ellena_cyganka
06.08.09, 13:32
A ja wczoraj popłakałam sobie w metrze, w drodze z pracy, tak mi się
jakoś smutno zrobiło i użaliłam się nad moim ogromnym kawałkiem
zmarnowanego życia i to było paradoksalnie bardzo miłe, taki zwykły
zdrowy smutek, a nie jakas depresja, kiedy stupor ogranicza wszelkie
emocje. A z drugiej strony to było nieco zaskakujące, bo nic tego
smutku nie zapowiadało.