w tym wątku wynikała krytyka
                                                    > farmakoterapii i psychiatrii biologicznej.

                                                    Tak krytyka jako jedynej czesto przymusowo stosowanej terapii.

                                                    >Chyba każdy szpital w Polsce zatrudnia psychoterapeutów.

                                                    Bo nie sa potrzebni w leczeniu pacjentów psychotycznych i z ciezkimi depresjami??

                                                    >Inna sprawa, że nie wszyscy pacjenci mają ochotę z
                                                    > takiej pomocy korzystać. Trudno ich zmuszać do czegoś, w czym nie
                                                    > widzą sensu.
                                                  • monte_we_mgle Re: rotfl 13.07.10, 08:52
                                                    tlenoterapia napisała:

                                                    > Nie sposob udowodnic co jest przyczyna zaburzen, dla tego
                                                    pisze ,ze
                                                    > poslugiwanie sie tymi terminami jest nie właściwe i wprowadzajace
                                                    ludzi w błąd.

                                                    A może ja lubię być wprowadzany w błąd? Moje prawo.

                                                    > Po raz kolejny tobie odpisuje, ze poglady ,przeslanki to nie
                                                    dowody.
                                                    >
                                                    > Lekarze i naukowcy piszacy o takiej mozliwosci nie przedstawili
                                                    jak dotąd
                                                    > dowodow ,ze depresja jest endogenna,dla tego takowa nie istnieje
                                                    w klasyfikacj
                                                    > i
                                                    > chorob.

                                                    Najlepiej zabroń im pisać. Na pewno dysponujesz takimi
                                                    możliwościami.

                                                    > Jak chcesz sobie wierzyc bez dowodow w endogennosc to sobie
                                                    wierz,jak ci nie
                                                    > przeszkadza ze przyczyn zaburzen moze byc masa i to jednoczesnie.

                                                    Nie, zupełnie mi to nie przeszkadza. Interesuję się głównie sobą i
                                                    innych przyczyn swoich zaburzeń jakoś nie potrafię znaleźć. Poza
                                                    oczywiście tą nieszczęśliwą miłością do trzyletniej Joasi.


                                                    > Ale sie wykrecasz -Ty piszesz ze tylko nerwice moga byc skutecznie
                                                    leczone
                                                    > psychoterapia.A leczenie innych zaburzen to idiotyzm.

                                                    Zapytałem i uzyskałem odpowiedź, że tylko w przypadku nerwic
                                                    psychoterapia jako jedyna stosowana metoda leczenia daje
                                                    zadowalające rezultaty. A lekkimi i średnimi depresjami rzeczywiście
                                                    nigdy się nie interesowałem. To nie mój przypadek. Wszystkie
                                                    diagnozy, które zaliczyłem były poważniejsze.

                                                    > Tak krytyka jako jedynej czesto przymusowo stosowanej terapii.

                                                    Aha.

                                                    > >Chyba każdy szpital w Polsce zatrudnia psychoterapeutów.
                                                    >
                                                    > Bo nie sa potrzebni w leczeniu pacjentów psychotycznych i z
                                                    ciezkimi depresjami??

                                                    A gdzie ja pisałem, że nie są potrzebni? Jednym są, innym nie.
                                                  • monte_we_mgle Re: rotfl 13.07.10, 09:27
                                                    Sorki za drugi post, ale mi ucina resztę.

                                                    > Ale za to mozna zmuszac do terapii biologicznej, mimo ze pacjent
                                                    nie widzi w
                                                    niej sensu i to jest ok?

                                                    A kto zmusza? Jedynie do czego można zmusić - wyrokiem sądowym - to
                                                    do pobytu w psychiatryku osoby z ostrą psychozą i po próbach
                                                    samobójczych. Gdy są agresywni dostają jakieś zamulatory w
                                                    zastrzykach, ale już do łykania tabletek nikt nie zmusza. Na
                                                    oddziale ogólnym, na który na początku trafiłem, był facet, który
                                                    odmawiał przyjmowania leków. Siłą mu ich nie podawali.

                                                    > To ze psychiatra odpowiada pacjentowi z usposobienia nie ma nic
                                                    wspolnego z
                                                    mozliwoscia wyboru leczenia .

                                                    Miałem na myśli to, że odpowiada z efektów leczenia, jakie
                                                    zastosował. Usposobienie jest ważne, przynajmniej dla mnie, ale bez
                                                    przesady. Lekarka, do której wcześniej chodziłem też była fajna, ale
                                                    efektów nie było.

                                                    > Panuje biologiczne leczenie i nie zróżnicowane , malo dostepne
                                                    psychoterapie +
                                                    kilka osrodkow na cala Polske gdzie się inne mozliwosci leczenia
                                                    stosuje .
                                                    Zwykle ludzie mieszkaja w malych miastach, nawet psychiatry nie maja
                                                    szans zmienic.

                                                    Ludzie z małych miast bardzo często leczą się w większych ośrodkach.
                                                    Do kliniki, w której ja byłem przyjeżdżali z całego regionu,
                                                    Podkarpacia i jeszcze dalszych miejsc. Większość wybierała potem
                                                    leczenie u specjalistów w Lublinie. To nie średniowiecze, nikt nie
                                                    jest przywiązany do ziemi i skazany na jedynego psychiatrę w
                                                    miasteczku.

                                                    > Te rozne mozliwosci to po pobycie w psychiatryku kopniak w tylek i
                                                    rob z
                                                    zyciem co chcesz - to nazywasz pomoca?

                                                    A skąd taka opinia? Przy lubelskim szpitalu działa klub dla byłych
                                                    pacjentów, jest w Lublinie stowarzyszenie byłych pacjentów i
                                                    lekarzy, które prowadzi rozmaite zajęcia, są psychologowie,
                                                    psychoterapeuci, a nawet hostel dla osób w ostrych stanach, które
                                                    wolą to, niż szpital. Jest fundacja, która zajmuje sie zdobywaniem
                                                    ofert pracy. Każdy pacjent przy wypisie dostaje szczegółową
                                                    informację o tym. Lekarze w przychodniach też informują.

                                                    > w niektorych panstwach sa programy dzieki ,ktorym latwiej o
                                                    zdrowie psychiczne .

                                                    Niektóre państwa sa bogatsze i lepiej rozwinięte niż Polska. Trudno
                                                    coś na to poradzić. No i mentalność ludzi też jest tam inna. U nas
                                                    funkcjonuje trochę programów profilaktycznych, nie dotyczących
                                                    akurat ochrony zdrowia psychicznego z takim efektem, że na rozsyłane
                                                    pocztą zaproszenia na bezpłatne badania odpowiada i korzysta z nich
                                                    jakieś 10%.

                                                    > Nie nie zajmuja sie wlasciwie ,jesli ograniczja sie do podania
                                                    psychotropa,a
                                                    jak nie dziala to do elektrowstrzasow i wywalenia do domu .

                                                    A skąd wiesz, że do tego sie ograniczją? Poza tym piszesz o ECT
                                                    jakby to była powszechnie stosowana metoda. Wcale tak nie jest, w
                                                    dodatku pacjent musi wyrazić na to pisemną zgodę i wcześniej
                                                    zapoznać sie ze skutkami ubocznymi, które mogą wystąpić. Niektórzy
                                                    się zgadzają i bardzo sobie chwalą właśnie elektrowstrząsy. Pisała o
                                                    tym kiedyś jedna dziewczyna na schizie.

                                                    > We wszystkich dziedzinach nauk bywa tak ,jak w badaniach nad
                                                    zmianami w
                                                    mozgach schizofrenikow , ze konczą sie tylko na checi udowodnienia
                                                    endogennosci, a nie na dowodach.

                                                    Bywa też inaczej. Pożyjemy, zobaczymy.

                                                    > Ty linkujesz wypowiedzi ze zlidu i podajesz literaturę, w tym
                                                    > autobiograficzną,
                                                    > Gdzie? ,nic podobnego.

                                                    A to przepraszam. Zdawało mi się, że to Ty, ale faktycznie była
                                                    jeszcze jedna propagatorka psychoterapii.

                                                    >Ludzie, ktorzy pisza podreczniki do psychiatrii z psychopatologii
                                                    nerwic i
                                                    inne-jak najbardziej zajmuja sie zawodowo problemem i zadnej
                                                    endogenni jako
                                                    powodu zaburzen nie wymienia z arbitralna pewnoscia tylko jako jedna
                                                    z wielu
                                                    hipotez.

                                                    Dlaczego miałbym odrzucić tę hipotezę, która najbardziej pasuje do
                                                    mojego przypadku, a wybrać inną, która nie pasuje? Jest lepsza w
                                                    jakiś sposób, czy również jest tylko hipotezą?
                                                    Pelno jest o roznorodnych psychoterapiach w podrecznikach jako o
                                                    nieodzownym
                                                    ,uzupelniajacym elemencie leczenia i jest stosowana u psychotykow
                                                    nie tylko po
                                                    to zeby dac zarobic psychoterapeucie .

                                                    Jako uzupełniejącym. Jest też pełno podręczników, w których nie ma
                                                    nic o tym, że nieodzownym. Jeśli uzyskuje się zadowalające efekty
                                                    stosując wyłącznie farmakoterapię, pacjent nie ma zaburzeń
                                                    osobowości i radzi sobie w życiu to szkoda czasu na psychoterapię.
                                                    Poza tym nie wszystkim to odpowiada. Ja bym się nie poddał
                                                    psychoterapii, a ECT tak gdybym nie reagował tak świetnie na leki,
                                                    jak reaguję.
                                                  • tlenoterapia Re: rotfl 13.07.10, 13:17
                                                    monte_we_mgle napisał:

                                                    > A może ja lubię być wprowadzany w błąd? Moje prawo.
                                                    > Najlepiej zabroń im pisać. Na pewno dysponujesz takimi
                                                    > możliwościami.
                                                    > Nie, zupełnie mi to nie przeszkadza. Interesuję się głównie sobą i
                                                    > innych przyczyn swoich zaburzeń jakoś nie potrafię znaleźć.

                                                    Próbujesz byc arogancki albo lubisz z siebie glupa robic.

                                                    > A lekkimi i średnimi depresjami rzeczywiście
                                                    > nigdy się nie interesowałem. To nie mój przypadek. Wszystkie
                                                    > diagnozy, które zaliczyłem były poważniejsze.

                                                    Nie krec ,ze nie mowiles o tym ze terapia jest glupia bo i tak tylko leki
                                                    pomagaja.

                                                    Nie ma w psychiatrii zadnej biologicznej metody dzieki ,ktorej mozna by bylo z
                                                    cala pewnoscia postawic diagnoze -to jedyna galaz medycyny gdzie pacjenci moga
                                                    sie dorobic po kilka diagnoz -zenada nie wiedza co lecza ani jak.

                                                    > Dlaczego miałbym odrzucić tę hipotezę, która najbardziej pasuje do
                                                    > mojego przypadku, a wybrać inną, która nie pasuje? Jest lepsza w
                                                    > jakiś sposób, czy również jest tylko hipotezą?

                                                    Rowniez jest hipotezą.

                                                    Rozdrabniasz temat stosowania psychoterapii w leczeniu zaburzen i braku dowodow
                                                    endogenni na 100 innych tematow -nie bede pisac z toba do konca zycia .
                                                    Wystarczy mi ,ze uznajesz ze twoje sądy nie sa obiektywne tylko subiektywne i
                                                    nic nie maja wspolnego obecnie panujaca wiedza.
                                                  • monte_we_mgle Re: rotfl 13.07.10, 15:34
                                                    tlenoterapia napisała:

                                                    > Nie krec ,ze nie mowiles o tym ze terapia jest glupia bo i tak
                                                    tylko leki
                                                    > pomagaja.

                                                    Mówiłem, że w psychiatryku poszedłem na terapię i była wyjątkowo
                                                    głupia. Mówiłem też, że z mojego punktu widzenia każda terapia jest
                                                    głupia, bo miałem szczęśliwe dzieciństwo, udane życie i mimo
                                                    choroby, która mi sie przytrafiła nieźle sobie radzę. Nie mam też
                                                    żadnych problemów, ani zaburzeń osobowości oraz nie jestem
                                                    eksbicjonistą, a ględzenie terapeuty zwyczajnie mnie nudzi. Do tego
                                                    leki mi pomagają. Nigdzie nie napisałem, że jestem przeciwny, by ci
                                                    co czują, ze terapia im pomożę i wierzą w jej skuteczność, chodzili
                                                    sobie na nią.

                                                    > to jedyna galaz medycyny gdzie pacjenci moga
                                                    > sie dorobic po kilka diagnoz -zenada nie wiedza co lecza ani jak.

                                                    Jedyna? No to bardzo mało wiesz o nietrafionych diagnozach
                                                    medycznych z różnych gałęzi. Zanim napiszesz, że jestem arogancki
                                                    pozaglądaj na fora zdrowotne.

                                                    > > Dlaczego miałbym odrzucić tę hipotezę, która najbardziej pasuje
                                                    do
                                                    > > mojego przypadku, a wybrać inną, która nie pasuje? Jest lepsza w
                                                    > > jakiś sposób, czy również jest tylko hipotezą?
                                                    >
                                                    > Rowniez jest hipotezą.

                                                    No to jesteśmy w domu.

                                                    > Rozdrabniasz temat stosowania psychoterapii w leczeniu zaburzen i
                                                    braku dowodow
                                                    > endogenni na 100 innych tematow -nie bede pisac z toba do konca
                                                    zycia .

                                                    Szczególnie gdy brak Ci argumentów. Przykro mi, ale z Twoich wywodów
                                                    wynika jedynie książkowa wiedza o psychiatrii i psychiatryku. Założę
                                                    się, że nigdy pobytu w szpitalu nie zaliczyłaś i raczej nie byłaś
                                                    diagnozowana przez psychiatrę. Ale oczywiście wiesz lepiej jak tam
                                                    jest, bo tak. Pewnie widziałaś też "Lot nad kukułczym gniazdem".

                                                    > Wystarczy mi ,ze uznajesz ze twoje sądy nie sa obiektywne tylko
                                                    subiektywne i
                                                    > nic nie maja wspolnego obecnie panujaca wiedza.

                                                    Wystarczy mi, że uznajesz, że hipoteza o innym niż biologiczne
                                                    pochodzeniu chorób psychicznych jest tylko hipotezą i nie czyni z
                                                    psychoterapii metody równorzędnej do leczenia farmakologicznego.
                                                    Gdybyś jednak chciała gorączkowo zaprzeczyć, to informuję Cię, że ja
                                                    psychozę przeszedłem i ostatnią rzeczą do jakiej miałbym wówczas
                                                    cierpliwość byłoby słuchanie gderania jakiegoś terapeuty, a wielu
                                                    ludzi jest w takim stanie, że w ogóle nie rozróżniają urojeń i
                                                    omamów od rzeczywistości i terap[eutę braliby po prostu za kolejnego
                                                    ufoludka, który chce ich zabić reagując panicznym lękiem lub
                                                    agresją. Takich ludzi też widziałem.
                                                  • tlenoterapia Re: rotfl 14.07.10, 01:53
                                                    monte_we_mgle napisał:

                                                    >Wystarczy mi, że uznajesz, że hipoteza o innym niż biologiczne
                                                    >pochodzeniu chorób psychicznych jest tylko hipotezą i nie czyni z
                                                    >psychoterapii metody równorzędnej do leczenia farmakologicznego.

                                                    Oficjalnie obie dziedziny - psychologia i psychiatria sa naukami empirycznymi
                                                    wiec w tym sensie rownorzedne.

                                                    Nie rozumiem jak mozna uznac ,ze jakas hipoteza ma byc jedynie sluszna jesli
                                                    jest tylko hipotezą.
                                                    Z zalozenia hipoteza jest hipoteza, a nie dajacym sie zweryfikowac dowodem.To
                                                    cos nie scislego ,niewyczerpujacego,sprzecznego.

                                                    Chcesz wiedziec ktora lepsza hipoteza , a mnie nie o to chodzi .
                                                    Chyba ,ze cie fiksuja tabelki statystyczne.

                                                    Pigułka leczy tylko nieliczną część pacjentów ,reszta jest niezadowolona z
                                                    leczenia farmakologicznego ,a dla tego ,ze wystepuja powiazania
                                                    neurotransmiterow ,endokrynologiczne,emocjonalne ,spoleczne ,genetyczne i inne i
                                                    nie sposob oddzielic biologii od sfery psychicznej czlowieka.

                                                    Psychoterapia & lekarstwa moga zwiekszyc skutecznosc leczenia.

                                                    Nie oddzielała bym biologii od psychiki.

                                                    Efekty dzialania leku na objawy widac szybko -krzyczal ,bil - lezy jak mumia. W
                                                    psychoterapiach trudno o szybki efekt(po za behawioralną) ,nie znaczy to ,ze
                                                    nie sa skuteczniejsze na dluzsza mete. Ale to od przypadku zalezy.

                                                    > Jedyna? No to bardzo mało wiesz o nietrafionych diagnozach
                                                    > medycznych z różnych gałęzi.

                                                    Czy ty umyslnie nie rozumiesz ,ze tylko w psychiatrii nie ma instrumentow
                                                    diagnostycznych, a diagnozy pwstaja z widzimisie psychiatry.

                                                    Kilku psychiatrow tej samej osobie potrafi postawic kilka roznych diagnoz (jest
                                                    to nagminne)i podawac leki na rozne choroby bez zadnych konsekwencji prawnych.

                                                    To tak jak by kardiolodzy stwierdzili -mial pan zawal ,a drugi -nie to tylko
                                                    migotanie komor bylo,a inny -ale gdzie tam ma pan wade serca od dziecka ,a
                                                    kolejny -nie pan udaje tylko chorego.

                                                    >> Szczególnie gdy brak Ci argumentów.
                                                    > z Twoich wywodów
                                                    > wynika jedynie książkowa wiedza o psychiatrii i psychiatryku. Założę
                                                    > się, że nigdy pobytu w szpitalu nie zaliczyłaś i raczej nie byłaś
                                                    > diagnozowana przez psychiatrę. Ale oczywiście wiesz lepiej jak tam
                                                    > jest, bo tak. Pewnie widziałaś też "Lot nad kukułczym gniazdem".

                                                    I to ma byc Twój argoment na co?
                                                    A jak Ci powiem ,ze mi lot nad kukułczym gniazdem zrobili w psychiatryku to co ?
                                                    bedzie to argument do czegos?



















                                                  • monte_we_mgle Re: rotfl 14.07.10, 07:31
                                                    tlenoterapia napisała:

                                                    > Oficjalnie obie dziedziny - psychologia i psychiatria sa naukami
                                                    empirycznymi
                                                    > wiec w tym sensie rownorzedne.

                                                    W tym sensie tak. W praktyce jednek psychiatria ma mocniejszą
                                                    pozycję i zawsze będzie miała.

                                                    > Nie rozumiem jak mozna uznac ,ze jakas hipoteza ma byc jedynie
                                                    sluszna jesli
                                                    > jest tylko hipotezą.
                                                    > Z zalozenia hipoteza jest hipoteza, a nie dajacym sie
                                                    zweryfikowac dowodem.To
                                                    > cos nie scislego ,niewyczerpujacego,sprzecznego.

                                                    Jeśli akurat jedna z wielu najlepiej pasuje do konkretnego
                                                    przypadku, to nie widzę problemu.

                                                    > Chcesz wiedziec ktora lepsza hipoteza , a mnie nie o to chodzi .
                                                    > Chyba ,ze cie fiksuja tabelki statystyczne.

                                                    Szczerze mówiąc to najbardziej mnie fiksują moje własne
                                                    doświadczenia. Nie obchodzi mnie, która hipoteza jest lepsza albo
                                                    gorsza, tylko czy będę skutecznie leczony.

                                                    > Pigułka leczy tylko nieliczną część pacjentów ,reszta jest
                                                    niezadowolona z
                                                    > leczenia farmakologicznego ,a dla tego ,ze wystepuja powiazania
                                                    >
                                                    neurotransmiterow ,endokrynologiczne,emocjonalne ,spoleczne ,genetycz
                                                    ne i inne
                                                    > i
                                                    > nie sposob oddzielic biologii od sfery psychicznej czlowieka.
                                                    >
                                                    > Psychoterapia & lekarstwa moga zwiekszyc skutecznosc leczenia.

                                                    Już pisałem, nie żyjemy w średniowieczu. Każdy niezadowolony pacjent
                                                    ma prawo szukać takiej pomocy, jak mu najbardziej odpowiada. Jak się
                                                    postara, to znajdzie.


                                                    > Efekty dzialania leku na objawy widac szybko -krzyczal ,bil - lezy
                                                    jak mumia. W
                                                    > psychoterapiach trudno o szybki efekt(po za behawioralną) ,nie
                                                    znaczy to ,ze
                                                    > nie sa skuteczniejsze na dluzsza mete. Ale to od przypadku zalezy.

                                                    Masz rację - wszystko zależy od przypadku, ale wierz mi, pacjent w
                                                    psychozie oczekuje jak najszybszego ustąpienia objawów, jeśli zdaje
                                                    sobie sprawę co się z nim dzieje, jeśli jest w takim stanie, że "nie
                                                    kontaktuje" to trzeba coś z nim zrobić, bo inaczej wytłucze kilka
                                                    osób albo sam siebie wykończy.

                                                    > Czy ty umyslnie nie rozumiesz ,ze tylko w psychiatrii nie ma
                                                    instrumentow
                                                    > diagnostycznych, a diagnozy pwstaja z widzimisie psychiatry.
                                                    > Kilku psychiatrow tej samej osobie potrafi postawic kilka roznych
                                                    diagnoz (jes
                                                    > t
                                                    > to nagminne)i podawac leki na rozne choroby bez zadnych
                                                    konsekwencji prawnych.
                                                    > To tak jak by kardiolodzy stwierdzili -mial pan zawal ,a drugi -
                                                    nie to tylko
                                                    > migotanie komor bylo,a inny -ale gdzie tam ma pan wade serca od
                                                    dziecka ,a
                                                    > kolejny -nie pan udaje tylko chorego.

                                                    Czy Tobie się wydaje, że skoro inne gałęzie medycyny dysponują
                                                    narzędziami diagnostycznymi, to są one powszechnie stosowane? Wcale
                                                    nie. Akurat kardiolodzodzy twierdzili bardzo podobnie w przypadku
                                                    mojej znajomej - jeden podawał statyny, drugi powiedział, ze nerwica
                                                    serca, trzeci uznał, że stan przedzawałowy i skierował ją dzieki tej
                                                    swojej diagnozie na koronorografię. Okazało się że z sercem wszystko
                                                    ok, a kilkumiesieczne łykanie prochów tylko jej zaszkodziło.
                                                    Przyczyną problemów było całkiem co innego.


                                                    > I to ma byc Twój argoment na co?

                                                    Na to, że bardzo dużo piszesz o niewłaściwej opiece nad chorymi w
                                                    psychiatryku, ale gdy moje spostrzeżenia nie potwierdzają to
                                                    uciekasz od odpowiedzi. Nie wiem dlaczego. Może wolisz założyć, że i
                                                    tak masz rację, bo psychiatryk z definicji musi być koszmarem.

                                                    > A jak Ci powiem ,ze mi lot nad kukułczym gniazdem zrobili w
                                                    psychiatryku to co
                                                    > ?
                                                    > bedzie to argument do czegos?

                                                    Może być dla prawnika. Jeśli w Twoim przypadku złamano zasady, to
                                                    możesz pozwać szpital.
                                                  • tlenoterapia Re: rotfl 14.07.10, 14:49
                                                    > W tym sensie tak. W praktyce jednek psychiatria ma mocniejszą
                                                    > pozycję i zawsze będzie miała.

                                                    A co sie zafiksowales w rywalizacji wszystkiego ze wszystkim?

                                                    Wymysliles sobie ,ze psychiatria jest tylko biologiczna,a sa rozne nurty w
                                                    psychiatrii .
                                                    Jak chcesz ocenic czy biologiczna psychiatria jest silniejsza w Polsce od
                                                    psychiatrii humanistycznej?

                                                    Terapie lekami traktuje sie jako zapobiegnie drastycznym wydarzeniom i jest
                                                    przygotowywaniem do psychoterapii.
                                                    Coraz wiecej mlodych psychiatrow ma certyfikaty z psychoterapii wiec to
                                                    rozwojowa tendencja.

                                                    Skutecznosc leczenia stanow psychotycznych jest wyzsza w skojarzonym leczeniu
                                                    niz tylko w jednym ,kto tego nie wie ten zacofaniec jest i tyle.

                                                    > Jeśli akurat jedna z wielu najlepiej pasuje do konkretnego
                                                    > przypadku, to nie widzę problemu.

                                                    A mnie pasuje diagnoza "syndrom glupiego psychiatry"

                                                    > Szczerze mówiąc to najbardziej mnie fiksują moje własne
                                                    > doświadczenia.Nie obchodzi mnie, która hipoteza jest lepsza albo
                                                    > gorsza, tylko czy będę skutecznie leczony.

                                                    Wlasnie hipoteza a nie fakt ,ze masz endogenna depresje.
                                                    Od tego jaka hipoteze przyjmnie lekarz od przeslanek za pomoca ktorych cie
                                                    zdiagnozuje zalezy leczenie.
                                                    To ze ci pasuje nie ma znaczenia obiektywnego.Problem jest bo takich
                                                    zadowolonych z leczenia jest mniejszosc.

                                                    > Już pisałem, nie żyjemy w średniowieczu. Każdy niezadowolony pacjent
                                                    > ma prawo szukać takiej pomocy, jak mu najbardziej odpowiada. Jak się
                                                    > postara, to znajdzie.

                                                    Jesli chodzi o psychiatriie to w porownaniu z inymi dzialami medycyny
                                                    praktycznie sie nie rozwija -sredniowiecze.Co nowego wymyslono ?
                                                    Elektrowstrzasy zamiast lobotomi.

                                                    > Masz rację - wszystko zależy od przypadku, ale wierz mi, pacjent w
                                                    > psychozie oczekuje jak najszybszego ustąpienia objawów, jeśli zdaje
                                                    > sobie sprawę co się z nim dzieje, jeśli jest w takim stanie, że "nie
                                                    > kontaktuje" to trzeba coś z nim zrobić, bo inaczej wytłucze kilka
                                                    > osób albo sam siebie wykończy.

                                                    Tak jak pisalam silne objawy niwelowac moga leki ,farmakoterapia jest wstepem
                                                    do leczenia psychoterapia.
                                                    -

                                                    > Czy Tobie się wydaje, że skoro inne gałęzie medycyny dysponują
                                                    > narzędziami diagnostycznymi, to są one powszechnie stosowane? Wcale
                                                    > nie.
                                                    I to piszesz na obrone braku diagnostyki w psychiatrii i ze w zwiazkuz tym nie
                                                    wiedza co lecza?

                                                    > Na to, że bardzo dużo piszesz o niewłaściwej opiece nad chorymi w
                                                    > psychiatryku, ale gdy moje spostrzeżenia nie potwierdzają to
                                                    > uciekasz od odpowiedzi.

                                                    Nie uciekam ,próbuje na problem spojrzeć z szerszej perspektywy bardziej
                                                    obiektywnie -nie tylko twojego nosa czy nosa kolezanki ,ktora sie w
                                                    psychiatrze zakochala ,czy tego co uwaza pani Zosia .Bo to zadne argumenty
                                                    obiektywne nie sa.

                                                    Każda piękna dziewczyna podważa obecną rzeczywistość" (Mskaiq)
                                                  • monte_we_mgle Re: rotfl 14.07.10, 21:43
                                                    tlenoterapia napisała:

                                                    > A co sie zafiksowales w rywalizacji wszystkiego ze wszystkim?

                                                    Nie no, nie przesadzaj. Stwierdzam fakt po prostu. Choroby
                                                    psychiczne diagnozują psychiatrzy, oni opisują i podpisują wnioski o
                                                    renty i nie sądzę, żeby się to kiedykolwiek zmieniło.

                                                    > Wymysliles sobie ,ze psychiatria jest tylko biologiczna,a sa
                                                    rozne nurty w
                                                    > psychiatrii .
                                                    > Jak chcesz ocenic czy biologiczna psychiatria jest silniejsza w
                                                    Polsce od
                                                    > psychiatrii humanistycznej?

                                                    Niczego takiego sobie nie wymyśliłem, a oceniaćniczego nie chcę.
                                                    Gdzieś Ty to wyczytała?

                                                    > Terapie lekami traktuje sie jako zapobiegnie drastycznym
                                                    wydarzeniom i jest
                                                    > przygotowywaniem do psychoterapii.
                                                    > Coraz wiecej mlodych psychiatrow ma certyfikaty z psychoterapii
                                                    wiec to
                                                    > rozwojowa tendencja.

                                                    No pięknie. Nie wiem gdzie się traktuje farmakoterapię jako wstęp do
                                                    psychoterapii. Wydaje mi się, że nigdzie poza eksperymentalnymi
                                                    ośrodkami. Dysponujesz może jakimiś statystykami na poparcie tej
                                                    tezy?

                                                    > Skutecznosc leczenia stanow psychotycznych jest wyzsza w
                                                    skojarzonym leczeniu
                                                    > niz tylko w jednym ,kto tego nie wie ten zacofaniec jest i tyle.

                                                    W stanach psychotycznych psychoterapii się powszechnie nie stosuje,
                                                    dopiero po ich ustąpieniu, trudno więc mówić o skuteczności
                                                    skojarzonego leczenia tych akurat stanów. Chorób, którym towarzyszą
                                                    stany psychotyczne może tak, ale to juz inna bajka.

                                                    > A mnie pasuje diagnoza "syndrom glupiego psychiatry"

                                                    To sobie ją stosuj ku chwale ojczyzny i poprawie samopoczucia.


                                                    > Wlasnie hipoteza a nie fakt ,ze masz endogenna depresje.
                                                    > Od tego jaka hipoteze przyjmnie lekarz od przeslanek za pomoca
                                                    ktorych cie
                                                    > zdiagnozuje zalezy leczenie.
                                                    > To ze ci pasuje nie ma znaczenia obiektywnego.Problem jest bo
                                                    takich
                                                    > zadowolonych z leczenia jest mniejszosc.

                                                    Od hipotezy, którą przyjęła moja lekarka zależało moje skuteczne
                                                    leczenie. Była więc właściwa. Jeśli ktoś jest niezadowolony, to
                                                    niech szuka skutecznej pomocy do zadowalającego skutku, to nie takie
                                                    trudne.
                                                    > Jesli chodzi o psychiatriie to w porownaniu z inymi dzialami
                                                    medycyny
                                                    > praktycznie sie nie rozwija -sredniowiecze.Co nowego wymyslono ?
                                                    > Elektrowstrzasy zamiast lobotomi.

                                                    Chwilę wcześniej pisałaś, że multum psychiatrów ma certyfikaty
                                                    psychoterapeutów, a rozumiem że jesteś zwolenniczką psychoterapii, o
                                                    co Ci więc chodzi? Poza tym na rynku pojawiają się wciąż nowe, coraz
                                                    lepsze i przyjazne dla pacjenta neuroleptyki. Ale właściwie nie
                                                    powinienem o tym pisać, bo dla Ciebie to akurat jest bez znaczenia.
                                                    Liczy się psychoterapia.

                                                    > Tak jak pisalam silne objawy niwelowac moga leki ,farmakoterapia
                                                    jest wstepe
                                                    > m
                                                    > do leczenia psychoterapia.

                                                    Na szczęście tak nie jest. Ja dzięki temu połykałem sobie tabsy i
                                                    nikt mi głowy nie suszył, żebym się udał na terapię, której sobie
                                                    zdecydowanie nie życzę.

                                                    > I to piszesz na obrone braku diagnostyki w psychiatrii i ze w
                                                    zwiazkuz tym nie
                                                    > wiedza co lecza?

                                                    Nie na obronę psychiatrii, tylko zeby Ci uświadomić, że lekarze
                                                    innych specjalności też nie zawsze wiedzą, co leczą, wbrew temu co
                                                    napisałaś.

                                                    > Nie uciekam ,próbuje na problem spojrzeć z szerszej perspektywy
                                                    bardziej
                                                    > obiektywnie -nie tylko twojego nosa czy nosa kolezanki ,ktora
                                                    sie w
                                                    > psychiatrze zakochala ,czy tego co uwaza pani Zosia .Bo to zadne
                                                    argumenty
                                                    > obiektywne nie sa.

                                                    No to podaj jakieś dane potwierdzające Twoje sądy o psychiatrykach.
                                                    To, że Ty źle trafiłaś to też żaden obiektywny argument nie jest.
                                                    Innych jak dotąd nie przedstawiłaś.
                                                  • tlenoterapia Re: rotfl 15.07.10, 00:16
                                                    monte_we_mgle napisał:

                                                    > Nie no, nie przesadzaj. Stwierdzam fakt po prostu. Choroby
                                                    > psychiczne diagnozują psychiatrzy, oni opisują i podpisują wnioski o
                                                    > renty i nie sądzę, żeby się to kiedykolwiek zmieniło.

                                                    Mowimy o skutecznosci psychoterapii w leczeniu zaburzen psychicznych a nie o
                                                    rentach -cos ci sie pomylilo.

                                                    > Niczego takiego sobie nie wymyśliłem, a oceniać niczego nie chcę.

                                                    Wymysliles sobie i oceniles, ze psychiatria bologiczna jest skuteczniejsza w
                                                    leczeniu zab. psychicznych nie wiedzac nic o psychiatrii
                                                    humanistycznej i skuteczniejszym leczeniu skojarzonym-taka prawda .

                                                    > No pięknie. Nie wiem gdzie się traktuje farmakoterapię jako wstęp do
                                                    > psychoterapii. Wydaje mi się, że nigdzie poza eksperymentalnymi
                                                    > ośrodkami. Dysponujesz może jakimiś statystykami na poparcie tej
                                                    > tezy?

                                                    Wlasnie wydaje ci sie .Pacjentom po przejsciu stanu psychotycznego ,czy
                                                    ciezkiej depresji zaleca sie kontynowanie leczenia na psychoterapii.
                                                    Jak nie ma przymusu to dla ciebie nie leczenie ?
                                                  • monte_we_mgle Re: rotfl 15.07.10, 10:13
                                                    tlenoterapia napisała:

                                                    > Mowimy o skutecznosci psychoterapii w leczeniu zaburzen
                                                    psychicznych a nie o
                                                    > rentach -cos ci sie pomylilo.

                                                    Taaak? Sądziłem, ze rozmawianmy o całości.

                                                    > Wymysliles sobie i oceniles, ze psychiatria bologiczna jest
                                                    skuteczniejsza w
                                                    > leczeniu zab. psychicznych nie wiedzac nic o psychiatrii
                                                    > humanistycznej i skuteczniejszym leczeniu skojarzonym-taka
                                                    prawda .

                                                    O, to już mówisz o leczeniu skojarzonym. A przed chwilą było, że
                                                    farmakoterapia to wstęp do psuchoterapii jedynie. Postęp cieszy.

                                                    > Wlasnie wydaje ci sie .Pacjentom po przejsciu stanu
                                                    psychotycznego ,czy
                                                    > ciezkiej depresji zaleca sie kontynowanie leczenia na
                                                    psychoterapii.
                                                    > Jak nie ma przymusu to dla ciebie nie leczenie ?

                                                    To jednak po przejściu się zaleca? No proszę, więc psychoterapia nie
                                                    jest skuteczna w likwidowaniu stanów psychotycznych? Świetnie.
                                                    Rzeczywiście nie jest. Dodaj jeszcze, że nikomu nie zaleca się
                                                    rezygnacji z farmakoterapii, bo to po prostu głupota, a
                                                    psychoterapię traktuje jedynie jako uzupełnienie właściwego
                                                    leczenia, wtedy Twoja wypowiedź będzie zgodna z rzeczywistością.
                                                  • monte_we_mgle Re: rotfl 15.07.10, 10:34
                                                    tlenoterapia napisała:

                                                    >Fakt w Polsce stosuje sie same mozgojeby gdy ktos w psychozie trafi
                                                    do
                                                    szpitala.( mialo byc psychotykom.)

                                                    Mylisz się twierdząc, że tylko w Polsce. Farmakoterapia to standard
                                                    w leczeniu psychotyków na całym świecie. Psychoterapia może być
                                                    tylko uzupełnieniem tego leczenia, bo w przypadku poważnych chorób
                                                    psychicznych jest po prostu nieskuteczna. Nikt rozsądny nie
                                                    rezygnuje z farmaceutyków na rzecz gderania terapauty. Dobre to może
                                                    dla nerwicowców i lekkich depresiaków.

                                                    >Zapominasz ,ze gro schizofrenikow ma stany psychotyczne mimo
                                                    farmakoterapii i
                                                    jakos zyja z urojeniami ,glosami -chodza na terapie
                                                    bo skutecznosc leczenia ciezszych stanow zaburzen psychicznych
                                                    jest wyzsza w skojarzonym leczeniu-rozumiesz te fakty ?

                                                    Jak mają objawy psychotyczne mimo leczenia farmakologicznego i
                                                    biegania na terapię, to na jakiej podstawie twierdzisz, że to
                                                    leczenie jest skuteczne? Urojenia i omamy im po terapii nie znikają,
                                                    a że łatwiej być może im z tym żyć, to nie dowód na skutecznosć
                                                    terapii w leczeniu psychotyków.

                                                    >Co z tego ze u ciebie zadzialaly tabletki jak u wiekszosci
                                                    skutecznosc jest nie zadowalająca.

                                                    U jakiej większości? Przedstaw wreszcie jakieś statystyki, nie
                                                    posługuj się demagogią.

                                                    > To ,ze rozwija sie psychiatria w kierunku psychologicznym, a nie
                                                    biologicznym .
                                                    W psychiatrii biologicznej nie ma zadnych nowych odkryc
                                                    diagnozowania i leczenia .
                                                    Tylko nie mow nic o nowych lekach bo skutecznosc ich to zenada a
                                                    dzialania
                                                    uboczne porazajace.
                                                    Musza wymyslac ciagle nowe leki bo poprzednie sa do kitu.

                                                    A konkretnie? Skuteczność, których nowych leków to żenada? Które
                                                    powodują "porażające" skutki uboczne? Co Ty Zbigniew Ziobro jesteś?
                                                    Po raz kolejny - przedstaw jakieś wiarygodne dowody na poparcie tych
                                                    tez. Wyniki badań, statystyki itp.

                                                    >Lekaarze innych specjalnosci moga wiedziec co lecza ,jesi nie
                                                    diagnozuja to
                                                    dopuszczaja sie zaniedban,a psychiatrzy nie moga wiedzic co lecza
                                                    nawet jak bardzo chca i nie ponosza zadnych konsekwencji za
                                                    niewlasciwe
                                                    diagnozowanie i leczenie.

                                                    To tak jak psychoterapeuci. Oni też za nic nie odpowiadają, a ich
                                                    byłymi pacjentami muszą się zajmować psychiatrzy.

                                                    >To przedstaw ,ze warunki w polskich psychiatrykach sa super -
                                                    minister zdrowia
                                                    dla ktorej to jest bolaczka ucieszy sie.

                                                    To Ty przedstaw dowody na to, że nie są. Jest taka kurtuazyjna
                                                    zasada "twierdzisz - udowodnij". Odwracanie kota ogonem jest dobre w
                                                    słownych potyczkach pod trzepakiem.

                                                    >Projektu ustawy o ochronie zdrowia, psychicznego tez nie trzeba
                                                    wprowadzac bo jest twoim zdaniem ok.

                                                    Nie znam obowiązującej ustawy o ochronie zdrowia psychicznego, ani
                                                    projektu nowej. Trudno mi się na ich temat wypowiadać.
                                                  • tlenoterapia Re: rotfl 16.07.10, 00:04
                                                    monte_we_mgle napisał:

                                                    -Nikt rozsądny nie
                                                    > rezygnuje z farmaceutyków na rzecz gderania terapauty. Dobre to może
                                                    > dla nerwicowców i lekkich depresiaków.

                                                    Monte ile jeszcze razy mam pisac ,ze uznaje sie za bardziej skuteczna w
                                                    leczeniu ciezkich zaburze psychicznych terapie skojarzeniowa -przestan
                                                    odpisywac tak jakbym chciala na sile psychotykowi odebrac leki i psychoterapia
                                                    leczyc.
                                                    Zapominasz ,ze schizofrenicy tez maja nerwice i depresje?

                                                    Psychoterapie sa rozne i psychoterapeuci sa rozni z pewnoscia nie kazdy gderze
                                                    wiec nie uogólniaj znowu.

                                                    > Jak mają objawy psychotyczne mimo leczenia farmakologicznego i
                                                    > biegania na terapię, to na jakiej podstawie twierdzisz, że to
                                                    > leczenie jest skuteczne?

                                                    Takie sa dane dla tego psychotykow kieruje sie na terapie ,ja tych danych nie
                                                    wymyslilam ani schematu leczenia chorych.

                                                    > Mylisz się twierdząc, że tylko w Polsce. Farmakoterapia to standard
                                                    > w leczeniu psychotyków na całym świecie.

                                                    Piszesz w takim tonie jak by to bylo dobrze.Nie na calym swiecie ...uogólniasz
                                                    znowu (nie wszedzie jest przymus leczenia)

                                                    >Urojenia i omamy im po terapii nie znikają,
                                                    > a że łatwiej być może im z tym żyć, to nie dowód na skutecznosć
                                                    > terapii w leczeniu psychotyków.

                                                    Nie wiem czy omamy znikaja i czy sa dla psychotyka glownym problemem- jesli
                                                    latwiej sie zyje to znaczy ze terapie pomagaja-nie znam na ten temat ogolnych
                                                    badan , a ty znasz zeby twerdzic ,ze psychoterapia jest nie skuteczna czy znowu
                                                    widzi mi sie stosujesz?

                                                    > U jakiej większości? Przedstaw wreszcie jakieś statystyki, nie
                                                    > posługuj się demagogią.

                                                    Dane statystyczne nie demagogiczne mowia (znajdziesz wszedzie w necie) ze tylko
                                                    1/3 schizofrenikow wraca do normalnego zycia -czyli tak jak tobie powiedzialam
                                                    na wiekszosc leki nie dzialaja zadawalajaco.

                                                    > A konkretnie? Skuteczność, których nowych leków to żenada? Które
                                                    > powodują "porażające" skutki uboczne?

                                                    Mozesz sam poczytac o trwalych deficytach intelektualnych -poznawczych =
                                                    pauperyzacji,o trwalych uszkodzeniach neurologicznych łącznie ze zlosliwym
                                                    zespolem neurologicznym konczacym sie czesto smiercia , o zespole metabolicznym
                                                    ,zaburzenich hrmonalnych ,krwiotorczych i innych.. wywolanych neuroleptykami .

                                                    I co ,wymyslone atypowe neuroleptyki to ma byc dowod na to ,ze psychiatria
                                                    biologiczna sie rozwija ? Super tylko nadal tylko 1/3 schizofrenikow daje sobie
                                                    rade z zyciem, a reszta na tych cudnych lekach nie.

                                                    > To tak jak psychoterapeuci. Oni też za nic nie odpowiadają, a ich
                                                    > byłymi pacjentami muszą się zajmować psychiatrzy.

                                                    Nie slyszalam zeby psychoterapia wywolala szkody na zdrowiu jesli cos o tym
                                                    wiesz to napisz ,inaczej nie wymyslaj glupotek.

                                                    > To Ty przedstaw dowody na to, że nie są. Jest taka kurtuazyjna
                                                    > zasada "twierdzisz - udowodnij". Odwracanie kota ogonem jest dobre w
                                                    > słownych potyczkach pod trzepakiem.

                                                    Po co mam udawadniac ,ze Polska psychiatriia ,szpitale to przezytek wymagajacy
                                                    reformy ?
                                                    To jest ogolnie znany problem, poczytaj sam o tym ,zamist unikac
                                                    odpowiedzilnosci za swoje wydumane pod trzepakiem teorie na temat cudnej
                                                    polskiej psychiatrii bo nie maja one pokrycia w rzeczywistosci.

                                                    > Nie znam obowiązującej ustawy o ochronie zdrowia psychicznego, ani
                                                    > projektu nowej. Trudno mi się na ich temat wypowiadać.

                                                    Wcale nie trudno- wystarczy przeczytac w 10 minut.Ale lepiej zebys sie nie
                                                    wypowiadal.

                                                    "Każda piękna dziewczyna podważa obecną rzeczywistość" (Mskaiq)
                                                  • monte_we_mgle Re: rotfl 16.07.10, 01:16
                                                    tlenoterapia napisała:

                                                    > Monte ile jeszcze razy mam pisac ,ze uznaje sie za bardziej
                                                    skuteczna w
                                                    > leczeniu ciezkich zaburze psychicznych terapie skojarzeniowa -
                                                    przestan
                                                    > odpisywac tak jakbym chciala na sile psychotykowi odebrac leki i
                                                    psychoterapi
                                                    > a
                                                    > leczyc.
                                                    > Zapominasz ,ze schizofrenicy tez maja nerwice i depresje?

                                                    Uff, ulżyło mi, ze nie zamierzasz ludziom odbierać leków.

                                                    > Psychoterapie sa rozne i psychoterapeuci sa rozni z pewnoscia nie
                                                    kazdy gderze
                                                    > wiec nie uogólniaj znowu.

                                                    Dobrze, dobrze. Ja po prostu odrzucam psychoterapię jako zawracanie
                                                    głowy w moim przypadku. Terapiami się nie interesowałem, bo nie są
                                                    mi potrzebne.

                                                    > Takie sa dane dla tego psychotykow kieruje sie na terapie ,ja
                                                    tych danych nie
                                                    > wymyslilam ani schematu leczenia chorych.

                                                    Ale skoro po terapii objawy też nie mijają, to twierdzenie, że jest
                                                    ona skuteczna również jest nieuprawnione. Czyli wychodzi, że nie
                                                    istnieje skuteczna metoda leczenia psychotyków.


                                                    > Piszesz w takim tonie jak by to bylo dobrze.Nie na calym
                                                    swiecie ...uogólniasz
                                                    > znowu (nie wszedzie jest przymus leczenia)

                                                    Farmakoterapia i przymus leczenia to są dwie różne sprawy. Na całym
                                                    świecie psychotykom standardow podaje się neuroleptyki, to miałem na
                                                    myśli.

                                                    > Nie wiem czy omamy znikaja i czy sa dla psychotyka glownym
                                                    problemem-

                                                    Tak, omamy i urojenia to główny problem dla psychotyka.
                                                    Psychoterapia tego problemu nie rozwiązuje.

                                                    >jesli
                                                    > latwiej sie zyje to znaczy ze terapie pomagaja-nie znam na ten
                                                    temat ogolnych
                                                    > badan , a ty znasz zeby twerdzic ,ze psychoterapia jest nie
                                                    skuteczna czy znow
                                                    > u
                                                    > widzi mi sie stosujesz?

                                                    Pomaga ludziom, kórzy nie radzą sobie z chorobą, z życiem, które im
                                                    się nagle zawaliło, czasem ze stygmatyzacją, z niezrozumieniem
                                                    bliskich. Pomaga tym, którzy przeszli przez leczenie farmaceutykami
                                                    starego typu i wolą objawy chorobowe od skutków ubocznych, dlatego
                                                    nie decyduja się na wypróbowanie nowszych leków. Przeczytaj Kena
                                                    Steela "Dzień, w którym ucichły głosy". On dzięki psychoterapii
                                                    zdecydował się na nowy lek i pozbył objawów. Potem załozył pismo dla
                                                    schizofreników i razem ze swoją terapeutką przekonywał innych do
                                                    łykania tabsów. Taka terapia na pewno jest sensowna.
                                                    > Dane statystyczne nie demagogiczne mowia (znajdziesz wszedzie w
                                                    necie) ze tylk
                                                    > o
                                                    > 1/3 schizofrenikow wraca do normalnego zycia -czyli tak jak tobie
                                                    powiedzialam
                                                    > na wiekszosc leki nie dzialaja zadawalajaco.

                                                    Bądź precyzyjna. Ta 1/3 odstawia leki, kolejna 1/3 łyka tabsy i
                                                    dzięki temu żyje normalnie, u 1/3 farmakoterapia jest nieskuteczna.
                                                    Według mnie z tych danych wynika, że na większość, bo 2/3 leki
                                                    działają.


                                                    > Mozesz sam poczytac o trwalych deficytach intelektualnych -
                                                    poznawczych =
                                                    > pauperyzacji,o trwalych uszkodzeniach neurologicznych łącznie ze
                                                    zlosliwym
                                                    > zespolem neurologicznym konczacym sie czesto smiercia , o zespole
                                                    metaboliczny
                                                    > m
                                                    > ,zaburzenich hrmonalnych ,krwiotorczych i innych.. wywolanych
                                                    neuroleptykami

                                                    Oczywiście, że mogę poczytać. Mogę Ci podać znacznie dłuższą listę z
                                                    ulotki. Mogę Cię też zapewnić, że producent jest zobowiązany
                                                    wymienić wszystkie reakcje niepożądane, które wystąpiły. Tak samo
                                                    jak w przypadku innych leków nie na schorzenia psychiatryczne. Jak
                                                    Ty byś poczytała uważniej, to dotarłabyś do informacji w ilu
                                                    przypadkach na standardowe 100 tysięcy te reakcje nastąpiły i
                                                    wiedziałabyś, że ryzyko w przypadku najnowszych neuroleptyków jest
                                                    minimalne. Złośliwy zespół neuroleptyczny może wystąpić tak samo jak
                                                    reakcja alergiczna na każdy inny lek, ale zdarza się niezmiernie
                                                    rzadko, gdy nie przerwie się podawania leku w momencie wystąpienia
                                                    symptomów niemożliwych do przeoczenia, to może doprowadzić do
                                                    śmierci. Tylko powiedz, czy znasz udokumentowany przypadek śmierci w
                                                    wyniku wystąpienia tego zespołu? To się w dzisiejszych czasach nie
                                                    zdarza.

                                                    > I co ,wymyslone atypowe neuroleptyki to ma byc dowod na to ,ze
                                                    psychiatria
                                                    > biologiczna sie rozwija ? Super tylko nadal tylko 1/3
                                                    schizofrenikow daje sobie
                                                    > rade z zyciem, a reszta na tych cudnych lekach nie.

                                                    Już pisałem. 1/3 po farmakoterapii daje sobie radę bez leków, 1/3 na
                                                    lekach.

                                                    > Nie slyszalam zeby psychoterapia wywolala szkody na zdrowiu jesli
                                                    cos o tym
                                                    > wiesz to napisz ,inaczej nie wymyslaj glupotek.

                                                    Dekompensacja psychotyczna. Totalna rozwałka i nawrót psychozy.
                                                    Zdarza się dość często w psychoterapii psychotyków i ze stanu
                                                    psychotycznego muszą wyciągać pacjenta psychiatrzy w tradycyjny
                                                    farmakologiczny sposób. Dlatego psychoterapię psychotyków należy
                                                    stosować we współpracy z lekarzem prowadzącym, a nie sobie a muzom.
                                                    I to lekarz powinien decydować o tym co psychoterapeuta może, a co
                                                    nie.


                                                    > > To Ty przedstaw dowody na to, że nie są. Jest taka kurtuazyjna

                                                    > Po co mam udawadniac ,ze Polska psychiatriia ,szpitale to
                                                    przezytek wymagajacy
                                                    > reformy ?
                                                    > To jest ogolnie znany problem, poczytaj sam o tym ,zamist unikac
                                                    > odpowiedzilnosci za swoje wydumane pod trzepakiem teorie na temat
                                                    cudnej
                                                    > polskiej psychiatrii bo nie maja one pokrycia w rzeczywistosci.

                                                    Na razie to Twoje teorie sa równie wydumane. Żadnych wiarygodnych
                                                    danych nie przedstawiasz. Ja leżałem i w szpitalu i w klinice. Tak
                                                    się złożyło, że tu i tu poznałem ludzi spoza Polski, którzy trafili
                                                    do psychiatryka na wakacjach i w czasie studiów w Polsce, a
                                                    wcześniej byli hospitalizowani u siebie. Jedyna róznica o jakiej
                                                    mówili to standard pobytowy, do leczenia i stosunku personelu nie
                                                    mieli zastrzeżeń. Znam zresztą dziewczynę, która leczy się na chad w
                                                    Belgii i mówi mniej więcej to samo. Lepiej wyposażone szpitale, w
                                                    takie bajery jak basen czy fitness club, dwuosobowe sale z tv i
                                                    dostępem do netu, porządne żarcie. Poza tym jak w Polsce.


                                                    > Wcale nie trudno- wystarczy przeczytac w 10 minut.Ale lepiej zebys
                                                    sie nie
                                                    > wypowiadal.

                                                    A co, obawiasz się, że mógłbym Cię zakasować? No fakt, czytanie i
                                                    interpretowanie ustaw to akurat mój zawód, ale spokojnie. Nie jestem
                                                    tymi przepisami zainteresowany.
                                                  • tlenoterapia Re: rotfl 17.07.10, 02:08
                                                    monte_we_mgle napisał:

                                                    > Dobrze, dobrze. Ja po prostu odrzucam psychoterapię jako zawracanie
                                                    > głowy w moim przypadku. Terapiami się nie interesowałem, bo nie są
                                                    > mi potrzebne.

                                                    Teraz tak mowisz pare watkow wczesniej zapewniales ze moge sobie biegac do
                                                    smierci a i tak nic nie pomoga ....

                                                    > Ale skoro po terapii objawy też nie mijają, to twierdzenie, że jest
                                                    > ona skuteczna również jest nieuprawnione. Czyli wychodzi, że nie
                                                    > istnieje skuteczna metoda leczenia psychotyków.

                                                    Niektorym nic nie pomaga,a innym pomaga ,bywa ze sie zakochaja i psychoza nie wraca.
                                                    Jak nie wiadomo z jakiego powodu zaburzenie psych. to niewiadomo co pomaga -
                                                    gadanie o endogenii tym zakonczmy.

                                                    >Na całym
                                                    > świecie psychotykom standardow podaje się neuroleptyki, to miałem na
                                                    > myśli.
                                                    Nie na calym i nie koniecznie zawsze slusznie .

                                                    Rozumujesz tak :
                                                    Jesli na calym swiecie stosuje sie kare smierci to znaczy ,ze to jest dobre
                                                    lepsze od resocjalizacji.Szybko pozbywa sie problemu i jest to lepsze...niz
                                                    glupie gderanie terapeutow do kryminalisty.Nie potrzeba nowych ustaw ani
                                                    srodowiskowej pomocy mlodocianym przestepcom- po co zapobiegac to i tak nic nie
                                                    da ...oni to maja w genach.

                                                    > Tak, omamy i urojenia to główny problem dla psychotyka.

                                                    Czesto dla psychiatrow - zwlaszcza, ze nie zawsze rozrozniaja prawde od urojen.
                                                    Podsluch zainstalowany przez kochanka = leczenie przeciwpsychotyczne do puki sie
                                                    nie okaze ze to prawda.

                                                    Nawiedzona zakonnica jak rozmawia z Chrystusem to oki nie leczymy .

                                                    > Psychoterapia tego problemu nie rozwiązuje.

                                                    Pewnie nie slyszales ze swoich rejonów gdzie panuje biologiczna psychiatria ,ze
                                                    duzy nacisk na interpretacje urojen kladzie sie psychiatrii humanistycznej -
                                                    psychoterapia ten problem (omamow ,urojen)czasm rozwiazuje .

                                                    >Przeczytaj Kena
                                                    > Steela "Dzień, w którym ucichły głosy". On dzięki psychoterapii
                                                    > zdecydował się na nowy lek i pozbył objawów.

                                                    Przeczytaj Arnhild Lauveng "Bylam po drugiej stronie lustra"Ona dzieki
                                                    psychoterapii pozbyla sie objawow skonczyla studia jest psychoterapeutka.

                                                    > Bądź precyzyjna. Ta 1/3 odstawia leki, kolejna 1/3 łyka tabsy i
                                                    > dzięki temu żyje normalnie, u 1/3 farmakoterapia jest nieskuteczna.
                                                    > Według mnie z tych danych wynika, że na większość, bo 2/3 leki
                                                    > działają.

                                                    Badz wnikliwy .75% jest na rencie.Tylko 2% pracuje w pelnym wymiarze w tym w
                                                    zakladach pracy chronionej ,wiekszosc nie zaklada rodzin...
                                                    Na wiekszosc leki nie dzialaja zadowalajaco.

                                                    > wiedziałabyś, że ryzyko w przypadku najnowszych neuroleptyków jest
                                                    > minimalne.

                                                    Jest mniejsze ale nie minimalne jesli chodzi o zaburzenia neurologiczne ale
                                                    wieksze jesli chodzi o inne zaburzenia (zespól metaboliczny =cukrzyca ...)

                                                    Tylko neuroleptyki (stare i nowe) powoduja stny otęmpienne .Pauperyzuja.

                                                    >Złośliwy zespół neuroleptyczny może wystąpić
                                                    > ale zdarza się niezmiernie
                                                    > rzadko, gdy nie przerwie się podawania leku w momencie wystąpienia
                                                    > symptomów niemożliwych do przeoczenia,

                                                    Tylko w psychiatrii stosuje sie nagminnie leki w formie "DEPOT" dzialaja kilka
                                                    tygodni i nie mozna przerwac leczenia - umiera sie .

                                                    > Dekompensacja psychotyczna. Totalna rozwałka i nawrót psychozy.

                                                    To dowód na to ,ze stres zewnetrzny jest powodem nawrotu psychozy i konieczne
                                                    jest wprowadzenie nauki radzenia sobie ze stresem.

                                                    Jak wiesz sa rozne psychoterapie- dla schizofrenikow prym wiedzie m.in.tzw.
                                                    terapia zintegrowana.

                                                    > Na razie to Twoje teorie sa równie wydumane. Żadnych wiarygodnych
                                                    > danych nie przedstawiasz.

                                                    A twoje wiarygodne dane na temat swietnie prosperujacej w Polsce psychiatrii to
                                                    od kolegi z celi szpitalnej bardzo dobry żart.

                                                    > A co, obawiasz się, że mógłbym Cię zakasować?

                                                    Obawiam sie ,ze jak nie bedziesz trzymac tematu endogennia i psychoterapia
                                                    swirkow to do setnych urodzin bedziemy sie meczyc w tym watku az nas smierc nie
                                                    rozlaczy.

                                                    Napisz cos zeby byc gora i konczmy oki?

                                                    -
                                                    "Każda piękna dziewczyna podważa obecną rzeczywistość" (Mskaiq)
                                                  • monte_we_mgle Re: rotfl 17.07.10, 12:51
                                                    tlenoterapia napisała:

                                                    > > Tak, omamy i urojenia to główny problem dla psychotyka.
                                                    >
                                                    > Czesto dla psychiatrow - zwlaszcza, ze nie zawsze rozrozniaja
                                                    prawde od urojen
                                                    > .
                                                    > Podsluch zainstalowany przez kochanka = leczenie
                                                    przeciwpsychotyczne do puki si
                                                    > e
                                                    > nie okaze ze to prawda.

                                                    Hmm, jeśli Ci się wydaje, że urojenia prześladowcze mogą sie
                                                    ograniczyć do przekonania, że kochanek zamontował podsłuch, to się
                                                    mylisz. Jeśli występują to dotyczą praktycznie wszystkiego. Tak
                                                    wyglądało to u mnie, tak opisują swoje stany inni psychotycy, którzy
                                                    przez nie przeszli. Doskonale wiedzą o tym psychiatrzy. Ja byłem
                                                    przekonany, że jestem śledzony przez ludzi na ulicy, bilboardy,
                                                    telewizję, radio, kompa, a nawet elektryczność i wszystko to
                                                    wywoływało paniczny strach, mimo że zdawałem sobie sprawę, że mi
                                                    odbiło i nie może się to dziać naprawdę. Wielu chorych nie ma takiej
                                                    świadomości. Jak wyobrażasz sobie terapeutyzowanie psychotyka,
                                                    któremu się wydaje, że wszyscy chcą go zabić, włącznie z terapeutą i
                                                    nie zdaje sobie sprawy, że to jego urojenie, a na dodatek nie
                                                    reaguje wycofaniem tylko agresją? Przecież zanim terapeuta wydusi
                                                    trzecie zdanie, dostanie od takiego pacjenta po ryju. A jak niby
                                                    psychoterapeuta ma pomóc komuś, kto jest przekonany, że żarcie i
                                                    woda są zatrute, rezygnując z innych metod? Nawet jeśli teoretycznie
                                                    byłoby to możliwe po kilkumiesięcznej terapii, to i tak nikt by się
                                                    o tym nie przekonał, bo pacjent wykitowałby bez jedzenia i picia
                                                    znacznie wcześniej, no a standardowych metod, czyli prztroczenia do
                                                    łóżka i podania kroplówki na siłę oraz leków Twoim zdaniem nie
                                                    należy stosować, bo to przymus. Wiesz, gdybyś rzeczywiście przeszła
                                                    przez psychiatryk, tak jak twierdzisz i gdybyś miała pojęcie jak
                                                    wygląda psychoza i co się czuje w takim stanie, to nie pisałabyś
                                                    takich postów. Założę się, że gdyby agresywny pacjent się do Ciebie
                                                    zbliżył wygrażając pięściami, poleciałabyś natychmiast do
                                                    pielęgniarek, żeby go związali. Fajnie się teoretyzuje czytając
                                                    książki komuś, kto nigdy z realiami ciężkich psychoz się nie spotkał
                                                    i nie ma pojęcia czym to grozi. Ja tam wolę mieć gwarancję, że z
                                                    psychiatryka wyjdę ze wszystkimi zębami i całymi kośćmi, gdyby nie
                                                    daj Boże znów zdarzyło mi się tam trafić.
                                                  • monte_we_mgle Re: rotfl 17.07.10, 14:03
                                                    tlenoterapia napisała:

                                                    > Badz wnikliwy .75% jest na rencie.Tylko 2% pracuje w pelnym
                                                    wymiarze w tym w
                                                    > zakladach pracy chronionej ,wiekszosc nie zaklada rodzin...

                                                    Renta należy się choremu psychicznie jak psu buda i nie ma nic
                                                    dziwnego w tym, że z tego korzystają. Sam jestem rencistą. Dwa lata
                                                    pobierałem świadczenie jednocześnie pracując w zakładzie pracy
                                                    chronionej, od kwietnia świadczenie mam zawieszone, bo zmieniłem
                                                    pracę na atrakcyjniejszą i przekroczyłem pułap dozwolonych dochodów,
                                                    ale uprawnienia rencisty zachowałem. W październiku ponownie
                                                    wybieram się na komisję, bo mam do tego prawo, w razie gdybym
                                                    stracił pracę, a to się zdarza odblokują mi świadczenie, które jest
                                                    w moim przypadku znacznie wyższe niż zasiłek dla bezrobotnych i
                                                    przysługuje przez dłuższy okres z możliwością przedłużenia. Renta
                                                    daje ludziom dochód i poczucie bezpieczeństwa, gdyby jakiś
                                                    nawiedzony terapeuta namawiał pacjentów do rezygnacji z tego nie
                                                    oferując w zamian stabilnego zatrudnienia, a takie w dzisiejszej
                                                    rzeczywistości zwyczajnie nie istnieje, to należałoby mu skopać
                                                    tyłek. 2% rencistów nie może pracować w pełnym wymiarze, bo
                                                    niepełnosprawnych nie można zatrudniać w pełnym wymiarze czasu pracu
                                                    ani w ZPCHR-ach ani nigdzie. Takie są przepisy. Chyba, że masz na
                                                    myśli robotę na czarno.
                                                  • monte_we_mgle Re: rotfl 17.07.10, 14:31
                                                    tlenoterapia napisała:

                                                    > Nawiedzona zakonnica jak rozmawia z Chrystusem to oki nie leczymy .

                                                    Mylisz się, zakonnice też trafiają do wariatkowa. Poznałem jedną na
                                                    szpitalnej imprezie w ogrodzie z okazji dnia lata. Fajna była, nawet
                                                    ze mną zatańczyła.

                                                    > Tylko w psychiatrii stosuje sie nagminnie leki w formie "DEPOT"
                                                    dzialaja kilka
                                                    > tygodni i nie mozna przerwac leczenia - umiera sie .

                                                    Jakie nagminnie? Zastrzyki o przedłużonym działaniu dostają
                                                    nieliczni i nie na dzień dobry. Jeśli złośliwy zespół neuroleptyczny
                                                    nie wystąpi po standardowo podawanych tabsach na początek, to nie
                                                    wystąpi w ogóle. Jakimiś statystykami potwierdzającymi tą
                                                    umieralność po neuroleptykach w XXI wieku dysponujesz, czy znów
                                                    piszesz, żeby pisać?

                                                    > To dowód na to ,ze stres zewnetrzny jest powodem nawrotu
                                                    psychozy i konieczne
                                                    > jest wprowadzenie nauki radzenia sobie ze stresem.

                                                    No cóż, na dłudotrwałe deszcze i pluchę depresiak reagować może
                                                    ostrzejszym niż zdrowy obniżeniem nastroju. To dowód na to, że podła
                                                    pogoda powoduje depresję. Należy walczyć o Polskę od morza do morza
                                                    i klimat śródziemnomorski. Po co mam się uczyć reagować na stres
                                                    wywołany terapią, gdy mogę olać terapię, dla zabawy?

                                                    > Napisz cos zeby byc gora i konczmy oki?

                                                    Oki. Zdrowy nigdy nie zrozumie chorego. Zadowolona?
                                                  • mauamee Re: rotfl 10.07.10, 08:35
                                                    tlenoterapia napisała:

                                                    > Tylko w ciezkich przypadkach depresji farmakologia wypada skuteczniej niz
                                                    > psychoterapia . W lekkich i srednich nasileniach depresji wyniki sa praktycznie
                                                    > takie same . Tak mowia badania.
                                                    więc jeśli udając się do psychiatry kierujemy się ideą, że pacjent powinien
                                                    cierpieć jak najmniej, to wychodzi nam 1:0 dla tabletek

                                                    psychoterapia to nie pogadanki przy kawie
                                                  • tlenoterapia Re: rotfl 10.07.10, 10:12
                                                    Rozni sa ludzie, rozne sa terapie ,rozni psychoterapeuci ,rozne wzbudzaja emocje.
                                                    A wyniki badan sa jakie sa ,ze w stanach lzejszych i srednich depresji terapia
                                                    przynosi taki sam skutek jak farmakoterapia.

                                                  • mauamee Re: rotfl 09.07.10, 22:24
                                                    a "Ty NAPRAWDĘ nie kojarzysz sensu takich wypowiedzi?"
                                                    kogo tam miałaś spotkać? zdrowych?

                                                    czepilaś się terapii jak pijany płotu

                                                    sorry, ale nie każdy ma tak przejebane jak ty i nie w przypadku każdego
                                                    psychoterapia jest sensownym rozwiązaniem
                                                    nawet jeśli wliczy się ewentualność pojedynczych nawrotów w przyszłości

                                                    naprawdę nie jesteś w stanie tego pojąć?
                                                  • mauamee Re: o 'wariatach' 08.07.10, 13:40
                                                    annarchia napisała:

                                                    > A masz wyeliminowane wszystkie objawy?

                                                    czy TY nie widzisz jaka arogancka jesteś?

                                                    rzucasz argument wyeliminowania WSZYSTKICH objawów. a zapomniało się pannie o
                                                    takim drobnym fakcie, że nie ma osób całkowicie zdrowych?
                                                    całkowicie nieneurotycznych? (w naszej kulturze)
                                                    masz zamiar dzięki terapii być taką pierwszą na świecie?

                                                    gratuluję

                                                    może Monte jest uprzedzony
                                                    ale nie jest uprzedzony bardziej niż ty jesteś Najmądrzejszanaświecie
                                                  • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 08.07.10, 13:54
                                                    mauamee napisała:

                                                    > może Monte jest uprzedzony
                                                    > ale nie jest uprzedzony bardziej niż ty jesteś
                                                    Najmądrzejszanaświecie

                                                    Nie wiem, czy jestem uprzedzony. Terapie mnie śmieszą po prostu, bo
                                                    miałem udane życie i żadnych strasznych traum nie przeszedłem.
                                                    Wszystko co mógłby u mnie znaleźć psychoanalityk to bzdety nie
                                                    zasługujące na uwagę. Ja jestem chłopak prosty jak konstrukcja cepa.
                                                    Nie przeżywam, nie analizuję, akceptuję to co mi się przydarza i idę
                                                    dalej. A leczenie farmakologiczne mi pomaga. Mam szczęście, świetnie
                                                    reaguję na psychotropy.
                                                  • lucyna_n Re: o 'wariatach' 08.07.10, 15:47

                                                    dobra psychoterapia jest dobra, dobrze działające leki są dobre. I ja się tego
                                                    trzymam. Nie chcę się zdawać całkiem na łaskę i niełaskę działania tabletek, ale
                                                    też nei mam siły znosić wszystkie objawy na żywca i nieustannie coś
                                                    "wytrzymywać" i rozpracowywać, czasami po prostu lepiej łyknąć procha i zrobić
                                                    co się miało do zrobienia niż świadomie zalec w kącie w charakterze trzęsącego
                                                    się ratlera i dać się maltretować wlasnym myślom i emocjom. Nasuwa mi się
                                                    analogia do innego tematu zawsze żywo mnei poruszającego, że to jak z porodem,
                                                    są zwolenniczki naturanego i na żywca "bo tylko taki uczyni cię prawdziwą matką"
                                                    a są zwolenniczki cc na życzenie uważające rodzące bez znieczulenia za jakieś
                                                    nawiedzone i ścierają się na forach dla ciążących tak że aż kłaki lecą,a prawda
                                                    taka że dla każdego inna droga jest dobra i każdy przypadek trzeba rozpatrywać
                                                    indywidualnie pod kątem predyspozycji, okoliczności i chwilowego wymogu sytuacji
                                                    wręcz, a nie jak Mask na psychozy bieganie po plaży, jak dla mnei to raczej
                                                    tabletka która pozwoli ci na bieganie po plaży a bieganie samo w sobie z czasem
                                                    może ci pomóc wrocić do zdrowia tak żeby można było odstawić tabletkę np.
                                                    Dobra, chyba już wszyscy znudzeni to ja wracam do pracy

                                                    ps
                                                    panicznie boję się nadchodzącej fali upałów
                                                  • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 08.07.10, 16:13
                                                    lucyna_n napisała:

                                                    > ps
                                                    > panicznie boję się nadchodzącej fali upałów

                                                    Ja nie panicznie, ale też się boję. Zrobiłem zapasy mrożonej
                                                    herbaty. Nie cierpię upałów.
                                                  • tlenoterapia Re: o 'wariatach' 08.07.10, 23:33

                                                    A z tymi ciazami to nie wiedzialam ,ze takie podzialy - myslalam ,ze wszystkie
                                                    chca cesarke i spoko.
                                                    A w 22 wieku automat w domu do hodowli embroinow z kupionego w banku spermy
                                                    -plemnika..

                                                    A co do tego jak sie przystosowac do zycia z wlasnymi swirami to ja tez nie
                                                    wiem bo dla kazdego jak piszesz co innego dobre.
                                                    Psychiatra biologiczny ,zadnych wyborow nie stwarza -prochy , elektrowstrzasy i
                                                    robi z ludzi z problemami wariatow.. bo najwazniejsza to diagnoza a nie pomoc.

                                                    Do kitu to wszystko jest i kaszana.
                                                  • lucyna_n Re: o 'wariatach' 08.07.10, 23:42
                                                    Teraz zapanowala moda że chęć mania cc to wstyd i wyrodna matka, wręcz nie
                                                    kobieta, nawet lekarze zachowują się jakby to był grzech najstraszliwszy kiedy
                                                    się wspomni o cc na życzenie (ich żony oczywiście ze wskazań wszystkie mają cc).
                                                    Mus rodzić na żywca, i najlepiej żeby bez żadnego znieczulenia bo to dla dziecka
                                                    najzdrowiej a i statystyki szpitalne wymagają, choćbyś to miała przypłacić
                                                    traumą i mega deprechą i lękiem przed kolejną ciążę przez następne kilkanaście
                                                    lat pożycia a co za tym idzie kryzysem w związku itd. Całkiem jak ci skrajnie
                                                    biologiczni i skrajnie psychoterapeutycznie co uparcie nie widzą innej
                                                    alternatywy tylko ich musi być na wierzchu, operacja się udała tylko pacjent zmarł.
                                                  • tlenoterapia Re: o 'wariatach' 09.07.10, 02:58
                                                    Ale w prywatnych klinikach za forse to juz pewnie lubia takie mamy co cesarke chca.
                                                  • lucyna_n Re: o 'wariatach' 09.07.10, 10:07
                                                    chyba lubią, ale np w poznaniu nie ma takiej kliniki.
                                                  • annarchia Re: o 'wariatach' 09.07.10, 14:48
                                                    mauamee napisała:

                                                    > rzucasz argument wyeliminowania WSZYSTKICH objawów.

                                                    Pogadaj z nimi:

                                                    "Szukam osoby, która przejmie forum (początek wątku)
                                                    Leków nerwicowych nie mam wcale, depresji zero. Zdecydowanie po
                                                    terapii moje życie jest fakniejsze niż było kiedykolwiek. Tak więc
                                                    raz jeszcze zachęcam...
                                                    Pn, 16-02-2009, 20:27:54
                                                    Forum Zaburzenia_lekowe_i_depresyjne Autor: kontrr"
                                                    źródło:
                                                    link nie wchodzi, trzeba wpisać 'kontrr' w 'szukaj'


                                                    "Mnie się udało. Jak to zrobić. (początek wątku)
                                                    ...jaka jestem...dobre samopoczucie, żadnych lęków, depresji,
                                                    psychosomy... So, 21-04-2007, 22:17:08 Forum Depresja Autor:
                                                    elzbieta007 Podobne: Znajdź Wyklucz"
                                                    Źródło:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,99,61171457,61171457,Mnie_sie_udalo_Jak_to_zrobic_.html


                                                    "Minęły mi wszystkie symptomy, bóle głowy, zburzenia jelitowe,
                                                    depresje, lęki, napięcia w ciele, bóle w mięśniach, koszmary senne,
                                                    fobia społeczna, itd. przestałam pić i palić bo mi to już nie
                                                    potrzebne gdy zniknęły przyczyny picia i palenia... (...) No i
                                                    oczywiście żadnych leków od lat nie biorę i bardzo żałuję, że tyle
                                                    lat dawałam się zwodzić psychofarmakologii.
                                                    gwen 04 Lip 2007, 12:44"
                                                    źródło:
                                                    www.nerwica.com/psychoterapia-dziala-czekam-na-ka-dego-posta-z-wasza-opinia-t4853-100.html


                                                    > a zapomniało się pannie o takim drobnym fakcie, że nie ma osób
                                                    > całkowicie zdrowych?
                                                    > całkowicie nieneurotycznych?

                                                    A czy Ty znasz różnicę między osobą chorującą na nerwicę, a
                                                    osobowością neurotyczną?
                                                  • mauamee Re: o 'wariatach' 10.07.10, 15:32
                                                    annarchia napisała:

                                                    > mauamee napisała:
                                                    >
                                                    > > rzucasz argument wyeliminowania WSZYSTKICH objawów.
                                                    >
                                                    > Pogadaj z nimi:

                                                    a panna nie pamięta, że dla panny wyleczenie oznacza brak objawów do końca
                                                    życia? nie pamięta, że wyciągała argumenty, iż po kilku LATACH problemy wracały,
                                                    a więc tabletki nie działają?

                                                    monitoruj życie tych osób przez najbliższe 60 lat, to pogadamy
                                                  • mauamee Re: o 'wariatach' 08.07.10, 13:28
                                                    monte_we_mgle napisał:

                                                    > annarchia napisała:
                                                    >
                                                    > > O to mi właśnie chodziło. Nikt Ci nie musi wmawiać, że będziesz
                                                    > > łykał tabsy do końca życia, ale skąd wiesz, że znów Cię nie najdą
                                                    > > objawy? Nie wiesz, możesz tylko biernie liczyć na nadzieję, wiarę,
                                                    > > biologię, słowa lekarza (a na jakiej podstawie on "wie", hmm?).
                                                    >
                                                    > Bo ma doświadczenie z wariatami? Bo widział już setki przypadków i
                                                    > potrafi określić jak się to potoczy?
                                                    > A na jakiej podstawie Ty zakładasz, że jesteś wyleczona, hę?

                                                    Annarchia nie jest wyleczona
                                                    o to właśnie chodzi
                                                    sama biega na psychoterapię i dlatego gorąco musi wierzyć, że to jej pomoże

                                                    ta gorliwość przenosi się na forum
                                                    i na ignorowanie tego, że głowa nie musi mnie boleć z powodu wypartego lęku, ale
                                                    może także boleć z powodu tego, że przed chwilą przywaliłąm nią w okno

                                                    i trzeba o tym pamiętać wdając się z panną anną w dyskusję
                                                  • mauamee Re: o 'wariatach' 08.07.10, 13:22
                                                    annarchia napisała:

                                                    > I pytanie... skoro Twoja choroba ma podłoże stricte endogenne i
                                                    > biologiczne (="nic zewnętrznego na nie nie wpływa") to... jakim
                                                    > cudem takie zewnętrzne działania tj. słowa terapeuty mogłyby
                                                    > spowodowac u Ciebie wystąpienie psychotycznych objawów?? Nie
                                                    > uważasz, że to niespójne, hmm? ;) Skoro u Ciebie wszystko to
                                                    > biologia to nie powinieneś się obawiać ingerencji terapeuty, nie? :)


                                                    szkoda, że ci się poprawiło na tyle, że masz siłę pisać na forum

                                                    za dwa miesiące będziesz gorsze szkody wyrządzać niż Mask w swoich nalepszych
                                                    okresach
                                                  • annarchia Re: o 'wariatach' 10.07.10, 15:13
                                                    mauamee napisała:

                                                    > szkoda, że ci się poprawiło na tyle, że masz siłę pisać na forum

                                                    Jeśli do tego dodasz jeszcze coś w (swoim)stylu: 'szkoda, że się
                                                    jednak nie zabiłaś i piszesz na forum' to wszyscy forumowicze
                                                    otrzymają pełen obraz twojego chamstwa i braku szacunku dla drugiego
                                                    człowieka. Można nie lubić danego forumowicza, ale pisanie takich
                                                    rzeczy świadczy o tobie fatalnie.
                                                  • mauamee Re: o 'wariatach' 10.07.10, 15:34
                                                    annarchia napisała:

                                                    > mauamee napisała:
                                                    >
                                                    > > szkoda, że ci się poprawiło na tyle, że masz siłę pisać na forum
                                                    >
                                                    > Jeśli do tego dodasz jeszcze coś w (swoim)stylu: 'szkoda, że się
                                                    > jednak nie zabiłaś i piszesz na forum' to wszyscy forumowicze
                                                    > otrzymają pełen obraz twojego chamstwa i braku szacunku dla drugiego
                                                    > człowieka. Można nie lubić danego forumowicza, ale pisanie takich
                                                    > rzeczy świadczy o tobie fatalnie.

                                                    jeśli obiecam, że pogadam o tym z terapeutą, to ty przepracujesz na sesji swoją
                                                    MISJĘ na forum i przestaniesz tak jęczeć o terapii?
                                            • lucyna_n Re: o 'wariatach' 06.07.10, 15:25
                                              wyciągnęłi, ale coś tam o haloperidolu pisałeś, co mnie zimnym dreszczem zmroziło.
                                              • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 06.07.10, 15:59
                                                lucyna_n napisała:

                                                > wyciągnęłi, ale coś tam o haloperidolu pisałeś, co mnie zimnym
                                                dreszczem zmrozi
                                                > ło.

                                                Haloperidol dostałem na oddziale ogólnym, gdy zdiagnozowali mi
                                                schizę. W ogóle nie zwrócili uwagi na nic poza objawami
                                                psychotycznymi. Nabawiłem sie po tym jeszcze głębszej depy,
                                                nałykałem prochów nasennych, trafiłem na płukanko na toksykologię i
                                                dopiero portem do kliniki. Tam mnie wyciągnęli.
                                        • tlenoterapia Re: o 'wariatach' 06.07.10, 13:57
                                          monte_we_mgle napisał:

                                          > depresja endogenna – uwarunkowana biologicznie, typowa; ostrzejsza w
                                          > przebiegu od egzogennej; depresja duża, epizod depresyjny o znacznym
                                          > nasileniu;

                                          To jak na poziomie wikipedi chcesz rozmawiac to dokonca doczytaj co tam pisza
                                          i na co sie powolujesz.-"Niektórzy badacze twierdzą, iż w rzeczywistości jest to
                                          ta sama depresja jednobiegunowa, a powyższy podział tak naprawdę odzwierciedla
                                          podział na depresję ostrą i łagodną."

                                          Nie ma dowodu tylko spekulowanie , ze cos jest endogenne .

                                          W rzeczywistosci lekarzy obowiazuje klasyfikacja chorób ,w ktorej nie wystepuje
                                          odnniesienie do przyczyn zaburzenia ani podzialu na ostre i lagodne depresje
                                          jest tylko F 32 i F 33 .I niech sie tego trzymaja zamiast wprowadzac ludzi w bląd.
                                          --
                                          > Albo oddziaływania UFO na moje fale mózgowe. Dobrze, że psychiatrzy
                                          > nie mają takich pomysłów.

                                          Tu cie zaskocze ,maja psychiatrzy pomyslów bardzo wiele na to co powoduje
                                          zaburzenia ,w tym wirus mononukleozy uwazany jest za potencjalnego sprawce
                                          psychoz.
                                          Pomysl stymulowania mózgu falami magnetycznymi to tez pomysl psychiatrow.
                                          Rowniez zatrucia wymieniane sa za powod zaburzen psychotycznych,nie wspomne o
                                          hormonach,zbyt malej ilosci swiatla,spolecznych powodach...psychologicznych...

                                          Sa rowniez psychiatrzy wspolpracujacy z egzorcystami.

                                          Dla mnie samej szokujacym bylo obejrzenie filmu ,w ktorym amerykanski
                                          psychiatra w klinice leczyl pacjentow uwalniajac ich w hipnozie od zmarlych
                                          duchow ,ktore rzekomo w nich siedzialy .W kazdym razie gadaly duchy przez usta
                                          pacjentow.

                                          > Dr nauk medycznych Halina Dubas-Ślemp.

                                          Wstyd i 100 lat za murzynami.

                                          "Każda piękna dziewczyna podważa obecną rzeczywistość" (Mskaiq)
                                          • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 06.07.10, 14:33
                                            tlenoterapia napisała:

                                            > To jak na poziomie wikipedi chcesz rozmawiac to dokonca doczytaj
                                            co tam pisza
                                            > i na co sie powolujesz.-"Niektórzy badacze twierdzą, iż w
                                            rzeczywistości jest t
                                            > o
                                            > ta sama depresja jednobiegunowa, a powyższy podział tak naprawdę
                                            odzwierciedla
                                            > podział na depresję ostrą i łagodną."

                                            To że niektórzy twierdzą inaczej, nie oznacza, że tego terminu się
                                            nie używa w tzw. środowisku w znaczeniu, które podałem. A Wiki to
                                            otwarty projekt. Jak Ci nie pasi to, co tam piszą i dysponujesz
                                            większą wiedzą niz jej redaktorzy, to przeredaguj artykuły o
                                            chorobach psychicznych.

                                            > Nie ma dowodu tylko spekulowanie , ze cos jest endogenne .

                                            Nie ma dowodu tylko spekulowanie, że coś nie jest. Mnie przekonuje
                                            taka hipoteza, a Ciebie nie i tyle.

                                            > W rzeczywistosci lekarzy obowiazuje klasyfikacja chorób ,w ktorej
                                            nie wystepuje
                                            > odnniesienie do przyczyn zaburzenia ani podzialu na ostre i
                                            lagodne depresje
                                            > jest tylko F 32 i F 33 .I niech sie tego trzymaja zamiast
                                            wprowadzac ludzi w bl
                                            > ąd.

                                            Klasyfikacje się zmieniają, a lekarze mogą sobie mówić co chcą,
                                            byleby skutecznie leczyli.


                                            > Tu cie zaskocze ,maja psychiatrzy pomyslów bardzo wiele na to co
                                            powoduje
                                            > zaburzenia ,w tym wirus mononukleozy uwazany jest za
                                            potencjalnego sprawce
                                            > psychoz.
                                            > Pomysl stymulowania mózgu falami magnetycznymi to tez pomysl
                                            psychiatrow.
                                            > Rowniez zatrucia wymieniane sa za powod zaburzen
                                            psychotycznych,nie wspomne o
                                            > hormonach,zbyt malej ilosci swiatla,spolecznych
                                            powodach...psychologicznych...

                                            To dlaczego podają psychotropy, a nie leczą choroby wirusowej,
                                            zaburzeń hormonalnych, zatruć i takich tam? Ja przynajmniej nie
                                            słyszałem o takich.

                                            > Sa rowniez psychiatrzy wspolpracujacy z egzorcystami.
                                            >
                                            > Dla mnie samej szokujacym bylo obejrzenie filmu ,w ktorym
                                            amerykanski
                                            > psychiatra w klinice leczyl pacjentow uwalniajac ich w hipnozie
                                            od zmarlych
                                            > duchow ,ktore rzekomo w nich siedzialy .W kazdym razie gadaly
                                            duchy przez usta
                                            > pacjentow.

                                            Wiara czyni cuda podobno, ale na raka podaje się z reguły chemię, a
                                            na psychozy neuroleptyki, bo to zazwyczaj działa.

                                            > > Dr nauk medycznych Halina Dubas-Ślemp.
                                            >
                                            > Wstyd i 100 lat za murzynami.

                                            A wstydź się, wstydź. Ona nie ma czego i ma tłumy zadowolonych
                                            pacjentów.
                                            >
                                            > "Każda piękna dziewczyna podważa obecną rzeczywistość" (Mskaiq)
                                            • annarchia Re: o 'wariatach' 06.07.10, 15:20
                                              monte_we_mgle napisał:

                                              > > Nie ma dowodu tylko spekulowanie , ze cos jest endogenne .

                                              > Nie ma dowodu tylko spekulowanie, że coś nie jest.

                                              Co ty mówisz, jest MNÓSTWO takich dowodów.
                                              Przede wszystkim: wyleczenia poprzez psychoterapie.
                                              Po drugie: logicznie, spójne teorie o etiologii chorób, zaburzeń
                                              psychicznych, objawów psychopatologicznych.
                                              Mogę polecić Ci kilka wartościowych pozycji, choć przypuszczam, że
                                              przy Twoim poziomie oporu odrzucisz to z góry, a nawet jeśli nie to
                                              będziesz czytał z nastawieniem na obalanie argumentów albo "to nie o
                                              mnie" ;)
                                              • lucyna_n Re: o 'wariatach' 06.07.10, 15:32
                                                jak z każdą chorobą tak i z depą pewnei jest tak że i dzieciństwo i te wirus i
                                                zatrucia np metalami ciężkimi i silne przeżycia oraz miliony bliżej
                                                niesprecyzowanych czynników genetycznych i środowiskowych razem i osobno są
                                                odpowiedzialne za wystąpienie. Kiedyś może będzie to wiadome na sto procent, ale
                                                ile biednych szczurów zamęczą do tego czasu w sposób nadokrutny to strach się bać.
                                              • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 06.07.10, 16:02
                                                annarchia napisała:

                                                > monte_we_mgle napisał:
                                                >
                                                > > > Nie ma dowodu tylko spekulowanie , ze cos jest endogenne .
                                                >
                                                > > Nie ma dowodu tylko spekulowanie, że coś nie jest.
                                                >
                                                > Co ty mówisz, jest MNÓSTWO takich dowodów.
                                                > Przede wszystkim: wyleczenia poprzez psychoterapie.

                                                Jak ja piszę, że jest mnóstwo dowodów na tezę przeciwną, przede
                                                wszystkim wyleczenia przez farmakoterapię, to be, jak Ty piszesz, ze
                                                wyleczenia przez terapię, przecież o wieeeeeeele rzadsze to cacy.

                                                > Po drugie: logicznie, spójne teorie o etiologii chorób, zaburzeń
                                                > psychicznych, objawów psychopatologicznych.
                                                > Mogę polecić Ci kilka wartościowych pozycji, choć przypuszczam, że
                                                > przy Twoim poziomie oporu odrzucisz to z góry, a nawet jeśli nie
                                                to
                                                > będziesz czytał z nastawieniem na obalanie argumentów albo "to nie
                                                o
                                                > mnie" ;)

                                                No pewnie, że nie o mnie ;-))) A teorie już mają to do siebie, że są
                                                spójne.
                                                • annarchia Re: o 'wariatach' 06.07.10, 16:54
                                                  monte_we_mgle napisał:

                                                  > Jak ja piszę, że jest mnóstwo dowodów na tezę przeciwną, przede
                                                  > wszystkim wyleczenia przez farmakoterapię, to be

                                                  Ja nie przeczę, że jest wiele osób, którym w DANYM EPIZODZIE prochy
                                                  bardzo pomagają i wyciągają z objawów. Bo znam takie osoby. Ale to
                                                  jest tylko zaleczenie objawów i to do czasu. Natomiast za wyleczenie
                                                  uważam taki stan, gdy osoba nie musi wspierać się prochami, nie
                                                  reaguje objawami, nie ma nawrotów i nie boi się ich, bo wie, że już
                                                  nie ma powodów na ich wystąpienie.


                                                  > No pewnie, że nie o mnie ;-)))

                                                  No tak, bo Twoje objawy i psychika pewnie rządza się kompletnie
                                                  innymi prawami niż reszty ludzi ;)

                                                  > A teorie już mają to do siebie, że są spójne.

                                                  Czyżby? A ta teoria, że osoba, której objawy są tylko biologią i
                                                  endogenne (organiczne) może dostać dekompensacji psychotycznej przez
                                                  zewnętrzne niebiologiczne działania drugiej osoby (terapeuty) to
                                                  spójna jest? ;)
                                                  • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 06.07.10, 17:06
                                                    annarchia napisała:

                                                    > Ja nie przeczę, że jest wiele osób, którym w DANYM EPIZODZIE
                                                    prochy
                                                    > bardzo pomagają i wyciągają z objawów. Bo znam takie osoby. Ale to
                                                    > jest tylko zaleczenie objawów i to do czasu. Natomiast za
                                                    wyleczenie
                                                    > uważam taki stan, gdy osoba nie musi wspierać się prochami, nie
                                                    > reaguje objawami, nie ma nawrotów i nie boi się ich, bo wie, że
                                                    już
                                                    > nie ma powodów na ich wystąpienie.

                                                    1/3 pacjentów ze schizofrenią np. dzieki lekom trwale wychodzi z
                                                    choroby, a nie z epizodu. Nie ma objawów, nawrotów i pewnie się ich
                                                    nie boi. Może nie od razu, ale po jakimś czasie ten strach mija.


                                                    > No tak, bo Twoje objawy i psychika pewnie rządza się kompletnie
                                                    > innymi prawami niż reszty ludzi ;)

                                                    Oczywiście. Ja jestem wyjątkowy ;-)))

                                                    > Czyżby? A ta teoria, że osoba, której objawy są tylko biologią i
                                                    > endogenne (organiczne) może dostać dekompensacji psychotycznej
                                                    przez
                                                    > zewnętrzne niebiologiczne działania drugiej osoby (terapeuty) to
                                                    > spójna jest? ;)

                                                    Tak. To że coś ma podłoże biologiczne, nie znaczy że objawy nie mogą
                                                    wystąpić lub nasilić się pod wpływem czynników zewnętrznych. Na
                                                    fatalną pogodę np. zwykły człowiek zareaguje inaczej niż może
                                                    zareagować depresiak, ale to nie znaczy, że deszcz i plucha powodują
                                                    depresję.
                                            • tlenoterapia Re: o 'wariatach' 06.07.10, 18:36
                                              > To że niektórzy twierdzą inaczej, nie oznacza, że tego terminu się
                                              > nie używa w tzw. środowisku w znaczeniu, które podałem.

                                              Termin endogennosc jest uzywany , tylko nie ma on pokrycia w faktach naukowych
                                              -tak jak pisalam i podaje ICD-10 w klasyfikacji chorob nie istnieje pojecie
                                              endogennosc.
                                              Tu nie chodzi tylko o podzial na tych co w endogennosc wierza lub nie ale o to
                                              ze nie ma na nia dowodow.

                                              >Jak Ci nie pasi to, co tam piszą i dysponujesz
                                              > większą wiedzą niz jej redaktorzy, to przeredaguj artykuły o
                                              > chorobach psychicznych

                                              Zamiast Wikipedi sugeruje zapoznanie sie z innymi lekturami mowiacymi o
                                              psychiatrii ,a nie uciekanie sie do atakow" jak ci nie pasi to zmien wikipedie".

                                              > Nie ma dowodu tylko spekulowanie, że coś nie jest. Mnie przekonuje
                                              > taka hipoteza, a Ciebie nie i tyle.

                                              To mow ze twoja depresja endogenna to taka hipoteza i twoje spekulowanie.

                                              > Klasyfikacje się zmieniają, a lekarze mogą sobie mówić co chcą,
                                              > byleby skutecznie leczyli.

                                              Sugerujesz ze w klasyfikacji ICD-10 dopisza ze "F32 endogenne"?
                                              Jak na razie nie dopisali wiec niegadajmy jak by ta endogennosc byla faktem.

                                              Mozesz sie ograniczac do myslenia tylko o tym co tobie pomaga ale to nie bedzie
                                              obiektywne .

                                              Zakladajac, ze skuteczne leczenie w medycynie zalezy od ustalenia przyczyn
                                              choroby ,sam widzisz, ze ustalic tego psychiatrzy nie potrafia,z tad duzy
                                              rozlam i wiele teorii co pomagac moze w tym takie ,ze psychoterapia jest
                                              nieodzowna.

                                              > To dlaczego podają psychotropy, a nie leczą choroby wirusowej,
                                              > zaburzeń hormonalnych, zatruć i takich tam? Ja przynajmniej nie
                                              > słyszałem o takich.

                                              Procz psychotropow stosuje sie rowniez psychoterapie .
                                              Wirusow nie da sie wyeliminowac leczeniem...
                                              Bo by musieli robic 1000 badan a na to forsy im szkoda ,powiem ci ze nawet tych
                                              badan nie robia ,ktore musi sie robic kntrolnie przy braniu neuroleptykow
                                              gdzie czesto dochodzi do zmian w obrazie krwi zmian hormonalnych i innych.

                                              Prawie w kazdej publikacji z dziedziny psychiatrii dowiesz sie o roznych
                                              patogennych czynnikach mogacych wywolywac zaburzenia -wirusach , hormonach
                                              ,sterydach ... nie pisz tak jak bym sobie uroila te wirusy.

                                              > ale na raka podaje się z reguły chemię, a
                                              > na psychozy neuroleptyki, bo to zazwyczaj działa.

                                              Chorba psychiczna nie jest tym samym co choroba somatyczna - na psychike
                                              dzialaja rozne czynniki nie tylko biologiczne jak by chciala twoja 100 lat za
                                              murzynami mila doktorka , ktorej tlumow zadowolonych pacjentow nie znasz-tak
                                              jak jej statystyk -ilu ma pacjentow wyleczonych ilu popelnilo samobojstwo ,a ilu
                                              trafia do szpitala z psychoza i na E.W.
                                              .
                                              "Każda piękna dziewczyna podważa obecną rzeczywistość" (Mskaiq)
                                              • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 06.07.10, 19:17
                                                tlenoterapia napisała:

                                                > Termin endogennosc jest uzywany , tylko nie ma on pokrycia w
                                                faktach naukowyc
                                                > h
                                                > -tak jak pisalam i podaje ICD-10 w klasyfikacji chorob nie
                                                istnieje pojecie
                                                > endogennosc.
                                                > Tu nie chodzi tylko o podzial na tych co w endogennosc wierza lub
                                                nie ale o to
                                                > ze nie ma na nia dowodow.

                                                Czyli używają sobie tego terminu ot tak, bo im się nazwa podoba, czy
                                                może na czymś więcej się opierają?

                                                > Zamiast Wikipedi sugeruje zapoznanie sie z innymi lekturami
                                                mowiacymi o
                                                > psychiatrii ,a nie uciekanie sie do atakow" jak ci nie pasi to
                                                zmien wikipedie"

                                                Ale ja nie jestem szczegółowo zainteresowany psychiatrią. Podałem
                                                ogólnie dostępne źródło netowej wiedzy. Jeśli uważasz, że Wiki to
                                                chłam to napisz dlaczego. Argument "bo tak" to żaden argument.

                                                > To mow ze twoja depresja endogenna to taka hipoteza i twoje
                                                spekulowanie.

                                                Nie moje. To lekarka twierdzi, że mam depresję psychoytyczną,
                                                endogenną. Jakoś tak bardziej do mnie trafia opinia doświadczonego
                                                fachowca po studiach medycznych i z doktoratem niż Twoja.


                                                > Sugerujesz ze w klasyfikacji ICD-10 dopisza ze "F32 endogenne"?
                                                > Jak na razie nie dopisali wiec niegadajmy jak by ta endogennosc
                                                byla faktem.

                                                Nie wiem czy dopiszą, czy nie. Wiem że wiele rzeczy dopisywali.

                                                > Mozesz sie ograniczac do myslenia tylko o tym co tobie pomaga ale
                                                to nie bedzie
                                                > obiektywne .

                                                Wybacz, ale nie jestem psychiatrą, a temat chorób psychicznych mało
                                                mnie interesuje. Oczywiście, że myślę o tym co mi pomaga i nie mam
                                                żadnego powodu kwestionować stosowanego leczenia, właśnie dlatego,
                                                że mi pomaga.

                                                > Zakladajac, ze skuteczne leczenie w medycynie zalezy od
                                                ustalenia przyczyn
                                                > choroby ,sam widzisz, ze ustalic tego psychiatrzy nie potrafia,z
                                                tad duzy
                                                > rozlam i wiele teorii co pomagac moze w tym takie ,ze
                                                psychoterapia jest
                                                > nieodzowna.

                                                Są również takie, że terapia jest zbędna.


                                                > Procz psychotropow stosuje sie rowniez psychoterapie .

                                                Niektórzy stosują, a inni odradzają i wcale nie mają gorszych
                                                wyników w leczeniu chorób psychicznych.


                                                > Wirusow nie da sie wyeliminowac leczeniem...
                                                > Bo by musieli robic 1000 badan a na to forsy im szkoda ,powiem ci
                                                ze nawet tych
                                                > badan nie robia ,ktore musi sie robic kntrolnie przy braniu
                                                neuroleptykow
                                                > gdzie czesto dochodzi do zmian w obrazie krwi zmian hormonalnych
                                                i innych.

                                                Ja tam robiłem badania regularnie, gdy brałem neuroleptyk. Nie było
                                                problemu ze skierowaniem.

                                                > Prawie w kazdej publikacji z dziedziny psychiatrii dowiesz sie o
                                                roznych
                                                > patogennych czynnikach mogacych wywolywac zaburzenia -wirusach ,
                                                hormonach
                                                > ,sterydach ... nie pisz tak jak bym sobie uroila te wirusy.

                                                Nie piszę tak, ale Ty nie pisz tak jakby to była prawda objawiona.
                                                Gdyby wiedziano na 100%, że choroby psychiczne są powodowane przez
                                                wirusy to raczej badania poszłyby w tym kierunku, by wirusy
                                                eliminować. Czyli kasę przeznaczano by raczej na stworzenie
                                                szczepionek niż na coraz nowsze neuroleptyki. Wydaje Ci się, że to
                                                nic nie kosztuje?

                                                > Chorba psychiczna nie jest tym samym co choroba somatyczna - na
                                                psychike
                                                > dzialaja rozne czynniki nie tylko biologiczne jak by chciala
                                                twoja 100 lat za
                                                > murzynami mila doktorka , ktorej tlumow zadowolonych pacjentow
                                                nie znasz-tak
                                                > jak jej statystyk -ilu ma pacjentow wyleczonych ilu popelnilo
                                                samobojstwo ,a il
                                                > u
                                                > trafia do szpitala z psychoza i na E.W.

                                                Ona ma nawet swój fan-club, więc chyba nie jest tak źle. Poza tym
                                                trafiłem do niej po złych doświadczeniach z innymi lekarzami.
                                                Lekarką choć innej specjalności jest moja bratowa i to ona mi ją
                                                wyszukała. Ma świetną opinię w środowisku medycznym i jest
                                                skuteczna. Możesz sobie ironizować, ale dla mnie akurat ważne, ze
                                                jest miła i traktuje mnie jak człowieka, a nie numerek w kartotece.
                                                Jak się komuś nie podobają jej metody, to nie musi do niej chodzić.
                                                Ja jestem bardzo zadowolony.
                                                • lafiorka-z Re: o 'wariatach' 06.07.10, 19:49
                                                  Moją lekarkę odnalazłam po 20 latach, bo na tyle lat udało się jej mnie wyleczyć
                                                  przy użyciu samych farmaceutyków. Niezły wynik. Zapamiętałam ją jako młodą,
                                                  sympatyczną kobietę, a obecnie nie jest już taka młoda. Ja też nie:(
                                                  Może to się niektórym nie podobać, ale depresja może wystąpić nawet wtedy, gdy
                                                  nie ma żadnych konfliktów, gdy wszystko w życiu układa się dobrze. Oczywiście
                                                  psychologowie powiedzą, że to tylko pozory, ale mnie na szczęście ich zdanie nie
                                                  interesuje.
                                                • tlenoterapia Re: o 'wariatach' 06.07.10, 20:34
                                                  monte_we_mgle napisał:

                                                  > Czyli używają sobie tego terminu ot tak, bo im się nazwa podoba, czy
                                                  > może na czymś więcej się opierają?

                                                  Na przeslankach sie opieraja ,ideologicznych pogladach ,a to za malo ,zeby
                                                  autorytarnie glosic istnienie endogennosci jako faktu medycznego.

                                                  > Ale ja nie jestem szczegółowo zainteresowany psychiatrią. Podałem
                                                  > ogólnie dostępne źródło netowej wiedzy. Jeśli uważasz, że Wiki to
                                                  > chłam to napisz dlaczego. Argument "bo tak" to żaden argument.

                                                  Wikipedia nie oddaje prawdy takiej jakiej mozesz sie dowiedziec z pelnych
                                                  publikacji naukowych .
                                                  Zreszta napisali w Wiki ,czego nie chcesz zauwazyc ,ze ten model podzialu
                                                  depresji nie jest uniwersalny i sa inne poglady na ten temat .Gdyby endogennosc
                                                  byla faktem naukowym nie bylo by polemiki,tak jak nie ma polemiki z faktem ,ze
                                                  cukrzyk ma problem z insulina.

                                                  Z jednej strony przyznajesz sie, ze sie nie interesujesz psychiatria, a z
                                                  drugiej zamiast sie zaciekawic -rozszezyc swoje o niej pojecie slepo
                                                  wszystkiemu zaprzeczasz co po za twoje doswiadczenie i wiedze wychodzi.

                                                  > To lekarka twierdzi, że mam depresję psychoytyczną,
                                                  > endogenną. Jakoś tak bardziej do mnie trafia opinia doświadczonego
                                                  > fachowca po studiach medycznych i z doktoratem niż Twoja.

                                                  A to popros swoja psychiatre po studiach i doktoratem zeby udowodnila ci te
                                                  endogennosc przy pomocy jakiegos biologicznego testu.
                                                  Daje ci leki na wadliwie funkcjonujace neuroprzekazniki to niech udowodni
                                                  pobierze krew czy zrobi inne biologiczne badanie, ktore by wykazalo te
                                                  rozregulowanie- tak jak sie to robi przy innych chorobach.
                                                  • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 06.07.10, 20:52
                                                    tlenoterapia napisała:

                                                    > Na przeslankach sie opieraja ,ideologicznych pogladach ,a to za
                                                    malo ,zeby
                                                    > autorytarnie glosic istnienie endogennosci jako faktu medycznego.

                                                    A na czym Ty się opierasz, żeby głosić nieistnienie endogenności?

                                                    > Wikipedia nie oddaje prawdy takiej jakiej mozesz sie dowiedziec z
                                                    pelnych
                                                    > publikacji naukowych .
                                                    > Zreszta napisali w Wiki ,czego nie chcesz zauwazyc ,ze ten model
                                                    podzialu
                                                    > depresji nie jest uniwersalny i sa inne poglady na ten
                                                    temat .Gdyby endogennos
                                                    > c
                                                    > byla faktem naukowym nie bylo by polemiki,tak jak nie ma polemiki
                                                    z faktem ,ze
                                                    > cukrzyk ma problem z insulina.

                                                    Zauważyłem. Ja pisałem że pogląd o endogenności do mnie trafia. Ty
                                                    sobie możesz uważać inaczej. Twoje prawo.

                                                    > Z jednej strony przyznajesz sie, ze sie nie interesujesz
                                                    psychiatria, a z
                                                    > drugiej zamiast sie zaciekawic -rozszezyc swoje o niej pojecie
                                                    slepo
                                                    > wszystkiemu zaprzeczasz co po za twoje doswiadczenie i wiedze
                                                    wychodzi.

                                                    A czemu konkretnie zaprzeczyłem? Nie twierdzę przecież, że nie ma
                                                    przypadków, w których stosuje się tradyjne leczenie farmakologiczne
                                                    i psychoterapię. Twierdzę, że w moim przypadku psychoterapia jest
                                                    niepotrzebna i pewnie jest więcej takich jak ja.

                                                    > A to popros swoja psychiatre po studiach i doktoratem zeby
                                                    udowodnila ci te
                                                    > endogennosc przy pomocy jakiegos biologicznego testu.
                                                    > Daje ci leki na wadliwie funkcjonujace neuroprzekazniki to niech
                                                    udowodni
                                                    > pobierze krew czy zrobi inne biologiczne badanie, ktore by
                                                    wykazalo te
                                                    > rozregulowanie- tak jak sie to robi przy innych chorobach.

                                                    A po co ma mi to udowadniać w ten sposób? Daje mi leki, które
                                                    działają. To najlepszy dowód. No niby dlaczego działają, jeśli moja
                                                    choroba wynika z tego że być może zakochałem się nieszczęśliwie w
                                                    trzyletniej Joasi przedszkolakiem będąc?
                                                  • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 06.07.10, 20:56
                                                    No i jeszcze chciałbym zapytać po co Ty bierzesz leki, jeśli nie
                                                    uważasz, że Twoja choroba to problem biologiczny i nikt Ci żadnym
                                                    testem medycznym nie udowodnił, że jest inaczej. Dropsy miętowe są
                                                    przecież smaczniejsze.
                                                  • tlenoterapia Re: o 'wariatach' 06.07.10, 22:53
                                                    > No i jeszcze chciałbym zapytać po co Ty bierzesz leki, jeśli nie
                                                    > uważasz, że Twoja choroba to problem biologiczny i nikt Ci żadnym
                                                    > testem medycznym nie udowodnił, że jest inaczej.

                                                    Na bezsennosc biore to jedyny objaw ktory zmusil mnie do brania lekow.
                                                    Na zadne inne depresje ,zekome schizofrenie i schizoafektywne fisie leki mi nie
                                                    pomogly.

                                                    Zeby nie bylo nieporozumien nie uwazam zeby leki nie byly potrzebne jest wiele
                                                    objawow ,ktore wywoluja cierpienie i leki moga je usniezyc.Ale leczenie objawowe
                                                    to nie przyczynowe .Nie znamy przyczyny wiec leczenie powinno byc kompleksowe .
                                                    Lepiej stawiac na kilka koni niz na jednego. wieksza szansa powodzenia.
                                                  • tlenoterapia Re: o 'wariatach' 06.07.10, 21:31
                                                    > A na czym Ty się opierasz, żeby głosić nieistnienie endogenności?

                                                    -Chodzi o to ,ze nie glosze takich pogladow i staram sie zeby inni tez
                                                    odrozniali spekulowanie od pewnosci , ktorej nie ma w tym temacie.

                                                    > Ja pisałem że pogląd o endogenności do mnie trafia. Ty
                                                    > sobie możesz uważać inaczej. Twoje prawo.

                                                    To nie kwestia tego co kto sobie woli myslec tylko tego ,ze niema zadnych
                                                    dowodow na istnienie biologicznych przyczyn zaburzen psychicznych.


                                                    > A po co ma mi to udowadniać w ten sposób? Daje mi leki, które
                                                    > działają. To najlepszy dowód. No niby dlaczego działają, jeśli moja
                                                    > choroba wynika z tego że być może zakochałem się nieszczęśliwie w
                                                    > trzyletniej Joasi przedszkolakiem będąc?

                                                    Dla ciebie dowodem endogennosci jest to ,ze lekarka tak powiedziala i ze leki
                                                    ci wchodza. Twoj przypadek nie jest miarodajny by budowac ogolne obiektywne
                                                    wnioski.


                                                    Lekarz medycyny potwierdza swoje diagnozy badaniem biologicznym ,w psychiatrii
                                                    ich brak -jesli nie ma potwierdzenia w obiektywnym badaniu nie ma dowodu o
                                                    endogennosci .


                                                    >Twierdzę, że w moim przypadku psychoterapia jest
                                                    > niepotrzebna i pewnie jest więcej takich jak ja.

                                                    Nie zapominaj ,ze nie jestes jedynym pacjentem swojej lekarki ,ze inni
                                                    potrzebuja terapii, a ona jej nie gwarantuje i szkodzi wielu ludziom w ten
                                                    sposob ograniczajac sie do prochow ,ktore dla wiekszosci sa niewystarczajace.



                                                    "Każda piękna dziewczyna podważa obecną rzeczywistość" (Mskaiq)
                                                  • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 06.07.10, 23:20
                                                    tlenoterapia napisała:

                                                    > To nie kwestia tego co kto sobie woli myslec tylko tego ,ze niema
                                                    zadnych
                                                    > dowodow na istnienie biologicznych przyczyn zaburzen psychicznych.

                                                    Nie ma też żadnych dowodów, że te problemy biorą się skądinąd. Twoja
                                                    wiara w ich egzogenne pochodzenie jest tylko wiarą.

                                                    > Dla ciebie dowodem endogennosci jest to ,ze lekarka tak
                                                    powiedziala i ze leki
                                                    > ci wchodza. Twoj przypadek nie jest miarodajny by budowac ogolne
                                                    obiektywne
                                                    > wnioski.

                                                    Ja nie buduję żadnych ogólnych i miarodajnych wniosków. Pisałem, że
                                                    moja choroba ma według mnie charakter endogenny i nie będę korzystał
                                                    z terapii, ani się terapiami interesował, bo nie jest mi to
                                                    potrzebne.

                                                    > Lekarz medycyny potwierdza swoje diagnozy badaniem biologicznym ,w
                                                    psychiatrii
                                                    > ich brak -jesli nie ma potwierdzenia w obiektywnym badaniu nie ma
                                                    dowodu o
                                                    > endogennosci .

                                                    Nie ma też dowodów przeciwnych.


                                                    > Nie zapominaj ,ze nie jestes jedynym pacjentem swojej lekarki ,ze
                                                    inni
                                                    > potrzebuja terapii, a ona jej nie gwarantuje i szkodzi wielu
                                                    ludziom w ten
                                                    > sposob ograniczajac sie do prochow ,ktore dla wiekszosci sa
                                                    niewystarczajace.

                                                    Jeszcze raz Ci powtórzę. Nikt nie musi się u niej leczyć. Jak mi nie
                                                    pasowali lekarze, z którymi miałem wcześniej do czynienia, to ich po
                                                    prostu zmieniłem. Jeśli ktoś nie widzi efektu jej leczenia, to też
                                                    może poszukać innego specjalisty. Przyjmuje prywatnie, zapisywać się
                                                    na wizytę trzeba z dwutygodniowym wyprzedzeniem, więc nie jest jakąś
                                                    beznadziejną szarlatanką. Gdyby była ludzie by do niej nie chodzili
                                                    po prostu.
                                                  • tlenoterapia Re: o 'wariatach' 07.07.10, 00:40
                                                    monte_we_mgle napisał:
                                                    > Nie ma też żadnych dowodów, że te problemy biorą się skądinąd. Twoja
                                                    > wiara w ich egzogenne pochodzenie jest tylko wiarą.

                                                    Tak dokladnie, jest wiele hipotez -twoja wiara (czy kogos innego w inne teorie)
                                                    nie jest dowodem na przyczyne zaburzen ,a lekarz medycyny mam na mysli twoja
                                                    lekarke nie powinien sie kierowac wierzeniami tylko faktami naukowymi.

                                                    To ze ci trudno (lub lekarce) znalesc inna przyczyne choroby nie oznacza ze
                                                    jest nia endogenne zaburzenie tylko ze tak ci pasuje wierzyc.

                                                    Medycyna nie opiera sie na wierzeniach i przekonaniach tylko na dowodach inaczej
                                                    jest sciema.Tak jak endogennosc jest sciema.Bo nie wiadomo co jest przyczyna a
                                                    co skutkiem zaburzenia - zyjemy w ukladzie homeodynamicznym a nie jako
                                                    odizolowane od srodowiska mozgi.

                                                    Zauwaz ze geny bez srodowiska zewnetrznego nie dzialaja,wiec samo z siebie w
                                                    mozgu nic sie nie dzieje.Nikt przytomny niepodejmie sie glosic ze czynniki
                                                    egzogenne zewnetrzne nie biora udzialu w naszym stanie psychicznym . No chyba ze
                                                    twoja lekarka.

                                                    > Jeszcze raz Ci powtórzę. Nikt nie musi się u niej leczyć. Jak mi nie
                                                    > pasowali lekarze, z którymi miałem wcześniej do czynienia, to ich po
                                                    > prostu zmieniłem.

                                                    Nie mysl caly czas przez pryzmat wlasnej osoby ,super ze leki ci pasuja i nie
                                                    zamienily cie w mumie ale wielu ludzi ufa autorytetom ,wiekszosc nie ma wiedzy
                                                    by sie zorietowac ze lekarz im szkodzi nie zmieniaja lekarza ufaja jak baranki
                                                    i zamiast pomocy dostaja elektrowstrzasy,bo lekarz zbagatelizowal sfere emocji
                                                    ,uczuc,konfliktow psychologicznych swego pacjenta.

                                                    > na wizytę trzeba z dwutygodniowym wyprzedzeniem, więc nie jest jakąś
                                                    > beznadziejną szarlatanką.

                                                    Do wrozek tez sa takie kolejki i bioenergoterapeutow czyli na twoja logike musza
                                                    byc dobrzy, a ludzie madrzy.
                                                  • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 07.07.10, 08:28
                                                    tlenoterapia napisała:

                                                    > Tak dokladnie, jest wiele hipotez -twoja wiara (czy kogos innego w
                                                    inne teorie)
                                                    > nie jest dowodem na przyczyne zaburzen ,a lekarz medycyny mam na
                                                    mysli twoja
                                                    > lekarke nie powinien sie kierowac wierzeniami tylko faktami
                                                    naukowymi.

                                                    Lekarz medycyny kieruje się wiedzą oraz doświadczeniem popartym
                                                    obserwacją setek przypadków. No tak jakoś wychodzi, że leki działają
                                                    u wiekszości pacjentów, a psychoterapia tak sobie. Ktoś te leki
                                                    powymyśłał nie kierując się wierzeniami przecież. W odróżnieniu od
                                                    psychoterapii, która opiera się li tylko na teorii i hipotezie, leki
                                                    kosztują. Nie podejmowano by kosztownych badań nad ich
                                                    opracowywaniem oraz refundacji, gdyby była to ściema.

                                                    > To ze ci trudno (lub lekarce) znalesc inna przyczyne choroby nie
                                                    oznacza ze
                                                    > jest nia endogenne zaburzenie tylko ze tak ci pasuje wierzyc.

                                                    To że trudno znaleźć inną przyczyną oznacza, że to zaburzenie takie
                                                    właśnie jest.

                                                    > Medycyna nie opiera sie na wierzeniach i przekonaniach tylko na
                                                    dowodach inacze
                                                    > j
                                                    > jest sciema.Tak jak endogennosc jest sciema.Bo nie wiadomo co jest
                                                    przyczyna a
                                                    > co skutkiem zaburzenia - zyjemy w ukladzie homeodynamicznym a nie
                                                    jako
                                                    > odizolowane od srodowiska mozgi.

                                                    Napisz jeszcze, że psychiatria jest ściemą, a szpitale powinno się
                                                    pozamykać, bo Ty uważasz, że to ściema. Tylko wiesz co? Jak Ci ta
                                                    wspaniała terapia nie pomoże, to właśnie tam trafisz.

                                                    > Zauwaz ze geny bez srodowiska zewnetrznego nie dzialaja,wiec samo
                                                    z siebie w
                                                    > mozgu nic sie nie dzieje.Nikt przytomny niepodejmie sie glosic ze
                                                    czynniki
                                                    > egzogenne zewnetrzne nie biora udzialu w naszym stanie
                                                    psychicznym . No chyba z
                                                    > e
                                                    > twoja lekarka.

                                                    Jak to geny nie działają bez środowiska zewnętrznego? Uważasz, że
                                                    człowiek kompletnie odizolowany nie chorowałby, niekoniecznie na
                                                    choroby psychiczne, ale np. na raka gdyby miał ku temu
                                                    predyspozycje? Chorowałby, zapewniam Cię. Poza tym na mój stan
                                                    psychotyczny czynniki zewnętrzne nie miały żadnego wpływu.
                                                    Zachorowałem w super okresie mojego życia. Wszystko układało mi się
                                                    jak nigdy.

                                                    > Nie mysl caly czas przez pryzmat wlasnej osoby ,super ze leki ci
                                                    pasuja i nie
                                                    > zamienily cie w mumie ale wielu ludzi ufa autorytetom ,wiekszosc
                                                    nie ma wiedzy
                                                    > by sie zorietowac ze lekarz im szkodzi nie zmieniaja lekarza
                                                    ufaja jak baranki
                                                    > i zamiast pomocy dostaja elektrowstrzasy,bo lekarz
                                                    zbagatelizowal sfere emocj
                                                    > i
                                                    > ,uczuc,konfliktow psychologicznych swego pacjenta.

                                                    Do tego nie trzeba żadnej wiedzy. Czujesz się do dupy, leczenie nie
                                                    przynosi widocznych efektów, to dalej szukasz pomocy. Jak dostawałem
                                                    ataków kolki nerkowej co kilka miesięcy i piwko oraz fitolisyna nie
                                                    zmniejszały ich częstotliwości to też poszukałem sobie urologa,
                                                    który dał mi antybiotyk. Nie dlatego, że wiedziałem, że tak też
                                                    można leczyć kamicę nerkową, bo nie wiedziałem, tylko dlatego, że
                                                    miałem dosyć bolesnych ataków. No i przeszło.


                                                    > Do wrozek tez sa takie kolejki i bioenergoterapeutow czyli na
                                                    twoja logike musz
                                                    > a
                                                    > byc dobrzy, a ludzie madrzy.

                                                    Już Ci mówiłem - wiara czyni cuda. Jestem skłonny przyznać, że
                                                    niektórym ludziom pomaga psychoterapeuta, wróżka czy
                                                    bioenergoterapeuta. Ja w nic z tego nie wierzę i mnie by nie
                                                    pomogło, ale jak ktoś tam chodzi, to widocznie ma jakieś powody i
                                                    lepiej sie czuje dzięki temu. To wolny kraj. Tak sie składa, że
                                                    jedni lekarze mają tych pacjentów mnóstwo, a inni nie i nawet nie
                                                    próbują przyjmować prywatnie, bo to by była całkowita porażka. Z
                                                    czegoś to wynika. Jeśli tylko z subiektywnego przekonania pacjenta
                                                    opartego na własnym dobrym samopoczuciu, to też dobrze. Mnie
                                                    naprawdę wisi co Ty myślisz o mojej lekarce, bo ja się dobrze czuję
                                                    i nie mam jej leczeniu nic do zarzucenia.
                                                  • tlenoterapia Re: o 'wariatach' 07.07.10, 13:28
                                                    > Lekarz medycyny kieruje się wiedzą oraz doświadczeniem popartym
                                                    > obserwacją setek przypadków.

                                                    Wiedza mowi ,ze niema dowodow na to ,ze zaburzenia sa wywolane endogennie.
                                                    Diagnoza oparta na obserwacji i widzi mi sie lekarza to nie medycyna.
                                                    -
                                                    >No tak jakoś wychodzi, że leki działają
                                                    > u wiekszości pacjentów, a psychoterapia tak sobie.

                                                    Skad masz te informacje ?

                                                    . Ktoś te leki
                                                    > powymyśłał nie kierując się wierzeniami przecież.

                                                    To,ze wymyslono leki nie oznacza, ze przyczyna zaburzen jest endogenna tylko,
                                                    ze u niektorych osob niweluja objawy -nie ma zadnych dowodow ze dzialaja na
                                                    przyczyny zaburzen.
                                                    Bardzo czesto na leku pisze ze nieznany jest mechanizm dzialanie .Nie wiedza
                                                    nawet czemu dziala ani na co .
                                                    Nie dyskredytuj psychoterapii bo jest nieodlacznym koniecznym elementem leczenia
                                                    psychiatrycznego.Juz ci tlumaczylam czemu.
                                                    -
                                                    > Napisz jeszcze, że psychiatria jest ściemą, a szpitale powinno się
                                                    > pozamykać, bo Ty uważasz, że to ściema. Tylko wiesz co? Jak Ci ta
                                                    > wspaniała terapia nie pomoże, to właśnie tam trafisz.

                                                    Pisze ze nie istnieje zaden dowod na to ,ze przyczyny zaburzn sa endogenne jesli
                                                    ktos wymysla sobie ze jest jeden powod zaburzen bez poparcia w dowodach
                                                    naukowych to sciemnia.

                                                    Terapia i farmakoterapia nie powinny byc traktowane antagonistycznie ,w
                                                    szpitalu jak najbardziej terapia jest pozadana i swiatlych osrodkach stosowana..
                                                    A to ,ze ludzi chorych czeka leczenie w szpitalu nie jest dowodem na to ze ten
                                                    szpital gwarantuje skuteczna pomoc tylko ,ze cos z chorym trzeba zrobic.

                                                    > Jak to geny nie działają bez środowiska zewnętrznego? Uważasz, że
                                                    > człowiek kompletnie odizolowany nie chorowałby, niekoniecznie na
                                                    > choroby psychiczne,
                                                    My nie mowimy o somatycznych chorobach tylko psychicznych -zyjemy w sprzężeniu
                                                    zwrotnym ze środowiskiem ,mozg reaguje i zmienia sie pod wpywem doswiadczen
                                                    plynacych ze swiata zewnetrznego.

                                                    >ale np. na raka gdyby miał ku temu
                                                    > predyspozycje? Chorowałby, zapewniam Cię.

                                                    A co to takiego ta predyspozycja i gdzie sie znajduje w organizmie ?

                                                    Slowo predyspozycja w odniesieniu do chorób psychicznych nie oznacza ,ze wykryto
                                                    jakies gen ,ktory do niej doprowadza tylko puste slowo ,zeby sobie jakos
                                                    zracjonalizowac czemu mam fisia.

                                                    Poza tym na mój stan
                                                    > psychotyczny czynniki zewnętrzne nie miały żadnego wpływu.

                                                    Nie wiadomo co mialo wplyw ,mozna gdybac,bywali pacjenci co po antybiotyku
                                                    psychozy dostali,jest multum mozliwosci.

                                                    > Do tego nie trzeba żadnej wiedzy. Czujesz się do dupy, leczenie nie
                                                    > przynosi widocznych efektów, to dalej szukasz pomocy.

                                                    Jest tak ,ze dla wiekszosci leczenie psychiatryczne nie przynosi zadowalajacych
                                                    rezultatow i nie maja wyboru co do modelu, formy leczenia ,jesli dodatkowo
                                                    swoja pomoc lekarz zawezi tylko do farmakoterapii to szanse uzyskania
                                                    skutecznej pomocy sa ograniczone.

                                                    Model leczenia biologicznego jest nie pelny- moze wielu pacjentom zaszkodzic
                                                    ,jesli ci pasuje to fajnie ,ale nie gadaj za tysiace innych chorych i nie
                                                    wypowiadaj sie przeciwko wspólczesnej wiedzy na temat jak powinna wygladac
                                                    pomoc psychiatryczna i czym sa spowodowane zaburzenia.

                                                    "Każda piękna dziewczyna podważa obecną rzeczywistość" (Mskaiq)
                                                  • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 07.07.10, 14:09
                                                    tlenoterapia napisała:

                                                    > Wiedza mowi ,ze niema dowodow na to ,ze zaburzenia sa wywolane
                                                    endogennie.
                                                    > Diagnoza oparta na obserwacji i widzi mi sie lekarza to nie
                                                    medycyna.

                                                    Medycyna jak najbardziej. Tak się składa, że to lekarz diagnozuje, a
                                                    nie psychoterapeuta. Możesz sobie chodzić na terapię i uważać, że
                                                    jest Ci to, co Ci tam powiedzieli, ale jak się zgłosisz do ZUS-u po
                                                    rentę z papierkiem od psychoterapeuty to Cię wyśmieją, czy to Ci się
                                                    podoba, czy nie.

                                                    > Skad masz te informacje ?

                                                    Z doświadczenia. Siedziałem w psychiatryku kilka miesięcy. Widziałem
                                                    ludzi, którym leki pomagały. Mnie też pomogły.

                                                    > To,ze wymyslono leki nie oznacza, ze przyczyna zaburzen jest
                                                    endogenna tylko,
                                                    > ze u niektorych osob niweluja objawy -nie ma zadnych dowodow ze
                                                    dzialaja na
                                                    > przyczyny zaburzen.

                                                    Ale jeśli przyczyna zaburzeń nie ma nic wspólnego z biologią, to
                                                    niby na jakiej zasadzie te leki działają i niwelują objawy? Przecież
                                                    nie chodzi o samą wiarę pacjentów w skuteczność leków, bo wtedy
                                                    podawano by dropsy. Są znacznie tańsze.

                                                    > Bardzo czesto na leku pisze ze nieznany jest mechanizm
                                                    dzialanie .Nie wiedza
                                                    > nawet czemu dziala ani na co .
                                                    > Nie dyskredytuj psychoterapii bo jest nieodlacznym koniecznym
                                                    elementem leczeni
                                                    > a
                                                    > psychiatrycznego.Juz ci tlumaczylam czemu.

                                                    Nie, nie jest nieodłącznym elementem takiego leczenia. Ja
                                                    psychoterapii nie potrzebuję i w życiu do psychoterapeuty bym nie
                                                    poszedł, tak jak nie poszedłbym do bioenergoterapeuty, do wróżki
                                                    oraz do spowiedzi.

                                                    > Pisze ze nie istnieje zaden dowod na to ,ze przyczyny zaburzn sa
                                                    endogenne jesl
                                                    > i
                                                    > ktos wymysla sobie ze jest jeden powod zaburzen bez poparcia w
                                                    dowodach
                                                    > naukowych to sciemnia.

                                                    Ja nie pisałem, że jest jeden. Pisałem, że w moim przypadku jest
                                                    taki.
                                                    > Terapia i farmakoterapia nie powinny byc traktowane
                                                    antagonistycznie ,w
                                                    > szpitalu jak najbardziej terapia jest pozadana i swiatlych
                                                    osrodkach stosowana.

                                                    A jak pacjent sobie tego nie życzy to co? Zmusza się go do terapii?
                                                    Ja raz poszedłem z ciekawości, bo wyobraź sobie, że w tej
                                                    pogardzanej przez Ciebie klinice taka możliwość istniała i poza tym,
                                                    że się pośmiałem z głupoty pani, która to prowadziła, co mi
                                                    niewątpliwie poprawiło humor, nic na tym nie skorzystałem. Więcej
                                                    bym nie poszedł, bo nie odczuwam takiej potrzeby i uważam, że to
                                                    może pomóc na takiej samej zasadzie jak wróżenie z fusów.

                                                    > A to ,ze ludzi chorych czeka leczenie w szpitalu nie jest dowodem
                                                    na to ze ten
                                                    > szpital gwarantuje skuteczna pomoc tylko ,ze cos z chorym trzeba
                                                    zrobic.

                                                    A dlaczego właśnie w szpitalu coś trzeba z nim zrobić? Niech sobie
                                                    poradzi z jego problemem psychoterapeuta, skoro potrafi. Problem w
                                                    tym, że sobie nie radzą. Są stany, na które trzeba podać leki, a na
                                                    terapię pacjent wraca, gdy mu ostre objawy miną. Od samej terapii
                                                    niestety nie mijają.

                                                    > My nie mowimy o somatycznych chorobach tylko psychicznych -zyjemy
                                                    w sprzężeniu
                                                    > zwrotnym ze środowiskiem ,mozg reaguje i zmienia sie pod wpywem
                                                    doswiadczen
                                                    > plynacych ze swiata zewnetrznego.

                                                    Już Ci tłumaczyłem, że zachorowałem w okresie, gdy mój mózg reagował
                                                    na wyłącznie pozytywne doświadczenia i bodźce. Nic nie uzasadniało
                                                    takiej reakcji organizmu, nie było żadnego powodu, czułem się
                                                    przeszczęśliwy, a jednak.

                                                    > A co to takiego ta predyspozycja i gdzie sie znajduje w
                                                    organizmie ?

                                                    A co to ja jestem patolog jakiś? Wiadomo, że niektórzy ludzie mają
                                                    skłonności do niektórych chorób i chorują nawet jeśli całe życie o
                                                    siebie dbają. Znałem jedną taką, która umarła na raka krtani, a
                                                    nigdy nie wzięła do ust fajki ani alko i w ogóle miała hopla na tle
                                                    zdrowego trybu życia. Mój dziadek natomiast jarał po trzy paczki
                                                    dziennie od 12 roku życia i żadnego raka od tego nie dostał.

                                                    > Slowo predyspozycja w odniesieniu do chorób psychicznych nie
                                                    oznacza ,ze wykryt
                                                    > o
                                                    > jakies gen ,ktory do niej doprowadza tylko puste slowo ,zeby
                                                    sobie jakos
                                                    > zracjonalizowac czemu mam fisia.

                                                    A co jest złego w racjonalizowaniu? Ostatecznie Ty też
                                                    racjonalizujesz twierdząc, że choroby psychiczne biorą się z jakichś
                                                    nieuświadomionych konfliktów, dzieciństwa czy czegoś tam. Przecież
                                                    nie masz pojęcia skąd się biorą i nie masz żadnych przekonujących
                                                    dowodów na poparcie swoich tez.

                                                    > Nie wiadomo co mialo wplyw ,mozna gdybac,bywali pacjenci co po
                                                    antybiotyku
                                                    > psychozy dostali,jest multum mozliwosci.

                                                    Ale mnie się wszystko świetnie układało i nie brałem antybiotyków,
                                                    ani nawet witaminy C. Oczywiście można założyć, że psychoza może
                                                    wystąpić po zjedzeniu mizerii albo buraczków z chrzanem. Bardzo
                                                    lubię, więc może to dlatego.

                                                    > Jest tak ,ze dla wiekszosci leczenie psychiatryczne nie przynosi
                                                    zadowalajacyc
                                                    > h
                                                    > rezultatow i nie maja wyboru co do modelu, formy leczenia ,jesli
                                                    dodatkowo
                                                    > swoja pomoc lekarz zawezi tylko do farmakoterapii to szanse
                                                    uzyskania
                                                    > skutecznej pomocy sa ograniczone.

                                                    Jak to ograniczone? Przecież to nie jest jedyny lekarz. Nikt nie
                                                    jest skazany na medyka, z którego nie jest zadowolony. Może sobie
                                                    poszukać innego, który będzie mu bardziej odpowiadał i oferował
                                                    szerszy wachlarz możliwości terapeutycznych. Wszyscy wariaci,
                                                    których spotkałem trafiali ostatecznie na lekarzy, którzy im pasili
                                                    metodą prób i błędów. Rzadko sie zdarza, że od razu spotkasz kogoś,
                                                    kto jest OK.

                                                    > Model leczenia biologicznego jest nie pelny- moze wielu pacjentom
                                                    zaszkodzic
                                                    > ,jesli ci pasuje to fajnie ,ale nie gadaj za tysiace innych
                                                    chorych i nie
                                                    > wypowiadaj sie przeciwko wspólczesnej wiedzy na temat jak powinna
                                                    wygladac
                                                    > pomoc psychiatryczna i czym sa spowodowane zaburzenia.

                                                    To że jest niepełny to tylko Twoja i niektórych lekarzy opinia. Tak
                                                    samo równoprawna jak ta, że jest wystarczający. Skoro pacjenci z
                                                    własnej i nieprzymuszonej woli wydają kasę na wizyty u lekarzy,
                                                    którzy uważają, że psychoterapia jest niepotrzebna, a nawet moze być
                                                    szkodliwa, to widocznie ten pogląd podzielają i mają do tego prawo,
                                                    tak jak Ty masz prawo się z tym nie zgadzać.
                                                  • tlenoterapia Re: o 'wariatach' 08.07.10, 00:37
                                                    Monte jesli nie potrafisz paru faktow przysfoic ,ze nie ma w oficjalnej
                                                    diagnostyce psychiatrycznej terminu endogenne zaburzenia i ,ze psychoterapia
                                                    jest istotnym ,czasem jedynym elementem leczenia i pomocy psychiatrycznej to
                                                    trudno,tkwij dalej w swojej ignorancji i braku wiedzy ,ktorej jak piszesz nie
                                                    potrzebujesz i zajmuj sie dalej tylko soba bez refleksji nad problemami w
                                                    psychiatrii i zatykajac uszy na doswiadczenia innych ludzi..

                                                    Jak mylisz fakty-dowody z przkonaniami to sie nie dogadamy,a tkie kontrowanie
                                                    dla kontrowania wszystkiego co pisze mnie nudzi.

                                                    > Medycyna jak najbardziej.
                                                    Rozumiem ze akceptujesz gdy zamiast badan diagnostycznych lekarz diagnozuje cie
                                                    kierujac sie intuicja= doswiadczeniem.Zlikwidujmy zatem zaplecze laboratoryjne
                                                    i sprzet diagnostyczny.

                                                    Tak się składa, że to lekarz diagnozuje, a
                                                    > nie psychoterapeuta.

                                                    Psychoterapeuta diagnozuje zwykle na podstawie testow ,a psychiatra to lyka.

                                                    > Z doświadczenia. Siedziałem w psychiatryku kilka miesięcy. Widziałem
                                                    > ludzi, którym leki pomagały. Mnie też pomogły.

                                                    To nie sa podstawy zeby obiektywne wysuwać wnioski na temat skutecznosci-pokarz
                                                    dane i statystyki.

                                                    > Ale jeśli przyczyna zaburzeń nie ma nic wspólnego z biologią, to
                                                    > niby na jakiej zasadzie te leki działają i niwelują objawy?

                                                    Ma zwiazek z biologia ,nie rozumiesz ,ze niekoniecznie pirwotny.Dla tego ciagle
                                                    slyszysz i sam mówisz o niwelowaniu objawow, a nie przyczyn przez leki.

                                                    > Ja nie pisałem, że jest jeden. Pisałem, że w moim przypadku jest
                                                    > taki.

                                                    Tak wiem caly czas jak katarynka bez uzasadnienia piszesz, ze masz endogenne
                                                    zaburzenie bo ci lekarka powiedziala.

                                                    > A jak pacjent sobie tego nie życzy to co? Zmusza się go do terapii?

                                                    Bywa - na niektore terapie skazuje sąd ,na nadzór kuratorski tez..

                                                    W przeciwienstwie do psychiatrii biologicznej gdzie czesto stosuje sie przemoc
                                                    nie sopsob zmusic kogos do terapii przy pomocy zwiazywania rak, nog i
                                                    trzymania miesiacami w izolatkach.

                                                    > A dlaczego właśnie w szpitalu coś trzeba z nim zrobić?

                                                    Bo nie ma odpowiednich srodkow -programów by stosowac prewencyjana
                                                    pomoc(psychologiczna ,srodowiskowa,socjalna...) zanim taka osoba bedzie w takim
                                                    stanie ze juz nic tylko nacpac ja psychotropami i najlepiej dozywotnio jak by
                                                    chcieli biologiczni psychiatrzy.

                                                    Niech sobie
                                                    > poradzi z jego problemem psychoterapeuta, skoro potrafi. Problem w
                                                    > tym, że sobie nie radzą.
                                                    > na terapię pacjent wraca, gdy mu ostre objawy miną. Od samej terapii
                                                    > niestety nie mijają.

                                                    W niektorych zagranicznych klinikach nie stosuje sie leczenia farmakologicznego
                                                    nawet u ludzi w ciezkiej psychozie-psychoterapeuci zajmujasie chorymi.

                                                    Sa rowniez nieliczne osrodki psychoterapeutyczne w Polsce gdzie chorzy z
                                                    roznymi diagnozami leczeni sa po za domem bez psychotropow.

                                                    >Są stany, na które trzeba podać leki,

                                                    Czasem ani leki ani terapia ani swieta Tereska nie pomaga -niemniej szanse sie
                                                    zwiekszaja gdy pomaga sie na wszystkich frontach..
                                                    .. nie mozna radykalizmu bilologicznego w psychiatrii tolerowac jesli mozna
                                                    stworzyc skuteczniejsza kompleksowa pomoc.

                                                    > Nic nie uzasadniało
                                                    > takiej reakcji organizmu, nie było żadnego powodu,

                                                    Skad wiesz ze zadnego ? to ze nie znalazles powodu znaczy ,ze nie znalazles ,a
                                                    nie ze powodu nie ma. Moze masz bablowca w mozgu i ci namieszal?

                                                    > Ty też
                                                    > racjonalizujesz twierdząc, że choroby psychiczne biorą się z jakichś
                                                    > nieuświadomionych konfliktów, dzieciństwa czy czegoś tam.
                                                    >Przecież
                                                    > nie masz pojęcia skąd się biorą i nie masz żadnych przekonujących
                                                    > dowodów na poparcie swoich tez.

                                                    Niczego takiego nie twierdze ,nikt nie ma dowodow i nie odkryto co jest
                                                    przyczyna zaburzen psychicznych,wiec nie sciemniaj ,ze sa znane
                                                    biologiczne-endogenne.

                                                    Jak mówisz ,ze jest predyspozycja do fisia to udowodnij ze jest ale biologicznie
                                                    ze jest, bo inaczej to gadanie filozoficzne, a nie medycyna.


                                                    > To że jest niepełny to tylko Twoja i niektórych lekarzy opinia. Tak
                                                    > samo równoprawna jak ta, że jest wystarczający.

                                                    Z pewnoscia jak napisze ,ze skutecznosc pomocy w innych panstwach dzieki
                                                    szerokiej pomocy jest wyzsza niz w Polsce powiesz ,ze ci to wisi bo co cie to
                                                    obchodzi jak lek na ciebie super dziala.



                                                    Każda piękna dziewczyna podważa obecną rzeczywistość" (Mskaiq)
                                                  • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 08.07.10, 13:40
                                                    tlenoterapia napisała:

                                                    > Monte jesli nie potrafisz paru faktow przysfoic ,ze nie ma w
                                                    oficjalnej
                                                    > diagnostyce psychiatrycznej terminu endogenne zaburzenia i ,ze
                                                    psychoterapia
                                                    > jest istotnym ,czasem jedynym elementem leczenia i pomocy
                                                    psychiatrycznej to
                                                    > trudno,tkwij dalej w swojej ignorancji i braku wiedzy ,ktorej jak
                                                    piszesz nie
                                                    > potrzebujesz i zajmuj sie dalej tylko soba bez refleksji nad
                                                    problemami w
                                                    > psychiatrii i zatykajac uszy na doswiadczenia innych ludzi..

                                                    Oczywiście, że będę. Wiszą mi problemy psychiatrii, a moje
                                                    doświadczenia są dla mnie najważniejsze. Mnie pomaga farmakoterapia
                                                    i nie mam powodu się szerzej tym wszystkim interesować. Są ciekawsze
                                                    zajęcia.

                                                    > > Medycyna jak najbardziej.
                                                    > Rozumiem ze akceptujesz gdy zamiast badan diagnostycznych lekarz
                                                    diagnozuje ci
                                                    > e
                                                    > kierujac sie intuicja= doswiadczeniem.Zlikwidujmy zatem zaplecze
                                                    laboratoryjne
                                                    > i sprzet diagnostyczny.

                                                    A jakie niby badania laboratoryjne może przeprowadzić psychiatra?
                                                    Żadnych. Zlikwiduj zatem psychiatrię, bo miałaś złe doświadczenia z
                                                    lekarzami tej specjalności.


                                                    > Psychoterapeuta diagnozuje zwykle na podstawie testow ,a
                                                    psychiatra to lyka.

                                                    Co Ty powiesz? Mnie nikt na podstawie testów nie diagnozował. Robili
                                                    je studenci i stażyści. Gdy ktoś miał ochotę rozwiązywać, to
                                                    rozwiązywał, gdy nie miał to nikt go do tego nie zmuszał. A lekarze
                                                    w ogóle się wynikami tych testów nie interesowali. Stawiali diagnozę
                                                    na podstawie własnych rozmów z pacjentem.

                                                    > To nie sa podstawy zeby obiektywne wysuwać wnioski na temat
                                                    skutecznosci-pokarz
                                                    > dane i statystyki.

                                                    Ty też pokarz. Bo dotąd to piszesz o relacjach pacjentów z książek
                                                    autobiograficznych i forów internetowych. Pisałem Ci już, że robiono
                                                    badania potwierdzające skutecznosć farmakoterapii u schizofreników.
                                                    W Wiki jest o tym trochę, ale niedokładnie. Gdzieś jeszcze też
                                                    widziałem, ale nie chce mi się w tej chwili szukać. Jak Cię to tak
                                                    bardzo interesuje, to zapytam przy okazji następnej wizyty. We
                                                    wrześniu.

                                                    "Liczne badania międzynarodowe wskazują na korzystne długoterminowe
                                                    rokowanie dla około połowy osób ze zdiagnozowaną schizofrenią, przy
                                                    czym bywają znaczne różnice pomiędzy poszczególnymi osobami i
                                                    regionami[55]. W jednym z badań retrospektywnych wyszło, że około
                                                    jedna trzecia osób w pełni wyzdrowiała, tyle samo doznało pewnej
                                                    poprawy, a reszta pozostała chora[56]. Badania kliniczne z użyciem
                                                    ścisłych kryteriów wyleczenia (aktualna remisja objawów pozytywnych
                                                    i negatywnych oraz adekwatne funkcjonowanie społeczne i zawodowe
                                                    przez 2 lata) wykazały występowanie pełnego wyleczenia u 14% osób w
                                                    ciągu 5 pierwszych lat[57] 5-letnie badania społeczności wykazały
                                                    ogólną poprawę złożonych wskaźników objawowych, klinicznych oraz
                                                    funkcjonalnych u 62% osób[58]. Nie zawsze można porównać wskaźniki
                                                    pomiędzy różnymi badaniami, ponieważ precyzyjna definicja
                                                    wyzdrowienia nie została szeroko zaakceptowana, ale zasugerowano już
                                                    pewne wystandaryzowane kryteria."

                                                    > Ma zwiazek z biologia ,nie rozumiesz ,ze niekoniecznie
                                                    pirwotny.Dla tego ciagle
                                                    > slyszysz i sam mówisz o niwelowaniu objawow, a nie przyczyn przez
                                                    leki.

                                                    Jeśli przyczyny nie są znane nie można ich zlikwidować ani przez
                                                    leki, ani przez terapię. Można tylko próbować i gdybać. Generalnie
                                                    lepsze efekty daje farmakoterapia. Przypadki wyleczenia są i
                                                    uwzględnia się je w statystykach.

                                                    > Tak wiem caly czas jak katarynka bez uzasadnienia piszesz, ze
                                                    masz endogenne
                                                    > zaburzenie bo ci lekarka powiedziala.

                                                    Widocznie miała swoje powody, żeby tak powiedzieć. Leczy mnie
                                                    skutecznie, więc nie widzę sensu kwestionowania tego, co powiedziała.

                                                    > Bywa - na niektore terapie skazuje sąd ,na nadzór kuratorski tez..

                                                    He, he, pokaż mi wyrok skazujący na psychoterapię. Oczywiście nie
                                                    mam na myśli alkoholików, tylko ludzi chorych psychicznie.

                                                    > W przeciwienstwie do psychiatrii biologicznej gdzie czesto stosuje
                                                    sie przemoc
                                                    > nie sopsob zmusic kogos do terapii przy pomocy zwiazywania rak,
                                                    nog i
                                                    > trzymania miesiacami w izolatkach.

                                                    I bardzo dobrze.

                                                    > Bo nie ma odpowiednich srodkow -programów by stosowac
                                                    prewencyjana
                                                    > pomoc(psychologiczna ,srodowiskowa,socjalna...) zanim taka osoba
                                                    bedzie w takim
                                                    > stanie ze juz nic tylko nacpac ja psychotropami i najlepiej
                                                    dozywotnio jak by
                                                    > chcieli biologiczni psychiatrzy.

                                                    Cóż, widocznie ktoś uznał, że to nie ma większego sensu i dlatego
                                                    szkoda wydawać na to kasę. Nie zauważyłem też, żeby psychiatrzy
                                                    dążyli do dożywotniego podawania leków swoim pacjentom albo
                                                    uzależniania ich od częstych wizyt u siebie. Ja np. chodzę co cztery
                                                    miesiące i o odstawieniu leków zacząłem zacząłem rozmawiać z lekarką
                                                    po pół roku ich przyjmowania. A leki przeciwpsychotyczne są drogie,
                                                    gdyby istniała skuteczniejsza od nich metoda, to z pewnością nikt by
                                                    się przy nich na siłę nie upierał.

                                                    > W niektorych zagranicznych klinikach nie stosuje sie leczenia
                                                    farmakologiczneg
                                                    > o
                                                    > nawet u ludzi w ciezkiej psychozie-psychoterapeuci zajmujasie
                                                    chorymi.
                                                    >
                                                    > Sa rowniez nieliczne osrodki psychoterapeutyczne w Polsce gdzie
                                                    chorzy z
                                                    > roznymi diagnozami leczeni sa po za domem bez psychotropow.

                                                    I super. Jak im odpowiada takie leczenie, to niech z niego
                                                    korzystają. Ja nie mam nic przeciwko temu.

                                                    > Czasem ani leki ani terapia ani swieta Tereska nie pomaga -
                                                    niemniej szanse sie
                                                    > zwiekszaja gdy pomaga sie na wszystkich frontach..
                                                    > .. nie mozna radykalizmu bilologicznego w psychiatrii tolerowac
                                                    jesli mozna
                                                    > stworzyc skuteczniejsza kompleksowa pomoc.

                                                    Nie toleruj. Załóż stowarzyszenie i walcz ze złymi psychiatrami.
                                                    Jakiś cel w życiu trzeba mieć.

                                                    > Skad wiesz ze zadnego ? to ze nie znalazles powodu znaczy ,ze nie
                                                    znalazles ,a
                                                    > nie ze powodu nie ma. Moze masz bablowca w mozgu i ci namieszal?

                                                    Wyobraź sobie, że nic nie mam w mózgu. Moja mama umarła na guza
                                                    mózga, więc zrobili mi w klinice tomografię, żeby to wykluczyć. A to
                                                    że Ty uważasz, że powód mojego zachorowania mógł być inny, wcale nie
                                                    znaczy, że faktycznie mógł taki być. Twierdzisz, udowodnij.

                                                    > Niczego takiego nie twierdze ,nikt nie ma dowodow i nie odkryto co
                                                    jest
                                                    > przyczyna zaburzen psychicznych,wiec nie sciemniaj ,ze sa znane
                                                    > biologiczne-endogenne.

                                                    Istnieje wśród psychiatrów opinia, że powody zaburzeń psychicznych
                                                    mają podłoże endogenne. Ty możesz ją kwestionować, a ja nie
                                                    zamierzam. Uważam ją za najbardziej prawdopodobną.

                                                    > Jak mówisz ,ze jest predyspozycja do fisia to udowodnij ze jest
                                                    ale biologiczni
                                                    > e
                                                    > ze jest, bo inaczej to gadanie filozoficzne, a nie medycyna.

                                                    Do wszystkiego jest predyspozycja. Do tego, że ktoś zostaje
                                                    humanistą lub matematykiem też. Również do zachorowalności na
                                                    rozmaite choroby i nie trzeba tego udowadniać biologicznie.
                                                    Wystarczy odrobina inteligencji, żeby to dostrzec.

                                                    > Z pewnoscia jak napisze ,ze skutecznosc pomocy w innych panstwach
                                                    dzieki
                                                    > szerokiej pomocy jest wyzsza niz w Polsce powiesz ,ze ci to wisi
                                                    bo co cie to
                                                    > obchodzi jak lek na ciebie super dziala.

                                                    Podaj statystyki, z których wynika, że ta skutecznosć jest większa.
                                                    Poza tym od kilku lat Polska jest w UE i każdy moze sobie wybrać
                                                    miejsce zamieszkania i leczenia. Wkrótce, bo za dwa lata, NFZ będzie
                                                    zwracał część kasy za leczenie za granicą, według stawek przyjętych
                                                    u siebie na wycenę świadczeń medycznych. Jeśli uważasz, że w Polsce
                                                    nie mozna sie skutecznie leczyć, to poszukaj pomocy gdzie indziej.
                                                    Ja tak nie uważam i nigdzie się nie wybieram.
                                                  • tlenoterapia Re: o 'wariatach' 08.07.10, 17:41
                                                    > Wiszą mi problemy psychiatrii, a moje
                                                    > doświadczenia są dla mnie najważniejsze. Mnie pomaga farmakoterapia
                                                    > i nie mam powodu się szerzej tym wszystkim interesować. Są ciekawsze
                                                    > zajęcia.

                                                    To sie zajmij ciekawszymi zajeciami bo z tego twojego braku wiedzy tylko bełkoty
                                                    naiwne wypisujesz,byle by cos zaprzeczyc bez refleksji czy slusznie czy
                                                    nie.Szkoda prądu na kogos kto tylko z perspektywy swego nosa swiat ocenia.


                                                    "Każda piękna dziewczyna podważa obecną rzeczywistość" (Mskaiq)
                                                  • olga_w_ogrodzie Re: o 'wariatach' 08.07.10, 18:39
                                                    a dla mnie Monty jest wzorem faceta, który miał ostry napad jakiś
                                                    chorobowy, ale się tym umie nie onanizować.

                                                    i sobie nie daj wmówić, Monty, że potrzebujesz terapii.
                                                    to bardzo indywidualna kwestia.
                                                    mnie jest potrzebna, a Tobie nie.
                                                    dla mnie to jesteś zdrowy jak byk.
                                                    polecieć do Australii - niebywałe.
                                                    jeśli dobrze na leki reagujesz i się pilnujesz psychiatry, której
                                                    ufasz, to nie ma powodu, by się bać.
                                                    od czasu, gdy ja mojej psychiatry słucham i lecę w leki, które mi
                                                    zapodaje, to miewam mocne obniżki, ale nie tak, by się zabijać.


                                                  • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 08.07.10, 19:00
                                                    olga_w_ogrodzie napisała:

                                                    > a dla mnie Monty jest wzorem faceta, który miał ostry napad jakiś
                                                    > chorobowy, ale się tym umie nie onanizować.

                                                    Wiesz co, ja bym życie stracił, gdybym zaczął analizować wszystkie
                                                    choroby, które zdarzyły się mnie, mojej żonie i dzieciom. Ludzie
                                                    chorują i będą chorować. To nie powód do studiowania podręczników
                                                    medycznych i okołomedycznych teorii. Jak kogoś to interesuje, to
                                                    kończy odpowiednie studia i zajmuje się tym zawodowo, ja mam inne
                                                    zainteresowania i nie zamierzam niczego w swoim życiu zmieniać, bo
                                                    zachorowałem. Zdarza się.

                                                    > i sobie nie daj wmówić, Monty, że potrzebujesz terapii.
                                                    > to bardzo indywidualna kwestia.
                                                    > mnie jest potrzebna, a Tobie nie.

                                                    No też właśnie piszę, że każdy pacjent to indywidualny przypadek. Ja
                                                    przecież nikomu nie bronię chodzić na terapię. A że nie wierzę w jej
                                                    skutecznosć, to już inna sprawa. Ja jestem z metra ciętym ptymitywem
                                                    i nigdy nie miałem skłonności do dywagowania nt. swoich problemów.
                                                    Rozwiązywałem je i rozwiązuje w sposób najprostszy z możliwych. Poza
                                                    tym uzasadnianie opinii przeciwnych niż moje wymysłami zwyczajnie
                                                    mnie śmieszy. Wszyscy przecież wiedzą, że nie istnieją testy na
                                                    schizę, chad, depę tylko na osobowościowe odchyły. Jak można
                                                    twierdzić, że lekarze posługują się wynikami takich testów w
                                                    diagnozowaniu chorób psychicznych, przecież to niedorzeczne.

                                                    > dla mnie to jesteś zdrowy jak byk.
                                                    > polecieć do Australii - niebywałe.
                                                    > jeśli dobrze na leki reagujesz i się pilnujesz psychiatry, której
                                                    > ufasz, to nie ma powodu, by się bać.
                                                    > od czasu, gdy ja mojej psychiatry słucham i lecę w leki, które mi
                                                    > zapodaje, to miewam mocne obniżki, ale nie tak, by się zabijać.

                                                    No taki zupełnie zdrowy nie jestem. Zdarzają mi się dołki. Ostatni
                                                    był na wiosnę, ale niezbyt głęboki i się z tego szybko wygrzebałem.
                                                    Na bezsenność też mi pomagają prochy. Nie mam tego stale, ale od
                                                    czasu do czasu muszę łykać. Nie przeszkadza mi to. Gdybym miał
                                                    jakieś poważne zastrzeżenia do mojej lekarki, to bym poszukał innego
                                                    specjalisty, ale nie mam . Jestem z niej bardzo zadowolony i mam w
                                                    nosie, co kto sądzi o jej metodach. Dla mnie jest super fachowcem i
                                                    co ważne bardzo ją lubię.
                                                  • lafiorka-z Re: o 'wariatach' 08.07.10, 19:33
                                                    "Ludzie chorują i będą chorować. To nie powód do studiowania podręczników
                                                    medycznych i okołomedycznych teorii."
                                                    " ja mam inne zainteresowania i nie zamierzam niczego w swoim życiu zmieniać, bo
                                                    zachorowałem. Zdarza się."

                                                    A czytywanie forumów depresyjnych? Uważam to trochę za znak, że tak całkiem
                                                    dobrze to nie jest. Bo gdyby było całkiem dobrze, to teraz byłabym zajęta czymś
                                                    innym. Jest tyle fajnych rzeczy do zrobienia przecież.
                                                    Dla mnie przebycie depresji też nie jest powodem do kompleksów, bo przynajmniej
                                                    okazałam się na tyle świadoma, że postanowiłam się leczyć. Za namową mojej
                                                    dentystki, zaczęłam od metod niekonwencjonalnych, czyli refleksoterapii:))),
                                                    która pomogła mi, jak umarłemu kadzidło.
                                                    Obserwuję ze zdziwieniem, że zdrowi też nie są ze stali i zdarzają się im
                                                    załamki. Byłam świadkiem, jak moja bardzo kulturalna znajoma wpadła w regularną
                                                    histerię: z głośnym szlochem, krzykiem, przybieraniem przedziwnych póz, bo nie
                                                    mogła znieść napięcia pomiędzy mężem i córką. Zaproponowałam jej xanax, bo
                                                    zawsze noszę przy sobie, ale odmówiła, bo psychotropów nie bierze. Ja tam też
                                                    przeważnie nie biorę, ale mam, na wszelki wypadek, który jej się właśnie
                                                    zdarzył, a ja po czymś takim, to bym się chyba zapakowała do psychiatryka.
                                                  • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 08.07.10, 19:43
                                                    lafiorka-z napisała:

                                                    > A czytywanie forumów depresyjnych? Uważam to trochę za znak, że
                                                    tak całkiem
                                                    > dobrze to nie jest. Bo gdyby było całkiem dobrze, to teraz byłabym
                                                    zajęta czymś
                                                    > innym.

                                                    Czytam, bo mi się tu podoba. O objawach i dziwactwach, których mi
                                                    nie brakuje łatwiej mi się gada z ludźmi, którzy mieli podobne do
                                                    moich doświadczenia, a gadać lubię. Odkąd zachorowałem pracuję w
                                                    domu przy kompie i brakuje mi pogaduszek z kumplami z roboty. Poza
                                                    tym jakieś własne doświadczenia i obserwacje też mam, czasem mogę
                                                    komuś pomóc, coś polecić. Zdarzało mi się raczej na schizie niż tu.
                                                    Piszę też na forach dla normalsów. Dużo więcej. Nie mam hopla na
                                                    punkcie mojej choroby. Nie uważam jej za coś wyjątkowego. Zdarzyło
                                                    się i już, ale było to dla mnie poważne przeżycie i pogadać o tym
                                                    czasem potrzebuję.
                                                  • lafiorka-z Re: o 'wariatach' 08.07.10, 19:49
                                                    Ja też potrzebuję i jest to dla mnie ciekawe, więc chyba nie potrzebie znów
                                                    robię problem tam gdzie go nie ma:)
                                                  • olga_w_ogrodzie Re: o 'wariatach' 08.07.10, 19:51
                                                    xanax nie jest psychotropem.

                                                    czytywanie forów depresyjnych nie wydaje mi się niczym niezwykłym.
                                                    po przejściu jednego choć epizodu się interesuje, jak to u innych
                                                    bywa.

                                                  • lafiorka-z Re: o 'wariatach' 08.07.10, 19:55
                                                    No właśnie nie byłam pewna czy to psychotrop, po prostu zacytowałam.
                                                    A fluoxetyna to psychotrop?
                                                  • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 08.07.10, 20:14
                                                    lafiorka-z napisała:

                                                    > No właśnie nie byłam pewna czy to psychotrop, po prostu
                                                    zacytowałam.
                                                    > A fluoxetyna to psychotrop?

                                                    Tak, fluo to psychotrop. Antydepresant.
                                                  • lucyna_n Re: o 'wariatach' 08.07.10, 21:18
                                                    xanax to też psychotrop, w końcu jest to substancja psychoaktywna. Może w sumie
                                                    bardziej w kategorii narkotyk ale jednak.
                                                  • lafiorka-z Re: o 'wariatach' 08.07.10, 18:43
                                                    A dlaczego tak bardzo denerwujesz się tym, że ktoś nie ma ochoty na terapię, nie
                                                    interesuje go, zakłada że mu nie pomoże? Przecież może tak myśleć. Nikt nie
                                                    wątpi w to, że tobie terapia pomaga, ani nie każe ci przerywać terapii. Tylko
                                                    dlaczego jesteś taka nietolerancyjna?
                                                  • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 08.07.10, 19:34
                                                    tlenoterapia napisała:

                                                    > To sie zajmij ciekawszymi zajeciami bo z tego twojego braku wiedzy
                                                    tylko bełkot
                                                    > y
                                                    > naiwne wypisujesz,byle by cos zaprzeczyc bez refleksji czy
                                                    slusznie czy
                                                    > nie.Szkoda prądu na kogos kto tylko z perspektywy swego nosa swiat
                                                    ocenia.

                                                    No to ze mną nie pisz, przecież obowiązku nie ma. Wydaje Ci się, że
                                                    pod wpływem tego co wypisujesz i co jest bez sensu, bo moje
                                                    obserwacje z kliniki Twoich rewelacji nie potwierdzają, pójdę do
                                                    lekarki i powiem jej, że jest do chrzanu, a leki przestanę łykać
                                                    chociaż mi pomagają, bo Ty wierzysz w cudowną moc psychoterapii? A
                                                    wierz sobie w co chcesz. Ja to akceptuję tak samo jak nielubianą
                                                    sąsiadkę, braci Kaczyńskich, bigos i wszystko i nie przekonuję
                                                    nikogo, że powinien się ograniczyć do tabsów, skoro uważa, że dla
                                                    terapia jest dla niego dobra. To Ty masz jakąś misję, a nie ja.

                                                    > "Każda piękna dziewczyna podważa obecną rzeczywistość" (Mskaiq)
                                                  • tlenoterapia Re: o 'wariatach' 10.07.10, 00:05
                                                    monte potrafisz tylko siebie we wszystkich przypadkach wymieniac .. ciagle ja
                                                    ,mi ,mna , o mnie , a tu nie o tobie mowa i o tym czy lekarke lubisz i jak
                                                    tabletki na sen tobie pomagaja i ze sie usmiales z glupiej terapii .

                                                    Jak nie zrozumiales o jakim problemie pisalam to twoja strata.
                                                    Moze sa inne tematy , ktore bardziej kumasz.


                                                    "Każda piękna dziewczyna podważa obecną rzeczywistość" (Mskaiq)
                                                  • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 10.07.10, 00:24
                                                    tlenoterapia napisała:

                                                    > monte potrafisz tylko siebie we wszystkich przypadkach
                                                    wymieniac .. ciagle ja
                                                    > ,mi ,mna , o mnie , a tu nie o tobie mowa i o tym czy lekarke
                                                    lubisz i jak
                                                    > tabletki na sen tobie pomagaja i ze sie usmiales z glupiej
                                                    terapii .

                                                    No to po co to wszystko piszesz? To jest forum dla wariatów, a nie
                                                    sympozjum naukowe. Wiadomo, że są różne teorie i różne metody. Tobie
                                                    odpowiada terapia, to sobie ją stosuj, ale nie opowiadaj, że w
                                                    każdym przypadku jest wskazana i skuteczna i nie wymyślaj jak jest w
                                                    klinice, o której nie masz pojęcia i jak diagnozują psychiatrzy, bo
                                                    tego też nie wiesz. Ja sobie będę pisał, że mnie śmieszą terapie, bo
                                                    mi się tak podoba.

                                                    > Jak nie zrozumiales o jakim problemie pisalam to twoja strata.
                                                    > Moze sa inne tematy , ktore bardziej kumasz.

                                                    Owszem są. Piłka nożna, piwo i podrywanie kelnerek. Takie problemy
                                                    interesują przeciętnego faceta. Traumatyczne dzieciństwo,
                                                    nieuświadamiane konflikty oraz porypane relacje z otoczeniem są
                                                    dobre dla neurotycznych pań i ich terapeutów.
                                                  • lucyna_n Re: o 'wariatach' 10.07.10, 12:46
                                                    Jak Monte zacznie pisać per "my" "nas" "nam" lub pójdzie dalej w kierunku
                                                    wypowiadania się za całą ludzkość to go sama zaprowadzę do tej jego lekarki po
                                                    prochy:)
                                                    nie jesteśmy zgromadzeniem lekarzy na konferencji tylko detalicznymi świrkami
                                                    to o kim ma pisać, o sobie przecież i swoich doświadczeniach.
                                              • lucyna_n Re: o 'wariatach' 06.07.10, 19:39
                                                mądrość spoleczności pierwotnych żyjących zgodnie z rytmami przyrody mówi że
                                                choroby somatyczne nei istnieją w oderwaniu od psychiki i że człowiek jest
                                                całością ciala i ducha. I to jest prawda.
                                                • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 06.07.10, 19:44
                                                  lucyna_n napisała:

                                                  > mądrość spoleczności pierwotnych żyjących zgodnie z rytmami
                                                  przyrody mówi że
                                                  > choroby somatyczne nei istnieją w oderwaniu od psychiki i że
                                                  człowiek jest
                                                  > całością ciala i ducha. I to jest prawda.

                                                  Toteż moja lekarka rozmawia ze mną o tym co ostatnio czytałem, pyta
                                                  na co chodzę do kina, co mnie interesuje, jak mi się układa w
                                                  robocie i z rodziną. I podpowiadała mi, żebym poszukał innej pracy,
                                                  jeśli jestem niezadowolony, że mniej od żony zarabiam. Nie jest
                                                  nawiedzoną wypisywaczką recept. A że terapię uważa za bzdurę, to
                                                  widać ma swoje powody.
                                                • lafiorka-z Re: o 'wariatach' 06.07.10, 21:07
                                                  choroby somatyczne nei istnieją w oderwaniu od psychiki i że człowiek jest
                                                  całością ciala i ducha.
                                                  A czy depresja jest chorobą somatyczną?
                                                  Jak pomyślę o swoim losie, to oczywiście bym go udoskonaliła. Tylko, że nie
                                                  widzę wokół doskonałych losów. Nie mam pretensji do życia, a jednak zdarza mi
                                                  się depresja. Inni mają gorzej, a depresji nie mają.
                                                  Nie mam diagnozy, że moja depresja jest endogenna, bo nie mam żadnej diagnozy,
                                                  ale nie znajduję innego wytłumaczenia.
                                                  • lafiorka-z Re: o 'wariatach' 06.07.10, 21:13
                                                    A właściwie znajduję: nadmierna wrażliwość. Głupio mówić o sobie, że jest się
                                                    wrażliwym, ale co tam owijać w bawełnę:)
                                                  • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 06.07.10, 21:15
                                                    lafiorka-z napisała:

                                                    > A czy depresja jest chorobą somatyczną?
                                                    > Jak pomyślę o swoim losie, to oczywiście bym go udoskonaliła.
                                                    Tylko, że nie
                                                    > widzę wokół doskonałych losów. Nie mam pretensji do życia, a
                                                    jednak zdarza mi
                                                    > się depresja. Inni mają gorzej, a depresji nie mają.
                                                    > Nie mam diagnozy, że moja depresja jest endogenna, bo nie mam
                                                    żadnej diagnozy,
                                                    > ale nie znajduję innego wytłumaczenia.

                                                    Ja też zawsze akceptowałem to, co mi się w życiu zdarzało i nie
                                                    robiłem z niczego problemu. Skończyłem studia humanistyczne i nie
                                                    mogłem znaleźć po nich pracy, więc wyjechałem za granicę zarabiać,
                                                    po powrocie pprzekwalifikowałem się na speca od podatków i jestem
                                                    dobry w tym fachu, a książki sobie czytam na tematy, które mnie
                                                    bardziej od ustawy o vat czy rachunkowości interesują. Mam fajną
                                                    żonę, udane dzieci, kochającą rodzinę a jednak zdarzyła mi się
                                                    choroba. Przecież nie będę tego tłumaczył jakimiś bzdurami z
                                                    dzieciństwa, których nawet nie pamiętam czy drobnymi
                                                    niepowodzeniami. One są nieodłączną częścią życia wszystkich ludzi.
                                                    Nikt nie ma idealnie, a nie wszyscy chorują.
                                                  • lafiorka-z Re: o 'wariatach' 06.07.10, 21:26
                                                    No i akurat to rozumiem. I mam takie wrażenie, że cała ta dyskusja nie może się
                                                    udać. Rozumiem, że można popaść w psychozę z powodu ciężkich konfliktów, ale
                                                    osoby z konfliktami chyba nie potrafią zrozumieć, że można tak bez powodu. Jak
                                                    mam wybierać, to wolę bez powodu, bo to lepiej się leczy:)
                                                  • lucyna_n Re: o 'wariatach' 06.07.10, 21:17
                                                    moim zdaniem depresja jest chorobą ciała
                                                    ciało choruje, ciało cierpi, ciało nei ma siły, ciało się boi, ciało nei może
                                                    jeść albo musi jeść, ciało nie może spać, albo się obudzić.
                                                    Jeżeli jest nam smutno to dlatego że zaszły jakieś tam reakcje chemiczno
                                                    elektryczne w ciele.
                                                  • lafiorka-z Re: o 'wariatach' 06.07.10, 21:30
                                                    lucyna_n napisała:

                                                    > moim zdaniem depresja jest chorobą ciała
                                                    > ciało choruje, ciało cierpi, ciało nei ma siły, ciało się boi, ciało nei może
                                                    > jeść albo musi jeść, ciało nie może spać, albo się obudzić.
                                                    > Jeżeli jest nam smutno to dlatego że zaszły jakieś tam reakcje chemiczno
                                                    > elektryczne w ciele.
                                                    >
                                                    Skoro ciało, a nie psyche, to znaczy, że tak jak ja uznajesz, że depresja może
                                                    być endogenna.
                                                  • lucyna_n Re: o 'wariatach' 06.07.10, 23:49
                                                    uważam że może być ale nie musi, że może być z różnych powodów, najczęściej
                                                    mieszanych, jakaś sklonność czy usterka dzialania mózgu ujawniająca się np po
                                                    jego przeciążeniu, jak defekt silnika ujawniający się dopiero w warunkach
                                                    ekstremalnych . Generalnie staram się nei przyklejać sobie żadnej diagnozy tylko
                                                    rozpracowywać siebe jako taką,szukanie swoich osobistych przyczyn i dobrych
                                                    sposobów na radzenie sobei z moim unikalnym życiem i moją unikalną (jak każdego
                                                    człowieka) psychiką, jakbym miała wybor to wolałabym pobyt w klasztorze
                                                    buddyjskim i medytację, zaglębienie się w siebie niż psychoterapię z
                                                    psychologami z ich teoriami powstałymi przed dwoma laty a nie dwoma tysiącami
                                                    lat. Tak samo jak wolę jedwabne sari a nie nowoczesną super oddychającą koszulkę
                                                    z polimerów powleczoną teflonem czy czymś tam.
                                                  • lafiorka-z Re: o 'wariatach' 07.07.10, 18:04
                                                    Klasztor buddyjski jest dla mnie trochę zbyt egzotyczny, ale tydzień
                                                    w Tyńcu, z ojcem Knabitem, który wydaje mi się nadzwyczajnie pogodnym
                                                    człowiekiem, to czemu nie? Może to megalomania, ale tak mi się wydaje, że
                                                    psycholog nie może mi powiedzieć nic więcej niż sama wiem.
                                                    Oczywiście, że marzy mi się jakiś przewodnik, mentor czy jak go tam nazwać.
                                                    Czasami umieszczam w tej roli męża (bez przesady), siostrę
                                                    (wyjątkowo), ale to są ludzie mający na mnie największy wpływ i najwięcej mi
                                                    pomogli. Staram się być dla nich niewdzięczna, żeby im się w głowach od razu nie
                                                    poprzewracało.
                                                    A to co napisałaś o sari bardzo mnie zaciekawiło, bo nigdy bym nie wpadła na to,
                                                    żeby coś takiego na siebie włożyć. Ubieram się, jak działaczka ruchu
                                                    feministycznego, a tak bym chciała czasami być uroczą, kobiecą kobietą.
                                                  • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 07.07.10, 18:29
                                                    lafiorka-z napisała:

                                                    > Klasztor buddyjski jest dla mnie trochę zbyt egzotyczny, ale
                                                    tydzień
                                                    > w Tyńcu, z ojcem Knabitem, który wydaje mi się nadzwyczajnie
                                                    pogodnym
                                                    > człowiekiem, to czemu nie?

                                                    Ja kiedyś byłem w Tyńcu, ale ojca Knabita tam wtedy nie spotkałem.
                                                    Innych benedyktynów to przy posiłkach głównie i codziennych
                                                    zajęciach, bo na msze nie chodziłem. Generalnie fajna sprawa i super
                                                    biblioteka. Myślałem, że będę się nudził i pojechałem tak na odczep
                                                    się. Kumpel sobie zarezerwował pobyt, ale coś mu wypadło w ostatniej
                                                    chwili, ale w sumie byłem mile zaskoczony. Wypocząłem i nawet te
                                                    pobudki o nieludzkich porach mi nie przeszkadzały.
                                                  • lucyna_n Re: o 'wariatach' 07.07.10, 22:48
                                                    Ja też byłam w samą wigilię, ale tylko tak zobaczyć sobie jak wygląda, bardzo mi
                                                    się podobało, zwłaszcza widok na rzekę, bardzo urokliwy. Rozmównica też fajna,
                                                    dla fobików spolecznych.
                                                  • lucyna_n Re: o 'wariatach' 07.07.10, 22:46
                                                    Przejrzałam dzisiaj moją szafę pod kątem letnich rzeczy bo straszą powrotem mega
                                                    upałów i oprócz sari i kameez (takie tuniki długie z pumpiastymi spodenkami typu
                                                    szarawarki) mam dwie bluzeczki i jedną spódniczkę nieindyjską ale za to w
                                                    kolorze fuksji.
                                                    Sari jest czymś co choć raz w życiu należy na siebei włożyć choćby tylko do
                                                    pochodzenia sobie po domu. Na allegro w tej chwili dziewczyny wyprzedają całkiem
                                                    niezłe nawet za 20 zł, pewnie żeby mieć kasę na wakacje. Jak ubrać można znaleźć
                                                    filmy w internecie, pozornie jest to skomplikowane jak się raz załapie to już
                                                    się wydaje bardzo proste.
                                                    Polecam jako terapię odrywania się od szarej monotonnej rzeczywistości, poczucie
                                                    stuprocentowej kobiecości przy dowolnej figurze gwarantowane.
                                                  • tlenoterapia Re: o 'wariatach' 08.07.10, 00:57
                                                    Ja w hinduskie fatalaszki wskoczylam bo mi etno pasuje i ta cena 10 zl +pare
                                                    gadzetow i w ogole bym w hinduskim sklepie chciala zamieszkac.

                                                    ale w sari sie pokazac to strach zeby sasiedzi nie pytali czy nowa zaslone
                                                    kupilam.
                                                  • lucyna_n Re: o 'wariatach' 08.07.10, 01:33
                                                    no właśnie, ludzie sie gapio na sari chociaż nie jak na zasłony tylko na dziwną
                                                    spodnice z chustą czy "a co to wogóle jest? to sukienka, spódnica czy co", ale
                                                    do moich kameezow i dupatty już na mojej wsi przywkli, ani okiem nie mrugną,
                                                    mimo że lubię jak są mocne w kolorze i ozdobne:)
                                                    Przyznam że ceny są piękne, np jak wchodzę do jakiejś zary czy innego h&mu a tam
                                                    wszystko zaczyna się od 49 zł i to ma być tanio i z przeceny za bluzeczynkę
                                                    bawełnianą typu t-shirt to ja dziękuję, za taką kasę to przebieram w kameezach
                                                    jak dziad w ulęgałkach.
                                                    Normalnie w zakupoholizm netowy wpadam powoli.
                                          • annarchia Re: o 'wariatach' 06.07.10, 14:58
                                            tlenoterapia napisała:

                                            > i na co sie powolujesz.-"Niektórzy badacze twierdzą, iż w
                                            rzeczywistości jest t
                                            > o
                                            > ta sama depresja jednobiegunowa, a powyższy podział tak naprawdę
                                            odzwierciedla
                                            > podział na depresję ostrą i łagodną."

                                            Według mnie rozróżnienie, że to, co ostre to endogenne, a to co
                                            łagodne to egzogenne to nieuzasadniona głupota. Ja mam zaburzenia
                                            osobowości, w których wystepują bardzo ostre, głębokie depresje z
                                            ignorowaniem odżywiania się, mycia, ból oddychania, totalny bezruch
                                            w łóżku, cierpienie przekraczające wytrzymałość, kaleczenie się,
                                            myśli samobójcze, myśli paranoiczne, czasem niepoznawanie bliskich
                                            (kiedyś), męczenie się, aby wydobyc z siebie choć jedno zdanie. A
                                            moje zaburzenia osobowości są uwarunkowane "egzogennie". Ponadto
                                            miałam pewną ostrą schizę, na którą nie działały żadne leki, a
                                            dopiero psychoanaliza. Obserwowałam na oddziale osoby z depresją w
                                            przebiegu ChAD ("endogenną") i niektóre z nich lepiej ode mnie
                                            funkcjonowały. Potrafiły zejść z łóżka na śniadanie, miały siłę je
                                            sobie robić, interesowały się odrobinę TV, rozmową z ludźmi. A ja
                                            nie. Takie rozróżnienia są bezsensu.


                                            > > Dr nauk medycznych Halina Dubas-Ślemp.
                                            >
                                            > Wstyd i 100 lat za murzynami.

                                            Jemu z pewnych powodów takie leczenie odpowiada.
                                            Mam nawet przypuszczenia, dlaczego tak jest, ale pozostawię je dla
                                            siebie, ponieważ dyskusji i tak nie będzie.
                                            • lucyna_n Re: o 'wariatach' 06.07.10, 15:29
                                              zgadzam się z tym że uznanie iż depresja tzw endogenna jest zawsze cięższa od
                                              egzogennej jest nietrafione i nieprawdziwe, coraz bardziej też choć bez badań
                                              naukowych sklaniam się xe to rzeczywiście sztuczny podział i wnosi więcej
                                              zamieszania niż pożytku zwłaszcza że nie ma papierka lakmusowego co by
                                              jednoznacznie okreśłił co się właściwie w tej głowie dzieje, diagnoza w
                                              psychiatrii to taka rzecz na siłę, bo coś trzeba w kartę wpisać.
                                            • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 06.07.10, 16:05
                                              annarchia napisała:

                                              > tlenoterapia napisała:
                                              >
                                              > > i na co sie powolujesz.-"Niektórzy badacze twierdzą, iż w
                                              > rzeczywistości jest t
                                              > > o
                                              > > ta sama depresja jednobiegunowa, a powyższy podział tak naprawdę
                                              > odzwierciedla
                                              > > podział na depresję ostrą i łagodną."
                                              >
                                              > Według mnie rozróżnienie, że to, co ostre to endogenne, a to co
                                              > łagodne to egzogenne to nieuzasadniona głupota. Ja mam zaburzenia
                                              > osobowości, w których wystepują bardzo ostre, głębokie depresje z
                                              > ignorowaniem odżywiania się, mycia, ból oddychania, totalny
                                              bezruch
                                              > w łóżku, cierpienie przekraczające wytrzymałość, kaleczenie się,
                                              > myśli samobójcze, myśli paranoiczne, czasem niepoznawanie bliskich
                                              > (kiedyś), męczenie się, aby wydobyc z siebie choć jedno zdanie. A
                                              > moje zaburzenia osobowości są uwarunkowane "egzogennie". Ponadto
                                              > miałam pewną ostrą schizę, na którą nie działały żadne leki, a
                                              > dopiero psychoanaliza. Obserwowałam na oddziale osoby z depresją w
                                              > przebiegu ChAD ("endogenną") i niektóre z nich lepiej ode mnie
                                              > funkcjonowały. Potrafiły zejść z łóżka na śniadanie, miały siłę je
                                              > sobie robić, interesowały się odrobinę TV, rozmową z ludźmi. A ja
                                              > nie. Takie rozróżnienia są bezsensu.
                                              >
                                              >
                                              > > > Dr nauk medycznych Halina Dubas-Ślemp.
                                              > >
                                              > > Wstyd i 100 lat za murzynami.
                                              >
                                              > Jemu z pewnych powodów takie leczenie odpowiada.
                                              > Mam nawet przypuszczenia, dlaczego tak jest, ale pozostawię je dla
                                              > siebie, ponieważ dyskusji i tak nie będzie.

                                              Ale ja już pisałem, że nie mam zaburzeń osobowości. Testy wychodzą
                                              mi mniodzio, a obecne leczenie mi odpowiada, bo jest skuteczne. Poza
                                              tym pani doktor mi się podoba, ładna jest, lubię do niej chodzić,
                                              lubię z nią gadać o pierdołach i mam do niej pełne zaufanie.
                                              • lucyna_n Re: o 'wariatach' 06.07.10, 17:54
                                                a mi nikt nigdy nie chcial testu zrtobić, no nikt nigdy, a sama się dopraszalam
                                                to tylko ręką machali że bez sensu i szkoda czasu.
                                                • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 06.07.10, 18:03
                                                  lucyna_n napisała:

                                                  > a mi nikt nigdy nie chcial testu zrtobić, no nikt nigdy, a sama
                                                  się dopraszalam
                                                  > to tylko ręką machali że bez sensu i szkoda czasu.

                                                  Mnie zrobili chyba wszystkie. Dużo było studenciaków i stażystów,
                                                  którzy to oferowali, a ja się strasznie w klinice nudziłem i
                                                  rozwiązywałem dla zabawy i zabicia czasu. Ale to rzeczywiście trochę
                                                  bez sensu, niektóre pytania były okropnie głupie, np. "czy lubisz
                                                  pracować rękami".
                                                  • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 06.07.10, 18:07
                                                    Ale jeden test był super. Takie różne rozmazane czarne i kolorowe
                                                    plamy i trzeba było powiedzieć z czym się kojarzą. To był zdaje się
                                                    test Rorchacha.
                                                  • lafiorka-z Re: o 'wariatach' 06.07.10, 18:21
                                                    Z psychoterapią miałam taką styczność, że kupiłam parę książek na temat rzucenia
                                                    palenia. Jedną napisał jakiś wybitny amerykański terapeuta, który kazał słuchać
                                                    nagrania dołączonego do książki, co to miało być medytacją i gwarantowało 100%
                                                    skuteczności.
                                                    Miałam słuchać tego przez dwa tygodnie codziennie rano. Wysłuchałam dwa razy i
                                                    stwierdziłam, że jeśli wysłucham po raz trzeci, to będę się sama siebie
                                                    wstydziła: "jesteś czysta jak górski strumień, jesteś wolna, czujesz cudowne
                                                    zapachy, jesteś silna...", coś takiego to było:-) A sprzedało się w tysiącach
                                                    egzemplarzy na całym świecie.
                                                  • lucyna_n Re: o 'wariatach' 06.07.10, 19:44
                                                    hihi uwielbiam takie świrstwa:)
                                                    najbardziej bym lubiła być wydawcą takiego bestselleru skoro się tak dobrze
                                                    sprzedawał.
                                                  • monte_we_mgle Re: o 'wariatach' 06.07.10, 19:48
                                                    lucyna_n napisała:

                                                    > hihi uwielbiam takie świrstwa:)
                                                    > najbardziej bym lubiła być wydawcą takiego bestselleru skoro się
                                                    tak dobrze
                                                    > sprzedawał.

                                                    A mój stażysta od testu z plamami kompletnie się załamał, bo mi się
                                                    wszystko z jakimiś obrazami abstrakcyjnymi kojarzyło i nawijałem mu
                                                    jak najęty o historii sztuki :-)))
                                                    >
                                            • tlenoterapia Re: o 'wariatach' 06.07.10, 20:53
                                              Masz 100% racji .

                                              Jak dla mnie najuczciwsze bylo by nie diagnozowanie tylko opisanie problemow
                                              pacjenta i probowanie ich rozwiazania.

                                              Masakra z ta biologiczna psychiatria i jest wielu takich co sie na nia nabralo
                                              -dostali diagnoze +prochy + kopa w tylek ,zadnej psychoterapii...zadnej pomocy -
                                              utkneli na lata zamknieci w cierpieniu w 4 scianach.
                                              Kawal roboty zrobilas zeby sobie pomóc..
                                              • lafiorka-z Re: o 'wariatach' 06.07.10, 21:16
                                                A jak pacjent nie ma problemów???
                                                • annarchia Re: o 'wariatach' 09.07.10, 15:06
                                                  lafiorka-z napisała:

                                                  > A jak pacjent nie ma problemów???

                                                  Przecież depresja, lęki, schizy są dowodem na to, że problemy ma i
                                                  to spore. I te problemy skutkują tym, że pojawiają się te objawy. To
                                                  się skądś bierze, nie ma nic bez przyczyny. Chodzi oczywiście o
                                                  problemy emocjonalne, osobowościowe, a nie te zewnętrzne,
                                                  'obiektywne'. Chyba, że ktoś przyczyn upatruje się tylko w biologii.

                                                  Kiedyś też twierdziłam: ja nie mam żadnych problemów... mam
                                                  osiągnięcia, zdolności, studia, pracę, zdrowie fizyczne, kochany
                                                  chłopak u boku, mówią, że ładna, znajomi obok, mam co jeść,
                                                  dzieciństwo "normalne" (był nawet etap, w którym sądziłam, że
                                                  dostałam nadmiar miłości i uwagi). Moim jedynym 'problemem' była
                                                  depresja i lęki. Teraz inaczej na to patrzę.

                                              • annarchia Re: o 'wariatach' 09.07.10, 15:14
                                                tlenoterapia napisała:

                                                > Masakra z ta biologiczna psychiatria i jest wielu takich co sie
                                                na nia nabralo
                                                > -dostali diagnoze +prochy + kopa w tylek

                                                Przechodziłam ten etap...


                                                tlenoterapia napisała:

                                                > Kawal roboty zrobilas zeby sobie pomóc..

                                                Kawał roboty, aby zacząć (i chcieć) rozumieć, co się ze mną dzieje.
                                                Ale pomóc sobie to bardzo ciężka sprawa...
                                                Staram się korzystać z uwag i refleksji osób wyleczonych.
                                                • lafiorka-z Re: o 'wariatach' 09.07.10, 15:36
                                                  Annarchio, pisałam już tutaj, że moja remisja trwała ostatnio 20 lat. Nie
                                                  twierdzę, że prowadzę bezkonfliktowe zycie i nigdy nie mam żadnych problemów.
                                                  Przejmuję się wszystkim nadmiernie, tworzę w myślach czarne scenariusze,
                                                  potrafię się wkręcić w niezłe lęki, jednocześnie pozwalam sobie czasami na
                                                  nadmierny luz, co skutkuje kolejnymi napięciami. I tak koło się zamyka.
                                                  Tylko, że ja to wszystko wiem i nie chcę, żeby jakiś psychoterapeuta zaczął
                                                  dobierać się do moich rodziców, bo tego bym nie zniosła. Mam do nich tylko taką
                                                  pretensję, że mnie krócej nie trzymali.
                                                  • annarchia Re: o 'wariatach' 09.07.10, 16:14
                                                    lafiorka-z napisała:

                                                    > Tylko, że ja to wszystko wiem

                                                    Ale sama wiedza to... wiedza.
                                                    Chodzi o to, aby te i inne schematy, jakie znasz u siebie:

                                                    > Przejmuję się wszystkim nadmiernie

                                                    > tworzę w myślach czarne scenariusze

                                                    > potrafię się wkręcić w niezłe lęki

                                                    > pozwalam sobie czasami na nadmierny luz, co skutkuje kolejnymi
                                                    > napięciami.

                                                    ...zmienić.

                                                    Te schematy odczuwania-myślenia to są te 'problemy'.
                                                    Które powodują stany depresyjne, lęki, napięcia.
                                                    Tak mi się to widzi.
                                                  • lafiorka-z Re: o 'wariatach' 09.07.10, 16:33
                                                    Odkąd biorę fluoxetynę, to pozostał mi jeden problem: luz, ale ze sporą dozą
                                                    krytycyzmu. Więc to raczej nie jest mania, bo jednak zabieram się za porządki
                                                    czego raczej nie lubię.
              • lucyna_n Re: o 'wariatach' 02.07.10, 22:28
                sporo w tym prawdy ale normalsy też są zafiksowane na jakichś swoich ulubionych
                tematach ktore wałkują w kółko do totalnego znudzenia.
                Zasadniczo już wolę o fobiach niż o murowaniu ścianek działowych, lub kto ile
                piw wypił i ile jeszcze dokupić, albo o harmonijnym rozwoju niemowląt czy
                szalenie pasjonującym temacie odzwyczajania dziecka od pieluch. Po wakacjach
                jeszcze obowiązkowe oglądanie miliarda zdjęć z wakacji koniecznie zagranicznych.
                Właściwie to wszystko na dłuższą metę to też nuda panie.
                • lafiorka-z Re: o 'wariatach' 03.07.10, 17:13
                  Pomijam psychozy, bo to sfera, która na pewno jest niezrozumiała dla tzw.
                  normalsów, ale inne stany: niepokój, niepewność, smutek, rozpacz, są znane każdemu.
                  W depresji to się kondensuje do tego stopnia, że mimo realnej oceny własnej
                  sytuacji jako zupełnie niezłej, nie można się otrząsnąć z poczucia smutku, lęku
                  i bezsensu.
                  Są ludzie, którzy mogą się tak czuć z powodów obiektywnych, ale jeśli
                  obiektywnie wszystko układa się dobrze, to tych co się leczą nazywa się
                  depresyjnymi wariatami, a tych co się nie leczą - malkontentami.
                  Ja tam malkontentów nie znoszę:)
                  • lafiorka-z Re: o 'wariatach' 03.07.10, 17:38
                    A odpowiadając na główne pytanie wątku: na wybory idę, ale nie głosuję na
                    malkontenta.
                    • tarja30 Re: o 'wariatach' 04.07.10, 22:26
                      bylam bylam :-)
                  • annarchia Re: o 'wariatach' 05.07.10, 16:40
                    lafiorka-z napisała:

                    > Są ludzie, którzy mogą się tak czuć z powodów obiektywnych, ale
                    jeśli
                    > obiektywnie wszystko układa się dobrze

                    A kto ustala wyznaczniki tej obiektywności? ;)
    • lafiorka-z Re: a na wybory poszliście? 08.07.10, 21:42
      Cytat z wikipedii: "Leki przeciwlękowe (anksjolityki, leki anksjolityczne; ATC N
      05B) – grupa leków psychotropowych o zróżnicowanej budowie chemicznej, które
      przez działanie na przekaźnictwo impulsów nerwowych w ośrodkowym układzie
      nerwowym powodują działanie zmniejszające lęk, niepokój, napięcie emocjonalne i
      objawy somatyczne, towarzyszące tym stanom. Większość leków z tej grupy
      dodatkowo ma też działanie uspokajające i nasenne."

      • lafiorka-z Re: a na wybory poszliście? 09.07.10, 15:13
        Tak się zastanawiam nad tym czy fluoxetyna jest psychotropem i wydaje mi się, że
        nie. Spowalnia zwrotny wychwyt serotoniny, czyli hormonu i to nie fluoxetyna
        oddziałuje na psychikę tylko naturalny hormon jakim jest serotonina. Muszę
        zapytać o to lekarkę, ale mnie się wydaje, że jednak to nie jest psychotrop.
        Piszę, bo jestem ciekawa czy ktoś też tak myśli?
        No i fluoxetyna nie leczy każdej depresji bo jeśli przyczyną jest jakaś trudna
        sytuacja życiowa, to hormonem się tego nie wyleczy.
        A z drugiej strony psychoterapią nie zmieni zwiększy się ilości hormonu, więc
        dla niektórych psychoterapia jest całkowicie zbędna.

        Monte krytykował ostatnio rozważania okołomedyczne, a ja uprawiam właśnie
        kuchenną medycynę:)
        • annarchia Re: a na wybory poszliście? 09.07.10, 16:06
          lafiorka-z napisała:

          > Tak się zastanawiam nad tym czy fluoxetyna jest psychotropem i
          wydaje mi się, ż
          > e
          > nie. Spowalnia zwrotny wychwyt serotoniny, czyli hormonu i to nie
          fluoxetyna
          > oddziałuje na psychikę tylko naturalny hormon jakim jest
          serotonina.

          Leki takie jak Seroxat też nie zawierają serotonyny tylko wpływają
          na jej wychwyt.

          > A z drugiej strony psychoterapią nie zmieni zwiększy się ilości
          hormonu

          Dobra psychoterapia (sama, bez leków) zmienia funkcjonowanie
          hormonów w organizmie, zwiększa poziom serotoniny itd. Poczytaj o
          tym.
          • lafiorka-z Re: a na wybory poszliście? 09.07.10, 16:13
            Poszukam, poczytam, tylko wątpię czy znajdę terapeutę. Bo ja prócz depresji
            cierpię jeszcze chyba na megalomanię. Przykro mi, ale rzadko spotykam ludzi
            mądrzejszych ode mnie:));)
            • monte_we_mgle Re: a na wybory poszliście? 09.07.10, 18:36
              Ja gdzieś czytałem, że czekolada zwiększa poziom serotoniny w
              organizmie, ale nie lubię słodyczy, to łykam fluo. Jak Ty lubisz, to
              zjedz sobie codziennie tabliczkę. To lepsze od terapii :-)))
              • annarchia Re: a na wybory poszliście? 09.07.10, 19:54
                monte_we_mgle napisał:

                > Ja gdzieś czytałem, że czekolada zwiększa poziom serotoniny w
                > organizmie, ale nie lubię słodyczy, to łykam fluo.

                Myślisz, że czekolada ma takie samo i tak samo silne działanie co
                mocny lek psychotropowy..?


                > Jak Ty lubisz, to zjedz sobie codziennie tabliczkę. To lepsze od
                terapii :-)))

                Tabliczka czekolady nie pomaga mi poznać i zrozumieć tego, co się ze
                mną dzieje (fluo też tego nie oferuje), ani nie pomaga w zmianie
                myślenia ani zmianie sposobu odczuwania, odbierania siebie i ludzi.
                Sport także może podwyżać poziom serotoniny, ale zaburzeń i objawów
                tych zaburzeń nie leczy.
                • monte_we_mgle Re: a na wybory poszliście? 09.07.10, 20:32
                  annarchia napisała:

                  > Myślisz, że czekolada ma takie samo i tak samo silne działanie co
                  > mocny lek psychotropowy..?

                  Pewnie nie, ale nie praktykowałem. Nie lubię czekolady, ale
                  słyszałem, że tym którzy lubią poprawia nastrój.

                  > Tabliczka czekolady nie pomaga mi poznać i zrozumieć tego, co się
                  ze
                  > mną dzieje (fluo też tego nie oferuje), ani nie pomaga w zmianie
                  > myślenia ani zmianie sposobu odczuwania, odbierania siebie i
                  ludzi.
                  > Sport także może podwyżać poziom serotoniny, ale zaburzeń i
                  objawów
                  > tych zaburzeń nie leczy.

                  A kto Ci powiedział, że wszyscy ludzie pragną poznać i zrozumieć co
                  się z nimi dzieje albo zmienić swój sposób postrzegania siebie,
                  ludzi i świata? Mnie na przykład podoba się tak jak jest. Poza tym
                  miałaś przedstawić wiarygodne badania i statystyki, z których
                  wynika, że Twoja ulubiona psychoterapia leczy zaburzenia psychiczne.
                  • lafiorka-z Re: a na wybory poszliście? 09.07.10, 22:08
                    Woody Alen już w latach siedemdziesiątych żartował sobie, że po piętnastu latach
                    terapii daje psychoterapeucie jeszcze rok, a potem jedzie do Lourdes.
                    Mnie tam wyższe wtajemniczenia nie interesują. Bardzo podoba mi się konstrukcja
                    cepa, bo przynajmniej ją rozumiem.
                  • annarchia Re: a na wybory poszliście? 10.07.10, 10:32
                    monte_we_mgle napisał:

                    > A kto Ci powiedział, że wszyscy ludzie pragną poznać i zrozumieć
                    co
                    > się z nimi dzieje

                    Gdzieś Ty to wyczytał?? (Uważam swoją drogą, że jest wręcz
                    odwrotnie). Pisałam o sobie, bo do mnie powiedziałeś "jak lubisz
                    czekoladę to sobie jedz". Nie wkręcaj mi tego, czego nie
                    powiedziałam, ok? Masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem.
                    • monte_we_mgle Re: a na wybory poszliście? 10.07.10, 12:12
                      To Ty masz problemy, które mi zarzucasz. Pisałem o czekoladzie do
                      Lafiorki, a nie do Ciebie. Wpieprzasz się do każdej rozmowy z tą
                      swoją terapią, jakby to kogoś interesowało.
                    • lucyna_n no piaskownica po prostu 10.07.10, 12:48
                      tekst "masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem" jest tak ograny po forumach że
                      wstyd wyjeżdżać z takim argumentem i zaniżać sobie w ten sposób poziom dyskursu.
                      • monte_we_mgle Re: no piaskownica po prostu 10.07.10, 12:58
                        No ja nie wiem, może jestem cepem, ale nie idiotą. Nie wyjeżdżałbym
                        przecież z czekoladą do kogoś, kto uważa, że sposobem na życie w
                        zdrowiu i szczęściu jest samodoskonalenie na terapii. Z takimi
                        ludźmi się nie da pisać pół serio.
    • mskaiq Re: a na wybory poszliście? 10.07.10, 13:20
      Monte_we_mgle
      >Oczywiście, że będę. Wiszą mi problemy psychiatrii, a moje
      >doświadczenia są dla mnie najważniejsze. Mnie pomaga farmakoterapia
      >i nie mam powodu się szerzej tym wszystkim interesować. Są
      >ciekawsze zajęcia.
      Mysle ze nie ma sensu Cie przekonywac. Swiadomosc zwykle sie
      zmienia kiedy wszystko w co sie wierzy przestaje pracowac.
      Wtedy znikaja fikcje dotyczace rzeczywistosci a problemy
      zmuszaja abysmy zyli inaczej, staranniej patrzyli, poznawali
      siebie i nasze swiaty metodami ktorych wczesniej unikalismy.
      Serdeczne pozdrowuenia.






      • monte_we_mgle Re: a na wybory poszliście? 10.07.10, 13:57
        Masz rację Mask, nie ma sensu mnie przekonywać. Ja mam żonę, która
        potrzebuje na codzień faceta, który zarobi trochę kasy, naprawi
        kran, zabierze ją do knajpy albo kina, no i różne tam takie
        oczywiste potrzeby zapewni oraz dzieci, których problemy interesują
        mnie bardziej od tego, że jako 12 latek wpadłem do zapadni w forcie
        Twierdzy Przemyśl i złamałem nogę, a przez kilka godzin darłem
        mordę, żeby mnie miejscowi wieśniacy stamtąd wyciągnęli. Wyciągnęli,
        noga się zrosła i nie miało to żadnego wpływu na moje późniejsze
        życie. Ale gdybym był kompletnie stuknięty, to pewnie zrobiłbym z
        tego straszny problem i tym oraz moją chorobą onanizował się do
        końca życia na jakiejś terapii oraz wertował książki o psychologii i
        psychoterapii. Nie będę, nie mam na to ani czasu, ani ochoty, wolę
        normalnie żyć. A z literatury okołoproblemowej podoba mi się "Mit
        psychoanalizy" Jamesa Hillmana, "Summa wszystkich strachów" Thoreau
        o fobiach na wesoło oraz "Książka kucharska Zygmunta Freuda"
        Hillmana i Boera o tym jakich to głupot nie wymyślą posychoterapeuci
        na poparcie swoich tez.
        • mskaiq Re: a na wybory poszliście? 10.07.10, 14:34
          >Ja mam żonę, która potrzebuje na codzień faceta, który zarobi
          >trochę kasy, naprawi kran, zabierze ją do knajpy albo kina, no i
          >różne tam takie oczywiste potrzeby zapewni oraz dzieci, których
          >problemy interesują mnie bardziej...
          I to jest wlasnie terapia, ktora przynosi zycie. Nie ma lepszej
          od niej, przynosi satysfakcje, sens, radosc i swiadomosc tego
          co jest wazne.
          Serdeczne pozdrowienia.
    • lafiorka-z Re: a na wybory poszliście? 11.07.10, 12:06
      Lucyno, rozpocznij nowy wątek, bo wybory to były już tydzień temu i niech sobie
      trafią do lamusa.
      • lucyna_n Re: a na wybory poszliście? 11.07.10, 12:10
        a dlaczego ja? każdy może założyć nowy wątek.
        • lafiorka-z Re: a na wybory poszliście? 11.07.10, 12:49
          Bo ty zaczęłaś cały ten bałagan:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka