21.08.09, 20:53
Ostatnio odczuwam tak silny smutek że przenosi się na ciało- czuje ucisk w
gardle i w sercu tak czasem silny że wyciska mi momentami łzy.
Jestem po wypadku (nie z mojej winy) ponoszę same straty wydaje na prywatne
wizyty i leczenie.
Jeżdżę na rehabilitacje nawet w pamięć wpadła mi rehabilitantka przez 48
godzin po rehabilitacji mam jej twarz w pamięci, miła inteligentna osoba,
onieśmiela mnie trochę..
Biore leki antydepresyjne (SERONIL) ostatnio zwiększyłem dawkowanie do 40mg na
dobe coś powoli daje ale opornie.
Mój psychiatra do końca wakacji ma urlop w sumie niedługo już ale jeszcze
trzeba zapisać się na wizyte i czekać nie wiem ile jeszcze mnie będzie ten
smutek trawił od środka.
Lekarz twierdzi że ten mój psychiczny stan bierze się z niesmiałości o kobiet
ale sądzę że nie tylko na to składają się różne rzeczy a w szczególności
wypadek który przeszedłem wcześniej uprawiałem sport, pracowałem już
przestawałem brać swoje leki antydepresyjne bo coraz lepiej się czułem była
znaczna poprawa.
A wypadek zdążył sie w czasie mojego niedzielnego treningu na rowerze tak
miałem wątpliwości aby w ten dzień wyjechać pogoda niepewna ale nie ona była
przyczyną tylko głupota kierowcy który wymusił pierwszeństwo uderzając mnie w
lewe kolano.
Bardzo tęsknie za powrotem do pełnej sprawności, do pracy, sportu aktywności
brak tego to dla mnie jak deficyt tlenu, nie raz cisną się łzy a z zewnątrz
trzeba zachować kamienną twarz..


Obserwuj wątek
    • laurpi dobre prawo? 22.08.09, 01:15
      I ciekawe, co na to nasze Panie Posłanki i Panowie Posłowie, obecni
      i ci, którzy uchwalali to prawo, ze nie wolno jeździć na rowerze po
      chodniku i jedna taka piiip Pani z bazarku i inni oralni przeciwnicy
      takiej po chodniku jazdy? to rzeczywiście straszne! idziesz sobie
      spokojnie po chodniku, pogrążony we własnych myślach, a tu obok
      ciebie srrrruuuu rower z prędkością światła. Podskoczysz, a co! ale
      to rzeczywiście strrraszne w porównaniu z kalectwem i zawaleniem się
      aktywnemu człowiekowi całego życia, albo, co gorsza, to życie
      tracącym. A tak poza tematem autora wątku, bo to nie on popełnił
      błąd, jak to ostatnio mówił pan w tv błąd rowerzysty na ulicy
      jadącego jest z dużym prawdopodobieństwem jego ostatnim błędem.
      • laurpi Re: dobre prawo? 22.08.09, 01:20
        a, i jeszcze teraz mi się przypomniał kontrargument, coś tam było w
        programie typu sędzia Anna Maria, że pijany rowerzysta zjeżdżał z
        góry, rozwalił płot, wjechał na jakiś plac, gdzie bawiło się małe
        dziecko i je zabił, a te programy chyba są na faktach, ale co to ma
        do jeżdżenia po chodniku w sumie i ile jest takich wypadków i jakie
        obrażenia spowodowane przez rowerzystów na chodniku, a ile szkód na
        zdrowiu i życiu ponoszą rowerzyści jeżdżący po ulicy ruchliwej obok
        samochodów. no ciekawe...
        • darekocur Re: dobre prawo? 22.08.09, 10:55
          tylko ja nie jeżdziłem po chodniku ani ścieżce bo trenowałem na rowerze szosowym
          kolarstwo jest moją pasją.
          I nigdy nie piłem alkoholu przed jazdą rowerem czy samochodem.
          w ogóle go nie pijam wiem że rowerzyści niektórzy nie są bez winy, ale ten
          wypadek nie by moją winą i najzabawniejsze że winowajca wypadku był trzeżwy.
          • lucyna_n Re: dobre prawo? 22.08.09, 11:19
            CHOLERNY ŻYCIOWY PECH
          • laurpi Re: dobre prawo? 22.08.09, 22:06
            ale ja nawet przez chwilę nie pomyślałam o Tobie pisząc to, tylko mi
            chodziło o kontrargument do mojego poprzedniego wpisu.
            Przecież pisałeś już wcześniej, że to nie było z Twojej winy.
      • lucyna_n po chodniku! NIGDY W ŻYCIU! 22.08.09, 11:19
        że nie wolno po chodniku , to bardzo mądre jest
        jak mój syn miał dwa lata to na chodniku szłam sobie z nim na spacer, trzymał
        się wózka i dreptał obok, ale jak to dziecko nagle się puścił i odbiegł kilka
        kroków i w tym momencie wjechała na niego baba na wigrach, łupnął glową w
        chodnik aż huknęło, myślalam że mi się zabił, a baba uciekła. Miała w chuj
        miejsca na tym chodniku żeby go minąć, bo był bardzo szeroki, ale przecież ona
        nie zmieni swojej trajektorii. Jak widzę rowerzystę na chodniku to już tylko
        warczę "proszę zjechać z chodnika" kiedyś miałam ochotę rzucać się z gębą i
        pazurami. Kiedyś mi dzieciak wybiegł pod rower na ulicę, i wolałam zaryzykować
        dziki manewr i się wyglebić niż w niego wjechać chociaż jechalam ulicą a
        dzieciak wyskoczył spoza zaparkowanych samochodow i po prostu nei bylo go widać,
        a w moje dziecko baba kretynka mi wjechała i nawet się nei zatrzymała żeby
        pomóc, zapytać czy coś się stało, a jak ja miałam ją gonić jak mi tu dziecko na
        chodniku leżało półprzytomne.
        • laurpi to zależy 23.08.09, 05:00
          Baba po prostu była bezmyślna i niewychowana, nie uważała to mało
          powiedziane, skoro miała kawał chodnika żeby ominąć Twoje dziecko.
          Ja to bym nawet jeździła po ulicy, ale mój towarzysz wycieczek
          rowerowych boi się jeździć po ulicy. Kiedyś się przewrócił, chyba na
          jakiejś nierówności i o mało na niego autobus nie wjechał. Chociaż
          ja też się czasami boję po ulicy, jak jestem zmęczona, gorzej się
          czuję itp. Również jak pada deszcz, bo chlapią i są kałuże, i jak
          pada albo leży śnieg.
          I na ulicy, i na chodniku zdarzały się wypadki. Ale żeby od razu
          zakazywać? Codziennie giną ludzie w wypadkach samochodowych, to
          zakażmy w ogóle jeździć samochodom?
          Ja, jak jadę chodnikiem, to chyba wymaga to większej uwagi niż na
          ulicy, przy każdym pieszym zwalniać do prędkości biegacza, jak stoi
          albo idzie małe dziecko to już ręka na hamulcu. A na ulicy to jest
          się praktycznie zdanym na samochody jadące z tyłu. Zawsze ktoś może
          garaż z tyłka zrobić.
    • laurpi Re: smutek 23.08.09, 05:15
      może leki Ci zaczną działać, to się poprawi. Ja swoje biorę od 5
      miesięcy około i dopiero chyba zaczyna się coś dziać.
      • darekocur Re: smutek 24.08.09, 11:44
        A jakie leki bierzesz -antydepresyjne?
        Jak to jest z innymi niż SERONIL jakieś skutki uboczne?
        U siebie zauważyłem że przy większym dawkowaniu gdy jest poprawa zamula mnie czasem.
        • lucyna_n Re: smutek 24.08.09, 12:27
          jak ja bym chciała żeby jedynym skutkiem ubocznym dużej dawki było "zmula mnie
          czasem"
          • darekocur Re: smutek 24.08.09, 20:35
            OOo aż tak żle?
            to chyba jednak nie seronil bierzesz jakieś mocne leki?
            • paint.it.black Re: smutek 24.08.09, 20:42
              Lucynie nic lżejszego od cegieł nie wrzucają
              • lucyna_n Re: smutek 25.08.09, 01:04
                eee, bez przesady, leki wcale nie takie straszne bo jakże znany i lubiany
                citalopram, tylko ja po prostu bardzo źle toleruję wszelkie antydepresanty i
                inne takie.
    • of.woman.born Re: smutek 24.08.09, 22:43
      Szukanie usprawiedliwianie na swój smutek na forum to dopiero jest zgniły
      ober-smutek.

      wielokrotnie szukałam, dlatego mam prawo mieć swoje zdanie na ten temat.
      • of.woman.born Re: smutek 24.08.09, 22:51
        a leki na ober-smutek gówno dają.

        Nie licząc farmaceutów, którzy na nich zarabiają.

        na ober smutek wymyslili alkohol, marihuanę, pejotl i antydepresanty, że p benzo
        nie wspomnę.

        \\znacie takiego, których te uzywki wyleczyły z ober-smutku?

        nie myslę o półrocznej "poprawie humoru"

        są ludzie szczęśliwi i ober-smutni.

        a tacy pośrodku to mogę iśc na statystów do Brzyduli (n kigdy nie obejrzałam
        zadnego odcinka, ale mniej więcej wiem o co biega- dzięki Salmie Hayek).
        • digesta.s Re: smutek 24.08.09, 23:13
          zastanawiałem się, o jakich odcinkach piszesz (stanowczo zbyt wolno czytam)
          zanim doszedłem do Salmy Hayek.
          Salma Hayek,
          bosssszesz.
    • mskaiq Re: smutek 25.08.09, 04:19
      Negatywne mysli przenosza sie na cialo. Czasem tworzymy uczucie
      smutku, jego odczucie somatyczne myslami a czasem odczucia
      somatyczne smutku tworza smutne mysli.
      Znajac ten mechanizm mozna pozbywac sie smutku, nie dopuszczac do
      jego pojawiania sie.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • darekocur Re: smutek 30.08.09, 22:36
        może smutek czasem pochodzi z braku drugiej osoby albo gdy podoba się i człowiek
        jest nieśmiały nie wyzna tego albo nie widzi szans - mur nie do przebicia.
        Tak jak kobiecie brakuje faceta czy facetowi kobiety, czasem tworzy się takie
        uczucie platoniczne, coś co pozostanie marzeniami i świadomość w rzeczywistości
        że to niemożliwe sprowadza nas z "wysokości" na ziemie i dotyka smutek.
        Wiele razy w życiu miałem tak że podobała mi się jakaś dziewczyna ale nie umiem
        tego powiedzieć ani nawet towarzyskim być przynajmniej.
        Mówią ze świat jest dla tych którzy potrafią się łokciami rozpychać ja tego nie
        umiem nawet niezbyt dobrze mi się to kojarzy i pewnie racje mam.
        • lucyna_n Re: smutek 30.08.09, 22:45
          Zbierz się na odwagę, dobrze jest mieć kogoś do pary, zawsze to raźniej.
          • darekocur Re: smutek 31.08.09, 09:21
            nawet jeżeli jakaś kobieta/dziewczyna mi się podoba to nie umiem zagadać jak to
            mówią niektórzy, najtrudniej się zabrać tzn. nie lenistwo tylko wstydliwość
            zaraz ciśnienie, czerwienie się, głos mi się zniża, motam się...
            • lucyna_n Re: smutek 31.08.09, 11:15
              to może mieć swój urok
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka