miuzikplej 01.12.08, 20:48 bo wczoraj jeden psychiatryk, a dzisiaj drugi, jak nic w kazdym warszawskim kogos znam. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
aurelia_aurita Re: chyba czas zmienic towarzystwo 01.12.08, 21:11 ja odwiedzałam tylko 1 psychiatryk w wawie, ale za to 4 osoby. Odpowiedz Link
miuzikplej Re: chyba czas zmienic towarzystwo 02.12.08, 04:58 przerazaja mnie te pokoje. balbym sie tam wejsc i zasnac. bo na korytarzach to jak na koloniach, ale te pokoje dla mnie sa przerazajace. Odpowiedz Link
chiloe Re: chyba czas zmienic towarzystwo 02.12.08, 08:05 a Ty siostra miłosierdzia jesteś? Odpowiedz Link
aurelia_aurita Re: chyba czas zmienic towarzystwo 02.12.08, 09:28 ja byłam na oddz. młodzieżowym w ipin, na oddz. afektywnym i u psychotyków. ale kolega od psychotyków zawsze umiał wybłagać pielęgniarki żeby go wypuściły na zewnątrz w czasie wizyty. pokoje widziałam tylko na afektywnym. koszmar. wchodzisz a tam 6 leżących półtrupów w depresji. i wszystko na biało. a jak koleżanka przyniosła sobie kolorową pościel to się współlokatorki jeszcze bardziej w depresji pogrążyły. Odpowiedz Link
suchmen2 Re: chyba czas zmienic towarzystwo 02.12.08, 10:43 aurelia_aurita napisała: > ja byłam na oddz. młodzieżowym w ipin, na oddz. afektywnym i u psychotyków. ale > kolega od psychotyków zawsze umiał wybłagać pielęgniarki żeby go wypuściły na > zewnątrz w czasie wizyty. pokoje widziałam tylko na afektywnym. koszmar. > wchodzisz a tam 6 leżących półtrupów w depresji. i wszystko na biało. a jak > koleżanka przyniosła sobie kolorową pościel to się współlokatorki jeszcze > bardziej w depresji pogrążyły. > kolega na psychotycznym, kolorowa pościel, pogrążenie w depresji, trupy...tyle smutnych i strasznych słów:/ Odpowiedz Link
ych Re: chyba czas zmienic towarzystwo 02.12.08, 11:25 > kolega na psychotycznym, kolorowa pościel, pogrążenie w depresji, trupy...tyle > smutnych i strasznych słów:/ no tak, bo psychiatryk to przecież fajne miejsce jest... personel uśmiechnięty, pacjenci uśmiechnięci, radośnie stukają w bębenki, malują ściany w kolorowe kwiatki i wesoło czyszczą kible. no i ludzie klepią potem wesoło po ramieniu - jak miło, że byłeś w psychiatryku! Odpowiedz Link
crysstiano Re: chyba czas zmienic towarzystwo 02.12.08, 11:30 jest tak jak muwi aurelia. a nawet gorzej Odpowiedz Link
suchmen2 Re: chyba czas zmienic towarzystwo 02.12.08, 11:44 ja sądziłem że w psychiatrykach jest dobrze-myliłem się widocznie.Ale zawsze było tak że tam Ci pomogą i jest ok-nie wiem może to wszyscy ściemniają by obalić mity Odpowiedz Link
aurelia_aurita Re: chyba czas zmienic towarzystwo 02.12.08, 17:22 przecież do szpitala (nie tylko psychiatrycznego, każdego) idą ludzie chorzy, w ciężkim stanie. szpital to nie kolonie, drogi kolego. Odpowiedz Link
madau Re: chyba czas zmienic towarzystwo 02.12.08, 17:24 6 osob w jednym pokoju! Koszmar! Ja mialam szczescie w moim francuskim szpitalu, kazdy mial osobny pokoj ( w moim chyba kiedys staly dwa lozka bo byl ogromny), tez bialy ale np. kolorowa komoda i biurko - w sumie jak w akademiku. Na oddziale otwartym byly tez dwuosobowe pokoje ale nigdy np. nie mieszano chadowca z depresantem... Tylko na prysznic narzekalam bo byl jeden na 12 pokoi i dzialal strasznie, woda najpierw byla zimna, potem goraca i jeszcze potem lodowata i nie mozna bylo jej regulowac... Odpowiedz Link
lucyna_n Re: chyba czas zmienic towarzystwo 02.12.08, 17:38 może ta woda byla tak specjalnie, zdrowotnie jak bicze wodne, raz zimne raz ciepłe? ja się zastanawiam jak można zasnąć na wspólnej sali w psychiatryku, chyba tylko po prochjach, zwłaszcza na tych odziałach obserwacyjnych gdzie dopiero obserwują i decydują co komu jest, nie mam pojęcia jak wogóle można takie oddziały tworzyć ze wspólnymi sypialniami. cały czas bym się bała że ktoś mnie w nocy udusi. Odpowiedz Link
madau Re: chyba czas zmienic towarzystwo 02.12.08, 17:46 u nas to bylo tak ze nikt nie mial pozwolenia na np. odwiedzenie pacjenta w pokoju. Chodzi o pacjentow, pacjent z pacjentem mogl rozmawiac tylko na korytarzu. Woda byla koszmarna bo np. jak przy takiej temperaturze ( raz lodowatej raz goracej) umyc glowe? Wszyscy chodzilismy z przerazliwie tlustymi wlosami. A niketore pielegniarki chyba naogladaly sie filmow, pamietam jedna, chodzila co rowna godzine z latarka i swiecila w oczy pytajac: " czy pani juz spi?", budzila mnie za kazdym razem. No i mimo wlasnego pokoju tez sie balam ze mnie udusi pacjentka z pokoju obok bo bardzo niebezpieczna byla, naprawde. Moge dodac jeszcze ze zawsze mnie denerwowalo ze leki nasenne trzeba bylo brac o rownej dziesiatej, po zmianie personelu, ja bylam senna juz kolo osmej i chcialam isc spac a wiedzialam ze o dziesiatej mnie obudza i naszpikuja jakims xanaxem ktory w ogole nie dzialal na mnie nasennie... denerwowalo mnie tez ze nie mozna bylo chodzic w pizamie i kazdego dnia trzeba bylo sie ubierac - a pralni nie bylo - pamietam ze chyba z miesiac nosilam prawie te same rzeczy dopuki jedna kobieta, mama pacjentki sie nie ulitowala i nie wyprala mi podkoszulkow ( to bylo wtedy kiedy moj chlopak musial wujechac a nie mialam pozwolenia na wizyte kogos innego, rodzice byli w Polsce...) Odpowiedz Link