evita.to.ja
30.03.12, 15:51
ciagnie sie od ponad 4 lat. nie potrafie sie odnalezc. najpierw zrazygnowalam z pracy. byl mobbing, ok zaszylam sie w domu. po jakims czasie zaczelo sie sypac malzenstwo, w sumie sypalo sie duzo wczesniej, ale wolalam tego nie dostrzegac. poszlam do jakiejs roboty, ponizej oczekiwan finansowych i ponizej kwalifikacji, ale trzeba bylo ze wzgledu na kredyty dzieci i chyba zeby uciec z domu od problemow. niemniej problemy nie daly sie zamiesc pod dywan. podjelam decyzje i wyszlam z tego malzenstwa. okupilam to deprecha. w miedzy czasie udalo sie sprzedac dom, stracic prace(depresja trwala a pracodawca po prostu zwolnil, bo mial takie prawo) przeprowadzic sie, wyjsc z kredytow. powiedzialby ktos, no wiec o co chodzi? ano o to, ze zyje z oszczednosci ktore sie kurcza, ze nie mam sily podjac kolejnych wyzwan, ze moja jedyna aktywnoscia sa wpisy na forum(nie, nie pod tym nickiem, to nick awaryjny, bo wstydze sie przyznac nawet przed soba sama ze sobie nie radze ze nie mam na nic ochoty ze nie potrafie zyc bez meza tyrana, alkoholika i zdrajcy, a z nim tez juz nie moglam). nie potrafie skutecznie szukac pracy i boje sie tego ze w koncu utone. moze ktos potrafi powiedziec: jak zyc?