olga_w_ogrodzie
08.11.11, 18:04
sesja była.
po 3 tygodniach niebycia.
siedziałam sztywno i napięte wszystkie mięśnie, każda komórka się spięła aż i tylko palcami nerwowo dotykałam tego pięknego na szyi, który zrobiła dla mnie Kociczka Płonąca, no to traktuję talizmanowo.
a potem już się poluzowało.
dobra rozmowa, się sporo wyjaśnia.
ponoć silna identyfikacja z matką i przeniesienie =>jak onegdaj bezradna ratowniczka matki
tak i teraz ratowniczka.
a bezradność trwoży, jak wtedy.
i jeszcze inne ciekawe rzeczy.
T. powiedział też, by nie lękać się, że tylko do grudnia zapisy były.
podobno nas NFZ nie odetnie od terapii.