iteratio
22.09.13, 20:15
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/5,114944,14640091,Zdecydowaly_sie_na_aborcje__a_teraz_o_tym_opowiadaja_.html#Cuk
wszystkimi rękami podpisuję się pod prawem kobiety do dysponowania ciałem swoim i życiem, które poczęła. prawa ojców - jeśli w ogóle chcieliby je egzekwować - pozostają podrzędne. żeby nieść pamięć o sobie muszą znaleźć kobietę, która zechce nosić ich dziecko w sobie przez około dziewięć miesięcy i mieć je na karku do końca życia. prawie - bo na koniec i tak większość próbuje dać dyla. szkoda, że nie mamy przestrzeni umierania - jakiegoś zimnego odludnego miejsca, w które można odejść i zamarznąć. ale wracając do początków - zamknięcie szansy na jakąś indywidualność jest pewnego rodzaju zabójstwem. nie człowieka, ale potencji. i nawet jeśli większość z nas to tylko gadające mięso, to jednak mamy w sobie odbicie większej całości, dzięki czemu, nawet w marnych okolicznościach rodzą się co kilka pokoleń ludzie, którzy o człowieczeństwie całej reszty decydują. smutnym byłby dzień, w którym decydowałabym się na aborcję. bo należę do tych, których jedyną zasługą dla kultury może być podtrzymanie gatunku.