21.05.09, 01:50
się film ogląda.
o osaczaniu.
jedną prawniczkę osacza trójka koleżeństwa.
za chwilę ją tak docisną, że będzie chciała samobója walnąć chyba.

się przypomniało, ileż to razy już onegdaj czuło się
bardzo, bardzo osaczoną przez ludzi, sprawy, których nie dało
się rady załatwić, zawirowania różne zawodowe, osobiste, zdrowotne...
okropne jest czuć się osaczoną.

się mi zdaje, że parę osaczonych osób tu jest na Szczurze...
Obserwuj wątek
    • kefirka.de Re: osaczenie 21.05.09, 06:49
      Chętnie by się obejrzało, ale się spało. No i jak się skończyło?
      Najbardziej czuję się osaczona przez towarzyszkę depresję, z innych osaczeń
      udawało się jakoś wyjść własną mocą albo z pomocą dobrych ludzi.
      • ellena_cyganka Re: osaczenie 21.05.09, 10:52
        A ja czuje się osaczona przez samą siebie, przez swoja przeszłość,
        przez niepewną przyszłośc, przez lęki, strachy, bezsenne noce,
        koszmarne sny, a w realności przez męża, którego nie mam prawa nie
        wpuścić do dziecka, przez tych wszystkich ludzi co wiedzą najlepiej
        co jest dla mnie dobre, przez zapalenie węzłów chonnych u mojego
        dziecka, które to zapalenie (nie zapalenie) nie poddaje się żadnej
        terapii, przez złośc na to, że jestem jak otwarta rana, którą każdy
        może posypać solą.
      • aidka Re: osaczenie 21.05.09, 11:58
        kefirka.de napisała:

        > Chętnie by się obejrzało, ale się spało. No i jak się skończyło?

        gdy już, już oglądała ona sobie tory kolejowe i pociąg, który na
        nich zasuwał, to się jakoś ostro podkurzyła /taki w nią gniew
        słuszny wstąpił, który Mskaiq uważa za zły/

        no i gdy już przestała płakać, a się wkurzyła,
        to wzięła sprawy we własne ręce , zaczęła działać i się uratowała.
        • kefirka.de Re: osaczenie 21.05.09, 14:06
          No to dobrze,że się uratowała. Całkiem jak ze mną było w pierwszej depresji. Pan
          mąż jeździł mi po głowie i wmawiał,że jestem do bani. To on był do bani, ale
          niesłusznie posądzana o banię nawet tego nie zauważyłam. Skupiłam się na
          użalaniu nad sobą z powodu oczywistej niesprawiedliwości jego osądów. Jak się na
          niego w końcu wkurzyłam cała depresja mi odeszła.
    • lucyna_n Re: osaczenie 21.05.09, 11:00
      ja mam osaczanie na własną prośbę, nie umiem być asertywna w sprawch pracy i
      zawsze się wmanewruję jakiś taki układ że zdrowy by nie wytrzymał tempa a jak
      potem próbuję jakoś to unormować bo czuję że nie dam rady to się z tego
      straszna afera robi. ale nie czuję się osaczona w sensie zasadzenie się celowego
      na moją osobę, tylko raczej takie wchodzenie mi na głowę i radosne harce z
      udawaniem że nie widzimy twoich racji, nasze cele ważniejsze itd.
      • aidka Re: osaczenie 21.05.09, 15:01
        lucyna_n napisała:

        ale nie czuję się osaczona w sensie zasadzenie się celoweg
        > o
        > na moją osobę, tylko raczej takie wchodzenie mi na głowę i radosne
        harce z
        > udawaniem że nie widzimy twoich racji, nasze cele ważniejsze itd.

        pewno wyczuwają słabszego, to sobie włażą i harcują.

        u mnie to jest kwestia podatności na manipulację, mimo, iż
        mechanizmy manipulacji znam.
      • aidka Re: osaczenie 21.05.09, 15:09
        dziś się czuło z lekka przysaczoną,
        bo nie łaziłam od tygodni do psychologa,
        którego, mimo pierwszego dobrego wrażenia,
        uznało się jednak w praniu za głupszego od siebie,
        a z psychologami i psychiatrami, których uważam za głupszych,
        to się nie gada.

        ale mnie psychiatra rozliczała z tego, że nie łazi się doń, bo
        nawpisywał te nieobecności moje na wizytach w kartę choroby.
        no i gdy się jej powiedziało, iż woli się zechnąć, niż znaleźć
        jeszcze kiedykolwiek w szpitalu, to odparła, że leki żreć i zaliczać
        wszelkie spotkania, które, wg nich, są terapautyczne, to będzie
        szansa, że uniknę hospitalizacji.

        no i dziś się musiało poleźć do tego pana.
        nawet dziś było jako tako - głupot nie gadał,
        tylko pytał czemu rano na grupową nie przyszłam - i też zalecił
        łażenie na coś, co on nazywa terapią, a ja towarzyskimi spotkaniami
        z ludźmi, z którymi gadać nie mam o czym, bo wymienianie się
        przepisami na ciasta, nie lezy w kręgu mych zainteresowań - no to
        siedzę, milczę i się nudzę.
    • mskaiq Re: osaczenie 21.05.09, 15:19
      Osacza strach, inni ludzie moga go wywolywac, ale najczesciej
      wywolujemy go sami. Jesli pokona sie strach wtedy osaczenie znika.
      Serdeczne pozdrowienia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka